Alfabet słów:

Słowo feta w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery f: franc., faktura, fundnąć, fenomen, fryga

Kto w Polsce śpiewa o feta ? To między innymi Kafar Dixon37, Peel Motyff, Ryjek. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jak po tylu typach możesz jeszcze zwodzić

Że to nie tak jak wygląda

Ze nie o to chodzi

Chciałaś sos zarobić a przegrałaś życie

Wóda, feta, feta, wóda – tak to dalej idzie

Klientela też się zmienia, już pieniędzy nie ma

Fach ci pozostanie i dziury w kieszeniach

A moneta krąży i omamia dalej

Na planecie Ziemia na szeroką skalę

Dużo czasu debilu masz jeszcze na rozmyślenia,

Ale tak, taka rola człowieka udawać sobie lenia,

I na nikim nie polegać, tylko na tabletkach,

Upoić się w problemach, żyć na imprezach,

trudne rozmyślenia, coraz więcej feta, feta,

Kiedyś przyjdzie czas na ciebie, dotknie cię meta,

Ale nie rób nic na siłę, tak zmarnujesz swoje życie,

Kiedy priorytetem jest dla Ciebie tylko picie,

Ja dawno przeżyłem to na swojej własnej skórze,

Trwogi, hip-hopowe załogi i kiedy ojciec za wódą nogi

Zrozumiałem, że nie mam oparcia jak moi rówieśnicy

Dlatego rozpocząłem handel na ulicy

Umykając diabłom błyskawicy i frajerów kometą

Feta za fetą gdy był większy szmalec

A kiedy nie trzeba było wzywać mamę

Żyłem myślą stale

co jeszcze się stanie, co mnie czeka

Czy pały zawitają na mieszkanie, w głowie zamęt jak na wiecach

wątek, jeden wers, mam dość.

Ziomek Louis i najlepsze imprezy,

wbijaj z nami jeśli nie wierzysz..

Niezły bajzel, hajs leci z nieba..

Chcę huknąć fetę,

ale za dobrze się miewam..

W postaci Jezusa,

wiesz kto mnie zesłał,

możesz liczyć mi hajs,

Bardziej dziś przypominasz kulturystę niż kobietę

Wiadomość puszczam w eter, koniec z wyżerką

Choć nie zależy mi by było widać żeberko

Kobieta kształtna musi być, przy tym zostaję

Lecz ja za dużo fetów mam, tak mi się wydaje

Facetów zgraje kiedyś widziałam za sobą

A teraz nie wiedzieć gdzie zniknął ten ogon

W kobiecych czasopismach chętnie mi pomogą

Choć niejedną dietę cud mam już za sobą

Miał odstawić dragi, miała być pełna kulturka

Niedługo znów kreski odwiedzały jego biórka

A obok nich był banknot – albo słomiana rurka

Nadal były koncerty - KORN zawsze w modzie

Zaraz później on fetę – to już praskał na co dzień

Koncert koncertem – to przejdzie jeszcze

Ale on brał nawet wtedy, kiedy spędzał czas z dzieckiem

Robił śniadanie, jeszcze go dobrze nie wszamał

Sypał i rozrabiał kreskę, no i dawaj

życie mają za przeklęte,jest im obojętne,co z nimi będzie

w skrajnych przypadkach walą z dupy na komendzie

uważaj,uważaj dzieciak unikaj bagna,

jeśli w tym palce maczasz to gra niewarta

nieważne co ćpasz fetę, kraka czy brauna

zamiast twaróg wpierdalać

zapal se blanta.

[Refren]

Jesteś jak ten młody Bóg

Czy masz ten papier ale tan papier to tylko śmieć

Nadal lecisz to leć

Obudzisz się waląc o beton

Łudzisz się paląc swe sumienie nie obchodzi Cie to

Z kolejną setą czy kolejną kreską fetą

Jest kiepsko ale życie to klejnot pierdolić detoks

Ref.

Tak pociąga nas adrenalina

Wciąż każe się wspinać

Ciężkie, ale piękne jak zjazd pasa w bladym świcie

Pod mięsem ... moja kasta w samochodach

Niespokojne duchy na niespokojnych wodach

Wędrowcom nocy, ławkowym poetom

Przeciw burakom pokalanym fetą

Dla tych, dla których system ten przegięciem pały

Dla ciebie Rastafa, dla twej jeszcze większej chwały 2x

Dla tych, którzy w Pradze przeciw globalizacji

Wielka strzała chłopaki, oby więcej takich akcji

Nikogo nie zabiła, a jednak zakazana

Dla rasta sakramentem jest marihuana

Sadzić, palić, zalegalizować!

Czemu ja nie mogę palić, oni mogą wódę chlać?

Posłuchajcie głupcy, zanim zaczniecie fetę ćpać

Jawne dyskryminowanie, 5 lat za posiadanie

Co tam Ganja wstępem, Pewnie Sranie w banie

Nie chce, to nie weźmie, przecież swój rozum ma

Dajcie wreszcie spokój, dajcie spokój dzieciom Jah

jak na wygraną każdą, mojej drużyny będę zachodni

bastion, centrala 6 7 rap gra byś nie zasnął, patrzeć

przed siebie nie widzieć najlepiej, motyw działania ludzi

z pustym czerepem, od tego odbijam, rym daję w eter,

Ty bierz czystą fetę ja dam czyste serce, na bicie pędzę,

Ty nadąż za wersem, w kraju to samo patrzę i widzę

kolejny idiota wziął się za politykę, pozbawianie praw to

niesprawiedliwość o przypadku Kobra trzeba tu nawinąć,

zobacz ilu jeszcze leży za niewinność, za kratami ludzie, a

czas zastawić HTC'ka,

ale beka, co ten hazard robi z człowieka,

Kanapka z pasztetem,

jest moim priorytetem,

a ty jebany ćpunie dalej będziesz brał tą fetę.

Ale mam branie,

hej kochanie,

nic się nie stanie,

jak mi nie stanie,

Gdziebym nie był i czego bym nie robił,

wiem, że jestem w domu bo mam ziomów wszędzie,

Nie wiedziałem, że tak będzie ale cieszy mnie to,

Pracowałem nad tym długo tak jak Drain nad detoks,

Życie pędzi jak naćpane fetą, nie chodzi mi o biznes chuj w dupe ślepym krętą,

Ty dalej jesteś nigdzie, patrzysz w telefon jesteś w pizdzie atakowałeś swoim dziecią?

Co? moje mordy są cenne jak złoto, wiem, że są szczere nie naciągane jak botoks,

Mój dom jest tam gdzie wisi mikrofon, lecę zwrotę za zwrotą,

I wszystko jest spoko, Leci miesiąc za miesiącem lecą lata,

Gnamy do przodu wciąż gdy inni gasną bo..

Wlewamy w siebie piwo a nie Castrol

(Wow!)

Flow poszedł w eter, nie licz synku na metę

Na tracku masz poetę a w odsłuchu dupną fetę

Paletę możliwości, synów miasta, sypialni

Pe upe dwa te lufa kru mocny towar ogarnij

Wypuszczam nowy projekt gdy na horyzoncie lipa

Jest kilku zdolnych gości, większość kurwa zgrywa trypa

nie trafiłem tutaj przez koneksję, wbiłem z buta w resztę tekstem

weź ten respekt tu daj ekspert i te kwestie skumaj wreszcie

-wdech- masz pojęcie liczę do trzech - a może do pięciu męczy tu pech

że nie wiesz jak będzie, bo pędzi tu geniusz i będzie jebnięcie najlepiej to weź

siedem cystern tabletek, z dopingiem na w pizdę czystą fetę

i popij to, z tym że łyżka lepiej, po coli cię nic to nie poklepie

i policz złożonych miliony do woli pierdoli mnie bolid minionych teorii - albo nie

chcę jechać wolniej, jak oni, bo potem mnie gnoje nie mogą dogonić

myślisz, że to lotto i wygrałem szóstkę w totka

sąsiad jakoś podejrzanie często schodzi do piwnicy.

W około bloki, czuję się, jak w ringu,

ziomka fura już dwa lata na policyjnym parkingu.

Jedna siostra drugiej sprzedała taką dietę,

że dwa lata dzień w dzień zapierdalają fetę.

Ja przekaz puszczam w eter i wiem, że wygram,

na tych osiedlach wpadamy we własne sidła.

ref.

Na tych osieeeedlach...

To tu mam swoich ludzi, co wciąż idą na żywioł

Mówię o typach, na których codzień liczę

Nie jakieś kurwy w stylu 'nadstaw drugi policzek'

Prawdziwe życie, nie teatr marionetek

To tu dzieciaki kradną i wąchają tą fetę

Otwórz gazetę i uważnie poczytaj

Sporo się o nas dowiesz w policyjnych kronikach

Serdecznie witam, nie pytaj mnie dlaczego

Choć teraz się uśmiecham, wzrok mówi co innego

To tu, na nowo swoje życie chcę zbudować

To tu, ponoszę odpowiedzialność za swoje słowa

To tu, na ulicy towar to standard

To tu, dzieciaki wpadają do tego bagna

To tu, kiedy coś nagram to puszczam fetę

To tu, wciąż awantury pod nocnym sklepem

To tu, pod jednym niebem bogaci biedni

To tu, ludzkie dramaty to chleb powszedni

To tu, dzieciaki kombinują jak mogą

A niunie mówią: Pih, to ten z miękkim chujem_

Czujesz? Mam wobec ciebie sporo przeciw,

Bo, kochasz hiphop jak Krollop dzieci,

Bo, lecisz w chuj, a ślesz brednie w eter,

Co to za bzdura że wciągam fetę,

Lepiej opowiedz im co za szmata,

Sprzedaje swoje kawałki do Big Maca,

Taka prawda, Pihuj sam się pokonał,

""Ja to MC, ty to najwyżej MC Donald"",

Te twoje wrzuty na mnie to zwykły wandalizm

Dla mnie nagrywać to relaks z pasją,

Ty się napinasz, strzelasz frustracją,

Na Excellent czekasz jak na Detox,

Nawet nie wiesz o czym mówię, mylisz to z fetą,

Wciskam record i jadę po rekord,

Nieważne co na to forumowy beton,

Jestem Król Kier, zostały trzy kolory, rozkmiń,

Wcześniej wpisz w Wikipedii Krzysztof Kieślowski, halo!

bo zarobili banknot, zło,

nie jest sielanką to,

życie, co simanko ziom.

Mówi każdego dnia, rano biegniesz, gonisz sztafetę,

byleś był nie popłynął jak typ co fuka fetę,

mam tu kasetę sprzed lat wielu,

ten rap co puka w dekiel,

palenie, urodzony w PRLu.

Częściej niż porażki,

Pewnego czasu wrócił i znalazł siostrę w wannie

Nie wytrzymał presji , gadałem z nim na klatce

Jebał to do mięśni , sterydy że tak nazwę

Zamawiał to przez neta , nie wiedział co dokładnie

Wciągał jeszcze fetę , bo było mu z tym raźniej

Siostra mu umarła , więc chuj z tamtym światem

On zapadł się pod ziemie i nie wiem co z nim dalej

Nie widać go na mieście , choć mija lat parę

Poznaj prawdę której często nie chcesz słuchać

Dziś muzykę miasta tworzą krople z parapetem

Znów nie mogę spać, choć omijam łukiem fetę

Usiadł na oknie anioł stróż tym razem

Ej, mam parę pytań a propos dawnych marzeń

Czemu pozwoliłeś by legły w gruzach?

Gdzie byłeś, gdy lekarz mówił o moich płucach?

Chłodne spojrzenie jakby mówiło, weź oddaj mi dzieciństwo

Daj mi podatki, bo chcę kupić matce kwiaty

Daj mi szmal, a jak nie, to ci go kurwa ukradnę

Bo ile można wciąż ślepo z nadzieją wierzyć w te partie

Kolejny nasz przyjaciel się wpierdala w fetę

Weź pomóż przyjacielowi tak jak pierwszy element

Osiedlowy styl bycia mam we krwi, emblemat, siedem

Rap z przekazem sedno Grudziądz szczerze pozdrawiam Klemens

[Chio EMB]

Budząc po drodze zmęczone życiem twarze

Kurwo policyjna kto wygra czas pokaże

Tymczasem odmul się wysil banię zgarnij garze

Nudę jak zajaram falą śmiechu gaszę

Ćpun wybierze fetę ja do fety się nie łaszę

stały stan znasz przysłowie carpe diem

Bądź pogodny duchem bo depresja złapię Cię

Wszystkie ładne panie zachłyśnięte nudą

Zapraszam na balet uwierzcie będzie grubo

sąsiad jakoś podejrzanie często schodzi do piwnicy.

W około bloki, czuję się, jak w ringu,

ziomka fura już dwa lata na policyjnym parking.

Jedna siostra drugiej sprzedała taką dietę,

że dwa lata dzień w dzień zapierdalają fetę.

Ja przekaz puszczam w eter i wiem, że wygram,

na tych osiedlach wpadamy we własne sidła.

ref.

Na tych osieeeedlach...

Mieć swoje, mieć swoje, mieć swoje,

Trzeba rade dać, w miejskich odmętach,

Jak one tonę w skrętach,

Kana zakręta, zawinięta w brednie,

Pierdole mańki jazdę fetę,

W innym kierunku mam swą metę,

Bo na tej trasie można się przejechać,

Do celu nie dojechać łatwo jest,

Pamiętaj, że życie to nie test,

Nie PKU, nie PKP, bo teraz moja kolej

Aaa, to jest chore, jak eksperymenty z alkoholem

mam tu do popisu pole, bo każdy zasiew kończę zbiorem

Ahaaaa, jestem tu w samą porę, pierdolę botoks i detox

Mam ADHD, jakbym zaręczył się z fetą

Mam brygadę, co robi dobre gówno, czujesz ten fetor

Biuro ochrony rapu, dzieciaku, w siedzibie beton

Okeeeeeej, jestem jak ostatni żeton w kasynie

Mogę zrobić z Ciebie bogacza, albo sprawić, że zgniniesz,

On postąpił tak samo, by potem nie żałować

Tak miesiąc do miesiąca, po prostu się zsumował

Kochała go dziewczyna, teraz ma ją w ramionach

Ta druga osoba, od której sztuki dorwał

Sprzedała się za fetę, bo nie miała co wciągać

On sam zaczął handlować i brać już coraz więcej

Bo chciał uśmierzyć ból, jakim jest przebite serce

Odnalazł swoje miejsce wśród ludu miejskich ulic

A kumple z miejskich ulic podbijali po sztuki

Jeszcze suple se ogarnę będę skurwysynem

Robię biceps potem triceps plecy karki barki

Lecę cały tydzień jeden dzień dla każdej partii

Trzymam dietę pcham ciężarki robię aeroby

Odstawiłem fetę a wyglądam jak z Nairobii

Co ty w ogóle odpierdalasz Gospel (Właśnie)

Na sucho to nawet trawa nie urośnie (Nie urośnie w ogóle)

Na sucho to możesz zrobić se krzywdę (bardzo dużą)

Do kurwy nędzy musisz wejść na igłę (na igłę)

wybite z planu marzenia powrastane w beton

patrzę ci w dekolt uzależniony czekam na detoks

kurwa nie traktuj mnie jak bym był rzeczą

bo lecą nam lata a fetor ciężkich emocji nas zgniata

sprzedaje nam zło jak frajerzy ćpunom szkło z fetą

skraca nam życie ale w sumie to co z tego...

Wszystko się zmienia coraz rzadziej żyjesz na kredyt

a brat Pezeta nie ma już tak mało lat jak kiedyś

drzwi do kariery się zamknęły

gdzie dzisiaj biba, nie wiem lisa iś kene niśt (xd)

jest kilku wilków głodnych chcących zmrozić gardło czymś

chwytam za flakon pokaż mi (...?)

w pełnym rynsztunku wstaje z łóżka dobrze, że nie spod

wjeżdża jajówka z fetą kurwa, jaki to jest sztos !

dobija szósta, kac mi puszcza, szybko leci klin i

kocham tak żyć i choć to mnie niszczy

to nie zmieniam nic i będę tak żył !

inspiruje mnie każdy człowiek, każdy moment dnia

grunt to odwaga by ziomek wyjść do ludzi,

życie nas goni, w losu w ironii,

dlatego miej odwagę której nie mają oni.

A ty nie patrz wciąż na dupę lecz dostrzegnij w niej kobietę,

daj jej uczucie zamiast z kolesiami wciągać fetę,

zobaczysz dobiegniesz na metę zwaną życiem szczęśliwym,

łatwiej wyczujesz prawdę gdy sam będziesz uczciwym.

Wobec rodzinny, panny, przyjaciół swoich braci,

ten co daję od siebie wcale nie więcej traci,

Kolejny wers ziomek puszczam w eter

tak, jakbyś puszczał stuprocentową fetę

to patologia Europa wschodnia

widzisz ją co dnia, ale łukiem omijasz

tu nikogo nie obchodzi krzywda czyjaś

znieczulica, chłód, głód i bieda

Dla mnie to heca ścigaj się Ty dawno przebiegłem ten dystans

Od mc w żołądku mam nerwobóle przepiję skurwieli burbonem splunę

Takie mam filmy w głowie bywa w Hollywood wysram na dywan ich

Bitch co taka spięta? życie 5 minut (Ty spóźniona)

Ze staruchami tam po galeriach, fetę spod nosa wytrzyj spieprzaj

(kończymy?) wątpię w to brat temat ten musi się oprzeć o bar

I butle ginu bez skurwysynów ale ból tu jak wirus wchodzi nam czasem

Niszczy od środka spokojny stan bądź hydroksyzyną - będę Cię ćpał

Póki co to spalamy się jakoś tak, tego joya benzyną oblał świat nam...

Wśród żałobnych pomp

Cóż by mu, jak nie Chopina

Rykło gardło trąb?

- Ale teraz jeszcze gdzie nam

Do tych gal i fet!

- Pani Róża gra Chopina

Żal, że skończy wnet

- Fryderyku, szła ci wena

Oj, ze łzami szła!

-Iskra

Tu gdzie wieje metą od prochu,

Dzieciaki z fetą w nałogu,

W klubach z tabletą na rogu

Wpędzają pietnastki do grobu

Widzisz codziennie obraz upadającego globu

To weź sie obudź i siekacz przestań

Też wpadłem w sidła,wiem co to krew i łzy,

wiem co to syf,miałem tak samo jak Ty.

Ty nie chcesz tak żyć i płaczesz do poduszki

Szumi w Gaju Brzezina - jak u Moniuszki.

Zasypałeś hajs w dorabianym fetą syfie,

teraz pustej samary i Salomon nie nasypie.

Obudź się typie bo przećpasz swoje życie,

obudź się siostro nim skurwisz się na stricie,

obudź się bracie bo zmarnujesz swój talent,

reszka czy moneta kręci się parodia sensu

surowa wołowina bez dodatku w sosie własnym

do tego zupa z koprem skosztuj miszmasz tępej masy

ziomek co za czasy chujki wiedzą lepiej

wciągają farmazony jak gimbusy w kiblu fetę

oczerniasz rymokletę, na nic teflonowy sweter

zawijaj się pod napletek.

Refren

Jongmen

A dzisiaj już po prostu sama nie wiem,

Czy to kryzys, czy skleroza,

Tak twój, Bubek, pogorszyły stan?

A przecież byłeś niestrudzony niczym Syzyf

Gdy mnie skusiłeś, aranżując małą fetę

W prywatnym czyśćcu, sprowadzonym za dewizy,

Z dużą biosauną i odnowy gabinetem!

Nie przejmowałeś się żadnym osądem

I tym, że może ci za to przyłożą.

Przychodzi z wiekiem

Lub nie przychodzi, masz pusty dekiel

Masz pusty package (czyt. Pekedż)

Masz, dasz polski eter

Swojską fetę, zarażaliśmy planetę

Stoję obok ciebie

Nie chce obojętnym być

Nie chcę przesiedzieć

Połowy życia w puszcze dziś

Daję rap, daję rap, trzęsę każdym domem, blokiem

Suki nadal walą fetę, chłopaki walą kokę

To poker, znowu diabeł mnie opętał

To powód żeby kichę w rapie wysłać na cmentarz

To muzyka każdego polskiego miasta

Chuj w dupę policji, ta nienawiść narasta

Co to za rodzina, gdy rodziną tanie wino

Jesteś kimś dopiero wtedy, kiedy masz cyfry na koncie,

kiedy czuć od ciebie forsę, sprawy załatwiasz przy Bolsie

Nie tak miało być, że narkotyki priorytetem

Co drugi zryty dekiel, młode suki walą fetę

Powiem jedno, na mój rozum to cały świat oszalał

I daj mi teraz powód, żebym dalej się tu starał

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady

Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy

Mimo to my wciąż mamy nadzieję

To nie takie proste żyć tu gdzie dorosłem

Budynki wyniosłe o charakterze bunkra

Ulicy sztuka przenika gruby beton

Ci co nie maja hajsu raczą się winem z fetą

Kto wyżywi głodujących na ulicach

Kto odebrał im szansę normalnego życia

Wojsko i policja, kto dał im prawo bycia

Tutaj obietnice rządu są jak czeki bez pokrycia

na ringu charakternie przeciwnik dostajłe łupa.

Co cię tu porywa może balety do rana,

morda zajechana, kasa z konta do zera spłukana,

może jazda na burdele bo ciężko o kobietę,

nie angażować, ruchać i posypać fetę.

Co cię tu porywa może zarobek pieniędzy,

od ósmej do dwudziestej praca by nie żyć w nędzy,

albo gonić temat ryzykownie na lepsze stany,

pieniądz zarabiany jakiś grosza mieć dla mamy.

więc trenuj mordo albo znajdź jakiś tryb,

życia zdrowy, po bo by nie tracić głowy,

już nie jednego pochłonęły miejskie choroby.

Zgony nałogowe, walenia brauna w kabel,

inny przez tydźień ma z fetą super zabawę,

trzeba tępić tą zarazę jak konfindentów,

agentów, sztyywna postawa w oparach skrętów.

Życia tryb sportowy, godziny treningów,

lata doświadczenia, masz ziomek na ringu,

Nie patrz, czy jesteś duży, ale czy myśli Twoja głowa.

Jak trenujesz wkładaj serce. Nie myśl o innych ludziach.

Dwie godziny na siłowni lepsze niż te dwie w klubach.

Narkotyki to dla głupich, facet musi być facetem.

Wielu nie ma żadnej pasji, wielu wali nosem fetę.

Wchodzę w eteń, teraz zaczyna się moja misja.

Więcej o siłowni będzie tak jak chce, łap na pyska!

REF: 2x

Wiesz ile wiary wkładam w to, kiedy trenuję?

Nie musisz mnie lubić, gdy widzisz moją gębę jest ci smutno

Wkurwia cię to, że Krzyhu wbija się w biznes

gdzie jest ten biznes? pytam gdzie są hajsy wszystkie? co?

Ty to wiesz przecież najlepiej, wiem, że lubisz mnie nie lubić

spadaj na techniawki wciągać fetę

Dla ciebie to śmieszne typie a dla mnie żałosne

pierdolenie farmazonów przez tych co tworzą nowe historie

Mówisz na mnie, że jestem mega skurwiel

WuDu reprezentant wciąż odnosi sukces

Do bycia wolnym wystarczy mi kartka i długopis.

To życie w BXL, to prawda w słowach.

Gdybym pił za błędy to padłaby mi wątroba.

Ale dalej idę przed siebie swoim celem.

Życiowa misja. Puszczę to fetę.

Puszczę to wszędzie, by każdy wiedział o czym myślę,

Co czuję i jak jest teraz.

Co dla mnie ma znaczenie i kogo kocham.

KSN czyli zwykły z ulicy chłopak.

Staram się doceniać każdego człowieka.

Nie wiesz, co jest pięć, to skumaj ten temat.

Życie to nie bajka, masz dużo do stracenia. X2

Świat zszedł na psy, z nim cała ludzkość.

Ziomek wypierdala zioma, by móc fetę fuknąć.

W tych czasach ani odrobiny zaufania,

najbliższy przyjaciel dupę ci obrabia.

Na baletach gówniary, początkujące blachary

dają dupy za PLNy i dolary,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga