Alfabet słów:

Słowo Jk w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery J: jaki, jod, Journal, Jasnorzewski, jedyne

Kto w Polsce śpiewa o Jk ? To między innymi A.J.K.S., A.J.K.S., FuriatNH. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

ja wybieram szacunek on za to role cwela

chłopaczyna jest skończony już nie wyjdzie na osiedla

papier podpisany chyba, że na gębe

za ten frajerski numer niech kutas w ryj ci wejdzie

mówisz JK, JK krzyczysz JP, JP

słowa zamień w czyny charakterny chłopcze

fajnie powiedzieć jebać tylko przy kolegach

przychodzi co do czego czemu cie tam ziomuś nie ma?

nowa huta hardcore żyjemy według zasad

Demoniczna Armia Jednocząca Komanda Seth'a,

Strzela słowem w wasze mordy, odbezpieczona beretta,

I magazynek pełny, jak twoje gacie skurwielu,

Rośniemy kurwa w siłę, był jeden, teraz jest wielu,

Składasz ręce w znak trójkąta, modlisz się hipokryto,

Tępo powtarzasz formułkę, bezmyślnie na pamięć wyrytą,

Kiedy u twych drzwi staną żołnierze rogatego,

Nie zdążysz nawet jej zmówić, nasz gniew wybuchnie jak de Fuego,

Czas kolejnych wyborów, na bilbordach łby potworów,

Wasz bohater się przyczynił swoim sprawnym milczeniem,

O dekalogu pierdoleniem, a sam się nim podciera,

W statystyce zgonów rodzą się kolejne zera,

Już czas teraz podnieść pięści wysoko,

Ukręcić łeb technice i wydłubać jej z trójkąta oko,

Kto to widział burzyć porządek świata,

Wasze święte pierdolenie mi koło chuja lata!

"

Wszystko kim jesteś dla mnie

Ej kochanie me uczucia do ciebie

Silne jak sztorm na oceanie

I nie wchodzi w grę kolejne rozczarowanie

Nie do pokonania jak trójkąt bermudzki

Na darmo wysiłek ludzki, by nas skłócić

Po tej grze nie mogę skusić

Mam jedno życie i je wykorzystam

W pełną parą, wielką karą było oczekiwanie

Wypłaczmy z oczu wszystkie łzy,

nie zostawiajmy nic na potem

We trójkę pijmy - ja i ty,

i księżyc nad Sopotem.

Zerwijmy na raz wszystkie bzy,

nie zostawiajmy nic na potem,

najbezczelniejsze śnijmy sny,

Będziesz ćiamkiać jak dziarski dziadunio.

Niańcząc dzidzie całe dnie.

Miękka sofa już, czeka na was cen.

Gdy was zmęczy płyn lub czyn.

Zagra z wami Szah, wy mu na to mat we dwójkę.

Jak ojciec i syn.

Kłopotów będzie mniej.

We dwóch nam będzie lżej.

Serdecznie witam, pojazd czeka.

dziwki dwa, dwa, one moczą się.

Kurwie rzucam w twarz hajs, po czym rozbiera się,

to jest high life, Mafia ALC.

Zegarek na ręce, paczaj bit taki,

jaki dziwki trójkąt? #Illuminati.

Stać mnie na wszystko, co chce to mam,

wille, jachty, kurwy kluby? Wszystko to mam.

Coś jest za drogie? Może tak wygląda,

nie widzę tego, #STIFŁONDA.

Miękka sofa już czeka na wasz sen,

Gdy was zmęczy płyn lub czyn.

Zadrze z wami: Szach,

Wy mu na to: Mat,

We dwójkę, jak ojciec i syn.

Ojciec: Kłopotów będzie mniej

Aladyn: We dwóch nam będzie lżej

Dżin: Serdecznie witam, pojazd już czeka

Szyk! Małolacie zrób miejsce tacie.

Miszka chwycił mnie za frak w stanie uniesienia:

Przecież my nie byle jak tam - ""cześć i do widzenia"",

Kumpla mi potrzeba tam, jeśli jakaś bójka,

Ja nie chcę, cholera, jechać sam,

chodź, jedziemy w dwójkę.

Mówię mu: ja przecież swój,

ja bym chętnie wiesz z tym.

Tylko w tym jest problem mój, Rosjanin jestem.

Samych Ruskich mam w rodzinie,

Pewien jeden typ nie chciał już żyć dłużej

Miał się zaćpać, bo żył z finansowym długiem

Kobieta jego zaszła, w trójkę będzie tylko trudniej

Ostatnio nic się nie układa, przepada mu w myślach

Przyszłość zajebista, w myślach skąd pieniądz

Co ludzie powiedzą, za młody na to

Pozostanie mieszkanie z ojcem, matką i całą swoją gromadką

czyli z gwiazd matematyki.

Mieszka u nas zbiór kwadratów,

oraz podzbiór tęgich walców,

mamy innych też mieszkańców.

Stożki, romby i trójkąty,

cyfry, liczby, prostokąty,

koła, sześciany, kwadraty.

Matplaneta zróżniczkuje,

przecałkuje,

Trochę ją zranił. Zajrzało mu w oczy więzienie

Najgorsze, że ona z miłości wycofała oskarżenie.

Już miał wracać do domu, ale pech go spotkał

Na rutynowym go rozpoznał ktoś, kogo okradł

Ona idiotka została sama z dwójką dzieci

Szybko poznała faceta i miała w drodze trzecie.

Mówiła: to dla bezpieczeństwa, żeby nie odszedł.

Przecież odejdzie jak zechce choćby miała z nim piątkę.

Na razie żyją ciągle w sytuacji przegranej

Byle dobrze było nam

Los się z losem splata

Tak mijają lata

Potem coś się plącze

Kończy się trójkątem

By coś wżyciu zmienić

Płacą słone ceny

W imię wyższych racji

Nie chcą komplikacji

wołają mnie, ciągle wołają mnie

W dalekim zakątku lata

ostatni przyjazny dom

ubogi duchem

kwadraty, trójkąty i linie

Bracia mniejsi, bracia więksi

wołają mnie, ciągle wołają mnie

Drogi do nikąd i drogi Tam

wiara nadzieja i miłość

Jedno boisko, spotkania na jednym murku.

Sklep bardzo blisko plus kebab w budce u Turków.

I rozrywki różne, niekontrolowane wyskoki poza normy społeczne.

I nieważne później czy było to blisko czy daleko byle niebezpiecznie.

Kiedy jadą poza kwadrat, wyruszają tylko i wyłącznie w trójkę.

Jeden z nich lepszy wariat, prawie zawsze wciąga resztę w jakąś bójkę.

Ta sama szkoła, choć inne klasy to każdy wyniki ma bardzo podobne.

Prawdziwe orły, dumne asy, a z roku na rok coraz większy problem.

Trzyma go tutaj tylko jedno, on w całej trójce ma przystań cenną.

lecz Ty te same słowa powiedziałaś, Kocham Cię Skarbie to na Mnie czekałaś!

Była za pięknie żeby tak się skończyło, dlatego tej nocy jeszcze coś się wydarzyło,

słyszałem ten odgłos wiedziałem coś się dzieje lecz nic nie mówiłem miałem dobrą nadzieje,

nadchodzi ten moment, którego być nie miało, nie mogłem nic zrobić czasu było za mało,

podjeżdża do nas auto, w trójkę wysiadają byłem bezbronny, a Ciebie tam wciągają!

Słyszałem w Twoim głosie, wielkie przerażenie, łza z Twoich oczu to ostatnie wspomnienie,

nie wiedziałem gdzie jesteś, gdzie Cię zabrano, czekałem na Ciebie, aż nastało rano,

tej nocy słyszałem policyjne sygnały, bałem się że w Twoim ratunku jechały,

że ta sytuacja pozostawi rany, że świat cały stanie się czarno-biały..

Więc potrzebuję obok 36 i 6

Ja biorę głęboki wdech, ale nic to nie daje

Nie widzę już kolorów, teraz wszystko jest szare

Hip-Hop jest darem i nigdy mnie nie zdradził

Zostaję z nim we dwójkę, bo mam tyle odwagi

Ref.

Sam na sam, tylko ja i ten stan

Kiedy wdycham samotność

Kiedy wdycham samotność

Gdy Zbych przekonał się, że Trójka go zdradziła

To się roześmiał swym okrutnym ha ha ha!

W spelunkach tam, gdzie granda wódkę piła

I Zbyszek pił, choć serce z bólu łka

A kiedy spotkał Trójkę dziwnie odmienioną

Która tubą ideologii była już

To nożem serce pchnął swą narzeczoną

A nad jej trupem szeptał: Cóż jam zrobił, cóż?

Trójko, o Tobie marzą żonate oraz single

Spełnić je.......

Kup pocztówkę, pisz wyraźnie

Do Świętego Mikołaja

Tradycyjnie spisz się nam

Na mocną trójkę.

Są marzenia do spełnienia

I Ty także się postaraj

Pomóc komuś nieznanemu

Spełnić je.......

Pamiętam jak powiedział rap mi:

rozpierdol tą grę, reszta sama się załatwi

Ta chwila była piękna,

grałem rap dla ziomków a podziemie całowało mnie po rękach

potem wbiliśmy się do fury z H8ME trójką

dałem chłopakom płytki oni mi dali ziółko

Odpalamy – cała fura się trzęsła

oni nie wierzą, a ja czuje się jak KRS ONE

Mówili mi, że rozpierdala ten nowy CD

Niunia niesie mi dziecko pod sercem

Bo jest pewna, że jest jej ze mną bezpiecznie

A biegałem jak Hermes w jednych butach co rusz

Czekając na siare, bo mi pęknie kurwa któryś znowu

Kurwa ja tu będę pierwszy, nawet mając trójkę z przodu

A dla wszystkich i tak będę zawsze próżny bo już...

[Bridge 3: King Tomb] (x2)

Chcę być cały w tuszu, chcę być cały w złocie, nie ma co tu ująć, opcje biorę obie

Pula jest za duża no to ją przekroje, dziś dwie połówki, kładę je na stole

Tam, gdzie szumi gęsty las,

Nikt tam nie zobaczy nas.

Wiem, że nie brak ci ochoty,

Więc wesoło zejdzie nam

We dwójkę czas.

Ty z chabrów oczy masz

I włosów połysk złoty.

Marysiu, gdybym mógł,

To bym cię łyżką jadł.

i jadę do STS'a,

mam na sobie dresa,

a w kieszeni geesa.

Mecze wirtualne w skutkach są fatalne,

ale dwójkę walnę, bo bardziej realne.

Przejebali pięć do zera,

ale będzie afera,

bo przegrałem tyle tera,

że cholera mnie bierze,

Dobra orient teraz, osiedle Chrobry

WCH, dziki zachód miasta ruchu znów

wkurwionego RPK, wiesz jak jest

gdy lecisz na szyje i na łeb, mam tu bliskich

ziomali, już nie raz w trójkę oni mnie poratowali

wszyscy równi w podziemnej skali, ja żyć i żaden

z nich nie chcę być na fali, tak mnie wychowali

starsi, daleki jest mi narcyzm, mam lepsze patenty

jak rozpierdol tej pętli, dzieciak do góry głowa

I jedno pytanie

W miejscu tym nie był nigdy żaden chłop,

A miejsce to...

Magiczna Kraina

W dyskotece dwa kible trójkącik i kółko

Pod jednym kolejka, przy drugim pusto

Co tam jest w tym kibelku, że przyciąga tak je

Chuj mnie chyba zastrzeli jak nie dowiem się

Ja mówię dość, dzisiaj wbijam na bogato

Już od urodzenia Brat, Jego ogarniał niepokój

Ciągłe picie, awantury to widział na własne oczy

Z każdym dniem się zastanawiał co go jeszcze dziś zaskoczy

Główną rolę w Jego życiu grała oczywiście Matka

Bo samotnie z trójką dzieci wychowała nastolatka

Mąż i Ojciec nie dał rady i nie dożył tego dnia

Gdy Go chłopiec potrzebował , gdy odbijał się od dna

Pierwsze chwile z własnym Ojcem? Tego dzieciak nie pamięta

Lecz jest chwila, która w Jego głowie jest zaklęta

On ramiona spięte do góry jakby ktoś gonił

A nie gonił

Żeby nabrać trochę atletycznej budowy

Żeby nabrać na strach przecież goni

Jak się robi taki trójkąt szerszy w ramionach skał

Węższy w pitolu

Miał poważną pracę, trzymał fason

Był tak piękny, że spuściłem wzrok

Na trawnik, po którym szedł

a ty po jednym albumie, w sumie może odpal polsat

bo to praca od początku do końca, w porządku opcja?!

może obczaj to po prostu włącz sam, zamiast się wymądrzać

dla nich pierwsza miłość, to mój pierwszy sound na wieloślad

ale błąd - zanim to było, to byłem po 5ciu rozwodach i 5ciu trójkątach ziom

Ref.

o co ci teraz biega? że mam ten lelelele - legal

6 lat podziemia i z niczym za lele - legam

O co ci teraz biega? zę mam ten lelelele - legal

po rynnie chce ostrzec, że jest samotny - strażak sam.

Robi wszystko za dwóch, szczególnie jego fiut,

w sumie chuj wie o czym myśleć, gdy bije do dup - uściślę,

zna się na geometrii, oczywiście - matematyk,

wie jak uskutecznić wszystkie - trójkąt prostopadły.

Liczę do 69ciu i masz przestać

myśleć o seksie, w podejściu na jeźdźca

to bestia, bo jak zapieprza nie hamuje na ręcznym,

i czasem pali gumę, choć nie żuje - na przejściu dla pieszych.

Znam kilku ziomków, każdy z bogatym domem

Zdobędę klucze albo otworzymy drzwi łomem

No i dalej planujmy ten napad

Czapki, pończochy, klucze no i zapał

Ma.Hu na czatach, my wchodzimy w dwójkę

Laptopy, zestawy DVD bierzemy hurtem

Nasz człowiek czeka za domem za kółkiem

Zawijamy sprzęt potem otworzymy spółkę

A w międzyczasie na trasie do Meksyku

afera afera kolejna afera

2 miliony podsłuchów i nagrań na kamerach

to się kurwa nie mieści w bani

a temat zastępczy jak zwykle chuligani

znikają samoloty jak w bermudzkim trójkącie

dziewczyny jak Sasha Gray chcą chwytać za prącie

wy mnie nie sadźcie zostawcie to Bogu

nawet jak przyjdzie mi zdechnąć od nałogów

ref

Wciąż na drodze do celu

To Chada, Zbuku, człowieku

Tu nie jeden się stoczył

I utonął w tym syfie

Już nie prosi o dwójkę, teraz prosi o dychę

Idę z bitem przez życie

A ulica mnie słucha

Wciąż bez strachu koleżko

Czyli jak u Palucha

to jak nasze myśli kiedy znów igramy z alkoholem

brązowe oczy tak zmęczone jak u Es dwa

patrzą przez stłuczone szkło, zawieszonego srebra

niesmak nocy ostatniej jak przyszła ona

to jak pieprzony trójkąt ale nikt jej nie pokochał

po nocach siedzisz ze mną w ciemności przy lampce

pijemy pierwsze kieliszki sami kończymy ostatnie

żaden z ciebie przyjaciel nawet kolega

jesteś moim bliźniakiem, chociaż wcale cię nie ma

Naciska przycisk i wchodzi na górę

Czeka tam ubrany golas na boso w butach z gaśnicą i zapytał się czy nie pójdą do kina na zakupy

Był wieczór, około ósmej rano po południu, więc zaczęli pić kanapki i zagryzając wodą niegazowaną z gazem

Po niesytym posiłku byli bardzo najedzeni, więc poszli jeść dalej, gdyż byli głodni

Po drodze spotkali małą dziewczynkę o dużym wzroście z kwadratowymi trójkątami w kształcie koła na plecach, więc nie zapytali jej 'co się stało', a ona nie odpowiedziała im, że dziadek ma zielone sandały

Wpadli w szok po zobaczeniu tej wiadomości i zaczęli krzyczeć z całych sił po cichu, żeby nie przeszkadzać ludziom, bo byli w bibliotece na stadionie, gdzie odbywał się mecz bicia się kablami od telewizora, w którym uczestniczył wielki tłum ludzi liczący jedną osobę, która siedziała na drewnianym kamieniu zrobionym z aluminium opalając się w cieniu

W tym samym momencie, trzy dni później, nastał upalny mróz

Chłopak pobiegł nad jezioro, gdzie nad brzegiem stały trzy łódki - jedna cała, drugiej pół, a trzeciej wcale nie było

Wpełzł na rzęsach do trzeciej i poleciał na bezludną wyspę, gdzie była wioska węgierskich indiańców z północno-południowej Afryki

Jest pięknie między nami, póki jest pięknie,

ale jak się sprzeczamy to kurwa nie szeptem,

myślę, że w piekle jak nas słyszą przed kolacją,

cieszą się, że mają takie przytulne gniazdko.

Gdy leci hasło 'jedziemy na melanż' we dwójkę,

bo mogę się napić z Tobą jak z kumplem,

robimy durne rzeczy razem, to fajnie, że mogę

powiedzieć, że poznałem taką pannę.

ref. :

Bo lubię kiedy jesteś na górze

i gdy jesteś na dole lubię też (x3)

Bo lubię kiedy jesteś na górze,

na górze, na górze, na górze, wiesz?

Wódka za wódką, stówką jesteśmy we dwójkę

więc pijmy połówką i nie mamy chwil na wersy ze sobą,

więc zdejmij to szybko i bądźmy już sobą,

na przekór nałogom (to też nałóg),

osiądźmy w mieliźnie, oddajmy się ciału,

Tyle zadanych ran

Ledwo co zagoiły się

Chce by było tak jak w bajce,

którą główną rolę grasz ty

Więc stwórzmy nową ba-a-a-jkę

Włóżmy do niej nas.

Jestem pewny, że kocham cię

Nie zostawię Cię, bo

Miłość rozdziela tylko śmierć

Spadam kulami gradu

Topnieję u twych stóp

Stoję na drodze, nie widzi mnie tu nikt

Spuszczam ze smyczy każdą meczącą mnie myśl

Gwiazdy formują trójkąty i kwadraty

Dziś je w kieszeniach będę do ciebie niósł

Jak para zmieniam stan

Unoszę się do chmur

Spadam kulami gradu

Kiedy pech nam wszystkie plany w powietrze wypierdalał

I co z tego? Mam się użalać? Mam dość tego

I sprzedać swoje życie, żeby potem je wziąć w kredo?

To słabe jest i straszne, i smutne okrutnie

Ale i tak jest łatwiej we dwójkę

Ref.: [Danny]

Zamieńmy się na jeden dzień, jedną noc

Jak myślisz, że moje życie to to, które chciałbyś mieć,

Chciałbyś wziąć, bo nie ma w nim bólu i łez.

Serotonina na złamanie karku jeśli potrafisz to weź nas wystalkuj

Lecę jak tse-tse na nich, podobno mają niedobór

Nie możesz się odgonić, przecież chorujesz na szkorbut

Jak mówię ferie dźwięków, to nie kurwa odpoczynek

Dawaj trójkąty, piramidy, trzecie oko synek

I jeśli elewacja ,typie to Underachievers

Te achievementy cię popalą, jak nie doceniłeś

Ja dalej kolę gości, to się robi popularne

Jak naważyłem muszą wypić, kolka staje w gardle

Jak będzie ona, to nawet nie będzie mnie przy niej, łapiesz?

Pozjadałem wszelki styl i to nie chleb powszedni

Oni przywieszą w szelki styl, jak pospadają baggy

Po ulicach chodzę z taką, że wasze to chcą się w niej przeglądać

Melanż we dwójkę, przewózka, obce spojrzenia chcą poznać

Jak czegoś nie mam to mnie motywuje ponad

I rosnę cały czas jak wielkie sny w głowie Napoleona

Zerowa pomoc miernotom to nadal kalka i wczuty

Jak czujesz dobro linijek tak, jakby były z Kalkuty

To muzyka podwórek , nie jebanych salonów , ty jak pragniesz salonów nie dotykaj mikrofonu Ty ! Pragniesz złota , nie bądź taki Salomon wyglądasz jak Filemon , a twoja gadka to kondom. My zrywamy skalp 1 ruchem pióra , a daj mi tylko bit box , a możesz nie włączać szurea . Od lat gramy hip-hop , chuj nas koniuktura .

To muzyka podwórek , którą słychać dziś w klubach . Muzyka małolackich snów - spełnienia . Muzyka przemyślanych słów wtedy i teraz i nawet kiedy nagrywamy hit to na lata , to nie hit tego lata . Ty weź wypierdalaj ! To lata w bramach na audio , mp3 , bo dzieciaki nie mają siana na audio - CD-czki . Nie mają siana ale styka im na teczki , to Logika Gry , czytaj Logika Osiedli !

Ref : To muzyka podwórek , klubów , bram , dla dobrych i złych dzieciaków jak ty i ja . Muzyka dla ziomów , pięknych pań , to muzyka podwórek ta muzyka to RAP ! x2

Pezet :

Rzadko mnie widzisz w świetle fleszy , ale wciąż rap mnie cieszy , nawet gdy robię MainStream , to nie jestem BackStreet boy , bity i teksty z stąd , skąd są najlepsi , nasz RAP jak Rock&Roll , nie jak beatels'i . To rap z podwórek , my gwiazdy osiedli i chuj w popkulture , tu masz miejskie legendy i nawet kiedy w moim rapie słyszysz nowe trendy . To tylko nowe brzmienia i patenty na wersy . Moje podwórko , miasto , whisky , Burbon . Tak spędzam Weekendy , trasa , impry , studio , zawsze pójdę tędy , choć ta droga nie jest krotką , ale wole mówić prawdę , zamiast robić z gęby gówno . To nie ważne , że zaliczysz w łóżku trójkąt , bo jak nie reprezentujesz możesz sobie robić HujHop . To muzyka dla podwórek , jak nie czujesz jej , to zdejmij garniturek i podnieś ręce w górę !

Ref :

To muzyka podwórek , klubów , bram , dla dobrych i złych dzieciaków jak ty i ja . Muzyka dla ziomów , pięknych pań , to muzyka podwórek ta muzyka to RAP ! x2

Diox:

To nie bum talala z wiejskiej dyskoteki , bum bap napierdala , Bum Bum , tak to leci . Osiedle czy klub , kumasz masz to albo nie masz , Jak masz cash to kup bilet , siemasz jest melanż . Na ławkę nie trzeba , bierz flaszkę na trzepak , masz szansę , weź sok tam jest niezła impreza . Nie spełnisz marzenia na ławce , pamiętaj . Pamiętaj o melanżu , melanż rzecz święta . Piątek , Sobota imieniny kota , wczoraj była środa , melanż , jest niedziela . Szybko mija czas , to logika gry w gramach . Ta muzyka to dowód , że nie damy się złamać . Od marzeń z podwórek , kaset na magnecie , do klubów gdzie tłum prawie nas na scenie gniecie . Bez względu na cenę showbiz i koniukturę . To marzenia , to sny , to Muzyka z Podworek !

Jedziemy dalej, od Strykowa na Poznań,

na bank będzie pite, elo Mrokas, pięć Kobra.

Kurwa przy szosie rapuje do kamery,

ja mijam tą kurwę, na luzie zmieniam biegi.

Wrzucam mp-trójkę z sieci dla beki,

rozkręcam głośniki tak, że robię przestery.

Za moment wbitka na próbę do Bazyla,

za moment gramy, siemanko Poznań, witam!

(Jedziemy tam, gdzie nic złego się nie zdaży.

Moje podwórko, miasto, whisky burbon

Tak spędzam weekendy trasa, impry, studio

Zawsze pójdę tędy choć ta droga nie jest krótką

Ale wolę mówić prawdę zamiast robić z gęby gówno

To nie ważne, że zaliczysz w łóżku trójkąt

Bo jak nie reprezentujesz możesz sobie robić chuj-hop

To muzyka dla podwórek, jak nie czujesz jej to zdejmij garniturek i podnieś ręce w górę!

To muzyka podwórek, klubów, bram

Dla dobrych i złych dzieciaków jak Ty i ja

Wkurwia mnie, bo problem znów depcze mi po piętach

Największy twój wróg to brak koncepcji i rutyna

Tak się zaczyna, nie chcesz znać końca, coś mnie w mieście trzyma

Miejska energia hip-hop rozkręca jak johimbina

Szeroki w spodniach nie w barkach, liryczną bójkę wszczynam

Znowu emocji pętla do zachodu nadmiar dowodów

Na to, że papier wszystko pcha do przodu

Wystarczy, wyluzuj stary, co się tak marszczysz?

Ja zwolnię tempo kapując więcej i będąc starszym

Śmierć nie wybiera, życie czasem krótkie i ulotne

Przez głupotę ludzką są tragiczne punkty zwrotne

Alkohol, fura mgnie przed siebie jak wichura

Jaźwa mu się cieszy, pewnie gdzieś się spieszy

A po drodze zabił dwójkę dzieci na przejściu dla pieszych

To świata podłość odbiera nam oddech, wolność

Naszą godność, której każdy potrzebuje

A niejeden ojciec jest co syna katuje

Poczekaj syn podrośnie później też odreaguje

1.

Jak mocno cie kocham nie jestem w stanie pokazać

gdyby się tylko dało te niebiosa sciągnął bym dla nas,

bo chce poznać twoje drogi chcę iść nimi

w droge juz możemy ruszać w dwójkę jesteśmy silni,

bezsilni są ci za nami którzy nas tak chcą zmienić

oni znikają gdzieś w tle drogi po której biegniemy,

trzymając się za ręce tak namiętnie chodzimy gdzieś

na koniec świata w kosmos z Tobą chce....

no i piętro po piętrze, aż na tarasie jestem.

Walę kolejeczkę, widzę coś jeszcze -

mój przyjaciel śmiga kurwa jak stary dancer!

Skilbet, DJ SainT - etap skończony trójki,

nieznane jebnięcie jak trójkąt bermudzki.

Z granic łódzkich, nie zatopisz łódki -

nie da się, to jak przepić X ilość wódki.

Duet złote niesie skutki,

piją browary z butli,

Dzieciak salut - P.I.H. i Chada

Chada :

Leszczu salut, gdy wykonuje karny

Czujesz się jak dziewica na balu maturalnym

W oczekiwaniu na "" O Nas dla Was "" dwójkę

Celujesz w skroń tą pieprzoną dwururkę

Wypadasz z butów już leszczu nie protestuj

Skutek uboczny słuchania naszych tekstów

Rap bez atestów, przywitaj się ze sznurem

To ludzie z Poznań armii

To miasto buntów, powstań

P do N i kreska Poznań

Hip-hop tworzy tu klimat, House go psuje, ale chuj w to

Mój rap nie dla pedałów w ciasnym polo ze stójką

To jest Poznań, podziemie ściąga tłumy do klubów

Gdy jest koncert mamy kilka setek bez trudu

Miasto grzechu, szybkiego seksu, chlanie aż po świt

Rano kac i modlitwa by się ostał chociaż klin


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga