Alfabet słów:

Słowo firmowy w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery f: filiżanka, flegma, faks, fluoryzować, falset

Kto w Polsce śpiewa o firmowy ? To między innymi All bandits, Peja, Slums Attack. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Tak czy inaczej nie pobudzam wyobraźni

Nie wybiegam, co by było, bo wtedy się wymięka

Wchodzę na raz lub pasuję - psycha klęka

A sposób normalny, mogę zamiatać ulice

Firmowy kombinezon i firmowe nożyce

Strzyżenie trawników i bankomatowa karta

Taki myśli, że ma farta, ta robota gówno warta

Bo ja dupy nie ruszając nigdzie na 8 godzin

Nie gorzej mam od niego, samo do mnie przychodzi

Tak czy inaczej niepobudzam wyobraźni

Nie wybiegam co by było bo wtedy się wymięka

Wchodzę na raz lub pasuje psycha klęka

A sposób normalny mogę zamiatać ulice

Firmowy kombinezon i firmowe nożyce

Strzyżenie trawników i bankomatowa karta

Taki myślisz że ma farta ta robota gówno warta

Bo ja dupy nieruszając nigdzie na osiem godzin

Niegorzej mam od niego samo do mnie przychodzi

To my ulicy gniewny głos, synowie robotniczych dzielnic

zawsze na opak, zawsze pod prąd, pijani patrioci.

Stadion, knajpa lub ulica, Oi muzyka, futbol, kac

Zawsze ostro się bawimy, kłopoty kochają nas,

my nie chcemy się podobać, bo to nasz firmowy znak

Swym zasadom zawsze wierni, pierdolimy ten wasz świat.

To my ulicy gniewny głos, synowie robotniczych dzielnic

zawsze na opak, zawsze pod prąd, pijani patrioci.

My nie znamy słowa litość i nie wiemy co to strach

Plaga dzisiejszych czasow, cioty z miasta styl,

Lepiej dresiarzem, niż hipsterem być.

Można nawet spotkać hipsterskie dziewczyny

Chociaż za bardzo nie widać różnicy.

Gogle na pół pyska to ich znak firmowy

Rozciągnięty sweter i hipster już gotowy

Obcisłe spodnie, sweter, okulary,

Grzywka na prawo, no i walkman stary.

Plaga dzisiejszych czasów, cioty z miasta styl,

Był dzień jak dzień, gdy ... (?) pięć

Spojrzałem na dworcowy zegar punkt

... (?), firmowy piękny but

Do przeżycia jeszcze jeden dzień

Niedosiężna jak Rolls-Royce

Obojętna, piękna wciąż

Przeszłaś ty, znów przeszłaś ty

Buenos dziś gra, w urodziny tak ma,

Melanżyk firmowy branża dziś ma,

Impreza szykowna dla panów i pań,

Ma być skutecznie, nieważny jest stan stan stan

stan stan stan stan stan stan.

Buenos dziś gra.

Na przestrzeni lat

się zmienia wiele razy razy to fakt

dla niektórych to logo

dla niektórych firmowy znak

a dla nas to świętość

nasz herb właśnie tak

i na flagach, szalikach, tatuażach jest od lat

święty znak KKS i nasz Kolejowy herb

Czy będzie w niej stu nazwisk blask

Sportowych sław, filmowych gwiazd?

A może chcesz wybierać z nazw

Najwyższych gór, największych mórz,

Lub będzie nią firmowy znak

Podróży biur, wykwintnych aut?

Na na na na ...

Nie chcemy nic doradzać tu -

Zdecyduj sam. podpowiedz, mów!

Ile znaczy twarz, którą masz na start?

Całe twoje gry, jak firmowy znak.

Okiem wodzisz mnie, kryjesz się, choć nie umiesz.

Dużo wiem, nie uwierzę już w przelotny ten sen.

Znam ten scenariusz;

Kiedy jak teraz,

Przez bit jak po wodzie katamaran tnie

I jeszcze staram się brać odpowiedzialność za słowa

Choć to rzadkie w tej grze

Tą kartkę z PDG rozpoznasz łatwiej niż mnie

Bo to mój znak firmowy, rap ostry, rap bojowy

Oparty na faktach, mocnych traktach

Brudnych produkcjach jak Frankie Katlas

Chyba Bóg chciał, takie rozdał karty

Chciał żebym trwał w tym, póki nie spocznę martwy

Ja piszę! I będę kurwa pisał

tego nauczyła mnie ulica

chcesz czy nie przy tym zostanę,

bo wiem co tutaj jest grane.!

Firmowy rap na szeroką skalę

Chcesz czy nie, to będzie nagrane

Chcesz czy nie, nie dasz rady

chłopaczyna zawijkął, który nienawidzi zdrady

Złodziejskie życie ważne są zasady, nie pieniądze

By móc tu głową sięgać wyżej.

I happy end jak w jakimś tanim filmie,

Ona zgarnie spadek, gdy on na serce kitnie.

Taki numer wytnie jak cenzura słowo ""chuj"",

Byle mieć nowy firmowy glamour-strój

Byle mieć nowy firmowy glamour-strój

Ona ma złote te serce,

Które ma logo na metce,

Imitacji ona nie zeche,

By mówić mi jak mam żyć?!

Każdego dnia budzi się we mnie świadomość,

że mogę być taki jak ty

Twarz naznaczona nieszczerym uśmiechem

To twój firmowy znak - o tak!

Proponujesz mi ten swój pozerski styl

I mówisz co jest okej, a co już jest passe

Jebany bank cierpliwości, próżności,

Niezdarny trybik a napędza koniunkturę!

Wczoraj w sklepie kupiłam ten ładny sweterek.

Dałam trzysta pięćdziesiąt za firmowy ciuch.

Potem wyszłam się przejść na niedzielny spacerek

I wróciłam tak zła, aż rozbolał mnie brzuch

Oparłam się o ogrodzenie

pomalowane dopiero co.

Nadal napierdalam przez bit jak po wodzie katamaran

tnie i jeszcze staram się brać odpowiedzialność za słowa

choć to rzadkie w tej grze

tą gadkę z PDG rozpoznasz łatwiej niż mnie

bo to mój znak firmowy - rap ostry - rap bojowy

oparty na faktach, mocnych traktach

brudnych produkcjach jak Frakie Cutlass

tak chyba Bóg chciał, takie rozdał karty

chciał żebym trwał w tym póki nie spocznę martwy

Ugotuj mi bigos! Ooooo...

Niech wszyscy to widzą, ugotuj mi bigos bejbe oooo....

Jedna szczypta kminku, jedna pieprzu i soli.

Obowiązkowo dorzucić do tego jeszcze schab wieprzowy,kiełbasa,cebula i liść laurowy.

Kapusta biała i kiszona no i sos firmowy.

Mieszam czekam , mieszam czekam, mieszam ślinka cieknie, już nie mogę się doczekać kiedy gotów będzie.

Uwielbiasz pieścić smak, tak piersi ladys ja, jak w najlepszych snach my i bigos wiejski

Kotku! Zrób to dla mnie dziś tu!

Na laurowym liściu, na kiełbasie i na boczku proszę cię!

każdy udaje że słucha

i spija z twoich ust

Mów

uśmiech od ucha do ucha

to znak firmowy twój

Ref. Znów kolejny rok umiera

zegar będzie północ bić

bo nie wszystko jest na sprzedaż

i nie wszystko musisz mieć

stojąc przy maszynach z opuszczoną głową.

Kiedyś znów razem wyjdziemy na ulice,

dumni i silni jak za dawnych lat.

Głowy do góry, klaso robotnicza,

buty Martensa to nasz firmowy znak,oi!

Myślisz, że wszystko już stracone,

że utraciliśmy obiecany raj.

Że już na zawsze jesteśmy pokonani,

a cenne wartości straciły dawny blask.

Jazz w nas buzuje, wyznacza duszy puls!

Wszystkich witamy: Hello, Priwiet’, Bonjoure!

Szacunek dla piwa, wódki i wina, drobnych awantur.

Pękać szkło będzie, kieliszki w drobny mak,

Ale – na szczęście – wszyscy wiedzą – to nasz firmowy znak!

Ref. Hej, tu nie Broadway, tu nie Hollywood,

Witaj Pietryno, nasza melino – piękne miasto Łódź!

Ja – Kozak z Rostowa, Armen – Ormianin,

Wojtek – łodzianin, a Michał – polski skin!

ty sam przy biurku masz czas by uciąć drzemkę

cześć siemasz stoję tuż obok ciebie

ty mnie nie widzisz może i tak jest lepiej

dozorca przysnął ze szlugą w cwanej mordzie

firmowy alarm się zepsuł gdzieś w tamten piątek

cześć siemasz dziś już cie nie dobudzę

dozorca pedał wypuścił z mordy szlugę

ogień opętał parter i pierwsze piętra

zapuka do twych drzwi ale nie w roli klienta

[Pezet]

Uliczne szczury, blant skręcony hip hop jest już zmęczony

A gdzie farby, fat cap'y, tagi, srebra i kolory

Tłuste tracki, breakdance, na chodnikach maty?

Nie z tej bajki szare łach, ciuch firmowy i buch trawki

A gdzie freestyle'owe walki, gdzie korzenie, gdzie istota?

Feta, koka dają kopa, to wszystko na pokaz

Rozwydrzone małolatki, dzieciaki w szerokich spodniach

To zły program, fałszywy Hip Hopu obraz

(Haha) Bioły, Ty kurwa raperze, brak Ci rymu skurwysynu (hah) i tym chciałeś mnie rozjebać, śmieciu ? Kurwa.

Antypodzi, Abizu nadchodzi, bo wredny i zły, wchodzę do gry. Więc Blondi wkurzony, robi się zielony, choć mierne flow, broni nie trwoni.

Ale siedzi i snuje aluzje, a po bicie łapie kontuzje, normalnie David Copperfield, nie robi rapu, robi iluzje. A ja to nie żaden Tupac, choć wiem że potrzebujesz jak Blejzi tych dwóch pak.

Cofasz się w czasie, to może wyjaśnisz pewną kwestie, z czyich rączek znikały itemki w naszym mieście? Prorok - postanowił nie przyjść na twą spowiedź, bo wiedział że to niekończąca się opowieść.

Teraz klękaj, jak klękasz do miecza, wielka heca, odcięty język, już się nie podnieca, skracam łańcuch, boli? Jak firmowy ciuch, którego mu brak, pionek z niego, a ja to szach mat, więc pad łak.

Teraz jebsie mierny plebsie, a te panczyki, kupujesz tam gdzie ciuszki? W lumpeksie? Blondi pizda, jak ten śnieg ojszany, chowa łeb pod pandany.

A za takie rapy jak Burrows - na śmierć skazany, choć wyrok jeszcze nie wydany, ale za kradzieże, grożą kajdany.

Nawinąłeś progres, z podziemia, u Ciebie mijają lata, a progresu jak nie było, tak nie ma.

Nauczeni od małego nienawiści do wszystkiego

W kraju gdzie wódka i chleb, to jest na wszystko lek

Armia łysych chuliganów, których nie obchodzi nic

Byle tylko się najebać no i skopać komuś ryj

Łyse czachy ciężkie buty to jest nasz firmowy znak

Kufel piwa, piękne panie po tym możesz poznać nas

Pytasz skąd na moich ciuchach znowu tyle krwi

Otóż tak się właśnie bawią dżentelmeni z ulicy

Oi oi oi, oi oi oi

jedność co wiarę pompuje w nasze serca

przyjaźni daj więcej, odnajdź słońce w deszczach

to wspólna zajawka co tak nas nakręca

Razem jedziemy do puty trzymamy atrybuty

to rap na track, znak firmowy naszej grupy

Gdy idea często podupada

my widzimy sens w tej muzyce na podkładach

Widzisz, znamy te zaklęcie jak druidzi

uliczni mnisi, tak nas ponosi bicik

Yo, yo, chcę być na fali ale czasem wszystko się wali.

Ręce unoszę do nieba i szukam tam natchnienia

Chcę zwrócić twoją uwagę, byś spojrzała czasem na mnie.

Ciuchy firmowe noszę i tym wartość swą podnoszę.

Chcę być na fali, choć czasem się wali.

Nie jest to łatwe, mam myśli związane.

Autem bez celu jeżdżę a muza głośno daje.

Brakuje mi odwagi ale to nie jest ważne.

Jeśli tylko hajs mam wydaje se go od tak znów

To mój jebany trap life alko, trawa jeden chuj

Się wcale nie staram ja to już pierdole

Ty idź se na bazar i kup nowe spodnie

Ja chce co najlepsze mieć ciuchy firmowe

Inne te opcje juz dawno pierdole beng

[VERSE 2 - KUKON]

Chce zarobić pęge by robić tu słeg

Wbijam na kolędę, choć nie pada śnieg

Czas nas zmienił skurwysynu tym razem wyjebać już się nie damy !

Dawno temu w pewnej krainie mieszkał sobie pewien kozak.

Zbudował swoje wielkie imperium, odkrył kopalnie i hip-hopu złoża.

Nie mogę zarzucić tu komercji, to był hardcore daje słowo.

Zaprosił wszystkich na swój statek by płynąć pod banderą firmową.

RRX kombajn rapu nie jeden zsikał się w majtki ze szczęścia.

To był efekt niesamowitego melanżowego pierdolnięcia.

Miał wtedy kumpla, pewnego Jacka, to był szacunek, przyjaźń na zabój.

Czarny Koń super doradca więc dowodzili ze swojego sztabu.

Czemu się ukrywasz

Odrzekła mi słuchaj uważnie

Ja tylko śpię w twej wyobraźni

I budzę się gdy w twoim sercu śpiewa

Bo miłość to firmowe danie

podane nam niespodzianie

I jeśli chcesz unosi nas do nieba

Bo ona ma to czego szukasz

Bo on ma to czego szukasz

może pracował bym w Tesco siedząc na kasie

smarował włosy żelem i śmigał na lansie

najdalej gdzie bym był to obrzeża tego miasta

albo skończył studia i robił w korporacjach

woził się po mieście firmową furą

albo pierdolnął wszystko i związał z rurą

mogłem kraść marzenia zamiast spełniać własne

i zgubić sens czyli swoją pasje

może wyjechał bym na wyspy i zarabiał w funtach

1. Gdzie się podziała miłość, przyjaźń? Teraz wszystko kręci się wokół pieniędzy. To jest najważniejsze ponoć. Już nic innego się nie liczy. Tylko kasa, sława.. To wszystko.

2. Jak wyglądał będzie ten dzień, gdy odejdę z tego świata, bardzo chcę wiedzieć, kto mnie ma za prawdziwego brata, kto w pierwszym rzędzie będzie i kto będzie płakał, kto pomnik będzie mój odwiedzał i znicze zapalał. U kogo na biurku w ramce będzie moje zdjęcie stało i komu będzie mnie najbardziej brakowało, kto będzie mnie wspominał jak czasami było źle lub dobrze, ja bardzo często wyobrażam sobie własny pogrzeb. I nigdy nie wiem do końca, kto za mną stoi, kto mnie wspiera, tylu kumpli wokół, a nie jeden ma mnie za frajera, kto prawdziwy, kto sztuczny jak tworzywo, albo maska, dobrze wiem,że życie to nie ciągła baśnia. Są chwilę smutne, na szczęście radość u mnie wciąż przeważa. Bóg mnie stworzył i on mnie zabierze z tego świata. Inny nie ma prawa pozbawiać mnie życia lub wolności. W telewizji mówią, że za agresywnym ojcem pościg, bo popił i mała córka płaczem go wkurwiała, nóż leżał na stole i niestety ona pecha miała. Na policji tłumaczył, był pijany, nie wiedział co robi. A te kurwy to łykają trzy lata i odwyk, córka do piachu, nikt jej życia nie przywróci, nie mogę zrozumieć tej nienawiści wszystkich ludzi, jak jeden na drugiego patrzy się z zazdrością, jedno jest pewne chłopak jest ze mną wielką jednością. To o czym ja rymuję to jest zwykła codziennością, nie mogę zliczyć ilu biednych chodzi pod kościół, żeby zebrać parę klepaków, aby mieć co wszamać, klęczenia to jedyny sposób, aby zdobyć talar i nie podda się, bo wie jak jest cenne życie, teraz wszystko ma się, ale kiedyś może zobaczycie, jak Wam zabraknie jedzenia i schronienia (...) katowickie podziemia, to katowickie podziemia...

Ref. Gdy ciało robi się zimne, krew już nie krzepnie. Rodzina wokół stoi- śmierć- to pewne. Płyną łzy i w oddali słychać szlochy. Jedno pytanie: Niebo? Czy piekielne lochy? 3x

3. Czasami bliska osoba opuszcza Cię tak nagle. Ty stoisz przed lustrem i pytasz: Czemu tak jest? Nie słyszysz odpowiedzi, dostrzegasz tylko tę pieprzoną ciszę, nie jeden sięga po kieliszek, a ja teksty piszę, bo to mój sposób, aby zapomnieć o kłopotach. Ja z buta w deszczu, a inne kurwy w samochodach. Pazerniaki nie umią się dzielić, to niech się nauczą, bo jak będą chcieli, no to wtedy, może będzie już za późno.. Podaje dłoń, temu co jej potrzebuje, każdy, kto tak zrobi, ulgę na sercu poczuje. Kochaj ludzi póki są i doceniaj ich zanim odejdą, no bo jesteś wredny dla nich czasami na pewno. Nie wstydź się okazywać uczuć, nie wstydź się Boga. Raz na wozie, raz pod wozem i niekiedy kręta droga. Miłość, przyjaźń, to wartości chcące mniejsze niż kasa, nie wszyscy o tym wiedzą, bo żyjemy w takich czasach. Teraz się patrzy zamiast na człowieka, na jego grubość portfela. Tu pieniądz wygrywa, każdy go wybiera. Co drugi chce mieć limuzynę i szofera, co trzeciego kręci koks, no a co czwartego hera. Znajdź kobietę, której nie zależy na klejnotach, znajdź faceta, który nie chce willi woli mieszkać w blokach. Znajdź dzieciaka, który woli sweter niż firmową bluzę. Pieniądz zawładnie całym światem wkrótce, więc czasami wole umrzeć, niż patrzeć na to, co się dzieje z ludźmi. Im mamy więcej, tym stajemy się bardziej marudni, głodni floty, godni sławy, nikt nie zbiera kasy chyba kurwa dla zabawy. Każdy ma swój cel, dąży po trupach do celu, więc czasami lepiej zwolnić Przyjacielu nie przywiązuj się do złota, no bo się załamiesz jak je stracisz, co innego miłość i przywiązanie do braci..

Ref. Gdy ciało robi się zimne, krew już nie krzepnie. Rodzina wokół stoi-śmierć-to pewne.

Płyną łzy i w oddali słychać szlochy. Jedno pytanie Niebo? czy piekielne lochy? /3x

Bawisz się dobrze, jesteś uśmiechnięta

Nie wpadasz na melanż by szukać sponsora

Nie kręcą Cię goście zza biurek w gajerze

Lubisz pojechać, gdzieś się wyluzować

jointy na molo, nie firmowej imprezie

Jak nie ma bibułek, kręcisz z serwetek

jak nie ma serwetek znajdujesz bibułki

Szanujesz dj’a – on gra na imprezie

ale rano na kacu puszczasz sobie (…)

Toż dostała od rodziców śliczny prezent

Było to śliczne, więc czuła się jak w Niebie

Laleczka blond włosa ,

Plastikowa lalka

Ubrana w buty firmowe od Nike

Obcisłe spodenki i śliczna koszulka

Z bardzo ładnym uśmiechem na swoich ustach

Dziewczynka ucieszona swoją zabawką

Przytula się z ojcem ,przytula się z matką

To już nie jest ten czas, w którym wszystko było proste

Dla Ciebie nie liczyło się nic, chodziło o forsę

Wszystko pod tym kątem, byle nie był pusty portfel

Codziennie sprawdzałeś tylko, ile masz na koncie

Firmowe ciuchy, zaproszenia na bankiety

No i szybkie kobiety, co kochały te monety

To już nie Ty i pamiętaj, uważaj w co grasz

Byś nie powiedział znów sobie: to nie ten czas

Jak tu żyjesz, czy ty zdrowy rozum masz i czy naprawdę chciałeś tak?

(Bosski)

Lecę dzisiaj banda ludzi całą chmarą

Lecimy po bandzie firmowa zgraja

Ci co się nie zgraja szybko wymiękają

Tu o dobry klimat dobrzy ludzie dbają

Lece dziś po bandzie ale nie na prochach

wole dziś Holandię niż psychotropa w nochal

Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz siłę ognia, spokój wody, równoważy w nas.

Nie do zatrzymania, jak wystrzelone kule.

Jeśli to czujesz, niech zawisną bity w górze.

Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz wiarę w ludzi i zasady, których nie zatrze czas.

3. Firmowa brygada to uliczna barykada nie do zatrzymania, ludzie stara kurwa tu wysiada.

Tu ulicy jest zasada, że stoimy tutaj nadal i będziemy dalej trwać. Bo wypada, po to gadam.

Bo to ulicy śpiew, bo to prawda nie blef, bo to przelana krew, bo to natury zew, Ja docenię jak lew, i lecimy tu w trzech, nie do zatrzymania nuta,mamy klasę, mamy gest.

Mamy siłę, mamy moc, mamy pęd.

Mamy wielką awersję do mend.

Ja rapuję Ty krzyczysz o rety!

Chłopakowi z ulicy nie potrzebne monety

Sam je zdobędę nawet wtedy

Kiedy skute ręce

Firmowego rapu potrzeba więcej

Firmowego rapu potrzeba więcej

Ja tam się nie nudzę mamy temat mamy wódzie

Mamy fiuczer wizje mamy zarobkowe misje

Mamy rapu tyle że nawet na chwilę

Nawijam krótko, zwięźle i na temat

Lamusowi na okrętę kręcona afera

Firma, jechane dłuższy czas, na ulicy przekazane

Zmień o mnie zdanie

Bo to co słyszysz następne Firmowe nagranie

Nieskażona polityką, to uliczna barykada

Hardcorowa muzyka, poważanie a nie sława

Nad problemów morzem stoi nasza wielka estakada

Rozpierdala uliczna fala, gorąca niczym lawa

Tacy co nie znają zasad, ciągle chcą udawać VIP'a

Ja nie jestem desperatem, mnie rozlicza wciąż ulica

Nie sprzedamy się dla kasy i nie zmienimy oblicza

Ja żyję na poziomie, no bo karmi mnie ulica

JP firmowa ekipa, nie potrzebna nam reklama

My muzyką wyjaśniamy, pobudzamy do działania

My muzyką uprzedzamy, nakręcamy by się starać

Ta muzyka niezależna jest od stanu posiadania

Cieszy mnie aprobata, cieszą mnie te szczere brawa

Jak zamulisz - poczęstuje Cię koksem,

Trzecia część wyprawy nocnej,

Wypij za lepsze jutro - i za tych co nie mogą,

Jak się bawię - to się bawię hardcorowo,

Firmowe słowo pada wszędzie,

JP słychać na koncercie,

Będzie co będzie

[Będzie co będzie]

Ide ide ide ide ide na wyprawę,

Była na wszystko gotowa i wiedziała co się zdarzy...

Czarna owca tej historii- to on, takie czasy.

Byli z jednego podwórka, razem chodzili do klasy.

To co jest przyczyną skutku odegrało się w Krakowie.

To był bankiet, który kończył zwykłe szkolenie firmowe.

Ona, on, alkochol, dobry hotel.

Trwało to już cztery lata, dopisz co działo się potem.

Wspólne wyjazdy za miasto, on zostawał w domu sam.

Podczas jednego z wyjazdów razem obmyślili plan.

Krzyżyk od rodziny P bez żalu na drogę

Kroczyłem własną, odbiłem sam z niczym

A za tą odzież JP powinniśmy ich naliczyć

Ja, ty i Pomidor co z tego mieliśmy mordo?

Wszyscy razem pracowaliśmy na to firmowe godło

Kiedy oni A6 zajeżdżali pod apartamenty

Ja chodziłem z bólem brzucha, nie mając nawet na skręty

Daruj se brechty legalna praca nie hańbi mnie,

Ty też zaczynałeś od łopaty w Londynie

rozbudzę w niej uczucia, a ona forsę da. x2

2.Jej konto działa na mnie jak woda na pragnienie

zdobędę więc jej serce i spełnię swe marzenie

dlaczego ona w porsche ma ciągle jeździć sama

ja też chcę mieć pieniądze i firmowe ubrania.

Ref.

Jak wyrwać mam tą niunię co w porsche wozi się

chce pożyć tak jak ona mieć wszystko czego chcę

nauczę ją miłości by wspólną drogą szła

2.

Mój świat przypomina getto

Nie będę harował miesiąc za tysiaka netto

Nigdy nie było mi lekko, teraz robię jedną akcję

I wybieram dobry ciuch z firmową metką

Wjeżdżam na melanż, nawijam jakiś szybki tekst

Do ucha szept, czy masz ochotę na szybki seks

Pod klubem stoi mój szybki lex

Która idzie, zróbmy pod stołem jakiś szybki test

i wyobraź sobie życie bez najcięższych grzechów

bez pijanych matek, które zaniedbują obowiązki

wolą kupić parę flaszek niż synowi książki

to burdel i na zachód nie jadą ładne dziewuchy

żeby wreszcie mieć na perfumy i firmowe ciuchy

prezydent zamiast pierdolić głupoty zza biurka

załatwia wszystkim pracę od razu po studiach

o jakiejkolwiek porze każdy rejon jest bezpieczny

jest tylko margines błędu, a nie margines społeczny

i wyobraź sobie życie bez najcięższych grzechów

bez pijanych matek, które zaniedbują obowiązki

wolą kupić parę flaszek niż synowi książki

to burdel i na zachód nie jadą ładne dziewuchy

żeby wreszcie mieć na perfumy i firmowe ciuchy

prezydent zamiast pierdolić głupoty zza biurka

załatwia wszystkim pracę od razu po studiach

o jakiejkolwiek porze każdy rejon jest bezpieczny

jest tylko margines błędu, a nie margines społeczny

Trudne sprawy Trudne sprawy

Znów przed kompem każą siedzieć

Trudne sprawy Trudne sprawy

Chciałbyś o nich wszystko wiedzieć.

2.Nie masz na firmowe buty,to w łazience znów otruty

A dziewczyna którą kochasz nie miała szans by Cię poznać

Szkoła głupia jest dla Ciebie, bo po nocach musisz siedzieć

Szkoda ze zamiast się uczyć patrzysz na swój piękny pulpit.

Ref.

Trochę później wpadne, trochę wcześniej się urwę.

Biurowiec, jadę na siódme, otwieram lodówkę,

Popchnę głębiej wódkę, wstawię Colę i bułkę.

Zaraz włączę iMaca i pewnie sprawdzę pocztę,

Firmową, więc nie dziw się gdy nie odpiszę chłopcze.

Na pytanie, że nie doszła jeszcze płyta... (aha),

Tu się dzieją sprawy większe, więc narazie pieprzę typa.

Muszę dzielić obowiązki, a że w hajs z rapu wątpię,

Rozkmiń, zdobywam go od dziewiątej do piątej.

nie mogę pić już bo przegiąłem kiedyś z tym

Moi znajomi palą z fifki, kręcą skręty

Lubią duże kieliszki i fajne panienki

Co więcej jestem gwiazdą, naprawdę duży format lubię

firmowe metki i imprezki w cudzych domach

Głupio mi, że nie mam już czasu,

Lecz lubię to wciąż, lubię to cały czas

Czuje się źle gdy sam stoję przy barku

Lecz jest mi okay, gdy baluje i gram

I nie mówisz, że czas na to już minął

Gdy zakładam czapkę daszkiem do tyłu

I lubię to, że lubisz moje głupie żarty

I nie mówisz jak barbie bardzo mi miło

Wkurwiają cię firmowe bankiety

Sztywne, sztampowe, nudne komplementy

Wieszasz mi się na szyi wtedy

I czuję, że mogę być sobą jak kiedyś

Jestem pewny siebie, gdy w nocy

I nie mówisz, że czas na to już minął

Gdy zakładam czapkę daszkiem do tyłu

I lubię to, że lubisz moje głupie żarty

I nie mówisz jak barbie bardzo mi miło

Wkurwiają cię firmowe bankiety

Sztywne, sztampowe, nudne komplementy

Wieszasz mi się na szyi wtedy

I czuję, że mogę być sobą jak kiedyś

Jestem pewny siebie, gdy w nocy


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga