Alfabet słów:

Słowo gibony w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery g: geek, Gable, gwałcić, gryzmoły, Göring

Kto w Polsce śpiewa o gibony ? To między innymi Bez cenzury, BK Fonem, Bronek Bsquad. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

R-F-L znów jest Renesens reprezentant

Bielany, home mi wiesz, ten wers dla mnie to pestka

Z miejsca gdzie mieszkam relacje live w tych tekstach

Rada - gadać przestań, wersja rap universal

Tony gibonów w bletkach, Johnny na etykietkach

Toczy się życia spektakl, to my na tych osiedlach

Choć krzywo patrzy reszta, chuj wbijam i weź spieprzaj

Stoi ziom za ziomem, za żółwiem bita beczka

[Foster]

Idąc jak po swoje, inni tylko patrzą.

Gdy tu twardo stoję, to jest człowiek.

Nowy BK Fonem projekt.

Dziś już, nie spędzam tyle czasu siedząc na ławce.

Dziś już, nie kręcę gibonów na schodowej klatce.

Dziś tu, przelewam o tym tutaj na swojej kartce.

Ziomka mam na słuchawce, wpadaj bo robić rap chce.

Kiedyś radość płynęła ze zwyczajnej gry w kapsle.

Dziś zwyczajne chodzi o to, aby mieć grubą kasę.

na kompie czy w aucie w zasadzie to nieważne

Exclusive Project sprawdźcie jak ja się bawię

Na bicie się taktuje jak ty na kanarach

a gdy majka trzymam w łapach to się wali każda ściana

mam poczucie humoru, nie kręcę gibonów

i mam to coś czego nie oddam nikomu

czy też swoją grupę serc które biją jednym tempem

ochotę na pętle, basy, stopy i verble

Ref.

(Mój mózg) Mógł odetchnąć tylko tu mnie przyniósł

(to plus) A nie minus, w tym przypadku jest nastuk...

(Bez wachania) stwierdzam nie ma zamachow jak z Belfastu

Ilu nas tu czuję się jak w domu

Bo zmuszacie nas do łamania prawa jaraniem gibonów

(Wciąż) wmawiacie głupie regułki nie kumatych ciągniemy do Holandi bo nie chcę siedzieć za baty.

Mówię wam, że za dnia, od dnia w którym pierwszy promień

Nie dał nam spać a wsatć, nie pomogłem sobię, ten pierwszy wdech i mach, wzmocnił

mój krwiobieg, nieważne gdzie i jak, jak mam stól i sofe odwiedzę sobię kraj w

Swojego pawia osfatał z parkietem

Lepiej! Goryle już gotowi do wpierdolu

Z twarzą tu jak student czuje wstręt do Babilonu

Widzi radiowóz, woła żeby mu pomóc

W zamian za to zawijają go za porcje gibonów

Ref.

pierwsza na ziółko kmina

tego sie nie zapomina... nie...

tego sie nie zapomina

Tyle nocy nie przespanych

tyle gibonów zjaranych

tyle szyb po rozbijanych

bo tak płynie moje życie

jak rymy na tym bicie

jak teksty napisane w zeszycie

Żebyś nie musiała pamiętać

Spalam się

Żebyś wiedział kiedy przestać

Spalam się

Z siłą tysiąca gibonów

Spalam się

Nie mów nikomu, szukam domu

Lekką ręką do chwil, sięgamy w tył

jak gdyby nigdy nic nie było

bo nie ma, nie ma go

znaczy nie ma problemu! [x2]

Ponoć długotrwały melanż sieje spustoszenie we łbach

Ale najpierw trzeba zasiać, żeby później móc plon zebrać

A ja mam trochę gibonów

ze świeżych plonów

i nie odbieram żadnych telefonów

wdech, wydech - ponów

Tyle w temacie.

Jak chcesz unikać chorób, nie dodawaj tu tytoniu

Filozof, politolog, jestem nim po drugim joyu

Nauka ścisła, też mi doskonale znana

Kręciłem a więc rozpalam # Prawo Pascala

Pierwszy z gibonów poszedł już w ruch, jeden z dziesięciu # Tadeusz Sznuk

Zaczynam powoli odczuwać głód, mam gastro fazę jak pasibrzuch

Przetrwania instynkt włącza się # Hanibal Lecter

Jak byś była z czekolady, bym ci suko odgryzł rękę

Mocno porobiony a ściągam kolejną chmurę

(Mój mózg) Mógł odetchnąć tylko tu mnie przyniósł

(to plus) A nie minus, w tym przypadku jest nastrój

(Bez wahania) stwierdzam nie ma zamachów jak z Belfastu

Ilu nas tu czuję się jak w domu

Bo zmuszacie nas do łamania prawa jaraniem gibonów

(Wciąż) wmawiacie głupie regułki nie kumatych ciągniemy do Holandii bo nie chcę

siedzieć za baty.

Mówię wam, że za dnia, od dnia w którym pierwszy promień

Nie dał nam spać a wstać, nie pomogłem sobie, ten pierwszy wdech i mach, wzmocnił

Olsen piję twoje zdrowie dzięki

Zakazane owoce na wyciągnięcie ręki

(?) lasce pokazujące swoje wdzięki

W domu siedzi tylko (?)

Od jarania gibonów łapie paranoje, lęki

Muzyka gra głośno i bolą bębenki

Pytasz jaki morał jest z tej piosenki

Melanż, długa partia, kolendnicze męki

Menciu orientuj się gdy za dużo skrętów

Są na tym świecie rzeczy co się mędrcom nie śniły,

Nie ma na to siły,

On opętał mnie ziom na imię ma John i ciągle śpiewa, że...

[ref.]

Niech gibon w Twoje płuco mknie!

John Kanaka, Kanaka, chue a ey!

Potem wódę w wątrobę wlej!

John Kanaka, Kanaka, chue a ey!

Kreseczkę zawsze awaryjną miej!

pierwsza na ziółko kmina

tego sie nie zapomina... nie...

tego sie nie zapomina

Tyle nocy nie przespanych

tyle gibonów zjaranych

tyle szyb po rozbijanych

bo tak płynie moje życie

jak rymy na tym bicie

jak teksty napisane w zeszycie

W domu u zioma kielona polać

Dziś coś smacznego wypić bym wolał

Może być gin a może Martini

Wstrząśnięte nie mieszane jak Bond bym to rozkminił

007 Gib Gibon w pierwszej linii

Będziemy pili dziś będziemy pili

Na głowach bandanki

W rękach szklanki

Nie pasuje coś weź się zamknij

Znów usiadł na przystanku czekając na autobus , ej

Ile bym dał , żeby móc przeżyć to znowu

Zalążki tych nałogów , pierwsze nagrywki w domu

I gdybym tylko też ominął paru pseudo ziomów

Nie palił tych gibonów , tych pokrojonych worów , ale

Jak nic tu nie masz to nie masz też wyboru

Gdzieś giną od tych chorób , gdzie indziej giną z głodu

Gdzieś omyłkowa bomba pechem trafiła w przechodniów

I schodził ktoś po schodku do piekła krok za krokiem

Gdy wiatr zionie one suną po niebie jak bobslej,

to bezsenna noc…

Czytam książkę o Czechach typa który nawijał,

kiedyś na każdy temat, spytaj Trzyha.

Jestem nieźle wykształcony i mam dobre gibony,

w swoim świecie szalonym dźwigam tony jak Pudzian.

Polski rap to zbrodnia posadź mnie za współudział,

bo ta dzielnia tutaj to nie pieprzony Dubaj.

Siedzę w domu sam zaczynam dłubać w sekwencjach zdań,

Kilka chwil w kilku słowach, Analogia

Ziomboj klika, tak, RDW, Benio, Kaszalot

Ej, zmień bit kurwa

Kilka godzin to my znów, kilka szalonych słów

Gibony plus kilka dobrych pomysłów

Przyjrzyj się słownictwu, nic tu nie jest przypadkiem

Taką mam gadkę, nawinę stylem płynę i wirem

Mam kilka szpilek, które zaraz wbiję w kilka lalek woodoo

Jest kogo utłuc, bo to kilku politykom i kilku farmazoniarzom wetchnę

Niedługo potem sami zaczęliśmy dzielić się treścią

Polscy producenci od lat bity pieszczą

Polskie festiwale, after bale, gruppiski też są

Mikrofonowi ludzie wciąż poddawani testom

Gibony wciąż lekarstwem przeciwko stresom

Nawet będąc pod presją nawijam

Nie przejmuję się całą resztą wcale

Jak to co dalej? hip hopem wypełnione

Bloki, lokale, koncertowe sale, nagłośnione fury, sportowe hale

wódka się w lodówce mrozi,

karp się smaży, moc truchleje,

lufa się od zjary grzeje.

Trzej królowie przyjechali,

zaraz gibony skręcali.

CHWAŁA NA WYSOKOŚCI,

ZJARA PIERWSZEJ JAKOŚCI

DA POKÓJ NA ZIEMI.

Wśród nocnej ciszy,

Mam 5 gram zajebistego szuwaksu

To znaczy że ten dzień będzie dniem super relaksu

Mam 5 gram zajebistego szuwaksu

To znaczy że ten dzień będzie dniem super relaksu

Jaram gibony te od Dzinka ziomek

Mam THC

Mam bity i mam pomysł

Mam bletki

Świniom rozdaję tabletki

Bo każdy z nas może wygrać ze sobą. x2

Byłem zwykłym Łukaszem bez twarzy, to pestka,

Bo lepiej być Łukaszem bez twarzy, niż bez serca

I sens miał trochę inny wymiar niż teraz,

Dzwonić po gibony, czyli się najebać.

Rwać pod prąd, zagadać do rudej,

I zrobić to w domu, czy w kiblu, w klubie,

Nie wiem, kto by się przejmował tym aktualnie,

Kiedy świat mi czas tu kradnie?

To jest towar z pierwszej półki, jaraj tylko z bibułki

Tylko z bibułki, tylko z bibułki ! [4x]

(Małach)

A ja też się tym natukłem jak szalony

Pierdole nerwy, więc pale gibony

Dobrze porobiony znacznie lepiej czuję się

Nie wiem co to stres kiedy ten towar klepie mnie

Żeby to był jeden dzień, to cały tydzień

Tego, że nie moge nosić się nienawidze

do swej grupy przynależność

ja dixony kafar dbż chociaż nie raz chciałbym strzelić sobie w łeb

gdy problemy przytłaczają

wnet się karty odwracają w życiu znaleźć dobre strony

teraz kręcę se gibony

przywołuje retrospekcję rozmarzony

tak jak u kafara u mnie i u ciebie temat jeden

prawdziwa synkopa to dla nas jak eden ursynów mokotów to dixon 37

więc przypomnij se melenże na puszyka

nie potrafi się zachować charakternie wobec swoich ludzi wiernie

to w tym życiu jest zależność do swej grupy przynależność

ja, Dixony, Kafar, DBŻ, chociaż nieraz chciałbym sobie strzelić w łeb

gdy problemy przytłaczają, wnet się karty odwracają

w życiu znaleźć dobre strony, teraz skręcę se gibony

przywołuje retrospekcje rozmarzony tak jak u Kafara u mnie i u ciebie

temat jeden ławki, basen, koka to dla nas jak Eden

Ursynów i Mokotów to Dixon37

więc przypomnij se melanże na pół szczyta

1. P56 Muzyka to dla mnie wszystko daj mi w kontekście cykl i marzenie prysło co wkurwia nas na co dzień o czym myślę o czym ty P56 jeszcze raz wchodzę do gry cześć wieści niesie dudek przez ogródek pełen roślin. Kumasz A kumasz B jesteśmy dorośli co to rapy dla mnie co dla ciebie o czym mowa w głośni tak delikatnie aż rozpierdoli głośnik nośnik wypal żyto furii jak nie masz to lipa teraz jeden taki numer nieważne jak to czytasz i nie ważne z czym to zjesz. Więc się elegancko przyjmie P-R-O-R-O-K-5-6 tak winie. DDK daje słowo choć się namnożyło tego on powie że zna mnie bo gadał jak z kolegą jestem zwykłym chłopakiem co sobie coś nawija i wkurwia mnie jak sero pompa zero ciągnie kija. Sija Sija kruszy krusz zwija omija chujostwo nic nie strzela nic nie iskrzy aż siekam mistrzostwo. Aha czyli poszło aha czyli klepie aha czyli tekst piszę nie kupuje w sklepie. Jeszcze raz może szósty kładę na bit rym tłusty jak z braku do bogactwa jak z braku do rozpusty. Człowiek nie przyzwyczajony do tego że tyle tego potrafi się bawić bo przecież to nic złego.

Ref: P56 Co widzę przecieram szybę czego słuchasz wiesz konsumujesz nie pał przywe. Słuchaj jeśli chcesz spróbuj daj głośniej decybel by zrozumieć myj uszy a nie klepał kibel.

P56 Co widzę przecieram szybę czego słuchasz wiesz konsumujesz nie pał przywe. Słuchaj jeśli chcesz spróbuj daj głośniej decybel daj głośniej decybel.

2. Hejtery to już w o gólę przeginają przeginają czasem mogli by posłuchać o czym tak naprawdę grają słowa mowa to nie pustka leci piątka leci szóstka sorry kurwa serdecznie jak nie trafiłem w gusta. Myśl se co chcesz ja po prostu to pierdolę mam swoje życie a nie zajebaną rolę. Idę jak wolę skrusze to na szklanym stole, zawinę przetrawię nauczyłem się w szkole. Polska rapy klimat bez przerwy nic po za tym wokal klipy daty zaległości same raty. Pataty gibony dżefreje patyki wąsy łaty same kurwa szeszeczki dziś ja se pale a ty liczysz straty liczysz zysk widzisz że dostałeś w pysk kryzys przyszedł niech spierdala moment błysk. Choć co chwilę nowa fala niepowodzeń dusi nie daj się przekabacić nie daj się grzecznie zmusić. Niespokojny zrobię wiele ciśnienie spokojnie a człowiek w karuzelę wsiadł zatrzymać się nie może zaraz się wyjebie człowieku wyskakuj człowieku proszę ciebie. P56 muzyka treści wylewa to jest normalne jak na tym świecie trzeba a choć wokół zielono trafię z tobą znów na krze i znów jesteś wkurwiony i znów nie widzisz drzew.

Ref: P56 Co widzę przecieram szybę czego słuchasz wiesz konsumujesz nie pał przywe. Słuchaj jeśli chcesz spróbuj daj głośniej decybel by zrozumieć myj uszy a nie klepał kibel.

P56 Co widzę przecieram szybę czego słuchasz wiesz konsumujesz nie pał przywe. Słuchaj jeśli chcesz spróbuj daj głośniej decybel daj głośniej decybel.

Wbijaj do nas na bibę bo

Tutaj zawsze pot, szał i tłok

2. Witamy was, witamy znowu w klubie

Wszystkich miłośników tego co tak bardzo lubię

Lubimy odlecieć czasami gibony i ekipa dobrze podlane basami

Tam gdzie czas się dłuży, czas ten skracamy

I nie przymulamy jak (...)

Wszyscy zjednoczeni tak jak ludzie, nie jak stany

Chyba pada deszcz, to kapie pot już ze ściany

Kozackie melanże nie ma tu średnich to drapieżnik podpierają krawężnik melanż osiedli klasówa turlamy siuwax kłade lache na stróża znów się zanurzam chce ją zawinąć na piwo bywam porywczy ostatnie na tatre w spożywczym kolejny z weekendów z rzędu zbieranie dźwięków albo klub albo znów na osiedlu bez ciśnień na liście kręcimy z bandą grubsze gibony niż spasiony Fat Joe społeczniaki nas drażnią po chuj się patrzą nie widzieli typa z browarem naczczo

Poruszam się po kwadraturach jak Mor w.a nie napuszam się nie udaje króla hulam zapach skuna smak wolności to buja moja dusza mieszka tu Wwa

Poruszam się po kwadraturach jak Mor w.a nie napuszam się nie udaje króla hulam zapach skuna smak wolności to buja moja dusza mieszka tu Wwa

Scena rap to dżungla Wwa to dżungla proste kurwa znam się na pokarmowych łańcuchach bezpłciowi znikają tu jak siuwax a mój skład wyrusza w obchód po miejscówkach znam nie jednego drapieżnika na ulicach miasta dla lwa osiedle jest jak Savanna nie daj się wszamać tak jak ostatnia lama jedna z kilku zasad których nie wolno łamać jak ćma na tryb nocny się przestawiam Warszawa księżyc przyjacielskie więzy miejski drapieżnik miejskie teksty miejski styl łączy czas miejsce i bit

Poruszam się po kwadraturach jak Mor w.a nie napuszam się nie udaje króla hulam zapach skuna smak wolności to buja moja dusza mieszka tu Wwa

Ustawka jak co tydzień, miał jechać do nich,

abonent nie dostępny, Góra czasem tak robi,

czekał na telefon, około siedmiu godzin,

dwudziesta druga - proste, dzisiaj już nie zadzwoni.

Zostawił temat, tyle co na gibony bierze,

ma dzisiaj urodziny, lecimy w teren,

żadne pixy mega bo to mu,

muli beret , na stole ruda, wyjęte baterie i portfele,

bawił się dobrze, ta, pixami walczył,

przekaz w oryginale w laboratorium ???? płyną rymów fale.

3.

Chciałbym widzieć palmy, ale tu we Wrocławiu

rymy wale, pogrążony w tym lirycznym karnawale (wiesz?)

Gibony pale, browary wale tu się czuję doskonale

stale nie obciążając swojej bani zbytnio dalej jadę

na rymy nacisk kładę by dawać radę, kontynuując ????

Fatum Crew szklany błysk projekt realizacja nasza

nacja ????? inwestujemy w to całych siebie to nie

Każda atrakcja, urozmaicenie.

Dziś dobry melanż jest w dobrej cenie,

lecz nie odmawiamy sobie przyjemności -

procenty, gibony... U nas się nie pości.

Setką setką tu setkę pogania -

tak wygląda początek weekendowania.

Pięć dni w pizdę, lecz przychodzi piątek.

Oby tylko wytrzymał mój żołądek.

Nie mów mi, że to na próżno,

Ja znowu siedzę w studio

i wiem, że wrócę tu jutro.

Jestem po prostu uzależniony,

inhaluję bity jak najtłustsze gibony,

pewnie dlatego mówią o mnie Harry Gedz

co kasuje mikrofony jak pierdolony Spec,

oh yes powiedz ziomom, ja jak listonosz,

mam do przekazania wiadomość

Wciskam gaz i zapierdalam jak szalony,

Bo jak najszybciej chcę się poczuć spowolniony.

Piję syrop, robię swag, piję syrop, robię swag. (x4)

2. Wpadam do sklepu, ale wychodzę wkurwiony,

Bo nie mieli Sprite'a, muszę zajarać gibony.

Wkładam rękę w kieszeń, ale nie znajduję zioła,

Zostało w domu, muszę kupić dobry towar.

Wchodzę do auta, wciskam gaz,

zapieprzam szybko, rozmywa się świat.

Znowu chill, chill, chill, chilluje z ziomami,

chilluje z ziomami a reszta poza nami.

2. Nie ma bata, by samemu żyć kiedy tu bloków milion,

ten cały pierdolony beton jest moją familią i ziomy,

ziomy siedzące na ławkach, gibony brony siła spokoju w słuchawkach i tak,

całymi dniami chilluje się z wami.A chillu, chillu, chillujeee.

Zajebiste chwile razem spędzamy. Spędzamy razem chwile zajebiste a jak,

z wami się chilluje dniami całymi i tak.

Lata lecą, lata lecą a ja powoli kupuje dużego lizaka ziomka dzieciom.

Znowu chill, chill, chill, chilluje z ziomami,

chilluje z ziomami a reszta poza nami.

2. Nie ma bata, by samemu żyć kiedy tu bloków milion,

ten cały pierdolony beton jest moją familią i ziomy,

ziomy siedzące na ławkach, gibony brony siła spokoju w słuchawkach i tak,

całymi dniami chilluje się z wami.A chillu, chillu, chillujeee.

Zajebiste chwile razem spędzamy. Spędzamy razem chwile zajebiste a jak,

z wami się chilluje dniami całymi i tak.

Lata lecą, lata lecą a ja powoli kupuje dużego lizaka ziomka dzieciom.

trzeba tu posprzątać, chłopaku bo się nie mieszczę

Pionę bije z Czarnym, beczkę z Kebsem,

ma w jednej ręce kebab a w drugiej empecetke

Dobra, jazda, wbijamy na 7,

Boot Camp na głośniku i grube gibony w gębie,

trochę telepie, ale chuj taki kraj,

zanim zrobią równe drogi, muszą zrobić równy hajs,

szybko mija czas, tak jak klatki za oknem,

Hades Had, HiFi skład jedziemy w Polskę lub dalej

Dobra stop , lepiej teraz razem wróćmy

Teraz czego słuchasz to jest styl czysto łódzki

Ze śródmieścia kręcone , gibony z nami żyją

Nie podoba się ,to wyjazd tacy jak ty szyby myją

Mikrofon jest nie przester ani rozjebany

To mój głos tak charczy i wbija Cię do swej ściany

To unosi się w powietrzu , rozpyla jak azot

joint joint joint joint show

Wkraczam do kręgu z gibonem w ręku

Pierwszą regułą – naturą poczęstuj

Bo społeczeństwu potrzebna jest prawda

Gibony pokonują demony i diabła

Rolujemy rolujemy (BON!)

Co za pojeby (BON!)

Tutaj sto ton to mało ziom (BON)

Tu płonie on BON! BON!

Joint za jointem, wspomagany butlą.

Wspomagana wena bohema polskiego ziela,

umysł otwiera. A kto tera? (Eee, ja...)

Temat zielony, choć my w temacie nie zieleni

Kreatywne gibony! Chodźmy za naturą Ziemi

Nagrywka za nagrywką, freestyle za freestylem,

za gibonem gib... gibon, nagrywkowy bajzel!

Znów odpaliłem joshuana

W ruch! Sensi milę puszczam do kompana,

Mam taki plan by robić rap i dawać go wam

Ciemnota społeczeństwa wkurwia się ostro

Kiedy palimy rośliny, latamy po bitach, robimy to non stop

Lubimy się najarać jebać wasze zakazy

Pale gibony hurtem mimo sprzeciwu władzy

Bongo, bletka, fifka czy wiadro kolo

Spalam to w każdej formie to u mnie w normie, gdy jestem poza kontrolą

Lece z tematem, koje stres z dobrym batem

Smoke weed every day, robię to no, bo to kocham, zatem

Zniesie tę budę,

Słyszy nas Bóg,

Jak biały kruk,

Wjeżdża mój lud,

Szykuj gibony,

Mijając ten próg.

Jaramy, jaramy, jaramy gras.

Kolumny wrzeszczą: ""który już raz?"".

Zostaw dziś nas,

Kogo pierdolić a z kim się trzymać ?

Latać do kościoła mając nadzieje

czy zdychać na kacu w każdą niedziele ?

Żyć z pracy czy też z dziesiony ?

Palić głupa albo gibony ?

Żyć na luzie i pieprzyć dziewice

czy walić konia jak zasną rodzice ?

Pierdolić system i nie dać się zgnoić

czy pozwolić by system nas pierdolił ?

te szlugi i oczywiście zielony towar, obiecuje, że obiecam wam jeszcze sporo tym czasem jadę 56 wers solo, krótkie jeansy, buty NIKE na górze polo, pasuję to do mnie jak do żołnierzy moro

ten hip hop zabłysnął i ma złoty kolor jestem opleciony nim jak drzewo korą, KCZ sporo już nawijam w numerze, mam takie wersy, że mów do mnie trenerze, w rapie czuje się tak

jak w nocy nietoperze, podaje ci ten rap jako obiad na talerze, więc smakuj go swymi

uszami, ej trzymaj się mocno, bo nadchodzi tsunami, nieważne gdzie jesteś w Polsce

czy w Brytanii, obiecuję zatoniesz szybko jak Tytanik, młody odłącz swoje mikrofony, twoje zbędne gusty, ziom przygaszam jak gibony, to KCZ i defeks, to Prima płyta pnie się, a

wasze projekty przy tym są daleko w lesie, ej każdy to wie, ej ziom to wie każdy, że ja zitem

podkład prawie dotyka gwiazdy, ej w tej branży liczą się kontakty, a nie hajs, przyłasy, bluzy czy spodnie masy, pierdole tych, którzy patrzą się na mnie z pod łba, KCZTA przyprowadzę na nich odjazd, psie morda, a obędzie się bez ofiar, nie jestem miły potne was jak żyto kosa.

ty jestes jak narkotyk

od ktorego jestem dawno

uzalezniony

chce cie wciaz cpac

jak rastaman gibony

"

życie ma tych utopii nie dotykając kopii

piszę, jestem z miasta prawdy kłamstwa

piszę od lat wielu ludzkiego plugastwa

płonące serca płoną ciemną stroną

jak szare gibony to w Kielcach co noc

ziom możesz mówić, że to bezsens

to uderzy jak grom prosto w przeszczep z pięciu stron

joł wybrałem drogę poprzez mękę

taki flow to koniec wszystkich marnych MC

Idziemy wszyscy na pole, daję znać wszystkim gościom,

Siadam, odpalam motor, biorę Olę do tyłu,

Droga tutaj wyschnięta za nami pełno pyłu,

Zajeżdżamy do sklepu i kupujemy brony,

Przyjeżdża Kucyk, Usyk, oni wolą gibony,

Woda dzisiaj cieplutka, wszyscy się opalają,

Niektórzy opalają, a inni coś odpalają,

Chodzą piękne dziewczyny, niektóre prawie nagie,

Popatrzyłem na jedną - dostałem w mordę prawie,

Robimy razem swoje, ponad wszelkim układem

Szukaj mnie wśród ludzi, mojego pokroju

Szukaj mnie wśród bandy, hardcorowców i gnojów

Wśród ludzi z którymi lubię tracki brudzić

Wśród ludzi co gibony jarają jak szlugi

Mamy siłę, mamy moc i mamy odbiorców

Głodnych towaru który dostają od nas na krążku

Ścierwo pierwszego sortu, co cieniasów pogrzebie

Kocham to co robię, czasem nienawidząc siebie

Eeeej nagrywam ten rap bo zbieram na

studio biegne naganiam czas jak bitwy muflon

nie ukrywam tego co mam do ukrycia,

jak mam czas to zarabiam hajs

kiedy witam w między czasie z ziomkami kręcę gibony jest

robota termin wykonania ustalony

opycham towar i do studio wbijam

oddycham i pije browar i nawijam

Ja muszę się spiąć, żeby mieć ten hajs czas to pieniądz

(Mesajah)

Jestem tym co nie ma szczęścia, tym któremu idzie gładko

Jestem moim bratem, ojcem, dziadkiem, matką, babką

Jestem tym co zapierdala, tym co odcina kupony

Jestem każdym moim ziomem, z którym jaram gibony

Jestem tym co wie wszystko i tym co wie tak niewiele

Jestem wiecznie młody, jestem też starym pierdzielem

Jestem samotnikiem, którego otaczają przyjaciele

Jestem wolną duszą w zniewolonym ciele

dla nie ktorych krótko fenomenalny.

2[Dzieciak]

Kolejny raz wbijajam do swojej komory

chodz niektorzy otwieraja swoja puszke pandory

wszyscy tu jebia grube gibony

nikt nam nie odbierze naszej korony

jest tu CCA i Zabrze Ej sprubuj z nami zagrac w tej rap grze

a dostaniesz od swego brata pewne wsparcie

ja dzis stanie na naszej rapowej warcie

Kurwa mać ja wciąż z tego nie wyrosłem

Gram Rap i pale blanty jak wtedy na Wilanowskiej

Tak samo tu na Wierzbnie, pamiętasz jak tu wszędzie

Odpal znowu skręta i przyznaj że było nieźle

Ile tego poszło pomyśl, szkło, bongo gibony

W dowodzie powinien mieć kolor oczu - czerwony

Dla niej miałem przestać palić,a znów nie wyszło, sorry

Łatwiej rzucić ją ,niż je i tak posądza mnie o alkoholizm

Może ma rację, znów musiałem się napierdolić


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga