Alfabet słów:

Słowo Alberta w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery A: antygen, aloes, atut, Akan, Armstrong

Kto w Polsce śpiewa o Alberta ? To między innymi Buka, Chada x RX, Hades. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Ekstrema jak w Alpach, wczówka,

Typy na kroplówkach jak na lianach,

Kurwa, gdyby nie ta pielęgniarka durna,

Gdyby mnie na barana wzięła, na barana

Albert, nie teraz, cholera, spadaj - dociera?

Odpadaj, dawaj materac, rozbieraj, badaj skurwiela.

Czasami tam wpadam - siema, pokój 003.

Ref.:

Oh my Darling - chyba czeka mnie psychiatryk,

Wiara Gwarancją Wygranej, bez niej tu jak tynk odpadasz,

Inny dzień, ten sam syf, zęby na projektach zjadasz.

Jestem jednym z was, jak Chada, pierdolnie Bragga,

Jak Waldemar - prawda naga, na ulicach równowaga.

Dam Ci ""H"", jak Albert Hoffman widzę, że Ci to pomaga,

Z wilka nie zrobisz psa karmiąc na chodniku stada.

Hajs przepalam z rana, do grama kawa podana,

Pisząc Raport z Rejonów dla ziomów, jak Syn Bogdana.

Bloki tutaj wiedzą, gdzie uderzyć do szamana,

Elektromagnetyczny świat sami stworzyliście

Chciałeś, to masz

Wzruszające?

Strasznie przykre

Wszystko jest płaskie jak kartka, # Albert Einstein

Płynę przez dziurawy asfalt z miasta do miasta

Puszczam z dymem, moja energia jest odnawialna

Czuję ze nosze w sobie więcej światła ni z Anna Jantar

Przetwarzam je w laser z oczu na papier

Mówi mi: „Semici, to po prostu Żydzi”.

Mam zupełną jasność i już się nie boję,

Po tym wyjaśnieniu już wiem na czym stoję.

Długo się trzymałem od owego bagna,

Bo czciłem jak Boga Alberta Einsteina.

Co dalej mam robić? Zwlekać niepodobna,

Trzeba mi się tu odnieść choćby do Lincolna?

Wśród nich jest stracony przez Stalina, Kapler,

Wśród nich bardzo sławny komik, Charlie Chaplin.

I dla nas też i wierzyliśmy w to aż do końca,

Że konsekwencja się opłaci i odwróci los nasz,

Przyszedł czerwiec i rozmowy o przyszłym roku,

Chcieli dać nam mniej niż mieliśmy nawet dotąd

""Pierdolę to"" mówi Albert

""To chyba jakiś żart, mówi o nas cały kraj, trudno o lepszy start,

Nie stać nas na to by tak dalej funkcjonować,

Nie ma sensu robić coś i głowę ze wstydu chować,

Narażać znajomości i nic oprócz braw nie mieć,

[Koni]

Stąpamy twardo po ziemi z podniesioną gardą

i wciąż przemycamy prawdę znów zdzieram gardło

jedni patrzą z podziwem zawistni patrzą z pogardą

to te mordercze wersy niczym Albert DeSalvo

wjeżdżamy z buta mamy to czego szukasz

mamy ten niepowtarzalny styl jak odcisk kciuka

uliczna sztuka nie rapowania luka

to nie kółko adoracji co całuje się po dupach

Jakbym leżał na wznak, mówił wszystko na wspak.

Bakaj tak, że braknie Ci tchu.

Nie potrzeba mi snu, kiedy oni są tu.

Z nami ciągle nowe głoski.

Skład niebezpieczny jak Albert Sosnowski.

Więc porzuć troski, z nami ciągle nowe zdania.

Skład fantastyczny jak sztuka kochania.

Więc porzuć zahamowania.

Bo to nie zbiór pustych bzdur.

Mamo wierz mi, nie zawsze jestem wrednym chamem

Nie jeden własny kiepski manewr przebolałem

Nie rozeszły się po gnatach manifesty dalej

[Refren: Kuba Knap & MADA]:

Genowefa, Alberta, Edwarda, Kazimiera

Krystyna, Żaneta, Bożena, Aneta

Sonia, Sandra, Angelika, Samanta

Kasia, Ola, Ania, Zosia - znam Was!

Monika, Zuzanna, Sylwia, Joanna

Poszukiwaniu straconego zasięgu

My abonenci czasowo niedostępni

Kiedyś 20-letni, dziś już tylko piękni

O tej porze niewiele już do nas dociera

Nie wyjdziemy, aż zagrają Alberta Tylera

Nasze drogi sie rozchodzą na 4 świata strony

A ja jestem nie zmęczony, nie jestem zmęczony

Ale wracam już do żony, to światło się pali

W barze gaśnie muzyka

Wynalazki lecą z nieba

Dzieci małe, duże, starsze

Ubrania podobne mają

To jest łatwizna- ANTROPOLOGIA

Albert Einstein, Kleopatra

William Szekspir, Elton John

Michael Plephs, Barack Obama

Gdzie wszyscy teraz są

Może ludzie też nas lubią

Zamiast magii, zamiast skrzydeł mają znacznie większą moc.

Nie, nie robię z igły wideł, wyobraźnia to jest coś!

Każdy z nich ubrania nosi: stary, młody, swój czy gość.

Bardzo wciąga ta antropologia.

Albert Einstein, Kleopatra, William Szekspir, Elton John,

Michael Phelps, Barack Obama, wierzę, że oni gdzieś tam są.

Może ludzie też nas lubią i o byciu kucem śnią?

Tak, wpływ na mnie ma antropologia.

Ciut za bardzo ich ciągnie do walk,

Szkoda, że nie potrafię śpiewać,

a szarpać nerwy.

Wybacz Ci nie pokażę nieba jak tarcza z Nebry,

nie znam algebry, nie liczę tu fanów,

nie zmienię swego ja niczym Albert Camus.

Tu zawsze po śniadaniu świeże loopowanie bębnów,

nie znam się na perkusji, lecz zaufałem sercu,

nie należę do mędrców, nie posiadam charyzmy,

tak i by gadać w tym miejscu i okradać naiwnych.

I nikt sam sobie nie bierze godności

Pan powołuje z wysokości

(Jak poznać tajemnicę powołań, tajemnicę

Jak poznać tajemnicę tę)

Czy to za sprawą brata Alberta

Wygrana jego walka wewnętrzna

Zrywam ze sztuką, z teatrem, z wierszem

Bóg daje mi zadanie ważniejsze

I oto chwila święceń kapłańskich

Jest wiedza z doświadczeniem,

Właśnie tak spełnia się marzenie.

Samo spełnienie to jest nasza rola,

A kluczem do spełnienia jest żelazna wola.

[Albert Sosnowski]

Nie jest lekko, jestem tego świadomy,

Bierze to na miękko ten co dobrze wie co robi.

Są różne drogi tak jak różne charaktery,

Lecz o to tu w tym chodzi by we wszystkim tym być szczery.

w Wiktoriańskim stylu bo nazywam się Jimson

Białe prześcieradła, bilety do kina w Lesku

będzie co wspominać gdy siądziemy tam we dwóch

nie dzieli nas wcale następna cegła w ścianie

choć wykonanie z Albert royal hall trochę bardziej

Jest fotel na ganku i w potoku jack daniels

I to co tu zostanie wezmę do grobu jak Amen

Jestem na dziwnym gównie, dla naiwnych głównie

na bezłaciny dimetylotryptaminy gównie,

Słowo i sens nie do zmienienia.

Nadzieja w tym, że Człowiek

jest wartością istnienia, nie znakiem.

Powinno się być dobrym jak chleb.

Powinno się - mówi Brat Albert -

Być jak chleb, który dla wszystkich leży

Na stole... Czy to są słowa, czy chleb?

Człowiek musi spożywać chleb,

Mieszkać, musi tu powracać z pustki.

Anarchia, wojenny sztandar, pojedy na mic'ach

To moja chora bajka, ten nienormalny syf

Tu wilk zgwałcił kapturka i zaraził go HIV

Poza żniw, czarne kruki wzbijają się wzwyż

Odwrócony krzyż, rezurekcja zła, Albert Fish

Antychryst, nie płynę żadnym popularnym nurtem

Jak Peter Burton patroszymy dziwki hurtem

I szczerze w chuju mamy to co powiedzą o Nas

To liryczny piroman

Puszczam laików z dymem

Stań przed lustrem i pięciokrotnie powtórz Moje imię

To nienormalne jak Albert Fish i jego menu

Czyż to nie mieli skurwysynów jak bohater Mary Shelley

To nasze CD się tak mieni gdy w pełni księżyc

Daj to na ful ,bo na chuj miałbyś się prężyć

Reprezentuje PDG bo widzę sens w tym

Anarchia, wojenny sztandar, pojedy na mic'ach

To moja chora bajka, ten nienormalny syf

Tu wilk zgwałcił kapturka i zaraził go HIV

Poza żniw, czarne kruki wzbijają się wzwyż

Odwrócony krzyż, rezurekcja zła, Albert Fish

Antychryst, nie płynę żadnym popularnym nurtem

Jak Peter Burton patroszymy dziwki hurtem

Jak Biohazard, żyję według własnych zasad

Jak Da Vinci w swoich obrazach operuję kodem

To ten liryczny kanibal z niezaspokojonym głodem

Jebać modę, okrywam scenę żałobną barwą

Ten rap chwyta za gardło jak Albert DeSalvo

Jestem sobą i robię swoje - to moje motto

Karykatury sceny przy tym gównie się potną

Robię to dożywotnio synu, aż nie skonam

Mój dom, mój tron, mój flow, moja korona

Dziś liczy siętylko hajs, hajs, hajs #Tede

Jestem pewien polska scena może mi naskoczyć #guz_zanika

MiamiHitMusic suko #pedagogika

Nie musisz nas pytać, nie musisz się wpierdalać

pić palić ćpać naraz nobel w drodze#Albert-Einstein

Twoja panna jest już nasza mówisz ‘nie?’ stary wierz mi

dziś jej tyłek u mnie świeci #JohnsonsBaby

Koty chcą nas znać niemot chcą klaskać

Moty motywacja dziwko moty motywacja

Byłeś wielki! Chociaż krótki!

Później znów na rzecz Krzyżaków

Stracił wszystko, tylko Kraków

Łokietkowi się uchował,

Choć wójt Albert podle knował.

Pod Płowcami tym z Zakonu

Zafundował multum zgonów,

A skończyła się ta draka

Tym, że Krzyżak dał drapaka.

Interpretuj na swój sposób to odbicie z lustra,

Wolność zapiszę krwią, tako rzecze Zaratustra.

We mnie Darwin, swoje miejsce zaraz ustal!

Nie masz nic do powiedzenia? Możesz kłami zagryźć usta.

Być wolnym to móc nie kłamać, jak Albert Camus,

Wytworzę to choćby ultradźwiękami!

"

To pewnie dlatego formuje ptaki w klucze jak symbol play

Knap jedzie do mnie tnąc atlas

Pokonujemy zagajniki #Oldsmobile Cutlass

Parkujemy w piekle ciut gorąco jest

Wtedy Albert Hoffman zrzuca na nas kwaśny deszcz

Kuba Knap

Zostawiam Piotra sam wiedząc, że chcę se pozwiedzać tylko

Odjeżdżam nie za szybko - swangin' przez piekła kręgi

Zawijam czorta na noc, rano z między Louise i Thelmy

Anarchia, wojenny sztandar, pojeby na mic'ach

To moja chora bajka, ten nienormalny syf

Tu wilk zgwałcił kapturka i zaraził go HIV

Poza żniw, czarne kruki wzbijają się wzwyż

Odwrócony krzyż, rezurekcja zła, Albert Fish

Antychryst, nie płynę żadnym popularnym nurtem

Jak Peter Burton patroszymy dziwki hurtem

Tworzę go stale – to nim się jaram.

To mój świat, w nim się spełnić staram.

Chcę by ten rap był prawdziwy.

Dedykacja dla moich ziomów, ludzi prawdziwych.

Dzięki Alberto, Wachu, Cinek, Jezior, Obi.

W tym składzie do starości musimy dobić.

Dzięki Zbychu za bity koty,

mix, mastering. Zostawić to? No co ty!

Stary miałbym kłopoty gdzie nagrać wokal,

kontra, N.W.Z. beat squad i K do G nadciąga PDG yo! Rymów z hekatomba z

ciemności jądra chwyta jak słonia trąba, pompa, co pompuje rymy na

compact, kontrast prosto z ulicy jak sonda, plomba, skrecz jak DJ Honda,

nie gwiazda jak Jane Fonda nie podróba jak tombak, bo rym Gural nie

wygląda, napierdalam dalej jak Alberto Tomba, moje słowa nie są pod zastaw

jak lombard, ding, dong jak dzwony gonga, wypale z bonga coś blado

wygląda, wiec dymem się zaciągam, kończę stronga i wypierdalam gonga...

[Rafi]

Atmosfera się zagęszcza, co to kurwa nadciąga? To Rafi i N.W.Z. wypierdalają

Kaski na głowach, paliwo w bakach.

Droga się zwęża wraz z przyspieszeniem,

Ta pasja to wyrok, tyle, że z odroczeniem.

Ta szansa wciąż trwa, to jak zegarowa bomba,

Jedziesz slalomem niczym Alberto Tomba.

Młodocianych rajderów przeważnie losy marne,

To odbiera Ci zmysły, tak, jak facetom karmel.

Ty kontra auto to jak Dawid i Goliat,

Koniec jest taki, że czarna folia.

A w bani jedna myśl - Koka z pyłem jarzeniówki.

Oczy latają jak piłeczki do ping ponga

Zaraz eksplodujesz jeśli nie zajebiesz gonga

Usta jak trąba, jak tykająca bomba

Pragniesz nart i śniegu jak Alberto Tomba.

Na palcu plomba, w cyce puste jak żebrak

Przy czarnej ławce na towar musisz poczekać

Już go widzisz na przywitanie macha,

Ale nagle puszcza się za nim tajnych burków wataha.

Jadę po mieście na miejscówkach pustka

myślę sobie jeszcze rok i będę pił do lustra

jedni dzwonią wciąż za nim inni piszą mi z puchy

gdy ci pierwsi za funty to ci drudzy za skróty

jak Alberto Tomabak cisnę przed siebie slalomem

przez dziurawą jak szwajcarski ser ulice pod domem

dalej na światłach żebrze jakiś Rumun o kulach

dobry aktor, bo przyciąłem jak na plaży nie kulał

włączam radio tam audycja z Torunia

Chyba tam częściej kisiłem ogóra niż tutaj #słoik.

Nie mam prawka choć to byłby patent

Miałbym relację z ojcem wreszcie, gdym w salonie kupił Tatę.

Czym są hashtagi, spytałem Tomba

Ofertą, teraz by stać się jego szybszą wersją #Alberto

Płynę, zamiast żagla mam grzywkę, co nie

Ty zawijasz do portu, łeee-sb (USB) #płaczki

Zacznij być mniej pokraczny lub płać mi ziomal

Zamurowało cię już? Dobrze. Przerobię cię na bankomat.

Wersy dla nas namalowali Picasso i Dali

A refreny intonują nawet ryby w Ukajali

Gdy w ręku mikrofon mam to gadam jak w amoku

Tak jak gdy na fali surfował Duke Kahanamoku

Jak Alberto La Bomba Tomba na stoku

Jak Sotomayor po rekordowym skoku

Bez podpuchy to jest lek, który zawsze Cię odnajdzie

Ta muzyka to jest lek, daj się jej porwać na zawsze do końca

Bez podpuchy to jest lek, który zawsze Cię odnajdzie, ta muzyka to jest lek


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga