Alfabet słów:

Słowo baś w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery b: Buonarroti, Brunhilda, barowy, bezkrólewie, berek

Kto w Polsce śpiewa o baś ? To między innymi ACME, Kaszubskie piosenki, Ludowa. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô stolëca.

To są basë, to są skrzëpczi, to òznaczô Kaszëba.

Òznaczô Kaszëba, basë, skrzëpczi, krótczi, dłëdżi, to kaszëbskô stolëca.

To je ridel, to je tëcz, to są chojnë, widłë gnojné.

To je krzëwé, to je prosté, to je sledné [tylné] kòło wòzné.

Tylné kòło wòzné, to je krzëwé, to je prosté, chojnë, widłë gnojné, ridel, tëcz, òznaczô Kaszëba...

To są huczi, to są ptôczi, to są prësczé półtrojôczi [półtorôczi].

To je krótczi, to je dłëdżi, to kaszëbskô stolëca.

To są basë, to są skrzëpczi, to òznaczô Kaszëba.

Òznaczô Kaszëba, basë, skrzëpczi, krótczi, dłëdżi, to kaszëbskô stolëca.

To je ridel, to je tëcz, to są chojnë, widłë gnojné.

To je krzëwé, to je prosté, to je sledné [tylné] kòło wòzné.

Tylné kòło wòzné, to je krzëwé, to je prosté, chojnë, widłë gnojné, ridel, tëcz, òznaczô Kaszëba...

To są huczi, to są ptôczi, to są prësczé półtrojôczi [półtorôczi].

Wyrok, wszyscy i tak muszą zginąć

Jak w filmach Quentina Tarantino

Wyrok, zapomnij o prawach logiki

Śmierć nie zapomni o nikim

Narasta strach, bas w uszach miasta ginie

Serce czyjeś daje znak, że wyrok nie przeminie

Bo to nie czas, wie ta rzeczywistość tu żyje

I kiedyś przegram wszystko, zginę

Choć dziś żyję na przyszłość, kiedyś wcale nie było inaczej

siema mam dobry temat wiec może uderzymy w płuca ja stawiam

miałem dylemat lecz odpowiedziałem

stary wierz że pacierza i tego prawie nigdy nie odmawiam

zatem uderzaj kilka minut później bez zbędnych hałasów

odwracam się za nami pięciu głąbasów

zawczasu chciałem wykonać odwrót strategiczny

lecz w sposób drastyczny i na skutek wyraźnej presji usunięto mnie z

posesji

w tej kwestii nie mam nic więcej do dodania

Amonn:

Ziom nie zadzieraj z nami, chcesz mieć beefa jak talent,

spierdalaj do przyszłości i znikaj na amen

ten rap zmyje z ciebie brudy prędko jak vanish

choc nie robimy basów jak Erick Sermon i paris

Małpa:

I nie ważne czy palisz, czy żyjesz w zgodzie z Bogiem

bierzesz siano od mamy, czy skręcasz gdzieś za rogiem

wciąż mieszkasz u starych, albo masz już dawno

-Nawet się mnie nie spytasz, gdzie idę ?

- Gdzie idziesz ?

- A chuj cię to obchodzi !

Dokładnie tak. Dokładnie tak ziom. Tak prywatnie jestem, zwykłym typem z Warszawy. W uszy wkładam słuchawki, a rap to mój nawyk. Niszczę stawy od basów, lubię gdy grają głośno. Chcesz rap ? Nie ma sprawy, dam ci go na ostro. Miasto prywatne tu wyszło nareszcie, teraz pewnie kojarzysz moje vlepki na mieście. To nie pletki i wiesz że to towar z innej bajki, są tu koty w butach, ale to R- maxy NIKE. To nie żarty, podziemie gra grubo. Ktoś wróży krótką karierę, ja gram tu już długo. I chodź by nie wiem co zostanę wciąż tu bo, jestem jak MEGAHIT na Polsacie, reszta to HUGO ej. Moje studio pozwala mi odetchnąć, a moja ekipa poniekąd jest moją sektą. Mam flow, nie lecę na bicie jak lektor. Prywatny rap z Polski, na pewno nie na eksport.

Normalny typ plus normalne miejsca. Szybkie bicie serca w poszukiwaniu szczęścia. Ten rap mnie napędza jak winyle westa. Prywatnie jestem sobą i wszystkich innych kwestiach. 2x

Warszawa to miasto rapu, jak jazzu Nowy Orlean. Tak jak rodziny, miejsca urodzenia nie wybieram. Ktoś trafił za ocean, ja w środek Europy. A pewnie od tamtego składam dużo lepsze zwroty. Mam motyw żeby być tutaj coraz lepszym, wiesz o czym mówię jeśli znasz moje teksty. Beksy nie płaczą, bo BR nagrał znów. Setki tysięcy słów trafią dziś do waszych głów. Plus mój wokal znów niesie tu prawdę, wolę mieć własną twarz niż zakładać maskę. I niech ten akcent zostanie w tych sercach, bo chodź uniwersał, ja nie zwalniam tempa. Cała ta płyta to osobista jazda, prywatna muzyka, prywatnego miasta. To miejski rytm, no i idę o zakład, że limitowane 100 płyt to za mały nakład.

Normalny typ plus normalne miejsca. Szybkie bicie serca w poszukiwaniu szczęścia. Ten rap mnie napędza jak winyle westa. Prywatnie jestem sobą i wszystkich innych kwestiach. 2x

Prywatnie, osobiście - mniejsza z tym. Chodź nie jestem magikiem, zamieniam słowa na rym. Ty lubisz dym w płucach, ja lubię styl w rapie, bo tak samo jak bucha tę muzykę też łapiesz. Mam papier, pole manewru to A4. Mój rap nowo narodzony, a twój to emeryt. Jestem szczery do bólu, nie kłamie jak kretyn. Życie to wyścig szczurów, każdy biegnie do mety. Niestety tak jest, prywatnie mam dosyć, bo lepiej niż RAP płyty dziś schodzą pornosy. Wciąż kosy i beefy, na lewo i prawo, pierdole ta reszta może tylko bić brawo. Poranek witam kawą, wieczorem bywa różnie. Gdy jest już trochę później, słucham muzy za nim usnę. Tak się rozluźnię, bo za oknem Bagdad, a kiedy wstanę rano pewnie znowu coś nagram.

Z opłatami wiszę bo nie mam kabony

Kredytu nie mam

Bo nie dają gołodupcom

Dzień jak co dzień

Bas w konflikcie z gotówką

Hajs, hajs, hajs,

Znów pusto w kieszeni mam

Hajs, hajs, hajs,

Jest źródłem wszelkiego zła

A ja sobie się bawię

W Prostkach, na zabawie

Wszyscy mają w czubie

A ja sobie się bawię (2 x)

Bogdan to ten z basówą

Robert to ten z solówą

Krzysiek to ten z pałkami

A Marcin za klawiszami

A ja sobie się bawię

Ref.: Chodź do straży, odstaw wszystko.

Tam impreza gra muzyka disco.

Każdy strażak to poczuje, że na pewno odlatuje.

Chodź do straży na imprezę. Trudno będzie w to nie wierzyć.

Tysiąc basów, muza daje. Wszyscy jadą nikt nie staje!

2.Już impreza się skończyła.

Wszystkim w głowie zawróciła,

Lecz my dziś końca nie znamy.

Wszystkich w koło zabawiamy.

Pomału doprowadzam słabych MC do szału, ta!

A Ty się naucz jak żyć, ten sen to: moja woda, mój chleb, mój tlen!x2

Moje życie to potok pełen wersów kaskad którego źródło bije w samym sercu miasta gdzie

ciasna pętla tempa tych czasów wydłuża dzień, skraca sen mówiąc - ""spasuj""!

Lecz, bez tych basów, sampli i bębnów serce obrosłoby w tkanki ich błędów.

Więc bez względu na ten dół wokół. Nie dam na rzecz świata pędu hip-hopu.

Stawiam opór - na to jedno mnie stać, bo odnalazłem tu sedno. Grać znaczy żyć,

być MC to być w ogóle, daj łapy w górę jeśli to czujesz!

Jestem uzależniony, mikrofony to mój nałóg.

Z mocnym bitem już startuje,

Na parkiecie,

Co się dzieje–

Każdy czuje te wibracje.

Ta moc basów powoduje,

Że za chwilę

Każdy z Was tu eksploduje.

Nikt nie stoi,

Wszyscy jadą dziś na maxa,

Rozświetlam mrok blinkiem w moim zegarku

Masz dziary na karku, ta, a mi ten dar Bóg dał

Diabeł nie zabrał, to operacja kocia prawda

Każdy szuka gdzie jest hajs tu

Rośnie betonowy las tu, dudni bas w chuj

Ja dam to miastu, leśny pastuch z dynasti PDG Piastów

Palę jak grass, tu mam ksywę na pasku

To rym majstrów, dym z jointów i flow z bloków

Zachodni wiatr wieje z boku, procedura w toku

Do dziś na imprezach miejskich objawia talent swój

Tyle, że z reguły śmieją się z niego (dokładnie)

Nie dopilnował klocków stukęło się Lego

Ej poszedł za szeroko wtedy, dzisiaj już nie idzie

To był jego czas jak na bas w dobrym bicie

Chwila, moment na kozaku jesteśmy za miesiąc

Na pełnym łaku kitrać wino swym kolesiom

Idą jak przeciąg widzę to co dzień

Czasy się zmieniają oni zawsze będą w przodzie

Wiem kolejny dzień sprawia że

(że osiedla mam dosyć, biorę majka papierosy i w drogę)

Dreamland! Właśnie Tak! Właśnie tak

2.Bardzo dobrze wiem zawsze można więcej stabilność to nie są kafelki w łazience. Bardzo dobrze wiem, to nie nowe meble. Bardzo dobrze wiem to idąc przez osiedle. Sukces to nie jest tysiąc złotych na koncie. Radość to nie jest suchy śmiech po począcie. Miłość to nie ta dziwka z klatki obok. Przyjaciel to nie ten co pali z tobą. Bardzo dobrze wiem to i zaczynam. Mój kolejny dzień jak (?) w rymach. Panie Boże pobłogosław tą kartkę co jak magiczny dywan leci z wiatrem. Na niej ja! Pobłogosław długopis niech kruszy setki marnych kserokopii. Bardzo dobrze wiem, że to szalony pomysł. Nie dbać o nic, ale powiedz mi co ja mam robić. Gonić bo tak mi każe szkoła?!

Być kolejną mrówką, groszówką w milionach? Ja chce to pokonać ekstaza bitów, smak basów.

Pokazać mędrcom naszych czasów, że:

Ref.Chcę zmienić swój los. Uciec stąd.

(pakuje mój rap wyjeżdżam, nie ma tutaj już dla mnie miejsca)

Wiem kolejny dzień sprawia że

orgazmow basow i blekitnego nieba

to nie poemat to tylko czysty hardcor

rozpierdalam slabych mc i i podcinam im gardło

jade jak traktor glosno i powoli

wrazenie robie gdy bas w leb ci pierdoli

niech cie glowa nie boli to dopiero poczatek

13tego piatek,moim dniem zajebisty watek

strachu przyladek,dzis dosiegniesz dna

podcinajac glowe umrzesz zanim naliczysz dwa

Ów machiny lądującej w niebycie

To czyny mówią ile stanowicie

Czy się znie- czy się wyzwolicie

Nie mam czasu na lakierki zamiast adidasów

Ja basów potrzebuję tak jak zebra pasów

Nie kasuj, nim nie usłyszysz mego hałasu dla asów

Nie było lepszych czasów

[x2]

Mówią na mnie niepoprawny, zwarty, zabawny

Szereg twoich krzywych akcji ???? radosną

Weź koniecznie r – maxy tam się dobrze noszą

Z reszta ty z martwych wstałeś jak Jezus to leć boso

Wrócisz nową wiosna po kolejnej przerwie

Samozwańczy królu basów znowu tron obejmie

A weź się dziwko lansuj się tym nie przejmie

Słyszałem kiedyś chciałeś zlicytować BeEmke

Ale wałek wyjebałeś bo ze śmiechu pęknę

Wszędzie węszysz hajs nawet od diety finał

To mój hymn życia, na którym wyrosłem

To jest jak garda przeciw złu tego świata

Patrzcie jak dziś znów triumfuje prawda

Jedziemy dalej jak za starych dobrych czasów

Wśród bębnów, basów i z winylowej płyty trzasków

Uwalniamy ekspresję, tak, niech ona leci w miasto

Niech otwiera umysły, a zmęczonym pozwala zasnąć

Da szansę przeżyć zagubionym na rozdrożach

To rap gramatyczny, którego nie sposób nie poznać

Jaadziaaa i Steeavvv, najlepszy rosół robią nie od dziś

Jaadziaaa i Steeavvv, niesamowity sposób, masz cos do nich będzie BEEF

Druga zwrotka śmiga Jadwiga rosół kuchci z głodu od środka mi dźwiga, Tomuś zaraz popuści

Teraz walę nową falę, wole znaleźć nowy talerz, na tym zależy mi ależ aromat że się nie mieści w pale

Jedni bimber pędzą, drudzy kiełbasę wędzą, są tacy którzy zrzędzą bo chcą nie wiem co

A tu parchy jedzą, aż im się uszy trzęsą, co dobre dobrze wiedzą rosół Steava-Jadźki potęgą

Jaadziaaa i Steeavvv, najlepszy rosół robią na tej planecie

Jaadziaaa i Steeavvv, nie znacie tych osób, no to se nie zjecie

Leje leje Jadzia Jadzia, leje leje Steav Steav, leje leje rosół rosół, leje leje się dziś dziś (mmmm haaa)

[Ej] Jedziesz, prowokuj i daj mi pomysł na temat,

Chociaż ciągle po mnie jadą, ja dalej się nie zmieniam.

Jestem sobą, sobą będę, nie będę nosił maski,

Podobno robię rap bo lecą na to laski.

Podobno tak, zagłuszam cię podbiciem basów,

Lasek mi nie brak, ale nie mam na nie czasu.

I od tego nie jest rap, tylko twoje wartości,

Może inni tym szpanują, ja leję na tych gości.

Jeśli promocja to szpan, twoja stara szpanowała,

do szyku, do szyku.

Jak zarżnie w swoje szałamaje,

aż Jezus paluszkami łaje:

powoli, powoli.

Wach (Stach) do swoich basów

przypiął sześć kiełbasów,

wesoło, wesoło;

Woś (Jan) na swej oboi

wielkie figle stroi

i pewności smak

cały czas, dbaj by z siebie maximum dać./

2. Po drugie zrozum to, że jestem z takich czasów,

gdzie liczy się liryka, technika, słów zasób,

konkretna stylistyka, moc stopy, werbli basów,

niezapożyczone zwroty od czarnych przez białasów,

kiedyś,

nie było hejtów, hejterów, followłapów,

punchline'ów, skillsów, czy też łaków, dzieciaku !

Karcmorka wysła łobawiała się marasu

Łorawscy chłopcy wbiyli się syćka do konta

Góralskim chłopcom łochota prziysła do tońca

Góralskim chłopcom łochota prziysła do tońca

Janicek chipnon , wrucił do basów talara

Zwyrtnon karcmorke, zatońcył drobnom dokoła

Zwyrtnon karcmorke, zatońcył drobnom dokoła

Łorawcy chipli muzyke w końcie stawili

Góralscy chłopcy za ciupazecki łapili

Od zmieżchu do świtu.

Ood zmierzchy do świtu. X3

To będzie długa noc,

To będzie długa nooc.

Noc basów i bitó, jeea.

2.

Klimat jest jaki jak skąd to masz.

A ja robie oczy jak london eye.

I najpierw piję a potem tańczę,

Maccabra Banda, ich jest sześciu

Maccabra Label to jest nasz plan

Mało środków, mało czasu

Za to od chuja chęci, wow!

Dwie tony wersów, trzy tony basów

Wybuchowa receptura, słyszysz strzał

Chcesz poznać nas i poznać nasz świat

Po jest ten wers i po to jest ten takt

Po to... właśnie po to...

To jak anakonda zaciska się na krtani

A po przesłuchaniu tracka następuje paraliż

Z głośników wypływa krew

Nikt cie przed tym nie ocali

Ginie każdy hejter po uderzeniu basów fali . . x2

Boże daj mi dni przebyte w szczęściu i radości

Kłócąc się pokazujemy jacy jesteśmy prości

Tak, znam piszących dobre teksty gości

Ale zajmują się dissem zamiast rapowym tekstem

my i tak zrobimy kolejny clip!

Ref: szeptem tak najprościej powiedzieć,szeptem o którym nic nie wiem!

szeptem którego nie słychać,szeptem z nerwów ciężko oddychać! [x2]

Szept psuje , szept plącze , szept czujesz jak palące słońce.

Miłe ale do czasu jak dźwięk zjebanych basów ,

jak dźwięk dzisiejszych czasów.

Słyszanych w echu,

lepiej głośno i powoli,

niż po cichu i w pośpiechu,

Jak zwykła rapowa parówa

Przekaz klarowny mendy

Kopie was w ryj z czuba

To syntetyczny wulkan

Hajs Od basów w studio fruwa

Nisko, profilowa guma pewnie wiezie mnie przez miasto

F30, ziom kumasz

BOR crew trzyma fason

Nie na strzeżonym, pewnie parkuje ją pod klatką

To czyny mówią ile stanowicie

Czy się znie- czy się wyz- wolicie

[Abradab]

Nie mam czasu na lakierki zamiast adidasów

Ja basów potrzebuję tak jak zebra pasów

Nie kasuj nim nie usłyszysz mego hałasu

Dla asów nie było lepszych czasów

Ref.

[GrubSon]

Mój flow jest unikalny jak płaczący krwią posąg

Jak spacer na boso po rozżarzonych węglach

Poznańskie rap-podziemie to potęga

Ciśnienie zenitu sięga skacze ze sceny na tłum

Pęka głośnik od siły basów i głosowych strun

Jak ćpun roznoszę rap niczym HIV brudną igłą

To dla tych, którym plastikowe brzmienie obrzydło

Idź stąd, jeśli nie lubisz trzody to wypierdalaj

Tu skończysz jak zdeptane przez całe stado ofiara

Na patio codziennie kręcę lolki na szkole

W piątek, sobotę zaprawiam goudę

Trzymamy razem, poznamy się, nie od dzisiaj Szopena

Bity mam od Krzysia, mistrzem w swym fachu

Specjalistą od hi-hatów, stóp, werbli i basów

Już niedługo narobimy w blokach hałasu

Mój album wkrótce na legalu szukaj chłopaku

[x2]

To wszystko wam dedykowane

rozwidla się dźwięk świadomości

to muzyka w waszych głowach

Nikt wam kitu tu nie wciska,

tylko trans wibracje ciał zaciska

Basów, bębny bit zagrywa w sercach

waszych rytm nie znika

Do zabawy wszystkich nas reggae sound porywa

Z głów negatywne myśli niszczy i rozmywa. Bo to:

REGGAE SOUND

bo dziś Łysol, Vienio, Kosi robią boom na osi czasu.

Ref.

Oldschool, Newschool, Bity, samplowanie.

Hip hop jak wszystko dziś ulega zmianie,

breakdance, graffiti i bas w odsłuchu,

musisz zrozumieć ziom wszystko jest w ruchu.

Styl, zajawka, dj przy dekach,

ej nie stój w miejscu ziom bo czas ucieka,

płyty, koncerty, wszystko jest możliwe,

Teraz chcę słyszeć tylko moc tłustych basów

Trzeba przecież od czasu do czasu mieć trochę dystansu

Skosztować baunsu, wydać w chuj hajsu, taa

Nie dla lansu, nie dla zwrócenia uwagi

Tak dla zdrowego podejścia i dla życiowej równowagi

a ja na konsoli chociaż przez pada to nieproste w obsłudze.

Wciąż pamiętam uczucie, gdy ten pierwszy raz,

Puściłem swoją muzę, przez całą noc nie mogłem spać.

Minęło wiele lat od tego czasu,

ja wciąż zarywam noce dla tych sampli i basów.

Słyszałem przez ten czas mnóstwo rapu z Polski,

widziałem wiele planów i zjebanych promocji,

Mnóstwo talentów którym nie dano szansy,

przy jednym posunięciu ich zrzucono z planszy.

A nie, kto okrada podatników.

Młodzi, wykształceni i chyba z rezerwatu,

Drąc ryj pod krzyżem o podwyżce VAT-u zapomną.

Kiedy na to patrzę, w fotel mnie wgniata,

Biorę bas i na basie wymiatam.

2xREF.:

Gdy gram na basie,

Myślę jak Polska zadłuża się,

Jak rząd bezkarnie okrada,

Dokładnie to nie wiem Od tamtych dni minęło jakichś lat siedem Cel był wtedy jeden Robić to co robi się najlepiej Raz, dwa, trzy - pierwsza próba mikrofonu Czyli mój pierwszy raz Dokładnie pamiętam hawajski bas Pamiętasz Jarecki? On pozwolił nam uwierzyć w nas Dokładnie tak Sprawił, że zatrzymaliśmy czas i to był znak Tworząc zespół trzeba dobrze się znać To mieliśmy z głowy Jednak szybko zrozumiałem Że w tej nazwie jest coś nie tak Hardkorowe Brzmienie - zaczął się kolejny etap Nie wierzysz mi chyba? To przypomnij sobie pierwszą płytę Trzyha W szczególności dwa kawałki z obecnością Krita Opcja była taka, mijały lata, stworzyliśmy HaKa Słuchaj, tu nic by się nie działo bez Trojaka Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB! Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB! Prawda, prawda Razem żeśmy przez to szli, bo znamy się od dawna Połączone siły, wspólna moc, kumasz to? dobra Przypomniałem sobie jeszcze czas Kiedy Ośka zrobił dla nas pierwszy bas Jakiś czas potem szybki chrzest Teraz jest nas czterech Wspólny trening zrodził mistrza Hardkorowe Brzmienie i zaczęła się rapowa misja Tak wygląda ta historia M.O.P. Skład, a później Metropolia Pod tym samym niebem, OMP i Eden Pozdrówki dla ludzi, którzy idą tam gdzieś Gdzie dokładnie - tego nie wiem Chyba po to, by poznać siebie głębiej Wciśnij enter, bit jest fundamentem Ja tu będę jego elementem jak WWA gołębie Bez ściemy nadajemy - Mamy to co chcemy Czy nie jest tak? no nie jest tak? Dla mnie chrzest to dobry znak I nie pisany pakt Sprawdź przy mikrofonie HB płonące dłonie Moment, moment, nomen omen zapowiedział mnie W tym gronie jestem, uwierzcie Wreszcie was zbezczeszczę leszcze Zrobimy to jak nikt To nie oni, tylko my jesteśmy źli Trojak, Jolf, Jarecki, Krit Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB! Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB!

Przyjdzie czas

[Na gitarze gra, Na gitarze gra: Siwy]

[Na keyboardzie: Ptaku]

[Na harmonijce ustnej: Tomek Bielewski]

[Na basie gra: Kazek; Dobra sam Kazek, sam Kazek, sam bas]

[Dobra i do basu do basu, konga: Adam Mościcki]

[Na perkusji gra: Kapsel]

[Huu!! Michael Break]

[łołołołołoj]

Tańcz Tańcz Tańcz Nie Ściemniaj!!( i nie sciemniaaaaj) Tańcz Tańcz Tańcz Wiesz Wiesz Jak

Tańcz Tańcz Tańcz Nie Ściemniaj!! Tańcz Tańcz Tańcz Wiesz Wiesz Jak

Zwr.3 Nie ważne, kto nie ważne jak byle by tylko w stanie tym trwać

i wtedy przyjdzie kolejny dzień ja już na wieczór nakręcam się!!!

Bo dziś w tym klubie roznegliżowane ciała. Napalone na bas jak bał haj to gorączka sobotniej nocy Bit tętni ochoty i chęci Nie bądź spięty Tekla, browar to granat bez zawleczki. Ziom ma dziś ochotę pić wódkę jak jelcy(?)Tańczą te kluby niemal jako krejzii emanując sexem to cie kręci!!!

Ref.

Tańcz Tańcz Tańcz Nie Ściemniaj!!( i nie sciemniaaaaj) Tańcz Tańcz Tańcz Wiesz Wiesz Jak

Tańcz Tańcz Tańcz Nie Ściemniaj!! Tańcz Tańcz Tańcz Wiesz Wiesz Jak 3x

Za oknami noc, w górach śniegu moc okrywa wszystko

czort jedyny wie, co rzuciło mnie w to uzdrowisko.

Na parkiecie szum, wczasowiczów tłum spleciony gęsto,

siedzę tutaj sam, a przed sobą mam orkiestrę męską.

Typ, co szarpie bas wie, że nadszedł czas, gdy w kimś na bańce

czuła struna drgnie i rozpoczną się góralskie tańce.

Jest górala wart taniec, gdy masz fart, gdy dziewczę kwili.

Z basem typ to wie, więc uśmiecha się i już po chwili:

Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego

Śmiech przez łzy

Codziennie wieczorem, gdy

Oglądamy dziennik

Słuchałem twojej skargi wznoszonej do Boga

I nie bałem się kary, która ma być sroga

Łamałem ordery, które wręczałeś

Deptałem kwiaty które pod pomnikami składałeś

Twój wybór nie będzie żadnym wyborem

Twoja władza nade mną wyobraźni twej wytworem

To nie jest żaden Bóg, co najwyżej zwykły frustrat

W łapę drut i kurwie mocno zmasakrować usta

Są rożne gusta, zawsze popierałem rozmowę

Konstruktywny dialog, zgodę i odmowę

Ale widzę tu słowa znaczą tyle ile prośba

Że chorych na astmę w busie trzymać nie można

No krzyknij jeszcze raz, mnie to w ogóle nie rusza

Widać uleciał intelekt, marzenia i dusza

I siedzą takie cwele i patrzą kogo zgnoić

zamilknę, przysięgam to będzie przykre

przez moment, wiem że nie tylko ja tutaj tonę

każdy chyba się boi przejścia na drugą stronę

mówią, ze tam jest piekło lub raj, szatanie boże

chyba nie ma się co bać bo w sumie nie może być gorzej

niż jest teraz

II

Był taki dzień, że pokazali gdzie ucieczka

jest dostępna i świetna w proszkach, płynie i tabletkach

Przerażenie, bunt i holocaust wewnątrz głowy

A pod nogami grunt co do tej pory jak z żelaza

Przybiera różne formy i mocno go przeraża

Trzeba powoli wdrążać plan ""B"", który był koszmarem

Nie miał komu powiedzieć, ""nigdy aż tak się nie bałem""

Ma w sobie coś więcej niż instynkt samozachowawczy

No bo kiedy umiesz myśleć to widzisz jak te błazny

Bezdusznie i podle grają swoje zgniłe role

Człowieku, ja pierdolę, może gdyby był matołem

Zamieńcie się ze mną na wasze problemy,

Nie planuję ich porównywać, bo dobrze wiemy,

Że każdy ma własne piekło, po co się łudzić,

Ale nawet to, że nie jest lekko może się znudzić,

Zamieńcie się ze mną, wiem że to jest pusta prośba,

Pytasz czy łańcuchy pękną? Diabłów wyrzec się nie można,

Pewnie w końcu klękną, kiedy? Może na pogrzebie,

Tylko błagam, bez obietnic że przygarniesz w potrzebie!

[II.]

Fakt i Super Express, a z okładek bije strach

W najgorszych snach, baliście się co dla was mam

To nie kwestia cham nie cham, to jebany zwyrodnialec

Jednym wystarczy torebka inni, wiesz, kradną palec

Się rzucał padalec to dostał w tył łba

Upierdolił bagażnik, że też trup tak mocno sra

Zaczęła się gra, z każdym dniem level up

Zamknięty w trumnie dobra rada, ej, mocno drap

Teraz to Twój mały świat w którym chciałeś mnie widzieć

[I.]

Przypadek pierwszy - konstrukcja własnej cichej przystani

Prawdę mówiąc to próba, łatwo zawieść się na nich

Samemu się nie uda, szybko może omamić

Rynkowa ułuda zapcha mózg kredytami

Wejść w świat tylnymi drzwiami, nie widział innej opcji

Odczytać można przyszłość bez odwiedzin u wyroczni

Bo nic się tu nie zmieni, to jak gabinet cieni,

Z podziemia nadajemy i już macie przesrane,

W piekle otwarto każda bramę, w oborach krzyczą ""amen"",

Jestem chamem i szczam na wasze śmieszne idee,

Próba resocjalizacji, to się, kurwa, mija z celem,

Rusz wreszcie swoją dupę, ty posłuszny baranie.

[II.]

Żołądki ludzi wypełnione są frustracją,

W agonii budzi się wkurwienie i dobrze znasz to,

Odnaleźć mój dom i spotkać własną ciszę,

Tam gdzie jest nasz schron, nie mogą nic usłyszeć, nie.

No mów, czym Ty jesteś?

Ukradłeś całą przestrzeń,

Naprawdę więcej nie chcę się bać.

Weź wypierdalaj z mojej głowy, nie modyfikuj świata,

Przysięgam, że przez ciebie nigdy już nie będę płakał,

Gdyby istniał szatan, to uciekałby w panice,

Żeby razem z Waszym bogiem głośno o ratunek ryczeć,

o to jak Ci jest i jak mija Twój czas

i niechaj będzie przeklęta

planeta, która w szaleństwie stworzyła nas

Tych gorszych, niechcianych, co z nimi ""nie do twarzy""

i w sumie wstyd ich znać możesz zacząć się bać

już dosyć i sramy na Wasze zakazy

Newtown, Blacksburg, Killeen, Columbine

Co drugi bardziej próżny

naćpany całym sobą


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga