Alfabet słów:

Słowo flesza w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery f: fuma, fotom., Fonda, Fotyga, fantastyka

Kto w Polsce śpiewa o flesza ? To między innymi Ad.M.a, Anna B., Tede. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

REF :

Ten wieczór jest Twóój... Beezeel, doo aataakuuu !!! (x 4)

[KIEłBASA]

Nadchodzi nowy styl, nowy ton To właśnie My hotel sz-sz-szeraton

Flesz za fleszem, za fleszem flesz wieesz na takich imperkach tak to jeest...

Wylansowane sztuki, cięzki zapach każdy na sali pali drogie cygara.

Wszyscy tacy weseli uśmiechnięci-to na zewnątrz, w środku spięci

I nas trzech inny styl i zajawka, trzy kawałki na scenie i po jabłkach...

Potem w tłumie sław płyne, nie wiem co myśleć obserwują moją mine

Od tych sytuacji które powodują sztywność ciała

Ta iskra jej nie odpalam - Agresja miała na imię dobrze się z nią kumałam, czułam ją w złej godzinie

Do ciebie niuniu zapomnę, że ktoś czuł do ciebie żądze

Słodkie zdjęcia to był spektakl utrwalony polaroidem

Cyk, cyk flesz -- blas, melanż sesja , wrzuć teraz tylko na fejsa

Żeby cały światek wiedział, że podobno jesteś jedna

Żeby była zrozumiała, że jest była, że jest ex

Terytorium zaznaczałaś tak jak przestraszony pies

„Lubię to"" ładnie klikałaś Lubię, Lubię dobrze jest

Raz w roku wielki show, co za show

Maski swoją Miss mieć chcą

Emocji zenit już, music, tusz

Jest miss maski, uśmiech, co za styl, poza

Flesz błysk Numer zero Miss

Maski, maska to jest blef

Świat stoi panie szefie na blefie

Maski maska to nie wstyd

I życie też nam brzydnie, bezwstydnie

I był nowy chłopak,

Cóż, może kochał,

O! Jaki dreszcz

Budzi taka randka,

Mój blask, niby flesz,

Rzęsy jak firanka,

O! Już ze snu

Wstają me emocje,

Gdy rytm bije puls,

Lecz zamiast warczeć to zza krat

Idzie w salony Europy

Tu jest twój świat twój świat...

A tam perłowe samochody

I w blasku fleszów swoje dłonie

Znów zostawiła na betonie

Gwiazda co wczoraj wyszła z mody

Ty za to musisz swoje ręce

Wbijać w codzienny beton dnia

jeśli nie znasz mego życia nie dyskutuj

chciałes prasy,chciałeś klipu, ja wśród raptyków

którzy pracy się nie wstydzą , a ludzie?

Wierzą tylko w to co widzą.

W mediach my w medio flesz ,błysk ,błąd

Drużyna A nadajemy właśnie stąd stop świateł

przybiera z każdym batem by rozpie*dolić wszystko

I to ma byc naszym światem?

Zapomnij, brudne ulice naszych tekstów

Jaki to blues ???

Gdy me marzenia się rozochocą, gdy se dadzą luz

Może w jeziorze przepłynę morze, cały ocean wzdłuż i wszerz

Może polarną zorzę w kolorze, złapię we flaszkę jak jaką wesz

A może złoty księżyc na głowę włożę, żeby mi błyskał niczym flesz

A może nożem marsowe pole zaorzę, by na nim posiać ryż albo perz

Czujesz ???

Jaki to blues ???

Gdy mym marzeniom zdejmę obrożę, kiedy dam im luz

Ptaki kamienne co skrzydłem swym

Natury strzegą bram

Ludzi krzykliwych widziałem tłum

Strojnych w pamiątek blichtr

I błysną flesz i banknot spad

Jak przypadkowy widz

A ty się śmiejesz, nie mówisz nic

Tak lepiej, łatwiej tak

Dalej i dalej zanurzyć się w świat

trudna zagadka -

prawda po środku jest,

noc dla mnie martwa

od ciebie z dala,

dzień sztuczny niczym flesz,

uczucie jak pajęcza sieć

z wolna oplata, chyba wiem

czemu zabrakło wiary nam:

pamiętam czego bałaś się,

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x3

1. Kolejny dzień, kolejna noc, kolejna sprawa. Fluidy nocy umierają zaraz z rana. Te fluidy atakują mnie jak skaza. Gdzie ten strach, te uczucie, ta obawa? Przed następnym dniem, życie, sen czy to jawa? Gęsto jak w ulicznej dżungli, wyścig szczurów żadna to zabawa. Otwieram oczy, znowu za oknami leje, kaloryfer zimny, tak zimny. Ludzie kaptur na głowę, słuchawki na uszy, plecak na plecy i muzyka w duszy. Siadam naprzeciw, stop, autobus ruszył. Tysiąc myśli moich wszystkich nagle tu przygłuszy. Teraz przystanek, znowu ten sam zestaw pytań. Nudne to jak zawsze, ale co mam łykać to połykam.

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x2

2. Więc idę tam, gdzie nie ma jednej łzy, gdzie marzyć wolno, sny wypełniają sny. Muzyka nocy czarna jak heban, słucham jej często jak spożywam chleba. Do tego zmysł, jakich zmysłów mało. Klatka po klatce, parę ujęć się poznało. Jak flesz błyszczą oczy, ja też błyszcze w nocy. Ta noc jak narkotyk pozbawia mnie mocy.

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x2

3. Początki trudne, ale koniec to jest smutek. Smutek to porażka, życie z nią jest takie puste. Po ciężkim dniu nie czuje się jak młody Bóg, jak młody człowiek za to padam z nóg. Tak całe życie uczą mnie być topie, za kasą biegać, jak nie złapię, życie wtopię. To wszystko na nic, wcale nie żyję jak król. Patrzę w lustro, jakieś pazerne spojrzenie mówi mi to, że nie swój.

Więc patrzę w dół, tak źle się jakoś robi. Wbrew sobie robię, wbrew sobie etykieta zdobi. To ten, co zimny, to ten, co nie ma już sumienia, za grosz szacunku, a ja płaczę ze zdumienia. Czy warto za to uciekać we współczesny świat? Czy warto za to tracić to, co dał nam stan?

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x2

Żyję szybko do utraty tchu

I nie wierzę w luksus łez.

Strzępy gazet przyspieszają puls

I dni podpala słońca flesz.

Mam co robić i wystarcza mi

Mój z mym własnym czasem spór.

Z nim się mierzę, a gdy zbraknie sił,

Zwycięstwo dzielę z nim na pół.

Ulice o szczycie,

a w samym środku ja, sekundy gonią czas.

Wrzucam bieg, zamiera świat.

Przez deszcz widzę każdą zatrzymaną w ruchu twarz.

Wspomnień flesz razi mnie

i czuję jak krew zaczyna we mnie biec.

Nim nastanie noc,

każdy wzrok i tak padnie na mnie, nic już nie odstanie się.

Chciałbym móc patrzeć tak, jak wy.

Bo zawsze tak było.

Mówili o nas kolejny rok minął,

nie odwracam wstecz się,

szukają nas wszędzie,

w niektórych już nas na pewno nie będzie, te chwile mijają jak flesz, wiem

1. Czuję twój zapach gdy tylko się budzę…oh Paco Rabanne.

Kiedy w snach próbuje uciec tam gdzie nie ma miejsca dla mnie,

znowu jestem sam

Znowu jestem sam

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x3

1. Kolejny dzień, kolejna noc, kolejna sprawa. Fluidy nocy umierają zaraz z rana. Te fluidy atakują mnie jak skaza. Gdzie ten strach, te uczucie, ta obawa? Przed następnym dniem, życie, sen czy to jawa? Gęsto jak w ulicznej dżungli, wyścig szczurów żadna to zabawa. Otwieram oczy, znowu za oknami leje, kaloryfer zimny, tak zimny. Ludzie kaptur na głowę, słuchawki na uszy, plecak na plecy i muzyka w duszy. Siadam naprzeciw, stop, autobus ruszył. Tysiąc myśli moich wszystkich nagle tu przygłuszy. Teraz przystanek, znowu ten sam zestaw pytań. Nudne to jak zawsze, ale co mam łykać to połykam.

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x2

2. Więc idę tam, gdzie nie ma jednej łzy, gdzie marzyć wolno, sny wypełniają sny. Muzyka nocy czarna jak heban, słucham jej często jak spożywam chleba. Do tego zmysł, jakich zmysłów mało. Klatka po klatce, parę ujęć się poznało. Jak flesz błyszczą oczy, ja też błyszcze w nocy. Ta noc jak narkotyk pozbawia mnie mocy.

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x2

3. Początki trudne, ale koniec to jest smutek. Smutek to porażka, życie z nią jest takie puste. Po ciężkim dniu nie czuje się jak młody Bóg, jak młody człowiek za to padam z nóg. Tak całe życie uczą mnie być topie, za kasą biegać, jak nie złapię, życie wtopię. To wszystko na nic, wcale nie żyję jak król. Patrzę w lustro, jakieś pazerne spojrzenie mówi mi to, że nie swój.

Więc patrzę w dół, tak źle się jakoś robi. Wbrew sobie robię, wbrew sobie etykieta zdobi. To ten, co zimny, to ten, co nie ma już sumienia, za grosz szacunku, a ja płaczę ze zdumienia. Czy warto za to uciekać we współczesny świat? Czy warto za to tracić to, co dał nam stan?

Bo różnie życia uczą i każdy po kolei, każdy topi smutki jak nie w życiu to w nadziei. /x2

czy jak idę wbrew modzie to jestem nerwus?

chcesz coś powiedzieć to weź [ sher mój ? ]

nie znajdziesz słów żeby opisać moc tych bębnów

oddycham światem ziemi i bezkresów

oddycham życiem cichym bez fleszów

na wdechu, wydechu, biegnę w lęku

by w tym pośpiechu wykraść trochę lat z tego wieku,

oddycham uśmiechem nie tym ze [ erteku? ]

oddycham a to już połowa sukcesu.

Jednego dnia jesteś nic

Drugiego budzisz się i

Jesteś kimś, jesteś kimś, jesteś kimś

Jednego dnia zero wiesz

Drugiego budzi cię flesz

Masz co chcesz, masz co chcesz, masz co chcesz

Sława- a za co to, a za co to?

Sława- a za co to, a za co to?

Sława- a za co to, a za co to?

Mp3ki, billbordy , ramówka w TVNie,

Jak w szlafroku Hugh Hefner z modelkami w basenie.

Robię to co lubię, każdy o tym marzy.

Znowu kac i rano budzę się na plaży.

Flesz za fleszem nigdy nie przemija, błysk za błyskiem myśli rozbija.

W KAŻDĄ SOBOTĘ ,balet się zaczyna ,wokół dziewczyny, nic je nie zatrzyma.

Co odwaliłem, tym razem po pijaku. Ja nic nie pamiętam, bo wokół jak w Iraku.

Zapraszam do znajomych, daj namiar na fejsa ,cyknijmy sobie fotę na słiiit (aśnego) duckfejsa.

Nawija , (zajebista dziewczyna)

logika działa , nie odchodzi dalej pewnie bawić .

A w żołądku , ha pap i ślina panie ,

gospodarz stracił orientacje w terenie

gdyż , jego oczy skierowane są na ziemię .

To nie flesz , ściany nie mają czym oddychać

ostatni świeży oddech zabrał Dudek zanim upadł .

Wiadomo gdy słońce ukarze swoje kontury ,

trzeba oddać mocz i podnieść dupę do góry . !

Alkohol jeszcze ocieka po żołądku , wszystko w porządku

But this is fucks

Zamknij morde zamknij dziub

Zamkni ryj zamknij pysk

He na niebie ujżysz pysk

To ja błyskam jak flesz

He w całym mieście pada deszcz

Moich metafor bo mam wyobraźnię jak nikifor

Więc poczówaj ten flo

Składam wyrazy w zwrotki bo jestem ich twórcą zamkniętych form

Książkę i wideo-film

I na szczęście zbite szkło

I spod nogi żwir

Ślady łez zmyje deszcz

Pożegnanie będzie krótkie jak flesz

No a ja tego dnia

Jedno serce wezmę z sobą, nie dwa

La la la la, la la la la, la la la la, la la

Kalendarze zliczą dni

Co nie pozwolą głowy ci zaśmiecić.

Z nimi trzymaj i z nimi się nie dawaj

Brać na byle błysk. Na błysk!

Dziewczyny na błysk, raz po raz łapane

Reporterskich fleszów błysk

O karierze śniące, ujrzeć się pragnące

Na okładkach kolorowych pism.

Hej, ludzie na błysk raz po raz złapani,

Skołowani, że ojej.

Za firanką sporów, smutków, paru szczęść

Zaczęło się banalnie tak

Był taki koncert, taki wiersz

Byłaś Ty, byłem ja

I reflektorów ostry flesz

Ref.

A kiedy zgasł ostatni dźwięk

Dojrzałem, jak wychodzisz z kimś

Zwykle są racje dwie

Ciepły jak plusz, senny jak blues

Hotel odpływa w mrok

Ekran już zbladł, ale i tak

Wraca znajomy rytm

Dźwięk gitar jest ostry jak flesz

A ja się mierzę z nim

Zawsze ten sam, śpiewam i gram

Głos i kardiogram bez zmian

Jestem jak wy, dobry i zły

mój rap,szybki,oczywisty, pełen skryptów, myktów-myków-łyków-syków, ominięć i styknięć,

to sztuka, technika, perkecyjna liryka,

Polskie opanowanie

Mów mi Master, haker, MC Fibru Rap-Laser, bo rozwalam to wszystko,

Broń - hip-hopu, numer jeden, tu zagłada, tam chaos, Ode mnie flesz na morde,

Pozdro i powodzenia...

REF 2x:

Masz Flesza na mordzie, wszystko błyska przed oczami, zakłopatanie,

chwała i zauroczenie, podnieca cie nasz rap, puls ci skacze, mózg kipieje,

Teraz na fader kładzie swoja dłoń

Nakłada wosk jak na ogień stek

Kręci się jak na głowie dread

Panie piszczą jak hamulec

Szybki jak błysk, szybki jak flesz

Moje imię brzmi F I S Z

E do M do A D i E

Odstaw werbel i zrób test

[Emade]

zero przekonany że się liczy

Działa jak pitbull spuszczony ze smyczy

Toczy pianę do gardła skoczy

Aż do momentu gdy spojrzysz mu w oczy

Szybko jak flesz wtedy on z tematu zboczy

I głupiec myśli że ktoś to przeoczy

Kiedy kurtyną milczenia się otoczy

Tego nie przeskoczy bo to za wysoko

Tu słowo za słowo ale nie oko za oko

Budzę się rano i wyglądam przez okno

Ten sam wiatr wieje i te same drzewa mokną

Obraz zastanę jakby go błysk flesz dotknął

Tory życia, na którym można się potknąć

Ludzie biegają za swoimi potrzebami

Za pracą i za tym wszystkim, co coś znaczy

(Dlatego) nie jeden to na swój sposób tłumaczył

a ty tu gdzieś jesteś obok mnie

a ty tu gdzieś jesteś obok mnie

obok mnie...

co za ciemność

czasem błyśnie niczym flesz

twoje ciało takie piękne

sama dobrze wiesz

po omacku szukam ciebie

powiedź do mnie coś

Zbieram miejsca i spotkania, czasem krzyknę

Dość, dość czekania

To jest tak jak pisać książkę pełną samych zdjęć

Obraz wspomnień i historie z polaroidem w tle

Jedna chwila, taka ważna, zanim błyśnie flesz

Tak zatrzymasz czas na zawsze, jeśli tylko tego chcesz

Mam już setki takich zdjęć, wciąż są takie same

Jak rzucony w wodę kamień wywołują fale

Każde z nich zawiera w sobie podobną historię

Śląski styl rapuje ci śląski szczyl

Wóda włóż na ruszt kilka skrętów, grill

Słuchaj kolejne piwsko i szybki jego test

Jest luz kiedy w kieszeni brzęczy cash

W mojej ręce błysnął blask, błysnął flesz

Nie w czarnych kolorach tak jak mounty beż ziomek

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm

Pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat wydoisz

Rany zagoi zimne Tyskie

Kto jest mistrzem, mistrzem?

Tylko Skra! x4

Z gardeł krzyk do gwiazd,

Polska wie, kto gra.

Z krótkiej strzał jak flesz!

Timeb break nasz, set, mecz!

Kto jest mistrzem, mistrzem?

Tylko Skra! x13

Mur, milcząca straż

przed obcym światem chronią.

Może przed czymś więcej, kto wie?

My na pewno nie.

Nocami reflektorów flesz

rysuje ostre szczyty wież.

Pytanie rodzi się:

czy zachowało tamten blask

Prowansji niebo pełne łask

Bo zamiast tandety blasku mamy do rapu odwagę

Czasu na sławę nie mamy więc nie spodziewaj

Się że jak plugawe chamy nagramy to co się sprzeda

Mów, czego chcesz od rapu chłopaku

Czy ty wiesz to nie cash ani flesz aparatu

Spada, deszcz granatów ja wciąż, besztam wacków

Ty to zjesz dla smaku bo mam treść na traku /x2

Uważają raperów za hermetyczne środowisko

I dobrze bo zakaz wstępu tutaj tym medialnym dziwkom

Nie wiem jak, a Ty wiesz ? (ja tego nie szanuje )

Nie wiem jak, a Ty wiesz ? (Znam stawkę)

Nie wiem jak, a Ty wiesz ? (Wiem co jest fikcją, a co prawdą o świecie)

Nie wiem jak tu stać na pierwszym planie , wiesz?

Niech tam stoi sobie mięso armatnie dla nich jest flesz

Chcą na ten kesz przejść na skróty underground

i udżwignij najpierw loopy, bo gadamy o setkach

nie wiem jak tu nie czuć strachu i milości

tu co noc los łamie serca i łamie kości

Chyba już wiem co jest w niej niezwykłego

Coś w jej oczach jest

Jej uroda oślepia mnie

Uśmiechu piękny błysk jak flesz

Chyba już wiem że to te chwile

Coś w jej byciu jest

Na pewno to czuję

Myślę, że ty wiesz

Zawsze kiedy mnie,

Nikt zobaczyć nie może.

Ja swój los odmienić chcę!

Ref.

Jupiterów flesz

i wszystko o mnie wiesz mój drogi

Papa-Paparazzi.

Słodki uśmiech twój,

mój niewyjściowy strój

Kto umie być wszędzie

Zabierze mnie stąd

Znowu papieros zamiast kilku słów

Pewnie że słowa nic nie znaczą

Tyle się czeka na ten ostatni flesz

I żeby tylko jeszcze nie padał deszcz

Och powiedz co to się dzieje

To niemrawe ciałko

Zmęczone wersalką

Książę nocy władca tych sal

Z oknem na bal

Jemu sny twe otwierają drzwi

On przychodzi i opowiada film

Beztroski flirt jak flesz zachodu wśród fal

I oto żal

Poprawiła włosy,

Rękę podniosła do góry,

Loki opadły z ramienia

I odkryły kawałek ciała,

Jak flesz błysnęła skóra

Porcelanowo-biała.

Nagle uniosła głowę

I cicho na mnie spojrzała,

Pamiętam – była piękna.

Mp3ki, billboardy, ramówka w TVN-ie,

jak w szlafroku Hugh Hefner, z modelkami w basenie,

robię to co lubię, każdy o tym marzy,

znowu kac i rano budzę się na plaży.

Flesz za fleszem, nigdy nie przemija,

błysk za błyskiem myśli rozbija,

w każdą sobotę balet się zaczyna,

wokół dziewczyny - nic mnie nie zatrzyma.

Co odwaliłem tym razem po pijaku,

Kto jest mistrzem, mistrzem?

Tylko Skra!

Z gardeł krzyk do gwiazd

Polska wie kto gra

Z krótkiej strzał jak flesz

Tie-break nasz set mecz

Kto jest mistrzem, mistrzem?

Tylko Skra!

Kto jest mistrzem, mistrzem?

nie ubiegam się o azyl wszystko jedno gdzie

Jestem jak kamień, popiół i diament

Aktor drugiego planu

Zła dekoracja w tle, zła dekoracja w tle

Flesz, teraz światła biją w was

Flesz, jestem inny już

Flesz, gram i śpiewam aż

Flesz, dźwiękom zbraknie słów.

Flesz, słyszę oddech wasz,

Scena to teatr a kiedy widowni już nie ma

Stoję na niej sam jak naćpany aktor

Duszno i parno jest, stres znów daje mi wycisk

Chcę widzieć drogi kres, przy niej gdzieś się wyciszyć

Znów ten sam gest, flesz, ze mną nikt się nie liczy

Wiem, jest jedna rzecz nie ma skutków bez przyczyn

Onar

Flesze na twarzy czuję, chcesz trochę - stań przy mnie

Tylko Ty możesz jutro wyjść, ja zostanę po ostatni dzień

A ja wolę schować się, oszukać cień

bądź świadom że to boli mnie

lecz to jest ulotne

Tak nieważne!

A wkoło tylko skandal i flesz upiory chcą mieć

do ciebie klucz i budzą się w noc jak myśli czarną

dziś ciebie znajdą

a ja wole schować się głęboko gdzieś w prywatnym dnie

nie boli mnie to że wciąż mną gardzą

Pokaż mi - Ja ci pokaże

Czysty fetysz - tak a jakże

Dotknij to się nie rozmaże

Chce ozdabiać swoje ciało , by na zawsze mi zostało

Zapach farby, bólu flesz - daja mi ten słodki dreszcz

Chce dziś głaskać ciało twoje,

Spontaniczne liter zwoje

plątaninę tagów znaków - chce w nich zgubić się chłopaku

Jestem wierna Twoim igłom bardziej niż mężowi

Może to mój nastrój

Ale w każdej twarzy ciągle

Widzę cię

W uśmiechach turystów rynek tonie znów

Ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz

Na Gołębiej twój

Płaszcz zaczepił mnie

W wystawowym oknie

W autobusie

nie miał w sobie takiej siły i

może to ten deszcz, może przez tę mgłę

ale w każdej twarzy ciągle widzę cię

wśród turystów rynek tonie znów

ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz

na Gołębiej twój płaszcz zaczepił mnie

w wystawowym oknie w tłumie gdzieś

widzę cię tak wiem

nie zrobię więcej zdjęć tak wiem

To jest komiks, podane wszystko jak na dłoni

Trafia do Twojej głowy, tak łatwo o nim nie zapomnisz

To jest komiks, podane wszystko jak na dłoni

Więc możesz być spokojny, że będzie dalszy ciąg...

Idę ulicą, gorący czas, jasne tak jak flesz, światła aut

Stukanie szpilek pobudza mnie,

Jak na wybiegu czuję się,

Podnoszę głowę, choć pada deszcz,

Niezmywalny jest tusz do rzęs,

Kwiecień plecień, no i wreszcie maj

Morza tęczy, krzyk neonów

Malowany ... deszcz (?), znów deszcz

Lampy, światła, elektrony

Błysk promienia tak jak flesz

Coraz szybciej, coraz prędzej

Coraz

Coraz prędzej, coraz prędzej

Aaa, aaa

wszystkie osiedla połączone życiem

to się dzieje naprawdę, nic pod publikę

Słyszysz ten dźwięk? ej, ziom to nie kobza

mnie nie obchodzi zodiak, za zdrowie daję ognia

to nie Grek Zorba, flesz chwyciła Minolta

e, szpieg prośba, co nie swoje zostaw

dziś my zamknięci w raju podupadłym jak Irak

po nas na pewno nie zapłacze dziś Argentyna

prawda na pergaminach, zwinięta w rulon


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga