Alfabet słów:

Słowo bezustanny w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery b: baran, burmistrz, Beck, białożółty, brązować

Kto w Polsce śpiewa o bezustanny ? To między innymi Alicetea, Cinzano, DJ Strugi deszczu. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Nieśmiertelny w swych objęciach

Szepczemy święte miłości zaklęcia

Chodź zawstydzimy wstyd

Uczucie wyższe i siły zbrojne

Bezustanny toczą konflikt

A my ciągle siebie głodni z rozdarcia

tworzymy pakt

Wiem może jestem tylko ten co krzyczy

że kiedy nie ma miłości

Hej!

Nie, nie, przecież szkoda tego lata

Wstawaj już i do nas przyłącz się

Ref: Letnie reggae, wszyscy tańczą wkoło

Bezustanny, żywiołowy dance

Nie stój z boku, baw się razem z nami

Ruszaj śmiało, przecież tego chcesz

2. Teraz wiesz, wakacje to zabawa

Długie dni do rana ciągną się

HIERARCHIA WARTOŚCI

To bezustanny pościg

ta płyta to nośnik

a bit to wojownik

przekład przykazań na język prosty

wprost z podświadomości

[Hook-Grizzlee]

Przyjmij to do wiadomości:

nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.

Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...

Przerwij ten bezustanny pościg. x2

[Luta]

Yo! Bo miło-o-o-ło-ło-ść, to wszystko, co nam pozostało,

babilon mówi, że to mało, ale ja wiąż będę podążał za złotą skałą (tak jest!)

Miłość pozwala przeżyc i pozwala mi dotknąć odrobiny harmonii,

[Hook-Grizzlee]

Przyjmij to do wiadomości:

nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.

Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...

Przerwij ten bezustanny pościg. x2

[Luta]

Yo! Bo miło-o-o-ło-ło-ść, to wszystko, co nam pozostało,

babilon mówi, że to mało, ale ja wciąż będę podążał za złotą skałą (tak jest!)

Miłość pozwala przeżyc i pozwala dotknąć mi odrobiny harmonii,

Ja nie wiem tego.

Wino porasta już mury,

jak wszystko tutaj pnie się do góry.

Do szkoły idą już panny,

ruch jest tu szybki i bezustanny.

Szczęście jak we śnie. Dlaczego?

Ja nie wiem tego.

To nie jest Świat Plasteliny,

ani to nie jest Dzień Modelarza,

[Hook-Grizzlee]

Przyjmij to do wiadomości:

nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.

Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...

Przerwij ten bezustanny pościg. x2

[Luta]

Yo! Bo miło-o-o-ło-ło-ść, to wszystko, co nam pozostało,

babilon mówi, że to mało, ale ja wiąż będę podążał za złotą skałą (tak jest!)

Miłość pozwala przeżyc i pozwala mi dotknąć odrobiny harmonii,

tego nie wie nikt, choć zdobędę każdy szczyt,

chwyt, na to mam taki, nigdy padaki nie daje,

zgraję pozdrawiamy tu piona Ganja Mafia crew,

coś mi się wydaje, że w tym życiu nie zaznamy snu,

ciągle mi brakuje tchu, męczy bezustanny ruch,

pauzy potrzebuje moje ciało, i mój duch snów,

się to nie uda, nie liczę tu na cuda,

podkręca tępo świat, ciśnienie podnosi wóda,

widzę to po sobie, widzę to po swoich ludziach,

Żywe kamienie powiedzą prawdę!

Płyną kolejno lawą molową,

Haniebne dźwięki odpokutować...

Płoną żarem topiąc wiarę... zatrwożeni lekiem kar!

Bezustanny zamęt stworzył prawdy lament..która czyja?!

Viva lapides, lapides clamabunt

Viva lapides, lapides clamabunt...

Viva lapides, lapides clamabunt

Viva lapides, lapides clamabunt...

Zakręcony Casper Houser to przestroga dla ludzkości

W świecie plag i podłości, zimnych wojen, znajomości

Bezustanny pościg za kasą, dobrobytem

Dobrą cipą i korytem, przegra typ owiany mitem

Nie wierzymy w ideał, nie przynosi nam to chwały

Człowiek jest niedoskonały, tak naprawdę jest mały

Zwariowany, otępiony jak mózg przez narkotyki

[Peja]

Zakręcony Casper Houser to przestroga dla ludzkości

W świecie plag i podłości zimnych wojen znajomości

Bezustanny pościg za kasą dobrobytem

Dobrą cipą i korytem przegra typ owiany mitem

Nie wierzymy w ideały nie przynosi nam to chwały

Człowiek jest niedoskonały tak naprawdę jest mały

Zwariowany otępiony jak mózg przez narkotyki

Zakręcony glob tak zepsuty aż wstyd

Tylko łzy, tylko łzy, tylko łzy

Chociaż krzyczysz: ""Dość!"", w zgiełku gaśnie twój głos

Nie masz sił, nie masz sił, nie masz sił

Bezustanny wyścig szczurów

Na kariery szczyt wciąż trwa

Bez honoru i skrupułów

Toczy się fałszywa gra

Hej, dla takich jak my miejsce znam, wierz mi

Lecz w środku niej mafijska rocznica

Taka to nasza w okazałości okolica.

2.

Kolczatki, kastety taki jest nasz dzień poranny

I zawsze się tak dzieje, bo to jest bieg bezustanny

Nie da się zmienić obiegu, dni, historii

Właśnie w tej dzielnicy dokonano kilku zbrodni.

Co z tego że przyłączono nas do unii

Jeśli każdy z nas mieszka na tej samej półkuli.

Życie to bezustanne przeciąganie liny szatan cieszy się kiedy my wątpimy zacznij swoje słowa przelewać na czyny udowodnij dziś to przed sobą samym dobry przyjaciel jest lekiem na rany raz zwyciężamy a dwa ulegamy każdy z nas czeka na zmiany na lepsze Ja tu oddycham Warszawskim powietrzem Moje słowa nie są pisane na wietrze znam wielu tych którzy to potwierdzą walcząc z nędzą wciąż z zimna krwią wierni przyjaciele zawsze obok są życie nie jest grą oni znają to czemu więc wielu z nas dotykało dno poznałem już że życie nie jest łatwe wchodzę na tratwę a ona znowu tonie lecz swoje sprawy biorę w Swoje dłonie żyje w betonie tez tak jak wy i tak jak Ty widzę świat zły obrazy które źle mi się kojarzą ale z opresji trzeba wyjść z twarzą to jest dla tych którzy o wolności marzą.

Jak odnaleźć lepsze jutro proszę powiedz mi co uczynić by łzy zamienić w sny tak samo jak My znasz to i Ty pukam do Ciebie nie zamykaj drzwi . x2

Stracony czas muszę wkrótce odrobić teraz bezsilność bez wahań trzeba pobić musisz się zdobyć na to by wybaczyć każda chwila co dzień to tłumaczy to rap dla graczy i rap dla kibica nasza ulica pełna nie pokoju Chada zawsze dla ludzi naszego pokroju ciągle w boju bo codzienność jest przykra i nie jest trudno znaleźć na to przykład widzisz te twarze z zatraconą nadzieją Ci co się śmieją i Ci którzy płaczą mam nadzieje że oni mi wybaczą mam nadzieje chodź czasem Cię zawodzę proszę Boże daj lepszą prognozę niech wszystko zmierza tylko ku dobremu bo każdy z nas ma tysiące problemów wbrew temu co chciał byś tu usłyszeć Ja nie milczę tylko piszę .

Jak odnaleźć lepsze jutro proszę powiedz mi co uczynić by łzy zamienić w sny tak samo jak My znasz to i Ty pukam do Ciebie otwórz swoje drzwi . x2

Popatrz na mnie Ja nigdy się nie z hańbię wiesz czemu każdy do pieniędzy garnie Ja swoim słowem twoje zmysły karmie wygląda marnie nie odwlekła przyszłość Twoje marzenie w praktyce nie wyszło niegdyś był ogień lecz został iskrą po prostu wszystko szyte cieką nicią Moje słowa wierne Moim przeżyciom tu mogę przysiąc bądz pewien kto rysował świat sięgał po czarną kredę zostanę tu i nie zawiodę Ciebie życie jak w niebie nie to nie tu brakuje hajsu i brakuje snu porażka znów daje do myślenia Warszawski grunt to przeklęta ziemia nie ma znaczenia gdzie się urodziłeś musisz odzyskać to co straciłeś.

Jej serce, spragnione miłości

Trawiący rak samotności

Wspomnienia za młodu zatarte

resztką sił walczą zaparcie

Bezustanna wojna o szczęście

ze zmęczenia, cała się trzęsie

Poszukując resztek nadziei

ma wiarę, że to się kiedyś zmieni.

Bez tchu pada na ziemię

Gdzie to co kiedyś tutaj było gdzie to tu wszystko sie zmieniło gdzie to co kiedyś tu iskrzyło tego nie ma w szczęście świat zwątpiło X2

miasto przystanek start to poranek niepokoją sprawy nie pozałatwiane jesteś ich więźniem w ciągłym pościgu bolą juz mięsnie gdzie poszło szczęście wciąż o tym myślisz gdzie przyjaciele dawni i przyszli meczy samotność pieniądz narusza godność zero honoru moralność niknie juz z dawnego forum pora na ciebie właśnie juz przyszła ciemna dzielnica a kiedyś kryształ masz do wyboru żyć w ciągłym biegu albo przystanąć do rosnącego przegranego szeregu nikt tu nie czeka bez sentymentu nie ma tu czasu na wspominanie pamiętnych momentów świat bez przekrętów sami się utopia wiek młodych spada żyjących tylko konopią świat bez oszustwa jest niemożliwy nie ma życzliwości każdy jest chciwy człowiek prawdziwy to juz wspomnienie metamorfoza obiega ziemie jeden cel powstał widzę to codziennie na każdym kroku o każdej porze niech to się skończy tylko o to proszę i inna droga podąrze w innym kierunku by przed oczami mieć cos więcej niż tylko szare syfy kolejnego kwitu i rachunku

Gdzie to co kiedyś tutaj było gdzie to co tu wszystko się zmieniło gdzie to co kiedyś tu iskrzyło tego nie ma w szczęście świat zwątpiło X2

w około cisza słyszalne tylko bicie własnego serca to wszystko juz nie to samo nowy dzień w tym przekonaniu Cie utwierdza często nie można spełnić własnych ambicji bo za mało czasu brak warunków ciężko o dostęp do gry na wyższej pozycji przed własnymi przyjaciółmi wymuszona dyskrecja dzień i noc to bezustanna lekcja i tak bez końca ciągle zdobywanie świadomości nie to co kiedyś było gdzie te wszystkie wartości start zaczął się pościg bez litości ludzka życzliwość na co dzień nie spotykana nie widziana ziemia obiecana wie zaufanie przyjaźń pomoc i wzajemne wsparcie chcesz cos w menu wystawisz rękę dostajesz cios w plecy na samym starcie każdy dla każdego potencjalnym konkurentem spojrzenia i gesty ludzkie pozornie w niebo wzięte żeby tylko cos zyskać przyklejone uśmiechy na rzuchwianych zawiasach pękają łożyska intencja nieczysta egzystencja przezroczysta bez barwy i wyrazu nie to co kiedyś tu iskrzyło w codzienności tamtych czasów

Gdzie to co kiedyś tutaj było gdzie to co tu wszystko się zmieniło gdzie to co kiedyś tu iskrzyło tego nie ma w szczęście świat zwątpiło X2

poranna kawa jest spokoju oazą chwila wytchnienia dopóki wskazówki zegara ludzi nie tracą niech wskażą przykre obrazy od słońca wschodu do zachodu to nie to co kiedyś na to nie brakuje mi dowodów liczne samosądy monotonne rutyna te same obrazy ta sama jazda jak szlak na kolejowych szynach od stacji do stacji i z powrotem człowiek staje się robotem nakręconym mechanizmem na sercu widać Blizne nie ma miejsca na uczucia co dzień bezkres tych samych czynności ta sama guma do przezucia współczucia no chociaż trochę mało kto okazuje zamknięty w swych własnych ścianach swój prawdziwy wizerunek maskuje nie ma czasu na wspomnienia poukładanie własnych myśli i rozważań życiowych nie do przeskoczenia spokoju mniej niż zero egzystencja poddana postępu sterom kiedyś człowiekowi nerwy puszcza i łza wspomnienia po policzku spłynie przypomnij sobie swoje własne imię i to co kiedyś w jego sercu żyło zada sobie pytanie czy w szczęście świat zwątpiło

Gdzie to co kiedyś tutaj było gdzie to co tu wszystko się zmieniło gdzie to co kiedyś tu iskrzyło tego nie ma w szczęście świat zwątpiło X4

OBUDŹ SIĘ! OBUDŹ SIĘ!

Dopóki w sercu strach się tli,

naród ciemiężyć będą źli.

Nie możemy wciąż się bać

w bezustannej nocy trwać

I wciąż słychać zdrajców śpiew,

monet brzdęk, semicki śmiech.

W telewizji setki bzdur,

chorego systemu twór.

REFERATY, PRZEMÓWIENIA TO JEST MANIA

I DEBATY, I NARADY, WYSTAPIENIA I OBRADY

POSIEDZENIA I UCHWALY, DEFILADY I DYSKUSJE

DOCHODZENIA, REPERKUSJE, I REWIZJE I REPRESJE

TO JEST MANIA, BEZUSTANNA, PRZEMYSLOWA, POSTEPOWA

TO JEST MANIA, TO JEST MANIA

BABILONSKA PARANOJA TO JEST MANIA

SPRAWOZDANIA I APELE, ROKOWANIA I DYSKUSJE

DOCHODZENIA, REPERKUSJE, WYZNACZANIE DRÓG ROZWOJU

Gdy zapada noc szukajmy słońca krainy.

To ten kolejny dzień kiedy tracę w siebie wiarę,

Znowu drążę w codzienności powoli jak kroplę skałę,

Cel do którego dążę okazał się porażką,

Czuje że przegrałem bitwę, życie bezustanną walką.

Wczoraj entuzjazm posadził mnie na szczytach,

Dzisiaj porażki żar odjął skrzydła, spadam jak Ikar,

Nie mam dłoni magika na komendę czary mary,

Nie wyjmę królika z kapelusza nie wiary.

Niewinnych ofiar, zostały po prorokach

Tylko śliskie ślady i rozrąbane członki

Ludzie chłodni, kiedyś modni, teraz w grobach

Widzę w Twoich oczach, pod przykrywką białka

Jak w środku głowy trwa bezustanna walka

Pod chorągwią Czarta walczy dobrze znany

Zawisza: najczarniejszy z czarnych

Otwiera bogu rany wyrzeźbione w brzuchu

Rozrywa warstwę strupów, ach, niczym Brutus

1 .Kim jestem w śród innych ludzi,

Kurwa już zaczyna mnie to nudzić,

To bezustanne i puste pytanie,

Który co drugi człowiek sobie zadaje,

Jestem tym kim jestem i przy tym zostanę,

Do życiowej kosie ze zdwojoną siłą stanę,

Idę stale, z życiem ramie w ramię,

Nienawiść punkt zapalny, z pewnością nie banalny

Zawsze i wszędzie na chuj policyjne panny

Miłość jedyna tak to ta drużyna

Lech Poznań i zadyma to chuligana klimat

Bezustanna walka z wrogiem o chuligański prymat

Taki znałem klimat, taki znałem klimat

Przecież nas znasz, boys’ów fight’ów nasza twarz

Przecież nas znasz, to był nasz czas

Z chłopakami po meczu szybciorem na dworze

Tylko jest uległość

Do telewizyjnych bogów

A mym domem wolność

Dziki ciemny las

Bezustanne śpiewy

Oraz ogień, który tańczy w nas

Więc wysłuchaj

Tej to pieśni

Marny kreatorze

Nie oszczędza żadnej z ras

Dziś już wszyscy są przegrani

Zgubił nas pieniądza czar

Czy my możemy tak tu żyć?

W bezustannej walce z sobą

Łączy nas ten wspólny cel

Zdobyć wszystko, co jest

Nie znać uczuć i łez

To jest to

Ja wziąłem z życia fakty taka to jest tematyka

Bo każdego człowieka w Polsce to spotyka

Prosta statystyka bez żadnego ryzyka

Polska kraj wolny każde słowo umyka

Życie bezustanne czekając z nieba na mannę

Wstawając ciągle rano takie nasze dni poranne

Cierpiący niedostatek środków brakuje do życia

Do bycia i do pracy płatnej w Polsce odkrycia

A takich jest niewiele w kraju bardzo jest mało

To, czego pragniesz

Czego pragniesz ponad wszystko

Nawet nie wiesz jak jest blisko

Fatamorgana

Bezustanne niespełnienie

Zawsze coś więcej jest do chcenia

Halucynacja

Nic realnie się nie dzieje

Świat jest tylko urojeniem

Jednoręki wódz.

Ostatni wojownik

Ostatni zaborca

Ciągłe walki o przetrwanie,

bezustanne, zimne gry.

Kto z nas żywy pozostanie

w jego rękach los ten tkwi.

Wciąż nie znane przeznaczenie,

wciąż nie znany dalszy ciąg.

A my nawet w akwarium zatrzęślibyśmy wszystkie szyby, ale,

Nie będziemy pieprzyć co by było gdyby,

Bo nieznany jest nasz los, tak jak los naszej geoidy,

Otacza nas kosmos ziom, wiesz ze wszystkich stron,

Tak jak broni bezustanna walka o tron,

Więc chroń siebie, swój dom i swoich bliskich,

I bądź sobą stuprocentowo przede wszystkim!

2. Dziwię się bo jesteśmy tu tylko tymczasowo,

A patrząc na nienawiść chciałbyś opuścić planetę zdrową,

Manifest mój ha, na zarobek kładę chuj,

Wiem, że z muzy nie wyżyję, kiedy robię taki gnój,

A pysk ciągle wyje ze wściekłości się wije,

Co najchętniej bym zrobił ? Założyłbym ci sznur na szyję,

Żmije sycząc jadem bezustannie ślipią w godło,

W kuluarach walą sake, dupę wkładają w wygodną kanapę,

Mamy mapę, no a przede wszystkim patent,

Kilogramy trotylu doprawione granatem,

Rozpierdolić parlament, na chuj wam kurwa mój podatek,

Ileż trzeba odwagi...

Aż rumieniec wykwita i trwa...

Tylko... co nas odpycha,

nieuchronnie i z cicha,

bezustannie nas miota i pcha?

W bezrozumnym zapale

przez parkiety i sale

roztańczone sylwetki mkną dwie...

Rozwiązanie zagadki:

Postanowiłeś je zniszczyć wbijając sztylet w serce

To niewinna osoba, której krzywdę wyrządziłeś

Dziś spotkała Cię kara i myślisz po co to zrobiłeś?

Bo ktoś zabrał Ci skarb, którego sam nie doceniłeś

Powiedz, po co to wszystko? Ja wiem, bo bezustannie piłeś

Czym się różnisz od Adama? Tym, że się nie powiesiłeś

Teraz widzisz jaki jesteś, lecz nie widzisz jaki byłeś

Zbyt leniwy by swe życie doprowadzić do porządku

Pewnie chciałbyś, tak jak wielu, zacząć wszystko od początku

Wstyd żywym ogniem rozpala wnętrzności

Pytania kłują jak ciernie

Twarz w lustrze znów przyprawia o mdłości

Ambicja pije niemiłosiernie

Bezustannie

Sen czy koszmar ożywiony?

Głodnym bestiom porzucony

Życie jak piach sypkie cieknie przez palce

Myśl jedna się w głowie kolebie

Tam gdzie wstaje nowy dzień

Po to by w swej wierze wytrwać

Twarzą w twarz ze śmiercią gnać

Szlakiem zwycięstw, klęsk i chwały

Walczyć bezustannie wciąż

Będąc tu na polu walki

Kolejny minął dzień na polu bitwy wśród pieśni salw

Niektórzy z nas odchodzą okryci chwałą setek starć

Za cenę wolnej ziemi, honoru co płonie jak ogień w nas

Co by się nie działo zawsze to powiem.

Bowiem los przyjmuję na otwarty policzek.

Kocham marzenia, tylko z nimi się liczę.

1. Wyobraź sobie Rio di Janeiro, fajnie dupcie.

Żyjesz bezustannie myślą, że jakąś pójdzie.

Nie dzisiaj to jutro los się uśmiechnie.

Dziś jest szpetnie, jutro będzie pięknie.

No pewnie to równowaga w naturze.

Dziś jesteś na dole, jutro będziesz na górze.

Bo ona to mój kwiat wskazuje mi szlak,

i kocham gdy jej włosy rozwiewa wiatr.

Ona bez niej zwariował by mój świat,

ona bez niej zwariował bym i ja.

Ona bezustannie łapie mnie za słowa,

i sprawa, że czasem ciężko mi się skoncentrować.

Ale to ona, z nią bym mógł zaczynać od nowa,

bez względu na to jak wyboista będzie droga.

Bo ona mi powtarza, że los jest w naszych dłoniach,

pamiętasz? to były czasy

wspólne wypady, wtedy nic się nie liczyło

nie mówiliśmy o braku kasy

byliśmy razem i razem żyliśmy chwilą

dziś mijamy się bezustannie

ciągle wierząc w to, że będzie jak dawniej

czy wróci to, co było piękne tu

że tak jak kiedyś będziemy razem znów

(ooo ooo) spojrzymy w niebo

1.Łudzę się że wrócisz i przywitasz mnie jak

nowy dzień, że czułym, miłym gestem obdarzysz

się, pokażesz się, lecz oparcie w rzeczy tej na to

wcale już nie liczę, iż choć czekam na to wciąż co

dzień, co noc - bezustannie tak zwyczajnie.

Szansę małe są, chciałbym sprawę ogarną tą, bo

w sumie nic tu już po mnie i nie ma co ratować,

tego uratować cóż, iż muszę pogodzić się w końcu

z tym, choćbym miał mieć Paryż lub nawet Rzym

Wymażemy to, co złe z naszej pamięci

Na zawsze już razem,

Tak jak my tutaj i ten bit x2

Mam czysty rap, czystą prawdę, to pewne ,

Jak to, że znam drogę, którą bezustannie biegnę

Wiem, będzie lepiej, to nie są tylko słowa,

To zadania powierzone tej muzyce

By od nowa ten zniszczony świat odbudować

Postawić fundamenty, mieć kogoś, kto pomoże gdy wysiłek zmęczy

Wstaje świt, zaczynasz pisać

Pamiętnik człowieka

Czas biegnie szybkim krokiem

Dzień za dniem ucieka

A ty bezustannie piszesz

Pamiętnik człowieka

Swoją ręką zapisujesz

To, co dzień ci przyniósł

Za godzinę będziesz starszy

A w mych barkach znajdziesz pomoc

Gdy przyjdzie problemy pokonać

Dwoje ludzi,

Jedna miłość, jeden świat

Życie, które bezustannie

Zapieprza jak chart

Czy ja Ciebie jestem wart?

To pytanie jest już znane

Wszystkie wątki

Ref.: Będe powtarzał tak, Kochana moja, będe powtarzał tak,

Prawdziwej miłości, (nie znajdziesz) nie znajdziesz w moich snach. /x2

II. Kradniesz mi moje sny, by prawde znać o mnie,

Kradniesz mi moje sny, żeby wiedzieć to,

Czy właśnie w nich o Tobie bezustannie śnię,

Czy tam ktoś inny jest,

Kradniesz mi moje sny, gdy tęsknie ogromnie,

Kradniesz mi moje sny, kiedy tęsknisz Ty,

Tak bardzo chciałabyś już zdemaskować mnie,

Ref.: Będę powtarzał tak, Kochana moja, będę powtarzał tak,

Prawdziwej miłości, (nie znajdziesz) nie znajdziesz w moich snach. /x2

II. Kradniesz mi moje sny, by prawdę znać o mnie,

Kradniesz mi moje sny, żeby wiedzieć to,

Czy właśnie w nich o Tobie bezustannie śnię,

Czy tam ktoś inny jest,

Kradniesz mi moje sny, gdy tęsknie ogromnie,

Kradniesz mi moje sny, kiedy tęsknisz Ty,

Tak bardzo chciałabyś już zdemaskować mnie,

ref. Serce szybciej bije nagle tetno sie zmienia bezustannie szukasz wsparcia tam gdzie go nie ma, swiat sie zmienia tu cierpienia taka prosta ludzka mowa kazdy mysli sam o sobie z wiatrem leca puste slowa

1. Nie wiesz co czuje chyba nie, to Ci powiem, ze serce mam rozdarte jak grane gdy skoczysz w ogien to nie jest tak, ze bogiem nazywa sie uczucie raczej to jest tak, ze to plaga jest ludzie. Czas leczy rany, gdy nie chcesz nic pamietac najbardziej bola wspomnienia w nich dusza jest zakleta. Rozkladasz karty znow masz slabe rozdanie patrzysz, rozkladasz ręce. Czas na rogu rozeznanie jak woda w kamien przepadasz w przepasc zycia nawet swiata barwy da sie juz porozliczac. Bialy - pustka, czarny - wzgardzenie, niebieski to łzy a czerwony poranienie. Kiedys bylo ich wiecej czego z biegiem czasu tonie ze za glebe to nie cienie ambarasu to tych co przerast ambicji nieporozumienie jesli myslisz ze jest dobrze popatrz na swe sumienie.

ref. Serce szybciej bije nagle tetno sie zmienia bezustannie szukasz wsparcia tam gdzie go nie ma swiat sie zmienia tu cierpienia , taka prosta ludzka mowa kazdy mysli sam o sobie z wiatrem leca puste slowa.

2. Tak jak dawid w ? wiesz, czas leczy rany, najbardziej się boimy tych chwil kiedy wspominamy o tym jak bylo dawniej, ile sie wtedy zdarzylo a teraz wszystko minęło wszystko sie juz skonczylo. Chcesz by padła psychika wspominaj dalej te chwile, te chwile ktore rania Ci serce jak ostry sztylet, to boli z kazda sekundą zatruwa Cie od wewnątrz. Starasz sie zapomniec ale to przychodzi zewrząd znow rzucasz kostke z nadzieją, ze wypadnie szóstka niestety nie da rady w sercu pojawia sie pustka. Zagladasz w głąb siebie patrzysz gdzie popelniles błąd, czujesz sie jak na wodzie, marzysz by zobaczyc ląd. Nie jest dobrze kiedy wracamy do zlej przeszlosci brakuje w sercu milosci, pojawia sie duzo zlosci, nie oczekujesz litosci, nie wycciagniesz po pomoc dloni dalej sie meczysz ocierajac pot ze skroni.

ref. Serce szybciej bije nagle tetno sie zmienia bezustannie szukasz wsparcia tam gdzie go nie ma swiat sie zmienia tu cierpienia , taka prosta ludzka mowa kazdy mysli sam o sobie z wiatrem leca puste slowa

Zanurzam się w ciszę,

Dźwięki muzyki słyszę,

To jest ta moc to siedzi we mnie,

Marzenia które na pewno kiedyś spełnię.

Bezustannie dążę do swojego celu,

Uważaj przyjacielu bo jest ludzi wielu,

Jak wiele sytuacji, których nigdy nie przewidzisz,

Powiedz co dziś widzisz, ile możesz stracić,

Przez jebane szuje nie widzimy swoich braci,

I jak pegaz,zdejmę z ciebie smutku głaz i otworze szczęścia właz.

Zabiorę,z wysypiska świata. I już zawsze będzie,grana ci sonata.

Dzisiaj patrzę w dziecka oczy i czekam na sen proroczy.

Ono też zapewne czeka,Boże zrozum dziś człowieka.

Który bezustannie klęka,w strugach deszczu serce pęka.

Gdy wspomina tamte chwile,gdy trzymał dziecko na rękach.

Teraz,kupuje bilet by wracać do tego miejsca.

Gdzie stawiało pierwsze kroki - to dla niego jest udręka.

Widzimy się rzadko,bo pierwszego listopada,

Nikt mnie nie zatrzyma,

Znasz na bank pojęcie, wiesz co to rodzina,

Wiesz co to zajawa ta na ta na 1000 procent,

Zamiast zmartwień też niesie nieprzespane noce,

Jeśli masz ją, myślisz o niej bezustannie,

Jeśli nie masz, zacznij szukać zanim gdzieś przepadnie,

Kilka lat upłynie lub w moment to odnajdziesz,

Jestem pewien, kto zaczyna szukać to, to znajdzie,

Nie masz nic na starcie,

ale nie ważne jest to, takie mam zdanie o sobie,

to co masz w sercu oraz co siedzi w tej głowie,

doprowadzi cię do sedna cały czas powtarzam sobie,

mam prawo wyboru i skorzystam z niego mądrze,

bo w życiu bywa ciężko, ale bezustannie dążę,

do celu razem z tobą przyjacielu,

wiem, że damy sobie radę, mimo że jest nas niewielu.

Każdy gdzieś tam w sercu nosi ulicę,

pierwsze kobiety, palenie oraz picie,

Pewna Pozycja:

1. Temat rzeka życie , bezustannie płynnie

choć w wiecznej zadumie , to w wiecznej zadymie

w walce z zdrowiem , kłopotami,psami co chuj im na imie

i na szczęście wśród ???? przymierz

Dobrze se cel wybierz i zmierzaj tam dziarsko

A ty, stara lampo, no co?

Ją na złom!

Świat do przodu ciągle rwie

W komputerach widzi się

Do przyszłości bezustannie mknie

My wiemy, że najlepsze są dla was wczasy u wód

I nawet nie pytajcie nas, czy to raj

My wiemy, że najlepsze są dla was wszystkich wczasy

A teraz pożegnajcie nas, a teraz pożegnajcie nas!

A najgorsze są te w czarnych pończochach

Co nad ranem makijaż im spływa jak woda w zepsutym kranie

Wyobrażam sobie ciebie w hotelowym pokoju

W ich towarzystwie, morza alkoholu

I bezustannie przed myślą się wzbraniam

Którą określa się mianem przywiązania

Beznamiętności i pożądania

Jesteśmy sumą oddechów

Biciem serca w nieustannym pośpiechu


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga