Alfabet słów:

Słowo Wiera w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery W: wzięty, wywab, wytrzeszczać, wdzięczniejszy, Wikipedia

Kto w Polsce śpiewa o Wiera ? To między innymi Adam Aston, Agnieszka Osiecka, O.S.T.R.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

W ręku Mieszko I, co za to mogę kupić?

Wiesz już prędkość dręczy, poratuj Boże tu dziś

Znam pewien monopol lecz sam już nie wiem po co

Dziesięć, ćwierć i zagrycha łykam ćwierć

Czy różnica dzisiaj jest?

Cyrulica pita fest, my ulica i ta więź

W ręku Chrobry w miejscu dobrym

Za 2-0 kupisz G konopi

Historia ten jeden zna błąd.

Refren:

Czerwone maki...

Zwrotka dopisana w 25. rocznicę bitwy (1969):

Ćwierć wieku, koledzy, za nami,

Bitewny ulotnił się pył.

I klasztor białymi murami

Na nowo do nieba się wzbił.

Lecz pamięć tych nocy upiornych

"

Któregoś roku - czy to ważne -

na statku, który toczy śmierć,

piliśmy długo, nieuważnie...

- I jeszcze raz... I jeszcze ćwierć...

A siedział tam Zabójczy Eryk,

i doktor był, i koty dwa,

starszy mechanik, gwiazdy cztery,

zielona noc, i George, i ja.

Na tę waszą jedną taką, co to kiedyś wiła wianki

Patrzy teraz uśmiechnięte

Potencjalnie wniebowzięte

Patrzy na nas pokolenie zza firanki

Jest ćwierć biedy, gdy im przyjdzie wytłumaczyć

Gdzie jest lewa ręka, prawa noga

Jest pół biedy, kiedy chodzi tylko o to

Że najlepiej jest w ogóle nie chorować

Ale kiedyś doświadczymy biedy całej

Po co ma biedny być, choć czysty?

Niech będzie czysty i bogaty.

Lecz czasem uderz się po mieczu,

Niech ktoś się Twoim gniewem strapi,

Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,

Ten widać uczyć się nie kwapił.

Spraw by nadeszła wielka fala

Co wszystkie bramy pootwiera,

A facet z wykształceniem drwala

Bo mnie zostawia solo na lodzie...

Kudłaci wiodą ich troglodyci,

Z którymi bym się równał daremnie,

Bo - choć biedniejsi i niedomyci -

Są o ćwierćwiecze lepsi ode mnie...

Bywajcie zdrowe piękne dziewuszki,

Teraz ktoś inny da wam na ciuchy,

Wkrótce wyrosną wam pewnie brzuszki

Zjawią się wózki, smoczki, pieluchy...

Co sił krawatkę uplótł z żył

Bo lokal dla najtwardszych

Jeno gości był

Raz , niech kozie śmierć

Kelner żytniej dawaj ćwierć

Z sumieniem przyszło pić ,

z sobą samym żyć

Ehhh, sumienie tyś tanie jak śmierć

Żytniej ćwierć, scena trwa

Tyle uwag na dziś co do losu

Z godziny na godzinę w górę i w dół

Wyłożyć nogi na stół

I nie dbać o opinię wpływowych kół

Mieć tylko ćwierć albo pół

Drogą prostą jak sen dojść do głosu

Swoje życie chciałam zmienić w idealny byt

Próbowałam walczyć z losem a tymczasem zbyt

Wiele różnych miłych rzeczy ominęło mnie

Mój początek aż do teraz tu opiszę zapiszę w milionie liter kim byłem i jak się bałem czas kiedy byłem nikim kiedy kopali mnie gdy leżałem kiedy każda suka śmiała się gdy płakałem kiedy oddałbym za ich szacunek wszystko bo teraz nic a ty ? ty byłeś tylko widz ! nic ci nie jestem winny teraz jestem inny zwinny kopnij mnie gdy leże to połamię ci nogi wykrwawisz się na sztabkach złota z mojej podłogi nałogi ? wyszedłem z nich ! już nie piję, nie palę nie ćpam leć tam gdzie chcesz, ktoś cię potrzebuję ja wiarę w siebie tylko znajduję ci którzy się śmiali kopali dziś chcą mą płytę z podpisami te szmaty chcą się rżnąć przychodzą ze zdjętymi majtkami a ja z satysfakcją pluję im w ryj mówię to od tego zioma co śmiałaś się suko chcesz mnie ośmieszyć tym że byłem katowany kurwa nie mam słów śmieciu jebany zostałeś już nie raz zbesztany zostaniesz pokonany boże zostaniesz zapomniany przeze mnie biednie żyłem nie miałem nic teraz popatrz niczego nie brakuję mi przyjaciele pieniądze płyta koncert widzisz zmieniły mnie czyny Ey skurwysyny za późno na przeprosiny spałem skulony zapłakany na twarzy siny teraz jestem silny wiem że nigdy się nie poddam walki nie oddam mam przestać rapować ? WYPIERDALAJ zrobię swoje a ty liż mi jaja POW ey mówię poważnie na przeprosiny za późno teraz mówię o tym luźno, przeszłość opowiedzenie tego ? konieczność wiesz byłem w piekle i z niego wróciłem nie mam biletów

Ref) pełno bólu nienawiści każdy pyta o korzyści bezinteresownej pomocy nie ma brat brata sprzeda ludzie to zwierzęta

Teraz pierdolę przegraną masz złość na płonącej tacy podaną zwaną destrukcją zadaję rany tnę jak żyletka nie zdąży karetka połknięta tabletka rosyjska ruletka z pełnym magazynkiem pożegnaj się z synkiem nadchodzi demon upadły anioł z chorą ambicją z wizją chaosu węże się wiją ludzie umierają przegrywają spadają na dół i tam zostają przerastają cię problemy nie ukryjesz tego witam w szeregach wojska nowego złego niosącego śmierć nie wierć się będzie bardzo bolało poczujesz mój ból król niebios tak naprawdę ma cię w dupie siedzi przed tv i ludzkie grzechy chrupie pierdolenie nikt ci nie pomoże wszyscy się odwrócą bliscy się nie smucą oni się radują pokazują że lepiej będzie bez ciebie więc odejdź podejdź do okna skocz odciąż ich nie szukaj winnych sam jesteś winny wiesz czym zawiniłeś ? tym że byłeś inny winną uznania jeszcze to że zawsze ale to zawsze płoną we mnie ogień i kurwa nikt nigdy go nie zgasi Ey kurwy jeszcze jedno kolejny rok trzymam ster szmato Be A eL Te Ha A Zet A eR podpala sprzęt z mic’a się dymi nie porównuj mnie z innymi jakimiś raperami dziwnymi nic nie wiedzą o uczuciach o zatruciach sercowych a nadają o nich ciągle mi powtarzają porażka, porażka, porażka jeszcze nie to nie koniec nie skończona walka to jest pierwsza runda, gong WALCZ

""Sto lat, sto lat!"" - słychać śpiew,

""Sto lat niech kolega z pracy

I kolegi z pracy szef!""

Mańki nie ma, bo umarła,

My żyjemy - jeszcze ćwierć!

Rozmarzona personalna

Zakochała się na śmierć.

A Gieniek w mordę, a Gieńka - kumpel,

A kumpla - kumpel, co kogoś zna,

Tyle już miłości w życiu nam się przydarzyło

Jaki będzie tej świt i zmierzch

Będą nas goniły moje wiosny, twoje zimy

Czy tę miłość całą wykochamy? Czy zdążymy

Może starczy ćwierć aż po śmierć

Okna w jarzębinach

To już jesień

To już zima

To już wiosny ranny chłód

Nie pamiętam jak pachnie powietrze

Nie znam zapachu bzu, azbest struł ćwierćwiecze

Nie wiem jak to jest kłaść sie na trawie mokrej od rosy

i patrzeć na słońce, które ledwo sie unosi

Wiem jak wygląda osiedle z trzeciego piętra,

bo nie mam wspomnień innych niż z tego miejsca..

Z których ktoś pozdzierał naklejki.

Ostatni raz trzymamy się za ręce nie mówiąc nic.

Chodźmy spać, jestem zmęczony to wszystko skończone.

Nie mów do mnie tym tonem.

Nie zmienię się dla Ciebie ćwierć sekundy, to proste.

Bo nie lubię Tarantino nie oglądam jego filmów, to nudne.

Ostatni raz trzymamy się za ręce nie mówiąc nic.

Chodźmy spać, jestem zmęczony to wszystko skończone.

Znowu mam pięć lat i boję się ludzi.

Nocą w pokojach słyszę trzask: poltergeist

Jeśli bierzesz to za smutny rap - pierdol sie!

Reszta prawd - tylko ja znam tą pewność, śpię

Wyrastam z tego, że rozmawiałem przed snem z nim

Ponad 20 lat, na ćwierć wieku

Szukając odpowiedzi w oparach odmętu

Proszę wróć do mnie, choćby na kilka sekund

Wtedy znów zacznę wierzyć, usłyszę ""vademecum""

Koryta wiary stanę, o kropli bez dźwięku

Betonowy las, hajs chce go mieć, chce

żyć jak król nie jak śmieć, to mój cel

jak niektórych celem ćwierć

ja mam satysfakcje, oni mają śmierć i to pewną

na pewno wiercą sobie dziurę w charakterze

zwykle staje się frajerem ten kto brauna bierze

rozkmiń se to ziom mówię Tobie szczerze

Mieć 22 lata, napisać testament tagiem

Do 3 razy sztuka, pierwszy niech rzuca kamień

4 razy w miesiącu zaliczyć 48

Mieć na koncie dziesionę nosić 9 lub kosę

Ćwierć miliardów sposobów masz by stąd odejść

5 na osiedlu i 2 setki wieczorem

Z tą 18 to było jak pierwsza miłość

3 miechy seksu, później 9 dały 3 i pół kilo

2 tysiące lat, świat miał pierdolnąć od tego czasu minęło 6 jebać proroctwa fałszu

Był, będzie, jest tyski GKS x4

Ponad ćwierć wieku wiary, miłości, walki,

Starej gwardii, przez Pittsburgh, kinder gangi,

Ultrecht Klan po fanatyków z Young Rats ferajny,

Oficjalni chuligani z Miasta Sypialni!

Dodajmy do tego brygadę ultras jak i takich jak my,

Nadziei zakręcie

Kto uwierzy?

Różni ludzie

Góra dół

Ten ma ćwierć,

A tamten pół

W apartamencie

Jak w życia odmęcie

Bądźmy szczerzy.

Robie to gówno śmierdzące jak dorsze,

jak będe miał Hajs, to kupie sobie porshe,

a ty ofiaro losu komentarze sobie oszczędź

mam pierdolnięcie, jakbym taknkował verve,

za mną ćwierć wieku, ja od tego nie odejde,

bo kocham to: Bass, Stope, Werbel,

bo Hip-Hop to moje życie-więcej niż pewne,

bo kocham to: Taniec, malowanie, skreczowanie,

kultu ujawnianie, wierzę w pojednanie,

Osiągne to wrogów zostawiając w tyle,

Te rymy dają siłę, podnoszą adrenaline...

Mikrofon moją bronią, Ja rymem zabijam,

Styl ten oparty na treningu i skilach...

Flow zapierdala jak samochód na ćwierć mili,

Dzięki tym co cały czas we Mnie wierzyli...

Pozdrawiam Tych co wciąż wierzą we mnie,

Bo Was to było mi znaleźć najciężej...

Chcesz nas dogonić, to biegnij szybciej Forest,

jak nie szanujesz ludzi to wypierdalaj cioto.

Uważaj na swe słowo,milczenie to złoto,

pamiętaj o tym,jak nie witaj się z podłogą,

srebro jest mową na nim grzana twoja śmierć,

zamiast spalić grama zioła,wysmażyłeś ćwierć.

[PUMBA]

To miasto pełne pokus,skandali i pułapek,

tu nie brakuje dziwek,przypałów i afer,

ciągłej pogoni za hajsem nie pewnych chwil,

Słowa: Jerzy Rogacki

Muzyka: Tom Lewis

Gdy byłem małym chłopcem marzyłem, by na morze iść,

Więc marynarski żywot wiodłem przez ćwierć wieku aż do dziś.

Znam diesla i parowca czar, podwodne łodzie także znam.

Słuchajcie mnie uważnie, teraz chcę opowiedzieć wam:

Że eks-żeglarz ma beztroskie i spokojne dni,

Lądową drogą wolę iść niż płynąć w sztormie setki mil.

Z jakich snów się to tworzy? Przecież ja chcę, żeby było dobrze.

200 tys. małych istot musi trzymać karabiny, żeby móc przetrwać.

Mini żołnierze, walczący w samotności giną, tylko po to, by nie żebrać.

Statystyki męczą oczy i serce. To są dziesięcioletnie dzieci, zapomniane pośmiertnie.

Nawet chyba nie wie, że ćwierć miliarda musi tu pracować ciężko, żeby przeżyć to piekło.

Nie mówię o tym, że ¾ z tych dzieciaków jest skazanych na pożarcie przez nieludzki świat.

Bracie już nie mówię o świecie, nie potrafię pisać i czytać,

A ty nawet nie chcesz czytać w gazetach co się dzieję.

Choć media nie chcą dzielić się tym bólem z nami, bo to nie sensacja.

pcham do przodu swoje, na twardym gruncie stoję,

to nie złote przeboje, chuja wbijam w paranoje, twoje,

wersami się obronię, gdy przyjdzie pora,

wersy mają magię, magii nie zdołasz pokonać x2

INFO. Jest to tekst jaki znamy z występu w ćwierćfinale w Żywy Rap. Normalnie pochodzi też z kawałku Paranoje od Dedisa. Mam tego świadomość, dlatego też nazwałem to Dedis - Ćwierćfinał w żywym rapie.

Lecz uśmiechnięty i bogaty

Za małe zyski za duże straty

Będę w pysk pluł i ciągnął w dół

By mieć choć pół

Pójdę na śmierć, by mieć choć ćwierć

Zdobyć by stracić , ukraść by zapłacić

Z cynicznym grymasem licząc kasę

Nie powiem pas,to nie czas

Nie przestanę aż umrę, aż zamkną trumnę

Myślisz, że znasz mnie, nie prawda to jest maska,

dla Ciebie Daniel, raper, cwaniak, ćpun lub pseudogangsta,

proste, trudny charakter mam to prawda,

dostęp do prawdziwego mnie ma tylko garstka, wierzchnia warstwa,

to przecież nie ja, przecież tam nawet ćwierć Daniela nie ma,

nie zmienia faktu to, że plotka goni plotkę, pamiętaj,

nikt nie wymyślałby plotki tutaj na płotkę, stoi przede mną znak,

zachowaj odstęp, tak właśnie ma stać, miałaś swoje 5 sekund,

teraz stąd mi jazda, kłamiesz, diss za dissem na mnie

Z jakich snów się to tworzy? Przecież ja chcę, żeby było dobrze.

200 tys. małych istot musi trzymać karabiny, żeby móc przetrwać.

Mini żołnierze, walczący w samotności giną, tylko po to, by nie żebrać.

Statystyki męczą oczy i serce. To są dziesięcioletnie dzieci, zapomniane pośmiertnie.

Nawet chyba nie wie, że ćwierć miliarda musi tu pracować ciężko, żeby przeżyć to piekło.

Nie mówię o tym, że ¾ z tych dzieciaków jest skazanych na pożarcie przez nieludzki świat.

Bracie już nie mówię o świecie, nie potrafię pisać i czytać,

A ty nawet nie chcesz czytać w gazetach co się dzieję.

Choć media nie chcą dzielić się tym bólem z nami, bo to nie sensacja.

"

Mówią o mnie ""łagodna"", pewnie jestem niemodna

I być może rozumu mam ćwierć

Spolegliwa i zgodna, jeśli kocham to do dna

A małżeństwo to ""póki nas śmierć""

Lecz gdy zjawi się Zdzicha

Co w mój związek się wpycha i nachalnie chce zrobić mi wbrew

Śmierć ptaka to jest mała śmierć

śmierć ptaka to jest śmierci ćwierć

śmierć ptaka to jest dla człowieka

mała śmierć, śmierci ćwierć

dziesięć deka.

Śmierć ptaka to jest koci skok

ja wiem, że upadnę

Ale przychodzę tu znów

tak jak przychodziłem zawsze

Przynoszę swoje serce, znów się popsuło trochę

choć noszę je ćwierć wieku, wciąż rozgryźć nie mogę

Upadki i powroty

już tak być musi chyba

Do niewiadomej x dąży sinusoida

Każdy ma jakąś misję, to ta ziemska przyczyna

Ref:

Ile jeszcze rąk, ile jeszcze serc,

trzeba żeby ruszyć świat o centymetra ćwierć?

Ile jeszcze krwi, ile jeszcze łez,

trzeba żeby człowiek mógł o szczebel wyżej wejść? x2

[Cheeba]

Powiedz mi prosto w twarz,

Niech radość do słońca się pnie

Pesymizm zostawmy na dnie

Już Stary Testament choć niezły w nim zamęt

To wprost optymizmem aż tchnie

Miał Dawid metr wzrostu i ćwierć

Lecz duchem był wzniosły jak perć

I z całej swej mocy wyskoczył jak z procy

I z procy Goliata na śmierć

Wieloryb ogromny to ssak

Bulionerzy!

W apartamencie na dziejów zakręcie,

kto uwierzy?

Różni ludzie, góra dół,

ten ma ćwierć, a tamten pół.

W apartamencie jak w życia odmęcie

bądźmy szczerzy!

Ja pytam zawzięcie: to fatum czy szczęście?

Kto to zmierzy?

I na potłuczonym szkle

La-la-la! Zaśpiewał w barze ktoś

To czarny Ziutek pije gin, Celiny koleś, twardy gość

Już pije cztery dni

Wychylił setną ćwierć

Powietrze zaraz wyszło z niego i w kliniczną popadł śmierć

Liczko pobladło mu jak wosk

Pozbył się swych o Celinę trosk

Zapamiętajcie sobie radę którą dziś wam wszystkim dam

Ładuj gadkę sprawdź mnie czy masz charakter

twoje czyny świadczą o tobie zawsze

pierdolimy postacie bezbarwne

tylko dobrzy gracze liczą się w Warszawie

Ćwierć wieku za mną, prawie spadłem na dno

mój rap jest prawdą nie klaszcze błaznom

nie ściemniam pannom hajsu nie kradnę matkom

wciąż gramy hardcore mam styl jak to miasto

gram z charakterem nie tere fere

Jeszcze słuchać tej muzyki, którą gra ...

— Ale nas już dawno nie ma ...

Ani tu i ani tam ...

Tylko — skąd się wije, skąd pamięta

Taka melodyjka ćwierć — piosenka

Co tak podpowiada, wciąż tłumaczy? ...

Że to wszystko mogło ...

Mogło być inaczej? ...

I w zdumieniu rosną cienie na werandzie

Kiedy byłem dużym chłopcem

2. [Buka]:

Dorośli mówią mi ""Dorośnij, młody""

Jeszcze kilka wiosen, powiedzą to mojemu wnukowi

Dobre sobie, ćwierćwiecze puka do mej głowy

Otwierać mu się nie spieszy, Buka - nie ma go w domu

Nauka była nudna, my na waxach do południa

Teraz na południe jazda, nie mam kaca, że olałem studia

Zresztą do grudnia jeszcze cztery miechy, więc mam dwa cztery

wciąż woła LUD

Nic już nie jest takie,

jak było dawniej,

Kupisz byle blagę, namiastkę snu.

Ćmiąc w kółko jointa pół lub ćwierć

Nudzimy równo się na śmierć.

Wszystkim sfrustrowanym polecam przepis,

Kup w najbliższym sklepie sznur, młotek, hak.

Opatentuj z nudów nim się powiesisz,

Obraz tej niuni jakoś w pamięci wyblakł.

Wspominam zamyślony jak Soul Brother i Mecca

Czemu myśl o jej ustach nie jest dziś taka lekka.

O kurwa! Wiem czemu, zapomniałem na śmierć.

Mija roku ćwierć dzisiaj, na Ziemię zejdź dzisiaj.

Podkreślona data w kalendarzu, podpis - rocznica!

Nagle dzwoni telefon, uu żeby to nie była ona.

Mes, dzwoni, telefon dzwoni, żeby to nie była ona.

-Halo...

tak jak my!

tak jak my!

od poczĄtku aż do końca spełnić sny.

pięciu wspaniałych ogierów ze stajni hardcore

urodzeni przed ćwierćwieczem wypłynęli dopiero teraz gdy nadchodzi ich czas!

wracajĄ z otchłani owładnięci szaleństwem

staja przed wami i krzyczĄ:

frontside!

wspaniali i zbyt piękni i ty przecież dobrze o tym wiesz

Bo nic co ludzkie, nie jest nam obce

Ty liczysz na mnie i ja liczę na ciebie

Chcę być uczciwy nie tylko wobec siebie

Chcę być, chcę mieć, chcę żyć, chcę chcieć

Chcę przeżyć całe życie, a nie tylko ćwierć

Także żyje pełnią życia, a zamułce śmierć

Nie zaciskam zębów, a zaciskam pięść

Bo chcę nieść nadzieję, a nie zwątpienie

Może wreszcie znajdziesz czas na odkupienie

Był, będzie, jest TYSKI GKS!!

Był, był, będzie, jest TYSKI GKS!!

Był, będzie, jest TYSKI GKS!!

Był, był, będzie, jest TYSKI GKS!!

Ponad ćwierć wieku wiary, miłości, walki,

starej gwardii przez pitsburg, kinder gangi,

ultrec klamko fanatyków z jangredz ferajny,

oficjalni chuligani miasta sypialni,

Dodajmy brygadę ultras jak i takich jak my,

śmierci część

śmierć ptaka to jest

dla człowieka

mała śmierć

śmierci ćwierć

dziesięć deka.

Śmierć ptaka to jest

koci skok

śmierć ptaka to jest

Małyszem i mamy piękną historię… Nota bene:

Król przeleciał żonę Radziejowskiemu, zaczął się potop,

Pierwsze weto - opozycja zdradziła! Na pohybel tym ciotom!

Daliśmy do pieca Szwedom, przetrwali też Niemca.

Czemu pół miliona walczyło? Ćwierć oddano na jeńca?

Dziś leżą na wschodzie pozlepiani zgnilizną,

tam mordowano od dwudziestu lat, śmierdziało stęchlizną.

Wódz nie wypowiedział wojny, chciał wyjechać incognito.

Polski żołnierz w Polsce został zrównany z bandytą…

że zastanawiam się kim byłem, kim się stałem,

jakim banałem były wszystkie me plany

i moja głupia wiara w to, że w końcu wygramy.

Od urodzenia konamy po śmierć,

od urodzenia gnamy bo ćwierć,

to mniej niż pół, pół to mniej niż jeden raz,

nie zadowoli nic mniej niż Eden.

I tak z dewizą „nigdy dość’ na ustach,

gonimy za nadzieją w której skryła się pustka,

Jeśli ją kocham i służę z ochotą

zaliż kpem przez to i pluchą się zdawam

ma ona w sobie, wierę, piękne cnoty

miłość i służby jej głośno wyznawam

Niech przyjdą goście, wnet za dzban już chwytam

po wino pędzę, znoszę ser, owoce

podsuwam wodę, podpłomyki świeże

to też się liczy,byle nie tak

byle nie pół na pół,

w górę krok, krok w dół,

dwa na przód, jeden wstecz

byle nie ćwierć na ćwierć,

byle w życiu mieć choć jedną wielką rzecz,

na na na na na na

nanana 2x

A to życie gdy go się nie bać,

Skrywając męskość mą w ręczniczek szczupły ciut

i w garści mydła ćwierć hołubiąc ile sił...

Następny, następny!

Dwadzieścia miałem lat i stało nas tak stu ,

i każdy przed kimś był , i każdy po kimś był...

Następny, następny!

Mgliście wozi się

W piorunach klipsów, na potłuczonym szkle.

La-la-la! Zaśpiewał w barze ktoś,

To czarny Ziutek pije gin, Celiny koleś, twardy gość.

Pije czwartą noc, wychylił setną ćwierć,

Powietrze zaraz wyszło z niego w kliniczną popadł śmierć,

Liczko pobladło mu jak wosk

Pozbył się swych o Celinę trosk.

Zapamiętajcie sobie radę, którą dziś wam wszystkim dam:

Czas wyrżnięty z życiorysu

Wziął i zmienił się w zagadkę

Teraz trzeba to posklejać

Klatka z klatką na zakładkę.

Śpiewajmy półgębkiem, ćwierć dziobem

Nie męczmy oblicza mimiką

I tak nas rozwala tętniący krwiobieg

Każdy grymas to jest ryzyko.

Śpiewajmy zupełnie luźniutko


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga