Alfabet słów:

Słowo Kacała w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery K: kin, kapelmajster, Kioto, konturowy, keta

Kto w Polsce śpiewa o Kacała ? To między innymi Anex, Chłopcy z osiedla, Emazet & Procent. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

teraz boisz się oddychać, jak ja mówię to Ty milczysz,

jesteś jak powietrze w dziczy. Myśl człowieku, nie za późno na sentencje, na pretensje. Jestem mistrzem, zrozum w końcu, nie rysuj sobie na słońcu. Nie pasuje Ci mój tupet to stul dupe i nie podchodź do mnie więcej, ja Cię bliżej poznać nie chcę. Ja robię to co lubię i lubię to co robię. Jak nauczysz się przegrywać wtedy możesz się odzywać. Przestań prowokować, tajemnicy nie umiesz dochować.

Ref. Tak jakby przez mgłę, pamiętam tamten dzień

Ty sprowokowałeś mnie, fajny wydawałeś się.

A teraz spójrz na siebie, wyglądasz jak na kaca. A więc spadaj, idź po wino i nie wracaj. x2

2. O co mi chodzi? Chodzi mi o matkę, która dzieci rodzi, a wychować ich nie umie, a gdy leży w trumnie już nie myśli co zrobiła źle bo to ona Ci zawsze mówiła NIE. Tak, ja wiem, mówie co myśle, to związane ściśle z tym co robie i nie powiem więcej nic, a Ty dalej będziesz pić, takie Twoje przeznaczenie, pomyśl sobie, czy Twe życie ma znaczenie? Czy daleko czy też blisko, śmierć na każdego czeka, a ja Twe szanse oceniam nisko.

Ref.

3. Marnujesz swoją szanse, masz ją za nic. Swojego podwórka nie bronisz, masz je gdzieś, swoje dopowiedz.

Zapomniałeś ile miałeś? Wszystko straciłeś.

Everybody klaszczą.

Miałem dzisiaj koszmar bardzo zły, że w sklepie zabrakło oranżady. Otworzyłem oczy i jak co ranka oranżady stała cala szklanka.

Lubię chodzić do sklepiku, oranżady tam bez liku, nie kosztuje az tak wiele, pije codzien i w niedziele.

Lalalalala lalalalala, lalalalala oren oren..! Oranżada! Oranżada! Oranżada! Zgadza się.

Inni pija naleweczki, my oranżadę z buteleczki. Oni później maja kaca, a nas nawet nie boli klata.

Jest to napój bardzo zdrowy, nie zepsuje ci wątroby.

Działa nawet wrecz przeciwnie, chodź wygląda tak niewinnie.

Lalalala lalalal lalalalalala lala lala. Oren, oren.. Oranżada!

Zaćmij się w rytm muzyki Disco-Polo z nami.. Oranzady pijcie literami..

Może faktycznie powinienem pójść do AA ale prosze was mam na głowie zbyt wiele spraw to mnie pochłania więc zamiast wkurwiać się za dźwiękiem ganiam poznaje ludzi by móc w pracy manifest ukochanej duszy nucić są branże że gdzie praca nie kłóci się z melnżem dzisiaj mam kaca ale jade z tym życiowym tangiem dalej kac to mój partner wspólnik z którym już się dogadałem póki mam muszyniankę jest wspaniale

Jest moim sprzymierzeńcem kiedy świat patrzy mi na ręce

wtedy kac jest jak zastrzyk odczyn obojętny

mówimy światu cokolwiek i dzień jest piękny x2

Nie ma jak browar na kaca wiem coś o tym pierdolne browca na śniadanie mam takie loty (zawsze) wychodząc z domu biore butelki na zwroty pierdolne browca w autobanie jadąc do roboty motyw kaca powraca i zatacza koło nie ma jak bat na kac nie ma jak kac na wesoło kolejny browar kolejny melanż (a potem) kolejny kac i leniwa niedziela czas nam spierdziela ja wysiadam wódy ani pacierza nigdy nie odmawiam często przesadzam chociaż bardzo się staram dla mnie mój jedyny minus to szkła w okularach misiu daj browara bo mam kaca a wiesz tu tża kaca traktować po królewsku browar na kaca wiem coś o tym to nie kac mi przeszkadza tylko trzeźwość sprawia kłopoty

Jest moim sprzymierzeńcem kiedy świat patrzy mi na ręce

wtedy kac jest jak zastrzyk odczyn obojętny

mówimy światu cokolwiek i dzień jest piękny x2

""Znowu, czemu ciągle się opierdalasz?

Modlę się za Ciebie, w domu jesteś jak balast.

W domu? Tutaj praktycznie Cię nie ma.

Nagrywasz coś, mówisz coś o robieniu Dema.

Widzę masz kaca, a to IV klasa - matura,

nie zdasz i potem masz uraz na całe życie.

Nawet przy Twoim sprycie

nie pomoże św. Piotr, czy sam Jan Chrzciciel.

Twoje podejście.. zmień je szybko!""

to moja nowa płyta twoje nowe kłopoty

2.Ta płyta dla mojej dziewczyny ziomkow ich dziewczyn i kumpli

ta płyta jest lek czy wodka musisz ją kupic

musisz sie nią upic az sie urwie film

po niej nie ma kaca a jako klin jest repeat

zdrowie wasze w gardło nasze

niech mu gwiazdka pomyślności

u nas sie to czesciej słyszy niż dzień dobry

dziekuje sie rzadko bo czesto nie ma za co

2. zamykali kluby 6 rano (tak)

to prawilini do kosciolow szli a my w tango jeszcze browary na murkach jeszcze nie ma 9

wkurwione na nas matki ze robimy z domow hotel

paru wtedy to jechalo na rekordach bo nie umieli stac a jebali z gwinta bolsa (ziom)

potem wieczorami znowu na rewir i browary na kaca a nie kurwa kefir

na hardckorowych akcjach czterech zdupi dwoch zostanie z toba tu sie tak poznaje kumpli

tu sie docieraly grupy tym naturalnym tempem bo przyjaciol ma sie nie tylko gdy jest pieknie

znajomi z pracy to nie ekipa z ktora chowales rzeczy zajebane z marketu pod kurtka opalales sie na dachach szwendanie sie po zmroku (co?)

sweet home tu na bloku

Traktowany jak gówno przez pozornie lepszych ludzi

Od środka wyżera ból, coraz gorzej widzę

Pamiętam tylko skrawki, tak bardzo się wstydzę

Że wciąż, kurwa próbuje tam wracać

Powiedz mi czy tez masz codziennie moralnego kaca?

I chciałbym odbudować wszystkie nasze schrony

Ale materiały już się rozpadły na atomy

I zawsze rano czuje krew

Z otwartą raną łabędzi śpiew

Nie wzywaj pomocy, gdy się bije, to opuszcza się zasłony,

co jeden z drugim taki zdziwiony?

to że draństwo zawsze wraca, to nie są zabobony.

Ciężka praca, kłamstwo i chamstwo nie popłaca,

zemsta, a nie smak moralnego kaca,

bo tak to jest, kiedy- w głowach się przewraca,

bo tak to jest, kiedy- trafia się na gracza-

gotowego grać va banque, jak w TV- ""idź na całość"",

wykańczasz psychicznie i pewnie Ci mało,

Chuja prawda, przez rap ciężko dojść do sławy

A hajs wpada do mnie rzadziej niż Enson do Warszawy

Dobre flow się nie zawiesza na trackach

Ty znów chujowo przyśpieszasz #Rasiak

Fokus po Dodzie ma sos i kaca

Spytaj Palucha czy coś w tym maczał

Szukasz pomocy? Co za pizda

Ja robię to na własną rękę #onanista

Polski rap mnie dalej rani

Ona jest tu, jest tu..

Ona jest, jesteś tu..

Jesteś..

Są takie dni kiedy to wszystko wraca

Odcinam się od świata znów leczę kaca

Przypomina mi to na niebie kometa

Bo ty sama odeszłaś jak Krzysztof Komeda

I to nie komedia, to jeden wielki dramat

Ty prosto na moje wnętrze zrobiłaś zamach

W trasach jak to zwykle ciągły młyn

Jakiś melanż potem parę chwil

Zapomnienia z inną jakiś „dill""

Zaliczonych „bitch""

W ustach ciągły czujesz kaca smak

Jakiś koleś daje na dwa pa

Ona czeka tak daleko w snach

Czując, że coś nie tak

Ref:

Biegnij przez życie i nie daj się zamknąć w ramką

W kwadracie praca szkoła panna bambosz

Łatwo przekimać swój czas przytulnie

Ale chyba warto cos przeżyć nim zamkną trumnę

Więc skup się synek ustal garść zasad odpuść jeśli masz kaca

Bo nieraz próbowałem zmieniać wszystko w życiu po melanżu nad ranem

Mam zasadę ziomy raczej też mi przyklasną

Wódeczka , chętnie ale nigdy przed trzynastą

Mam własny paszport na życie i receptę

twoje przygody, twoje słowa,

dziecięcą młodość w Komsomole

i wiek twój męski, gdyś chorował,

twoje przygody, twoje wiece,

pierwszego kaca cierpki smak

i pierwsze boje, pierwsze hece,

wiersze klecone byle jak.

Poeto, poeto, poeto mój,

zielony wierszokleto,

potem jeszcze mu się przyśni,

bo to taka jest, widzicie, smutna sprawa:

Odczuwamy trochę zgagi po tym życiu -

po tym życiu, po przepiciu i te pe,

odczuwamy trochę kaca,

że co było, to nie wraca,

jak ten kochaś, który zginął w sinej mgle.

Odczuwamy trochę żalu,

że tak wcześnie jest po balu,

Nie tak samo wszystko sie zmienia do obrzydzenia

Chodź na podwórko, wrota do piekieł

Zmarnowane życie ma tu dzieciak niejeden

Chodź na podwórko, chcesz tam wracać ?

Tu od lat 90-tych wszyscy mają kaca

Szósty zmysł i skażeni PRL-em

Szkoda, że nie PLN-em ta ziemia lenem

Dla nas powieki senne, zanurzony w tym bagnie

Na tym samym wózku choć mentalnie nie umarłem

Nogi bolą od chodzenia

Kiedy leżę i mam kacyk

Nie zdobędę stałej pracy

Stała praca mnie przekracza

A ja leżę i mam kaca

Kiedy leżę i mam w nosie

Co się będę martwić co się

Mogę w filmie zagrać Zosię

Lub o azyl gdzieś poproszę

Dziewczyno piękna spod parasola,

Czuję się z tobą jak mucha w rosole.

Dziewczyno słodka jak Walentyna,

Może pójdziemy dziś do kina?

Szedłem do swej pracy, choć kaca dzisiaj mam.

Mój majster wilkiem patrzy, czy ja wykonam plan.

Nie wiem sam, co jest grane.

Brak mi kasy, więc przerąbane.

Dziewczyno piękna spod parasola,

Zagram te dźwięki dla ciebie na kaca

Na życia ból i ból od kopniaka

Nawet gangsterom kac się nie opłaca

Nawet gangsterzy mają moralniaka

To pierwszy dzień dużych pieniędzy

By taką pogonić wciskam klakson

Aha, Knap to bydlak bo wyrachowany na trzeźwo

A gdy wątroba klika off to z pionem na bakier często

I rozsądek trącę przez to co przywraca równowagę

Nie żaden z powodów kaca, współpraca ma masę zalet, racja

Mózg człowieniu, nie żebym się tu wiózł człowieniu

Leci z moich ust człowieniu, do Twoich usz-u człowieniu

Ref. X2

Theodor

"

Kiedy rano łeb mnie boli, bo znów kaca mam,

wtedy chwytam za gitarę, no i punka gram.

Słyszę tłucze w kaloryfer,

starzy wrzeszczą ""zamknij się"".

Bo jak punka gram i śpiewam,

Popatrz podwożą, popatrz wsadzają.

A rano też jak szanowanych ludzi,

Nie jakiś tam kogut, a sierżant obudzi.

Prześpijmy się spokojnie, to nie praca,

Mam trochę forsy, złagodzimy kaca,

Bo w życiu mało jest dobrego, wiele złego,

A co tam gadać, no śpij kolego.

Bo w życiu mało jest dobrego, wiele złego,

A co tam gadać, no śpij kolego.

popatrz podwożą, popatrz, wsadzają,

a z rana też, jak szanowanych ludzi,

nie jakiś kogut, a sierżant obudzi.

Prześpimy się do rana to nie praca

Mam trochę forsy, złagodzimy kaca,

bo w życiu mało jest dobrego, wiele złego,

a co tam gadać, no śpij kolego.

To my! Po prostu.. Ampótacja!

Jak to zwykle na dzielnicy: wóda, piwo, darcie mordy,

strata filmu na ulicy, wino, rzygi, trzy akordy.

Tak to życie zapierdala od libacji do libacji,

a na kaca łyk browara to tryb życia AmpÓtacji!

To my! Chamowaci chlopcy z szarych blokow!

To my! Amatorzy tanich bronków

To my! Odcięta od świata banda pijacka

To my! Po prostu.. Ampótacja!

Jak co dzień niewyspany, wstajesz z wyra,

od rana do wieczora, w robocie tyrasz.

Nie masz czasu na nic, ciągle praca

ciągle rutyna i masz moralnego kaca.

10 godzin zapierdalasz, przerwa tylko na śniadanie,

1300 wciąż zarabiasz, nie wiesz sam czy to jest warte.

A gdy wracasz już do domu, w dupę chciałbyś włożyć ręce

lecz nie skarżysz się nikomu, przecież nikt Ci nie da więcej

Wypełniam ją słowami i biorę za to pieniądz

Dzieją się wokół absurdalne rzeczy

Świat na pysk leci kto tą ziemię wyleczy

Nie licz na mnie, naprawdę mam inną jazdę niż nawracać

Nie mam czasu, dziś męczę kaca i wracam do obowiązków

Na siedem zasuw, dziesięć zamków zamykam drzwi

W rapie palce maczam

Uważaj muzyka, z którą bujają się bloki

Minus 15 lub plus 30 chuj nie robi

bo od paru lat i godzin mój długopis pot wyciera

się nie udzielaj jak nie masz nic do gadania

bo rap to moje imię nazwisko zostaw psom do sprawdzania

czas nas dogania zabiera i nie wraca

i przez te swinie z sądu zwalczam moralnego kaca

ref:

żyjsz przyszłością to odbiera ci wiarę

no i zanim wyjdziesz z domu lepiej ziomek spisz testament

kosa wpadła na kamień poczujesz smak goryczy

Tylko ból i łzy, są pisane mi x2

Wszystko straciłem, co tylko miałem

Wszystko przepiłem, albo przegrałem

Syf, nawet się od mnie odwraca

Przyjdzie dopiero, gdy zwalczę kaca

Lecz mnie omija, znowu chcę się żyć

Mam kilka groszy, znów zacznę pić

Znowu dziewczyny nie chcę umierać

Jebany świat, pełen cierpienia!

Rapowy Axelrouz gdzie moja Rocket Queens

We started from the bottom, start tu był od tanich win

Piłem z Arbakiem I Arsonem, piłem z Przemkiem wódkę

Siema Zeus kocie flaszka dawno czeka tam w lodówce

Znów leczę kaca, wbijam klina kiedy wracam z trasy

I jeszcze nie teraz, ale zapnę te jebane pasy

[Refren]

Zrób hałas jak lecisz jak my tu po bandzie

Zrób hałas jak stoisz jak my z wódą w gardle

Baba na psy, baba na psy

Zwłaszcza na rude

Rudy pies ma więcej błysku i polotu niż mężczyzna

""Głos Wybrzeża"" nosi w pysku, choć to Lubelszczyzna

Nigdy w życiu nie miał kaca, nie tłumaczy się kolegom

Że za chwilę musi wracać, bo tam w domu czeka jego...

Baba na psy, baba na psy

Ten świat cały psu na budę

Baba na psy, baba na psy

Śmiać się czy płakać? Wstać czy się zapaść? Chlać czy się ciachać?

Ciachać? beka. Mroki średniowiecza, czekam na renesans

Mona Lisa się uśmiecha, moja dziewczyna ma pecha

Zwiecha. Chlanie ryje banię, nic nie mów

Po 3 dniach kaca-żyję, wstaję jak Jezus (ALLELUJA!)

Życie wali do drzwi jak komornik ale chuja mogę mu dać

Pusty jak rap z Polski, wyjątki potwierdzają regułę

Chciałbym zmienić regułę lecz póki co to nawet siebie zmienić nie umiem

Pierdolę życie, zaczynam nowe znów i na parę chwil jestem młodym bogiem potem TFU!

Śmiać się czy płakać? Wstać czy się zapaść? Chlać czy się ciachać?

Ciachać? beka. Mroki średniowiecza, czekam na renesans

Mona Lisa się uśmiecha, moja dziewczyna ma pecha

Zwiecha. Chlanie ryje banię, nic nie mów

Po 3 dniach kaca-żyję, wstaję jak Jezus (ALLELUJA!)

Życie wali do drzwi jak komornik ale chuja mogę mu dać

Pusty jak rap z Polski, wyjątki potwierdzają regułę

Chciałbym zmienić regułę lecz póki co to nawet siebie zmienić nie umiem

Pierdolę życie, zaczynam nowe znów i na parę chwil jestem młodym bogiem potem TFU!

x 2

3.

Piję wino piję wino, czuję miód,

ale ciebie uznać muszę jako cud

cóż że rano leczy kaca,

gdy wieczorem smak powraca,

a we winach mogę tylko dostać cię

Ref.

Wódko ma wódko ma wódko ma,

Dlo swego kochanka nic nie zostawiła.

Juz łoto godzina, ludzie w zadry idom

I lanom dziewcyne do szpytola wiezom

I lanom dziewcyne do szpytola wiezom.

Dajom jej na kaca, łona pić nie chciała,

Dlo swego kochanka, zycie zmarnowała.

Dlo swego kochanka, zycie zmarnowała.

Nie póde ku tobiy ty dziewcyno Zboju,

Póki nie zokwinom łostrelki na gnoju.

ja bez ciebie nie potrafię dłużej żyć/2x

3.

Piję wino piję wino, czuję miód,

ale ciebie muszę uznać jako cud

cóż że rano leczy kaca,

gdy wieczorem smak powraca,

a we winach moge tylko dostać cię

Ref.

Wódko ma wódko ma wódko ma,

co uważasz rób dobrze kolo o tym wiesz,

co masz się ciesz, szczęście jest blisko,

tak to widzę kiedy patrzę na to wszystko.

Kiedy patrzę na to wszystko ziomek wspomnienie powraca,

kiedyś piłka i boisko teraz co dzień leczę kaca,

wiem, ze zmarnowałem talent nie wykorzystałem szansy,

ale wolałem iść w balet zamiast napierdalać bramki,

teraz długopis i kartki no jak ja kocham ten motyw,

całkiem oddaję się pasji ciągle piszę nowe zwroty,

chce być sam, tylko z tobą, zrozum,

potrzebuję opieki i dobrej rady,

twojej ręki, pomocy i wiary.

Czasem jak syn marnotrawny powracam,

a sumienie długo leczy tego kaca,

częściej robię jak syzyf bez skutku,

nieudolnie, z niechęcią bez sumtu.

Lecz musisz wiedzieć, że tęsknię,

dobrze wiem, że jestem twoim dzieckiem,

mieć siłę, aby problemom sprostać.

Chciałbym móc stwierdzić, że to już będzie koniec.

Chciałbym tak po prostu zacierać dłonie,

móc już zapomnieć o tym co wciąż powraca.

Nie zrozumiesz, ale mam moralnego kaca.

Strasznie mnie boli, że nie mogę nic zmienić.

Nie umiem, tego co mam, docenić.

Wszystko, co mnie otacza, to wielkie gówno.

Nie chciałem tego, ale już trudno.

A mój sąsiad co na hucie robi jak tatko

Po godzinie musi zbierać złom.

Pewnie, że ręce masz i łeb to kombinuj

Wiek emerytalny znów wydłuża się.

Kaca od tego mam mówią mi klinuj,

Chłopaki co na klinowaniu znają się.

[Refren]

Twoje zdrowie Polandio, Wulandio

Kocham cie choć co dzień mocniej kopiesz mnie

Kiedy na drugi dzień gorzej się czuję,

Biorę apap na łeb, a potem wszystko opisuję.

Słowa płyną z serca, które wiele już przeżyło,

które do takiego życia przyzwyczaić się zdążyło.

Póki bije to jest dobrze, na kaca lampka wina,

Matce przeszło po godzinie przecież ma jednego syna.

A dziewczyna?

W pościeli z uczuciami się nie kryje,

Pada słowo „kocham cię” – za to zawsze z nią wypiję!

Dosyć masz metafor, gdy podnosi się semafor

Liczy się tylko to

Wracaj, złe drogi skracaj,

Wracaj, gdzie byś nie był Rzym czy Krym

Wracaj, wracaj tam gdzie się na ogół ma gigant kaca

Lecz przynajmniej jest się napić z kim

Wracaj, tam właśnie wracaj

Gdzie się całkiem nie opłaca żyć

Stary, stary pomyśl, że ojczyzna to kumpli paru

"

Kocham palić towar i wódę litrami pić,

Kocham na kaca walić browar i nie robić nic,

Kocham mieć hajs i kocham go kurwa wydawać,

Lecieć z bandą po bandzie w melanżu gdzieś kurwa zostawać,

Kocham być najebany, to zajebisty stan,

Pięciodniowy maraton chlamy i w chuju mam,

Tu stoi otwieram, ogarnij to w porę

To, no jak

Zapomni porażki, to się opłaca

I never ever do tego nie wracaj

I never ever nie budź się wplątany w namiętne objęcia moralnego kaca

Życie jak brzytwa zostawia nam blizny na sumieniu

Czym jest modlitwa na drodze ku potępieniu?

Człowieniu weź nie mów mi, że nie masz już siły brakuje ci tchu

Jesteś coraz bliżej celu, jak wielu by chciało być tu?

Tu stoi otworem, ogarnij to w porę. Ty, no a jak?

Zapomnij porażki, to się opłaca.

I neva eva* do tego nie wracaj!

I neva eva nie budź się wplątany

W namiętne objęcia moralnego kaca!

Życie jak brzytwa zostawia nam blizny na sumieniu.

Czym jest modlitwa na drodze ku potępieniu?

Człowieniu, weź nie mów mi że nie masz już siły, brakuje Ci tchu.

Jesteś co raz bliżej celu, jak wielu by chciało być tu.

Masz problemy zalej pałę

Nie przerywaj opcji spaniem bo jest co odsypiać

Nie oszczędzam się na Vipach taki już mój zwyczaj (proste)

Mój styl sposób bycia życie to wprowadza

Kielon z kaca, kaca wspomnieniami wraca

Duszą imprez ostrych bo z tych wypadów nocnych

Pamiętna akcja stąd znajomi z każdych stron ( stron )

Popiłem aż pobladłem

Wynikła afera

Pokaż czy masz czyste ręce

Tęgie ręce, pusta głowa

Na to chyba forsy szkoda

Idzie drogą stary baca

Wszyscy w Polsce mają kaca

Dużo szczęścia i słodyczy

Chociaż z partią się rozliczym

QQRYQ, Antena Krzyku

Więcej prawdy, mało kitu

W telewizji serial płynie

Są kolędy na kompakcie

Pieką ciasta wszystkie babcie

Nastrój wszędzie jest świąteczny

Dziś rodzinka kaca leczy

U sasiadów brak nastroju

Bo ich syn się zabił w woju

Idą świeta idą święta

W rzeźni kwiczą już zwierzęta

Wesoło, oj, wesoło, wesoło, oj, wesoło, a więc bawmy się.

Wesoło, oj, wesoło, wszystko się kręci wkoło, moja głowa też.

Wesoło, oj, wesoło, wesoło, oj, wesoło, a więc bawmy się.

Wesoło, oj, wesoło, wszystko się kręci wkoło, moja głowa też.

Znów do roboty wstawać czas, a po niedzieli kaca mam.

Przeciągam się bardzo leniwie, rozglądam się za jakimś piwem.

Za oknem rozpadało się, od rana głowa boli mnie,

Więc leczyć trzeba się musowo – wypiję z kumplem luksusową.

Wesoło, oj, wesoło, wesoło, oj, wesoło, a więc bawmy się.

Ref. Ja kaca mam silnego

I to normalna rzecz

Browara daj zimnego

Niech uratuje mnie

I nie patrz tak z litości

Zmądrzałem na pozór, bo zło dochodzi do głosu

Jeden łyk, znika cały ten syf

Tankuję BP, włączam szósty zmysł

Ja pod wpływem awantur nie szukam awantur

Upadlam się rzadko, często mam kaca na za jutrz

Nie jeżdżę pijany po Cyprze melesem

Mam zdrową goleń i nie ląduje we mgle

Szampański grass ładuj w mgnienia oku, paw

Do zobaczenia na twoim weselu, ha

Odpalić chrzanu słoik, choć raz od wielkiego dzwonu mam chęć by klanu chamów bronić,

I czasem tak mam, brak manier dla pań,

Ponoszę karę za to prawie na bank,

Ta, ranem kac, ale mam zasadę,

Żeby każdego kaca obracać w kawałek,

Znałem tą jedną, która dzwoniła za często - słyszałaś na pewno,

I jak chcesz to pij ze mną bitch, ale pamiętaj -

Albo mózgu trening, albo mięśni kegla,

Jedno z dwóch, bo nie ufam ideałom,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga