Alfabet słów:

Słowo gać w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery g: Grottger, godziwy, gzygzak, Gwidon, Gołota

Kto w Polsce śpiewa o gać ? To między innymi A Minecraft Parody, A.J.K.S., A.J.K.S.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Mam tę moc, mam tę moc,

Spełnię swe marzenie!

Wreszcie ja, zostawię ślad,

Co tam Notcha gniew...

Potęga mocy mej Minecrafta przejmie świat,

A pomysłów setki w głowie ku górze niesie wiatr.

Wszystkie złe myśli tnie jak diamentowy miecz,

Nie zrobię kroku w tył, nie spojrzę nigdy wstecz!

Mam tę moc, mam tę moc,

szyje ukręca wrogom, ryje plują chorobą

żyje wśród tych co chcą, ale podnieść się nie mogą

Zgniata nowoczesność i wewnętrzne waśnie

biznesowe koleżeństwo AB dwadzieścia czternaście

Nadzieja gaśnie każdy z nas celuje w głowę

sto dwanaście, szpital, detoks, czytaj koło ratunkowe

Za każdym słowem czai się pogarda

wytresowana armia nie raz dała mi już mandat

Afera, skandal, szydera, wandal

W domu pewnie też bijesz, ale kurwa nie wystarczy

Powoli gnijesz, zżera cię własna głupota

Protokół piesek pisze i się skurwysyn zamotał

Jebana ciota? Mistrzostwo argumentacji

Pan oficer już przysięgał bronić tylko swojej nacji

Siła to potęga, podparta majestatem prawa

Zobaczysz będziesz klęczał i własne ścierwo zjadał

Chcecie zatkać nam mordy gazem i śmierdzącą blachą

Nieudaczne automaty co się wiecznie godzą na to

Jestem na czarnej liście pierwszy do eksterminacji.

Ekskomunika bez próby mediacji

Wiesz mam to głęboko w Ampula Rectii

Jest nas coraz więcej, jesteśmy bardzo przebiegi

Umiemy sięgać tam gdzie wzrok nigdy nie sięga.

Przede wszystkim płomieni potrzebuje święta księga

Ref. x2

Jestem kurwa świrem i dobre mi z tym.

Lubię pielęgnować w moim mózgu ten syf.

więc wara od oceny mojego prywatnego gówna.

Pochyła równia i pędzący wagonik

a lufa coraz bliżej mojej pierdolonej skroni

lubię spacery po parku lubię wybrać się do lasu

i poszukać gałęzi ,która nie pęknie zawczasu.

Od jakiegoś czasu w symfonii hałasu

szukam odpowiedzi na pytania mędrców z atlasu

Po co to gówno skoro i tak bez celu

po co robić dobrą minę do złej gry jak wielu.

Dlaczego znowu jest tak zimno, potrzebuję źródła ciepła,

Mimo, że nie wyglądam, cząstka ludzka nie uciekła,

Wiesz, nie zdechła jak nadzieja, jestem istotą stadną,

Mimo to spadam na dno, smutek wciąga mnie jak bagno,

Ci co kradną pełzają w norze,

Za oparciem łóżka pandory puszka,

Wysokość od drapania głowa tłusta,

Szklanka do połowy pusta, taki już się urodziłem,

Odwrotu, sznur i będzie spokój

Do wody wór i media w szoku

Jak można tak bardzo oddać się agresji

Jebane chuje furie sami tu przynieśli

(Poprowadzę ciebie za rękę, tam gdzie gałąź pod ciężarem nie pęknie)

Łatwo prezentować stany, których nigdy nie osiągniesz

Rozdrapywać rany, projekcja przykrych wspomnień

Proszę podejdź do mnie powiedz, ze mniejsze okrucieństwo

To pobić w kurwę słabszych niż pokazać męstwo

a masową mogiłę wykopie własnymi rękami

i wpędzi was tam typ, którego, wiesz, mieliście za nic.

Brudne, łatwe chamy, jak szmaty przy autostradach,

bardzo dobrze znam się na tym, jak wam słowa do ust wkładać,

we łbie koordynaty, mogę pociągać za sznurki,

może mama ci powie, dlaczego jesteś taki durny.

Przewidywalny, wtórny, nudny jak zdarta płyta,

trzeba odpierdolić kurwy, no i nie zadawać pytań,

tak jest, czasami znikam, żeby wrócić jeszcze gorszy,

Kult kamiennej księgi, ej, co ci to przeszkadza,

A wkurwia mnie po prostu, kiedy widzę jak wciąż gada,

Kiedy zaraz obok nich kolejna tragedia,

I chuj, ona przecież jest taka powszednia,

Nie dotyczy dziadygi, co za młodu rżnął w gałę,

Potem odpierdolił, a z jego truchła kabaret,

Nakręcony przez koncerny celem windowania marki,

Zapłakany Tomasz Lis, kurwa, przeszły cię ciarki?

Mnie też otrzepało, tylko wiesz, z obrzydzenia,

Nie będę wył do PITu i użalał się nad sobą, nie jestem, nie byłem i nie będę nigdy tobą.

A problemów podobno nie da się porównać.

Więc wara od oceny mojego prywatnego gówna.

Pochyła równia i pędzący wagonik, a lufa coraz bliżej mojej pierdolonej skroni.

Lubię spacery po parku, lubię wybrać się do lasu i poszukać gałęzi, która nie pęknie zawczasu.

Od jakiegoś czasu w symfonii hałasu szukam odpowiedzi na pytania mędrców z atlasu.

Po co to gówno? Skoro i tak bez celu.

Po co robić dobrą minę do złej gry jak wielu?

Nigdy nie potrafiłem dobrze grać żadnej roli. Udawać siebie, nikt w tym mnie kurwa nie wyszkolił. Jedyną naukę, którą dało mi serce, to jak kupować dla siebie waszą atencję. Ceny rosły, widać wszystkim to odpowiada. Twoja rada gówno warta, taka rada się nie nada.

[I.]

Wściekłość nie gaśnie, tylko przybiera różne kształty

Gwarantuję Ci, nie zaśniesz, bo snu nie jesteś warty

Grajmy w otwarte karty, średniej klasy reprezentant

A intelekt można zamknąć w jednym słowie: Tępak

Wiecznie spięta dupa nowoczesnego trupa

(...) czuje każdy na swoich osiedlach,

Mimo tego, mieszkańców chmary są coraz bliżej piekła,

Na każdym kroku czary, wykręcona treść powszednia,

I co nie dajesz wiary ? Tak, wiara już zdechła,

Konsekwentnie gaśnie zawartość Twojej czaszki,

Bezwględnie i strasznie straszy jak (...)

Świadomość agonii i smak izolacji,

Czas nas goni, wróćmy do meritum sztuki obserwacji.

Hollywoodzki film dla dzieci, kultowy ""Matrix"",

jak zabraknie na alkohol to upadnie na kolana

Każdego rana schemat się powtarza

pochowane parodie ludzi w obskurnych garażach

zatrważa, że bliskich trzeba szukać po cmentarzach

satysfakcja chciała się pokazać , za duża gaża.

Tu nie stać nikogo na szczęście

i jest nas, kurwa coraz więcej

II.

Wczoraj zeżarłem pudełko z marzeniami

Tej biedy, która zżera kolejne osiedla,

Chcesz zatrzymać nacjonalizm , musisz dojść do sprawy sedna,

Blokady to rzecz świetna i ulica jest tym ringiem,

Tutaj działaj bez wahania, bo ta walka Ci nie zbrzydnie,

Lecz pamiętaj, że to rząd zawsze pociąga za sznurki,

Zapierdolić establishment i potem pójdzie z górki.

[II.]

Wyrzutek społeczny, gdzie te służby bezpieczeństwa,

Tusk, Winnicki, czy Oleksy , nawołuję do przestępstwa,

Z góry na dół walę, kurwo, twoją opinię,

Między, kurwa, mądrościami z laską leci w ślinę,

Zasłużyłeś na coś więcej niż na mega-ostrą drwinę,

No to masz rozkminę, o kim jest, kurwa, mowa,

Połamany kręgosłup, gały na wierzchu jak sowa,

Nienawiść jest zdrowa, stanowi swoiste katharsis,

Więcej ciepła maja ludzie, co na dworcu zamarzli,

Bo byli twardzi, hardzi wiedząc co to jest życie,

Walczyli do końca, a ty w swojej norze skrycie,

nie lubię też i siebie, z resztą wszystko jest do kitu

ideały spłonęły w ogniu zobojętnienia

""Kolaboracja""......na ile się wyceniasz""?

to chyba w genach było zawsze zapisane

żeby wczołgać się na dach i zakończyć ten kabaret

ale za kare ja jeszcze tu zostane

zatruje wam życie przez drgającą membranę

nie umiemy się śmiać, nie potrafimy kochać

miłość to pakt biznesowy, brak funduszy to wynocha

w południe wyjdziemy, chwycimy się za ręce

zdołamy pokazać, że nie ma w nas nic

co może powstrzymać krwawiące serce

zapalnik, odwaga, eksplozja i dym

nie próbuj nas uczyć i łgać o nadziei

zamiast tego przypomnij sobie Twój pusty smiech

Bóg dawno umarł, ktoś z Was go odstrzelił

wymazał dokładnie swój każdy grzech

dziś gwiazdy spadają wypowiedz życzenie,

to logiczne wiem, każdemu się należało,

egzystencja macha pechem , jak pies policyjną pałą.

Zabiję Cię śmiechem gdyby nie smakowało,

pobiję oddechem i pokąsam Twoje ciało;

samochód-bagażnik-las-strach i gałąź-łopata i mięśnie,

nie myśl że nic się nie stało.

Nieszczęście- genialny materiał dla pismaków,

toczących gnój robaków, pożywka dla pracy,

chleba i igrzysk ku uciesze , szarej masy,

tacy jesteście hardzi a miecz to słowo pisane

Wiesz, jak kurwa jest kiedy budzisz się nad ranem

i uświadamiasz sobie ""Przecież kurwa nic nie zrobię,

nie ma za co kupić szamy, niech ktoś kurwa mi podpowie.""

Co tak wybałuszasz gały dotarło do ciebie

że frustracja mózgu miesza zjebie kiedyś byleś w niebie

naucz się akceptować brzmienie dysonansu

nabierz dystansu niezbędnego do agresji

nie ulegaj presji wal tylko na ostrej kurwie

Musisz przed siebie ruszyć i się bronić jak się da.

I płynął czas, jak wszystko, tęsknota zdycha,

Zabrakło nas, czy jest mi przykro ? Mam czym oddychać,

Zrobił się kwas, bo nie ma życia bez ryzyka,

We łbie ciemny las, z gałęzi martwe myśli zwykły zwisać

To jakieś 7 lat miałem czas by dojść do siebie,

Ostatni bastion padł, nadziei nie znajdę w chlewie

I topie się w gniewie, więc nie pytaj ""jak leci"",

Łabędzim śpiewem żywych witają martwi poeci,

dzisiaj razy prosto w ryj, emocjonalny handel

Ty we wtorek będziesz żył, dla drugiego to blue monday

posłuchaj skarbie, wiem, że nie istniejesz

kiedyś byłaś i dawałaś mi codziennie tę nadzieje

która się dziś przepoczwarza, nie chciałem Cię w to wciągać

ale tak to wygląda, samotnie błąkam się po mieście

zjebałem sobie przyszłość, mogłem myśleć wcześniej

inni żyją w dobrobycie ja jedną nogą w areszcie

co za pierdolony bezczel, chcesz zamienić się rolami

"

[I - OdyN]:

Czas zdjąć kłódkę z pyska i wyrazić swoje zdanie,

Bo muza jest zbyt bliska, wciąga gorzej niż chlanie.

W mediach niezłe zamieszanie, kurwa, krzywe zwierciadło

Rozpierdala banie fakt - ilu z nich rozumy zjadło.

Wszędzie węszą kurwa spisek, każdy wróg to Żyd lub mason,

Ich bogowie z pełnych misek żrą i wożą się S-klasą.

Żeby było inaczej człowieku nie oddaj się kalce

Poddaje się, nie walczę, a czas spieprza mi przez palce

Nagięta nadzieja, a stan konta jeszcze bardziej

Brutalność siedzi w głowie tak jak urojona ciąża

Tak pasja, jak cegła co martwego w wodę wciąga

To prawda stary, brutalna jak Mortal Kombat

Jestem jednym z tych krzykaczy, choć na to nie wygląda

Niuans się odbija - wraca zdublowany

Nie chciane mieszkanie, przedmieście

Oprawcę, bo zbawcę chuja to obchodzi

Czy z własnej woli, czy pod przymusem będziesz rodzić

Presja co wisi na ścianie obok stołu

Aluminiowe oczy przywódcy matołów

Kraj czołga się w gnoju we własnych odchodach

Marmurowy sędzia zawsze obserwuje więźniów w grobach

Marmurowy sędzia zawsze obserwuje więźniów w grobach

Marmurowy sędzia zawsze obserwuje więźniów w grobach

Dajcie nam ostry nóż ,dajcie nam gruby sznur

Nakręcony wkurwieniem, bezlitośnie atakuję.

Wychodzę, obserwuję, patrzę i analizuję

Widząc wasze ryje, lepiej siebie znajduję.

Obrzydliwy syf, koryto, gnój i laleczki

Jakaś sklonowana kurwa pociąga za sznureczki

Ukryjemy prochu beczki, ukryjemy zapalniki

A kiedy to jebnie staniecie się nikim.

Zwrotka 2

Kurwy! Którymi rzyga matka ziemia

Całym sercem się oddałem, swojej pasji bezgranicznie

Nie potrafię wrócić, mnożę rymy coraz szybciej

Chcecie zbyć mnie, lecz tak łatwo się nie poddam,

Bo to jest to co kocham, więc nie róbcie ze mnie głąba

Teraz bomba, jak chcecie to możecie mi obciągać

''Droga Bez Powrotu'' CeJot, Progrezzz szczyt osiąga dziwko!

Mielu :

Wpadłem w ten nałóg, czujesz? To rap fantazja

Spadłem, jak grom z jasnego nieba, to ma pasja

wczorajsza miłość skona dziś inną będziesz miał

klakierów sztuczne tłumy fetują nowe prawa

nie krzycz, choćbyś chciał fałszywe są te brawa

boimy się siebie, boimy się śmiać

białe to czarne, przestańmy łgać

boimy się siebie, boimy się śmiać

białe to czarne, przestańmy grać

boimy się siebie, boimy się śmiać

białe to czarne, przestańmy łgać

Smuga cienia, słońce w liściach topól

Miejskich ulic asfaltowa czerń

Barwy ziemi ciepłe w naszych rękach

Barwy ziemi dane właśnie nam

Wstęga drogi, zieleń równin spięta

Zbóż dojrzałych gorejący łan

Barwy ziemi rozrzucone wokół

Po ciemny horyzontu kres

Barwy ziemi, które gasną w mroku

Kiedyś jeden gość śpiewał ładną piosenkę

o dziewczynie która szybko ściągała sukienkę.

Kiedyś pewien gość śpiewał ładną piosenkę,

a ja dobrze znam taką samą panienkę.

U nas na wsi rozchodzą się plotki że niektóre damy

potraciły już cnotki.Więc rusz do boju takiego stanu bomba

Wychodzę z domu w nocy

Wszystkiego mam dziś dosyć

Z każdej strony kłopoty

Nikt nie wie jak to się potoczy

Każdy dzień naciąga gumę od procy

Aż w końcu polecę w obłoki

Póki co ważą się losy

Byleby konsekwentnie się unosić

Ludzie krzyczą ""pomocy!""

Swój własny szczyt,

Na którym mogę powiedzieć do wszystkich:

„Walcie swoje gówno”

Gdyż to właśnie ważne jest

Przestań ociągać się na końcu, nie bądź pomylony we własnej grze…

Życie gównem jest…

Życie, Krycie

I mycie

Tych wszystkich wspomnień…

ref.Gdzie ma dosięgać, to sięga...

To baku baku potęga. Zobacz!

Nie zachodzimy przy skrętach.

Skręty nie tylko od święta...

ahahahahahahaha...

Czasem i wielkim przyda się zimny prysznic

Bo to pomaga swe plany w końcu ziścić

Mi nie potrzeba wielu słów, by kogoś zniszczyć

Lecz od siebie wymagam więcej niż od innych

I mój wzrok musi sięgać dalej niż do jutra

Gdyby nie to w tym rozdaniu niewiele bym ugrał

Muzyka pęka w szwach i staje się nudna

Typy pierdolą tak, że ich rap to Kamasutra

A to nie mnie opisywać cudzą pracę

dup

wytupuję rytm nogą

tylko takie triki teraz tutaj nic nie pomogą

i mogę tak wiecznie czynnie nie społecznie

wyciągać z siebie ego, jak Frugo na powierzchnię

później czy wcześniej zrozumie się samo przez się

że sens musi być, ale tytuł niekoniecznie

i łap to, tak jak ja to łapię

z truskawą siadam na kanapie yo

Zapas się już skończył, a ja ku..a jarać muszę

Jak nie zapalę to ku..a się uduszę

Utajem się uduszę, czaszka z boku koleżka

BGR Eni KC Elo, Peeska

Ze mną cała reszta , peerek i ściąga waszka

Mówi do mnie ""po sychelu czaszka'

Jaka to piękna chwila jak zawsze jest wesoło

Razem z ziomkami zapier...y po zioło

Wracamy z tofana,

Dobrze wiedział, gra nie idzie o pietruszkę

To nie sport, ale i tu bywa różnie

Bo kiedy jest tort każdy z niego sobie uszczknie

I słusznie lub nie, mniema, że jest tu Kopciuszkiem

Tudzież włóż tę lub tę i wyciąga nóżkę

I wiesz co? ja sram na taką służkę

A mam cela żebyś nie brał za pogróżkę

Puszczę juszkę, jestem na rap łakomczuszkiem

Więc strzelam w dziesiątkę nim nabiję muszkiet

Rodzą się jak króliki - ziom, wbijam chuj w to!

Joka:

Tematem tej nawijki, nie będzie książka, którą dostałem dawno temu od ojca,

Dużo humoru, erotycznie mocna, demoniczna powieść o życiu chłopca,

Każda kolejna strona wciąga mnie do środka, każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca

Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach, autor ponoć nieznany - chociaż ja znam gościa

Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca

Co to za książka? Nie wie profesor gąbka, W11, Komenda i Pomorska

Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka, zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk,

Tylko jak zostawić znak po sobie na ziemi?

Nie traktuj tego zbyt pobieżnie

Posłusznej wyznaniu, że złego nie weźmie

Bezduszny świat wyszedł właśnie z manufaktur

Ten świat gaśnie gdy ja zakładam kaptur

I znika goni go moja muzyka

Gdy prawdy chcą broni się to, co ma prawnika

Życiowy sąd znakomitych ksiąg nie czyta

Uczuciom słowa Temidy nie potrzebne ci są

Technika rolacji, kamuflacja przemytnicza

Kolokwium o opium wredne jak liszaj

Jak zazwyczaj bez praktyki nie zaliczam

Czesne, ja nie płace, chętnie wezmę

Gaża, dobre warunki dla niej stwarzam

Pensje, o to zawsze są pretensje

Spal je, tylko rozwój liczy się finalnie.

Ref.

Nasz rap jest dużym chłopcem

Ja z nią związałem się na amen, yo!

Wychowany na Bogucicach, na Śląsku

Co tam chłopaki? Wszystko w porządku?

Pamiętam jaki jest znak na tych pieczęciach,

Bo dla mnie to jest Księga Tajemna, yo!

Kolejny rozdział, słów kolejny oddział brat,

Jestem tu abyś znów mógł oglądać jak

Zbiera się stąd szybko jak Veyron

Ten kto nie bierze mnie na serio, nie

Rozwesela mnie Twoja wiolonczela

Chcę Cię mieć teraz jak jasna cholera

Daję Ci znaki ciałem,

Ciało się rozpościera jak pościel

Otwiera na oścież jak księga

Będę nosił Cię na rękach

Nasza więź zaciska się jak szczęka

Będę pieprzył jak Piekarski na mękach

Co popadnie, lepiej bądź już dla mnie

Czuje się jak precel, który ma ciasto wokół dziury

Ale przez to każdy dzieciak woli go od buły.

Wiesz jak to jest odmianą na codzienną nudę,

Co tak osłodzi ci smak życia jak nie cukier puder?

Czuje się jak cowboy gdy wyciąga broń na szelest

Po czym zdaje sobie sprawę, że nic złego się nie dzieje,

Oczy i uszy też nie zawszę mówią prawdę

Jak zgadnę co jest naprawdę ważne?

Czuje się jak hipochondryk

Plątanina ruchomych schodów

Czy gnać przed siebie, a może czekać?

Tysiąc spraw, a czasu mało

Nie wiem, czy radę dam

Pod presją dnia piłuję gałąź

Na której siedzę sam

Zalewam wrzątkiem był gorzkiej kawy

Bo do przejrzenia papierów tona

Wciąż boję się o swoje sprawy

Dziurka od klucza w naszej łazience ślini się no i z drzwi drwi

Wszedł do pokoju, podał mi rękę, sam uciekinier - sam Bóg

Dzisiaj on pewnie tego żałuje, sam by wykopał mi grób

Gotowi! Akcja! Krzyczy reżyser klatka po klatce w klatce

Poty i jęki, plamy i zdrady, a światło nagle gaśnie

Czytam gazetę, ty uśmiechem raczysz ściszony trwogą nasz dom

Podgłoś gdy zechcesz i dodaj basu...

Stuk, puk - wybacz, nie otworzę drzwi

Stuk, puk - bogom nie otwieram drzwi

Coś żyje w głębi ścian

i gdy nadciąga sen

nie wiadomo z której strony

będzie chciało w nas wejść

Pobladła mówisz mi

bym zaryglował drzwi

Kiedy pieśń żałosna płynie, pieśń żałosna jakby łza

Wszystko tak, tak jak było, tylko znikłaś z oczu Ty.

Tylko w sercu smutek, tylko w duszy żal

Pierwsza gwiazda błyska wśród błękitnych fal

Na zachodzie gaśnie barwny słońca krąg

Rzeźwy leci zapach, serce brzmi jak dzwon.

Tylko smutek, tylko w duszy żal

Pierwsza gwiazda błyska wśród błękitnych fal

Na zachodzie gaśnie barwny słońca krąg

Trzeci raz składam hołd i kończę tą trylogie,

Jest z myslą o Tobie, bo chcę pamiętać o Tobie.

Może teraz tego słuchasz, może pomagasz mi pisać,

może jesteś przy mnie zawsze, kiedy zapada cisza.

Wskazówka na budziku delikatnie sięga dwójki,

znana ci już prędkość, uczucie z wyższej półki,

brak czasu na rozkminy, uwaga poświęcona jeździe!

Chciałbyś znaleźć cel, ale jeszcze nie wiesz gdzie,

nagle wchodzisz w zakręt, znany ci juz zakręt,

Jestem wysokaczy niska?

To wiem tylko i wyłącznie JA!

Wysoka czy niska?

Obojętne to!

Jedna sięga do szczytu.

Druga do jej pięt dorasta ledwo.

Lecz naprawdę obojętne to!

Nie patrz na wygląd!

Patrz na serce! Mówię ci!

Dżwięk sobotniej nocy w rytym muzyki disco wciąga nas.

Wiesz, że w mych marzeniach ciągle, ciągle jesteś cały czas.

Zatańcz ze mną chociaż raz niech rozbłyśnie uczuć blask.

Dziś muzyki siła serca nam podbiła w tę noc.

Choć tu bliżej nie bój się porusz mocniej ciało swe.

Miałeś pasje coś co na prawdę kochałeś

Tam u góry pewnie robisz to dalej

Miał tylko 18 lat

Nie wiem dlaczego opuścił ten nasz cholerny świat

24 września 2012 jego życie niespodziewanie gaśnie

godzina 18.45 w karetce lekarze załamują ręce

Maliny już nie ma on motocyklem pojechał wprost do nieba

2.Kiedyś to Ty dla Bociana nagrywałeś ,

my o Tobie także pamiętamy


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga