Alfabet słów:

Słowo Wacia w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery W: willa, wrężnica, wilczur, wyjękiwać, wyemitować

Kto w Polsce śpiewa o Wacia ? To między innymi Bohdan Smoleń, Bonus BGC, Kwartet ProForma. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Dwanaście aniołków i tylko ja jeden

Dwanaście aniołków, jak je przelecę

Chyba świętym bedę

Eca-heca kobieca ale miołem w gaciach

Gość mnie gonił jak pies sukę, a to była wacia

Skręciłem na sycu, schowołem się w kiblu

Poszedł psia jego mać, pewnie mu chciała dać

Moja Walerciu strugnę ci

Strugnę ci z drzewa kochanka

małmazję poetów!

Żyję dla poezji!

— Poezji się nie zji —

nad wiadrami frezji

gdera pani Wacia.

Miał rząd dusz, bradiaga,

a Wacia ma stragan

i za nic jej blaga

zalanego facia.

Lajkujcie w ch*j, KURHGHWAY (bełt)

(Zwrotka)

Czasem bywam na wildzie

u ziomka na kwadracie,

wbijamy flaszki - leżymy na wacie

ch*j wbijam w hejterów, ch*j mnie to podoba

nie mów mi tego, jestem najlepszy k***a w poznaniu

Jestem najlepszy w ch*j, zaj***łem się w ch*j

Czasami wbijam na k***a Łazarski,

Bolą, bolą, bolą zęby

Po co, po cośmy tu przyszli?

Poznać, poznać Twoje myśli

Słowa grzęzną, słowa więzną

W miękkiej wacie w tym hałasie

Wokół nas otwarte usta ,

Wokół nas otwarte oczy

Co w tych oczach?

Pusta pustka,

1. Śniło mi się coś, dziwny to był sen

na wielkiej wacie z cukru kochaliśmy się

i mało było nam, a z nieba zamiast dżdżu

leciał lepki ryż i malinowy sok

Ref: Nieznajomy ktoś powiedział mi,

że to tylko jakieś czary

Miłości dmie wiatr, zmieni wszystko

Odpłyńmy w tę noc, ku szczęśliwszym wyspom,

Miłości dmie wiatr w żagle nasze,

Swoją banderę podnieś nawet na szczyt.

Ukryłaś czerwień ust w słodkiej wacie

Czas huśtał się w rytmie blues

Twój gest, mój ruch, obok cienia

Miłość w połowie i rozebrany szept

Miłości dmie wiatr w nasze żagle

Czyj biuścik przypomina dwa młode gołąbki

Z ryżem? Która jest taka miła, kochana i ładna?

Tutaj struchlały książę wymamrotał: - Żadna!!!

Wówczas rycerz się zachwiał na swoim bachmacie

I rzekł: - Żadna? To szkoda, o kurtka na wacie,

Bo z Magdą już nie mogę! Jestem u sił kresu...

Tu spiął konia i ruszył w dal, szukać adresów...

Buty od krawca, spodnie od szewca, garnitur z ceraty

Portfel po tacie, zegarek po bracie, szarawary w kwiaty

Ortalion w łaty, kaszkiet kraciaty i kurtka na wacie

Skóra ze szczura, mokra fryzura, łańcuszek na klacie

Wszyscy rodacy idą do pracy pięknie wystrojeni

Egipskie fryzury, mundury ze skóry, w kieszeniach rulony

Tłoczone garsonki, gumowe koronki, dmuchane pierścionki

w pół świadku rapu powstaniec z upadłych czasów

gdzie zamiast busoli używa się dup i kutasów by sie zadowolić

i docierać do lepszych portów, część na pokładzie ma zabawę

część pod płaczę w ogniu tortur, lepsi i gorsi, on nie znosi takiej selekcji,

wznosi ręcę do góry, prosi by wacie, rury,

nie zapomniały odrobić lekcji jaką dała im historia

im braknie nawet tych co trupy noszą w nieprzezroczystych foliach,

urodził się w Kielcach a z nim urodził się przekaz co z dekka

przekręca jak zakrętka twoję pojęcia o rzeczach,

które szczerzą kły, chcą kąsać, jak langoliery, klinga

ci, co zjedli mój czas, będą wstydzili się przyznać

sami przed sobą zafascynowani mą choroba

każdego szkoda, lecz ja, kurwa, już nie będę, kurwa, sobą

E 313 remedium na zmysłów waśnie

tona komórek trzaśnie ewidentnie na ryj

głos w głowie mówi:""Ggnij"", gdy nie mam już sil

zastanawiam się, kto kobiecie w ścianie mówił: ""Przyj""

w rurach mieszka w chuj żmij, słyszę je przez otwór kranu

strzała, spierdalam stąd, jak zawsze a swoją drogą

jadowity wąż bije pokłony grobom

szyje ukręca wrogom, ryje plują chorobą

żyje wśród tych co chcą, ale podnieść się nie mogą

Zgniata nowoczesność i wewnętrzne waśnie

biznesowe koleżeństwo AB dwadzieścia czternaście

Nadzieja gaśnie każdy z nas celuje w głowę

sto dwanaście, szpital, detoks, czytaj koło ratunkowe

Za każdym słowem czai się pogarda

Ma prawo głosu, reszta to są kurwa zwykłe cienie

Podnoszę ciśnienie domorosłym mizantropom

Bo nie zwykłem się pierdolić z nadgnitą filozofią

Nadaję sens zwrotom, pokazuję swoje zdanie

Pluję w twarz tym idiotom, nie ważne co się stanie

Mam chorą banię, bo nie daję za wygraną?

Powiedz będę prawdziwy kiedy znajdą mnie rano

Na łóżku utopionego we własnych rzygach

Młodzież potrzebuje kultu, więc się małym dzieciom przydam chyba

Mam na tyle pokory i wiem jak bardzo śliskie

Są krawędzie o które opieramy swoje buty

Czasem mogę się wkurwić, czasem pierdolę smuty

Czasem mnie nie rozumiesz bo uprawiam prywatę

Nie ważne, czy dojrzały tata, czy małolatem jesteś

Dla Ciebie znajdę przestrzeń w każdym naszym tekście

Swoją opinię uwiecznię nawet gdy to niebezpieczne

[II. - 303]

""Asłuchalne ścierwo dla nosicieli kompleksów""

Wiesz jak mocno pieką rany, kiedy drażnię je co rano ?

Codziennie tak samo, katorga jak w Guantanamo,

Nie chcę znowu uciekać, chcę żeby było jak dawniej,

Tak czysto, wspaniale, żebym widział wyraźniej,

Docenił co ważne, chcę wypełznąć z tej pętli,

Myśleliśmy: jesteśmy twardzi, a każdy z nas jest miękki !

Nie chciałem się urodzić, ale muszę tutaj żyć,

Pleść swojego życia nić, tylko po to by odejść,

By w końcu zgnić,

Które szczerzą kły, chcą kąsać, jak langoliery Kinga,

Ci, co zjedli mój czas będą wstydzili się przyznać ,

Sami przed sobą zafascynowani mą chorobą,

Każdego szkoda, lecz ja kurwa już nie będę sobą,

E313, remedium na zmysłów waśnie,

Tona komórek trzaśnie ewidentnie na ryj,

Głos w głowie mówi: ""gnij"", gdy nie mam już sił,

Zastanawiam się kto kobiecie w ścianie mówił ""przyj"",

W rurach mieszka w chuj żmij, słyszę je przez otwór kranu,

Uciszyć nas - nic z tego, cała armia gryzoni

Pędzi i goni ofiary, kąsa, nic tu po nich

Przestań się dąsać zamknięty w czterech ścianach

Wiem, że jesteś bliski końca, ej, nie możesz się poddawać

I przestawać stawiać opór, to naprawdę ważna sprawa

Zabawa się skończyła gdy zaczęli łamać prawa

No bo ile możesz znosić ingerencję w Twoje życie?

Wraz z tysiącem innych gardeł zdołasz gnojów zakrzyczeć

Trzeba działać skrycie i szybko czyny przekłuć w słowa

Wysokość od drapania głowa tłusta,

Szklanka do połowy pusta, taki już się urodziłem,

Tyle razy mówiłem, no a nigdy nie skończyłem,

Może właśnie ta noc okażę się być przełomowa,

Po co ciągle gadam ? ważne przecież czyny są nie słowa,

Za 24h od nowa, kłótnia hardcorowa,

Serce kontra głowa - brak nadziei, wódka wyborowa,

Powoduje, że ruszam, ale nie znam swego celu,

I uciekam ale we mnie jest antagonistów wielu,

I wyluzowani nie jesteśmy automatami,

Tak jak wy sterowani, z każdej strony omamiani,

Świętymi obrazami, na ścianach korporacji,

W tej walce nie ma przerwy, na wojnie nie ma wakacji,

Nie przyznawaj mi racji, ważne, że mam swoich ludzi,

A ty jeszcze własną krwią, swoje mieszkanie pobrudzisz,

Dom kiedyś znajdę, na razie bitwa trwa,

Odkurwiamy bakterie które już sięgnęły dna,

I co ? Że niby ja nie odczuwam empatii ?

"

[I.]

Znowu chciałbym wyrzygać z wnętrza kolejną historię

Nie ważne czy o sobie, czy dotyczy moich wspomnień

Przyległa do mnie metka ekshibicjonisty

To żałosne być zawistnym z powodu czyjejś blizny

Czasami wszyscy, czujesz? Wydają się być wrogiem

A Twoi bliscy, zdaje się, skoczyli dzisiaj w ogień

ciągle rzyga jadem, polaczek pierwszego sortu

a ja chuj na ciebie kładę więc oszczędź mi tych tortur

których pewnie nie darujesz swojej kochanej żonie

ślubowała przed ołtarzem - twoja własność i koniec

jebać, że bolą skronie, ważnym jest w spodniach twardziel

nikt nie stanie w jej obronie, takim społeczeństwem gardzę

krzyże wiszą na ścianach w biblioteczce pismo święte

modlitwy od samego rana, ze śmiechu pęknę

wielbisz swojego pana, a powiedz mi kolego

Widzę nie dociera, cacy, no to na kurwie wygarnę,

Prorok kupiony na targu, zresztą , wiesz, dam sobie spokój

Nie obudzę cie z letargu , no a ty mnie nie prowokuj

Tylko taka mała rada, bo wyczucie ci nie sprzyja

Dziś już nie jest ważne czy krzyż czy pale jej wsadzasz w ryja,

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

[Ref.]

Panie powiedz mi, dlaczego zabrałeś mój świat

Już słabo go pamiętam

słuchaj co mówi serce i nie bój się walczyć

a ból jest sprzymierzeńcem i doda Ci odwagi

bo gdy uwierzysz w siebie nie dadzą rady zdławić

siły, która zawsze w Tobie tkwiła

(nie ważne Twoję imie i niejsce skąd pochodzisz)

i przeszłości, jakakolwiek by nie była

(To Twój własny dom, nie wolno im tam wchodzić)

Walcz

Do Końca

Tusk, Winnicki, czy Oleksy , nawołuję do przestępstwa,

Zaszczane beksy, my im zafundujemy dramat,

Powiedz też tak łatwo kłamać gdy przestrzelone kolana,

Utrzymują kupę mięsa a ból rozpierdala czaszkę,

Zapomniałem, Lech Wałęsa, ten od nobla co tak przaśnie,

Mówi nam o zboczeńcach, którzy grożą wielkiej Polsce,

Święta pała jebanego księdza, nie wiem co jest gorsze,

Obraza uczuć, weź mnie śmieciu nie rozśmieszaj,

Napisz pozew, o mój boże co za mentalny kaleka,

Jak na froncie debiutanci trzymają się w kupie, koleżanko chcesz przeżyć?

To baw się moim fiutem.

Głębiej kurwa, albo ryj się spotka z butem, czas pokazać larwom jak się robi porutę

Ref.

Przearanżuje życie, zburzę twój status quo, nie pytaj po co ważna jest równowaga,

Patrz jak złudna była twoja przewaga, z tym co mi siedzi w głowie, się nie dogadasz.

Przearanżuje życie, zburzę twój status quo, nie pytaj po co ważna jest równowaga,

Patrz jak złudna była twoja przewaga, od tego co mam w głowie litości nie wymagaj.

Pytasz czy jest mi żal że podpaliłem wszystkie mosty,

nad światem czarne chmury zwiastują wieczny sen

dobrze wiem stary ej bez ściem

nie pozwól na proceder permanentne poniżanie

pocisk i jeszcze jeden co będzie potem? - nie wiem,

ale ważny jest ten dzień nie odejdziesz z cienia

z boku zostań wyznawcą zer

Bo o jeden cios za daleko, o jedną zadaną ranę

wściekłość i ból

co je mają pozamiatane

bo w lesie za miastem ktoś strzelał!

Tak gnoje, tu trzeba działać bezlistości,

nie potrzebne są kości(?), loj w mega ilości,

materiał dowodowy, chuj czy pójdę na współpracę,

ważne jest tylko to, że rozprawiłem się z pajacem!

Czy ja na tym tracę? lubię trudne pytania,

ułożyłem tak egzamin ,niemozliwym jest do zdania

pogmatwane zadania i tak bardzo mało czasy,

a poczwary w bagażniku, czuć przpiękny zapach lasu.

Jak na wagonach tagi, ja w przedziałach robie wrzuty

Rozdziały pamiętnika dzielą trakcyjne slupy

Na północ na wschód - droga mojej pokuty

Sprzedawane cale ""ja"" za iluzje dobrobytu

Ważne żeby był ktoś, z kim doczekać mogę świtu

I nie dziw sie nigdy ilości nerwowych tików

Tak jakbym był w żołądku własnego sumienia

Świadomość setek błędów, jeszcze nosi mnie ziemia

Okoliczności nadają problemom znaczenia

ta choroba ogarnęła cały świat, no taka prawda

bezkarna pizda w mundurze strzela do Michaela Browna

mord w majestacia prawa, nam nie wolno podnieść ręki

kiedyś skończy się zabawa i te salonowe gierki

nikt z was nie jest wielki, ważne kto liczy głosy?

ważniejsze raczej to, że mamy was chuje dosyć

Przestanę się w końcu prosić i z łomem wejde jak po swoje

galerie handlowe a w każdej jednej jebie gnojem

przekrętem, łapówką zniszczonym marzeniem

Bez wstydu pałą macha jakiś policyjny przygłup

Prewencja i NSy, dzieci z jednego kokonu

Na ulicach stresy, nie każdy wraca do domu

Nie zaprzeczaj, że jest inaczej, sam dobrze wiem

Rozjebać, nie ważne czy jest psem czy JKM

Europejska młodzież skupia się na performancach

Nic nie wie o niuansach, Mount Everescie chamstwa

Pożre jak pelikan kłamstwa i wiekiem się zasłania

Kiedy dowie się kto wydał ""zakaz pedałowania""

Czemu masz zamknięte oczy, i nie widzisz problemu,

coraz ciemniej w kamienicach, wielu kryje się w cieniu,

i że chłopa pochlastał ten co myśli, że ma prawo

narzucać moralność, mówisz to normalne? brawo!

Wiem, że mega ważne teraz jest mieć kurwa dobry PR,

a opinia publiczna już nie raz go zabiła,

więc pierdolić rzepę i jebać Ziemkiewicza,

ładnie ostrzyżony chłopak versus freegan co w ""śmietnikach""

Szuka żarcia, nie będą zgłębiać ideologii

Dół który nie ma dna, przepaść bez happy endu

Bez wstydu nie było dnia, wynik w granicach błędu

Ofiara trendu krzywej wypaczonej tolerancji

Sądy wyższej instancji zaklepały terminy

Są ważniejsze sprawy niż orzekanie winy

Widzisz dla całej ławy przyczyny nieistotne

Tempo zawrotne, pomysł mknie za pomysłem

Smutek to przyjaciel złości, wiesz, tylko uściślę

Czy to na tym polega słynny efekt cieplarniany,

To naprawdę za mało, mówić, że się nie podoba

Trzeba przelać słowa w czyn, i jebać konsekwencje

Pragnienie wiedzie prym, a kurwy mają więcej

Nie mam zamiaru okradać, nie chcę brać tylko dla siebie

Ważna jest równowaga w tym pojebanym chlewie

Przeżarte kapitalizmem grube, małe dzieci

Na garnuszku u mamusi czas, wiesz, wygodniej leci

""Jedzenie zamiast bomb"" to rozrywka brudnych ćpunów?

Ty popełniasz błąd, ja zacznę strzelać do tłumu

W uderzeniu uwolnienie. Podnosi mi ciśnienie każda podróż w czasie

Tak zwana przez komórki, przez kości pcha się jak białko do mózgu

Po wchłonięciu chorej krowy, pod hasłem moralnej odnowy

Znowu epizod nowy, Spale kolejny most, dla ciebie cios

Dla mnie nie ważne jaki post, na jakim zjebanym internetowym forum

Popatrz jaka ze mnie świnia pozbawiona kolorów

Emocji i uczuć, jakichkolwiek wartości, mieszkam w swojej własnej głowie.

Diabły przychodzą w gości i merdają swoimi obleśnymi ogonami.

A myśleliśmy że cala przyszłość przed nami, stanę przed wami z wyrwanymi organami

I

Zawiodłem się na was, po chuj ja pokładałem wiare

w hasła o ważnych sprawach, myślałem, że tkwię w tym na stałe

mówisz mi że jestem chamem? że gardzę ideałem?

odrealnione hasła nasączone banałem

basta, po ryju chlastac chce miecz mitu prawdziwości

kasta, co nie dorasta do definicji wolności

Chciałbyś zamknąć mnie w domu, kazać siedzieć cicho,

Ale ze mnie takie licho, co do głów się wciąż wbija,

Słowami wywija cynicznie, jak czarna żmija,

Nie mam marchewki i kija, każdy dzień przynosi zmianę,

Ważne, że mam gdzie kierować myśli o czwartej nad ranem,

Wiem, że było przejebane, ale wszystko ma swój koniec,

Dopiero uczę się gamonie anulować agonię,

Czy to w dobrym tonie, tak nagle zmienić klimat ?

Nie zamierzam nic kończyć, ale bardzo chcę zaczynać,

Bo w nutach schowali stare rytuały

Martwi wstali, żywi - osowiali, pouciekali

Jak fanatyczny Talib, wchodzę między ludzi

Żeby kokon rozwalić i zmarłych obudzić

I wrzasnąć do ucha ważne, żeby posłuchał

Betonowa ewangelia, industrialnego ducha

Cyfrowa hostia, to wcale nie jest zabawne

Wykorzystam każdy kanał, by wylać na was prawdę

Ujebani bagnem klęczą, prosząc o litość

nie tego chcesz

nie tego chcesz

nie tego chcesz

nie tego chcesz!

Nie ważne jak, nie ważne gdzie,

czy tego chcesz, pojawię się

Gdy jeszcze możesz, rozglądać się

Gdy jeszcze widzisz, co warto mieć

Twoje problemy nie są z życia, ale z gazet wzięte

Czasem się zastanawiam nad swoim losem,

czy ktoś pójdzie za tym głosem, ważny każdy wniosek,

każda rada, niosę wieść na tych śladach,

chodź na demną cięży grada, przeciw systemowi tak przez lata.

A ta poradyki, solo, przejęty tomolog,

to lot własnych sporo zmian ciężki to los,

Nie dam rady, nie umiem, bo to droga w jedną stronę!

A.R.N.I :

Jeszcze parę lat wstecz, nie pomyślałbym, że będę

Tworzył ten RAP, oddając temu swe serce,

Że wejdzie on w me życie, grając taką ważną rolę

I będzie, to we mnie, aż tak głęboko wszczepione

Szczerze powiem, że to wszystko miało inaczej wyglądać

Lecz, nie ma co wspominać, to już zamknięta historia

Stąpam, dziś do dnia, po drodze tylko w jedną stronę

Teraz jest inaczej, i co mam powiedzieć?

Ja wciąż kocham cię, i nic tego nie zmieni

Nawet gdybym miał siedzieć, dożywocie w celi

''I LOVE YOU'' Kochanie, wciąż to powtarzałaś

Teraz myśląc szczerze, wała mi wciskałaś

Uzależniłaś mnie bardzo do siebie

Potem porzuciłaś, i co mam powiedzieć? (Sam nie wiem)

Ja ginę w rozpaczy, bez ciebie kotku

Wróć postaramy się aby było lepiej

To jest gra

Całe nasze życie to gra

Od niej uzależnia się

Ważne, by nie poddać się

(ref.) Walcz zawsze o swoje

Nigdy niczego za darmo nie dostaniesz

Możesz tak po prostu poddać się,

Ale ja temu mówię głośne NIE

Raz , dwa test mikrofonu. Bla bla abrakadabra prawda od Abla ..to czar dlatego sprawdzaj co nagrał polskiego rapu Watykan. Habemuspapam to tylko ja ,biały dym słabych łapie katar kiedy gra tak mój klan , lecą lata w radiu leci padaka w kościach czuję nasz czas nie ważna data wiesz kto tu wymiata znowu łapie ten stan ostatni sarmata początek końca robię to tak nie ma tu wejścia żadna flądra .Moi ludzie pomagają mi wydać ten kompakt ,laserowe floł przybita piątka jakiś leszcz wybucha śmiechem nie wie co znaczy tytuł a stracił połączenie z Internetem leci rap eter żeby to pojąć zadbaj o TGL bo to nie dla rozumu równego z parapetem ,słabe zawsze masz taki pretekst .Ale nie wiem kto wychodzi na kalekę w górę rzucam monetę i tylko czekam kiedy będzie tu lepiej .W między czasie pisze teksty jardam bity klepie pit i mops na bity ambicji meseser ma cidiki ,pliki ,winyl , kasetę wszystkie nośniki na każdym wyginam słów bibliotekę .Hiper linki król hiper bada hip-hopowy weekend nadzieja dla mnie tańczy ona byle by nie skonać hip hop moją bibliom święty rap to mój koran .Kowal losu żelazo jest gorące rozmowy w toku kiedy będzie hajs na koncie .To co robię słychać niezły komplet dlatego dzienny wątek .Na tej płycie mam wiele do powiedzenia szukaj sensu gdzie niby nie ma znaczenia grammy rap na każdy temat .Abel nie adepter to rapu weteran. Studio moje mal Buckingham (malbakingam) nie trafiłbyś na tracki tam labamba ta banda to każdy tam jenosori marinero soy capitán. Sarmata zasad ,siła złote ślady świat nie daje się ich trzymać . Ocenisz zobaczysz jaki będzie finał sam zrobisz bilans .Jestem koniem pewne to moja stadnina sęp jest za nami zostaje padlina ja biegnę przed siebie galop ! Cały czas nie przestaję się wspinać ….(się wspinać ..wspinać)

Kto pyta? a kto dostaje lufę?

Pij do dna lub lecz limo #Abelard#Biskupem

chcieli mnie zmielić, osaczyć zepchnąć ze sceny

Wieśniaki, lecz znam kilka szczerych #Postaci

tamci ominęli ważne znaki 44 płynę #AlferiMazeratti

REF 2X :

RAP od Abla, jaki hashtag? gram od lat tak

jedzie RAP kurde blaszka, kurde bla,bla

STYYL! się nagrał, a Ty nie banglasz, z tym -wstyd!

Z każdej strony kłopoty

Nikt nie wie jak to się potoczy

Każdy dzień naciąga gumę od procy

Aż w końcu polecę w obłoki

Póki co ważą się losy

Byleby konsekwentnie się unosić

Ludzie krzyczą ""pomocy!""

Uczę się przyjmować ciosy

Mendy piszą donosy

serię podziękowań chciałbym Wam wszystkim przekazać ,

bo czasem przecież życie każe nam trochę przesadzać ,

to Wy dajecie możliwość by jak feniks powstawać ,

czasem jest gorzej , czasem jest lepiej ,

ważna jest jedność to co w sercu drzemie ,

jedna jest miłość , bo jedno ma serce ,

są piękne chwile chciałbym żeby było więcej .

ref .

2 .

Bo ja wspięłam się na swój szczyt,

Swój własny szczyt,

Na którym mogę powiedzieć do wszystkich:

„Walcie swoje gówno”

Gdyż to właśnie ważne jest

Przestań ociągać się na końcu, nie bądź pomylony we własnej grze…

Życie gównem jest…

Życie, Krycie

I mycie

Nie potrzebuję bluzgów, żeby swego dowieźć.

Full tematów.. Po co gadać o pogodzie?

Ja wyciągam na wierzch, co u innych jest na spodzie.

Swe cele trzymam w pięści jak kastet.

Przemiele ważne treści na pasztet.

Oddziele prawdę od opowiastek.

Zechcecie mi spojrzeć na nadgarstek.

K44 człowiek.

Satysfakcje, flow i szacunek - mam to w sobie.

Życie to biznes wieczna kadra jednemu weźmie a drugiemu da.

Życie to biznes wieczna kadra jednemu weźmie a drugiemu da.

1. Gdy się kasę ma to się mordę cieszy

Nie mów że jest inaczej bo nikt Ci tu nie uwierzy.

Bo gotówka jest ważna po nią się żyje

Od uczciwej pracy portfel nie tyje

Lecz wiesz kasa jakiś bul przykryje każdy serce rozdarte

Dzielnie zaszyje życie to biznes a biznes to życie

I tak na okrągło po ostatnie serca bicie.

Prace dla akustyka dając przez telefon

Mankament odczuję, bo nie jest zaletą

Że płyty produkuję, a sprzedaję co dwudziestą

Gdy mówisz - wali mnie to - to wiedz, że ja cię walę

Są rzeczy ważniejsze i dla nich robię dalej to

Wiedz, że za friko to tylko w mordę leją

Bo powiem ci jak Jajo, chcesz szacunek? lepiej daj tu go

Koniec pouczeń, bo słuchać to nie uczeń zechce

I tak zamknie się i wyrzuci klucze

w zeszły czwartek pewien szczegół mą uwagę przykuł

napisałem fajny wałek ale ma ... (chujowy) tytuł

ty, tytuł, ty tu!

chodź, pókim grzeczny

bo każdy głupi wie, że tytuł jest konieczny

i co tu robić?


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga