Alfabet słów:

Słowo głąbieć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery g: gąbka, gratulacja, gaśnica, Golgota, gadzi

Kto w Polsce śpiewa o głąbieć ? To między innymi Horytnica, Kris Pastor, Zjednoczony Ursynów. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Padał śnieg i zrobiło się ciemno, w dłoniach stygł parujący karabin

Ref:

Czy to Ty biegniesz ku mnie córeczko, by na grób mój położyć pęk kwiatów?

Tak to Ty, już nie płaczesz lecz szepczesz, patrząc w dal- ""tutaj leży mój tatuś""

Czy to Ty wstęgą biało-czerwoną zdobiłaś mogiły polskich powstańców?

Więc oczka zmruż, pójdziemy aleją i powiedzie nas prosto do sadu

3. Nie wiem ilu ich wtedy poległo, gasły życia szarym, bladym żarem

Krew spłynęła barwiąc biel śniegu, oddział ruszał z polskim sztandarem

Jeszcze w dali biły równo werble, a pod lasem trwała dzika szarża

Za wychowanie i rodzinny dom

Niech żyje Polska - twarda jak stal

Za NSZ, co poszedł w las

Niech żyje Polska - wiara w nas tkwi

Jak na rozstajach dróg biały krzyż

Niech żyje Polska - i miasto me

Z gruzów do życia co dźwignęło się

Niech żyje Polska - blizna i krew

Symbol narodu, i roty śpiew!

Dobrze wiesz, że nic nie zdziałasz,

Ktoś już współczucie wyłączył.

Mówią znowu: weź się pogódź,

Ja ci mówię: skończ to w progu dziś.

Nie wchodź głębiej, bo dwa razy mocniej dostaniesz po gębie.

Jutro bis. Być bo być, niby ładnie to wygląda.

Żyć bo żyć, nie rozumieć, nie pożądać.

Nie doglądać by to rosło.

Więc to uschnie, już to poszło, bo traktujesz jak rzemiosło.

Jeszcze żyje pomimo tego ze na celowniku

fanatycznych antagonistów i głuchych krytyków

radykałów bez liku co to mocni tylko w gębie

...nawet jak ktoś przypierdoli to doświadczeń mi przybędzie

bo tak jest wszędzie frustracje karmi głupota

popatrz jakoś się nie boi ta przećpana durna ciota

tylko idiota pozostałby spokojny

Obrany cel potworów spod kocy

Pogłębić wiedzę o tym jak można się truć

Wymazać z pamięci swoją twarz

Wyłączyć na zawsze cały świat

Strach, codziennie tkwi głębiej

Strach, uderza tak celnie

Strach, dziś zamieszkał we mnie

Strach, mój syjamski brat

Znowu dziś weszli przez środek głowy

Samobójstwo temat śliski, stary ja mam to w dupie,

Zanim zniknę to ścierwa zawisną na słupie.

Jak na froncie debiutanci trzymają się w kupie, koleżanko chcesz przeżyć?

To baw się moim fiutem.

Głębiej kurwa, albo ryj się spotka z butem, czas pokazać larwom jak się robi porutę

Ref.

Przearanżuje życie, zburzę twój status quo, nie pytaj po co ważna jest równowaga,

Patrz jak złudna była twoja przewaga, z tym co mi siedzi w głowie, się nie dogadasz.

Przearanżuje życie, zburzę twój status quo, nie pytaj po co ważna jest równowaga,

tego to dokładnie nie wiem!

Pewnie nie dojdę 4:27 (am),

zamiast spać myślę o tym, że przewrócę Cię na glebę,

przecięte ścięgna, w ryju obrzygany knebel.

Panowia kopią głębiej, pewnie leży jeszcze jeden!

Utalentowani chłopcy, zabite marzenia.

-Pana syn jest w domu?

-Od dwóch dni już go nie ma- nic nie mówił nikomu,

nie wiem dokąd się wybierał- ja się boję,

Smut kryminal

Smut za smutem, a kiedyś niby sprytny

Gdy na tą samą nutę robisz swoje rytmy

Tyk-tyk ty kolego miałeś plan ambitny

Cóż z tego jeśli zapomniałeś w gębie brzytwy

Łamiesz się? chyba jesteś chopie z dykty

Tym ty nie okazujesz swojej ikry

Muli Cię? lepiej wymień sobie filtry

Bawisz mnie tak, że składam się jak Wigry

Wyglądają tak samo,

Rzadko sobie patrzą w oczy, a jeśli to robią to kłamią

Oddalają się ode mnie

Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale czuję się niepewnie

Bo gdzieś głębiej mam widmo porażki

Straciłem resztki zdolności adaptacji

Wiodę bezpańskim wzrokiem po twarzach

I mam wrażenie, że ludzie przestają mnie zauważać

Jestem na marginesie

Dla ojczystych barw nie cofać się przed burzą krzywd

Krwią znaczony trakt wygnania obcym wskazać by

Jako wolny kraj zapomnieć ślady ran

2.

Coraz głębiej czujesz brak zjednoczenia między braćmi

Ciągłych wojen zgubny cel podrzeganych z zewnątrz

Tylko obcych dłoni ścisk dusi godność w tobie tkwiącą

Pozbawiając wszelkich praw do swojej ojczyzny

Ref.: (x2)

Jestem jak grypa, ze mną to się spocisz w łóżku

Wszystkim słabym odcinam łeb, no pewnie

Więc to norma że mnie zalewa krew codziennie

Wezmę flow, jebnę coś, to pewne ziom

Że jestem mocny w gębie #Halls

Ja i Tomb strzelamy z mega siłą, no tak

Więc uważaj żeby coś ci nie strzeliło do łba

To, to, to, to jest pewne

To, to, to, to jest pewne

Odrzuć mieszczańskie ego. Witaj w nowej erze.

Układam swoje credo litera po literze,

Choć to na ugorze orka kijem, hasła wznoszę,

Garcia Lorca nie żyje, a ja owszem, proszę.

Sięgnę głębiej powierzchni, a ty pieprznik

Masz we łbie, więc uwierz mi.

Bierz i ciesz się, bo protesty

Otworzą ci w mózgu wywietrznik,

Motłochu sflaczały jak stuletnie piersi.

Psycholog cię zgłębi głębiej niż wziernik

u psychologa w gabinecie siedzi facet w czerni

weekend go nie nasyca, L4 nie starcza

chciałby zwolnić się z życia, brak mu samozaparcia

Stłamszony już jako dziecko, i przez to

Moja sztuka jest lepsza niż Twoja sztuka,

wrażliwość większa niż ta którą masz w sobie.

A mój metr liny lepszy niż cokolwiek.

W ogóle jestem lepszy od Ciebie.

Moje idee sięgają głębiej.

Zbyt mało to lepiej niż zbyt dużo siłą

Mój list pożęgnalny ma nienaganny styl.

"

Przymierzają się do walki z generacją urzędniczą,

różnej maści humaniści, ci co wciąż na palcach liczą.

Narzekają, oskarżają - biurokracja to wydatki,

spróbowaliby postawić pół stodoły bez podkładki.

Dziś pyskują, mocni w gębie, dzwonią do telewizora,

prowokują, spekulują, ale wkrótce przyjdzie pora.

Gdy zapragnie jeden z drugim odmalować pół rynienki,

kratkę wstawić do Seicento, zobaczymy kto jest cienki.

Gdziekolwiek jesteś, pozdro dla wyjadaczy

Ja znam swą wartość, robię rap już od lat

Ty wiesz że na koncercie w sercu czuć głęboki bas

Ja gram w to cały czas, nie pytaj czemu to robię

Najwyraźniej to siedzi dużo głębiej we mnie niż w tobie

Chuj ci do tego, ile z tego zarobię

Znienawidzić mnie może, gdy przyjadę nowym Porsche (ha!)

Najgorsze to małolatów percepcja

Muzykę robię dla siebie, bo to kocham od dziecka! Bo!

Począwszy od narkotyków do innych atrakcji

Mi ze starych nawyków została jedna ( jedna, jedna )

Powrót do wspomnień które prowadzą do sedna

Pamiętam jak staczałem się w szybkim tempie

Lałem nieraz po mordzie i sam dostałem po gębie

Choć byłem nieznośnym dzieckiem to wielka siła we mnie (szedłem)

Do celu dojdę nie będę szedł nadaremnie

Teraz prochy i promile są mi obce,

Jestem sportowcem hip-hop'owcem tak jak chciałem

Tak, że będziem tłukli aż przyjadą pały

Nikt na świecie nie jest przecież doskonały

Gdy na imprezie hujem już wieje, że z nudów nawet nie chcę się schlać

Wtedy najlepiej znaleźć frajerów, którym normalnie można by wlać

A jeszcze lepiej kiedy frajery mocne są w gębie, mocne są w słowie

Wtedy się można ostro podkurwić i znów są gliny i pogotowie

Ref. Oi polecą zęby, oi pójdą w ruch buty

Oi krew się poleje, oi pościelą trupy

Tak, że będziem tłukli aż przyjadą pały

radochą było z kumplami w kapsle grać

lub do mrowiska włożyć kij.

Często wracam do szczenięcych lat

do pierwszych łez i pierwszych krwi

Palony pojar - mam jeszcze w gębie smak

a przed oczyma stają mi

dziewczyny z 8-klasy na szkolnej dyskotece

nie ruszał się tak wtedy nikt

startowaliśmy wszyscy, nawet bez cienia szansy

czujny jak lew, bo to mój obowiązek.

Można by rzec to opowieść rodem z Getta,

lecz to niestety tak jest na osiedli projektach

tu nie przetrwasz jak robisz z dupy gębę

także ziom pamiętaj zanim w to wejdziesz głębiej.

To nie miejsce dla ciuli wydyganych,

tak to właśnie przed ulicą rodzice Cię ostrzegali.

Żyj tak, by nikomu tym nie wadzić, miej zasady

porzuć strach, pokaż że nie jesteś słaby.

dźwięk tęsknienia za tobą

cisza jest tak głośna

dźwięk tęsknienia za tobą

Nie potrafię się przebić przez te ściany, które wznoszą się przede mną

i im głębiej spadam, uświadamiam sobie że nigdy nie będę wolna

kochanie uwolnij mnie

To zawsze jest jak czkawka

dźwięk tęsknienia za tobą

słyszę to wszędzie

Polskość tworzy naród, nasza duma nas rozsławia

I rusza do boju jak husaria

Jak Jan III Sobieski na Wiedeń

Tak teraz na mecz piłkarski na Wembley

Widać tą dumę na gębie, a w ręce biel i czerwień

Serce bije jak bęben, by zagrzać do walki

Jak te wszystkie Gołoty walki

skoki Małysza, mecze kadry, olimpijskie starty

Korzeniowski idzie po złoto i znowu Mazurek zabrzmi

A ty... czuła opiekunko,

Tylko ty... mądra przyjaciółko

Właśnie ty... kochasz mnie, bo wiesz, że

Jednak ty.. widzisz mnie na wskroś

I głębiej...

Czasami by zachować twarz

Trzeba zdjąć maskę i już...

I zamiast się na instynkt zdać

Zdać się na łąskę twych ust.

Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem

Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.

Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,

Aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

W mroku jest tyle światła,

ile życia w otwartej róży,

ile Boga zstępującego

Nas.

Tam początek jest.

I tam w głębi duszy lody kruszyć

Niech, wreszcie kończy się,

Żeby w głębie duszy z Tobą ruszyć,

Gdzie, Twój początek jest

I tam w głębi duszy lody kruszyć

Niech wreszcie skończy się chłodu front

Zobacz to.

Pewnego dnia odnajdziemy nasze głębie,

Pewnego dnia miłość ujmie piękno za rękę.

W dniu, w którym pieśń najbłahsza będzie pocałunkiem

I każdy człowiek każdemu człowiekowi bratem.

W dniu w którym drzwi domów nie będzie się zamykać

to nie przeraża mnie

już widzę Twój bezradny płacz

gdy znów spotkamy się

Między nami wojna

kto głębiej wbije nóż

tak łatwo się nie poddam

twych słów ohydny smak

oślizgły głosu ton

między nami wojna

to nie przeraża mnie

już widzę Twój bezradny płacz

gdy znów spotkamy się

Między nami wojna

kto głębiej wbije nóż

tak łatwo się nie poddam

twych słów ohydny smak

oślizgły głosu ton

między nami wojna

hartuje czyny, zatyka uszy, zasłania oczy

by nie widziec drugiej strony

coś co zabija mnie od wewnątrz

kult samego siebie, miłość własna

gdy jednak spojrzeć głębiej

żal do siebie za tę postawę

i przemożna, przemożna chęć zerwania maski

i wyplucia fałszu

duma i pycha- przerosłeś innych

Nic z siebie nie wyrzucam, bo wszystko jest zjedzone,

Oczy zmęczone, łapska polepione.

Pokręcone blanty, nie ma to jak spod lampy buch w płuca,

Yym... za was na wstępie,

Woda pod ręką, bo coś sucho w gębie,

Tu codziennie towarzyszą nam opary,

Bo świat jest szary nawet przez różowe okulary,

A, gdyby tak Bóg nie zesłał nam tej damy,

Byłbym stary chyba, kompletnie pojebany,

nic z siebie nie wyrzucam, bo wszystko jest zjedzone,

oczy zmęczone, łapska polepione,

pokręcane blanty, nie ma to jak z pod lampy.

Buch w płuca, mmm, za was na wstępie,

woda pod ręką, bo coś sucho w gębie,

tu codziennie towarzyszą nam opary,

bo świat jest szary, nawet przez różowe okulary, aaa.

Gdyby tak bóg, nie zesłał nam tej damy,

byłbym stary chyba, kompletnie pojebany,

REF: Krół gimbusów musi być spizgany,

i z gołymi pizdami na klipie,

i z 5 gramami bo to takie hip-hopowe,

i z airmaxami, z new erą na głowie. x2

[AAA]Patrzy szerzej, patrzy szczerzej, patrzy głębiej.

Otwieram się na to w co wierzę.

Sam oceniam co jest czarne a co białe.

Chroń mnie panie przed Szatanem. Amen.

Mam wolną wolę;

bo za kilka lat zostać daleko w tyle,

gdy pisałem „Tylko po to"" miałem dreszcze,

od kilku lat nic nie było szczersze,

miałem plany, żeby robić tego więcej,

wyszło, że mocny nie jestem nawet w gębie,

Teraz nie wiem o sobie już chyba nic kurwa

Kilka luźnych myśli prostego wyrzutka,

Kiedyś to przechodziło ledwo przez usta,

Teraz otacza mnie tylko próżnia nic więcej,

Przeszłość spopielona przepadła na zawsze

Moje winy już nigdy nie zostaną rozliczone

A wszystko po to

By poczuć jeszcze

Mocniej, głębiej – dotknąć i doświadczyć

Nie będzie więcej

Błędów bezmyślnych

Idę naprzeciw własnemu przeznaczeniu!

Obietnice rzucone

Znam Cię, a Ty mnie znasz również, świetnie,

ale czy zastanawiałeś się, co kryje moje wnętrze?

Każdy, ziom, ma jakiś sekret jak Dexter,

wpycha go głębiej w serce, to może go nie zeżre.

Po latach okazuje się, że typ pił ciągle,

albo bił żonę, nienawidził Cię z całego serca, ale

bił pionę, nie wiedział, w którą iść stronę.

Jak to wyjdzie na jaw wszystkim się wyda klarowne, oczywiste,

Lipiec sierpień to wakacje w mieście

Będę chodził po lesie, obcował z przyrodą

Z szumem zielonego drzewa i z płynąca wodą

Z pogodą łąka i potok

Plecak i wałówka, coraz głębiej na spacer dla zdrówka

Miejscówka, pod barem, pod parasolami

Z dziewczynami, z chłopkami i z tnącymi komarami

Sami, wypsikani offami pogryzieni po wędrówkach polskimi lasami

Czasami wyprawy z puszkami z bezalkoholowym

Im głębiej płyniesz

Tym bliżej dna

I masz to czego chciałaś!

Biała Ty a czarna ja

Obłędnie doskonała!

Czarna prawda

Złote kłamstwo

W sercu płomienie

Cierń w aksamit otulony

Rani coraz głębiej

Coraz szybciej cisza chłonie

Bukiet wspomnień kolorowych

Nie ma go ...

Toczysz walkę

co kolwiek nie zrobisz

druga osoba nie daje ci zrozumienia

więc płyniesz powoli

w inną strone

coraz głębiej

aż coraz bardziej cie boli

zaczynasz dostrzegasz

w sobie tą prawde

gubisz się powoli

Wypisz - wymaluj, wymaluj - wypisz

Na twarzach rżnięte świństw życiorysy

Gęba na gębie, morda i buzia

Królowa śpiewa, premier w rajtuzach

Wypisz - wymaluj, wymaluj - wypisz

W szpalerze włosów przemyka łysy

Każdy niewinny, każdy się modli

Ale mam nadzieję, że kiedyś znajdę Cię!

I razem będzie nam dobrze.

Czasami nie wiem jak do Ciebie podejść mała,

gdy stoisz, pięknem emanujesz cała.

Liczę na to, że głębiej Cię poznam,

Umacniasz pragnienie, które w sobie mam.

Czasami nie wiem jak do Ciebie podejść mała,

gdy stoisz, pięknem emanujesz cała.

Liczę na to, że głębiej Cię poznam,

No w sumie z taką mordą to bym się położył pod walec

Twój przećpany łeb nie potrafi myśleć ostro

Wiesz jak wypowiada się tylko jedno słowo - PROSTO,

Twój poziom inteligencji pozostał gdzieś tam w podstawówce

Bo w sumie po takiej szkole jesteś Ty przepalony głąbie w lufce

Umiesz tylko przez smsy i internet sapać kurwa?

A gdy się widzimy to się trzęsiesz jak kawał gówna!

Tak właśnie jest, teraz wszystkich uświadamiam

Z Tobą się nie zaczyna bo roztrząsujesz swoje gówno ci nie miara!

Ej, wtedy po ośmiu latach pierwszy raz rzuciłem szlugi na dłużej, oświecał, oślepiał mnie wtedy budda, potem znudził jak chuj, nie umiem cały czas się łudzić niestety, poza tym budda jak dla mnie to trochę za gruby ascetyzm. Mniejsza o to, w każdym razie nie paliłem tych szlugów, po miesiącu wyostrzył mi się smak i węch i czuć zacząłem tak jak kiedyś i znowu to był szok, bo otworzyłem czas zamknięty otwierając okno. Coś jak zapach perfum pierwszej dziewczyny przypadkiem na ulicy, flash-back. Nagle wszystko wraca, zmysły głębiej budują subtelne emocje niż pamięć, wydaje się nawet, że do niektórych nie można dotrzeć inaczej, tym razem stałem w oknie i poczułem ten wiatr jak kiedyś i poczułem go tak jak dziś już nie mam szans niestety. Nie jestem już tym dzieckiem z czystym sercem i nie będę nim już (nigdy więcej - 5x)

Cudowne lata, utracony raj, owoc złego drzewa to gest ręki wyciągniętej po coś czego nie ma, puste dłonie zamykamy w pięści, sami przez siebie wygnani, na sobie szukamy zemsty za cudowne lata. Zbyt często gdy umiera w nas dziecko umiera w nas większość z nas i ciężko grać w te grę i jedyne co mieć to wszystko w dupie, to nie znaczy żyć już, to znaczy być już trupem. 2x

A ja chciałem żyć i przeprosiłem się z buddą i choć nie schudnął przez to, to ja przestałem pluć pod wiatr i fakt, nic się nie dzieje na próżno, nigdy nie jest za późno, by poczuć, że jest iluzją to gówno w okół nas, zazwyczaj jest trudna lekcja główna, że gówno nie puszcza tak długo jak trzymasz się gówna. Gdy przestajesz iść, stajesz się znakiem stop, nie przestawaj iść, stawaj się szlakiem w głąb, zniszczyłem marzenie dziecka, siebie sprzed lat miałem czas i to wiele, ale przebiegł nie tak. I chociaż nie tak wiele trzeba, żeby zebrać się w garść to jednak o wiele za dużo przez dużo, za dużo lat, koniec. Skoro mogłem się aż tak zmienić w to kim jestem to mogę się aż tak zmienić w to, kim będę, bo teraz może jestem lepszy w czymś, ale wtedy byłem lepszym kimś.

Cudowne lata, utracony raj, owoc złego drzewa to gest ręki wyciągniętej po coś czego nie ma, puste dłonie zamykamy w pięści, sami przez siebie wygnani, na sobie szukamy zemsty za cudowne lata. Zbyt często gdy umiera w nas dziecko umiera w nas większość z nas i ciężko grać w te grę i jedyne co mieć to wszystko w dupie, to nie znaczy żyć już, to znaczy być już trupem. 2x

Wiatr owiewał mą twarz, czułem jego moc

Czerwień wisiała nade mną

Czaiła się noc

Czaiła się noc

Obok gołębie, każdy ma coś w gębie

Gorący pot z liści kapie na jezdnie

Czułem w sobie tyle ile tylko można

Ile tylko może czuć w sobie mężczyzna

Tylko może czuć

sny to są myśli, które

zerwały się ze smyczy

zamiast grzecznie w głowie leżeć

one wolą coraz głębiej i głębiej

lecieć w dół i spadać do góry

we wszystkie wyobraźni kierunki

lecieć w dół i spadać do góry

we wszystkie wyobraźni kierunki

Zamknij mordę, zamknij mordę!

Nie powtarzaj mi,

Tego co już znam

Odpieprz się.

Co jest, głąbie? Mówiłem, stul mordę!

Widać, że nigdy nie ciągnęło cię do książek,

Ta tępa mina, wydał cię wyraz ryja,

Ten twój uroczy uśmiech, to pierdolony grymas

Zamknij dupę, bo masz dupę, nie usta,

Czy twe serce dla mnie stuka?

Masz dla mnie w oczach blask...

Dominic:

Duszą patrz maksyma stara,

Prawda głębiej kryje się...

Eryka:

A z nadzieją Kwitnie wiara,

Że serce wszystko wie...

Dominic:

Marzysz o mnie cały czas?

Czy twe serce dla mnie stuka?

Masz dla mnie w oczach blask?

Duszą patrz maksyma stara

Prawda głębiej kryje się

A z nadzieją kwitnie wiara

Że serce wszystko wie

Będę twój

Gdy powiesz

chcę być blisko całować oczy twe

będę jak twój cień dziś

możemy wszystko

Nocy tętno bije w nas / zapominam się i wpadam

głębiej aż po szyję skarbie

Jeśli chcesz zabiorę nas na kolację pośród palm

wino taniec ty i ja...

jutro nie gra roli

jeśli pozwolisz nam

gdy z urwiska poleciałem w przepaść z wrzaskiem,

uśmiechałaś się, dłoń podając mi...

A wieczorem, kiedy wróciliśmy do bazy,

za ten upadek mój i doświadczenia brak,

ni c nie mówiąc, po gębie dałaś mi dwa razy -

nie obraziłem się, lecz wyszeptałem tak:

- O, chcę za tobą iść na linie jak na pasku,

alpinistko ty, skałołazko ty!..

Ile razy zlatywałem w przepaść z wrzaskiem,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga