Alfabet słów:

Słowo fabryka w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery f: Filuś, farwater, fałdka, Falanga, Franiu

Kto w Polsce śpiewa o fabryka ? To między innymi Ashia and the Bison Rouge, Awariat Nato, B.O.K. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jerara tarararam tararam

Jerara tarararam tararam

Jerara tarararam tararam

Chłopcy patrzyli jak ona pracuje

ciężko i sprawnie w ...? czarną fabryką

Cegły były ciężki i wielkie

ręce czerwone, nogi skręcone

Ale kartofle, tłusta śmietana

kurczak na stole, wiśniowa zupa

Świat bez chamstwa i zawiści,

Bez dresiarskiej partyzantki,

Poza schizą codzienności,

Bez codziennej z gównem walki,

Bez kominów i bez fabryk,

Bez trującej gospodarki,

I bez brudu na ulicach,

W nocy czysty blask księżyca..

Ref... Marzy ci się lot na księżyc,

Nadproduktywność, mnożenie bez potrzeby; robisz to dla pieniędzy - dla mnie pieniądz to relikt.

[Zwrotka 2.]

Ruchomy wiszący podnośnik, służący do oprawiania bydła, bynajmniej nie w ramy, to węgielny kamyk, podstawa podstawy, zarządców tworzących współczesny świat pracy.

Wydajność, wydajność - jak zwiększyć ją? Miał nagłą jasność pan Henry Ford -

Metody z rzeźni przenosząc łatwo do fabryk i stoisz przed taśmą, ziom.

Tak się składa, Babilon z miliona nieznaczących części i każdy z Was ma w nim swoje spore udziały, choć nikt oficjalnie nie przyłożył ręki - skąd!

Odpowiedzialność wystarczy lekko rozpro-oszyć, bo ofiary przestały być warte pomocy:

Cały świat patrzy na głód, lecz co można zrobić? - efekt widza.

""Milczenie jest złotem"" - jak zwykle Wam powie i po plecach poklepie Midas.

Obok upraw zbóż, ale nie dla nich przeznaczonych

Lecz dla upraw krów po naszej stronie globu

Sadzonki mięsa pochłaniają znowu plony

Mogące wykarmić ten świat

Widziałem metki polskich firm w ruinach fabryk; Bangladesz

Być może nawet sam nosiłem ich ubranie

Może piętnastoletnia Istrat miała żyć w szczęściu

Outsorcing - przyszła na świat w złym miejscu

Widziałem nędze państw po latach kolonizacji

Żonka się krząta, syneczek śpi.

Górnicza lampka się pali,

To nasze słonko w kopalni.

Kombajnem dziś węgiel pod ziemią dobędę

Dla fabryk, dla wsi i miasta.

Jo, śląski pieron spod Bytomia,

Wydobywam węgiel każdego dnia.

A tam na wierchu jest domek mój,

W nim stara czeka, dziubeczek mój!

Czy jesteś gotowy?

Wznieśmy pięści do góry nad głowy

Czy nadszedł czas?

Czy jesteś gotowy?

Kominy fabryk dymią tak samo

Zasypiasz w nocy i budzisz się rano

Jeden za wszystkich

Wszyscy za jednego

Nic do stracenia nie ma

Jak inni rodacy,

W pociągu cuchnącym od brudu;

O czwartej nad ranem

W deszczowy poranek

Do fabryk, warsztatów i budów...

Dwie pajdy w gazecie,

Zmęczony, bo przecie

Do późna dzieciaki nie spały

I kleją się oczy

BRX, witam w 2006

Po chuj wam stare czasy? ja sram na stare czasy

Ja chcę mieć więcej kasy, pieprzone nowe hajsy

Ja chcę mieć w chuj topów i w chuj drinów [?]

Fabrykę do robienia tego gówna, pokój

Kolejna sprawa dotyczy się wrogów wreszcie

Powiem krótko - pieprzcie się

Mnie interesują wykazy kont

Ja skręcam skręta i wypalam go ziom...

Wśród ulic brudnych, miast paskudnych,

Miastownik zza ściany, fabryk zamykanych,

Wśród pustych doków, cuchnących rynsztoków,

Pieców wygasłych, biedaszybów ciasnych,

Tam krzyczy bieda, tam krzyczy bieda,

Tam krzyczy bieda !

Ograniczeni schematami

Ich ręce skute paragrafami

Dzień czy noc, bez różnicy

Milcząc idą niewolnicy

Do biur i fabryk coś ich gna

Nakręcane zwłoki, ty i ja

W głowach pustka w sercach chłód

Wokół czuć trupi smród

Ref. x2

Hej! Ty! Skąd tu tyle,

plastikowych uśmiechów...

Podobno mają piękne kobiety,

ich interesy nie liczą się z nikim.

Podobno co dzień rano do fabryk,

budzą ich pozłacane budziki...

Ja to widzę,

ja to słyszę,

ja to czuje,

gdzie ciszę myśli mąci czas pikiety na sztandarach

szukać czy udawać, szukać czy udawać?

zobacz, atakują Cię z wszystkich stron sprzedawcy iluzji,

zobacz, jak oszukać chce myśli Twe plastik telewizji.

zobacz, znów zmówili się producenci z fabryk beznadziei,

zobacz, bylebyś miał cel oddychania

Oddała wszystko w łapy państwowe

Dzięki powszechnej nacjonalizacji

Miała majątek do malwersacji

Po komunie zostały w spadku

Ruiny fabryk i w stoczniach – statków

Wypracowane dobro narodu

Przekazywano mafii państwowej

Związkowcy z Solidarności grupy

Oddali władzę i dali się kupić

WIĘC CHODŹ TU, CHODŹ TU CHODŹ, DZIŚ MNIE ZŁAP

ŻEBY NIE KOŁYSAĆ SIĘ PRZY TYM NIE MASZ SZANS

BO CINQ G UDERZA UDERZA W MELANCHOLIJNĄ NUTĘ

NUTA TA TRAFI WKRÓTCE NA HUTĘ

POTEM NA FABRYKĘ, ZAKŁAD PRACY I DO KOPALNI

BO TO JEST MUZYKA INNA DIFFERENT STAJLI

MOJE SŁOWO TRAFIA NA SALONY I POD STRZECHY

O RETY, MASOWA HISTERIA NIESTETY

OPANOWAŁA Z NAD WISŁY UMYSŁY TĘGIE

WIĘC CHODŹ TU, CHODŹ TU CHODŹ, DZIŚ MNIE ZŁAP

ŻEBY NIE KOŁYSAĆ SIĘ PRZY TYM NIE MASZ SZANS

BO CINQ G UDERZA UDERZA W MELANCHOLIJNĄ NUTĘ

NUTA TA TRAFI WKRÓTCE NA HUTĘ

POTEM NA FABRYKĘ, ZAKŁAD PRACY I DO KOPALNI

BO TO JEST MUZYKA INNA DIFFERENT STAJLI

MOJE SŁOWO TRAFIA NA SALONY I POD STRZECHY

O RETY, MASOWA HISTERIA NIESTETY

OPANOWAŁA Z NAD WISŁY UMYSŁY TĘGIE

Ze wszystkich kraju stron dobiega wspólna pieśń.

Znad fabryk, znad rozległych hut, znad pól, gdzie rośnie chleb.

Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej

Łączy, łączy młodzież miast i wsi.

Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej

Wspólną drogą, hasłem naszych dni.

Nie chcę spędzać tam żadnych chwil

Henio Henio jego Farmutil

Nie chcę spędzać tam żadnych chwil

Kilku panów z telewizji bardzo chciało go odwiedzić

Jego piękną fabrykę bez pozwolenia zwiedzić

Henio jednak wszystkich tych nicponi przyuważył

Mieli jednak pecha: zaufaniem ich nie darzył

Więc Henio chciał ich zmusić do szybkiej dezynfekcji

Jednak ci panowie mieli dużo objekcji

Leżę na łóżku w swoim pokoju

I słyszę na ulicy kroki

To ludzie biegną do swoich fabryk

Żeby produkować czołgi

Spoglądam w okno, słyszę krzyki

Widzę błyski i słupy ognia

To napalm leje się z samolotów

jakaś ekipa kręci tu - dokument o Hollywood

modni aktorzy czują głód - zalało Hollywood

Odpłynął montażyście stół - zalało Hollywood

wypłynął nagle sztuczny stwór - zalało Hollywood

Fabrykę znów spowija bluszcz, (blu, bluszcz, bluszcz i bluszcz!)

fabrykę marzeń rozmył (blu, bluszcz, bluszcz i bluszcz!)

fabrykę znów spowija bluszcz - zalało Hollywood

fabrykę marzeń rozmył bluszcz - zalało Hollywood

Zalane Hollywood (w tle:) Hollywood, Hollywood, Hollywood / x6

"

udzielam korepetycji i mam dodatkową pracę

tak mówiła matce, która całe życie dla niej

odkładała hajs by córka kiedyś poznała Warszawę

ta obiecywała jej, że przyjedzie z chłopakiem

który ma fabrykę kapsli coca-coli, dom i basen

tak obiecywała, że w końcu niedoczekanie

nie dotarła na jej pogrzeb który był dziś nad ranem

jeden problem mniej, jeden problem więcej

jeden zwykły dzień, zamienia w kamienie serce

Serca miast przecinają szare ulice

Asfaltowe tętnice na pozór tętniące życiem

Z witryn patrzą na nas smutne manekiny

Złe że mając wolność nic z nią nie robimy

Tylko dławiąc się w oparach spalin dymu z fabryk

Tracimy świeżą krew jak ofiary chupacabry

Ref x2

Kto pełną piersią wdycha dziś polski tlen

Skoro media importują amerykański sen

A w tych bajkach jasny dom z ogrodem

W nim owoców raj

A wokoło małe domki z miodem

Można zbierać wielkie kosze malin

Nie ma dymu fabryk miasta spalin

Tam gdzie łagodną ciszę zdobi koncert

Ptak

Tam tam gdzie życie się wydaje czarem

Cudownym darem

nie mów mi, że nie myślałeś o tym samym pyski

wciąż są nienasycone to ich królestwo

nie nazwę tego domem ten kraj - czyste kurestwo

proszę baw się dalej w rytm tego co karzą ci kochać, narkotyczny szum

naćpani przekazem prosto z zimnych fabryk informacji zidiociały tłum

banda klakierów na usługach tej mody

obliczonej na rząd dusz, już weszli wam do głowy

(już weszli tam)

nie ma ucieczki

z czasem wszyscy będą oglądali Boga

kiedy to nastąpi nikt nie wie

Na razie o dwunastej w sobotę w południe

syreny ryczą słodko

i z fabryk wychodzą niebiescy proletariusze

pod pachą niosą niezgrabnie swe skrzydła jak skrzypce

Naprawdę w raju jest lepiej niż jakimkolwiek kraju

[Oxy]

Od momentu urodzenia, moja obiecana ziemia, każdy działa i coś zmienia by się wyrwać, poza schemat, wiesz, to ciężki temat ale my to mamy w genach, każdy z nas tu daje wszystko aby slogan zmienić w real, to miejsce obiecuje wiele tylko dla kumatych, więc biorę się do pracy i ten majk opuszcza statyw, dla tych co nie łapią tego będą spisani na straty, tych co masz przed sobą nie pozwolą na scenariusz taki, nie mam nic, Ty nie masz nic więc zróbmy dobry hip-hop, jak typy od Reymonta poświęcimy temu wszystko, i zgarniemy też wszystko, bo to jest naszą pasją bo ŁDZ to tłustych rymów, i produkcji pasją, spędziłem tu pół życia na tych rapowych patentach, budowałem to od zera teraz dalej to rozkręcam, Oxy i Dąbrowy reprezentant, tak, moja obiecana ziemia, moja ziemia święta!

[Thomas]

Przestań pierdolić że tu nic się nie da zrobić, pakuj torby i w nogi jeśli nie kochasz Łodzi, my mamy charakter, uszanuj starą gwardię bo bujamy osiedlem, miastem, całym państwem! Za każdym razem, gdy wyjeżdżam stąd to zawsze tęsknię wiem że serce jest gdzie dom bo, gdybyś nie był jak jakby Cię nie przyjęli nigdy nie będziesz się czuł jak na obiecanej ziemi, to nasz kurort, górom nie dostaje do pięt choć jest tu szaro, brudno, buro ja tylko tu łapie tlen, tylko tu mamy ten, niepowtarzalny habitat, bo nasz gatunek dorasta w blokach i kamienicach, to robotniczy styl z tych starych fabryk, dziś krosna zamieniliśmy na majki i farby, i nie ma takiej siły która nas zatrzyma, to Afront, to O.S.T.R, Zeus i Familia!

[Zeus]

Jeżeli myślisz że tu wszystko płynie gładko, błąd! Witam Cię w Łodzi która rzadko nie płynie pod prąd, tu się urodzić znaczy co? - mieć pod górę zawsze, nawet na dnie w betonowym bucie w górę patrzeć, tętnić funkiem co daje żagle, wiatr, na bicie płynąć z wiatrem, mieć swój własny fajp, w mieście walka o barwy sza-a-a-rej ulicy, czuć się jak mały karp wśród żarłaczy z ośmiornicy, widzisz! Znosimy ręce w górę, bo tu na dnie, nawet nawet czyste serce zachodzi mułem, grzebiemy tu kulturę choć nas mają za chamów, jak na betonie rosną róże, masz tu kwiaty z Bałut, czasem się jest po uszy w gównie, a czasem jest forsa, stoimy twardo na ziemi lecz ciągnie nas do słońca, nie mamy tu łatwo lecz nie wyrwiesz korzeni, a wszędzie dasz radę ziom, jak dasz w obiecanej ziemi!

Ref: To miasto! Te osiedla! Te ulice! I ta scena! ŁDZ, nasza obiecana ziemia!

Spełniamy swe marzenia, nie ma nic do stracenia! ŁDZ, nasza obiecana ziemia!

PO CO TYLE TEGO

PO CO TO ? - PO CO TO ?

Po co tyle światła ? - lepiej jest nie wiedzieć nic

Po co tyle wiary ? - i tak wierni będą wierzyć

Po co tyle fabryk ? - produkują tylko gaz

Po co tyle granic - i tak zbyt wiele dzieli nas

PO CO TYLE TEGO ?...

Po co tyle tego, po co tyle komu ?

Po co tyle tego, po co to i to i to i to ?

Oryginalny styl, to cecha, sprawdź banderole.

My to białe kruki, co budzą postrach,

Miłość do polskiego rapu czyni mnie rasistą - Wicher czarna owca.

Nowa fala kalką trendów całą skreślę odtąd.

Ten level jest fabryką talentów jak w FC Porto.

ARSKI:

Jestem w rap grze już od 999 nie wiem,

Czuję jakbym siedział w łagrze - zero zasad, jestem pewien,

Rap z banknotów, po nominały królów,

Robią na kogoś rachunek (?) o kierunek

Pracowałem tak 5 lat, ale zawsze miałem rap

Ja jakbym miał rap zostawić, robić amortyzatory

To bym wolał się zabić, niż nabierać pokory

Stąd pierdole tą fabrykę, co mi niszczyła muzyke

Wole całą swoją siłę włożyć w to o czym marzyłem

I usłyszysz o mnie jeszcze, bo jak radio trzeszcze

Zajebiście szeleszczę, bo nie jestem leszczem

Wykorzystam, zostane, technologie poznane

Uuu, prosto do gwiazd x4

zabiorę cię do hollywood

gdzie lepiej można trafić niż tu

porywam cię do hollywood

na śniadanie zjemy fabrykę snów

zabiorę cię do hollywood

gdzie lepiej można trafić niż tu

porywam cię do hollywood

na śniadanie zjemy fabrykę snów

Jak tykająca bomba - w sercach tli się rebelia

Tak to się robi tu

Nie ma już hut, tu nie ma hut

Zakładów pracy, nie ma węgla tu

Nie ma fabryk, umarł przemysł już

Raz w innych częściach kraju, pracy nie ma tu.

(Raz. Dwa. Trzy. Go.)

Nasze nadzieje ziszczone lub przepadłe

Tu serca biją beatem klasy robotniczej

Coraz bardziej pewne, bezwzględne lecz chętne

I czuję jak niewidzialna pętla...

Mija ciężki dzień

Przekraczam próg mieszkania

Z fabryk nieprzytomna wychodzi trzecia zmiana

Zapalam nocną lampkę

Ty uśmiechasz się przez sen

Ja opowiadam tobie szeptem

O tym co dzisiaj zdarzyło się na mieście

A gdy poza zapałkami bawisz się butlą gazu

To masz szansę na przejście do historii od razu

Niestety do rozdziału ""Ludzie głupsi, niż krzesło""

Świat to piękne miejsce, a robimy z niego piekło

Najpierw wycinamy las, żeby zbudować fabrykę

Potem, żeby było ładniej, otaczamy ją trawnikiem

Świat to piękne miejsce, to ludzie są obleśni

Zabijają co popadnie i wsadzają to w naleśnik

A ten, polany sosem trafia w gębowy otwór

nowy mural błyszczy za oknem na ścianie

swoim pięknem pragnie ukryć panujące zło

od lat siedząc w ciągłym bałaganie

wmalowany jestem w to wielkomiejskie tło

przy fabrycznym gdzie już fabryk dawno nie ma

postawili jeszcze jeden szklany dom

biedę miasto spycha do podziemia

coraz ciaśniej - robi mi się tłok

lofty wykupione przez znanych artystów

Swą pewnością rozdrapują naturalny obraz

Ludzka pycha nigdy jednak, nie dosięgnie słońca

Bo ono zawsze będzie najwyżej

Bo ono zawsze będzie najwyżej

Dymy śmierdzących fabryk podgryzają obłoki

A z drapaczy chmur pada deszcz samobójców

Czerwone autobusy przemierzają brudne miasta

Popłyniemy ulicami, tam gdzie tanie wino w szklankach

Bo ono zawsze będzie najwyżej

Ja kocham i przeklinam je . [2x]

(Poszwixxx Fabuła)

Szyby maluje mróz, pierwowzory

Topią pierwsze słońca promienie, bez których umiera miasta koloryt

Zapach pleśni, wilgoć murów, fabryk, starych budynków

Niekiedy nie starcza sił, by wspiąć się na szczyt Olimpu

Gwar miasta, jak stare nagrania

Mijam białostockie ghetto, sporo się zmieniło od czasu powstania

Echo ulic, nierówny rytm koniunktury

Zagubiłem się na bliskim wschodzie

Po ogrodach Babilonu chodzę sam

Z dala od fabryk, maszyn, samochodów

Zwariowanych spraw

Chodzę po piasku na boso i ten chłodny wiatr

Ja prawie lecę

Odnajdywać się już nie chcę

Takim, który nie pragnie modlitwy

Bo nikt nie złamał jego praw nigdy

Nigdy nikt nie zabił z zawiści

Ani z zazdrości nigdy nie przelał krwi

Kominy fabryk przestały dymić

Zniknęły maszyny, wyczerpał się limit na to

Zamiast nich kwitną rośliny

Z przyczyny, nie z chęci dbania o image, bo

Natura jest ponad tym,(ponad tym), ponad tym

Rockefeller mógłby kiedyś - Rockefeller

Kupić prawie cały świat - Rockefeller

Dziś nie kupi nawet loda - Rockefeller

Bo go dawno trafił szlag - a to feler

Choćby lodów miał fabrykę

Trudno się nie zgodzić z tym

Po co lody kiedy dawno

Już ich lizać nie masz czym

A my przynajmniej żyjemy

gromadzi się w bankach,

za tydzień, za miesiąc

ruszy gospodarka!

Prywatyzacja - dla gospodarki dieta cud!

Prywatyzacja - zgrzybiałych fabryk, starych hut!

Minister Lis już dopilnuje - pewien jestem,

kapitalistą musisz zostać, chcesz czy nie chcesz!

Największych umysłów

to przedmiot analiz:

Radio co puszcza te gnioty mówi trudno

Noi gówno dalej tłoczy wespół z ułomnych MC wytwórni

Ja nie lubię hołoty więc jadę z tą chujnią

Po pierwsze niechce więcej słyszeć o UMC

Po drugie Kielce nigdy nie były fabryką gówien

Po trzecie wiem co mówię nawijam prawdę

Kocham tę rap grę jak żaden inny skurwiel

Ref.

Wciąż w jedną stronę z pętlom idę

Przelewali je z konta na konto...

System bankowy płacił im procenty

Zewsząd, skąd tylko możliwe

Bogacili się szybko, by uniknąć podatków

Kupili sześć padających fabryk

Lecz za dużo zysków było, siedli, pomyśleli

I sfinansowali wielki festiwal kościelny

Przypominasz sobie, jeśli wtedy byłeś w Częstochowie

To bawiłeś się właśnie wtedy za ich pieniądze

Oprowadzam Cię po całym mieście- to Cię odmula

Spróbuj ze mną obejść całe i na nogach ustać

Malczew, Idalin, Jeżowa Wola, Janiszpol

Godów, tam gdzie swój końcowy ma 6tka

Potkanów kojarzony z łączników fabryką

Wincentów- schronisko dla zwierząt i wysypisko

Brzustówka, Długojów, Huta Józefowska

Koniówka, Krychnówek, Nowa Wola Gołębiowska

Malenice, Pruszaków, Wacyn, Żakowice

Przed nami wielki Pekin,

Świat go tygrysem zwie

Elektroniczny gigant

Odkrywa szaty swe

Tysiące fabryk, pośród wiekowych pagód

Miliony jak mrówki, pracują w dzień i w nocy

Shaolin technik, digital sound of China

Produkcja, podróby zalewa świat

Tybetański śpiewa mnich o wolności pieśń

Przejść się na tamę i zobaczyć Sulejowski.

Postać na molo, zrobić dobre foty.

Wracając nie zapomnij- spójrz na Groty.

A może byś tak wybrał się na Wistom

Zobaczył co zostało z fabryk nad Pilicą.

Usiadł na Źródłach i zobaczył co to duma.

Takie typy tutaj żyją a spoczywa w lasach Hubal.

To nasze miasto. O nim pisał kiedyś Tuwim.

Ja kocham to miasto i swoich tutaj ludzi.

Choć otwiera się dzień, do fabryk wrócić czas

Niech wykuwa się los tysięcy szarych mas

Nawet gdybym miał być tu tylko chwilę

Warto zrobić wciąż tu rzeczy tyle

Nawet gdybym miał być tu tylko chwilę

A w tych bajkach jasny dom z ogrodem

W nim owoców raj

A wokoło małe domki z miodem

Można zbierać wielkie kosze malin

Nie ma dymu fabryk miasta spalin

Tam gdzie łagodną ciszę zdobi koncert

Ptaków

Tam tam gdzie życie się wydaje czarem

Cudownym darem

Nawet nie wiesz, jak bardzo Cie szanuję.

Już się przyznałam, kocham Cię i potrzebuję..

przeprowadzę Cię przez drogę szczęścia fabryk.

to dla ciebie, to dla ciebie wszystko patryk.

3 Grudzien najważniejszy dla nas dzień.

Własnie On, rozpalił w sercu nam ogień.

Moja wiara, nie pozwoliła byś uciekł.

kłują mnie w oczy,

swą wrednością rozdrapują naturalny obraz,

ludzka pycha nigdy jednak nie dosięgnie słońca,

bo ono zawsze będzie najwyżej /x2

Dymy śmierdzących fabryk

podgryzają obłoki,

a z drapaczy chmur pada deszcz samobójców

czerwone autobusy przejeżdżają brudne miasta

Popłyniemy ulicami tam,

Z fabryk na pola, ze wsi do miast,

Wszędzie, gdzie troski i smutki,

Rwie się do słońca, rwie się do gwiazd

Sygnał harcerskiej pobudki.

Otwarte okna w szeroki świat

Słuchaj, bracie jestem teraz gdzie indziej.

Kocham jej słuchać, choć to takie infantylne.

Ale czuję się jak dzieciak w sklepie

ze słodyczami.

Mam tyle cukru we krwi, że mogę napędzać fabrykę czekolady.

Mózg jest omamiony, tworzy

różne obrazy.

A emocje są silniejsze, niż zapach parzonej kawy.

Wczoraj myli mi się z dzisiaj,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga