Alfabet słów:

Słowo Gienia w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery G: Graj, Gracze, gorliwość, garować, Ghanin

Kto w Polsce śpiewa o Gienia ? To między innymi Kabanos, Ludowa, Przyjaciele Karpia. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Na co jest kobita — bita — bita?

By nam życie słodziła — tarara — słodziła — tarara — słodziła,

Troski z nami dzieliła — tarara — dzieliła — tarara — dzieliła.

A drugi znów nadmienia, oj — mienia, mienia, mienia

Na co jest ta Gienia, Gienia...

By nam...

Panienka jedna stara, oj stara, stara, stara

Chciałaby choć Tatara, tara, tara

Ale Tatar choć stary, tarara...

Drogi Makaku

Czy mogem poza antenę?

Czy mogem pozdrowić moją koleżankę Gienię?

Czy wjazd na koncercik jeszcze jakiś masz?

Czy jak ładnie poproszę to czy mi go dasz?

Drogi Makaku

Wkrowia mnie ta panienka

Idą święta, idą święta...

Teraz drogie dzieci wiecie,

Że każde zmartwienie,

Każdy problem na tym świecie

Jest przez jakąś Gienię.

Pech karpiowi towarzyszy

Zawsze kiedy w sumie

Czegoś Gienia nie dosłyszy

Albo nie zrozumie.

W plecaku piach - kamienie w kieszeni

Wycieczka w nieznane z flachą Ślepej Gieni

Idziemy za bzdurą - przed nami epoka

Dynia goni rzepę a gonokok roka

Oto płynie rege stara kwoka

Zamiast złotych jaj

moje ciało ogniem juz do ciebie płonie

co sie tutaj dzieje

moze ktos odpowie

jedno wiem po prostu

swoją Gienię wole!

Gienia!

O Gienia

Gienia!/4x

ref. Moja Gienia sie nie zmienia

Parę bladych gwiazd hip-hopu no i z popu trochę topu

Iwan.com, nawet plotka, ludzi opór

U nas spoko, szef nawija i do biura

Wódka, śledzik, kto nie pije nich nie wbija się do chuja

Gdzie jest alko? pani Gienia weszła, wyszła

Zaraz przyślę tu Dorotkę ona da szkło i będzie czysta

Gdzie akustyk? nie ma, gdzie odsłuchy? nie ma opcji

Dobra idziemy, Story w pełnej gotowości

Pastor z fuchem po setuni przed występem

"

Idzie pluton na ćwiczenia,

Ziemia wkoło drży.

Za firanką panna Gienia

Roni ciche łzy...

Wyczyszczone karabiny,

Słońca na nich blask!

A dziewczyny, a dziewczyny, a dziewczyny

Znów dyskusja jest u sąsiada

Jak odzyskać dobra na kresach

Przez firankę zerkają na dół

Czy nie skradli im mercedesa

A pani Gienia, pani Gienia

Starą maszynę w domu ma

I pisze wiersze w życiu pierwsze

Bo wcześniej czasu było brak

Piętro wyżej pełne półmiski

Nie wolno kochać nad życie

Tego nie zdradzę

Losy miłości za chwilę sami ujrzycie

Lala ola, lala oooo

*wersję oryginalną śpiewał Eugeniusz Kamiński, grający w filmie ""Ewa chce spać"" Gienia Wytrycha. Grzegorz Turnau wykonywał cover.

"

Boś wszak wyznała, nim biła szósta

Żeś Ty nie stąd jest: Jestem z Pułtuska

Boś mi wyznała, nim biła szósta

Że nie stąd jesteś, a aż z Pułtuska

Eugenio, żegnaj, do widzenia Gienia

Nie ma bata trudna rada, rusza eskapada, a cóż to zagłada?

Toż to wielka armada,

Była, bajka się skończyła,

Czego to dowodzi, stary sprawdź o co chodzi!

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do ocalenia

Jest ten frajer z kamienia (właśnie tak!)

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia

Jest ten frajer z kamienia (jeszcze raz!)

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia

On był szambiarzem, ona fanka 'Ich Troje'

Poczuli gorąco, choć stali w przeciągu

Zabiły ich serca w rytm z węglem pociągu

Wiedzieli od razu, to zew przeznaczenia

Ona Marian z wiśniówki, ona z Mniowa Gienia

Podeszli do siebie, chwycili swe dłonie

Wybiegli ochoczo do kibla w wagonie

Jebało tam klociek moczem i grzybami

On złapał ją w pasie i przywarł do ściany

Idzie w szczęściu i weselu

Chwalcie potęgę pieniądza

Starodawnym więc zwyczajem

Z chudą szynką z jednym jajem

Tak jak robił Franek Gienia

Złożymy sobie życzenia

Dobrego businessu

Życzy sobie

Łazik z Tormesu

[Bęsiu]

Mówią diabeł nie jest zły, wymaga tylko przytulenia,

Nasz Bóg to mainstream, lecz go nie wyjmiesz z podziemia.

Ziemia jest do ocalenia, to szkoła kocenia ziemian,

Tu od bombienia, na przemian, zmienia humor pani Gienia.

Kocą kota nowe koty, Compton wbili w banie,

A solo boją się tknąć, beef'u wegetarianie.

Inni szerzą dobro, regulamin na pamięć,

Obce jest im z okien, krzeseł, fru-fru-fruwanie.

Nóż z ebonitu - reszta z zachwytu

Salceson potem - lęk przed odlotem

Salwador w dali - Wisła się pali

Sutka Ziemi w cieniu się mieni

Rysunek Gienia - czego tu nie ma

Żelazko na pasku - żądam hałasu

Już teraz wnet albowiem gnat

Choć wcale nie tymczasem świat

Gdziekolwiek tam przestrzega na,

dla przeciwnika jesteś zerem!

Gdy zło dopadnie Cię w ciemnej uliczce,

a Twoje serce nie będzie z kamienia,

to nie masz szans żeby przeżyć

i żegnaj Gienia, świat się zmienia,

i żegnaj Gienia, świat się zmienia,

i żegnaj Gienia, świat się zmienia!

Bez wyrazu, lecz cool biorąc kichę na wzór

Tu kultura umiera tworzona tylko na barierach

Sam nic nie poradzę, bo słaby jestem facet

Ale miałem marzenia

Życzenia księcia Gienia

I wszystko przepadło

Upadło gdzieś na dno

Bo życie przemija a smutek dobija

Każdy kuma, o czym mowa

Patrz, nie martw się Man

O siemano Gienia

Gdzie ta Ola

Pewnie znowu nie ma

Kici kici melanż

Gdzie są wszyscy ludzie

Idzie w szczęściu i weselu

Chwalcie potęgę pieniądza

Starodawnym więc zwyczajem

Z chudą szynką z jednym jajem

Tak jak robił Franek Gienia

Złożymy sobie życzenia

Dobrego businessu

Życzy sobie

Łazik z Tormesu

Kobry strzogry digliśmerby

Tak samo jak inni mam swe potrzeby

Mam swoje tarcze i swoje strzały

Ogólnie mówiąc strzały i cierpienia

Gienia o gienia nic ci się nie zmienia

Pepsi cola szampan szukam szerszenia, cierpienia!

O Łukasz bo jeśli o mnie mowa

Mam strzały to tylko wizja młodzieżowa

Chce z tobą strzelać strzałoo boo

nigdy nie liczlby na tak wielka odpowiedz

zapowiedz pierwszej sztuki ""koty bywaja nerwowe""

a na probach wychodza problemy sercowe .

kiedy nie ma beatu ,to cwicz do metronomu

nie spadniesz z tronu gdy tym aparat E KA Gie

sto dziesiec jedenascie jeden osiem na koncercie

pozniej sie okaze ,ze chlop ma wieksze wziecie

ciecie , nie wchodzimy w sfery prywatne

to co dla nich normalnoscia dla niego jest nietaktem

Siądę ci na psyche tak jak chcę, format - pętla,

Larwa się rodzi, od startu jest przeklęta,

A w tonach brokatu nie dostrzegę nigdy piękna,

Mam dość tego piętna, achillesowa pięta,

Rzeczywistość wygięta jak po wchłonięciu jeden gie,

Wiem czego chcę, i że spotka mnie kara,

Dowodem braku Boga fakt, że Bóg na to pozwala,

Przez świat toczy się chmara, pierdolona szarańcza,

90 procent jebie dycha ich wykańcza,

wśród średnich zbójców

i mówię im „wujciu”.

Pijemy w Ełku

każdy po małym szkiełku

i zaraz tu wpadnie Giełgud.

Tarira-rira knot,

adres, nazwisko i kod.

Jestem w Tczewie,

nikt o tym nie wie

AK-47 :

Ogólnie życie jest brutalną walką prawda kryję się za woalką więc sprawdź ją wspólnie z Jongmenem zgodnie z prawdą elegancko choć utożsamiam się z gandą utkwiło to w dyni i każdy tak ma że zło czyni a wie ile lat ma że nie raz bliscy mówili byś nie dotknął bagna a skikałeś tą drogą i zastygłeś jak magma lecz wciąż idę do celu nie idę tam gdzie szczury czyli do tunelu a szło tam wielu też byłem w szeregu ale odstąpiłem przyjacielu jakiś czas temu na wieki wieków amen i dalej rzucam rymami z płuca stale kształcę mój talent i wchodzę z nim z buta nie dla pieniędzy i nie dla sławy więc słuchaj powinni brać wiedzę i być niebogatym zawsze rób tak by większy był utarg by przyjaciół mieć przy boku nie ziomka co na hajs rucha nie tego co strzela z ucha by celem nie była pucha a dobrobycie więc czas ułożyć swe życie jak ja rymy na bicie MSB produkcji byś miał nieprawdopodobnie więc dochodzi do konsumpcji więc pod nie nawijaj wiarygodnie o korupcji o tym że rząd pada na ryj i potrzebuje instrukcji choć wciąż biorę dla siebie a to wbrew konstrukcji państwowej galapa im się cieszy dopóki alkohol na stole los nie raz podstawi nogę unikam tego jak mogę chodź w miejscu nie stoję tego co będzie się boje.

Jongmen :

Pytasz co więcej co słychać jakoś to płynie i nie interesuje mnie kto komu co jest winien mam dość rozkminek spaliłem swój wilczy bilet a ty synek zrób coś a nie pierdolisz tyle chce wykorzystać chwilę dając prawdziwy rap gdyby zawiść mogła zabić co gryzłbym dawno piach pierdolę krach na giełdzie pierdolę strefę euro tu ponad narodówki zabiorą nam suwerenność pokazują bidę w Stanach a dla Polski to luksus ty łykasz farmazon że jedziemy na jednym wózku walka przeciw ubóstwu to jedna wielka brednia niedługo zapomnimy co znaczy klasa średnia broń z Rosji do Syrii a świat przymyka oko ONZ zamknął mordę witaj wolna Europo czas rozjebać motłoch pytasz mnie jak to widzę? czas na rewolucję więc wyjdźmy na ulicę wciąż odbiór jednostronnego komunikatu bo PRL-owskie fatum dla niektórych to atut możesz przewinąć bratu że tutaj jest najgorzej gdzie wielu może orzec że precedens to wzorzec dyskryminacja ludzi ze względu na jeden fakt że nie mieli wpływu gdzie ich wydano na świat brata zagryzie brat by mieć władze nad światem nie muszę być prorokiem by przewidzieć twój upadek ty masz wyjebane na to co było kiedyś a ile razy obsrali dyskę na której siedzisz rząd kolaboruje z wolną telewizją , prasą bo najłatwiej się steruje ślepą i ciemną masą.

AMFA

Lustro rozbite na cztery części

Przepowiednia trochę mi się po nie szczęści

Siedem lat pecha, nie wiem zobaczymy

Kolejny łyk piwa no i tęgie rozkminy

Może bez uczucia za to ful emocji

Liczę nowe wersy i strasznie mnie tu nosi

Znowu ją widziałeś, nie wiesz już co czujesz,

Znowu czujesz jak twoje serce tu wariuje.

Przystanek tramwajowy, w kierunku gdzie mieszkam

W kierunku gdzie mieszkasz, to w tych samych blokach

Znamy się, wiemy jak tu jest, znamy kilka miejsc

Zwykli Polacy, bez wjazdu na salony

Bez udziałów na giełdzie i kart kredytowych

Po krzywych torach tramwajem, krucjata po przystankach

Znam twoją twarz i ty znasz twarz Arka

Na oknie firanka, zasłania kraty w oknach

Kolejny rok bez gratyfikacji, skreślany w totka

Rębacz, stęka, zęby,

Treść,

Sierpc, sierść.

Zgiełk, igiełka, len,

Kiełk i giełda, hen,

Pchełki, mgiełka, serc,

Perć, tędy.

To...

To jest mój wyraz troski o spółgłoski

Wyjechałem na wakacje.

Patrzcie! Patrzcie, jak my kochamy się

Na gronie napiszę, że przesłodkie z nas dwa misie.

Dla mojego misia..

Zrobię jeszcze dzisiaj.. Na gie gie opisia, żeby cały świat usłyszał o..

..naszej miłości.

Co?

Melanż, no coś Ty!

Weź już dorośnij i sobie kogoś znajdź.

E jak bardzo ekskluzywne wszystko co mam

Ups, zapomniałem, D miało być jak dolar

Fo jak forsa, lektura Forbes'a

Poza tym Fi jak fit, liczy się dobra forma

G tak jak giełda się nie ma jak sie nie gra

H jak hołota, biedota czyści mi Merca

I jak interes, import od ruskich

J, K jak Janek Kulczyk

J, K jak Janek Kulczyk!

Banany do ładowni!

O, udźwignij ciężar, swymi dłońmi

I załaduj te banany do ładowni.

Do ładowni znowu, trza się schylać,

Upał, kurz i tęgie baty, o wytrzymać.

O, wytrzymać słońce, siódme poty,

Stary bosman ciągle goni do roboty.

Do roboty czarnej, do południa,

Żeby pełno, równo było, ech, w ładowniach.

Mańki nie ma, bo umarła,

My żyjemy - jeszcze ćwierć!

Rozmarzona personalna

Zakochała się na śmierć.

A Gieniek w mordę, a Gieńka - kumpel,

A kumpla - kumpel, co kogoś zna,

A tego - taki, co to przez bufet

Mietka frajera sprawy pcha.

Koniec draki, znów sielanka.

Ten się w górę drapie,

Tamten na kanapie

Znów założył partie dwie

Ja zakładam że dogadam sama z sobą się

Giełda, stres, pieniądze, rozbuchane żądze

Robią ludziom z mózgu kit

A kto z nich wie, że tylko śmiech zapewnia dobrobyt

Z woalki chmur do oczu światło

Na prawdę żyć jest bardzo łatwo

taguje w każdej windzie, respekt i szacunek,

wszystkim podziemnym herbom,

hardcorowy papa z Grunwaldzkiego Palermo,

wiem jedno, takiego gówna jeszcze nie słyszeli,

Beat Squad Ka do Gie jak kartel z Medelin,

dla skurwieli którzy w ciężkich czasach byli z nami,

takich wypasionych braci nazywam kuzynami,

jak Koni, jak Barney, jak Rafi, jak Czarny,

w oparach jumanji, skutek nie obliczalny,

Ojciec w niebie dzwonkiem dzwoni,

Syn na ziemi forsę trwoni.

I popija czaj, czaj...itd

Ojciec w niebie: ""Co to będzie?""

Syn na ziemi gra na giełdzie.

I popija czaj, czaj...itd

Ojciec w niebie zatrwożony,

Syn podrywa cudze żony.

I popija czaj, czaj...itd

Państwo żywi i ubiera

Nie obciążaj, bo umiera

O co chodzi w tej piosence

Pokaż czy masz czyste ręce

Tęgie ręce, pusta głowa

Na to chyba forsy szkoda

Idzie drogą stary baca

Wszyscy w Polsce mają kaca

Dużo szczęścia i słodyczy

1. Gdy zasypiam to nocami cudne auto mi się śni.

Ma już szwagier i szwagierka cztery kółka a ja nic.

Więc na giełdę się wybieram moją starą trafia szlak.

Skąd kapuchy nazbierałem? Mówię, że mi teściu dał.

Ref. Kupiłem auto i stare palto dwa bezpieczniki do mojej bryki

więc wsiadaj stara ładna z nas para znowu szwagroszczak żyłę będzie miał.

Więc wsiadaj stara zaraz odpalam dzisiaj niedziela bujaj się Fela.

Kto tu wpierdala tę grę,

Lepiej zapamiętaj mnie,

Jestem bestią!

Be do I do eS do Zet

Z Be do De do Gie tobie

Zrobi z mózgu pierdoloną sieczkę lekko!

Nie wiedziałeś? To już wiesz

Kto tu wpierdala tę grę,

Lepiej zapamiętaj mnie,

Możesz się napinać, dupę czyścić forsą,

Bananowiec z Ciebie hip-hopowy Don Johnson.

Komu chcesz zaimponować, chwaląc się hajsem,

Żółty dresik, broda, bujaj się z tym szajsem,

Be Gie Ce - Będę Gnoił Ciebie,

I śmiał prosto w twarz, Ty otyły zjebie,

Tede - zastanów się co lepsze,

Być prawdziwym człowiekiem, czy nieszczerym wieprzem.

Be Gie Ce - Będę Gnoił Ciebie,

Jade do Tomka na banie choć wracam z bani po wczorajszym wygrzani leży w łóżku słysze dzwonek Kaśka otwieraj bo to idzie mój ziomek ona spierdalaj Tomek niech sie wbija balkonem, ja zaczynam dzień gibonem jak wydzwaniam ericssonem rozmawiam z Olsonem mam na przedmieściu domek było w pół do trzeciej o mój stan nie pytaj lepiej to jak z konta do konta pojechałem do Tomka wczesniej przeciesz była zdzwonka z tamtym balem rozłąka zajaramy gibonka niewiesz gdzie to na tarasie będzie jak w pierwszej klasie pozdrawiam mame Tomka panią Basie wódeczka polana szame robi mama jazda taka sama, pacyna zorana, zaraz Gracjan przywiezie zajebistego skama. To jest mama Tomka patelnia i potomka napierdala kotlety dla mojego ziomka.

Kiedyś była maka dzisiaj na relaksie zrobimy po faksie sie nie skończy znasz mnie dobre plany przyjadą marki Allany. by nie było twojej mamy nie wychodziłbym z wanny bo zajebisty panny nie narzekam na najlepsze kulinaria twojej mamy czekam, na najlepsze kulinaria czekam

Ref:

Marcin i Tomek zdzwaniamy sie telefonem, siema ziom ziomek ustawka dzisiaj pod domem. razy 4

2.Siedzimy taksie zanurzeni w siuwaksie u nas pali tak sie kapa jedziesz po maksie śródmieście to azymut tam dojeżdzam w dziesięć minut. Spotykam Gieńka po wódke w sklepie siegam, Kielce to potęga, dojeżdzam na ulicy peka 4 piętra i w kurtale reka, tam coś dla Pęka to nie sięgam, schodze z nimi błodze ogólna sielanka jedziemy do Janka zeszyt ciężki jak sztanga mają walu rajtuwę zamykajcie na zasuwe my przyjechalismy wcześniej się już zdzwoniliśmy szkoda mówić o której wyszlismy. Bylismy z ziomami nieźle już jointami dojebani, wiesz kto jest z nami stary fliper tam spotykam całą ekipe Radek od siekiery niesie liter to jest chiper. Z kanału raper tak zdzwoniłem się z Marcinem latem, tak zdzwoniłem się z Marcinem latem. Mieliśmy sałate sie jechało z tematem do poczatki najpierw niewinne zdzwonki rymowanej werwy, kiedy jestem nietrzeźwy, telefon weźmy następne spotkania dziewczyny do pogadania, później alkoholmania. Tak to jest jak sie Marcin z Tomkiem zdzwania .

Ref:

Marcin i Tomek zdzwaniają się telefonem, siema ziom ziomek ustawka dzisiaj pod domem. razy 3.

nie, nie mam zamiaru skończyć w polu zawady

wolę ramiona swojej baby a ty?

Chłopaki robią ten hajs, proste

Jesteś tym jeśli masz dostęp

To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich

ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste

Jesteś tym jeśli masz dostęp

To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich

I dopiero stary zegar da nam znak

A gdy wiosna przetnie niebo błyskiem pierwszej z burz

Może schronić się zdążymy pod swój dach

I w pokoju pełnym luster i czerwonych róż

Przeczekamy naszej giełdy każdy krach

Bez pożegnań będzie trzeba wóz pod górę pchać

Żeby czasem pęd upoić nawet mógł

No i smutek też zagrzebać gdzieś w nadrzeczny piach

By gościnnym zdał się domu próg

Jak zrozumieć tych co wiedzą coś od wczoraj?

Jak dogonić tych co wiedzą od lat stu?

Gdzie istnieje ta wypożyczalnia, która

Zaleczy ból, zaleczy ból.

Giełda staroci sprawnych jak automat

Jak wypróbowany mózg

W rzekach młodości milion możliwości

Nowonarodzony Bóg

Giełda staroci sprawnych jak automat

na postoju w łomży wszystko skonsumujesz.

jednak fajnie że te auta tańsze,

można być jak te wieśniaki nieco cwańsze.

więc szybciochem prawko se zrobiłem,

i na giełdzie golfa zakupiłem.

wiozę teraz se słoiki

do warszawki samochodzikiem.

z torby cieknie tłusty rosół,

wiatr we włosach ma woń bigosu.

to czym nas Matki-Polki karmią,

ta prosta, ludzka solidarność?

Nie lubię tych w czerwonych szelkach

i drażni mnie przekupniów wrzask,

to miasto, które jest jak giełda

z wieżami, co sięgały gwiazd,

lecz od tego dnia wrześniowego,

wciąż czuję z nimi coś wspólnego.

obwieszeni w licie, wciąż tępią złego wroga,

lecz, gdzie była ręka Boga, kiedy problem sie pojawił?

szaleniec z bronią w ręku nie wahał się i zabił,

długo nie zabawił, bo sam skończył marnie,

Gie Er O Cha Ó W brzmi nieobliczalnie,

czasem w skutkach fatalnie, bo los nas nie oszczędza

i spędza sen z powiek i sen z powiek spędza,

znów bezlitosna walka, gdy w progu stanie nędza

każdy to stwierdza i poświęca sie co dzień,

o rapie mam pojęcie ja jestem nim zatruta,

wiem że nam nie dorównasz choć nawet byś się uparł,

gdy słuchasz tego syfu to nigdy nie masz dosyć,

to stawia Cię na nogi po nieprzespanej nocy

przesiąknąłem tym klimatem ja mam to we krwi, CeHaADeA Gie do A Be do I,

my robimy swoje ziomuś to zagra w Twoim domu,

i pewnie Twoich starych doprowadzi do zgonu, kolejny gwóźdź do trumny tych co nie dowierzali,

masz kolo solo album ulica to pochwali

my będziemy to grali i nikt nam nie przeszkodzi, ja rzucam to na miasto musisz się z tym pogodzić,

Chociaż biegnę przed siebie serce przestało bić, tak trudno jest

Być przedmiotem w torebce tylko na gorsze dni

A wymarzyłem sobie dom gdzie Ty i Ja zbudujemy silną więź

Ulokowałem gdzieś na giełdzie uczuć nas, wzbijałem się, a sięgam dna

Ref.

Pomyliłem się jeszcze raz

A nie da w dłoni zamknąć się dwóch dzikich serc

Nazywam się winny, bo cokolwiek zrobiłbym

Jak klątwa mam ich zranić żebyś nic nie mógł czaić

Byś mógł pracować tylko dla nich, nie bój się są cwani

Bunt twój wewnętrzny chcą w samym zarodku zgładzić

Lecz ja wierzę w ciebie, dla mnie jesteś zdolniacha

Rób swoje dla siebie, nie przewidzą tego jak na giełdzie kracha

Poproszę macha, ilu słabych charakterów przed pierwszym krokiem się wacha

Doprowadź do szacha mata, niech pozamykają gęby

Młody człowiek nie wie którędy, wszędzie niebezpieczne zakręty

Zbuntujesz się parę razy jak Banita, będziesz wyklęty

Już go męczą, głowę urwą

Bogacz pogna do burdelu

Idzie w szczęściu i w weselu

Dla biednego kazamaty

I policja tęgie baty

Grzbiet mu kijem wygarbują

Nie namaszczą, zakopują

Christofer Luca , SBL

1.Pamiętam to dobrze jakby zdarzyło się wczoraj , miałem prace , rodzinę , co chciałem dookoła , wyjazdy , fury , kontrakt , kasa po kątach , suzuki ewo , forda i jakaś tam honda , siedziałem w Madrycie a dokładniej w Bilbao , kto mógł przewidzieć co pewnego ranka się stało , dzwoni telefon , po chwili żona odbiera , okazało się że teraz zaczynamy od zera.

Światowy krach , na giełdzie upada świat , takiego obrotu spraw nie miałem nawet w snach , na głowę spada mi dach , pod nogami tracę grunt , mój wewnętrzny próg podwyższa się o punkt , teraz wstaję rano co dzień to samo , sklep , wino w łeb to sprzyja dalszym planom , brak kasy , nie dają kredytów na wczasy to klasyk , od lat te same adidasy , sytuacja robi się coraz bardziej napięta , pada hasło , za co ja k*rwa zrobię święta ? lament , płacz , płacz , lament i głód , smród , brud , ubóstwo i zimowy chłód. Metody ch*ja warte że dostane prace fartem, stawiam tu teraz wszystko na jedną kartę , zakładam kominiarkę , już na nic nie liczę , ładuję broń , wchodzę do banku i krzyczę :

[REF] x2

To jest napad , wszyscy ręce do góry !

To jest napad , dawać kasę i komóry !

To jest napad , cisza , zamknąć mordy !


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga