Alfabet słów:

Słowo Ebro w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery E: e-książka, EEG, emanacja, eureka, eliminacyjny

Kto w Polsce śpiewa o Ebro ? To między innymi AK-47, Amfa, Baj-Kał. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jak mogę, staram się i nie ryzykuję,

Hajsu brakuje, a jak wół nie haruję,

Dopadają złe myśli, po których mam nerwobóle,

Chcesz rozmawiać z hołotą bo masz do spłacenia kwotę,

To spłać, bo mogą zajebać pod żebro kose,

Nie raz, popełniasz błąd a wokół siwe koce,

Dzień się dłuży i noce,

Więc po parkiecie chodzę,

Dopada wkur* gdy to się staje prawdziwością,

daj mi życie, daj mi spokój, daj mi sens istnienia

gdy odnajdę czego pragnę gestem życz mi powodzenia.

nic nie zmienia, bezsłowny potok myślenia,

bo Ty w końcu wyparujesz nie będzie po Tobie cienia.

Ebro;

Wiele z tego Nam nie daje spać w nocy,

i pewnie powinienem jak Oni brać prochy.

a gram tu za wiele by nie myśleć o tym,

bez powrotu może jutro obejrzysz moje zwłoki. (x2)

Czemu krzyczy mama Madzi?

Lakier jej z paznokci złazi?

Osaczyli ją nomadzi?

Czad z piecyka ją zaczadził?

Ktoś pod żebro jej nóż wsadził?

Nie! Ktoś porwał małą Madzię!

Poruszenie w ludzkim stadzie...

Mama Madzi łzy wylewa

Porywacza szukać trzeba!

Ewa! (Ewa, Ewa, Ewa)

Kocha owoce, a zakazane

Lubi nocą rwać. A gdy się naje,

Od stołu wstaje i przed siebie gna.

Jest taka mała, żebro Adama

I coś jeszcze ma. Kto ją podrywa

Szans ni ma, bo ona takie imię ma!

Ewa, co zjadła jabłko z drzewa.

Ewa na widok Adama ziewa.

życiem z tymi ludźmi

przecież to Dzieci Gorszego Boga a nie śmiecie.

Jeszcze raz tak o nich

powiesz a dostaniesz

kose w żebro.

REF:Nie zapomnij o swojej rodzinie,nie

zapomnij z kąt tutaj przybyłeś bo rodzina

powinna być ważna dla Ciebie skurwysynie.

Może by to opisać lat nam braknie

Może pisany mi zimny dworzec

Gdzie bliźni przy bliźnim jak przy porsche zaporożec

Może pożre się z farorzem pedofilem wniosę do sądu pozew

Lub pod żebro sztylet wbije, nie roz orzekł

My nie, zgnije konar jeśli gnije korzeń

Na te chwile tworze, nie cisnę w Karkonosze

Bez żałowania wznoszę podziękowania Boże

Rap maniak, żodyn pozer,

1.

Siemanko, z tej strony Candyman – cukierkowy król

To dla Ebro ciężki dzień – poczuje spory ból (aaaa!)

Miałem poszczuć nim wilki, a słychać skowyt psów

Zanim zdążyłem, 997 dzwoni już

No cóż, można było się tego spodziewać

Po typie który uchodzi za damskiego boksera

Daj mi refren, daj mi chwilę, by żyć,

powiedz mi, daj wiarę, że nie liczy się nic,

oprócz tych paru tekstów, słów i dźwięków,

bo mam szerokie spektrum i nie chcę biec już.

Ebro:

Czasem nie chcę, czasem zwyczajnie wierzę w system,

i wiem, że w tym bagnie często lepiej milczeć,

polegasz na ksywce, to chlejesz gdzieś z tydzień,

jak za ksywkę kochają, to buduj se lektykę,

"

Ebro: Mój ostatni numer w życiu

GalonPZW: Nie pierdol, damy radę

Ebro: Peace

GalonPZW: Yo!

GalonPZW: Hej, sprawdzaj!

I nie wstaję by upadać

Z Tobą chcę więcej

To śmieszne a serce wyplułem na pętlach

I nie bądźmy dla siebie za uśmiech na zdjęciach

Wukazet, Ebro, Sprawdź to, 2011

Wiesz mam nerwy jak ze stali

Serce jak z kamienia

Ale nie mam ochoty

By mnie dłużej ktoś oceniał, zobacz

Tak więc winda, parter, piętro czwarte

Z buta zapukał, wszedł,

Jeb-jeb, złamanie otwarte.

Rzygałem, do końca życia zapamiętam jedno -

przestał go kopać kiedy pękło trzecie żebro.

Płakałem kiedy pisał swoją krwią na podłodze

numer telefonu do zleceniodawcy.

W drodze myślałem tylko o tym żeby zasnąć.

Miasto, nocne życie, mocne przeżycie na własnośc.

tak więc, winda parter, piętro czwarte

z buta zapukał, wszedł jeb, jeb

złamanie otwarte, rzygałem

do końca życia zapamiętam jedno

-przestał go kopać kiedy pękło trzecie żebro

płakałem, kiedy pisał swoją krwią na podłodze,

numer telefonu do zleceniodawcy

w drodze, myślałem tylko o tym żeby zasnąć

miasto, nocne życie, mocne przeżycie na własność

Mańka kupowana w każdą noc od nowa,

Mańka zagubiona w cyrkułach lat

Czarna Mańka - tylko Franka kochała nożowca,

Czarna Mańka - całe szczęście swe widziała w nim.

Czarna Mańka - on pod żebro w rozróbie gdzieś dostał,

Czarna Mańka - idźcie lepiej do kina, na film...

Omega, step

Kappa, step

Sigma, step

To nie hiphopowy eden, prędzej piekło

Jak widzę rap dupeczki, to chcę odzyskać żebro

Po owocach ich poznacie, a nie po kolegach

Nie wracają do korzeni, ale wracają na drzewa

Złamię raperom pióro i strące korony królom

Nawet moje drugie imię to Numero Uno

Więc jeśli chcesz obudzić się w rynsztoku

Chcesz być w lekkim szoku

Mieć wydrapane oczy i dziurę w kroku,

Blizny, rany, odbite glany.

Pęknięte żebro nos urwany

Uważaj!

Uważaj, bo trafi na Ciebie

A wiesz jak jest

Uważaj!

(Refren - Graba)

To ta droga , nią podąrzam , i moi ludzie ze mną. Postawiłem na rap, i wybrałem dobrze, wiem to. Nie Idę na skróty, nie Idę na łatwizne. Wole wspinać się powoli, nisz mieć na psychice bliznę. (x2)

(Dudek)

To ten styl który wbija chuj w gnój, w przegranych prowadź życie swoje plany, synchronizuj bazę danych, styl nie napinanych sesji, w presji życia wziętych jak nie przerywanych Traków pierdolących modne wkręty. Tedy ziom, to ta droga , nią podąrzam , kontra bandy RPK, razem ponad kilo bomba. Norma w stylu forma, bez przerwy na pierdolenie, duża torba co jest w środku, sprawdź, jak wrażenie. Ciśnienie non-stop rośnie, non-stop. Ciemna Strefa , kręte drogi zamiast zapierdalać prosto. Pod prąd, nie z nim. Ja wiem co to dla mnie jest kozak, rodzina , muzyka , dym, bloki, rym, a nie proza , hipnoza od początku do Końca, na zawsze , DDK Razem Ponad Kilo grupa i to sprawdźcie, nie marnuje wersów na zjebane new anse , Idę wciąż do przodu, bo widzę swoją szanse.

(Żebro)

To co dał mi świat, to ten rap, prawdę, spisaną z oka, pod nogami wydeptana twarda droga. Nie błądze, daje miłość bliskim. Nie wbijam we wroga, siły mi dodaje wjara w siebie i w boga. Chwytam każda szanse, twardo Stóje na nogach, żebro , trzy razy R, Gołota.Przekazana prawda, która słychac na blokach. Szczery od zawsze, i to moja droga. Zapisana jakość na wokalu i na bitcie. To nie kalka tylko odbite życie. Z innych miast, ale , dla wspólnej akcji, tylko czysty rap , jebać plastik, nikt tu nie chce być fantastic. Tylko swoj, jak już powiedziane, chuj w gnój, a czas ucieka, wypracuj miano człowieka, słowo jakie daje, od siebie, nie zmarnuj życia, bo tylko jedno jest dla ciebie.

(Rad G)

Od lat, ta sama droga, te samej wartości. Do przodu pędze, pierdole słabości. B3W, trzy razy R, styl bez litości, dla kurew, konfitur fałszu, zawiści i zazdrości. Mam to czego nie da się wyuczyć. Masz tu rap dla ulic, ja targam bucha, i działam by nie zamulić , nie stac w miejscu, my nagramy a ty testuj, ja wiem co w mym sercu gra. Czuje pewność, a ty czujesz strach , życiu prosto w oczy patrz, jaki z ciebie gracz. Obieram kurs i robię tak, by każdy dzień był wart jak najwięcej, by żaden brat nie stal w kolejce , po szczęście, to słowo daje motywacje i energie, rozpierdoli to co niepotrzebne , pozostawi co niezbędne , w walce o byciu nieszczerze, bo wiem ze można zdobyć zawsze więcej.

(Refren - Graba)

Diabeł stróż to widzi i szykuje dla nas miejsca

W ostatnim orszaku piekielnego zwycięstwa

Nikt nie potrafi przestać wciąż tracimy to co ważne

Żyjąc życiem wypełnionym po brzegi naszym kłamstwem

Kastet i nóż pod żebro to argument, takie czasy

W równym społeczeństwie sami tworzymy niższe kasty

Obrazy z przeszłości dziś to nie ma już znaczenia

Kiedyś było inaczej, dziś płaczemy na pogrzebach

Bo wielu z nas nie żyje chociaż chodzą po tej ziemi

Zrobię candy shop z *****a za 50 centów

Projekt to coś więcej niż blok

Wylewam wódkę na beton za ciebie Venom

Na mięso obrysowane białą kredą

Wpuszczę psy wygłodniałe to zostawią żebro

Kalectwo, bo z niego powstaje Lady Venom

Mówiąc wprost twoje rymy to dno

Podczas gdy mój każdy wers dotyka ciebie jak ksiądz

Dwulicowość, ta płyta ciebie zgubi cepie

i człowiek sobie jakoś radę da...

Na Solcu, na Rybakach, ja dzisiaj wiodę rej,

Jak dawniej sypiam w krzakach, przy boku Franki mej.

Gdy frajer się nawinie, to marny jego los:

majchra pod żebro wtrynię, a pięścią - buch! go w nos.

Ja jestem Felek, w Warszawie znany,

każdy przede mną mojrę ma.

W dzień to ""Kurierek"", w nocy majcherek

i człowiek sobie jakoś radę da...

Gramy rap dla Poloni i stajemy za nią murem,

Nie ma tu kurwa lipy gramy ile sił w nogach,

Polona, Polona kto? Polona Środa.

x3

2.Wchodzę na bit jak kosa pod żebro,

Każdy na świecie musi wiedzieć jedno,

Jeżeli jeszcze nie wiesz to chce ci to wklepać,

Polona to najlepszy klub w internatach,

Bambusowy skład całkiem nieźle kiwa,

Jakie kredyty i raty, papier w łapy daj go

Znowu gramy, szara strefa, gonić banki

Money, money, chodź do papy, mam wydatki

Się z pustego nie naleje, a ja pełne chcę

Tłuste żebro, proszę żurek, tym zakuszę, wiesz

Nowe szpile dla laluni bo za niska ciut

Tera lepiej już dosięgnie w policzek cmok

Chapu-chaps, gdzie ten szmal, Kęki chce go mieć

Za ten dojebany rap się należy mnie

ja będę wśród tych trzecich a zrozumiesz ejjj yo

Wypromować się na beafach mogłem dawno, w chuj dawno

ciapciuchy z polski, z nimi w chuj łatwo wiem to

co za sztuka po ośmieszać pizdy

dajcie spokój, polowa z nich to moje żebro

możesz cale życie robić rap i nieznanym mądrzyć

i dla mnie to jest spoko trzeba iść za pasją

tylko jest różnica między tymi którzy pija wódę

a typami co nocami ćwiczą flow do punchy

trzeci zawisł na krawędzi, skończył na detoksie

czwarty zabunkrował się, trzeci rok gra na xboxie

także twardzieli miłość potrafi złamać

zaślepieni sobie prosto w oczy wolą kłamać

żebro Adama, jak w serce nóż

ona lubi kiedy z twoich ust pada: wróć

ona lubi kiedy za nią chodzisz i zabiegasz

chłopaku miej swój honor, zakręcić się nie daj

nie pierwszy raz zawodzą ci których kochasz

poczekaj dzieciak, nie bój się ulic

schizofrenia uśpionych ludzi co nie chcą się obudzić

ulica nie widzi, nie słyszy, nie czuje krwi

to nie film, ludzie prawdziwi, realny syf

proste, że prosto dostać kosę pod żebro ostro

ulica słucha o tym rapu na dzielnicach non-stop

nie bój się ulic, chodników i hałasów z bloków moich

kreują rzeczywistość ludzie, to ich się boisz

(Peja)

Na te wołania z smacznego spania

porwał się Stach z Grześkiem i spadł z broga.

Maciek truchleje, od strachu mdleje,

woła: Uciekajcie, ach, dla Boga!

Grześko żebro złamał, Stach na nogę chromał,

bo ją w kolanie wywinął.

Ref: Oj oj oj oj dla Boga ! - Pawełek wola,

uciekajcie prędko gore stodoła,

Pogorzały szopy i pszeniczne snopy,

Czekamy na jutro, które może będzie dzisiaj

I nie ważne, że On już chyba o nas nie pamięta

Kochanie, niebo wciąż jeszcze krwawi,

Nad nami wisi Jego oko,

Mówią że spadnie na ziemię Jego żebro

W spalonych gałęziach znalazłam wczoraj Jego rewolwer

Jego rewolwer.

"

patrz pod nogi lepiej mała jak na szpilce w podryw idziesz.

Tępa suko przyczajona, galerianko spod Reala

Jeszcze raz ci to powtórzę, wypierdalaj tyle nara.

[Rogal]

W sobotę na melanżu pierdolnąłeś ją pod żebro

dwa dni później sciąłeś na zakupach z mężem w Tesco.

Kurwa trochę kiepsko wzrok szybko odwróciła

taki browar w plastik a w dodatku lany z kija.

Kręgle, bilard, jeśli kebab to do ręki

w tym połączyła nas pasja,

rap zajawa bloki stadiony i walka,

w tym jest nasza wielka moc,

chcesz to chodź poznaj Miedziany mrok!

ŻEBRO

W herbie mamy młoty ,

ja na to patrzę sercem,

oraz miasta Lubin znak który zmieniamy na lepsze,

już kiedy byłem dzieckiem,

Tak więc winda, parter, piętro czwarte

Z buta zapukał, wszedł,

Jeb-jeb, złamanie otwarte.

Rzygałem, do końca życia zapamiętam jedno -

przestał go kopać kiedy pękło trzecie żebro.

Płakałem kiedy pisał swoją krwią na podłodze

numer telefonu do zleceniodawcy.

W drodze myślałem tylko o tym żeby zasnąć.

Miasto, nocne życie, mocne przeżycie na własnośc.

Dres mafie i niech zgadnę 15-latkowie ładnie poubierani

Koksem rozjebani, młodzi gniewni

Dla mnie zagniewani młodociani, wszystko do bani szacunek i respekt

Z dala od Peji wiem jedno, nie nazywaj tego tekstem wyszczekany ulicznik

W samo sedno, może odbite żebro i pobite oko podczas wyjazdu

Na mecze ale, jest spoko wódka znieczula i poprawia nieco wzrok

Jak Stępniowi pijakowi chuj ze psowi komikowi

Syki kilka ran miał z woli własnej, sytuacja była jasna,

Stać i napierdalać nie uciekać, to kiepski pomysł zostawić kumpli

Wtedy ziom co się z nią męczył był by w raju jedną nogą

Nie chcę głupiej, chcę mądrą, chcę szczodrą, uśmiechniętą

Która bez zahamowań wyjdzie na przeciw mym patentom

Chcę tylko jedną, tę odpowiednią

Dla niej, oddał bym żebro i bym kurwa nie miał żebra

Nieuczciwa sentencja, to kobieca sekwencja

Jak męska impotencja, cecha niepożądana

Daję - co chcesz brać w zamian ja też mam wady, piękna

Jeśli mnie oszukasz, suko bądź przeklęta

Był ciekawy, pragnął żeby dalej rozkminę przewinął

""To było parę lat temu, a miejsca nie wybrałem stricte

W obskurnym klubie kurwa, gdzie wtedy siedziałem z drinkiem

Chciałem mieć hajs i chody w chuj, chodziło mi o jedno

Młody gnój mi się nawinął, musiał dostać nóż pod żebro.""

Po chwili bez wahania zaczął mu to opowiadać dalej

""To o dragi poszło typie, pojechałem na rozpoznanie,

a ktoś inny zabił go, ktoś takie tam złożył zeznanie

Były sprawy dużej wagi, zabójstwa nie było w planie.""

Tu wczoraj był piątek, a dzisiaj jest niedziela

Ta jesień będzie nasza, panie Bobby Fisher

Pamiętasz dobrze, wiem, że obiecałem styczeń

Wróciłem do życia, w życiu się różnie składa

Straciłem żebro przez kurwę jak Adam

Pół roku blizny palone żywym ogniem

Gdy mówisz o dziwkach, to nie mów tego do mnie

Jestem realistą, zawsze byłem, sprawdź!

Mam monopol na melanż, ale w rytmie Rap

przed wiekami co przed nami i wiekami po nas

przed bohaterami oraz przed matkami w domach

Przed zwykłymi uczciwymi ludźmi z okolic

z pracy, szkoły, ulic, skwerów, kościołów i boisk

My żebro z Gniezna i serce z Krakowa

krew z Warszawy, piękno z Wilna i duma ze Lwowa

Już czas sadzić drzewa, ej narodzie łącz się

jak jesteś Polakiem, masz obowiązki Polskie

My sumienie świata wtedy, gdy świat płonął

A oni między sobą Cię sterują na przypał,

Wiesz co z tego wynika, to taktyka przetrwania,

Miejski instynkt nie da zasnąć,od wieczora do rana.

Znasz ten dramat kiedy dzień montujesz z trzech nocy,

Potem uderzenia cień, jak pod żebro ostrze kosy,

Pozbawia cię mocy i się słaniasz na kolana,

Z królową jednej nocy fikoły na ekranach.

A ci na których liczysz spluwają na twój kanał,

Kiwną palcem tylko wtedy, gdy dostaną coś w zamian,

Dres mafie i niech zgadnę 15-latkowie ładnie poubierani

Koksem rozjebani, młodzi gniewni

Dla mnie zagniewani młodociani, wszystko do bani szacunek i respekt

Z dala od Peji wiem jedno, nie nazywaj tego tekstem wyszczekany ulicznik

W samo sedno, może odbite żebro i pobite oko podczas wyjazdu

Na mecze ale, jest spoko wódka znieczula i poprawia nieco wzrok

Jak Stępniowi pijakowi chuj ze psowi komikowi

Syki kilka ran miał z woli własnej, sytuacja była jasna,

Stać i napierdalać nie uciekać, to kiepski pomysł zostawić kumpli

ruski kot

kamieniem gzyms

trójwarstwowa świetlówka

rozniecająca malwersacje

żebro, krawat

pierdyknąłem się w nogę

Ał!!

A ja pieprzę te słowa, gesty, czułe objęcia,

Bo nie ma nas już razem nawet na podartych zdjęciach.

Serca w częściach i tak będzie przez lata.

Ale wierzę, że zjawi się ta, które moje poskłada.

EBRO

Mówili mi ""nie warto chłopie"".. Mówiłem ""nie bardzo mogę""

To życie przegrało swoje (?) spod powiek

Otuliłbym twoje dłonie, bo nie czuję ciepła już

Nawet gonię ciężar słów i czuje, że nie mam płuc

HotSickSteez!

Yo!

Co myślę o tym wszystkim? To, bo tak łatwo wybrać palec

Stop! Jaki challenge, czuję się jak Polska z Gibraltarem

Wy to kabaret, ja to niezgody żebro mów mi teraz Adam Brzechwa

Bando obsranych dzieci – wackademio Pana Kleksa

Beczka, niewolnicy, patrzę na chain i patrzę na parcie na fejm

Na płycie matce pewnie macie nie master a slave

Siara, lipa, spina, bo masa typa syf wzięła nagrała

Nie mogę, bo powstałam z błota,

A moje myśli, wybacz, rzadko są złote, rzadko są złote.

W ciszy zgasłego i prywatnego cienia

Chowam starannie adres twych spojrzeń

i chronię w purpurze to za duże żebro, które zbyt często, zbyt często kłuje.

Bo jak każda kobieta, mam na drugie Ewa.

Bo jak każda kobieta, trzymam pod kluczem własne odbicie.

I już wiem, że kiedyś rozpuszczą mnie

W całkiem niewielką i śmieszną kałużę.

Jest taka otwarta, myśli, on też jest szczery

Nagle dostała impuls, ujrzała wzrok jego

Nastała cisza, z ich słów zostało tylko echo

Powoli się zbliżał, jego serce biło lekko

Ale jej biło jakby zaraz miało złamać żebro

Pocałowali się, a potem zapłonął w nich ogień

Podniecenie zjadło lęk, czuła się wtedy już dobrze

Miała podświadomą chęć, wtedy były jej dni płodne

I dała jakby klucz, pozwalając rozpiąć spodnie

I noc którą tak tracić nam żal

Na sen

Że Adam dostał to

Czego chciał

Za jedno żebro

Bóg kobietę mu dał

A mnie nie czyniąc

W ciele żadnych ran

Obdarzył Pan

A lęk o gorzkie rozstanie zamienimy na oddanie się słodkim rozkoszom

Oczy twe proszą, a ciało błaga, uwielbiam jak stoisz przede mną naga

Uwielbiam jak dotykasz mojej głowy, z Tobą chcę witać każdy dzień nowy

Ref x2

Jedności symbol, żebro Adama

Masz to kobieto, żebro Adama

Symbol miłości, Adama żebro

Tworzymy jedno - wiem to na pewno

Nie bój się, nie zostaniesz sama, przy mnie poczujesz, że jesteś kochana

Wczoraj miałem mały bankiet

Trzy śledziki i popitka

Dzisiaj gały w sztorc wytrzeszczam

śluz mam w gardle, ach ta wódka

Głowa boli, żebro kłuje

Resztki w brzuchu coś kotłuje

Nie mam siły ruszyć ciałem

Ach, o jednym pomyślałem

A żeby tak piękna, krucza amazonka

słucham tylko serca, głowy i sumienia

no i choć życie się zmienia ja wciąż je doceniam

ciągle z bliskimi, ja przyjaciół nie zmieniam

dobry rap doceniam i prosto z podziemia

pozdrówki śle Żebro, do usłyszenia

Tu jest me Zagłębie, tu są moi bliscy

Tu moje marzenia i przyjaciele wszyscy

Tu jest moja wiara, no i tutaj moja miłość

Tu się czuję dobrze no i tutaj żyję chwilą (2x)


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga