Alfabet słów:

Słowo Cali w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery C: cyzelować, ciaśniutki, che, cze, chudziuteńki

Kto w Polsce śpiewa o Cali ? To między innymi A.J.K.S., Alicetea, Fałda Vida. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Ogłuchłem, słyszę szczęście,

Ty moim wzrokiem widzisz sen

co spełnił się nareszcie

Tacy jak my z gorącej krwi

powstali cali, cali, cali

Najprościej i najjaśniej by

się upalić cali, cali, cali

Wyjęte z klatek zimnych ciał

jak nowo narodzone,

W sumie same Cię znajdą natrętne jak atak spam-botów

Otóż, żyjesz na świecie gdzie wolność się zamiecie

Pod najtańszy dywan, tak wiem zapomniałem przecież

Że będą w kółko mówić, ""to ludzie nas wybrali""

W skowronkach cali, a Twój mały świat się zawalił

Dzień tylko ukrywa prawdę którą niosą gwiazdy

A w tłumie co dziennych spraw każdy zapomina

O co ta spina, dlaczego rozkminiam?

Chcę byś wyszedł na prostą, a Ty znowu zaczynasz

made in china gadżetami

znów, nam z nóg łańcuchy pościągali

a myśmy sobie je po pas poprzypinali

bedziemy pielgrzymowali

w tych trendach trendowaci cali

będziemy braci zarażali

bo świt, nie znalazlem brzmienia

kazdy ma swoja pewną droge odkupienia

mocni co zgadli to

wszak siła ducha nie ulega sile pięści

wszak nie zagasi słońca sen wariata.

A gdy ruszyli wbrew zdrowemu rozsądkowi

w proch obracali świątyń stare mury

w otchłań strącali doskonałość tego świata

drwiąc z świętych zasad i reguł kultury.

Nie znali granic, więc granice przekraczali

uczcili siłę, więc nie czcili Boga

pławiąc się w winie swe zwycięstwa ogłaszali

Pomiędzy było a co jest

Pomiędzy dniem a dniem

I ponad naszych obaw lęk

Zapomnij go

Unieśmy cali się

Zostawmy rozkrzyczany świat

Jak pod stopami mróz

Zamknijmy oczy by

Ideał twój

Pełna zimowych przygód

Wiosny dni po nic

Nikt nam nie broni

Kochać się przecież zimą

Bądźmy dla siebie cali

Jak z tej zimowej książki

Świata nich zawierucha

A z płatków morze miłości

Z płatków morze miłości

Milknie lato mgłą na horyzoncie

mija szumem rozgniewanych fal

a my cali otuleni słońcem

spoglądamy w słono - złotą dal

Pewnie zakochani mówią o nas

zadumany on i cicha ona

całkiem jakby spadli z gwiazd

w dzwonie powietrza mają schron

a którzy tylko osierocą

wyziębły pokój parę książek

pusty kałamarz białą kartę –

zaprawdę nie umarli cali

szept ich przez chaszcze idzie tapet

w suficie płaska głowa mieszka

z powietrza wody wapna ziemi

zrobiono raj ich anioł wiatru

Budził się rano po przeróżnych miejscach , trafiał w patologie niewiadomo za co zemsta. W takiej się wychował praska kamienica, borykał się z rodziną, gdy ktoś inny nią zachwycał. Gdy był bardzo młody już uciekał z domu, zamieszkał on w melinie pełnej niechcianego tonu. Smród gaszonych petów aż do samego gwizdka, nie było miłości po niej pozostała czystka. Wszystko wokół pryska , jak ci za gardło ściska, w glebę cię przyciska , znowu butelek śmietniska. Matka nieprzytomna ledwo na oczy patrzy, ojciec z inną lampucerą kurwa to nie teatrzyk. Przechodzi przez dym, omija leżące śmiecie, puszki zbitą szklankę jakaś krew na tapecie. Samotne praskie dziecię kto szerzy na jego miejscu, nie nazwę tego łóżkiem , przebita igła w sercu. Obrzygał koszule zakichany menel, zarzygany dywan i dwunastolatek z gniewem. Wiesz co teraz czuje? Nie masz o tym pojęcia, klimat którego nie znasz to siła pierdolnięcia. W powietrzu alkohol , zaparowane szyby, rodzina której nie ma wierzy w co by było gdyby. Spogląda w lustro naprawdę nie na niby, pęknięte na pół a wokół anonimy alkoholowe, to kolejny wjazd na głowę, bełkocząca matka pyta zaliczyłeś szkołę? Kto tu jest kurwa? Powiedział młodym głosem, mamo zwariowałaś ? zbratałaś się ze sztosem? Nie chciałam synu lecz popadam w problemy, to co teraz widzisz to są niepotrzebne sceny. Uderzył pięścią w stół , aż przewrócił kieliszki, wrodzona nerwica, napady zadyszki. Znowu do gigantu to ulica go przywita, banan niech sie dziarga Amore Dolce Vita, zbiega szybko po klatce, i na rewir wybita , jara czwórkę dziennie , nie pisze i nie czyta. Podbija do koleżków na podwórko gdzie kraty, zbierali się ekipą napierdalali w kwadraty. Walił czasem radia , częściej szły torby , mówił że miał piękne czasy bo nie było jeszcze boby. Kradli z budowy, wykręcali grzejniki , z opuszczonych miejsc, posiadali swe techniki. Pierwsza fifarafka to maksymalna dawka, śmiechy już na wejściu , upici flaszką na sześciu. Małoletnie gadki , rozmowy nawyśniowe , wyciąganie matki z klatki z libacji alkoholowej. Dom dziecka walka o przetrwanie, frajerów obijanie i grupowe się zrywanie. W innym mieście okradanie , na głupoty , picie , ćpanie, dojeżdżanie słabszych oraz poniżanie. Nic go nie obchodziło wszystko było mu jedno, frajerów zbierał z paczek bo było dalej biedno. W ścianki , wymianki dresy i bluzy, pierdoleni wychowawcy to bandyci i łobuzy. Bili go kijem po rękach i piętach, już to zapamięta szyk obite żebra. Ucieczki , wycieczki w drodze nie zabrakło sieczki, wódeczki , dupeczki ,kije, łamane deseczki, szmaty na dwa baty, kraty, pamiętne daty, wkurwione małolaty a ty bez mamy, taty. Koczował na zrywce , tam gdzie się dało, niezależnie co tam było, niezależnie co się działo. Pluskwy , karaluchy , żółte prześcieradła , nieraz sobie spał a tu rzucił się do gardła. Nieraz się obudził a tu kurwa głowa spadła, bo ktoś już nie zdążył wyrwać się z imadła. Posypane drogi, siła szybkiej wagi, szczury na pół blatu z najlepszej babajagi. Nie było rozwagi ani pokojowej flagi, była za to wóda , za to były tanie dragi. Obdrapana ściana a na niej biały plakat, z Pamelą Anderson cycki znane na pół świata, albo i na cały widok doskonały za to, odgłosy idą z kibla, zabawiał się ze szmatą. Sex dla niej zapłatą za to że jest u nich w gościach, wiedzieli że im kopsnie bo czuli to po kościach. Naćpana krzyczała, cykała, jęki ,klaski, nie masz 18 lat nie dla Ciebie to obrazki. Klimat północno praski, nikt nie potrzebuje łaski, nie chcesz sobie spojrzeć w twarz to weź kurwa użyj maski. Co ty taki w szoku? To nie rozmowy w toku, patologiczna prawda , to historie spod bloku. Gdzie nie brakuje mroku , a przyszłość kryminalna, jest wszechobecna wszędzie i łatwo spotykana

Póki pełen miąższu doznać wstrząsu, łyknąć emocji

Na przebudzenie to jedna z najlepszych opcji

W szybkim trybie chodnik jak wybieg

Można oszaleć, karmimy oczy każdym detalem

Cali od butów do centrali wpadamy w paraliż

Krążą mililitry adrenalin

Afrodyzjak wszedł w organizm, czuję, że żyję

Daje mi siłę na chwilę, umilę czas choć na chwilę

Czasem jutro nas zalewa łzami

1. W niebezpiecznej kombinacji czar

Niebieskich krążymy słów

Zanurzeni w przeźroczysty miąższ

Cali od stóp do głów

Czysty ogień wolno spala nas

Odbiera ciało i dech

Jakby nadszedł ostateczny czas

Za niewinny nasz grzech

co najbliższe sercu twemu

Tak, właśnie tak szanuj to

w sercu tożsamość swą

Tu ojcowie Twoi stawali na zew

nie patrząc na nich poświęcali życia swe

W imię odwagi, męstwa idei tej

dla Ciebie, dla mnie przelewali krew

Teraz jesteś Ty, Twoja walka i krew

zasady życia, dla innych świadectwo twe

Nie było w tym żadnej łaski pana z mieczem, który niby z pobudek altruistycznych miałby bronić czyichś włości

Głównie z tego względu, że bez producentów pan z mieczem nie miałby miecza. Pan z mieczem bez miecza

Śmieszne, nieprawdaż Adasiu?

Rynkowy proces kontroli i trzymania w ryzach ludzi z mieczami trwał przez tysiące lat

Niestety wciąż zakłócali go różnej maści Adasie, sączący kłamliwie propagandę, jakoby panowie z mieczami

Zostali wybrani przez Boga (tego prawdziwego, rzecz jasna) by zapewnić niebiański ład, porządek i szczęśliwość,

mniej lub bardziej powszechną (w zależności od typu danego Adasia).

Otóż gówno prawda.

Każdy pan z mieczem oderwany od procesu rynkowego, to okupant, zaborca i złodziej

wódka się w lodówce mrozi,

karp się smaży, moc truchleje,

lufa się od zjary grzeje.

Trzej królowie przyjechali,

zaraz gibony skręcali.

CHWAŁA NA WYSOKOŚCI,

ZJARA PIERWSZEJ JAKOŚCI

DA POKÓJ NA ZIEMI.

Wśród nocnej ciszy,

i zostaliśmy cali w uśmiechach

i nikt nie stał już miedzy nami

pospieszne słowa, pocałunki ulotne

jeszcze mniej zrozumiałe gesty

i ból ukrywany starannie

I ziomal poda z wąsami

Jak Brudny Harry ze stali

Skumali że wali mnie to co oni mi opisali

Poznali że sobie mogą tu zrobić błogo palcami

Na nowo mi to wkręcali

Bez kitu mitów podhali

Skumał to mało mnie to wali

Jak kawały twojej mamy

Albo twojej starej

tak zgadza się, chciałem zmieniać ludzi, Świat

wejdę na ten bit i zabiję strach

Zobacz Na mnie ja się nie poddaje

czy jestem dobry w rapie jeszcze mi się nie wydaje

to nie pokój TV pięćdziesiąt pięć cali

to ta patologia przez którą me życie krwawi

boli cie serce, klękasz, upadasz?

masz łezkę w oku czy się ze mną zgadzasz

ratowałem wszystkich nie patrzyłem na siebie

Dali mi magistra kurwa, nikt nie zczaił moich wałków

W książki popatrzyłem raz, reszta czyste kojarzenie faktów

Te typy dalej myślą czemu SB, a nie Addix

A mój jedyny pomysł, dalej detonacja granic

Za nadludźmi stoję zawsze tak jak palmy w Cali

A reszta roztrzaskana jak ta mucha na Pezeta Audi

Nie lukam już do tyłu, za dużo tam rozjebałem

A jak jesteś fajny wszystko ok, Lonely Island

[Refren]x2

Ty też znasz już ten scenariusz - złość

Zamiast siąść i spokojnie wziąć się w garść

Ciągle ćpasz, dajesz bombę, a mogłeś wstać

Patrz! Na razie przestań to palić, pić

Dziś, poczuj ten powiew jak Cali Breeze

Nic nie jest nie do rozwiązania, sprawdź

Ale ja nie będę cię nakłaniał, masz

Swój pomysł, więc pomyśl i rozwiąż problem

Wykorzystaj swoją mądrość dobrze

A mimo to gubię szlak i błądzę jak każdy ślepiec

Stawiam kolejne kroki by dotrzeć do góry Synaj

Choć ziarno, które to wznosi to Polska, nie Palestyna

Idę po tych ulicach jak w ""Walk these streets"" Rakim

I drogą tą się zachwycam jak 'From NY to Cali""

Idę na górę Synaj, zachodnim brzegiem Jordanii

Na bakier z przykazaniami, nie licząc, że ktoś mnie zbawi

Życie potrafi ranić, jak ludzie którym ufamy

Mimo, że obiecywali, że zawsze już będą z nami

lubimy się ziom bawić - nie oddamy tego za nic,

dużo tutaj oddam za nich z kobitkami i ziomkami,

dwie stówy autostradami, wiatr buja tu bokami.

Zwalniam do paki sześćdziesiąt z chłopakami,

wolę się całego, oni wolą się też cali,

życie kochamy, robimy coś z nim nie zamulamy,

jestem jednym z tych co młodości nie przejebali!

Gdy dojeżdżamy na plaży spijane browarki,

nie mamy kwater żadnych - spontaniczne wyjazdy.

Stopy w kokon ubieraniu,

KCIUK:

Nawet ładowarką pleców masowaniu,

JKS:

Bo to są MKJS DJ-e cali

I choćby wszyscy się zn ich śmiali

Oni i tak komponowali.

JĘZYK:

A teraz mają wielkie plany,

Czyli nie znasz mnie wcale wiec spojrz mi w oczy

Siedziałem w kraju gdzie rap się narodzil

1/3 zycia ty grasz koncert w Chicago to ci

Dopiero poznanie kultury

Czapki New ery, 20 cali do fury

ja mimo chmury

Opalam się w rapie nie klapie ty który

Jestes w kolejce w tych radiach już poraz ktorys

Playlisty za hajs ustawiane to prawda

był zdrowy w sercu, lecz bardzo chory w duszy

co się gdzie nie ruszył, to widział widmo zguby

Bóg go zawołał i powiedział szukaj ludzi

więc się odważył, poszedł szukać swej otuchy

po kilku razach, gdy go ludzie odtrącali

rozwinął swe skrzydła i poczuł smak odwagi

płakał z radości, bo płakać powinien

płakać łzami czystymi przez chwilę

potem więc odszedł z powrotem do nieba

Czyli nie znasz mnie wcale wiec spojrz mi w oczy

Siedziałem w kraju gdzie rap się narodzil

1/3 zycia ty grasz koncert w Chicago to ci

Dopiero poznanie kultury

Czapki New ery, 20 cali do fury

ja mimo chmury

Opalam się w rapie nie klapie ty który

Jestes w kolejce w tych radiach już poraz ktorys

Playlisty za hajs ustawiane to prawda

I stąd do Maxima mamy całkiem blisko

Żabi skok

Chwila moment jesteśmy na miejscu

Centrum wędrówek nocnych pacjentów

Dziękuj bogu że dojechaliśmy cali

Że nas nie zatrzymali choć gandzią z bryki wali

Parkuję na zamkowej

Czuję deszczowej nocy powiew

Gaszę silnik i odwijam worek

Krach, krach, krach

W kieszeniach pusto, że aż strach

Krach, krach, krach

Jak tylko bywa w najczarniejszych snach

Kręcą się ludzie w kółko cali bez tchu

Jak z głębokiego nagle wyrwani snu

Zachodzą w głowę, czy to może tak być

Nie ma szmalu, a trzeba żyć

Gdzieniegdzie słychać jak szum morskich fal

Ktoś zbiera muszelki

Już od paru godzin

To turysta ze stolicy

Wychodzą z wody ludzie

Cali poparzeni

Już im doktor nie pomoże

Lecz są zachwyceni, co za atrakcja

Dziś pierwszy raz widzieli morze

oooooo

A na dodatek dotyka go inny wacek

Nie pierdolcie, że nie, przecież wszyscy tak macie

Ty, ty, ty i ty, wszyscy wiedzą - gej jest zły

Mała lady, duży chłopak, nikt przecież nie lubi ich

Bo wkurwiaja mnie typy co są mokrzy cali

Gdy widzę jak dwóch innych łapie się za pały

A trzeci kombinuje coś tam sam w oddali

Puszczam to gówno przebrani za mamy

I choć mam w składzie Puq'a to z gościem się nie stukam

Twoje zarzuty fabrykuje chora głowa

Gdzie się pojawiłeś problemy zaognienia

Kilku takich jak Bass Tajpan dzisiaj ma miłe wspomnienia

I próbujesz coś pierdolić o gadaniu za plecami

Myśmy Ciebie tłumaczyli i problemy odkręcali

Gdy siedziałem w kabarynie przecież wiecie za kim testem

To że spóźnisz się na pociąg było dla Ciebie problemem

Przez rok nagrał płyty dwie a czy właściwie?

W życiu tylu zwrotek nie nagrał na Firmę

Z emblematami Wehrmachtu

Co na to mamy?

One same się boją

A na rogu mojej ulicy

Wyżelowani tacy cali stoją i się nudzą

A najgorsza jest nuda

Zastanawiam się wracając do domu

Czy w całości dotrzeć się uda

Radia z samochodów

666 to numer bestii

666 to numer bestii

666 to numer bestii

patrz, kto idzie w naszą stronę

to belzebub, co brzuch ma 26 cali

to pewne jak taktowy bęben emada

firmy premier

wytarł chusteczką spocone czoło

sunie do nas jak wodolot, solo

weź sprawdź to efekt ma podwójny

bo słabych mc wciąż wysyła do trumny

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli

wyślij temat od love do nienawiści

wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik

i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik

biznes psuja oczy chytre rejestrują

wykres zysk jest miarą to jest przykre halo

bit skrecz szarym murom przytnę

22 stycznia w dziewiętnastym wieku,

Kolejny raz zginęło polaków wielu,

Rodaków którzy za nasz kraj walczyli,

Aby było tak jak jest byśmy wolni byli,

Oni wszyscy poświęcali swoje życie,

Za ojczystą ziemie którą kochali nad życie,

Którą mieli w sercu dla nich tak wiele znaczyła,

Ta ojczyzna dla nich matką była,

Prawie tysiąc dwieście bitew Polacy stoczyli,

Marzenia by być w drużynie co jest nie do pokonania

Jednak wiesz jak jest w Polsce ? Nie zawsze jak by się chciało

Ciągłe problemy w klubach, do wszystkie zniechęcały

Do tego zdrowie się sypało, coś co chwile bolało

Imprezy i koledzy, do swych pokus zachęcali

Zawsze przyjdzie taki moment, że będziesz musiał wybierać

Albo ćpanie pod blokiem, albo sportowa kariera

Ref:

Coś za coś chłopaku, zdecyduj sam za siebie

ucierpiały jakieś szyby sklepowe, kilka samochodów i

znaki drogowe, następna przeszkoda była już nie do

przejścia, granatowy transporter, migające światełka,

chłopaki się wjebali nawet nie przypuszczali, że takich

gnoi będzie z tego, że nie wyjdą cali, to nie pierwszy raz,

bo już kartoteki mieli i świadkowie zeznawali ""Chuj by ich

strzelił"", została znaleziona także dyszka jarania, parę

krążków i fetka dla dziewczyn rozruszania i tak trzech

chłopaków zamiast na dobre ruchanie, zostało ustawione

Jak to młodziki, dla jaj bijatyki

Najlepszą grą i tak, była gra w patyki

Pełno wiary, każdy miał swoje myki, triki

Potem gra w syfa w bloku,

Sąsiedzi byli w szoku, bo zakłócaliśmy im spokój

No to wokół sklepu, albo na garażach

Jeden zebrał parę cepów, drugi ze śmiechu się tarzał

Gonitwy po krzakach, laski na trzepakach

Gdzie tam baka, jebaka, to nie te lata

Kiedy stali dumnie, z wrogiem twarzą w twarz

Kiedy padał z hukiem armat pierwszy strzał

Oni w zwartym szyku, broniąc polskich ziem

Poświęcali życie swe, nie wiedząc wtedy, że:

Przed nami biały Orła znak, na masztach barwy naszych flag

W pamięci naszej tamte dni, zwycięskich walk i polskiej krwi.

Tak, jak Wy w przeszłości, tak my teraz tu

Znów musimy walczyć, do utraty tchu

a Jay-Z nie był emeryt, lecz swój triumf miał Puff Daddy

świat zepsuł smak pieniędzy ta, niestety

W Nowym Jorku nawijali definicje, Moss Def i Talib Kwali

wracam wspomnieniami, zafascynowany płytami, gdzie się strzelali

I got 5 on it, i Long Beach Cali, Polska drugie Stany

koszulę w kratę na fali, chcę tylko pić i palić ta

Sprawdź, teraz szybki przeskok w teraźniejszość

te same późniejsze czasy

To czai tu na głos jak Tuba, jeszcze Madlib dodaj Dumas

Cellulit bawi się niechcianym dzieciakiem

Co się dzieje z P. nigdy nie był moim bratem

Wiesz wjebał się, obracał nie swoją pannę

Cezary C. pół osiedla z ucha strzelił

Potem zamiast cali, w komendzie jak w kafeterii

Czemu nie ma z nami G.? Kto wie jaka jest prawda?

Ja w każdym razie cięgle nie widziałem białka

Michał C. zwany Cira, kumpel z podstawowej

Nagrałem z nim 2 płyty, 3 w drodze

Posadzili na fotelach miękkich nas

I pasami do nich ciała przywiązali

I zamknęli nad głowami szczelny właz

I od zewnątrz śruby w nim pozakręcali

Hełmy głowy nam wessały jak pijawki

I oddzielił nas od świata brzuch potwora

Jeśli słychać coś to to co jest w słuchawkach

Jeśli widać coś to to w telewizorach

Maź stygnąca białą okaże się maską

Połamiemy paznokcie pragnąc przetrzeć oczy

I łza prędzej wsiąknie niż się w dół potoczy

Twardy kamień bodąc od wewnątrz językiem

Wypełnimy się cali niewybrzmiałym krzykiem

A jeśli w tę maskę skrzepnie światło białe

Zedrzemy ją z twarzy choćby z żywym ciałem

I ślubując wierność ust i oczu skrzepom

Będziemy walczyli milcząc na ślepo

nie mam bodygardów nie trzymam koki w barku

dziewczyny lubią brąz? sram na solarium

parkuję pod klubem ten stary złom z reichu

nie pierdolony czołg na pochromowanym kapslu

Nie mam winnic w Cali ani willi na Bali

gdzie dziwki na plaży kładą cycki na twarzy

nie mam zaliczki i gaży nie mam nawet na czynsz

a jesli mam jakieś sprawy jestem niewinny, stary

Ref.

- Polna, róg bazaru,

widzę rano, jak przeciska

się do pracy naród.

Widzę ludzi, jak się spieszą

cali zlani potem,

no i myślę, że najlepszą

wybrałem robotę.

Od poniedziałku aż po poniedziałek

z uporem haruje ferajna,

daj spokój nerwom, wszystko bierzesz na serio.

URB dał mi cenną i nie pasuj jak Sermon

Dizkret to ten gość, Praktik jest ze mną.

Error! Musisz szybko ten błąd naprawić,

a mój flow rozwali wack MC's stąd do Cali.

Ja patrzę na nich, oni rymy słabsze dali,

twój świat się wali, wszystko przez te 12 cali.

[ref.]

Po pierwsze jak szukasz - my mamy coś.

Namaste, JuNouMi.

Sprawdź, aha.

[Duże Pe]

Rzucę teraz 8 wersów do beatu byście się zastanawiali,

kto tak zajebiście zagrał i rozpalił 7 cali.

Kto ma szósty zmysł i czy spontan zachwyca.

Piątka dla Groha, no bo to piąta rocznica,

A ja gadam jak najęty, wierzę w 4 elementy,

a jak zjadam z trzech MC to pytam - kto następny.

Tańczą mając siedemdziesiąt lat

Piękny wiek, by się dowiedział świat

Że ich życie osiągnęło cel

Rosną wnuki i na piwko chmiel

Cali w czerni jak rodzice ich

Belfer w szkole i jak mnich w klasztorze

Do podziału w testamentach swych

Mają sporo i dlatego może

Tańczą tak

Zawsze zwarta i gotowa.

Ma czerwone Ferrari, co gasi pożary,

Ma sikawkę i węża, co się mocno napręża.

x2

Ledwie zjechali na bazę, wszyscy cali i zdrowi,

Do wyjazdu znów są zwarci i gotowi.

Pan komendant swym gestem pozdrowienia im śle,

I już jadą czym prędzej, na sygnale, się wie!

Ref.

Ref.: Witam witalnie świat... Fajnie, że o tym mówisz, brat, ale samo gadanie to mało, zwitalizuj swoje ciało, by marzenia realizowało. / x2

1. Były doświadczenia, teraz pora na wnioski, bez wniosków doświadczenia warte po prostu mniej są, to nie w promocji ludzie węszą i zapraszają na swój .com, a ja daję żywy prąd, przez ulice mego miasta płynie mój prom, mój głos płynie hen za horyzont. Powiedz, panie kapitanie czy widzisz ląd, łajba jest na oceanie, nie ma ucieczki stąd. Kapitanie czy widzisz ląd? Kapitanie czy widzisz ląd?

Mój głos odbija się od kamienic w nadziei, że dociera i coś zmieni, szybko doceni chwile, gdy nadchodzi zenit, zaczerpnij promieni i w energię je zamieni. To ludzie się lenią, a nie czas się leni, wierzę w to, że dopłyniemy do ziemi obiecanej, cali, choć utęsknieni. Pora by tu trochę przyrefrenić.

Ref.: Witam witalnie... / x2

2. Pika, pika, pika, pika mi pikawa, oddycham pełną piersią, nie po to, by się skradać, ej. Pika, pika, pika, pika mi pikawa, nie idę ciągle węsząc, bo tak nie wypada. Staram się tworzyć kulturę, tak się składa, a tam inne, jeszcze inne wyobrażam sobie to, co mam robić, kiedy wokół widzę bazar, a spotkania spojrzeń to codzienny hazard. Ja wychodzę do ludzi, na konsekwencję nie zważam, choć mogę ziemniakiem dostać, serio, nie przesadzam, wyrzucanym z okna i z okrzykiem (Palant!), biorę to na klatę, na to ryzyko się zgadzam. Jestem tu i wprowadzam bałagan, jestem tu i werbalnym batem wzmagam, powiem prościej ja tu się wyrażam, jeszcze prościej ja jestem tu i gadam, na ten bit wpadam jak Jean-Claude Van Damme, na łopatki rozkładam tą bzdurę, kiedy to nas się skrada, nie dopadnie nas żenada gdy idziemy i śpiewamy, poziom wzrasta a nie spada, dawaj, na łajbę wsiadaj!

Śpiewam na ulicach miasta Warszawa! Dawaj, z nami na łajbę wsiadaj.

Śpiewam na ulicach miasta Warszawa! Dawaj, z nami na łajbę wsiadaj.

Gdy policja zamordowała trzynastolatka

Słupsk styczeń '98

Bruk, na policję, cios za ciosem

Padły strzały na marszu blantów

Wszyscy cali co nie zmienia faktów

Jaki kraj strzela do rodaków

W którym stróże prawa robią za oprawców

Braszku tu nie ma czarów haruj, haruj

Zarób aby mieć co włożyć do garów


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga