Alfabet słów:

Słowo Kalka w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery K: Kieleckie, kruczek, kierunkować, Kłosek, kamfora

Kto w Polsce śpiewa o Kalka ? To między innymi A.J.K.S., A.J.K.S., Anton & MRL. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Koszmary, wiesz stary, chodzą po tym globie

Pozostawię po sobie fobię, wrzut w ludzką tkankę

Chcesz (?) zjechać z palca To zasłoń firankę

Bo i tak mam w dupie Twoją anty-systemową walkę

Takie to miałkie, kalka pogania kalkę

Stos ludzkich odpadów, litr benzyny na podpałkę

A Ty nurzaj sobie mnie z waszej śmiesznej społeczności

Zadufanych w sobie gości i plastikowych kurew

Myślisz będziesz lepsza jak wypierdolisz w uchu dziurę

bo nie zgadzam sie na swiat w ktorym zyjemy tu i teraz,

bo gdy ide ulica to trafia mnie jasna cholera

na zaprogramowanych ludzi , roboty z ludzka tkanka ,

buntownikow z adidasa ,nie naznaczonych walka

to ze jeden z drugim kalka juz przestalo mnie dziwic ,

z kazdym nowym dniem ten swiat wydaje sie bardziej parszywy

falszywy obraz rzeczywistosci tak bardzo krzywy

gdy otwieram oczy wiem ,ze to nie dzieje sie na niby

gdyby atomowe grzyby zjadly pol-ksiezyc i ryby

Gram o życie, respekt i o reeboki

Oni chcą robić jak my zajebisty rap z gracją

Ale są tylko imitacją

Oni chcą robić jak my dobre jazdy w kawałkach

Ale każdy z nich to zwykła kalka

Oni chcą robić jak my zajebisty rap z pasją

Ale są tylko imitacją

Oni chcą robić jak my dobrą jazdę w kawałkach

Ale każdy z nich to zwykła kalka

treningi to nie wszystko musisz mieć rozsadek

pierdol libacje nie musisz być jak większość

bo najgorsze co zrobić to popaść w przeciętność

walcz o swoje choć to nie równa walka

bądź wzorem dla siebie niepotrzebna ci kalka

i tylko ciężka praca daje efekty

pracuj nad sobą i wprowadzaj korekty

poddają się słabi silni burza mury

nie osiągniesz nic chłopaku zza klawiatury

Po ulicach chodzę z taką, że wasze to chcą się w niej przeglądać

Melanż we dwójkę, przewózka, obce spojrzenia chcą poznać

Jak czegoś nie mam to mnie motywuje ponad

I rosnę cały czas jak wielkie sny w głowie Napoleona

Zerowa pomoc miernotom to nadal kalka i wczuty

Jak czujesz dobro linijek tak, jakby były z Kalkuty

I znowu będą wkurwiać się o to rodzinne strony

Jebani hipokryci, nie dostałem nic od nich

[Refren]x2

"

Kęsy szybkie jak pershing, zjem Cię jak krakersy.

Gdy piszę mam wizję i tworzę swój rap system.

Wiesz Dizkret, nasz występ powali rap biznes.

[Dizkret]

Znam Cię, wyciągnąłeś kalkę już.

Wsparcie zwarte Majkel, Wankej, Pjus.

Sample tętnią funkiem, sprawdźcie groove.

Nie jestem debiutantem, ale znam ten ból.

[Majkel]

Osiadającym na bani jak w oceanie plankton

Dziś powracam właśnie stamtąd

Gdzie łatwo oszukać się tanią trującą kołysanką

Małe iluzję kłamią wielką złudną mantrą

Momentalnie mogę stać się tylko kalką

Kolejną warstwą w papierach pustego brzmienia

W fabryce nowego fałszywego zatrudnienia

Gdzie podczas liżenia lojalność nie ma znaczenia

A prawda którą znam jest niedopowiedzenia

Wiem, że Ty teraz nie możesz gadać, i chcesz

żebym wszedł do domu.

Wyjrzyj przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem

Może zobaczysz butem zrobione na śniegu serce

Popatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka,

Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach

Jak zapytasz jak się trzymam, wiedz że nie trzymam się wcale.

Nie wiem co ze sobą zrobić i nie wiem co będzie dalej.

Czuję ból w żołądku w głowie, dziwnie mi bije serce.

Wiem, że Ty teraz nie możesz gadać, i chcesz

żebym wszedł do domu.

Wyjrzyj przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem

Może zobaczysz butem zrobione na śniegu serce

Popatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka,

Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach

Ref.

Jak zapytasz jak się trzymam wiedz, że nie trzymam się wcale

Nie wiem co ze sobą zrobić i nie wiem co będzie dalej

Wiem, że Ty teraz nie możesz gadać, i chcesz

żebym wszedł do domu.

Wyjrzyj przez okno, zobacz czy tam jeszcze jestem

Może zobaczysz butem zrobione na śniegu serce

Popatrz sobie na nie, to jak moich uczuć kalka,

Może będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach

-Co oznaczała ta podróż? Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd?

-Ale co teraz? Co będzie dalej?

Jest zbyt pokręcony by żyć i zbyt rzadki by umrzeć.

Niech świat się nią zachwyca

Ten obraz niesie Neostrada

I ty ją w domu możesz mieć

Ref:

Ekranowa lalka, zawsze czyjaś kalka

nie chcesz kochać lukrowanych ust

w jej torebce dyszy pies wielkości myszy

przez weekend dziwnie urósł lalki biust

patrz tam to jest ekranowa lalka

Pozdrowienia dla sasiadów spod piątki i czwórki

Nie chce być czerwonoskórym z polski indianinem,

Co stoi pod sklepem z tanim w ręku winem,

Piwko z kumplem to inna bajka,

To w tych chwilach prawdziwego raju kalka.

Kolejna sprawa przecież jestem bandytą,

Babcie patrzą sie tak na mnie gdy obok ida,

Stoje w dresie wiec na pewno kradne i bije,

Ej babciu zastanów się przez chwile,

A naszych banderola to demola, która mierz zwoje,

Oryginalny styl, to cecha, sprawdź banderole.

My to białe kruki, co budzą postrach,

Miłość do polskiego rapu czyni mnie rasistą - Wicher czarna owca.

Nowa fala kalką trendów całą skreślę odtąd.

Ten level jest fabryką talentów jak w FC Porto.

ARSKI:

Jestem w rap grze już od 999 nie wiem,

Czuję jakbym siedział w łagrze - zero zasad, jestem pewien,

złoto na czarnym rynku i album wycinków, nie wiedziałeś?

wiesz już. bierz koleżków i spieprzaj,

szczaiłeś cash? - włóż w ha i pe ha o pe na fest,

ajjjjj test majka i walka na freestyle,

a w kawałkach kalka na cudzych pomysłach,

asta la vista, jaki dystans? eFOKaUeSeMOKa profesjonalista,

na listach za hajs? daj se spokój, poczuj serce z hiphopu w smoku…

Ej wiesz jak ? nie wiesz jak

Nie pamiętasz już o smokach i rycerzach

złoto na czarnym rynku i album wycinków nie wiedziałeś?

wiesz już, bierz koleżków i spieprzaj,

szczaiłeś kash włóż ha i pe ha o pe na fest,

ajjjjj test majka i walka na freestyle,

a w kawałka kalka na cudzych pomysłach,

astalavista, jaki dystans? eFOKaUeSeMOKa profesjonalista,

na listach za hajs? daj se spokój, poczuj serce z hiphopu w smoku...

Ej wiesz jak ? nie wiesz jak

Nie pamiętasz już o smokach i rycerzach

To ta droga , nią podąrzam , i moi ludzie ze mną. Postawiłem na rap, i wybrałem dobrze, wiem to. Nie Idę na skróty, nie Idę na łatwizne. Wole wspinać się powoli, nisz mieć na psychice bliznę. (x2)

(Dudek)

To ten styl który wbija chuj w gnój, w przegranych prowadź życie swoje plany, synchronizuj bazę danych, styl nie napinanych sesji, w presji życia wziętych jak nie przerywanych Traków pierdolących modne wkręty. Tedy ziom, to ta droga , nią podąrzam , kontra bandy RPK, razem ponad kilo bomba. Norma w stylu forma, bez przerwy na pierdolenie, duża torba co jest w środku, sprawdź, jak wrażenie. Ciśnienie non-stop rośnie, non-stop. Ciemna Strefa , kręte drogi zamiast zapierdalać prosto. Pod prąd, nie z nim. Ja wiem co to dla mnie jest kozak, rodzina , muzyka , dym, bloki, rym, a nie proza , hipnoza od początku do Końca, na zawsze , DDK Razem Ponad Kilo grupa i to sprawdźcie, nie marnuje wersów na zjebane new anse , Idę wciąż do przodu, bo widzę swoją szanse.

(Żebro)

To co dał mi świat, to ten rap, prawdę, spisaną z oka, pod nogami wydeptana twarda droga. Nie błądze, daje miłość bliskim. Nie wbijam we wroga, siły mi dodaje wjara w siebie i w boga. Chwytam każda szanse, twardo Stóje na nogach, żebro , trzy razy R, Gołota.Przekazana prawda, która słychac na blokach. Szczery od zawsze, i to moja droga. Zapisana jakość na wokalu i na bitcie. To nie kalka tylko odbite życie. Z innych miast, ale , dla wspólnej akcji, tylko czysty rap , jebać plastik, nikt tu nie chce być fantastic. Tylko swoj, jak już powiedziane, chuj w gnój, a czas ucieka, wypracuj miano człowieka, słowo jakie daje, od siebie, nie zmarnuj życia, bo tylko jedno jest dla ciebie.

(Rad G)

Od lat, ta sama droga, te samej wartości. Do przodu pędze, pierdole słabości. B3W, trzy razy R, styl bez litości, dla kurew, konfitur fałszu, zawiści i zazdrości. Mam to czego nie da się wyuczyć. Masz tu rap dla ulic, ja targam bucha, i działam by nie zamulić , nie stac w miejscu, my nagramy a ty testuj, ja wiem co w mym sercu gra. Czuje pewność, a ty czujesz strach , życiu prosto w oczy patrz, jaki z ciebie gracz. Obieram kurs i robię tak, by każdy dzień był wart jak najwięcej, by żaden brat nie stal w kolejce , po szczęście, to słowo daje motywacje i energie, rozpierdoli to co niepotrzebne , pozostawi co niezbędne , w walce o byciu nieszczerze, bo wiem ze można zdobyć zawsze więcej.

(Refren - Graba)

To ta droga , nią podąrzam , i moi ludzie ze mną. Postawiłem na rap, i wybrałem dobrze, wiem to. Nie Idę na skróty, nie Idę na łatwizne. Wole wspinać się powoli, nisz mieć na psychice bliznę. (x2)

A chłopcom z podziemia lecą plomby ze zdziwienia

Trzy, dwa, jeden Gramatura trafia w tłum

Ty jak kulą o płot, My jak kula i colt

WuErbe

Yo, mam styl nieskopiowany kalką

Ja wchodzę na beat z gracją, a Ty pod scenę z flaszką

Zapoznaję Cię z prawdą, a nie z piękną koleżanką

Bo gram to co chcę, a nie to co by chciano

Znam swoją wartość i budowałem ją walcząc

Pewny siebie w tych samych butach!

Nie wierzysz we mnie, uwierz w cuda

Przebiegnę Ziemię nawet nie skumasz

Widzą mój koniec - ślepi, niemi - krzyczą, że to pewne

Bez kalk ulicy to przeliczają w wyniki wierzą święcie

Ja biegnę tylko wierzę w przyszłość zlewam wasze brednie

Opuszczam klapę i spuszczam wodę, tyle z waszych westchnień

Gdyby tylko było pewne, że wejdę i przejmę, ster

To wierzył byś we mnie jak label, chcę byś kręcił się

staję na głowie, tyle ciosów moją stronę, bronię swojej racji

nie chcę owacji, nogi już bez kontroli trakcji

upadam nisko, gaśnie ognisko - gdzie się podziałaś iskro

życie to boisko, wystawia graczy - wiem wygrana znaczy wszystko

nie dla mnie, odrzucam kalkę, nie nazwę fartem -tego że tutaj dotarłem,

znów powietrze biorę haustem

dałeś mi oczy żeby widzieć

dałeś też język żeby mówić

z drzewa dostałem strugi - zawsze drugi

Przez tyle lat

Przez kalkę ktoś nam świat

Rysował tak jak z nut

Ktoś za nas wysoko grał

Pozorny ład

Runął jak domek z kart

znaczy że depresja przeszła ozdrowiał szaman

to polska jesień na zimę w barach, w pubach na lecie

pije się, pije się, pi-pi pije się

październik, wrzesień dalej lecę nie ważne

raczej nie pomylę się jak na odwrót to weź kalkę

jestem Kę nie przyznaje cię się się

jebać was, kto wie to wie, kto nie wie ten nie wie

jedziesz jak spalone liście chłopak

czuję cię na kilometr łatwo wyczuwam strach

Kamienie cewką rodzę

Znam piekła noce

Ocet w oko ci

Załatwimy to walką

Jesteś Seagala kalką

A ja od szarej masy odstaje jak balkon

Będe więc twego mózgu pralką

A pranie trwać będzie długo boo...

Zażywam Calgon

Jestem twardy i giętki jak Tretter na Jodze

Kamienie cewką rodzę

Znam piekła moce ocet

W oko ci załtwimy to walką

Jesteś Seagala kalką

A ja od szarej masy odstaję jak balkon

Będę więc twego mózgu pralką

A pranie trwać będzie długo bo

Zażywam Calgon

sam dowiedz się

kiedy mgła już opadnie pokaże ci

jak daleko od domu można być

można być

Nasze życie jest kalką naszych snów

a religie więzieniem naszych głów

twoja miłość codziennie podpowiada mi

że czas wracać do domu otwórz drzwi

...otwórz drzwi

To przecież wcale nie koniec, bo kiedyś spojrzę ci w oczy

A to nie będą źrenice, siateczka żyłek i białka

To przecież wcale nie koniec, bo wezmę ciebie za rękę

I nie poczuję skóry i tak nietrwałe, jak kalka

Poczekaj na mnie trochę, pakuję wrażeń torbę

Za duże przywiązanie do dłoni, piersi, bioder

Ogromny głód oddychania, śniadania i kolacje

Tak lubię spać, chcę się kochać, chce mylić się i mieć rację

Jesteśmy jak rośliny i prawie jak każda,

Nie możemy żyć bez światła.

I choć słabniemy to każdego ranka

Wypuszczamy w świat tlen.

Wyrasta z nas nauka, czasami jak kalka

Podobna do innych jest.

Skoro możesz tyle sam

Może pora na nieco więcej?

Ref.

dziś znam swoich ludzi i mam moje miejsce.

Ty pierdolisz brednie, syf robisz niepotrzebnie,

daj sobie rok, zobaczymy kto pęknie.

Ja znowu puszczam bit i wychodzę na balkon,

chciałem być kimś, a nie kolejną kalką.

Myśli dyktuję rytm, a pomysły alko,

choć życie rapem czasem jest życie walką.

Ref

Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,

Czuję twój strach, słyszę łomotanie serca

Trzeci diss, nie lepiej było oddać walkowera

Przewidywalne zwrotki, podjebane patenty

Wybiłem się na beef'ie, bo po prostu byłem lepszy

Twój diss kalka, twoje słowa kłamstwa

Twoje flow porażka, twoi ludzie, pozdrów Edasa

Tam na końcu mało żeś się nie popłakał

Dzwoniły do mnie mordy, śmieliśmy się z mazgaja

Moje pięć minut to godziny ciężkiej pracy

ludzi nie obchodzą krzywdy i ogrom następstw

nie patrz tak na mnie pewnie nie jestem inny

to walka o przyszłość, też nie chce być nikim

możesz być pewien nie zobaczysz mnie w lustrze

jestem sobą i kalką nie podatny na obłudę

Ino-centrum badam mam z kim wypić wódkę

chcę żyć tu, gdzie wiadomo co to szacunek

Inowrocław to miasto nadaje tu sens nam

to coś więcej niż przywiązanie do miejsca

Lubię dogrywać się ziomkom, chuj mnie obchodzi co mówią,

To Ci co tego nie czują, żołnierze z klawiaturą,

Nie wiem co oni knują, skąd ta nienawiść do świata,

Może nie kochal ich tata, a może za bardzo,

W sumie i tak niezły hardcore, ja z kartką, nie kalką jade,

nadal mam w sobie pare, to power z głośników namen,

I będę robił to dalej, pchał na te bity wokale,

Prowadzić walke z banałem, posłane, posprzątane na Amen.

Te słowa moją klamką, a nie przetargową kartą

Myśleli, że za muzykę kupią lepsze jutro

O jaka szkoda, nie wyszło, trudno

Dziś mają mokro w majtach, NON na wszystkich klatkach

Orginalny podwórkowy styl, a nie kalka

Tu walka o przetrwanie, walka o śmierć lub życie

Tak widzę życie, czas najlepszy nauczyciel

Nie sprzedaj duszy, nie sprzedaj twarzy, nie

Zawsze bądź czujny, bo nie wiesz co się zdarzy

Jakby wszystko poszło łatwiej

Gdybyś patrząc także wiedziała bez słów

Przynajmniej

Raz nie byłaby to

Kalka, kopia jak sto

Sytuacji w jakich zawsze śpiewa ktoś

Że czekanie to krzyk

Że tak chciałby z Nią być

Zamiast bajek układania tylko Ty

Mówią o mnie ten farciarz ma to

W cieniu gwiazd żyje z rapu, bez parcia na szkło

Bez wsparcia brukowych pism

Świat idoli i salonów nie ma dla mnie nic

Wszyscy tacy sami, jakbyś podłożył kalkę

Parada karykatur, które wyrzeźbił skalpel

Zawsze gotowi na metamorfozy

Tak by spełniać potrzeby, które rynek tworzy

Robią sceny poza sceną

że nasz rap to skandal

ci u góry chcą nas skreślić na starcie a kto wczoraj na bankietach chciał cię brać w aucie

Włodi:

Mówią o mnie ten farciarz ma to w cieniu gwiazd żyje z rapu bez parcia

na szkło bez wsparcia brukowych pizd świat idoli i salonów nie ma dla mnie nic wszyscy tacy sami jak byś podłożył kalkę parady karykatur które wyrzeźbił skalpel zawsze gotowi na metamorfozy tak by spełniać potrzeby które rynek tworzy

Eldo:

Idole mówią ludzie brną w to jak w bagnie topią się w pozorach podawanych im nachalnie margines perły zawsze leżą na dnie parias klałnie czuję się wyjątkowo elitarnie

Ty postaw na typa co składa teksty jak kostkę rubika,

Puszczam ich kawałki każdy jebie jakbym w szambo wszedł,

Przy mnie jesteś w niebie jakby wleciał w Ciebie Jambo jet,

Byłbym Tobą bym się dawno zrzekł płyty albo trzech,

Flow odbite kalką, grzech lecieć z tą gadką po czek,

Nie będę kleił smutów ziom idź w pizdę z nimi,

Wolę żebyś tu wyskoczył z butów jak w chińskiej świątyni,

Nie obieram skrótów kminisz ? Gdy grają sru tu tu tu,

Idę w sukurs z nimi bo są jak obrazki z kukuruku,

Wciąż żądny przygód i krwi, tanich raperzyn z napinką

łasych na poklask jak dzieci, w sklepie ze słodyczami

Chcieli być 50 Centami, w kielni z pięcioma groszami

Może z pięcioma gramami, waga w rapie zbyt lekka

Kaleczna kalka kaleki, przed moim majkiem już klęka

Sapie bym ważył słowa, śmieszny jak cała reszta

Polski rapowy mainstream, waga lekko pół śmieszna

I tak zaciska się pętla, ja kat morderca się zbliżam

I tak szamocze się pętak, jak chcę go przybić do krzyża

w obiegu jak lód cztery osiem sześć

Mikrofonu test, raz, dwa - Ty tego nie chcesz

Te słowa niosą ból, emocje rozdzierają serce

Ty mi tu nie pierdol ej masz nawijkę marną

Twój strach przed czystą kartką większy niż przed kalką

Mam przestań nawijać, przestać ranić

Powinieneś wiedzieć, strzelam żeby zabić

Nigdy ramie w ramie,Ty i awantury - luzuj

W dupie Ci się popoporzewracało tchórzu

Dość ziomuś weź zapomnij ich chwytliwe hasła

To nie rap to marketing, chociaż sprzedaż stale wzrasta

Chcesz wiedzieć gdzie jest hip-hop? Hip-Hop jest w nas, w naszych domach,

w naszym studiu, w naszych blokach, na tych kartkach,

z resztą co drugi to kalka, co trzeci to wariat ze swym wybujałym ego chce się pakować do radia

Wypierdalać raz, dwa, z nami cała armia, tych co żyją w imię zasad, które ukształtowała pasja,

Prawilność nad wyraz, dla frajerów wrogość

Pomoc dla tych, którzy sami sobie nie pomogą

Między ulicami honor, jednoczymy kamienice

złoto na czarnym rynku i album wycinków nie wiedziałeś?

wiesz już, bierz koleżków i spieprzaj,

szczaiłeś kash włóż ha i pe ha o pe na fest,

ajjjjj test majka i walka na freestyle,

a w kawałka kalka na cudzych pomysłach,

astalavista, jaki dystans? eFOKaUeSeMOKa profesjonalista,

na listach za hajs? daj se spokój, poczuj serce z hiphopu w smoku...

Ej wiesz jak ? nie wiesz jak

Nie pamiętasz już o smokach i rycerzach

[Koma]

Spójrz na nich - osiedlowa grupa dzieciaków,

Kalka, odbicie kopia, powielenie schematu,

Są wszędzie, ale przecież nikt nie ma dla nich czasu,

Ja to znam, sam tu byłem, też to przeżyłem,

Dzieciństwa lata zielone, lata szalone,

Lata, które by zabić nudę musza być czymś wypełnione,

1. Posłuchaj tej historii, no bo ona jest prawdziwa

To opowieść o miłości, która wszystko ma wytrzymać

Gdy kluczem otwierającym serca staje się walka

I to najlepszy przykład, ten track to tylko kalka

Poznali się tak jakoś, wiesz, niby zwyczajnie w sklepie

A wyglądało tak, jakby poznali się w Niebie

Od tamtej pory tylko u niej w głowie Robert..

''Zakochalam się w tobie, uświadomiłam to sobie''

a tym starszym raperzy ze Stanów czynią ten zaszczyt.

Jestem w tej branży od samego początku.

Od niespecjalnych wersów i to bez super wątków.

Tych kilku którzy w porządku, zliczę takich na palcach.

Zdarzyła się też rap kalka, głupoty wyssane z palca.

Pamiętam piękny czas nastał, korzystał z wolności słowa.

Wraz z upadkiem komuny nadchodzi odwilż, swoboda.

Dobrej muzy od groma, przeszczep wspaniałej kultury

i bez cenzury graffiti wjeżdża na polskie mury.

1.

Świat pełen barw gdzie kolory to większość,

muzyka łapie pędzel kilka prostych ruchów ręką,

kalkę odbijam, to co nazywamy szczęściem

bo chcę, żeby tego było coraz więcej

paleta ciepłych barw przyćmiona blaskiem świateł

rzadkość z kolorowych coraz rzadziej

szarość i bieg z wielkim posmakiem czerni

1. Patrze na lustro dobra kalka ,patrze w źrenice no to walka wojna dwóch spojrzeń idealna bitwa mimiki w sumie żadna salka z postaci przeciwieństwo czy wygram ja,i tak moje

zwycięstwo idą zwierciadła kruche jak przekleństwo gruz zgubił ściany i wymowne sedno tak nagle pękło lata nieszczęścia bez odkupienia ego szaleńca szuka tu miejsca nieustannie zajęło tu serca no to fajnie teraz nakręca do działania zamienia się w słuch gdy czegoś zabraniam,żyje wy prosie z moją osobą,a niby to lustro jest tylko ozdobą.

2.Pamiętam siebie ze zdjęć w albumie czy lustrze na ścianie to utrwalić nie w głowie upisło atrament robi za kare nosi w pamięci w odbiciu siebie nieodkryte chęci nie mam intencji złych parcia na władze chce coś zostawić wytyczając testament bez ruchu ciała,lecz nie na amen dalej przed lustrem z ruchu przyszłości by znowu iskry o pomoc wołanie mówię dalej beznadziejna wygraną zimnym planem nie poddam się walce to kamienie,na stanieć kolejny respekt koniec noweli wspólność uciekła no,bo umysł w histerii odchodzę od lustra,odpocznę przenikliwe spojrzenie zdobyłem i na tym spocznę.

Musisz słuchać serca w nerwach, we łzach, uśmiechach

wiem, on kusi, ale przetrwaj.. x2

Który to już rok jesteście razem, pamiętasz jak przed ołtarzem,

włożyłeś obraczkę jej na palec

teraz jakby ktoś wasze dni rysował przez kalkę

ale mówisz sobie jesteśmy razem, musi być tak dalej

Masz niezłą pracę, wracasz jesz kolację niezłą,

trochę to wkurza wiem to, bo przynajmniej raz w tygodniu jest to samo

zarabiasz spore siano, nie zapraszasz jej do restauracji, choć stać cię na to

Niektórzy zbaczają, by żyć pod Babilonu bramą,

ci co wytrwają moc maja kroki stawiając

nie ulegają zmianom - mimo, że kusi ludzi zło.

/Nullo/

Tu chodzi o to by mieć własną mapę. Kalką zatem

nie wyznaczysz drogi. Raper nie jest kartografem!

Dziś na piedestale kłamstwo - prawdą w rapie!

Treści co są fałszem w zetknięciu z wariografem.

Jak Mario Brothers wytyczyliśmy dawno trasę.

Kto jest kim, kto jest kimś, kto jest nikim, a kto został sobą

Czasem mam tego dosyć, męczą mnie powroty

Poczułem się zmęczony, usiadłem na zimne schody

ukryłem twarz w dłoniach, ale przez rozchylone palce

zobaczyłem tej ukrytej z przed lat kilku kalkę

Patrzył, milczał odwrócił się na pięcie

by kilka lat później nucić właśnie taki refren

Kto z nas jaką i dlaczego poszedł drogą

Poznaj świat jak iluzja, w którym łatwo zjeść swój ogon

Ja odpalam Mic'a żeby tutaj posprzątać,

Zróbcie kwadratowy Cypher bo rozstawie was po kątach,

Matko Boska (Co?) to w żartach? Bo skonam,

Beef ze mną to koncert życzeń według Charles'a Bronson'a,

To nie kalka dokonań Leszka, Piotrka, Adama,

Ta róża wzeszła sama i ma zwycięstwa w planach,

Tu będzie tętnić ulica,

To gówno co przetnie scenę jak świeży tulipan,

Coś o profitach? Że mamy lepszy rok?

A podziękować mogę temu, który zamienił wodę w wino

Alkopoligamia kochanie

To jest właśnie alkopoligamia

Każdy dzień jest walką

Żeby zamiast być w większości kalką

Udowadniać swoją niezależność krzyczeć na całe gardło

Alkopoligamia

Historię opartą na wyznaniach

Moich i nie tylko

Kto jest kim, kto jest kimś, kto jest nikim, a kto został sobą

Czasem mam tego dosyć, męczą mnie powroty

Poczułem się zmęczony, usiadłem na zimne schody

ukryłem twarz w dłoniach, ale przez rozchylone palce

zobaczyłem tej ukrytej z przed lat kilku kalkę

Patrzył, milczał odwrócił się na pięcie

by kilka lat później nucić właśnie taki refren

Kto z nas jaką i dlaczego poszedł drogą

Poznaj świat jak iluzja, w którym łatwo zjeść swój ogon


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga