Alfabet słów:

Słowo Macha w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery M: męski, międzywojnie, manko, Mykoła, mojra

Kto w Polsce śpiewa o Macha ? To między innymi Bezczel, Christofer Luca, Dj Soina. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Czy to brak szczęścia pieprzone fatum muszę na stricie biegać brachu

Brudzić ręce z czystym sumieniem resztę historii zabiorę do piachu

Dziwie się sobie co ja tu robię, ściągam kilka machów

Daj się zaskoczyć będzie po tobie, tak bywa w tym fachu

Mam się na baczności krążą sępy, węszą hieny

Chcą moim kosztem po moim trupie zgarnąć PLNY

Tego rapu nigdy nie zrozumiesz skoro zapomniałeś co to progres

To jest napad , wszyscy ręce do góry !

To jest napad , dawać kasę i komóry !

To jest napad , cisza , zamknąć mordy !

Wszystko co macie wkładać tu do torby.

3.Dźwięk telefonu przerywa głośną ciszę , jest tam tyle suk , że nawet ich nie liczę , jest cała komenda nawet antyterroryści , teraz ta walka z czasem zmienia się w wyścig , odbieram ,Halo ? tu lokalny negocjator ,wyjdź z rękami do góry skończymy ten maraton , skończymy to szybko to wyjdziesz bez szwanku , pójdziemy na ugodę jak wyjdziesz nam z banku , nic z tego ! chcę autokar na lotnisko , mam tu kilku ludzi oddam ich jak będę blisko , tylko bez fajerwerków policyjnych trick'ów , bo będę po kolei zabijał zakładników , k*rwa co za dzień , ja sam i mały bank , nagle usłyszałem huk i wielki !CLANG! , najpierw granat hukowy , potem wrzucili gaz , niezły roz*erdol jak na pierwszy raz , tak się skończyły negocjacje z władzą , teraz wiem kur*a , oni tu prowadzą , kątem oka zobaczyłem dwóch w hełmach , w czerni ,oddałem dwa strzały , potem wbiegli kolejni , niezła jazda jak na bank w centrum miasta , teraz koniec to wiesz na co się nastaw , na to , że widziałem jak z bronią stał , pamiętam błysk gdy było słychać strzał.

kiedy biorę torbę chce we własnym domu obudzić się rano.

Qlop:

Jak mój kuzyn Buba, nie pytaj się mnie na chuj

jaram i najarany pójdę do piachu

zapadnięte poliki od zachłannych machów

jak nawijasz paku doświadczenie w tym fachu

plus orient chłopaku jak omijać patałachów

więc za bezczelnego sobie zwijam kija,

a innego niewinnego właśnie zawija kia

Synku, jestem w budynku... jestem na dachu,

Jestem na haju, brachu

Nie czuję strachu.

Nie słucham ""ochów"", ""achów"",

W chuj biorę machów.

Strzelam z kałachów, chłopaku

Umiesz, porachuj.

Synku, jestem w budynku, every day I'm hustling.

To dla ziomów, którzy unikają min,

Ja pierdole

Ej, ale chuj

Mam pięć palców, pięć palców w jednej ręce, mam drugą rękę, kolejne pięć no więc kręcę,

palec wskazujący i mój kciuk tipa trzyma, leci gras do bletki zaraz i poleci ślina, ej,

czyja to wina, że ja tak lubię palić, biorę bucha w płuca i przestaje się wam wszystkim żalić, tej nie chcę się chwalić, lecz ostatnio nie narzekam biorę szybkich parę machów wena sama na mnie czeka, nie znam człowieka co nie lubiłby zajarać, dlaczego policyjne kurwy chcą nas za to karać? Dlaczego nie możemy w tym kraju legalnie palić? Obaliliśmy komunizm, żeby gniótł nas kapitalizm. Mam już dość jebanych mediów i naszego sądu, słuchania polityków oraz ich chorych poglądów, to jest bunt przeciwko wam skurwysyny, przyjdzie na was czas kiedyś się rozliczymy

REF:

A ja palę, cały czas sobie palę, idę tak przez życie, przymrużone oczy mam stale

i choć wiem, że robię to na przypale, nie zastanawiam się ej, po prostu palę.

x2

Utajniony jak akta

Katarakta

Dla umysłów słów nie opartych na faktach

Fakt jak każdy inny a jak piach w oczy

Mach w płucach i zaskoczy

I ci jak zapadka także

Jakże to inaczej może być fakt że

Jestem tutaj wiesz niczego nie zmienia

Tak sam na sam namawiam do myślenia

Dzieciaku bez lęków w XXI wieku

Wszystkie chwyty dozwolone są

Hemp Gru bez lipy zrozum to

Bilon WDZ ziom prosto z Emokah

Jeszcze jeden mach w razie co wiesz

Nie znamy się ciabach znasz ten fach

Pozdrawiam w każdym mieście

Wkurwia mnie że wszędzie są leszcze

Że zawsze znajdzie się ktoś kto będzie przeciw

Ja cały czas mówię żyje się raz,

a teraz słyszę tylko rytm sample bas.

Ja cały czas mówię żyje się raz,

żyje, kurwa jestem tu widzisz mnie brachu.

Między nami są trzy kroki, a mgła jest od machów,

a nauka jest tu,nie spierdalam za nią do lasu.

Nie brakuje mi wyrazów kiedy daj ci rap.

Nie brakuje zapału gdy chcę pokazać na co mnie stać.

Ja cały czas mówię żyje się raz.

nie robię nic złego, nie namawiam do tego,

mimo wszystko mogę stać się przestępcą,

na koniec tej zwroty zadam pytanie jedno,

dlaczego dajecie zarabiać dilerom?

Tym czasem biorę mach, mach, (teraz bujam się)

to naturalny gras, gras, (zero chemii, niee)

niemal tak cały czas, czas, (dlatego wiem co wiem)

gras, mach, no i dobry bans.

Tym czasem biorę mach, mach, (teraz bujam się)

na lądy z którymi nie łączy go nic

Otwarty na każde karty

Gotowy i zwarty jak nigdy nikt

Niesie na plecach marzenia cudze

o tym kim za Machów miał już być

Nikt mu nie powie niczego ciekawego

Nikt nie odpowie na jego dlaczego

Nie ma niczego czego gdzieś by już kiedyś nie słyszał x3

Wstaje, co mi pozostaje?

Iść za zwyczajem. (Smacznego, brat)

Dzięki, nawzajem

Zaraz się najem i na misję się udaję

W usta faję, Rah, mach w płuco daję

Noga po nodze na drodze staje

I pędem do biura, a tam pełna kultura

Pod ręką komóra, na parkingu fura

Dyrektywy od Chief’a

Źle umeblowany kwadrat, Tam słuchała rapu

Dużo machów, kumpeli wokół, Mało czasu

Trochę długów u chłopaków, Częsty hajsu brak

Facet jej nie zadowalał, Ale samej strach. Była z nim.

Jak popiła z nim to spała z nim

Mało tam się u nich dział, wiesz leniwe dni - Żałość

Pod byle jakim tekstem na pewno się nie zmienię

Chociaż tutaj jest inaczej, zmieniło się otoczenie

Lecz jak widzisz Ty, jestem taki sam

Brat łap dobry rap, którego autorem jest Sah

Mach w płuca, to chleb codzienny

Ciszę nocną zakłócam, znów nie przemyślane błędy

Nie jesteś pierwszy, było takich wielu

Idę swą wybraną ścieżką, dążę do celu

Ie prosto, nie zbaczam z drogi

W Internecie hejterzy jak te tirówki przy trasach,

w senacie, sejmie gangsterzy kiedyś im wyjebię napalm

nie chcę wyjątkowo żeby było jak mówiłem,

a mój rap prorok dla mnie mój własny przywilej,

z muzą się nie kryję, jak nie kryję machów,

pozmieniało się trochę od czasów trzepaku,

nie gram jak Don Kichot, nie niszczę wiatraków,

nie wpierdalam cracku jak (jak) nie wpierdalam znajomych,

ty uświadom nieznajomych, sam znów nie chcę tego robić,

Wtedy palacze nie mieli łatwego życia

Nabicia, machy, minuta na wdechu

Po chwili spontaniczne, napady śmiechu

Z byle czego, nigdy w życiu nie zapomnę tego

Tych wielkich machów z koleżką z ósmego

Dawaj na jednego, hasło rzucone

I wszystko naturalnym THC otulone

Tak się zaczęło kilkanaście lat temu

Dziś tak jak wtedy, bez tematu, jak bez tlenu

to jest jak po obiedzie deser marihuany

pełen neseser biorę w swe ręce

dzwonię do ziomka prędzej, dawaj, do mnie wpadaj

tylko weŹ bibułki, bo właśnie kręcę ostatniego z krótkich w bibule

do tych chmur kilka machów co pobudza w blokach chłopaków

na klatce w chuj oparów od rana do wieczora wkurwia lokatorów

[x4]

Ja wciąż palę, palę, nie ograniczam się wcale

na jeden raz zwijam zawijam samarę

Noce należą do nas, ciemność niejedno dobrze potrafi schować

To pora gdy nie spotkasz na ulicy społeczniaku

Żadnego wzroku, zero głosu jak w godzinach strachu

Bez świadków rusza ten spod dachu złowić miasto Tarnów

Montany w plecaku, kilka machów dla smaku

Każdy poszedł w swoją stronę, ja poszedłem w stronę rapu

A ty sprawdź to na którym piętrze po nocach pali się światło

Siedzę nad kartką, bo tylko wtedy łatwo w ciszy mogę złapać swoje myśli

Mrok wyostrza zmysły, mogę zobaczyć cały ten syf z innej perspektywy

I nie stoi za tym żaden szatan

Ja materie sobie przekształcam w miksnik

A kaftan, ściana miękka jest jak wataha

Pomysł za pomysłem się przeplata

Mach, macha bym ściągnął

Lecz wystarczy, że taka myśl się pojawia i już jest kapa

Nie uwierzysz jakie twój umysł może ci figle płatać

Ha, kurwa mać jak tu pięknie

Wyobraź sobie miejsce w którym nachapać się nie chcesz

[Sido]

Ich weiss gar nich' mehr, wohin mit mei'm Talent!

Ich glaub ich werd jetzt sing' und gründe 'ne Boyband!

Oder ich kauf' mir ne Gitarre, wasch mir nie wieder die Haare

Und mach' ein' auf 70er Jahre!

Und auch so mach ich Gold!

Bei mir zuhause auf'm Klo kack' ich Gold!

Ich fühl' mich so wohl!

Jetzt will ich nie wieder zurück,

A ty dasz temu radę? Przełkniesz tę zniewagę?

Odpuścisz bliźniemu? Czy pojedziesz z tym gadem?

Katolicyzm, do prawdziwych chcesz się porównać?

Oni modlą się do boga, nie kremówek na Krupówkach,

watykańskiego dziada, który łapą z okna macha

Chrześcijański muppet show, prosto w ryj moja lacha

Już jestem przegrany, oni mają tu przyczółek

Ja werbalnie święconą wodę zatrułem

Jestem na czarnej liście pierwszy do eksterminacji.

bo tak to jest, kiedy- trafia się na gracza-

gotowego grać va banque, jak w TV- ""idź na całość"",

wykańczasz psychicznie i pewnie Ci mało,

to logiczne wiem, każdemu się należało,

egzystencja macha pechem , jak pies policyjną pałą.

Zabiję Cię śmiechem gdyby nie smakowało,

pobiję oddechem i pokąsam Twoje ciało;

samochód-bagażnik-las-strach i gałąź-łopata i mięśnie,

nie myśl że nic się nie stało.

Czujesz się lepszy od innych walisz jak dworcowy luj

Zabieraj stąd swoje jebane gontyna kry

Urodziłbyś się trochę wcześniej to w rowie byś gnił

Nie czcił reprezentantów SS syczących żmij

i prawą rączką machał, gnoju chuj ci na ryj

Wstyd mi kurwa że reprezentujesz ludzką rasę

Opętany hałasem z chorymi ideami

I dobrze kurwa wiesz że nie zostaniemy sami

Z nami sami, rozumami nieskalanymi kłamstwami

[II.]

Niby liberalne media, a chcą wykręcić aferę

Tutaj legalny marsz, a Biedroń pcha się przed kamerę

Że to niby on był celem z drugiej strony obiektywu

Bez wstydu pałą macha jakiś policyjny przygłup

Prewencja i NSy, dzieci z jednego kokonu

Na ulicach stresy, nie każdy wraca do domu

Nie zaprzeczaj, że jest inaczej, sam dobrze wiem

Rozjebać, nie ważne czy jest psem czy JKM

Dobry pomysł, ale bier się pizdo, idź już do dom

To strata czasu marasu narobisz jo ci godom

HST kapel majster jak na ranę plaster

Dobry chłopak i kropka, wyciągaj tempą blaster

Dab jeden mach, jeden chuj, który raz

Pop'ersów jebać trzeba, krew zalewa i tak

Ty ciągle udajesz

Ty ciągle udajesz, ty ciągle udajesz

Ej wystarczy tych co tańczą jak Stańczyk

Przeżyć coś nowego - przed policją się chować.

Taki jestem już - tak UnderGround mnie wychował.

Gdy me życie się skończy,raczej nic nie będę żałował.

2.

Nigdy nie umrę - pozostanę na taśmach,

Skończy się jak w pradawnych,starych bajkach czy baśniach.

Całe Leszno,Kąkolewo jest już w mojej duszy sercu,

Na zawsze pewnie pozostanę w tym pięknym miejscu...

To moje miasto - raczej się tu nie kłócę,

i nie rozdzieli nas krata,ulica nauczyła zasad

na wolce czy na wczasach w tych ciężkich czasach

bo tu nie liczy się siano i nie liczy się kasa

a dusza bratnia,sztywny świat zasad

za dobre mordy,tu wale macha i czekam na was

to prawda cała nie żadna fracha

pozdrawiam jedną taką równo się gacha

zmarnowane kilka lat,nożem serce świat zza krat

czasu nie przespanych szmat,czasem w życiu przejebane bo nie zawsze też masz fart

na sprawie mówiłeś że to pół kilograma,

trzy lata zapadły dla rodziny dramat.

Kolejne wymuszenie, wyrok odwieszony w ramach dawnych spraw,

jak myślisz że to życie kolorowe to zapraszam sprawdź.

dla dobrych ludzi mach , z dobrymi ludźmi pakt,

a ty kurwo się dław przyjdzie na ciebie czas,

Tylko uliczny rap zawsze z serca,

podziemie nie komercja, ciemna strefa, MTK, RPK

jak masz coś śmieciu do mnie to zapraszam na co czekasz,

Jak wyżywić rodzinę, jak tu kurwa iść dalej,

gonić towar, kombinować, do góry dzieciak głowa,

nigdy się nie poddawaj, zimną krew zachowaj,

w sytuacji stratnej, pies wyciąga odznakę.

Kładziesz ręcę na machę, życie się pierdoli czasem,

pamiętaj ziomek, damy radę, razem,

człowiek człowiekowi bratem,

dla ludzi zawsze piona słana za więzienną kratę.

MTK, JSP, życie na krawędzi, wiem,

bo to wirtualna proza

w mojej codziennej atrakcji

to jest nasz jack hero świeżym zapachem

nas otacza

weż chodź jednego macha buchaj

i już nie zamulaj bo to taka w nim natura

z ziemi powstała i w pył się obróci

w płucach osadzi

w głowie uderzy

Proceente

Motyw dobrze znany, miałeś tak wiele razy

Dzień tak zjebany, że myślałeś o eutanazji

Kręciłeś w myślach pętle jak Gustaw Ha

Nie pomagał szósty Tyskacz ani siódmy mach

Dużo strat mało zysków, ale wiara czyni cuda

Choć życie napierdala z plaskacza jak Piotrek Jakuba

Człowiek ma w sobie siłę, która pozwala mu zapomnieć

O błędach i tym wszystkim co sprowadza na nas klątwę

Tak jak się mówi do wytwornych dam:

Posłuchaj mania, piękną ma dziewczynko

Meliniaż Kolka przydał by się nam

Kibluje Kolka w Biełomor-Kanale

Łopatą macha, jak ostatni cieć

A czasy mamy teraz niezłe wcale

I szmal z frajerów łatwo można drzeć

A więc wyruszaj. Mania, tam do niego.

By pomóc Kolce szybciej stamtąd wyjść

Łap miasta rap napisany przez podwórka

Z pasją, uczuciem, gorący jak wulkan

A ta tekturka pusta jak karton

Bibułka, tektura, zapalarem spal to

Macha nie biorę, bo wolę tłuste blanty

A puste blanty niech palą palanty

Wydech, idę jak rak, jak to zrobić? ciężko

Wiem to, zjem to, jeszcze raz, tempo

To co mediom się podoba nie podoba nam

Człek, człeczyna, ludzka bestia

I w tym problem, szkopuł, kwestia

Że gdy które z nich dojrzeje

Coś dziwnego się z nim dzieje

Kopie, tupie, wierzga, macha, skacze

Bo chce, żeby mogło być inaczej

Z wielkiej wiedzy w podręcznikach

O zwierzaczkach, o ludzikach

Nie wynika, po co żyje

Niewykształcona, schorowana

Coś w tym jest

Gdy poza domem gdzieś nocuje

Wystarczy tylko skinąć palcem i

Ogonem macha, aportuje

Aż mi wstyd

No, kto zgadnie, kto to

(Kto to jest?)

Kto zgadnie to?

Plota goni plotę, ucieka z nas człowiek

Ziom, puść to w obieg i niech wszyscy to usłyszą

Bo w twarz nie spojrzy sobie dzisiaj każdy z nas

A teraz kurwa trzeba się wyluzować...

Łapię macha...

Jest zajebiście...

"

przyszło w młodym wieku walczyć z choroba

gdzie chodź jeden sms kto uraczył swą osobą

gdzie ci przyjaciele których jest tak wiele

słowo nic nie znaczące teraz to są zwykli aha

za twoje zdrówko łapie kolejnego macha

bo coś co jest prawdziwe to zawsze trwa na lata

tak to już jest w tych wszystkich w chujo grajcach

ci co z tobą będą policzysz ich na palcach

u nas jest wsparcie w małym ciele duża sila

Ref.

[Kris]

Ej no co ty, ściana jest do podpierania dachu

A dach mój brachu być do niego teraz skakał

Ręce masz byś machał, więc pozbądź się oporów

Nie masz odwagi to idź je jeszcze porób

Nie gramy folkloru by była to biesiada

Bit tutaj lata niczym dywan Sindbada

Kto kocha niech wsiada, kto nie chce niech spada

Moje życie to spontan, Bóg mnie do niego zobowiązał.

Ręce mi związał, by trochę to utrudnić.

Za losem nie nadążam, czasem zdarza mi się zgubić.

Moje życie jak książka, stoję między wierszami.

Jeszcze trochę to potrwa, już nie mam sił machać skrzydłami.

Czuję się pijany, chociaż nic dzisiaj nie piłem.

Jak tak dalej pójdzie, to chyba się zabiję.

Ref.:

Ja podążam tak, ciągle w stronę słońca.

Czysty essence, dobry dzień,

Tak zaczynać winien się,

By nie było już zmartwienia,

Tylko chwila ukojenia!

Jeden buszek, jeden mach,

A muzyka ciągle gra,

Nabijając życia rytm,

Wokół ciągle siwy dym,

Jeden buszek, jeden mach,

Ten pierdolony bankomat był dosłownie o trzy kroki za daleko, przez to już

biegnąc na nocny, czułem, że nie zdąże, nie wiem, kurwa, skąd mi wpadł

pomysł, by cofnąć się z tym ziomkiem, mam to miękkie serce,

kiedy dobiegłem, był już na zakręcie,

machałem mu - widział mnie, ale pojechał beze mnie.

Wie pan, co by było, gdybym czekał na każdego pijanego gnojka, który pokłócił się z zegarkiem?

I tak Mam męki pańskie, jeździć miastem nocą to nie bułka z masłem.

Wioząc naszą złotą młodzież, widziałem już sporo, to jest horror, nasza młodość była inna.

Sam pan wie, to dla pana nie nowośc,

Masz chyba przed oczyma już ten klimat

zatem obczaj,

On zajarany rock'and'rollem jak maniak,

A w radiu niestety tylko Wanda i Banda,

Na taśmach szła kontrabanda z zachodu,

Mimo, że propaganda zakazywała tych tonów,

Ale jemu mało było słuchać, chciał grać,

Chociaż w owych czasach strach był dostępny jak grat,

Mimo, że nie było prosto on zdobył wiosło,

W halach wielkich niczym scena

Zimnych świateł blask oślepia

Ty jak król wydajesz rozkaz

To dla ciebie ta PROMOCJA

Przy kolejkach już na taśmach wymarzony produkt świeci

Nie notują wcale dumie, że zgubili swoje dzieci

Syn to laptop, córka lampa

Ojciec wieża, matka szafa

Pasie produkt tłuste gęsi

Ile razy było tak nie zliczę na palcach ręki

Przychodziły do nas jakieś obce panienki

Stęki, jęki, wciąganie, wydmuchiwanie

Wychodziły najarane wszystkie panny i panie

Nie biorąc nawet macha, czy już wiesz dlaczego

Czyżby opary Marry Jane mój kolego?

Czyżby opary marihuany tak działały,

że przez samo wdychanie taką jazdę dały [x4]

Oczy czerwone, przekrwione, normalny stan

I w pełni wykorzystałbym swój potencjał

Ekscelencja zwaliłby Łysola

Bo wcześniej wiedziałby jak się będzie wahał dolar

W szkołach mówili że leniwy zdolniacha

Szkoda że tak ale i tak nie żałuje tego macha

W siódmej wszystkie lata były cudne człowieku

I gdybym mógł zrobiłbym jedynie niewielki retusz

Wyrzuciłbym tylko troski mamy taty siostry bliskich

Zupełnie jak wyrzucam gwizdki

bo Cię strach obleciał straszny,

a pech chciał, że mam otwarty dach właśnie w czwartki, (aha!)

na siedem dni tygodnia (aha!),

niespodzianka w szerokich gmachach,

możesz tyłkiem machać jak plakat ujrzysz

i wpadniesz, wiesz mi ulży naprawdę bejbi.

ref.

To kolejne puste popołudnie,

może wpadniesz dziewczyno, może wpadniesz?

bo widzisz człowieka z pasją który nie boi się

Robi to co kocha pomimo tego ryzyka

A gdy jedzie, towarzyszy mu piękna muzyka.

Każdy dzieciak się odwraca gdy tylko usłyszy, go

Macha mu z chodnika, i podziwia go

Chciałby mieć też taką pasję i tyle miłości

Żeby nie bać się bo tego każdy mu zazdrości

Kiedy pełno we mnie złości ja siadam na motocykl

Mały wypad za miasto już się błyszczą moje oczy

Że niepotrzebne nam działanie które rodzi stres.

My mamy swoje prawa, mamy swe poglądy też.

I swoje życie które po swojemu chcemy przejść.

Ten system nam buduje nowe domy ale z krat.

Twój każdy ruch nagrany na tych taśmach ma swój ślad.

Tu nadzoru nie trzeba nam, kajdanek nie trzeba nam.

Sami potrafimy sobie poukładać świat.

Nie trzeba nam waszych obietnic i kłamstw.

Zmarnowanych szans, pustych słów przerywamy trans.

"

Kiedy w gali jechał przez miasteczko

Tam, na czele ogniowej parady,

Wszystkie dziecie machały chusteczką

Do dowódcy strażackiej brygady.

Gdy w uścisku wznosił w górę dłonie,

W tłumie gapiów rosła chęć do pracy

I niejeden, stojąc na balkonie,

1. Siema Boguś witam na tym bicie

mów że robię dobry rap nie chce słyszeć o kolejnym hicie

siedzę z ziomalami każdy z nich odpala skręta

każda inna ciota bierze macha po czym już wymięka.

Usłyszałeś ten mój Rap? że Boguś rapuje?

pozdrawiam koleżków i każdą ogarnięta maniurę!

Zawszę z zasadami dla mnie oczywista sprawa

rzygam tym frajerem, który na psach opowiada.

Do seksu namawiam, a ona się waha.

Taki gość się trafia, przed domem yamaha.

Oj, Bacha, Bacha, Bacha…

Do kina namawiam – mówi, że ma stracha,

Tego z nerwów, a nie co na polu macha.

Oj, Bacha, Bacha, Bacha…

Do forda namawiam – mówi: nie ta blacha.

A w czym jeździ twoja koleżanka Stacha?

Oj, Bacha, Bacha, Bacha…


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga