Alfabet słów:

Słowo handlarz w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery h: histeryczny, humorki, Huroni, hopel, humański

Kto w Polsce śpiewa o handlarz ? To między innymi Filipinki, Fu, Grażyna Świtała. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

W dziwnym mieście, w którym nigdy deszcz nie pada

i gdzie ratusz ulepiony jest z cynfolii,

co dzień rano kolorowy kram rozkłada

potargany stary handlarz parasoli.

I zachęca małych ludzi cienkim krzykiem,

w rękach trzyma parasolki kolorowe,

parasolki maciupeńkie jak guziki:

białe, żółte, fioletowe i różowe.

szklana pogoda, a szklanka w oku

ja stoję w ciemności, obserwuję z boku

miasto wchłania wciąż ludzkiej głupoty plony

ty zarabiasz tu hajs, ono ma ku temu powody

tam wschodni handlarz z żywym towarem obczajony

nie wie, gdzie pracuje, ze stadionu korony

w barze smaży sajgonki, nie zna centrum tamtej strony

przez 7 lat nie widział dzieci i zony

gdy zarobił gotówkę został okradziony

U ciotki Mary ta muzyczka gra

U ciotki M się zbiera kapela na sto dwa

Na gitarze gra krawiec John

Ciotka wiosłuje osobiście w moll i dur

Handlarz drobiu w lot chwyta ton

W harmonijkę dmie pod ciotki wtór

Śmieją się oczy w zmarszczek siatce

I w myśli łapią ... (?)

Cień smutków znika z uśmiechniętych ust

Pomiędzy ludźmi, gdzie ścisk doskwiera

Na placu miasta stanął oferma

Tani malarz trochę gryzipiórek

Pisze i maluje choć tego nie czuje

Oferma stoi jak handlarz na bazarze

Chciałby się uwalić choć jednym obrazem

A gdyby sprzedał ze dwa może jeszcze

Spłaciłby kumpli i dopił za resztę

Na barbakanie wszystko dozwolone

cały ten świat i kombincje wydarzeń

zgubisz sto zeta, jak później się okaże

podniesie je kobieta sprzątająca na bazarze

da synowi, a syn umówi się z handlarzem

handlarz sprzeda mu grama za twoją kase

efekt motyla ziomek, czaj baze

[ ? ] nieświadma sytuacja,

przyczyn, skutków, łańcuchowa reakcja

cięcie, akcja, cięcie

Mieć świadomość, że praca

Coraz mniej się opłaca

Że się męczysz, nie mając pokrycia,

Gdy zysk miarą obycia,

Wzorcem handlarz i spryciarz,

Toteż cnotą dziś siła przebicia!

brudne łapy chcą położyć na mój ciężki zysk,

znam żmije, mam siłę dzięki nim,

szczekają, ujadają to fałszywe psy,

suki plują, produkują nieprawdziwe łzy,

psy mnie biły, miałem wjazdy niezły ze mnie handlarz,

skuty w śmieciach pies mnie depcze,

dla nich pewnie frajda.

Dziś kat, morderca szuka ofiar po blokach.

Koszulka na ramiączka podobno nie na pokaz.

Na rękach tatuaże, a w prawej dłoni kosa.

No popatrz, czy wszystko jest w porządku, czy wariat.

Dopiero terrorysta... Wczoraj to tylko handlarz.

Szerokim krokiem wokół przechodnich przechodził.

Kamery na osiedlach podświetlały mu drogi.

Nie schodził, bo czuł się silny, nie bał się innych.

Jak był oskarżony, nie mówił, że jest niewinny.

Kiedy siadasz na miejscu pasażera, to trzęsą ci się cycki od subwoofera.

Moja Honda szybsza niż wygląda, to co lubi każda napalona gąska,

Walę prosto z mostu zanim wejdziesz: ej, dorzuć się na wahę bejbę.

Pamiętam nasz pierwszy raz, zobaczyłem ją na giełdzie,

Znajomy handlarz mówił: bierz, lepszej nie będzie.

Tłumaczył, że pierwszy właściciel jeździł tylko z górki,

A jak ja nie wezmę, zostawi ją dla córki.

Ta, z łatwością wyprzedza Mercedesy,

Stworzona dla ludzi, którym bardzo się spieszy.

W dziwnym mieście, w którym nigdy deszcz nie pada

i gdzie ratusz ulepiony jest z cynfolii,

co dzień rano kolorowy kram rozkłada

potargany stary handlarz parasoli.

I zachęca małych ludzi cienkim krzykiem,

w rękach trzyma parasolki kolorowe,

parasolki maciupeńkie, jak guziki:

białe, żółte, fioletowe i różowe.

Nie zmarnuj nic

Z tego co masz

Musisz też wymagać gdy

nawet nie wymaga nikt

Handlarz złudzeń czai się

By znów oszukać cię

To twój czas

I nie uwierzysz jak

Ważny jest dla

popatrz, co on ma na czapce;

warto go posłuchać raczej

i nie szczędzić czterech koron.

Mówi dróżnik:

""No więc przeszedł tędy handlarz

z wizerunkiem Panny Świętej

zakupionym od malarza,

który też przechodził tędy

trochę wcześniej, niż ten handlarz...

Onar przylazł tam gdzie grałem, wyszliśmy godzinę wcześniej.

Ktoś tu się grubo zamienił na głowę z chujem,

On tam mówił obcym ludziom, że Miłosz nas obserwuje.

Że za stary jest na dissy, lecz by chciał nam sprzedać liścia,

Ty już byś chciał wszystko sprzedać, kurwa, handlarz medalista.

Załatwiasz sprawy jak facet, czekaj chwilę melepeto,

Z tego co kojarzę pół roku nas biłeś przez telefon.

Jakie to jest pierdolnięte, skumasz to skonasz ziomal,

Typie weź załóż call center, Mrówa, Oko Saurona.

Oczyszczalnia myśli, błysk oświecenia,

światełko w tunelu, wyjście z moralnego cienia.

Co mnie wkurwia i nad czym ubolewam.

Za dobrem materialnym idzie duchowa bieda ? Co ?

Handlarz na medal, wszystko na sprzedaż,

z takim podejściem gaszę Ci na czole peta.

Z dala od kurestwa-to jest mój kierunek,

duchowy kompas-za głosem serca idę dumnie.

Przeszkadzają durnie, bez rodowodu kundle,

Tylko chłopców tutaj nie ma

Urosły na nich zioła

Ich imiona z grobów

Deszcz pozmywał

Deszcz zły handlarz

Obłęd się nazywa

Rozkurwiam system od środka, jak te zdrowia tkanki

Bóg rozdał karty, zabrać mi, jestem gotów do walki!

(Smoku)

Kładę słowa na wagę, to nie jest żadna hańba

dzięki mnie dajesz po kablach choć Smok to żaden handlarz jest

Mała wiesz.. nie piję jak dżentelmen

więc zamknij swoją gębę, polej mi setke!

Bo stać mnie na więcej niż myślisz, na więcej niż innych

na końcu dodaj jeszcze wykrzyknik

Zwyczajny handlarz klaserami

W skrzynce na listy lubi przespać się

Bo list nie gryzie przecież

W łóżku leży kamień

Złe kobiety w płaszczach czyhają by

Mojej peleryny nie chcą już w lombardzie,

Zzieleniała z wieku, jak sztof na bilardzie,

Jest podziurawiona jak sztandar bojowy,

Moja peleryna ten mój znak cechowy.

Moją peleryną dziś handlarz pomiata,

Choć mi była wierna po wszech krańcach świata,

Błądziłem w niej tułacz, po Forum Romanum,

Gdzie legł tron cezarów i gdzie Herkulanum.

Z mojej peleryny wszyscy drwią dziś pewnie,

zażartowałem, że są dla nich namiastki penisów,

choć chodzi o coś groźniejszego

źle spałem.

spałem źle, w tym kraju

w którym wzorcem mężczyzny jest ksiądz albo handlarz

Spałem źle w tym kraju,

w którym znów ojczyznę a nie wiosnę zobaczą

Jak Ci się nie podoba to wypierdalaj

Źle spałem

Psy po badaniach balistycznych orientują się

Że broń mogła pochodzić ze Stadionu X-lecia

Przyciśnięty obywatel Armenii zeznaje

Że pistolet kupiła dziwna kobieta

Drugi handlarz, że jednak niski zniewieściały mężczyzna

Kamery rejestrują postać w jasnym dresie z plecakiem

Trop urywa się w pobliskim lasku

Opatulony dresiarz w czapce nie budzi żadnych skojarzeń

Wśród przepytanych na przystanku tramwajowym przechodniów

Obleśni księża wyłudzają ofiarę.

Taki jest obraz waszego kościoła, waszej wiary, która zmusza do cierpienia.

Wielkie kościoły jak supermarkety, sprzedają tanio wiarę półhurtem.

Słowa bożego można kupić kilogram, za morderstwa płaci się pacierzem.

Każdy handlarz chce sprzedać jak najwięcej, każda religia ma swoją cenę.

Za twoje pieniądze, twój fanatyzm stawiają nowe bunkry ze złota.

Wasza chciwość dosięga szczytu, wasze oczy mówią same za siebie,

Wasze ręce wyciągnięte w geście ""dawaj"",

Wasza skromność to kiepski żart.

To już najwyższy czas reaktywować się,

i brać za to szmal, legenda wciąż trwa.

Stawka urosła bo nie bawi nas już to,

cenniejsze nasz czas chcesz buntu to płać.

Handlarze buntem zanotują zysk!!!

Business Punk Rock never die,

nie masz forsy nie masz jaj,

pełna sala, dolar, funt

Chcesz to sprzedam ci swój bunt?

Stado było zachwycone - tego tu jeszcze nie widziano.

Kołem zasnąłem wieczorem, bossem zbudziłem się rano.

Kontynuując rolę klauna chciałem koniecznie spalić browna,

lecz nie ubogaciłem życiowej wiedzy o ów upojny dym -

- było mi wstyd, ponieważ nie znałem żadnego handlarza tym.

Więc choć wiedzę o tripach z internetu zyskałem,

bo kto nie wie nic o tym, ten nie wie nic wcale.

Pulsująca dupa, browar, wóda, wyczyniałem wszelkie cuda,

wszystko, co tylko, byle bryl się udał.

w salonie masazu sex szopie i reszcie

jest cos czego nie kupi sie za nic

dwoch uczuc splatanych miloscia bez granic

wiele mozesz kupic w komisie w centralu

u dilera handlarza w hurcie i w detalu

wiele kupic mozesz z przeceny z pod lady

drugiego gatunku bez skazy bez wady

i wiele dostaniesz w fachowym geszefcie

w salonie masazu sex szopie i reszcie

zniszczone, zakrwawione dziecięce zabawki

Nielegalna dostawa, sypiąca się marycha

potrącony chłopczyk, ojciec ciężko wzdycha

Debili, alfonsi, mafiozo kolorowy

handlarze bronią, zapalnik czasowy

To właśnie my skandalizująca kapela

patrz tam znowu ktoś strzela

To właśnie my Ciemna Strona Miasta

Wybija północ mordercy na ulicach

Pajęcza sieć

Gdzie noc trwa wiecznie

Tam czai się śmierć

Dealerzy marihuany

Handlarze heroiną

A wszystkim kręci mafia

Policję ma w kieszeni

Choć rządy się zmieniają

Przemija polityka

Mało Taniec z Gwiazdami, to mamy taniec na lodzie,

Saleta pręży bicepsy, by zaimponować Dodzie,

Łyżwy nie miał na nodze, ale nie wychodzi z wprawy,

Przed Kamerami jak zwykle do góry podeszwami,

Ruscy handlarze szlugami, dzisiaj robią kokosy,

Bo polaki stały pięć a dzisiaj siedem złotych,

Złoty rok Toyoty, samochody schodzą jak bułki,

W europejskiej unii ceny w góre, nie ma na gumki,

Przyrost naturalny, zwiększony o siedem procent,

to tylko kawa i papierosy

biegłem po dachach, biegłem do ciebie

w pięknej sierpniowej ulewie

ktoś mi powiedział, lepiej uważaj

widziano ją w towarzystwie handlarza

drże od nadmiaru kofeiny

myśląc o kształcie twej szyi

ty moje miasto, ty serce moje

ktoś stłukł butelkę na mej głowie

Czasem na ulicy marzeń

Malowałem swoje dni

Zabierali je handlarze

Musiałem żyć

Pojawiłaś się tak nagle

Jak zgubionej myśli sens

Stałaś smutna w pustej bramie

Jesteś jak chiński urzędnik państwowy

Co stemplem odmowy zniweczył mój plan

Jesteś jak ojciec, co niedzielnym szpondrem

Obdzielił wszystkich po równo prócz mnie

Jesteś handlarzem, co jabłko z robakiem

I w sińcach mi wcisnął na targu

Jesteś rosyjską znachorką

Co złych ziół mieszanką wpędziła w chorobę

Ref:

I pyta się wszystkich: ""Co to ma znaczyć?!""

Bolą go zęby, twarz opuchnięta,

Dostał czymś w głowę i nic nie pamięta.

A obok stojący policjant powtarza:

""Musisz nam podać nazwisko handlarza!""

A biedny dziadunio zmartwiony siedzi, i myśli:

""O CZYM TEN CZŁOWIEK DO CHOLERY BREDZI?!?!""

Morał z tej piosnki i ta nauka -

Uważaj dziadku na zucha wnuka

niech tą męską kurwę zabije ebola

Żeby żaden z moich braci już samotnie nie umierał

otulony białym śniegiem tak jak Marcos w herach

żeby żaden z moich braci nie był piątki dla dilera

to handlarze białej śmierci, śmierć na imię ma tu feta

żeby siostrą moich braci nie była hera

choć na razie to legenda o brązowych zębach

nie chcę już po żadnym z naszych nigdy płakać na pogrzebach

czarny garniak chcę nakładać tylko na wasze wesela

O - czyś handlarzem jest odpustów

frantem, szalbierzem, graczem w kości

sparzysz się, na kształt tych oszustów

co ich przygrzano do białości

co ich przygrzano do białości

Weźcie mnie z sobą, chłopcy od Breugle'a

O jedno proszę, mnie nie trzeba nic więcej

Nim ciszę ranka zdepcze tłum

Gdy wezmą się pod boki

Zatańczy barwnych kiecek szum, handlarze, linoskoki

Za piątkę parias kupi los, a cygan sprzeda w kartach

Że koryfeusz zeń, nie pies czy świnia gówno warta

Zanim się w mroku zatrze bruk

Ostatnich gości nim wyplują szynki

poobdrapywane ławki z farby, skrecze na szybach

tu się zabijam by żyć, żyję by zabić na nowo

jak wszyscy co pochodzą z tej obiecanej ziemi

bezdomny, pielęgniarka, studentka i emeryt

złodzieje, przedszkolanka, handlarze i raperzy

ta reporterka z radia, ta matka i jej dzieci

ludzkie problemy i śmieci, miasto - Raj na Ziemi

Niewiele mogę zmienić, za dużo nie chcę

walczę o kwit w kieszeni jak Ty, a nie o szczęście

Poci mi się kark, jestem wielce niespokojny

Inni znów mówią, iż to jest efekt ceny podbijania

Wszędzie wydzwaniam, węszę po mieście

Nie ma towaru w mieście

Starzy handlarze sprzedają ludziom jakieś gówno

Ci biorą to świadomi, że są waleni równo

Jak chcecie to bierzcie, jak chcecie to nie bierzcie

Paranoja!

Nie ma towaru w mieście

każdy dzień to bitwa z ferajną razem

Kumasz bazę

Nie rezygnując z marzeń

mimo niepomyślnych zdarzeń

być razem wałkarzem, handlarzem

czas pokaże kto ma rację

Przeprowadzam narrację spośród betonowych ścian

wychowujących młodą generację przemytników

rapowych fanatyków, dealerów narkotyków

więc wchodze głebiej i głebiej w ten syf

i staram się cos znaleźć ale głębiej niema nic

Kaczy

pijani ludzie na ulicy,skorumpowana policja

handlarze narkotyków,dziwki prostytucja

tak to właśnie jest system kraju w którym żyjemy

i zamiast chcieć poprawy ciągle w tym gównie brniemy

niebezpiecznie na ulicach napady z bronią w ręku

wczoraj byly cztery dzisiaj jedno morderstwo

1. Handlarze miłości

Sprzedają ci seks

Choćbyś nie chciał

Nie przestaną ścigać Cię

Zabawki kobiety

Sprzedaliśmy swoje piosenki handlarzom i prostytutkom

Sprzedaliśmy swoje słowa tym, co nas ogłupiają

Sprzedaliśmy swoje piosenki handlarzom i prostytutkom

Sprzedaliśmy swoje słowa tym, co nas ogłupiają

A ci, ci, co ogłupiają najlepiej zarabiają

to kim jesteś poza domem jest świadectwem twego domu

Białystok, mała ojczyzna, kochana Polska

chciałbym jeszcze raz zobaczyć świat oczyma chłopca

sałaciarze na Wesołej już nie grają w tysiąca

handlarze na bazarze marzą o tamtych pieniądzach

ta sama szajka co kiedyś gra w trzy karty na giełdzie

paru krawców starej daty dalej swój żywot przędzie

wszędzie miejskie koneksje nie tak silne jak kiedyś,

ale dalej mam na kogo liczyć w razie potrzeby,

Z nami jest dentysta Rudik

U niego odbiornik „Grundig”

On go wciąż nocami trudzi

Łapie sygnał RFN

On handlarzem był czy kupcem

A jest dzisiaj zwykłym głupcem

I ma numer na swej nóżce

A po lekach wpada w sen

Przybiegł on z zawrotem głowy

bylo dosc normalne bajer dla nas twoja faza

jednak ze jestes obsrancem czas dokladnie to pokazal

mozesz sie odgrazac kto jest kto nie zapominaj

kto ma plecy jaka prawda czym ci wyszla kokaina

historie o handlarzach dlugach dragach po godzinach

z bagna ratuje cie mama tego nie bylo na filmach

ktore zes udawal ktore wyszly tobie bokiem

dzis zalujesz zes ich blagal o ten kredyt na ta koke

to juz nie zabawa ty poczujesz smak tej chwili

jak boli głód i faszystowskie wrony

jeśli możesz kląć to przeklnij mnie (x 3)

jeśli możesz kląć...

pozdrawia cię nieletni onanista

głupi i źli handlarze narkotyków

pozdrawia cię skazany komunista

więzienny cwel i kapłan na odwyku

wielbi cię wciąż zgłodniały fetyszysta

parkowy luj i sznur alkoholików

Czasem na ulicy marzeń

malowałam swoje dni

zabierali je handlarze

musiałam żyć

Pojawiłeś się tak nagle

jak zgubionej myśli sens

stałeś smutny w pustej bramie

""Świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia""

Ten kto to powiedział miał chyba pierdolca

Haj to ucieczka od życia kłopotów

Pierdolonych problemów

Tylko dokąd spytajcie o to handlarza narkotyków

Kiedy będzie wam wydzielał małą porcję zastrzyków

Narkotyki bardzo szybko życie ci spierdolą

Odbiorą co najlepsze wrzucą cię w błoto

Więc pierdol to wszystko i skończ z tym nałogiem

Na osiedlu zawsze będą już uchodzić za frajera

Więc wybiorą role bohatera i burdel w papierach i

Jak dla mnie słusznie, chuj z tym co później

Pierwsza zasada to kurwa nie być kapusiem

I możesz też myśleć co chcesz o handlarzach

A ode mnie zawsze z fartem ziom, nieważne z czym latasz

I nie będę więcej gadał o zasadach

Bo jest jeszcze jedna sprawa, wada w kliku ustawach

Sprawa w toku, bo jakiś nastolatek

niech się naród nażre,

głód sensacji wciąż w szarej masie.

Józef K. ma przekazy od kosmitów,

znany pan ściągnął spodnie, wypiął tył

w szkole ksiądz był handlarzem narkotyków,

zdrowy bądź, świeże soki pij.

W odległym kraju o dwóch głowach krowy rodzą się,

odkryto raju zakopane szczątki w delcie rzek,

w mieście bawił cyrk, a foka czyta sny,

1. Mówili hip-hop nie żyje, hip-hop upadł

A patrząc na to wszystko co się dzieje tutaj

To ta muza na lumpach, plakaty na słupach

Świadczą o tym że handlarze rymami mają tu utarg

Jestem jednym z nich, jestem R.A.F.I.

Żaden rapu technik, lecz mam rap we krwi

Nie znasz mnie, masz we łbie mętlik?

To moja dziesiąta płyta, chcesz to wróć do poprzednich

Bo nie kupiono ich dla nas

Gdzieś na obrzeżach wielkiego miasta

Gdzieś na jego przedmieściach

W przyczepach campingowych kochają się

Handlarze parówkami i sprośnymi obrazkami

To oni moja siostro za nasze pieniądze

Uprawiają miłość i konsumują dobra

Które my wytwarzamy w swojej dobroci

A oni nam je zabierają


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga