Alfabet słów:

Słowo ślizgać w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery ś: sago, średniowiecze, spazmy, Stern, słowny

Kto w Polsce śpiewa o ślizgać ? To między innymi Ch.Z Unikat, Maciek Maleńczuk, Project 103. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

chciałem nosić łyżwę ale nie ślizgać na lodzie

usłyszeć swój rap u kogoś w samochodzie

dlatego to robię kurwa z czystej pasji

nie po to by słyszeć siebie w radiostacji

nie po to by mieć więcej kliknięć od Szyca

Po boku idą oni - w środku idę ja

Nie boję się niczego - przecież każdy wie

Gdy zagrozi ci coś złego - oni będą bronić cię

Pan Maleńczuk? - no tak to ja

Niech pan się nie ślizga - bo pan sobie rękę złamie

Potem poszło już raz dwa - niebieski duży fiat

Depozyt cztery osiem kolegium - tiepier ja

Wina i kara - problem od lat

Rozwiązany w minutę - miałem szczęście i tak

Nie patrzyła na boki, dzielnie walczyła jak NASA

Wielka, ważna pani, kobieta z wyższego rzędu.

Potrafiła się oderwać, uciec od życia pędu.

Chodziła klasycznie, głowę nosiła wysoko,

Ślizgała się po śniegu, po trawie chodziła boso.

zawsze z pewną miną, często zamiatała tyłkiem

biegała w sztafecie, grała w koszykową piłkę.

Jak wróżka w horrorach, miała zapachy od Diora,

nikła przy niej każda zmora, jak by była z Bora bora.

A potem każdy poczuł w sobie dziwną szajbę,

I zamiast zająć się ponownie biegiem swym,

Wszyscy rzucili się jak w dym ratować łajbę,

By nowe kierownictwo pływać miało w czym.

Ślizgała się po fali, pusta i samotna,

Pokryte polipami, pokazując dno,

Trzeba jej przyznać, że cholera jest wywrotna,

Lecz jeszcze raz udało się obrócić ją.

A nowe kierownictwo cieszy się bezbrzeżnie,

Powietrzem natchnione kości

Ruszają piórami w pogórzu

Jak lekko na wysokości

W niebieskim ślizgać się kurzu

Świrem jak igłą zakłutą

Wdziobać się w obłok puszyście

O cienka wysoka nuto

Chwiejąca się w ametyście

Zostajecie wy w fotelach,

a my tu na lodzie.

II Ale wszystkim nie dogodzi,

drogi panie Mieciu,

jeden ślizga się na lodzie,

drugi ślizga w życiu.

REF: Z poślizgiem rok,

z poślizgiem skok

przez ciszę i przez burzę.

teraz długopis i kartki no jak ja kocham ten motyw,

całkiem oddaję się pasji ciągle piszę nowe zwroty,

kiedy patrzę na swe życie przypominam sobie o tym,

jak latało się po nocy by zarobić parę złotych,

włamania, dziesiony wciąż ślizgałem na farcie,

trzyma się mnie do tej pory bo nie gram w szachy przy blacie,

nie myślę o żadnej pajdzie, nie mam w planach kurwa puchy,

ale pamiętam o bracie niejednym koleszce skutym,

teraz mordo dobrze wiesz na przypale WSD,

Mknę szosą to ponoć więc pizgam

Czuję podmuch wiatru

Wtedy mknę jak staw

Tu bez obcych, wypadków

Flow lekko ślizga

Tu jak ja z nocą z ekipą gdy [??]

Nie damy spokoju głośnikom niech dają

Tu łakom paniami, silnikom tu z bitu niech walą [??]

Nie z ni kąt tylko z fury wydobywa się dźwięk

Najgłośniej płaczą że boją sie wtopy,

Ci którzy na majorce spędzają urlopy.

Cenzura to ich tresura, myślisz że z tym wygrają,

Akurat gówno prawda bzdura.

Jestem pewny że będą ślizgać się jak na lodzie bez łyżew

Bądz sobą, a będziesz zdrowy wkrótce,

I zaufaj sobie nie Giertychowi i spółce.

Bij brawo wtedy kiedy czujesz żeby bić brawo,

Nigdy nie sugeruj się tym co robi stado.

Odlatują i wracają ciągle

Nasi udzie, ziomble, wszyscy w ogóle

Chce posłuchać czasem szumu morza

Wiatru, rozbitego kłosu zboża

Nie chce mi się ślizgać po ostrzu noża

Często myślę o tym i jest mi żal bo…

[ref] x2

[3] Kajman

O! Już nie słyszę na placu śmiechu chłopaków

Plątał mu się cięty język,

Bo zanadto chciałbyć zwięzły.

A nie długi i zawiły,

Lecz go słowa podkusiły...

Chciał zanadto się wyślizgać,

A nie wyznać,

Ani przyznać.

Winę w usta włożyć damie,

Która stała przy Adamie.

Mam ochotę, OCB znowu zgniotłem

Szkło odpada, bongo się czasem nada

Zawszę ziomeczek ma jak wpadam

Zwrotki po tych nagrywkach to klasyka

Choć się musisz ślizgać jak najebanych łyżwach

Bo sprzedała Cię jakaś pizda

Ja pokręce trochę towcu

Apetyt mam zawszę to po pierwsze

Czytaj to z pierwszej półki

Trzymaj się sztywniutko nawet kiedy bywa ciężko!

2. Bonus RPK

Trzymaj ziomek fason, nie daj dymać się jak dziwka

Posłuchaj prawdy głosu, bo ja z niego korzystam

Gdzie beton i mieliska, a ślizga się co drugi

Posłuchaj co ci powiem, bowiem ten temat jest długi

Ty trzymaj ziomek fason, byś się nigdy nie sfrajerzył

Ja z największych sił, szczerze będę w ciebie wierzył

Bo kurestwo się szerzy, a konfitur długa lista

Ale Emil Blef wie jak nie wypaść na zakręcie

[tylko tekstyhh.pl]

Hip-hop mógł być wielki, teraz pisze się nekrolog

Czas przewrotu minął, a nam został tylko pusty moloch

Długo ślizgał się na cienkim lodzie

Kilku wpadło do przerębla

Samo czyli odzież i do dzisiaj widać temblak

Przydupasy poznikały z horyzontu

To normalne odkąd wyjedzono wiśnie z tortu

I bez słów siedząc razem na podłodze rozmyć się

I oszukać tę ulotną chwilę, zostać tak na zawsze.

Wyrzucić wyjazdowy bilet, nigdzie nie wyjeżdżać, nie wracać.

Przy tych dźwiękach rozmyć się z Tobą

Zniknąć jak cukier w gorącej wodzie, ślizgać się jak na lodzie

Mam w tyle co jest teraz w modzie

Ja mówię swoje, trzaski, winylowa płyta

Ja czekam byś także rozmyta tutaj rozlała się po ścianach

Razem ze mną łeb w łeb, rozmyci lepcy jak na muchy lep

Problem ja się nie narzucam, problem nie rzucam głowy z ramion

Przepraszam pana, przepraszam panią

Ślizgam się nie po podłodze, a po bicie

Zdziwienie, lubicie, nie lubicie?

Tak oto wielki chudy człowiek ślizga się po tłustym bicie

Panowie panie!

Ej!

Ej ej!

Panowie panie!

W zaroślach waliło serce

Tajnego zapatrzenia.

Pod surowym jedwabiem

Mdlały biodra brzozowe,

Ślizgało się po niej serce

Mydłem migdałowem.

Ślizgało się po niej serce

Mydłem migdałowem.

Masa parę a para masę

Do swojego gacha

Brud nuda i obłuda splazowana macha

Syf sfiksowana bania

W świecie gdzie rząd walczy o stołki

Ślizga się na ludzkiej krzywdzie

Rzuca tu śmiga

I będzie wciąż się migać

Aż chce się rzygać

Rzeczywistość groza

pełna przywózka, choć marny z niego żołnierz,

dobrze pali jointy nie wlewa też za kołnierz,

kiedy jest towar jak paw stroszy pióra,

kiedy są pustki piździelec sam się buja,

dziwnie się ślizga, choć jebła go policja,

hula po wolności i dalej towar wciska,

historia mglista to ściemniona parówa,

zwyczajna rura, rozgwintowana dziura,

taka cech jego suma, choć żyje a już umarł,

Byle pajda była mała żeby wyrok zawieszony

Myślę o przyszłym tygodniu najchętniej bym chciał uciec

Przed organem sprawiedliwości ze Ski Składem stanąć muszę

Ryzyko podjęte to ataku konsekwencja

Trzeba z gówna się wyślizgać to na przyszłość daję lekcję

Zawiasy to jak lejce jeden błąd na mordę lecę

Nie chcę tego hecę za dużo do stracenia

Jeden niefart tyle zmienia jest pies to do widzenia

Zanim za późno będzie lepiej zawalcz o swe życie

Bóg z ust zgłodniałych śliną nam się toczy.

Cóż, pora iść; epoka nowa dnieje

W której się każdy z nas sternikiem mieni.

Kończymy naszą sławną Odyseję

By się niezgrabnie ślizgać wśród kamieni.

W świat wypuszczone drapieżników pary

Już węszą pierwszy łup - istnienie słabe.

Idziemy żyć od nowa w rytmie starym

Żeby zbudować naszą Wieżę Babel.

I życzliwością wokół tchnął. (2x)

Po wykonaniu czego trzeba

Zawiózłby dryndą w owe czasy,

Gdy w Pomologu kwitły drzewa

Lub szło się ślizgać na Dynasy.

Pod kopytami z drewna bruk

Znów zastukotałby: stuk, stuk. (2x)

Był dziadek raczej bez adresu,

Tym bardziej więc bez telefonu.

Samochód ślizga się, a droga wciąż się pnie

Za szybą wstają mgły, już świt

Na szczycie chłodny wiatr rozwija zwoje map

Sam nie wiem, czy mam stać czy iść?

Czuję jak (czuję jak) stygnie krew (stygnie krew)

Z głośnika słyszysz Queen - Radio Ga Ga

Piecze zgaga, w gardle ściska, była ci taka bliska

Jakaś siła ręką radio o ścianę ciska

Łzę wyciska, pada deszcz, błyska

Beznadziejnie, co robić? sprawa jest ślizga

Jak postępować, czy warto jeszcze próbować

Czy to już koniec i masz go zaakceptować

Przestałeś czuwać, pamiętaj wiecznie należy badać

Zbyt wielkich nadziei nie ma co pokładać

Z głośnika słyszysz Queen - Radio Ga Ga

Piecze zgaga, w gardle ściska, była ci taka bliska

Jakaś siła ręką radio o ścianę ciska

Łzę wyciska, pada deszcz, błyska

Beznadziejnie, co robić? sprawa jest ślizga

Jak postępować, czy warto jeszcze próbować

Czy to już koniec i masz go zaakceptować

Przestałeś czuwać, pamiętaj wiecznie należy badać

Zbyt wielkich nadziei nie ma co pokładać

I nie z tego kabaretu,

Brzmi dzisiaj dla mnie zaproszenie

Do tanga!

Wodzirej podaje krok,

Po twarzach ślizga się wzrok.

Całkiem spokojnie piję chyba trzecią kawę.

Na nowo orkiestra gra,

Już wszyscy tańczą – a ja

Pilnuję krzesła jakbyś wrócić miał niebawem.

Złotym, ostatnim (pole w las)

Tam gdzie pasą się mgły,

O poranku (rosa lśni)

Tam gdzie leżę cicho na wznak,

Tam ślizga się po mnie wiatr.

Łopatki znaczą w mchu ślad

Porzuć miasto i chodź!

Musisz tu przyjść, musisz tu przyjść.

Czuję, że idziesz, szeleszczą liście, gałęzie skrzypią,

Moje słońce

pali, topi wszelką materię

jego słońce

leniwie ślizga się po skórze

moje deszcze

jak topór kata tną na oślep

jego deszcze

są symfonią kropel

w piłkę z nami graj!

I nie oszczędzaj się,

bo każdy chce

w drużynie być.

Chcesz poślizgać się na łyżwach dziś?

To w hokeju próbuj swoich sił.

Lub na torze możesz ścigać się

- tam najlepszy wynik będziesz mieć.

Jeśli wolisz dziś w siatkówkę grać,

Para rara rara rapapam.

Para rara rara.

Kiedy widzę na ulicy,

Jak na skórce od banana

Facet ślizga się z brawurą,

O trotuar wali głową,

To już taki, kurczę, jestem,

Że się czuję rozrywkowo!

Para rara rara rapapam.

Spójrz, patrz, spójrz, patrz, spójrz: oto ona!

Marsz, marsz, marsz, marsz, marsz: prawa! lewa!

Pod surowym jedwabiem

Mdlały biodra brzozowe,

Ślizgało się po niej serce

Mydłem migdałowem.

lecz nigdy tam nie dotrę.

Noc jak zawsze spokojna

płynie na wielkich skrzydłach.

Dzień się unosi nad lustrem,

noc pod wiatrami się ślizga.

Krótkowzroczny filozof

niecierpliwie coś warknął,

gdy Dawid z tępym nożem

pastwił się nad harfą.

serce jest i jest zła krew,

ktoś odbiera ci koronę,

czasem miłość, częściej gniew,

odwróć medal, obróć drugą stronę...

Tafla układów, tam ślizga się ktoś,

jest na spalonym, pohamuj złość,

skocznia kariery, trening wciąż trwa,

zatruty doping ciągnie do dna,

Każdy medal ma dwie strony,

Ich włosy buty widzę wciąż

I spotkasz tam Paddiego May

Co leni się przez cały dzień

Był packet szybki tak jak ptak

Po falach ślizgał się pod wiatr

Widziałem jej narodzin czas

Pływałem z nią niejeden raz

O wypij zdrowie Blackboll Line

Ich mocne statki służą nam

RDK : Historia czterech chłopaków którzy podbili Polskę walce o prawa(prawa) uczucia kojące wyrwani z getta wzięli los w swoje ręce pseudo wydawcy też poczuli brechę to pewne zawsze radzili sobie sami nie chodzi tu o złe stosunki z rodzicami przy rap muzyce spędzali popołudnia pytali boga czy kiedyś im się uda a kariery droga długa ślizga jest i kręta kim jesteś najważniejsze ,żebyś zawsze pamiętał kiwali głową byli już w swoim świecie a koncerty i wywiady mówiły same za siebie zrozumieli w końcu że życie im się sypie nawet stosunki miedzy nimi stały się inne do tego doszły także fałszywe pomoce setki myśli co robić i te przepłakane noce. Upadli ,by wstać, stanąć na życia torze ominąć zakręty wydawające się tak proste może to nauczka może coś z tego wynieśli że życie masz jedno i nie jesteśmy nie śmiertelni przyznaje się do błędu sens życia zgubiliśmy już nigdy więcej NPWM wróciliśmy (ta, właśnie tak)

Dembuś: Szybować głową w chmurach niewarte jest to wcale (wcale) jestem tego przykładem mogłem zrujnować życie całe ,ej odbić się od dna jednak sobie radę dałem (dałem)nigdy więcej, te dwa słowa przyrzekane życie to nie gra. ta to nie jest zabawa jeden nie właściwy ruch i szansa zmarnowana ta przegrana w jakiś sposób nauczyła jestem wdzięczny tobie, rozmowa ta za serce mnie chwyciła dało mi to kopa i zmieniam się na lepsze zawiodłem nie których, lecz naprawie to czym prędzej znów trzymać pion nie gubić się już więcej być zawsze tym kim byłem nie żadnym zatraceńcem wracam na właściwy tor wciąż do przodu pędzę nie chce już upadać od początku życie przędze lepszym oddycham powietrzem obiecałem nigdy więcej ziom ,nigdy więcej.

RDK:

Nawet jeśli mówią ,że już opadłeś odbij się od dna i pokaż ,że nie przegrałeś nawet jeśli to wszystko zostanie zabrane i tak dam radę w DNA mam zapisane. Nawet jeśli upadek był z wysoka powtarzam damy rade bo robię to co kocham nawet jeśli poniesiesz tego konsekwencje to zrób tak gdy tak każe zrobić ci serce.

Woro:

RDK : Historia czterech chłopaków którzy podbili Polskę walce o prawa(prawa) uczucia kojące wyrwani z getta wzięli los w swoje ręce pseudo wydawcy też pouczyli brechę to pewne zawsze radzili sobie sami nie chodzi tu o złe stosunki z rodzicami przy rap muzyce spędzali popołudnia pytali boga czy kiedyś im się uda a kariery droga długa ślizga jest i kręta kim jesteś najważniejsze ,żebyś zawsze pamiętał kiwali głową byli już w swoim świecie a koncerty i wywiady mówiły same za siebie zrozumieli w końcu że życie im się sypie nawet stosunki miedzy nim stały się inne do tego doszły także fałszywe pomoce setki myśli co robić i te przepłakane noce. Upadli ,by wstać, stanąć na życia torze ominąć zakręty wydawające się tak proste może to nauczka może coś z tego wynieśli że życie masz jedno i nie jesteśmy nie śmiertelni przyznaje się do błędu sens życia zgubiliśmy już nigdy więcej NPWM wróciliśmy (ta, właśnie tak)

Dembuś: Szybować głową w chmurach niewarte jest to wcale (wcale) jestem tego przykładem mogłem zrujnować życie całe ,ej odbić się od dna jednak sobie radę dałem (dałem)nigdy więcej, te dwa słowa przyrzekane życie to nie gra. ta to nie jest zabawa jeden nie właściwy ruch i szansa zmarnowana ta przegrana w jakiś sposób nauczyła jestem wdzięczny tobie, rozmowa ta za serce mnie chwyciła dało mi to kopa im zmieniam się na lepsze zawiodłem nie których, lecz naprawie to czym prędzej znów trzymać pion nie gubić się znów więcej być zawsze tym kim byłem nie żadnym zatraceńcem wracam na właściwy tor wciąż do przodu pędzę nie chce już upadać od początku życie przędze lepszym oddycham powietrzem obiecałem nigdy więcej ziom ,nigdy więcej.

RDK:

Nawet jeśli mówią ,że już opadłeś odbij się od dna i pokaż ,że nie przegrałeś nawet jeśli to wszystko zostanie zabrane i tak dam radę w DNA mam zapisane. Nawet jeśli upadek był z wysoka powtarzam damy rade bo robię to co kocham nawet jeśli poniesiesz tego konsekwencje to zrób tak gdy tak każe zrobić ci serce.

Woro:

Byle pajda była mała żeby wyrok zawieszony

Myślę o przyszłym tygodniu najchętniej bym chciał uciec

Przed organem sprawiedliwości ze Ski Składem stanąć muszę

Ryzyko podjęte to ataku konsekwencje

Trzeba z gówna się wyślizgać to na przyszłość daję lekcję

Zawiasy to jak lejce jeden błąd na mordę lecę

Nie chcę tego hecę za dużo do stracenia

Jeden niefart tyle zmienia jest pies to do widzenia

Zanim za późno będzie lepiej zawalcz o swe życie

W Orto daj na stradzie bez jaj

Twój Darken diss z baboli wyciera nos

Nie teraz,za 10lat będzie miał dopiero głos

Jak tam Twój romans z matką,wszystkich kurew cipo

UMC,lubicie ślizgać się z polityką

Stroszyłeś psioche u Wojewódzkiego

łasy na oklaski w komucha Borowskiego

Za PRLu byłbyś jednostką dyspozycyjną

HOP KIDS zjadają Cię charyzmą

Ziewają deski z żaglami

Ksiądz błogosławi ładny dzień

W intencji kapelusiarzy

A my jesteśmy zakochani

Może będziemy się ślizgać

Frytki to Heine Medina

Wykręcają nam powieki

Atakuje stek z rekina

Ze szklaneczką ciepłego piwa

Z fartem dla dzieciaków na osiedlach

Bo nawet ci z szarych domów mają wielkie serca

Życie to potwierdza, życzysz komuś farta

A nie jesteś zawistny to w twoją stronę karta

Nie życzę szcześcia jak ktoś sie tylko ślizga

I na cudzych nieszcześciach robi dupe z pyska

A fart dla tych co wylewają siódme poty

Żeby grały dobre bity i siedziały zwroty

Teraz z fartem za tych co tu są

Zdejmij to, zdejmij to

Zdejmij to, zdejmij to

W tym klubie tłok aż pot kapie z sufitu

Mój wzrok się ślizga po twoim staniku

Bez kitu, mówię, zostań balu królową

Chcę być dziś z tobą, bądź przy mnie obok

Ty Baccardi z colą, ja Whisky z sodą

Jak ogień z wodą połączmy żywioły

Z fartem dla dzieciaków na osiedlach

Bo nawet ci z szarych domów mają wielkie serca

Życie to potwierdza, życzysz komuś farta

A nie jesteś zawistny to w twoją stronę karta

Nie życzę szczęścia jak ktoś się tylko ślizga

I na cudzych nieszczęściach robi dupę z pyska

A fart dla tych co wylewają siódme poty

Żeby grały dobre bity i siedziały zwroty

Teraz z fartem za tych co tu są

Byle pajda była mała żeby wyrok zawieszony

Myślę o przyszłym tygodniu najchętniej bym chciał uciec

Przed organem sprawiedliwości ze Ski Składem stanąć muszę

Ryzyko podjęte to ataku konsekwencja

Trzeba z gówna się wyślizgać to na przyszłość daję lekcję

Zawiasy to jak lejce jeden błąd na mordę lecę

Nie chcę tego hecę za dużo do stracenia

Jeden niefart tyle zmienia jest pies to do widzenia

Zanim za późno będzie lepiej zawalcz o swe życie

herbata nagle zamarza przy stole

krok do zimy prawie nie do uchwycenia

a jednak już bijemy przed nią czołem

telewizor szronem zaszedł nie wiadomo kiedy

szklanka ślizga się jak igła po płycie

słuchamy Vivaldiego Cztery Pory Roku

słyszysz jak mocno bije w nas życie...

W zaroślach waliło serce

Tajnego zapatrzenia.

Pod surowym jedwabiem

Mdlały biodra brzozowe,

Ślizgało się po niej serce

Mydłem migdałowem.

już na zawsze chuj z wami.

Teraz zapraszasz mnie na numer? Na to splunę,

bo ty i twoje ziomki wtedy przegięliście strunę.

W sumie powiem i ty sam to przyznaj,

moje to pizga, ja nie dam ci się po nim ślizgać.

Za nami staną murem, ci co zaufali nam.

Wszyscy chórem hiema, ty będziesz sam.

Dobra, wyjebałem im to w twarz tym kawałkiem,

Boro, Sanczez, dzięki za wsparcie. Spartem.

ten świat przerażający jest tym bardziej

prawdziwy jest

prawdziwe barwy wpełzają we

właściwe miejsca

wąż ślizga się po wszystkim co napotka

właśnie nas dotknął

niczego o nas nie ma w konstytucji

niczego o nas nie ma w konstytucji

śnieg spadnie i zakryje wszystko

Pare rzeczy o sobie,Tobie opowiem,

Słowo po słowie na Ścieżce dźwiękowej.

Uważam te igrzyska,za otwarte!

Ciach,pizga Wielkie Joł hartel.

A jak żeś sie fartem prześlizgał do teraz,

To właśnie pryska Twoja kariera!

RIALITI ja i bity,a Ty przytyj. x4

[Nie odchodze to jeszcze nie koniec!

Choc mam co zostawic po sobie,

Prześlizgują się dziarscy, rumiani.

Ludzie twardzi, ludzie rozsądni,

Budujący pewność i stałość,

Chłodną przepaść traktują jak chodnik,

Po którym się ślizga - dojrzałość

Do świętości zdolna i zbrodni;

Zgrzyta łyżwa, trzeszczy przyszła kra...

Frajda trwa.

Człowiek w śniegu - krwi szczerniałej kropla.

znajdź wyspę, skarb, wizję i ster.

Nie nazwiskiem, niech nazwisko

to będzie dla Ciebie lotniskiem.

Niezależnie od wyzwań, od wyznań, od ich zdań,

choćby Świat się ślizgał, bryzgał i pizgał,

idź tam i pofruń na skrzydłach w dal.

Nie zawsze się spada na cztery litery

i wszystko się składa jak meble z Ikei,

Porażka nie grabarz, nie chowa nadziei,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga