Alfabet słów:

Słowo bek w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery b: Binek, bladź, bot, bungee, bradiaga

Kto w Polsce śpiewa o bek ? To między innymi Fandango Gang, Jopel, Krzysztof Piasecki. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

bek bek bek bek bek

Człowieku

Dasz wiare ? Wyszło słońce w końcu

Nagrywamy tak aha o, o

Mam się spinać lubie dobry klimat

daje flow, daje dźwięk,

tu taki upał,

że prosisz o cień, tu na rewirze gra mój

sound system czuje ten dym, słyszę butelek brzęk

dzisiaj ekipa robi tu szu-szu bek-bek, popatrz na ziomków

już nie jeden pękł, dawaj tu tańcz tu nie stój jak pręt.

Widzę ręce w górze, widzę rak cały las

Fandango Gang prosto od nas dla was, joł

Guadalahara dziś są tu masy proste, bo to nasze czasy

jeśli po tym wszystkim mi nadal nie przechodzi,

po czym spiralę razem z puszką topię

pod kranem w zimnej wodzie.

Jeśli mimo to złoszczę się dalej,

w czajnika dzióbek w miejsce gwizdka

wtłaczam końcówkę wspomnianej spirali

i już się w złości nie ciskam.

Ale bywa, że po tych wszystkich zabiegach,

nadal nie osiągam równowagi w psychice,

Ludzi mam gdzieś, mylą mnie z Charlsem

Jak Bukowski na alko i dupy mam zawsze

Venice Beach ma moc co, nie myśl, idź, samotność

Tym bardziej, gdy kobieta Twego życia ma rację

Mam Becce córkę i bekę w kurwę

Gdy palę splifa z łysym durniem - onanistą kumplem

Braci się nie traci, a siostry czasem

Blowjob, handjob, CV roszczeń nim znajdą pracę

Ulubione danie dam to danie dupy

My lubimy szybko to zrobić

One kochają z nami się drażnić

Mamy wspólny cel tak się składa

Jak się rozkłada

Jakiś bek beki i papa

Ona by chciała jeszcze pogadać

Opiekę jak tata, po knajpach polatać

A tu nie ma nawet kuponów do maca

Nuda, możesz wpaść na bucha

KANALIZACJI NIE MYLĘ Z METREM

milknie bek owiec gdy baran sika

był baran krzyczał nawet guzika

gdyby go chociaż na szczęście potarł

drugi patriota śmigły idiota

jego imieniem most gdzieś nazwali

dAb:

Mam parę demonów seksu, bo jeden, nie byłby od seksu tylko od najebek

A ten ziom właśnie, on rośnie ciągle w siłę - bo kiedy jestem trzeźwy to zaraz się napiję

Demon prędkości - tego to nawet lubię, wciska mi gaz do dechy kiedy się tylko wkurwię!

A ten od wkurwki ma niezłą polewę, i robi sobie bekę ze mnie z Demonem Zjebek.

Demon komputera, ten to jest przechera cywilizowałem się już z nim nie raz,

Nie dwa, nie trzy, nie sto nawet, on kumpluje się z tym chujem od zabawek!

Wiesz jest też jeden gnojek taki, który sprawia że wciąż się boję o dzieciaki,

A inny to że trzęsą mi się ręce, gdy jestem zazdrosny a tego wcale nie chce!

kolejna chwila nagle zmienił się klimat

i normalnie przyszła zima

Jednak nie skończyły się na tym dziwne pokazy

na niebie hukło i dupło parę razy

kolejny comeback, pośród niebiańskich trąbek

pojawił się biały gołąbek

I żeby tego nie było już za wiele

przebiegły ciarki po każdym damskim ciele

gdy zagrzmiał głos,

Zawinięte w kłębek drogi

Liczą na twój czas

Zamieniony w wielkie słońce

Dzień powoli gasł

Chyba już czas wracać do domu

Dobrych myśli czułych słów

Dochodzi dźwięk z daleka

Czy dobry wiatr przyniesie je aż tu

Tak chcę Ci dać choć jedną z nich

Uchylić rąbek nieba

Więc otwórz serce i zaufaj mu

Szukam naszej drogi

Szukam chwili szczęścia

Chciałabym zaczynać z Toba każdy dzień

Jezus malusieńki leży wśród stajenki

Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki.

Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki.

Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła,

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki,

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

1. Jezus malusieńki leży wśród stajenki

Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki.

Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki.

2. Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła,

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

3. Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki,

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

Jezus malusieńki leży wśród stajenki

Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki.

Płacze z zimna nie dała mu matula sukienki.

Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła,

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki,

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

Długie spacery, samotne zakupy

I tak dzień po dniu

A w szare niedziele robótka na drutach

Mój świat z wełen stu

W kłębek zwinięte trzy małe marzenia

Że welon, że ślub

Tak było, dopóki przypadkiem zdarzenia

Przyniosły mnie tu, tu do ciebie

Daj czas nauczyć się

Jeszcze kawa w szklankach stygnie

I zaklęcia tak rodzinne

A tam w górze nad chmurami

Słońce twarze złotem plami

Czas się w wełny kłębek zwija

Spójrz, jak jedna chwila mija

A jak wpadnę, a jak wpadnę

Czy mi rękę podasz na dnie?

Czy mi w wodę nie zamienisz

W pustym szkle zatańczyła płomieniem,

Skrzypnął żwir,

I zniknęła nam z oczu gdzieś.

Wezmę pejzaż podawany z rąk do rąk,

Dobrze znany każdy rąbek, każdy kąt,

Kawiarniane morza zdarzeń,

Czarno - białe jachty marzeń,

I jaskółek szybki, pewny lot.

Lecz czy złożę te odpryski, drobne szkła,

Jestem zła zła zła zła zła non stop

zła zła zła więc lepiej nie podchodź

Jestem zła jak osa i klnę jak szewc

krzyczę kopię kopię zmieniam się

w kłębek nerwów lepiej nie denerwuj mnie

chcę być sama wszystkim powiedzieć serwus cześć

odwalcie się ode mnie bo znienawidzę was

po prostu dziś mam ten zły dzień jak Has

a że mam go raz po raz 3 razy na tydzień

1. A pod jabłonią śpi, śpi maleńka

W kłębek zwinięta Święta Panienka.

Zmarźnięte stopy, zmarźnięte dłonie,

Wcale że święta nie widać po niej.

Ref.: Ach, istota niepojęta,

Ach, jakżem smutna - smutna i święta.

teraz jest mi wstyd, że są tylko befor me.

Ja pamiętam jak przed czasem,

siedzimy w klasie na matmie

jeden uśmiech jej kradnie, drugi wytyka palcem

Tak właśnie, z niej mieliśmy niezłą bekę,

bo z deka lubiała łapać zwiechy jak stary precel

Ja w ławce siedzę z Grzechem,

razem czekamy na lekcje,

wtedy zapomniałem chyba,że jestem człowiekiem,

bo jak Stevie Wonder mało w życiu widziałeś,

jak życie to dziwka to dalej pierdol tak,

tyle dystansu patrz ile ma eL do Ka,

mogę wjechać z buta wolę z Draft Kegiem,

czytaj po co się wkurwiać toczę z was bekę,

wow kocie, jesteś łak kocie,

to rap łap kocie, zjadam was jak łakocie,

usunę was ze sceny jak fanów Sokoła,

lepiej weź to Przemyśl jak na zachód od Rzeszowa,

Za kamerę chwyta zaraz

I nagrywa łez bez liku

I wyznanie o kocyku.

Jak się nagle okazało,

Kasia kręci bekę całą!

To porwanie, to szukanie

to jest granie i ściemnianie

Wściekłe panie i panowie,

robotnicy na budowie,

Na wirsycku stoła, pikno sie widziała

na wirsycku stoła, pikno sie widziała

Kiek se ku nij zased kiek se ku nij

wdy jeden ząbek miała

Musis ty dziwcynko ze środka miasta być

musis ty dziwcynko ze środka miasta być

do tońcaś wewiórka do tońcaś wewiórka

hej do roboty niedźwidź

Na wiyrsycku stoła, piykno sie widziała

na wiyrsycku stoła, piykno sie widziała

Kiek se ku niej zased, kiek se ku niej zased

tyn jeden ząbek miała

Musis ty dziywcynko ze środka miasta być

musis ty dziywcynko ze środka miasta być

Do tońcaś wewiórka, do tońcaś wewiórka

hej do roboty niedźwiydź

on chciał jeść

Zamarłem gdy w okno dziobem pukał mi,

i groźnie skrzeczał by

pożreć mnie.

Wtem sarny bek

Za drzwiam rozległ się

Gdy jastrząb siedział już na mym torsie

I walki zgiełk na mym łożu rozległ się

Gdy sarna jastrzębia gryzła w głowę.

moment wolności

szelest senności

kęs drapieżności

ziarnko nadziei

rąbek bezwstydu

błysk zaniedbania

chwila zachwytu

i urok kształtu

i powab ciała

Wszyscy mają cie w dupie, twojej osoby już dość

I mimo to kolegują się z tobą z litości

Chcesz to nagraj dissa ty karykaturo beksy

Tylko że nie masz już laski co by ci pisała teksty

Pogrążyłeś się, wszyscy mają z ciebie bekę

Lecz tego nie zauważasz, przecież kurwa wiesz lepiej!

Yo! Przemyśl to sobie trochę może

Albo mi odpowiedz na tego dissa

Chociaż nie wiem jak to zrobisz

Chcesz dissa czyli fejm, mamy rozejm więc to bezsensowne jak sejm, chcesz by o tobie gadali to znów zdejm gacie

bracie, może jakiejś Agacie się spodobasz, mów mi per Kacie drogi adwokackie z piekła rodem

Co widzieli konta które usunęli mieli z ciebie bekę, a ty nie widzisz światełko bieli u tuneli, brak szans na

przeżycie.Rzecznik to miesięcznik, co chwile nowe konta produkowane jak podręcznik dla szkół w Polsce

rocznik 96 ci mówi że ograniczony jest licznik kont. Pragnący wszystkiego jak Mid w mig rozwiąże problemik

jak elektromechanik w pracy albo w chemik w szkole. Konta szatana zablokowane jak w muzeum katana, badana

i odkryta ze jest zje**na bo zardzewiała, wydana czyli sprzedana żulowi za darmo, tak samo śmietana kont RZSZ

Za dużo ram, daremny stan.

// Powiedz na ucho mi, że nie znaczę nic.

Jadę białym samochodem gdzieś gdzie będę sam.

I nieważne jest już dla mnie to co czujesz, to co słyszysz.

Zwinięty w kłębek, którym bawi się kot,

Prowadzę degustacje Twoich ubrań.

Zwinięty w kłębek, którym bawi się kot,

Widzę kolizje naszych rozstań.

Zwinięty w kłębek, którym bawi się kot!

Póki wciąż czujemy, póki w ten sposób rozumujemy.

Chrońmy, dbajmy, pielęgnujmy, tak WIELE nam zostało.

Celebrujmy każdą chwilę, którą chcemy spędzić razem.

Twoja obecność, dotyk i uśmiech,

Pierwszy ząbek, wyciągnięta delikatna dłoń,

Pierwszy krok na tej krętej drodze

Dają siłę, motywację, wiarę w to, że nie wszystko

Na tym świecie zostało stracone.

wspominamy teraz benzynę w moich rękach

którą zrobiłem ???

oto ja pierwszy raper który

nie pali jointów za to pali ludzi

mamy luzik i bekę z rozmowy z sąsiadem

który opowiada jak rapowalim z młodym ????

kurwa mać Karolek może byśmy coś zjedli

spoko ??? już się smaży na patelni

odpalamy kopara z popychu oczywiście

A Wy mówcie sobie, że to disco, pierdolić Was

Od ćpania chcę tu chudnąć jak Rick Ross, pierdolić świat

Ja chcę mieć tylko znane nazwisko i własny jacht

[Zwrotka 2]

Bekę mam kiedy rapery do dziś nawijają, że nie ma lekko

Sorry chłopaki, od dawna nie pamiętam już jak wygląda getto

Cały czas jaramy topy, czyste szambo, piasek parzy mnie w stopy

Śniadanie jemy w Paryżu, kolacje w Barcelonie, mamy te loty

O takim życiu to bez wyobraźni pajacyk pomarzyć może

Ziomek daj siano. x2

Blejk:

Zjebiemy im biznes,

Chcieli by kurwa rozdzielić im dziwkę,

Bekę mam kiedy ich słyszę,

Ciągle pierdolą że męczy ich życie,

Weź rzuć to, zjadam kurwa ich grę dupą,

Zaraz kurwa ten cash rzucą,

Przepraszać już nie muszą,

Nie bój się, siądę tuż obok ciebie

Z moich ust miękki popłynie sen

Srebrny koń na harmonii gra

Złoty pies daje łapą znak

Szara mysz w kłębek zwija się

Bury miś gładzi mech

Łapy schwyć, wielkie utwórzcie koło

W górę leć, głową sięgnij do gwiazd

Ja też często boję się

Ref. Nauczyłam się śmiać (nauczyłam się), choć nie jest do śmiechu,

Nauczyłam się cieszyć (nauczyłam się) choć nie ma z czego,

Nauczyłam się mówić ( nauczyłam się) to nie łzy to alergia

jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze

Gdziekolwiek się nie schowam zwinę w kłębek, przykryje kocem,

Prawda jak kamień na mnie spadnie zapuka do drzwi nieodwracalne

Dziś jeszcze się nie przyznaje mówię : jestem silna

Oprzyj się o mnie jak o skałę (oprzyj się o mnie)

Ref. Nauczyłam się śmiać (nauczyłam się), choć nie jest do śmiechu,

"

Zrób sobie kolejne zdjęcie słodziaku, no dalej - dzióbek.

Twe ostatnie free, przykro - zjadł Cię nawet kubek.

RWMS - wyświechtane to plus głupie,

rap w Twoim sercu? Prędzej chuj w Twojej dupie.

Możesz mieć nawet rap w sercu, kwestia gustu,

Nie kryje się, ale mur między nami tkwi

Ty wiesz jak, jak uczynić świat by tam

Żeby on był, był wspaniały, cudowny, nie mdły

Chyba Ty wiesz o co mi chodzi, nareszcie wiesz

Dałaś mi miłosny rąbek świata

Między nami jest jak dawniej

Zło poszło w cień, a ten mur rozwiał się jak sen

Ref.

Wspólne inicjały imion, lecz to nie to

To wy to nakręcacie, niech każdy z was zapamięta

Jebać lamusów, gwiazdy hip-hopolo

I wszystkich tych, którzy ten klimat nam pierdolą

To dla moich ludzi, którzy nocą za rogiem

Melanżują, kręcą bekę, bawią się słowem

Ja z nimi tu stoję, rymy jak naboje

To jest napad skurwysynu, łapy w górę, co jest

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem

Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę

ale byleby do przodu lecieć i omijać zakręty,

zaklęty krąg obcych rąk szpera mi w kieszeniach.

Tak chciał los, gdzie mój sos i obiecana ziemia?

Błądze w bezkresie myśli, które prowadzą mnie do nikąd,

kłębek jest gdzieś daleko , zostałem w ręku z zerwaną nitką,

bo niby wyszło ale przyszłość jest jak enigma,

nie potrafię jej odczytać.

Życie to ciągła gonitwa, byle by do przodu gonić,

przegonić i zdobyć góry.

Chłopacy z bloku mówią mi - daj sobie spokój

Przecież Ty to masz, więc co się srasz?

Więc doszedłem do pewnego wniosku:

Szkoda moich nerwów na krytykę kilku wyrostków,

Więc rzuciłem w ich stronę duży kłębek czosnku,

Bo już dawno wypalił się cały knot wosku

Więc rymy wbite w bity jak w drewno termity

Płynę po nich jak sygnał z satelity,

Bo mam w sobie taki talent ukryty

Wlazł kotek na płotek

Pier-dolnął go młotek

Do-biła de-seczka

I koniec ko-teczka

Mam bekę jak kotu na ogon nadepnę

Wtedy on tak fajnie jęknie, lecz nie jest

W stanie wymówić przekleństw,

Tylko bezczelnie zamiauczy i stęknie

No pięknie, kot, pięknie

I w posiadanie takiej cechy wszedł nie jaki C H A D A,

Syn Bogdana, człowiek skandal, Tomasz Chada,

Z B U K U, Bezczel - Kontrabanda, o nas dla was.

Nie pytaj mnie co z tym Chadą, dla ciebie dziwne to, zobacz,

Z organów ścigania kręci se bekę #Zbigniew Stonoga,

Nieuchwytny cel a.k.a szukajcie, znajdziecie,

No co jest z wami, podobno się znacie najlepiej.

ZBUKU, młoda krew, nie gada czy nic na raty,

I Chada, z którego by nie leciał spada na cztery łapy,

Ich teksty mają za wysoki poziom litości

Takie wersy - za wysoki poziom trudności

Nakurwiam pancze dla mnie to easy i

Po beefie tu się nie pogodzę jak Easy E

Choćbym kręcił bekę ich rymy niszczę bez tego

Trudniej najebać ślepego niż napisać coś lepszego

//Zygson//

Jakby jutra miało nie być znowu się napierdolę

Na dowód mego szczęścia postawię Krajową na stole

O nie

Ej, ta

Posłuchaj człowieku jak chcesz się dowiedzieć jak mam na imię i o co mi chodzi

Kiedy przychodzę, to nie po drodze tym co na co dzień budują podziw

Toczę se bekę z megalomanów a do melomanów pozdro, respekt

Nie biorę fanów za hordę baranów - ja z nimi jestem

Bum! Porywam tłum rywal obywa się smakiem znów

Czerwony dywan okrywa się tagiem wiesz kto jest tu?

Nie widzisz mnie, jesteś za wolny, zawodnik pod nich nie będzie tańczyć

Ghetto blaster, gibam miastem

Veni vidi vici - mianowicie Cira master

Cira naciera na ciebie, znasz to skądś

Ciary na ciele i Cheech, Cheeng, Chong

Zniewieściali chłopcy, prawdy rąbek

Jesteście gender bo brak wam dżonder

Słowotok, ale z sensem

Cira sensei bo coraz więcej gram

Unieś w górę ręce, robi się goręcej

Pragnę wstać, wiesz, odzyskać siły -

słowo od człowieka, który żyje na niby..

Tylko pragnę wstać, wiesz, odzyskać siły -

słowo od człowieka, który żyje na niby..

Proszę Cię uchyl dziś ten nadziei rąbek,

Pociesz mnie, pozwól żyć tu na ziemi godnie

Podnieś, tego człowieka, który zmierza do Szeolu,

Proszę Cię Boże, proszę pomóż..

Jak to jest nocą o czymś marzyć jak na jawie sen,

Brat od głodu miał całe nogi we wrzodach.

Kolegów naszych wybito.

Pamiętam, jak płakał mój brat najmłodszy.

Łzy mu zamarzały na siwej brodzie,

Bo się nagle biały, cichy jakby gołąbek zrobił

Na naszym wygnaniu.

Wszyscy tam cichli nagle.

Milkli o świtaniu. Milkli.

O świtaniu, o świtaniu,

Poruszyć możesz głaz,

co wieki całe spał

potoczy się, jak kłębek,

by drogę wskazać Ci

Choć potkniesz sie nie raz

lecz znów spróbujesz iść

pytając ciągle nieba

Ojciec chlał, potem lał, matka też leciała w bal

Nie wiem jak sama mogła wierzyć w świat

Jak za parę lat mogła w ogóle wyjść na swoje

Kiedyś strach tylko strach i paranoje

Mętlik w głowie, kłębek nerwów a nie człowiek

Nie umiałem wtedy pomóc w moim sercu cierń

Nie widziałem jej szmat czasu po wczorajszy dzień

Nie zapomnę błysku w oku, to do życia chęć

Tylko uśmiechnęła się i skinęła nieśmiało

Dlatego mój iloraz działa tak jak roller coaster

Chcesz żebym rzygał tęcza, ale nie będę się bawił

Moja panna stoi przy mnie jak dziewczynka z zapałkami

Żyję najlepiej

I nawet nie wadzi mi rąbek u spódnicy przymierz

A jeśli będę klepał biedę , zawsze z fajnym tyłkiem

Weź popatrz jak wszystko obracam dziś na swoją stronę

GEYSPL, zapraszam po preorder

Zdania są podzielone, robię sobie za przecinek

Dlatego mój iloraz działa tak jak roller coaster

Chcesz żebym rzygał tęcza, ale nie będę się bawił

Moja panna stoi przy mnie jak dziewczynka z zapałkami

Żyję najlepiej

I nawet nie wadzi mi rąbek u spódnicy przymierz

A jeśli będę klepał biedę , zawsze z fajnym tyłkiem

Weź popatrz jak wszystko obracam dziś na swoją stronę

GEYSPL, zapraszam po preorder

Zdania są podzielone, robię sobie za przecinek


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga