Alfabet słów:

Słowo Ryłko w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery R: rynek, rygiel, Rydułtowy, Rovers, rosynant

Kto w Polsce śpiewa o Ryłko ? To między innymi ArtiSte, Dariusz Kordek, Electro Core. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

do kolekcji La Liga kolejna już jest.

Wszystkie kluby w Europie oddają nam cześć, to więcej niż klub.

Barcelona is the best!

Na ten świat, na Camp Nou, nasza wieczna arena,

wielki teatr, który kończy zawsze ta sama scena:

Jeden aktor, który zgrywa głównego bohatera,

Leo Messi do spółki z naszą Armią Zbawienia

I z klubem, który zawsze nam tak wiele daje,

przez Barcę nasze życie nigdy nie będzie szare.

I wieczny ten niepokój

O jutro bo ...

ref.

Gorzki ten miód,którym karmimy się

Smutny ten cud,który kończy się źle

Zły taki raj,który zdarza się raz

Pustynny kraj,w którym znów nie ma nas

Wysuwasz się z mych ramion

Pa miła ma

}byśmy zobaczyli więcej

}Jeśli zniknę ja i po mnie zniknie ślad...

będę myśleć jak Ci mija reszta dnia...

Jeśli znikniesz Ty z Tobą zniknie mój cały świat...

Ten sam, który kończy się na Tobie od kilku lat

i zaleje cię ogień i woda.

Usta z lęku zwiotczałe jak gąbka

schylisz, poznasz: misterny znak

pisze w oczach ręką jak lotka,

który kości umarłych zna.

Będzie syczeć wapno i fosfor,

każdy ślad twój pokryje węgiel,

aż gwiazdy w kopule nocy

wzejdą bliskie i jakże piękne.

Tej chwili cały nasz świat,

runął do góry kołami,

w lesie, gdzie wiatr,

kołysze martwymi drzewami,

bo w sokach ich,

krew płynie niewinnych żołnierzy,

To przyjmij to z dumą, masz to w zastaw

I to jeszcze nie basta to odświeża umysł jak buty pasta.

Prawdę muszę dociec, bo wobec siebie trzeba żyć w porządku,

Słyszysz ten głos oddalony w zakątku,

To głos rozsądku, który kończy na tym wątku,

To głos rozsądku, głos rozsądku...

Idealna postawa wobec siebie samego,

To podstawa życia codziennego!

Ważna sprawa dla mnie, dla każdego,

Była na wszystko gotowa i wiedziała co się zdarzy...

Czarna owca tej historii- to on, takie czasy.

Byli z jednego podwórka, razem chodzili do klasy.

To co jest przyczyną skutku odegrało się w Krakowie.

To był bankiet, który kończył zwykłe szkolenie firmowe.

Ona, on, alkochol, dobry hotel.

Trwało to już cztery lata, dopisz co działo się potem.

Wspólne wyjazdy za miasto, on zostawał w domu sam.

Podczas jednego z wyjazdów razem obmyślili plan.

Na swój własny sposób, sposób

Żyjemy w strefie ciszy

Żyjemy poza słowem

Nie znamy smutku i radości

Nie mamy serca, skóry, kości

Co mi mówi rzeka

Kiedy nad nią siedzę

Rzeka mi mówi

Że mnie nie lubi, nie lubi

Już jest ciemno, a ja nie mam dokąd iść.

Moja droga, moja siła żeby przyjść.

Przytłumiony ból dawno już zatracił sens,

Tylko krople deszczu ciężko rozbijają się,

O szyby autobusu, który kończy.. długi .. rejs.

ref.

4 ciepłe klucze do znajomych dni,

W środku szczebiot, zapach, który przypomina mi

Że mam dokąd wracać, ale boję się.. otworzyć... drzwi.

"

Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy

Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy

I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,

Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.

Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,

I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,

Chodzę, chodzę w Babilonie cały dzień

chodzę tutaj, chodzę tutaj jak we śnie

wszędzie znaki czasu pojawiają się się

naokoło świat, który kończy się

Chodzę, chodzę w Babilonie cały dzień

i tylko pieniądz, tylko pieniądz liczy się

to zabija dusze, która żyje w nas

czas to zmienić, czas to zmienić, najwyższy na to czas

to punkt widzenia dobry mam

bo lepiej czuć i z boku byc

niż w środku i nie poczuć nic

dziwny sen

który kończy sie

zanim zrozumiesz o co chodzi

każdy sam

tworzy własny świat

mój kręci sie wokół jednej z GWIAZD

Ja ci pokażę nawijkę i życie z pasją, ej

Chcesz czy nie chcesz tak czy siak ci rap pokażę

W studiu z tekstem czy bez, chwilę banger jest solarzem

Wiesz ja mam to coś, nikt mnie tego nie uczył

A te rymy to deszcz, który kończy czas suszy

Spodziewaj się powodzi ziom i to nie będzie klęska

WWA ulicy sztuka tłusta jak ser Rubensa

I ten sam wokal co słyszysz na bicie

Plus prawdziwe historie, które pisze nasze życie

Będą wierzyć i wierzyli

We mnie…

I w to co ja wierzę

Po każdym ciężkim dniu

Który kończę pacierzem

Który daje mi siłę

Bym pokonał przeciwności

Który daje mi uśmiech

Choć nie często u mnie gości

Jakiś trend by iść tak prostym skrótem

To konkretny przekaz dla rap prostytutek

Ten prosty tu tekst mówi wam otwarcie

O waszym szczęściu - czy mówiąc wprost - farcie

Który kończy się właśnie tu i teraz

Wasza rap-tragedia, ups, rap teatr

Mam nieraz chęć by zapomnieć o manierach

Wiec zapominam - wypierdalajcie zera

Kariera sztuczny patos, wieczna blaza tak

1.Chodzę, chodzę w Babilonie cały dzień (cały dzień)

Chodzę tutaj, chodzę tutaj jak we śnie (jak we śnie)

Wszędzie znaki czasu pojawiają się (pojawiają się)

Naokoło świat, który kończy się (kończy się)

Nie, nie, nie o o nie, nie, nie kupisz w Babilonie mnie!

Nie, nie kupisz mnie!

2.Naokoło mnie wszędzie przemoc jest (przemoc jest)

I tylko pieniądz, tylko pieniądz tutaj liczy się!

Z hukiem runął w dół świątyni ciężki dzwon

Nie pozostał nikt z zakonu, który kłamstwem zdobył tron

Za łgarstwo, które drwiło z natury twardych praw

Płaciłeś Krwią, by krzyżowy podbój trwał

Nieuchronny zmierzch zwiastuje hańby kres

To końcowe dni zaboru nieustannie niesie czas

To nie jest zbyt normalne, ALE – nie zrobisz nic

To nie jest czarno-białe, to jest szare jak piasek, który ciurkiem kapie

Ten obraz zwany Czasem

On stanowi ostateczną władze nad światem

Życie to młot, który kłuje nie w stali tylko w glinie

Człowiek to glina, gdy podłoża się nie trzyma to spłynie

Taka moja rozkmina, ale zostanę przy niej

Wiem że pierwsze skrzypce często gra tu górnolotność

Ale sam dziwię się że jeszcze w stanie jest unieść mnie – ogrom słowa wolność

Wąskie horyzonty, zawsze skory na jointy

W takiej skali że czasem zapominałem to palić

Zwykle w klatkach i przejściach wyklęty

W tym samym miejscu kochany synek

Który kłamstwo wrzuca w rodzinę

To odcinek kiedy to łatwo wpadałem w furie

Nazywając tego ch chciał zmian durniem

Dzis już dawno po dzwudziestce chłopak

Na szesnaście wygląda moja garderoba

Twe zimne serce będzie wolne

Kiedy powiesz, że nie histeryzujesz

Mamy jakieś obsesje

Chcę wymazać każdy głupi błąd

Który kąsa mnie co chwilę, codziennie

Mamy jakieś obsesje

Nigdy mi nie powiedziałaś

Co daje ci siłę i co ci ją odbiera [x2]

Mamy jakieś obsesje

Świat konformistów i konsumpcji, zjesz co da ci państwo

Skradłem nauki statku w Roswell, chwytam za gardło

Kto rzucił dolar na murzyna, Banki Rotschildów

Skąd on się kurwa wziął, Joe Arpaio w potrzasku

Wierzchołek góry, kłamstwo to nie ten rejon

Nauka i religia, terror za pieniądz

Fałszywa flaga wzrok odwraca, gdy płonie Meczet

Barack (Husain) Obama, ""czarny dom"" sporym zapleczem

Gdzie jest Osama, ja się pytam kim jest Tim Osman

Jeszcze pamiętasz o mnie ty

Dziewczyno piękna jak me sny

Zimna jak śnieg czy lodu kry

Wiem, że nadchodzi chwila gdy

Wyrwie się z piersi mej ten ry …. k

Ty, tyś jedyna, tylko ty

Możesz mnie pocieszyć gdy

Ronię swej rozpaczy łzy

Bo ja i ty to wciąż nie my

Coś się nie uda, nie wierzę w cuda.

Zgubna obłuda, ja jestem tutaj.

Mam dosyć ciężkich powiek,

I tam w lustrze inny człowiek,

Który kłamie, śni na jawie

Umieram prawie, życiem się dławię.

Ty wariacie, mówisz do mnie,

Nie zaufam tobie, oj nie.

Czuję, że już po mnie

Nie będę jego sędzią, brzydzę się być katem

Dziś puszczam go wolno, ale go zapamiętałem

Byłeś, jesteś będziesz przed i za mną, jak cień

Zawsze gdzieś w pobliżu, nie można zgubić Cię

Jesteś przyjacielem, który kłamie, dziewczyną która zdradza

Plotką, która dzieli, bólem, co przeszkadza

Tym, co łże i rani, śledzi, podsłuchuje

I gdy wszystko wokół zmieni się Ty zawsze będziesz

Diabłem?

I wybrałeś tę kulturę przez krok w kolanach

Jeśli chodzi o domenę, to pędzę z wyjaśnieniem

To kim jesteś określa twoje pierwsze skojarzenie

Jaki internet? Ty, nie znam MC,

Który kłócił się z Kabanem odnośnie swojego LP

Nie, że twój szef tak zrobił przed tobą

Chciałeś błysnąć w firmie, wyszło jak zwykle matowo

Ty liście na mordę i jazda za wygląd

Jak wyłapiesz będziesz krzyczał, że i tak wygrał hip-hop

A suki wyją w deszczu naszej amunicji,

Grzmi buch zapałek, dym spowił wszystkich,

To opóźniło chwilę, z armatek wytryski,

Uciekliśmy przed strumieniem szybkim,

Który kładzie na ziemię skuteczniej od wisky,

Dostaliśmy się na tyły policji,

Gdzie kumpel im jeszcze naszczał do nyski

Ref.

Bum, bo tak napiera tłum

1. Kłamczuchę w naszym mieście każdy zna

rude włosy i na nosku piegi ma kłamczucha

ta kłamczucha

bajeruje małolatów że aż strach

obiecuje złote góry kłamie w twarz kłamczucha

ta kłamczucha

ref. ach powiedz mi dlaczego ciągle kłamiesz

ach powiedz mi komu dziś serce złamiesz

ach powiedz mi czy kłamstwo się opłaca

Może największy problem nie istniał już na początku,

Ostudzić emocje, do których wciąż dolewam wrzątku,

Chcę mniej widzieć, oczyścić fotopamięć,

Głupota, ból i fałsz tworzą co dzień panoramę (zawsze),

Nie dostrzegać gestów i wzroku, który kłamie,

Choć czasem rozwiązanie widać gdzieś na drugim planie,

Chcę mniej czuć, wytłumić każdy impuls,

Tu nie pomoże lód i łycha w dobrym roczniku,

Uczulony w chuj, jeden z tych alergików,

Ref: Ta ta ta, Ra ta ta Pojazd na Tedego trwa

Ra ta ta, Ra ta ta Stara kurwa straci hajs

Ta ta ta, Ra ta ta Riczi starą kurwę gna

Ra ta ta, Ra ta ta Skończyłem z tą kurwą - ha

1. Jak już wiesz Pede wszystkie Ryśki to dobre chłopaki

A Jacki w polskim rapie raczej same słabiaki

Czym różnisz się od Mezo? niczym, tak mi przykro

Każdy jeden taki Jacek jest skończoną pizdą

I żebyś mi nie wytknął, że to ja z nim nagrałem

Weź zapytaj wszystkich co reprezentują niby ten styl,

99 % nic nie kuma ziomek precz z tym,

Kolejne preteksty by poruszyć trudny temat,

Czym hip-hop jest? To kultura a nie ściema,

Nie mam za grosz szacunku dla człowieka który kłamię,

Że jak ja zna ten hip-hop - ty skłamałeś masz przesrane,

Ref. Na hip hopowym haju dzieciaki wyrastają

Czym dzisiaj jest, powiem śmiało ja to hip hop

RAP to ja, '89 przyszedł hip hop

A serce krzyczy głośno, idź przez tą drogę prostą,

Gdzie na pewno jest meta, do której przecież zmierzamy,

Mówię ""My"", bo nie lubię gdy jesteśmy sami,

A uczucia mi mówią, tak naprawdę co mam pisać,

Powstaje wers, tekst, który kładziemy na bitach,

Kolejny wieczór, patrzę w szybę i widzę obrazy,

Które są codziennością, inni mogą o tym marzyć,

Nie chcę pisać pod publikę, ale dla publiki,

Jestem sobą, nikim innym i nie boję się krytyki,

"

""Idzie mój Pan""

Idzie mój Pan - On teraz biegnie, by spotkać mnie. (Ref.)

Mija góry, łąki, lasy, - by Komunii stał się cud. - On chce Chlebem nas nakarmić, - by nasycić życia głód. - Idzie mój Pan...

Mija góry, łąki, lasy - by Komunii stał się cud. - On Krwią Swoją nas napełni, - W sercach naszych sprawi cud. - Idzie mój Pan...

"

Ta ta ta ta ta ta pojazd na Tedego trwa

Ra ta ta ta ta ta stara kurwa straci hajs

Ta ta ta ta ta ta Riczi starą kurwę gna

Ra ta ta ta ta ta skończyłem z tą kurwą, ha

Jak już wiesz Pede wszystkie Ryśki to dobre chłopaki

A Jacki w polskim rapie raczej same słabiaki

Czym różnisz się od Mezo? niczym, tak mi przykro

Każdy jeden taki Jacek jest skończoną pizdą

I żebyś mi nie wytknął, że to ja z nim nagrałem

Zawsze cię znajdzie, zawsze cię w końcu dogoni.

Znów bez powodu góry się płaczem zaniosły,

O takim deszczu śpiewać będziemy do wiosny.

Wieczór nadchodzi mgłą znad potoków,

Na góry kładzie się cień...

Jak każdej nocy śnił będę dziś

Mój niebieskooki sen.

Przed takim słońcem, miła, nie warto się chronić-

Zawsze cię znajdzie, zawsze cię w końcu dogoni.

Twój gniew

Twój wzrok na mnie

Sam jeden przeciwko tobie

Sam jeden stoję

Syn niewierny ojca, który kłamał i zdradził

To jest jak cios w porządek i ład

Jak eksplozja, tak jak trwały ślad

Deklaracja niesubordynacji i wojny

Głos gorący, niepokorny

Parki inspirują, knajpy chronią przed chłodem,

Nie usłyszę ""gorzko gorzko"" bo Kobiet chcę dla osłody,

Chmury zbierają się nade mną, ale trzymam się z dala od ćpania, to cenne,

Choć kuszą ślady kresek które widuję w klubowych kiblach,

Ale jest jeden Keith Richards na stu Ryśków Riedel'ów

Toast! Za ten rok by był zwycięską walką,

Za starszego pana z łóżka obok, szary alkon,

Za kolegów z tych sal we wszystkich szpitalach,

Siostro! (Prośba) Do kroplówki więcej ketonalu!

To mój los i wolność bycia

Ref. Bo to jest życie w średnim Beskidzie

Tu wolniej płynie beztroski czas

To nasz życie w średnim Beskidzie

A wokół góry łąki i las

jeden kieliszek za drugim i noc poza domem znów

przez mój romans z mikrofonem, cóż

co ma się stać, stanie

jebany banał, bo przecież tu żyję dla niej

mam w sercu lód, który kłóci się z ogniem

a w pokoju chłód, potrzebuję kogoś obok mnie..

REF 2x

2. (Kieres)

Nie wiem czy sens jest biec tam, gdzie każdy

Tymczasem ja

Myślę o gwiazdach, o niewidzialnych planetach

Które kręcą się w granatowym milczeniu próżni

I o nieustępliwym czasie

Który kładzie kres wszelkim marzeniom

Ty, która będziesz mną za 60 lat

Gdy odejdę stąd

Czy Twój świat, będzie wciąż taki sam

Jak mój świat


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga