Alfabet słów:

Słowo anomalia w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery a: aspołeczność, aktorstwo, arfa, Anatola, abwera

Kto w Polsce śpiewa o anomalia ? To między innymi Bezimienni, Chłopaki z Szarego tłumu, Kabaret Dno. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Mój tik inny jest od wszystkich znanych mi dotychczas

Gdyż pytałem wśród uczonych i czytałem w pismach

Choć na odruch nie wygląda to jest całkiem fajna

Ta wrodzona dosyć dziwna moja anomalia

Anomalia, anomalia

Tiki tiki tu tiki tiki tam

Czemu ja to mam czemu ja to mam

Tiki tiki tu tiki tiki tam

Czemu ja to mam, ja to mam

Pedalski strzał amora, sodoma i gomora

Cioty chcą mieć więcej praw, z napisem made in holand

Na kogo wyrośnie potem taki małolat

Nie powie stop adopcji tylko pedał i ignorant

Weź poradź coś na te anomalia

Taka niby rodzina, później dla dzieciaka trauma

Jak zacznie ogarniać, że to nienaturalne

Nie mógł być poczęty przez stosunki analne

Parady pedałów, na ulicach tranzystory

Wschodni wiatr ze wschodniej strony

Bądź zadowolony

[x2]

Wschodni wiatr, my z nim przez szczyty i doły

Omijając anomalia i żywioły, prosty język

Musisz wiedzieć, że w każdym coś drzemie

Zapuść korzenie i ruszaj, uwierz w siebie

Nie jestem tu od dzisiaj, przecież dobrze mnie znasz

Każde staranie, nagranie, przecież znajoma twarz

Jak kwas siarkowy wypala mi duszę

Muszę zmienić coś w swoim żywocie

Noże się skuszę, ze złej drogi zboczę...

Ref. (Lejdi Jaga)

To właśnie te prawdziwe anomalia

Losu kart rozdana talia, kolejna batalia

Wokół szare realia... (x2)

Pierdolisz moje waśnie? a właśnie

Odbieraj przekaz poważnie, przeważnie

Na to, na to nie pomogą rady terapeutów

jak napełnić kiesę i nie stracić zębów.

Bez happy endu paru już odpadło

bezduszni biurokraci zaserwują tobie bagno.

Mówię o tym na głos, społeczne anomalia

za winklem czyha zło obserwuje cię jak tajniak.

Powszedniego chleba pajda, musisz to sprawić

jeśli kogoś kochasz, jutro czujesz nienawiść.

Możesz dać życie wariat możesz też zabić

Lecz żyje dalej, widzę fajne uśmiechy panien,

Zabija palec, przecina rękę i moją wargę,

Skandale na rynku, w imię pamięci,

Może amputują przeszłość, i będę lepszy,

Nawet nie wiem ile warte, są anomalia moich zmartwień stąd,

Dużo błądzę, ale wiem że, to, jutro będzie czas na lepszy błąd,

Nawet nie wiem ile warte, są anomalia moich zmartwień stąd,

Dużo błądzę, ale wiem że, to, jutro będzie czas na lepszy błąd,

Kraków, dawno już mi pływa w żyłach,

Zabierz to ode mnie, te uczucie nie potrzebne

Okaleczam swoje myśli, chciałbym kochać bez granicznie

Ale chyba nie potrafię to cholernie przykre

Nie mam ochoty się więcej powtarzać

Moje słowa to kierunek, a nie wieczne anomalia

Dałaś mi za wiele serca, za mało powodów, by

By się nie poddawać, razem już do końca żyć.

2. [Bisz]

Za nami wyspy przebiśniegów, miejsca naszych snów,

Jesteśmy wpleceni w kanwę tego życia

Życia z wielkiej litery

Życia wspaniałego

Nie kończącego się w swoim bogactwie

Ostatnie lata to anomalia

Człowiek niszczy przyrodę

Jest to przeciwne naturze

Dewastacja przyrody jest grzechem

Przeciwko różnorodności życia

Co się czepia mnie ta makrela, dedykacja?

Jej na pewno to się przyda.

To rebelia, artemida. To pretensja, to elida.

Ty jej nie znasz, Boże mój. Niech na przyszłość nie zaczyna,

Anomalia, morwa jedna, witamina.

To plastyka, to angina. Gwadelupa, z przeproszeniem, tfuj!

A poza tym przecież sama sobie winna... x4

A poza tym przecież sama sobie winna!

Tak to Ameryka

Ref: Ile jest na całej Ziemi?..

gdzie bumerang w górze leci

kangur w tobie nosi dzieci

lecz to nie są anomalia

Ten kontynent to? Australia

Tak to Australia

Ref: Ile jest na całej Ziemi?..

Patrzą skośnymi oczami

Dzwonię do kolegów szeleszcząc banknotami

Sfora jest ze mną, Kocur pomiędzy wilkami

3. Wiesz, ja wcale nie neguję tego co między nami

Było, jest, będzie, my jesteśmy tacy sami

Ty anomalią ja Alkatraz lecz otwartym

Zamykam się przed tornadem nienażartym

I choć to nie ja Jassie Pinkman, i to nie ja Haizenberg ani inny który gotował w Breaking Bad

Wiem, że co zrobię dziś będzie gotowe na jutro

a sprzedam gdy nadejdzie czas trudno

Ref: Już za dużo słów powiedziano o babilonie

W każdym słowie ten Babilon płonie

Ja chcę tylko wiedzieć co mówią Twoje dłonie

Gdy rozdrapują plecy do krwi lub tulą moje skronie

Ja nie wiem co to sprawia – to jakieś anomalia

Raz twardy jak orzech, raz słodki jak bakalia

nie chciałem by oceniano mnie po moich krokach,

jestem anonimem na wysokich obrotach

nie pytaj o zasady ale jestem im wierny,

Wypijmy za lepsze jutro, chodź może nie być go wcale. Oblejmy dzisiaj wódką, kogo obchodzi co dalej. Ty snuj historie o Bogu i tak ma w dupie, że klękasz. Uważasz, że jesteśmy marionetkami w jego rękach. Wciąż się użalasz, a w życiu trzeba być silnym, nie wiesz czy istnieje a oskarżasz go winnym. I przestań w końcu zakrywać oczy naprawdę, chodź raz pokieruj swoim życiowym tańcem. Schowaj wspomnienia na potem, będziesz miał czas by pomyśleć, migają jak stroboskop gdy masz podjąć decyzję. A ja znów stoję w letargu, przymykam oczy na świat, wolę nie patrzeć jak fałszem karmi się każdy z was. Ja nie mam serca z kamienia chodź wielu tak o mnie mówi, wolę założyć słuchawki niż słuchać ludzi. Mimo, że jestem chamska chodź w sumie życie jest bardziej, bo dostaję w ryj codziennie i ma w dupie czy płaczę. Wypijmy za lepsze jutro, to nam znieczuli cierpienie. Chodź nie obudzisz się z *winem* raczej z brudnym sumieniem. I nie wiem już czy jest warto czekać aż będzie lepiej, zamiast ciągle wymagać czas dać coś od siebie.

Znowu sztucznie zmniejszam wielkość źrenic, bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić. Wiem. Otwieram butelkę i puszczam stare klasyki.

Znowu sztucznie zmniejszam wielkość źrenic, bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić. Wiesz, moje uczucia dziś są gdzieś na dnie...

Dotykam butem krawędzi tu równowaga jest celem, a na rozdrożu myśli czuję, że spadam na ziemię i może chciałabym skoczyć chodź nie mam tyle odwagi i czuję wstyd, bo jedynym wyjściem jest tu zabić. Ukrywam twarz pod kapturem, wolę gdy na mnie nie patrzą, dostrzegam tylko swój cień i okryte lodem miasto, a ulice bez końca nie jeden już z nami skonał chodź nie mają imion jak u Dżimsona. Zatapiam siebie w dymie, wypuszczam problem na zewnątrz, coś jak ukryte odbicie ale tacy set memento. Czuję na barkach ciężar i chłód brudnych ulic, gdzie anomalia stawiana nam przed nosem mury. Nikt tu nie czeka na cud to się nie zdarzy na bank. Chodź częściej zamiast wierzyć nadzieję topi się w szkłach. Chodź może w snach, bo już nie wiem czy to koszmar czy prawda, ukrywam żal pośród kłamstw, nadal toczy się walka. I krok po kroku, serce przy sercu, stoimy tak lewa- prawa, biegniemy żeby zanurzyć się w snach. Za lepsze jutro by szczęście było w nas, wypijmy za lepsze jutro, tak.

Choć nie mają imion jak u Jamesona.

Dym.. Wypuszczam problem na zewnątrz.

Jak ukryte oblicze, ale Tace Sed Memento.

Czuję na barkach ciężar i chłód brudnych ulic

Gdzie anomalia stawia nam przed nosem mury.

Nikt tu nie czeka na cud, to się nie zdarzy na bank.

Częściej zamiast wierzyć, nadziei topi się w szkłach.

A może w snach, bo już nie wiem czy to koszmar czy prawda.

Ukrywam żal, pośród kłamstw nadal toczy się walka.

To tak jakbym poczęstował Cię azbestem

Chorym jestem, mam chorą aurę i przestrzeń

Abrakadabra to czary i magia i mary koszmary i ogólnie wariat

i dzwoń na komisariat

Halo Panie widzę anomalię

łapcie go i róbcie mu mózgu pranie

Serio waćpan gość się chyba naćpał

Siemandero tera to będzie dopiero

wita Ciebie przed premierą bohater George'a Romero

Rada nie chata, to zwykła czasu strata

Chętny jestem zawsze, odkrywać nowe plansze

Ciśnienia gaszę, kocham melanże

Chodź to Ci wytłumaczę wolnym stylem Cię uraczę

Nie straszne nam, pogodowe anomalia

Bro zimą na ławeczce, zna to każdy wariat

Nigdy awaria, to taki styl życia

Wyjdź na pole ziom, wyjdź z ukrycia

Tu nie przewodnik z serii Pascal i jego wizja miasta

Nie pójdę w twoją stronę zapamiętaj,

Nie pójdę w deszcz, pójdę później, poczekam,

Poczekam na swą kolej zrozum,

Mam swój rozum jestem sobą w końcu,

Wiesz, Anomalia to zmiana humoru,

Życie mówi wiesz ale, czy jestem gotów,

I patrzę przed siebie , To co dalej,

Wierzę w Siebie bo wiem że mam talent,

Jestem sobą, tak naprawdę, rozumiesz,

Wzór pajacyka sterowanego ślepo,

Poprzez wygodę trenty głupotętę po mody,

Potem styczniowe lato paraklimatowrzody,

Uranowerybomutanty wyjdą z mętnej wody,

Nadejdą szkody, anomalia pogody,

Deszcze wezbrą do brody, z głowy wyprą litry sody,

Odyseja kreatur tych to absurd na wzór,

Oxymoron niczym ciepłe lody,

Przodkowie walczyli tu o dobrobyt,

parzy niczym pokrzywy, człowiek nadal marzy

w czasie gdy świat krzywy cierpi lub Bóg wynagradza

A co dla tych co u których nie, spokój się osadza jak sadza

Obojętnie co, obezwładnia tylko fizycznie nigdy mentalnie

To do Cie anomalia, tyle bym dał za jej usta jak dalt

Czysty nektar, sam czar

Tyle bym oddaj gdybym ją zdobył

Eksplodował bym jak Czarnobyl

To drugi dzień, sama myśl odbiera mi tlen

nie jestem maanam odbieram fanatykom prawa

odradzam banał tak kanonada skraca marazm

atrakcja w ratach atrakcja w paktach jest poprawna

reklama w latach, planuje zamach jak al-kaida

w atakach kazań kampania zmaga anomalia

Ideał znajdź,

nasza kultura to nie mekka

muzyka z serca tak nas napędza

(ha)

Esencja lojalności, kwintesencja prawilności

I jej nie przyćmiony blask, cały czas, cały czas

Ursynów to sypialnia, życie tu zwalnia, tutaj

Zlokalizujesz nasze personalia, postawa wśród swoich

To nie anomalia, wiesz o co chodzi wariat

Pod tym mogę się na pewno podpisać, że słowami

Próbuję ci to wszystko opisać wytłumaczyć

Ile to, kurwa, dla nas znaczy - zbyt wiele by tak

Po prostu, od zaraz to utracić, trzeba być zawsze

"

Mitico:

Nie pomyślałbym nigdy, że posunę się do tego stopnia,

że przyjdzie napisać mi takie trudne słowa.

Że w mojej głowie będzie anomalia, burza, zamieć,

że pozostaniesz ze mną, ale tylko jako pamięć.

Gdy wracam myślami do naszego pożegnania,

bo jest coś takiego jak ""Chwile zatrzymania"".

To są momenty, w których, nie wiem co się dzieje,

Otoczony miastem realizuję plany

Tylko dobry scenariusz pod uwagę brany

I robię ile mogę by zarobić trochę many many

To powstanie samiec tu są inne realia

I na porządku dziennym anomalia

Co zatruwają atmosferę tak jak chemikalia

Tu żeby być normalnym trzeba być jak wariat

Sens życia rozryty łeb poryty bo najebana mafia wciska kity

Naprawdę idzie się nieźle uśmiać przy tym

Dosyć mam facetów sztywnych jak bon ton

Żadna to podnieta salonowy chłop

Jakaś anomalia jest potrzebna mi

Kochaj mnie jak wariat

Kochaj mnie jak świr

Kochaj mnie jak wariat

Kochaj mnie jak wariat

Urabiany według planu

Przewidywalny w każdym zachowaniu

Kolejny ruch - właściwą reakcją

Odstępstwo od normy - anomalia

Przebadany, opisany, rozpoznany, nakierowany

Zbiorowy mechanizm moralnej degradacji

Zgodnie z instrukcją eksploatacji

Wyhodowany tak, by pracować

To Abstrakcja - to improwizacja

To Surrealia - duszy codzienne anomalia

To medytacja, manipulacja, organizacja

umieszczenie życia tam gdzie pasja

To wersy z głębokości tej naszej samotności

dobrze że u mnie gościsz, mówię ci

emano to prestiż, chyba ma na to treści,

wita nalot powieści panią panom,

te wersy, palą ranią, i ten styl falą gnają

the best of nam grają gdy bębnić przestają

to archanioł bezcześci materii anomalią,

zaterminowaną w powieści to mania

to crush testy treści festyn testuj w miejscu,

destination wierszy w sercu wiesz już

gdzieś to nęci pięciu menciów w deszczu,

Oskarżaj mnie o zło na tych kartkach

To karma flow, tło, armia armat

Husaria grom, skąd ? Ziom nie ogarniasz

To szał moich kar jak mrok Armageddonu

Syjonu anomalia, twórcy zakonu demonów

Zabójcy milionów obłąkanych dusz

Koniec tuż tuż, pokłony nam złóż

To Buuunt i rewolucja, bądź gotów

Godzina zero, już nie ma odwrotu

[Verse 1]

Widziałeś mnie w pierwszym klipie? Człowiek Ortalion

Nie chciałem jarać tego, co skejci, chociaż męczyli - Pal ją...

Mes-Dres

To nie byłoby anomalią, tylko mikrofon wziąłem

Przez pomyłkę za Święty Graal, yo

Jeżdżę dekadę, rapuję pieśni

Ale dres mi się śni

Myślę - co by było jeśli

Widziałeś mnie w pierwszym klipie? Człowiek Ortalion

Nie chciałem jarać tego, co skejci, chociaż męczyli - Pal ją...

Mes-Dres

To nie byłoby anomalią, tylko mikrofon wziąłem

Przez pomyłkę za Święty Graal, yo

Jeżdżę dekadę, rapuję pieśni

Ale dres mi się śni

Myślę - co by było jeśli

Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina

Powiększa się zakażonych rodzina ta.

Gdzie idzie pełny rozpiździel na pełnej piździe , epidemii track, się nie narażaj, zważaj tak

szeroki, a za mały jednak świat, uważaj wyroki, płoną bloki, niezdecydowane toną kroki

Mokre zoki, mokre skoki tu wariat, anomalia macie wariant Poloki, tam bez zasad ginie, giną policyjne świnie

Wszędzie obskurnie, władza durnie

Ja w* z uniesionym czołem dumnie,

my schludnie, real południe, potępiani trutnie

Potelepotani okrutnie, Wy - ukarani za kratami szponu logo, zajarani w bani pogo

W.L.O :

Jeden krok, zdecydował, że jestem tu dziś

Bez niego ziomek, nie byłoby tutaj nic

Jego macki, wciągnęły mnie, do tej matni

Wariacja, z codzienności, do anomalii...

Chodź czasem wątpliwości, wkradną się do myśli

Tak mocne i pochopne żeby pierdolnąć ten wyścig

I, kiedy mam już zamiar, odwrócić się i odejść

Nie dam rady, nie umiem, bo to droga w jedną stronę!

Anormalnie aplikuje amplituner atrakcje

Anomalie afirmuje adnotuje abstrakcje

Bity badam, biby bywam, bydło będzie bezczeszczone

Bity bębnem będziesz, bedzie bandy bezkres boleć

Cechuje całość celem cwaniaków cycki i cipki

Cwelu codzień ciśnie czas, cioto cofniesz cyfry?

Utrwalać w przekonaniu taki mamy zwyczaj

Bynajmniej nie zostawiaj pytań

Wyjdź z tego sam i nikogo już nie chwytaj

Dlaczego mam się bać, stać niczym strach

Na anomalie, nurtujące brednie

Ta koncepcja, ten smak,

Techniczne cięcie, momentalny przypływ

Zalewa umysł, by po chwili móc go zniszczyć

Wiele trudnych decyzji, żadna nie przychodzi łatwo

mam się w co ubrać i nawet mam co zjeść.

Bo ja mam zęby w dupie, potężne zęby w dupie,

ot i wszystko, Panowie cześć!

Inna rzecz, że obronę mam przed pedałami,

i to jest anomalii mej jedyny plus.

Bo gdy zanadto taki pedał się podpali,

to nie uciekniesz, choćbyś miał najszybszy wóz.

W wojsku czy w kiciu, na obozie, w internacie,

wszędzie mnie może spotkać los okrutny, zły!

Helikoptery, helikoptery, helikoptery

to są penery.

Lecą w oddali, całe ze stali

błyszczą się w słońcu jak czyste złoto

pogoda piękna bez anomalii

zrób sobie foto, krucha istoto

plener, zabawa, cudna impreza

helikoptery, w górze pokazy

to dzień harcerza jeśli w papieża

Choć nie jestem leśnym wieszczem

Daj miłości z siebie więcej

Raduj moje serce

Nie zginę, bo trzymasz mnie za ręce.

Anomalie i chmury rozdrobnią ewentualnie wysoko wzniesione mury.

Niepotrzebnie ludzie się tam chowają, za murami przed światem uciekają.

Ograniczają swoje życie, żeby z monitorem siedzieć przed światem skrycie.

Jeśli pozwolisz Tobie zanucę w konieczności, wtedy wyzwoli

Cię z tego, czemu się boisz ?

Milczący znów objawił się w mojej jaźni,

by dokonać obdukcji oszalałej wyobraźni

Oblizał swoje wargi, gdy zajrzał do środka:

Świat pełen anomalii, co bożka przyciąga

jak psychiatryczny oddział, a może klątwa,

która zapewne aż do śmierci potrwa

Wita hukiem ciał rozbitych o biały szkwał

Odbitym echem prawd, skrótów, rad od uszu miast

o boże nie masz co palić

wysłuchali, do cna wyjebali

na śmietniku kultury się czai

jak straż nocna czeka na skok na fali

od podstaw znów z głów anomalii ich i rzemiosła

droga prosta szła po podpalonych mostach

z dwóch stron stali, wysyłali w postach

i podpalali coś w nas

Hipoteza brzmi - ci ludzie nie mają kasy

o boże nie masz co palić

wysłuchali, do cna wyjebali

na śmietniku kultury się czai

jak straż nocna czeka na skok na fali

od podstaw znów z głów anomalii ich i rzemiosła

droga prosta szła po podpalonych mostach

z dwóch stron stali, wysyłali w postach

i podpalali coś w nas

Hipoteza brzmi - ci ludzie nie mają kasy

u schyłku ery ryb nie kamienia

pandemia uzależnienia

momentalnie pragnień arie

dźwiękoszczelnych dotykają barier

kolosalne anomalie

działań pełnowartościowych karier

Zniewoleni cywile, wolni więźniowie

gdzie w skrajnościach leży złoty środek

gdy się chwilę nad tym zastanowię

Ale znam paru, co by tam chcieli się znaleźć

Sprzedajni jak czajnik full udoskonaleń

Co dziś świętym Grallem w ustach kamel z cudzesów

To moje miasto - miasto smutku i stresu

Brak gestów, wyśmiewców anomalii

Z Polski do Anglii to smak kolejnej szansy (zaśnij)

Zaśnij, pomyśl o ludziach, o ich pragnieniach

Marzeniach, o które zahaczają zera

A teraz pomyśl, kto szuka frajera ziomy?

To tkwi w tej wodzie i wzrokiem wodzi po sklepie wciąż

W święta mam najlepsze branie

I do każdej pani co przystanie wnet puszcza oko

Choć stoi z boku tej pani mąż

Ach te przyrodnicze anomalie

Nie do pomyślenia są

Zagap się choć minimalnie

A ten nie wiesz jak opuszcza balie

I skąd się obok ciebie wziął

zamydlić oczy chcą, drybling zrobić bo

wyścig zdobi to.

Można powiedzieć że to jest zapisane gdzieś

oblekane w sieć, w tą batalie wejść łatwo

anomalie szczęść, mam ją

a tymczasem cześć, sprawdź to!

Są piosenki przy których mógłbym ogłuchnąć kumasz?!

Ciary przechodzą ciało jakby akupunktura

ważny rytuał, sprawmy by kumał go każdy

Cała ta przestrzeń i ty - kukła voodoo

Nakłuwana igłami przez układ trudów

To z brudów i cudów układasz scenariusz

Oszukaj to chore stadium, albo tu zwariuj

W tym niemym sanktuarium, gdzie rządzą anomalie

Bez bariar, świat nie poda valium, upadniesz

Przepadniesz, powstaniesz, lub zostaniesz na dnie

Na zawsze w tym bagnie niespełnionych pragnień

Masz szansę aby się wydostać, to twoja gra

Cała ta przestrzeń i ty - kukła voodoo

Nakłuwana igłami przez układ trudów

To z brudów i cudów układasz scenariusz

Oszukaj to chore stadium, albo tu zwariuj

W tym niemym sanktuarium, gdzie rządzą anomalie

Bez bariar, świat nie poda valium, upadniesz

Przepadniesz, powstaniesz, lub zostaniesz na dnie

Na zawsze w tym bagnie niespełnionych pragnień

Masz szansę aby się wydostać, to twoja gra

Na wietrze który zaśpiewa, że ziemia jest ciemna.

Richter nie przewidział skali, przy której się świat zawali,

Branża atomowa fali, skutków, zniszczeń i awarii.

Dziś napromieniowali niewinnych nowotworami,

WMO nie przewidziało gigantycznych anomalii.

Panie, ja reprezentuję tych co matkę pokochali,

Ale Ty i ja tu wiemy, że ludzie są obłąkani.

Pozwól nam się doskonalić, niech Słońce się wolno pali,

Rozwiń ścieżki pod nogami i niech drzewa rosną na nich.

Wspaniałe jest życie tylko w kinie i teatrze

Telewizyjne stacje podają nowe informacje

Na żywo relacje z miejsc tragedii kolejnych

Powtarzane sensacje przechodzą na porządek dzienny

Anomalie, zwyrodnienia coraz bardziej pospolite

Spiski i afery grubymi nićmi szyte

Prawda przesiąknięta jest wszechobecnym kitem

Przykładów jest na pęczki co jeszcze kryją teczki SB

Ich lektura mogłaby zaskoczyć pewnie

bo od zawsze jest wiadomo, że czyny nie równe słowom

Tutaj wkręcasz się na dobre, a nie jednorazowo

najpierw za sobą Cię ciągnie, później to włada Tobą

Tutaj ciągły stan analiz, porównywań terminali

zapisy na słupkach skali eksploracji anomalii

ciągłe porównywanie do siebie najmniejszych detali

a to wszystko tylko po to, żebyś nie mógł się wypalić

Zobacz robię tracki z tymi, których tracków co dzień słuchasz

Dzisiaj widać kto pnie się ku górze, a który podupadł


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga