Alfabet słów:

Słowo acz w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery a: aronia, ANC, antytalent, asasyn, Argentino

Kto w Polsce śpiewa o acz ? To między innymi A.J.K.S, A.J.K.S, A.J.K.S. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

nazwiesz to torturą? człowieku, to przecież chemia

chemia nie jest tak potężna, by moje miasto zmieniać

za oknem knajpa, subway, byłem pewien, że jej nie ma

jak w imadle zmysły, przez bodźce naciskane

bite psy z bólu płaczą, mamy piąta nad ranem

jesteś zwykłym chamem, wynocha z mojej głowy

odnalazłeś porty, na co nie bylem nigdy gotowy

matko, jaki duży człowiek na dachu tego bloku

zagrałby sam utwór na cztery ręce, wiem, zachować spokój

Powoduje, że nie znosimy nawet siebie samych

Motyw ograny, zazdrość szczerzy kły z jadem

Dobrze znam te stany, proszę, zachowaj dobrą radę

Dla siebie i ciesz się, póki jesteś w swoim niebie

Bo gdy chmury płaczą bólem, nadzieja wisi na drzewie

Obserwuję ten wyścig i ucieczkę wszystkich wspomnień

Topionych w nienawiści wlewanej nieprzytomnie

Do gardła, czterdziestoprocentowy lek na schizy

I czemu tak cię brzydzi, że w końcu też chcę się wyżyć?

nikt nie dawał po równo sprawiedliwość jest utopią

truizmy i banały nazywane filozofią

by ukryć wady stary powiedz po co mam się silić

grając rolę moich marzeń wzmacniam kręgi debili

i na przemian płacz i krzyk wchodzą na tę scenę

na pewno nie poproszę ciebie o zrozumienie

tego ognia, bo każdego z nas spala co innego

smutna historia o przerośniętym ego

najbardziej przeraża fakt, że pamiętam stale

Nazwiesz to torturą ? Człowieku, to przecież chemia,

Chemia nie jest tak potężna, by moje miasto zmieniać,

Za oknem knajpa Subway, byłem pewien, że jej nie ma,

Jak w imadle zmysły, przez bodźce naciskane,

Bite psy z bólu płaczą, mamy piątą nad ranem,

Jesteś zwykłym chamem, wynocha z mojej głowy,

Odnalazłeś porty na co nie byłem nigdy gotowy,

Matko, jaki duży człowiek na dachu tego bloku,

Zagrałby sam utwór na cztery ręce, wiem, zachować spokój,

A za łóżkiem jakaś zwada, tam kłócą się koszmary,

Jeden przez drugiego krzyczy, że on bardziej doskonały,

Mnie o zdanie nie pytały jeszcze wiesz, jestem za mały,

I za mało chyba znaczę, nie ? Wytłumacz to inaczej,

Już nawet nie płaczę, łzy nie zdają egzaminu,

Zaburzone postrzeganie po konsumpcji ośmiu drinów,

Nowy plastikowy nawyk znany jako pernazinum,

I przywdziałem znowu habit kapłana użalania,

Nad własną osobą łkania, chyba nie byłbym sobą,

Dzisiaj nie wychodzi z głowy ten krzyk, piekielny skowyt,

Zamieńcie się ze mną na moje piękne wspomnienia,

Bo najbardziej boli fakt, że niczego już tu nie ma,

I nikogo, że każdy poszedł swoją drogą,

Minęło tyle lat, a ja wciąż płaczę za Tobą,

Zamieńcie się ze mną na moją osobowość,

Nie poznaję samego siebie, opowiem bogom,

Tym innym, a nie w niebie nie znalazłem miłosierdzia,

Więc marzenia o zbawieniu co noc muszę wypędzać,

Powoduje, że nie znosimy nawet siebie samych

Motyw ograny, zazdrość szczerzy kły z jadem

Dobrze znam te stany, proszę zachowaj dobrą radę

Dla siebie i ciesz się póki jesteś w swoim niebie

Bo gdy chmury płaczą bólem, nadzieja wisi na drzewie

Obserwuję ten wyścig i ucieczkę wszystkich wspomnień

Topionych w nienawiści wlewanej nieprzytomnie

Do gardła, czterdziestoprocentowy lek na schizy

I czemu tak Cię brzydzi, że w końcu też chcę się wyżyć?

krzyże wiszą na ścianach w biblioteczce pismo święte

modlitwy od samego rana, ze śmiechu pęknę

wielbisz swojego pana, a powiedz mi kolego

myślałeś kiedyś o tym czym jest miłość do bliźniego ?

Ja Twoja żona wzięłam Ciebie za męża i ślubuję Ci być posłuszna, zgadzać się na to żebyś walił mnie w pysk i jebał kiedy tylko będziesz miał ochotę, nie zważając na moje uczucia, na to czy jest mi źle, nie myślał o tym dlaczego płaczę nocami i pozwalam ci mną gardzić,

Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

taka Polska paranoja tu rozkopać chcą mogiły

każdy Żyd to kawał gnoja a ja, chciałem być miły

i prowadzić dyskusje ale druga strona bredzi

Nienawiść? Bo ja wiem? To błogosławieństwo Boga,

Sześc tysięcy RPM, w podłogę wbita noga,

Nasza ostatnia droga, jedna już była krzyżowa,

Zdechły gwiazdy nad miastem, ludzi ogarnęła trwoga,

Słyszysz płacz aniołów? Na razie łkają cicho,

Ziemia pluje umarłymi i nakręca się ryzyko,

Zasrane kurwisko ze sprofanowaną cipą,

Wszystko dzieje się cyklicznie, a to kolejny rip-off.

[REF.]

I siekło, bo mózg raczej lubi takie stany,

Samym gniewem najebany, nie wystarczy naubliżać tym kurwom!

A może to nas(...)

Obżarci z godności, emocje gniją na ziemi,

Przeraźliwy wrzask, ogień, płacz wiele może zmienić,

Przestaliśmy się cenić, została tylko wściekłość,

A bóg się zaczerwieni, kiedy mu zabierzesz berło,

Stań na tronie i Ty rozdawaj ból,

W cierniową koronę naprawdę wbijam chuj,

Każdy kolejny dzień jest ułudą, iluzją tego, że funkcjonujemy normalnie, gdy tak naprawdę jesteśmy zamknięci w celach wykutych przez system kolaborujących ze sobą biznesmenów, polityków, kapitalistów, władców marionetek i całego tego szamba. Do nas, jako ludzi, jako istot myślących należy poświęcić nawet własne, i tak chuja warte życie, po to aby pozabijać te całą bandę. Potrzebny nam krwawy bunt, potrzeba nam płaczącej krwią ziemi i plującego ogniem nieba. Musimy pokazać siłę, wyjść na ulice. Niszczyć, zabijać, plądrować i roznieść w pył cały stary ład. Pojęcie patriotyzmu to przestarzała śpiewka w imię której tylko głupcy pławią się w poczuciu przynależności do grupy. Chcecie do kogoś przynależeć, chcecie być niewolnikami? Czas wziąć sprawy w swoje ręce, skończyć z polaryzacją społeczeństwa. Otwarty ogień w polityków wszelkich opcji, ostre naboje w policje i wojsko, szubienice dla komorników. Nadszedł czas wojny totalnej. Wojny z manikpulacją i manipulatorami wykorzystującymi najbardziej płytkie i najprostsze instynkty bo to by przeciągnąć częśc małp na swoją stronę. W płomieniach gniewu spłoną ambasady, jednostki wojskowe, opancerzone wozy mediów i aparatu bezpieczeństwa wszystkich państw. Globalny terroryzm jest jedyną nadzieją. Nadzieją na to, że upadnie stary porządek i albo uwolnimy się od gniewu tyranów, albo uwolnimy ziemię od nas samych, bo własnie to my, ludzie, jesteśmy tyranami.

Rozgardiasz, alarm, restart, ciężka awaria,

Najświętsza Maria Panna, Madzia, kocyk i wanna

Ci celebryci teraz wiesz stanowią standard

A hipokryci maszerują dumnie po alejach

Płacz rozrywanych zygot widać się nie przejadł,

Rozumie ściera? Czy mam jeszcze raz tłumaczyć

Że miłość do figurek to naprawdę chuja znaczy

Nie mówię tu o tacy, bo to jest już tak banalne

Widzę nie dociera, cacy, no to na kurwie wygarnę,

Bo kłamstwo zatyka wam mordy

[III.]

Może miało być tu zupełnie inaczej

Może jest ktoś dla kogo cokolwiek znaczę

Już nie płaczę tylko biję, to bilet w jedna stronę

Kamienie i kije, i widzę jak płonie twój dom

Nadzieję pokrywa sterta śmierdzącego gówna

W toksycznych zachowaniach nikt mi nie dorówna

Mogę wziąć to na siebie, chociaż wiem kto za tym stoi

Nikt nie dawał po równo. Sprawiedliwość jest utopią.

Truizmy i banały nazywane filozofią

by ukryć wady. Stary, powiedz po co mam się silić.

Grając rolę moich marzeń wzmacniam kręgi debili.

I na przemian płacz i krzyk wchodzą na tę scenę.

Na pewno nie poproszę ciebie o zrozumienie

tego ognia, bo każdego z nas spala co innego.

Smutna historia o przerośniętym ego.

3.Najbardziej przeraża fakt, że pamiętam stale.

gdy zacznę krzywdzić to nie pytaj, proszę, kiedy skończę.

każda z tych skaz ma swoją historie.

mam w sobie wojnę, agonię no i strach

tylko mi nie mów, że mam siedzieć spokojnie

kiedy płacz kompromituje i tak już smutną twarz.

Razem, możemy więcej

jak błazen, oddałem serce

i lata, mam blizny po nich

a prawda jakoś się nie broni

Zwrotka 1

Usprawiedliwieni własną jebaną rozpaczą

Publicznie zapłaczą, nogi żałośnie rozkraczą.

Skurwieniem teren zaznaczą, rządze typy macho

But w fizjonomię, nie pytaj mnie, za co gnomie

Ja cię rozgromię, mimo że mój okręt tonie

Poznam twoją anatomię, przeleję fonię

Sami unikają luster, bo są tacy obrzydliwi,

W sercach mają pustkę, którą wciąż wypełnia moda,

Pierdolić ich zasady, nie jest mi ich szkoda, bo

[REF.]

Miasta płaczą za tych, którzy łez się wyparli,

Obojętność to królowa, wszyscy są tak bardzo marni,

Pokazówki na sprzedaż i trendy propaganda,

A na dworcach zamarza rój bezdomnych, w poczekalniach,

To przecież nie są ludzie i nic złego się nie stanie,

Tak jak mocno się świecą, tak szybko zgasną.

Znów bluzgi poleca (wypierdalaj) nie mogę zasnąć,

Bo mnie śmieszy to, co bredzą - maślane masło.

Kretyński pleonazm, a debila nie przekonasz.

Prędzej skona płacząc w swojej wolności ramionach,

Nie przyjmie do wiadomości, że go robią w konia.

Na zewnątrz kwiat młodzieży, w głowie mózg jamochłona.

Minus do plusa, bilans wychodzi na zero,

Swój do swego ciągnie, na świecie tak się przyjęło.

Mam garnitur z '95, jeszcze się wcisnę

Nieświadomy zabłyśnie nazwie dumą socjalizmu

Ze śmieciem (???)a nie sztuką krytycyzmu

Dyfuzja argumentów dla symfonii przekrętów

Dzieci już nie płaczą nie uświadczysz ich jęków

Sumy tony lęków rodzin jebanych w dupę

59% - tak podaje komputer

Miasto potrafi kusić i stawiać barykady

Szczęśliwi są ci głusi, inni nie dają rady

Chłopaki nie płaczą, gdy płacą za błędy.

Chcą mnie przygasić. Wracam...nawet nie wiem którędy.

Robię to bez przerwy, bez pauzy.

Tobie puszczają nerwy, krzyczysz, jakbyś był z Austrii.

Mamy duszę, choć najchętniej zrobilibyśmy Holocaust im.

Dobrze wiem jak czujesz się, lecz nie mogę zrobić nic.

Dobrze wiem, że pogorszam twoją sytuację i

Moja głowa jest odporna na wszystkie ataki

Lecz widzę, że twoja nie, więc raczej nie pomogę ci

Ten płacz

To dźwięk

Złota

Dla mojej duszy, wiem

To jest złe

Pisze wiersze

Zwyczajna dziewczyna – ja

Tam gdzie

Ostatni pociąg kończy bieg

Czasem płaczę

Zwyczajnej dziewczynie – źle

Refren

To ja – kiedy wszyscy śpią

Na księżyc – patrzę się co noc

Dzielą nas i wszechświat na pół.

Jak to jest, wie jeden Bóg.

Czystość ran, godność i ból

Ceremonie dla złamanych serc.

Dzieci płacz, wędrówki po kres

Jest w tobie jad, niegodny, by żyć

Zatrute wino, a portret we krwi

I szukasz, szukasz zła

Przeklęty jak swój cień

Głupiec brnie w przepaści wir.

Bez wiary wierzy tylko w słowa.

Czasami przebijam się przez druty, stalaktyty będące sztyletami.

Łączę się z nimi poprzez nerwy i czuję, jak jestem tchnieniem.

Kocham płacz, kocham śmiech, czuję, kocham, widzę, słyszę śpiew,

Tutaj i teraz, i tam.

Jak długo można iść bez ryzyka, bez potknięć i prób?

Cudzołóstwa z sumieniem, pełnym żądzy natchnieniem?

Ludzie-ptaki, Ludzie-ryby, Ludzie-psy.

i tak umrę jako głupiec

Haruje jak wól za 1000 zł

Do garnka czasem, nie ma co włożyć

Nie, nie , ja nie narzekam

Ludzie płaczą za kawałek chleba

Ja chce pomóc chociaż sam nie mam

Dobrze , że mam kawałek chleba

Ref.

Zapomnij, że sie urodziłem

Nie będę cierpieć bardziej, niż podczas życia!

To wszystko tak przygniata mnie.

Ref: Straciłem, nadzieje, ja w ogóle nie istnieje.

Wiedziałem jak będzie, mimo tej wielkiej więzi.

Wciąż piję, wciąż płaczę, ja Tobie nie wybaczę.

Czy spokój, czy zemsta, to wszystko wciąż mnie nęka.

2. Przez pryzmat bólu, widzisz mnie.

Gdy na mnie patrzysz, boisz się.

Chcesz uciec od mej duszy jak najdalej stąd!

Po krwawych walkach, nie chcące zgody,

Walczą o władzę nic nie znaczącą,

Dają żyć wojnie, złem tryskającej.

Żołnierze giną, o swoje nie walczą,

A z rezultatów, do Boga płaczą.

Walczą o władzę dla swych przywódców,

Egoistycznych, bezdusznych głupców

Ref: Ciężkie maszyny, gładzą swą mocą. Sieją zniszczenie dniem, oraz nocą.

Niszczą już wszystko, co na ich drodze, nie zgładzą ich najwyższe moce.

* Odczuwam strach, że ułożę coś nie tak

Ciągła presja i stres co do tego, co i jak

I tak na przemian, śmiech i płacz

Dni zbyt podobne są do siebie

W tych dniach ciągle jest za mało ciebie

* Mówisz, że i tak wyjedziesz, potem wrócisz

Czasem tego słucham i staram się uwierzyć

jak będzie dobrze gdy rak Cię żre

emancypacja i ciepło kobiety nie zawsze idą łeb w łeb

chcę podać ci dłoń przytulić swą skroń do ciepłej klatki z biciem w niej

lecz póki co picie wypełnia tą lukę i nie zanosi na zmianę się

wypełnia tą lukę lecz dlaczego płaczę miałam być twarda wiem wiem

pokazać ci słabość w świecie bez sumień to tak jak strzelić sobie w łeb

pokazać ci łzę gdy mnie nie rozumiesz bo tylko czaruje i kuszę cię

to dlaczego ciągle chce wiedzieć co czujesz ?

i jak pojmujesz całą mnie ?

jak będzie dobrze gdy rak Cię żre

emancypacja i ciepło kobiety nie zawsze idą łeb w łeb

chcę podać ci dłoń przytulić swą skroń do ciepłej klatki z biciem w niej

lecz póki co picie wypełnia tą lukę i nie zanosi na zmianę się

wypełnia tą lukę lecz dlaczego płaczę miałam być twarda wiem wiem

pokazać ci słabość w świecie bez sumień to tak jak strzelić sobie w łeb

pokazać ci łzę gdy mnie nie rozumiesz bo tylko czaruje i kuszę cię

to dlaczego chce wiedzieć ciągle co czujesz ?

i jak pojmujesz całą mnie ?

Taki jak ja gagatek,

Nie lada to kram.

I po każdej nowej psocie,

Gdy go dręczy wyczyn mój,

Płaczą z nim wszystkie ciocie

I babcia, i wuj.

Ada, to nie wypada!

Tak być nie może, trudna rada!

Na widok wszystkich twoich fantastycznych psot

Wiernych Polsce ludzi tłum wciąż ginie na ulicach

Z nieodpartą wiarą w dzień gdy skończy się zły sen

Ty wraz z bolszewickim złem grabiłeś swoją ziemię

Co dzień raniąc ją i hańbiąc ojczysty herb

Dzisiaj chcę ci napluć w twarz za krew i matek płacz

Choć upłynął ciężki czas on nie zagoi ran

Nie wymaże z wielu serc bólu i cierpienia

Które zadał ten czerwony sztorm

Ref.: (x2)

Nie zamykaj się na płacz

Każdy pusty dom ma dziecka twarz

Każdy dobry gest potrzebny jest

Sam to wiesz

Ty znasz matki głos i śmiech

Nie płacz, maleńka, szkoda łez

Życie jest takie, jakie jest

Mogę ci gwiazdkę z nieba dać

Na tyle tylko dziś mnie stać

Włóż pod poduszkę swoje sny

oddając słowa kiedyś zabrane wiem jakie niosą emocje zamknięte przed światem zaglądając tu czasem poznają prawdę i kłamstwo zarazem zagłuszając czas milczeniem istnieją tak same dla siebie na zmianę dają lub odbierają wszystko mają swój cel i swoje prawo wykraczające poza normy wprowadzają nikomu nie znane zasady tworzą podziały by nie widzieć żadnej zmiany w tym całym układzie gdzie wszystko działa na podobnej zasadzie taa na podobnej zasadzie

TES

słowa przemilczane i słowa powiedziane rzucam tym, jak bachnie odbije się o ściane niech pojmie jak , słów mych bo lirycznie zabijam już nie pierwszy rok idą po neuronach skaczą wam po głowach otwórz swoje oczy i je wreszcie zobacz wstają upadają powolutku gdzieś raczkują zabijają nocą dzieci posługując słowa fałszywe i słowa prawdziwe tu słysze na co dzień kiedy po asfalcie idę i sama już nie wiem czy mam im uwierzyć czy dobrze opisują akcje osobistych przezyć słowa fałszywe i słowa te krzywe będą z tobą żyły póki wciąż są prawdziwe nie marnuj nigdy słowa słowa słowa bo wszystko przecież zaczęło sie od słowa

ON

ejj... kocham słowa , słowo bo tak czy inaczej stałeś się moją drogą mimo że tak często ranią i odbierają wszystko jednocześnie koją i umilają przyszłość tak często ranią tak często widzę to tutaj 7 1 Wrocław rzeczywistość otruta ja idąc po skrutach sam nie widziałem granic mając słowa za nic biorąc tę rzeczywitość z buta i znów słowem na wrzucony chce temu światu i tym ludziom ukłony bo chyba było trudno prawdę powyrzucać, pomyśl i wartość słowa skutecznie potraktować z buta ja jestem z tych co o wartość walczą słowami dziękują, proszą, śmieją się i płaczą to słowami się bronie to one prowadzą mnie drogą żyje tym bo słowa ... słowo...

Czekaj, Maryś, nas -

Niedaleki czas,

Gdy zmora przepadnie zła,

Będzie radość aż błyśnie w oku łza...

Nie płacz, Maryś, nie -

Nie powtórzy się!

Ruszaj, Pierwszy Korpus nasz -

Salut daj na Wschód! Na Zachód marsz!

Będzie wielka rzecz,

a smutki i troski gdzieś z tyłu zostawić!

zamiast pokory, wolimy smak piwa,

ten kto radosny zawsze wygrywa!

piwo, muzyka, zabawa i śmiech,

smutek i płacz już dawno porósł mech!

zostawmy płacz emo pedałom,

będziemy krzyczeć: mało! mało!! mało!!!

ktoś przychodzi, ktoś odchodzi, zostawiając wszystko tu.

coś się kończy, coś zaczyna, ranek kończy przestrzeń snu!

RING! wstań i walcz!

RING! podnieś się!

RING! otrzyj płacz!

RING! dokończ grę!

nieraz byłem już na deskach, jednak coś kazało wstać.

podnieść głowę zadać ciosy, i odeprzeć nowy strzał!

by nie dostać nożem w plecy, aby nie poddawać się.

gdy mnie pytał: - co ja mam zrobić?

- jak do niej zagadać?

A teraz siedzi sam.

Choć tęskni to nie płacze.

Chłopaki nie płaczą,lecz tęsknią naprawde.

oni mieli być razem

a jednak razem nie są

ona miała być z nim

a on z nią to nie przesąd

Jestem ciekawy,jakby to się potoczyło,jakby się sytuacje

odwróciło,jakby serce w lód się nie zmieniło.

Jakby łza z oka nie pociekła,pewnie byłaś byś jeszcze bardzie

wściekła.

Coś Ci powiem,lecz nie płacz jak będziesz zła.

Nie chciałem żebyś była zła,wściekła,smuta,wściekła,na chłopaka

który po prostu się starał,i ukrycie się podkochiwał.

Chwytał każdą chwile,a ja Cie zobaczył to sobie tylko mógł marzyc.

w myślach obraz szczęścia wyobrazić.

jak drogą krętą na pełnym gazie jechałem z ziomkiem,

pamiętam zakręt,rozpęd-potem już nic nie kumam,

tylko postój na szluga,serce waliło jak spluwa!

Tego samego dnia kilkanaście godzin wcześniej ,

tłumiłem w sobie płacz bo śmierć wzięła mi koleżkę,

nie będę mówić co i jak-to nie jest Twoja sprawa!

W nieszczęściu szczęście,kurwa nie chcę się zastanawiać,

czy życie to kara,czy pieprzona nagroda,

od boga którego chciałbyś nie raz zawołać.

że ja śmieję się z wszystkiego

i że gwiżdżę wciąż na świat.

Jeśli czasem jest mi ciężko

lub mi figla spłata los,

ja nie płaczę, ja nie wzdycham,

ale śmieję się na głos.

Oj diridi, od diridi, rach ciach ciach

jutro się odczepi bida, rach ciach ciach

a jak bida się odczepi, rach ciach ciach

I. Czasem w życiu jest tak, trochę śmiechu a później jest płacz.

Chciałbym by cały świat, oczarował nas.

Ref:.Daj mi swój uśmiech może dwa (może dwa),

A wszystko wtedy zmieni się (zmieni się).

Bo życie przecież zna ten smak,

W niej słowa zawarte, pierdol się, na razie,

dotarło do niego że to wszystko udawane,

miłość, gesty i uczucia to była zwykła suka,

pies jebał, niech się rucha.

Zobaczysz jeszcze że zapłaczę kurwa za to co miała,

i nigdy tego nie doceniała, wycaniła się jebana,

chłopaka złamane serce, myśli jak psychopata,

wyskoczy to ją znajdzie lecz to nie będzie zabawa.

Proszę, pamiętaj, uważaj, jaj jej ufasz to nikomu,

I jedyne co potrafił mi powiedzieć...

Pokochałem ją, nie wiem jak to się stało

Pokochałem ją, muszę opuścić Ciebie już

Pokochałem ją, i do niej odchodzę

Pokochałem ją, ale proszę, nie płacz już

Podszedłem do niej i objąłem ją

Była cała mokra bo chyba padał deszcz

Albo łzy zalały już cały świat

I to powrót będzie z łez zgaszonych marzeń

Czarne myśli plączą się w mojej głowie

Wielki ból pożera mnie

Moje niebieskie oczy płaczą,

A serce krzyczy tak strasznie

Zimne dłonie przechodzi gorący dreszcz

REF: A serce pęka

I wylewa się

Nie mam sił.

I choć wierzę w takie chwile, nie spotykam ich.

Omijają mnie.

Nowy dzień a jakże szary, taki sam jak poprzednie.

Przytłacząjaca rzeczywistość, w której

nie odnajduję siebie, już nie.

Chcę przejść na tamtą stronę.

Tylko nie wiem jak, nie wiem jak.

Nie radze sobie z tym, już naprawdę nie mam sił.

Tak bardzo boli, gdy ktoś odchodzi.

I to cierpienie, że już go nie ma wśród nas.

We dnie i w nocy, płacz w samotności.

Systematyczny lęk przed wspomnieniami.

Ja wiem jak to jest.

Wiem jak się czuje osoba,

która pożegnała właśnie człowieka.

Choć uczyli mnie „Nie krzywdź innych”.

Tyle żalu jest, nie mogę tego znieść.

Ciągle wracają wspomnienia.

Te złe, krzywdzące, nie mogę.

Nikogo nie obchodził płacz.

W kątach, gdy sam – pełne oczy łez.

Ref: x1

Nie mogę się powstrzymać.

Diabeł we mnie śpi.

Zrobię wszystko, wiesz, zatrzęsie się ziemia, nie pozwól tak żyć, nie chcę zgubić Twego cienia.

W głowie tylko mam litery Twojego imienia. Kiedy się żegnamy mówię: do zobaczenia.

Sam niewiele mogę i niech to się nie zmienia. Wielka nadzieja, niech każdy ją docenia.

Uśmiech na twarzy - bezcenne zjawisko. Ciebie tutaj nie ma a ja chcę być blisko.

Ciebie tutaj nie ma a magia pozostaje, ja tego nie czaję i czasami płaczę.

Tak musi być -dłowami to tłumaczę. Idę do przodu, do tyłu się nie patrzę.

Bądź przy mnie zawsze, w radości, w kłopotach.

Próbuję ciagle zbliżyć się do Ciebie, próbuję ciągle, a jak będzie nie wiem..

Kasia:


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga