Alfabet słów:

Słowo jednoczesny w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery j: jen, Jessa, Jablonex, Jamajka, Jesse

Kto w Polsce śpiewa o jednoczesny ? To między innymi A.J.K.S., A.J.K.S., A.J.K.S.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

za to, że manipulacją próbowałem się wydostać

z piekła, o którym nie masz pojęcia

nie śmiej bredzić o radości i do życia chęciach.

Wyśmiewam hedonizm ,wybierając mizantropie

jednocześnie we własnych łzach się kurwa topie

po chuj kruszyć kopie o jebaną pozę

ja szybko swoje życie do mety dowiozę.

Wybacz mi boże jeśli jednak istniejesz

choć i tak nie jesteś sędzią tylko szczęścia złodziejem

Cera śniada, niebawem stanie się niebiesko-blada. To nie są czcze gadania, mi już wiesz nie wypada.

W jebanej głowie panuje spory mętlik. Jestem taką pizdą, że nie umiem sam zawiązać pętli.

Jeden z drugim nieugięty, rogaty i skrzydlaty.

Kupi stary ??? co do dzisiaj wierzy w skrzaty. Należą mi się baty, należy mi się chłosta, za to, że manipulacją próbowałem się wydostać z piekła, o którym nie masz pojęcia. Nie śmiej bredzić o radości i do życia chęciach.

Wyśpiewam hedonizm, wybierając mizantropię. Jednocześnie we własnych łzach się kurwa topię. Po chuj kruszyć kopię o jebaną pozę. Ja szybko swoje życie do mety dowiozę.

Wybacz mi Boże jeśli jednak istniejesz, choć i tak nie jesteś sędzią, tylko szczęścia złodziejem.

Jestem coraz bliżej, eksploruję własy kres.

??? ???, gówno wiesz jak to jest.

Kres, który już zdążyłem oblać

Wreszcie czysty, wypierdole tego gada

Co w głowie mi siedzi i brednie podpowiada

Rozrywka nie lada, bardzo wolno truciznę do ucha ci wkłada

Twoją głowę urabiam taki talent posiadam, ze mogę cie opętać

Jednocześnie w otchłań spadam, problem jest ten, że lecę

Chciałbym jebnąć już o ziemie, 6 stóp pod nią zbawienie

W uderzeniu uwolnienie. Podnosi mi ciśnienie każda podróż w czasie

Tak zwana przez komórki, przez kości pcha się jak białko do mózgu

Po wchłonięciu chorej krowy, pod hasłem moralnej odnowy

Rozumiem ludzi co nienawidzą trzeźwości

Kolejna dawka złości wpierdala się w twój głośnik

Nieważne jaki nośnik, treść gra pierwsze skrzypce

Traktuje się jak dziwkę, więc zmów za mnie modlitwę

Szukam wszędzie ratunku jednocześnie raniąc wszystkich

Dalekich i bliskich, po prostu zajebisty, co?

Czy czerpie zyski? Powierzchowna symbolika

Nie poznałeś mnie do końca, więc błędów nie wytykaj

Bo mimo, że zmęczone to ciągle je posiadam

oddając słowa kiedyś zabrane wiem jakie niosą emocje zamknięte przed światem zaglądając tu czasem poznają prawdę i kłamstwo zarazem zagłuszając czas milczeniem istnieją tak same dla siebie na zmianę dają lub odbierają wszystko mają swój cel i swoje prawo wykraczające poza normy wprowadzają nikomu nie znane zasady tworzą podziały by nie widzieć żadnej zmiany w tym całym układzie gdzie wszystko działa na podobnej zasadzie taa na podobnej zasadzie

TES

słowa przemilczane i słowa powiedziane rzucam tym, jak bachnie odbije się o ściane niech pojmie jak , słów mych bo lirycznie zabijam już nie pierwszy rok idą po neuronach skaczą wam po głowach otwórz swoje oczy i je wreszcie zobacz wstają upadają powolutku gdzieś raczkują zabijają nocą dzieci posługując słowa fałszywe i słowa prawdziwe tu słysze na co dzień kiedy po asfalcie idę i sama już nie wiem czy mam im uwierzyć czy dobrze opisują akcje osobistych przezyć słowa fałszywe i słowa te krzywe będą z tobą żyły póki wciąż są prawdziwe nie marnuj nigdy słowa słowa słowa bo wszystko przecież zaczęło sie od słowa

ON

ejj... kocham słowa , słowo bo tak czy inaczej stałeś się moją drogą mimo że tak często ranią i odbierają wszystko jednocześnie koją i umilają przyszłość tak często ranią tak często widzę to tutaj 7 1 Wrocław rzeczywistość otruta ja idąc po skrutach sam nie widziałem granic mając słowa za nic biorąc tę rzeczywitość z buta i znów słowem na wrzucony chce temu światu i tym ludziom ukłony bo chyba było trudno prawdę powyrzucać, pomyśl i wartość słowa skutecznie potraktować z buta ja jestem z tych co o wartość walczą słowami dziękują, proszą, śmieją się i płaczą to słowami się bronie to one prowadzą mnie drogą żyje tym bo słowa ... słowo...

(Nie wychyli się już nikt!)

Szczęście wam może dać ten, kto sznurki władzy ma

I wie jak nie poplątać ich!

Przywódca kraju umie łączyć wiele cech

Jednocześnie dobrotliwy i stanowczy.

On ma zawsze plan i umie w życie wdrożyć go.

Jego mocną stroną jest sztuka dyplomacji!

Sznurki w tył, sznurki w przód!

Marionetki wprawiam w ruch!

Bo wszyscy inni, bo wszyscy tu zachowaliby się zupełnie inaczej przecież,

A ja nie wiem nic i nie chcę wiedzieć nic

A ja znów nie wiem nic i nie chcę wiedzieć nic.

Wiedzieć nic...

Najlepszy informatyk w mieście, umiem wcisnąć „zignoruj” i „akceptuj” jednocześnie.

Zgubiłam znów na skrzyżowaniu ścieżek sens,

Zbyt wiele snów, na jawie jednocześnie śpię

Samotny dzień, choć wokół hałaśliwy tłum

Zbyt dobrze wiem, że nie odnajde siebie tu

Najwyższy czas...

Odnajde znowu siebie, wśród setek odegranych ról

Zawsze możesz być chociażby na odległość,

zawsze ze mną, zawsze ze mną, zawsze ze mną, zawsze ze mną.

Wiem niełatwo się rozpuścić,

w całym świecie tak do końca,

ale pozwól choć wyjeżdżam, jednocześnie

tu z tobą zostać, z tobą zostać, z tobą zostać, z tobą zostać.

Wędrujemy każde swoją -

rozpuszczone - w świecie drogą.

I pamiętaj żadne siły już podzielić,

chociaż scenariusz wciąż się zmienia

to czuję że nei zagram więcej w nim

pozwoliłeś mieszkać mi tam,

gdzie są kolory nieba

jednocześnie dając coś cenniejszego

niż ten świat

już zapisałam się na stronie Twego życia

więcej nie zrobię, bo

popełnię błąd

Niewyspani się rodzimy

Przychodzimy

Jakby nic się przed nami nie zdarzyło

Śnimy, że to najważniejsze stać się musi

Jednocześnie zjawi się

Nasza młodość, nasza miłość

Jednocześnie

Chcemy żeby jednocześnie

Jednocześnie

powie nam nie jeden raz

pomnik ten będzie w świat sławić nas

musicie być jak samotny creeper

jak szkielet co przez noc szarą mknie

a jednocześnie tak tajemniczy

jak herobrine co ciągle śledzi cie

musicie być jak samotny creeper

jak szkielet co przez noc szarą mknie

a jednocześnie tak tajemniczy

1. Niewyspani, się rodzimy, przychodzimy, jakby nic się przed nami nie zdarzyło. Śnimy, że to najważniejsze, stać się musi jednocześnie, zjawi się. Nasza młodość, nasza miłość.

ref: Jednocześnie, chcemy żeby jednocześnie, jednocześnie, były święta i czereśnie, jednocześnie, chcemy być na jawie we śnie (3x). Jednocześnie (3x).

2. Wieczorami, poprawiamy w myśl niebieskiej koniugacji teraźniejszy czas na przeszły. Czekamy, aby mądrość przyszła tu tą samą drogą, co nasz wiek. Wiek dopiero, co podeszły.

ref: Jednocześnie (3x) chcemy być na jawie we śnie.

3. Zakładamy, to marzenie tak codziennie jak koszule uciążliwe i kosztuje. Suma szczęścia nie istnieje. Życie złoty to interes, piękny jest, a księgowość wszystko psuje.

Mam serce i dusze które rozdaje po ludziach

Mam dużo więcej czego nie maja tu inni

Mam Twoje serce a więc nie chce być inny x2

Nie mam fejmu ludzi chociaż chcieli by mnie słuchać

Brać ode mnie bucha i jednocześnie ze mną mrugać .

Nie mam fejmu u Ciebie może mam w sobie nie wiem

nie potrzebne mi wiedzieć bo wiem że żyje lepiej .

Zaufałaś mym uczuciom , powiedz szczerze żałujesz

bo nie będę z taka drugą a nawet nie spróbuje .

Mogłem połamać nogi swe za młodu.

Dzięki Bogu rozum brał górę nad sercem.

Na pozór mogłem jeździć mercem

Lub jednym z takich wozów

I być jednocześnie jednym z ofiarnych kozłów,

Bo współcześnie rap pisze wiele takich pozwów.

Pozwól popłynąć wszystkim polskim synom,

Pozwól, by hip-hop bez ogranicznie słynął.

Gwiazdy to granica, jest jedyną doktryną.

2.

Przerażony wstaję z łóżka, pół godziny później.

Miałem straszny sen, przez który już kurwa nie usnę.

Mózg płata figle, wszystko wygląda realnie.

To jest niesamowite, jednocześnie tak banalne.

Jest mi bardzo źle, boję się oczy zamykać.

Nie powiem Ci dlaczego, nawet proszę, weź nie pytaj.

Noc będzię trwała długo, wiem to na pewno.

Ja i ciemność ( Ciemność ) - to teraz jedność.

że czego byś nie wiedział, w sumie nic już byś nie zrobił.

Czasem bardzo niewielki jest błędu przedział

i tak wszystkie zlewają się w jedną drogi.

2. Pierwsza sekunda sprawia radość, ostatnia boli nieludzko

jednocześnie kończąc całość wszystkich historii

niechlubnych, bezimiennych

a także sławnych, dumnych tudzież pięknych.

To bardzo cienka linia, prawie dotyka ognia

stopniowo ją przecinasz angażując się co dnia.

Kupując piwo wspomagasz browar

Jednocześnie wspomagasz swój organizm

Pozwalasz tym samym zapomnieć o troskach

Poprawić czynności swojego żołądka

Piwo wzmacnia, Piwo leczy

Piwo dodaje radości

Dziękuje Bogu za każdą noc

Teraz jest dziś, a dziś ma w sobie moc

Kiedy ogień tańczy ludzi razem łączy

Kiedy dzień się zacznie, wtedy noc odpocznie x2

To jednocześnie jest koniec i początek

Koniec tej płyty i następnej początkowy wątek

Potrwonii czasu, nie ma co

Płyt w dyskografii chce mieć sto

Roboty kupa, druga solówka wjeżdża

Uczymy się patrzeć i nie widzieć krwi

Uczymy się słuchać i nie słyszeć płaczu

Uczymy się kochać nienawidząc jednocześnie

Uczymy się dawać życie i mordować

Nie wiedzieć krwi

Więc czemu dziś patrzysz na mnie

I w Twoim spojrzeniu jest tyle zimna

Bo mam duszę buntownika i od zawsze twarde pięści

W środku serce w kawałkach co ma siłę zwyciężyć

Ja, zamknięty w emocjach zwyczajny szary człowiek

Setki myśli wypełniają codzień moją głowę

Mogę być kimś, będąc jednocześnie sobą

To jest coś bezcennego, jak zakazany owoc.

[Ref[

To jest tak nieprzepłacone jak dla Pana Jana fraszki

Kochanowski coś napisał nie czytałeś może zacznij

dobrze wiesz o czym mówię, z osądem poczekaj chwile.

To nie będzie rewolucja, albo nie w twoich oczach,

to coś co nie pozwalało często sypiać mi po nocach.

Nie potrzebuję pomocy bo wystarczy mi siły

jednocześnie tworząc całość z tymi, którzy tu trafili.

I! To będzie koniec tego gówna co w kółko leci

zamiasto zostac i okupować biurko

czasem sam mam dość i choć nie czerpie profitów

znowu siadam sam (daje tylko teksty do bitów)

Którego nie da się usunąć.

świadomy tego nieodwracalnego procesu,

Tworzę własną rzeczywistość, która

W konfronatacji sprawia ból,

A jednocześnie daję siłę.

świadomy tej beznadziei,

Uciekam, szukam, tworzę,

Jak dziecko z silnie rozwiniętym

Instynktem poznawczym.

to boli czasem

bo czasem nie możesz zrobić nic i nie czujesz się jak facet

i z czasem kładziesz na to chuj

bo wiesz, że twój stosunek do tego sprawia ból Tobie,

sprawia ból jednocześnie twoim bliskim, a nie chcesz tak

bo przecież są dla Ciebie wszystkim.

Próbujesz sięgnąć granic

tak by nie mieli Cię za nic i jak wrócisz Cię poznali

Walczysz do upadłego mimo tego, że nie ma już tego czegoś w Tobie

plany na lepsze zmiany, poważniejsze decyzje

co do Rapu mam wizję, widze go bez fuszery

parcia na telewizję sezonowej kariery

ja od kiedy pamiętam Rap ten w sercu mym gościł

wiele w życiu namieszał, jednocześnie uprościł

co bym bez niego robił? pewnie dawno bym siedział

a o ksywie Bonus RPK nikt by nie wiedział

jednak Bóg chciał inaczej, dał mi wielki potencjał

bo zajawka to jedno, drugie kwestia zawzięcia

jak ogień, ugaszone będą przez strażaka serca.

Wojtek, już jesteś dobry, ale nie masz święta.

Pomyśl, nigdy nie będziesz miał, jeśli chcesz w zgodzie

żyć z własnym sumieniem, mieć w zasięgu ręki wodę,

a jednocześnie carpe diem, byś nie utopił się.

Wiem, namąciłem, lecz sam znaleźć musisz równowagę.

Ciężko ją znleźć, ja również mam z tym problemy,

bo żaden ze mnie Sokrates, a coraz więcej tej ściemy.

I coraz bardziej kręcą cwaniaki, coraz częściej towar

nawet jeśliś twardy jak stal

jesteśmy treścią, umysłów bez ust

i oczu

chcemy stąd wyjść i spojrzeć innym w twarz

jednocześnie stojąc z boku

bywamy oczami królików

i ogniem z gardzieli smoków

a kiedy przyjdzie wiatr kulimy się

ze strachu pośród mroku

To rutyna, którą najbardziej kocham wygrywać

Wspominam dobre dni, staram się nie zapomnieć złych

Być w formie dziś, by rozjebać problemy

Płynąć z prądem i pisać ciągle pod bit

Jednocześnie odwrotnie, zostań z Bogiem ty

Ich bin Jung und Brauche das Geld, wie Eko Fresh

Ciągle w poszukiwaniu lepszych metod, wiesz?

Czasem czekam na cuda z nieba jak Richard Nixon

Ale wiem, że nie dostanę na przypał nic, ziom

Tu gdzie każdy ma jakiś patent na swoje życie,

Na mokrych ulicach, w kałużach widzę swoje odbicie,

Nie patrze na to co za mną, wciąż jutra nie pewien,

Ale bardzo mocno wierze w to co robie,

Jednocześnie bardzo mocno wierząc w siebie,

Co pokaże jutro, nie wiem,

Wsiadam do fury, na ulicach szaro,

Ruszam powoli przed siebie przed przepełniony wiarą

Odpalam papierosa, opuszczam szybę, odpływam

Kroki słyszę, mocno dyszę, piszę nadal

Nagle do pokoju ktoś wpada krzycząc - na podłogę padaj

Myślę - zadaj im pytanie kto mi kręci taką banię

Pada zdanie - nie ruszaj się baranie

Jednocześnie słychać broni jego przeładowanie

Co się stanie? co się w ogóle dzieje?

Sytuacja za ciekawa nie jest, jeden z nich się śmieje

Teraz to cię, kurwa, stary wykończymy za te rymy

O nas będziesz bardzo długo, Moral nic ci nie da obrona

Niech każdy krzyknie czego chce

Zadudni wspólne echo w nas

Cudze potrzeby watro znać

Mów o czym chcesz

Lecz jednocześnie w innych wsłuchuj się

Bierz to co chcesz

Lecz wiedz watro dawać, to nie grzech

Nie raz ciężko jest, każdy zamknięty w swym świecie

Nikt nikim nie chce liczyć się...Oooh!

Złoty piasek , słońca blask

Jesteś tu sam...

To moja Itaka - choć czasem chce się płakać...

jak Ikar chce latać by jak Pezet spadać

samotność to mój azyl i jednocześnie cela

trudno się pozbierać... nadzieja mi umiera

trzymam ją w rekach - robię masaż serca

samotność to morderca - prowodyr szaleństwa

kolejna klęska , u bram mego księstwa

Że choć nie patrzą w lustra przy rannej toalecie

To patrzą na mnie kurwa i często widzą siebie

Jestem dla ciebie tylko jeśli jesteś dla mnie

Zanim wspomnienia pogrzebiesz to cię najpierw z nich okradnę

Jestem tu nie spadłem, jednocześnie słowo

Będąc jedną nogą w bagnie, drugą z niego wychodząc

Ja nastawiony wrogo, mam swoje powody

Tu każdy z was jest sobą i tak jak każdy robi

Dla ciebie rap to hobby, ja serio pruję żyły

1.Który to już rok leci mi w tym fachu,

prawie minął 10 nie podskakuj mi chłopaku

nie zabojowałem sceny nie do końca o to chodzi

nie zgarnąłem kupy hajsu inaczej się zarobi

Wiesz co jest dla mnie ważne jednocześnie cenne

ze spełniłem swe marzenia nie za wszelka cenę

przez tyle lat na scenie bylem w kilkunastu miejscach

i poznałem wiele osób żadna mi nie obojętna

Poświęcony tej zajawie nie wszystko ogarnąłem

przybędzie tu szczęście

TEN TYP MES

Wiesz, szukam szczęścia, ale może to jest tak

że to ono nie może znaleźć we mnie miejsca

we mnie jest już tak wiele, jednocześnie tak mało

że często sam szkielet tworzy całość

z duszą, która bywa na ramieniu

ale nie zmuszą mnie bym ją na stałe tam przeniósł

-patrz, no to patrzę i widzę dalej

Byłbym w stanie przyjąć, że tracę kontrolę nad nią

Gdyby na każdy mój ruch nie wtórowało o tym samym

Czasami by zrozumieć siebie trzeba umieć z boku spojrzeć

Dlatego myśląc na głos wolę użyć liczby mnogiej

To uczucie, jakbyś mógł być jednocześnie na słynnym zdjęciu Cartera zdychającym dzieckiem i sępem

Nie wierzę w żadne rzeczy wychodzące po za rozum

No może, dosłownie biorąc po za snem Roberta Monroe

Przeraża mnie świadomość, że wiele o sobie nie wiem

Lustro może dać poznanie? Sami sobie odpowiedzcie

Zrolowane euro, zrolowane funty

Pod młotek firmy, wysprzedane grunty

Byle pod Klub wjechać jak ktoś

Stuprocentowo anonimowy gość

Pomaga ci, jednocześnie zabija

Najpierw się tuli, później kąsa jak żmija

Dochodzisz na szczyt, z niego spadasz

Zapomniałeś, że nie potrafisz latać

Teraz pieniądze już nie pomogą

Nie chce Ciebie juz , dla mnie to już jest koniec

nie pójdę nigdy w życiu za Tobą w ogień , ciężkie wersy nie opiszą co czułem , czuje nienawiść której nie chce i nie rozumiem , co by było gdyby

szczerze mnie to nie obchodzi , zostaw mnie nie mam zamiaru z Tobą błądzić , proste trzy litery `nie` nie wystarczą, wiesz co myślałem kiedyś że było warto pójść tam za Tobą , poświęcić się dla Ciebie , wiedzieć że do mnie przyjedziesz , gdy będziesz w potrzebie , ale na chuj ja to wszystko wspominam , po co pisze ten tekst , po co miłość przeklinam , wszystkie szukają tylko księcia z bajki , ja nie jestem księciem żaden life in plastic , jestem zwykłym człowiekiem , wiesz mam swoje emocje , mam granice których nigdy w życiu nie przekrocze...

Jesteś dla mnie kimś , ale jednocześnie nikim , jesteś dla mnie czymś , ale jesteś też niczym .. nienawidzę cię , lecz bardziej Ciebie kocham , nie wybaczę , ale dziękuję że nauczyłaś kochać .

Jesteś dla mnie kimś , ale jednocześnie nikim

Jesteś dla mnie czymś , ale jesteś też niczym..

nienawidzę Cię , lecz bardziej Ciebie kocham , nie wybaczę , ale dziękuję że nauczyłaś kochać .

Jesteś tak piękna i potrafisz dać wiele , człowiekowi przy Tobie powinno być weselej , ale ze mną jest inaczej - smucisz mnie strasznie ..

Nie chce Ciebie juz , dla mnie to już jest koniec

nie pójdę nigdy w życiu za Tobą w ogień , ciężkie wersy nie opiszą co czułem , czuje nienawiść której nie chce i nie rozumiem , co by było gdyby

szczerze mnie to nie obchodzi , zostaw mnie nie mam zamiaru z Tobą błądzić , proste trzy litery `nie` nie wystarczą, wiesz co myślałem kiedyś że było warto pójść tam za Tobą , poświęcić się dla Ciebie , wiedzieć że do mnie przyjedziesz , gdy będziesz w potrzebie , ale na chuj ja to wszystko wspominam , po co pisze ten tekst , po co miłość przeklinam , wszystkie szukają tylko księcia z bajki , ja nie jestem księciem żaden life in plastic , jestem zwykłym człowiekiem , wiesz mam swoje emocje , mam granice których nigdy w życiu nie przekrocze...

Jesteś dla mnie kimś , ale jednocześnie nikim , jesteś dla mnie czymś , ale jesteś też niczym .. nienawidzę cię , lecz bardziej Ciebie kocham , nie wybaczę , ale dziękuję że nauczyłaś kochać .

Jesteś dla mnie kimś , ale jednocześnie nikim

Jesteś dla mnie czymś , ale jesteś też niczym..

nienawidzę Cię , lecz bardziej Ciebie kocham , nie wybaczę , ale dziękuję że nauczyłaś kochać .

Jesteś tak piękna i potrafisz dać wiele , człowiekowi przy Tobie powinno być weselej , ale ze mną jest inaczej - smucisz mnie strasznie ..

Za wschody słońca przy boku Twym

Za wszystko to dziękuje Ci

Nie potrafiłbym żyć bez Ciebie

Każda chwila traci wtedy smak

To jakby być i nie być jednocześnie

Bo nadajesz sens

Wiem, że nie odejdziesz

To anioły dodają nam skrzydeł

Kiedy zapominamy jak latać

Wszystko co mam to chwila która trwa

Wszystko czego chcę zawarte w niej jest

Radościa i smutkiem jestem jednocześnie

Wiatr rozsiewa myśli tak jak wszechwiat to obmyślił

Samotny czuję się, choć nie czuję się źle

Nie planuje, nie pamiętam odkąd kosmos mnie opętał

ref. I ja

Trzeba coś zjeść by trzeba było zjarać

Nie trzeba było czekać to zaraz zjawił u mnie

Bez ciebie drogi ziomie te życie było nudne

Stawiam dziś, że ja zaproponowałem plan

Jednocześnie dzwonię tam, znów mi przywiozą staw

Trzeba by to znowu spawać a ty zakręć i palaj

Palaj to, palaj to

Ref:

Mówią o niej dama, ciągle się nią jara

Oto nowy gatunek, ewolucja zmienia kierunek

Dziwna genów mutacja, to jest społeczna degeneracja

Oto nowy gatunek, ewolucja zmienia kierunek

Dziwna genów mutacja, to jest społeczna degeneracja

W pół drogi do celu, jednocześnie bardzo wielu

Już tracą cierpliwość, czas by zdwoić swoją chciwość

Na szczeblach drabiny, w drodze na społeczne szczyty

Skopywać tych niżej, kąsać w łydki tych co wyżej

Oto nowy gatunek, ewolucja zmienia kierunek

Niczym wskazówki w zegarku

A kiedy błyśnie nam idea

Że czas już, by coś zmienić

Zaczynamy rwać do przodu

I jednocześnie siebie gonić

Nie martw się, człowieku

Zawsze jest jakaś nadzieja

Dzięki niej jest łatwiej żyć

Dzięki niej jest łatwiej umierać

rzeczywistość niebezpieczna każdy z nas ma do czynienia

awantura, zgrzyty, jakieś spięcia, morda i szklanka

więc nie pękaj, satysfakcja gdy wrogom się odwdzięczam

pamiętam nie zapomnę tych wszystkich co mówili

elo ziomek jednocześnie podstawiając nogę

takich znajomych to ja pierdolę

dlatego wolę wśród swoich na szkołę, elo

Elo ziom satysfakcji poziom wzrasta

tyle akcji dzięki którym nie przytłaczam się tym burym

rzeczywistość niebezpieczna każdy z nas ma do czynienia

awantura, zgrzyty, jakieś spięcia, morda i szklanka

więc nie pękaj, satysfakcja gdy wrogom się odwdzięczam

pamiętam nie zapomnę tych wszystkich co mówili

elo ziomek jednocześnie podstawiając nogę

takich znajomych to ja pierdolę

dlatego wolę wśród swoich na szkołę, elo

[Kulfon]

Elo ziom satysfakcji poziom wzrasta

Na asfalcie zostawię ślad jak światło kliszy

Blizny tworzą charakter, instynkt jest na ulicy

Bądź przy tym a na pewno spotkasz mnie

Had pozostał tam gdzie jest jego miejsce

Jednocześnie muszę walczyć z tym jak lew

Skoro każdy dzień to test to życie też

Więc bierz sporo, rób tyle ile rady dasz kolo

H do I do F I miej swą świadomość

Dziś kurwy które źle mi wróżyły

Dostajesz lepsze życie, za dużo, żywa proporcja

Świadomie i nikt za ciebie nie wybiera,

Niesamowity chaos, Bóg szatanem Decybela

Przemawia, rozprasza i odciąga porządek

Zabiera wszystkie plany jednocześnie paląc każdą kopię,

Kartoteka znika jak słońce za horyzontem,

Nie cofniesz pewnych rzeczy a przyszłości nie kupisz,

Możesz mieć prognozę spisać papirus jak lubisz,

Życ spokojnie, mieć swój świat, w nim się budzić.

1. Każdy chłop się pcha do Rózi,

która lubi trzymać w buzi

jednocześnie drapiąc jądra -

tak kurwa (taka kurwa!) jest niemądra!

2. Ma swą klasę pani Rózia,

cyc ogromny, dupa duża,

no i bardzo długie nogi (nogi).

Pierdole chemie no pewnie sprawdź to brzmienie

Chropowatość sobie cenie - to jest we mnie

Tym nie mniej nie lubię ściemnień

Fałszywych zapewnień

Oficjalnie a jednocześnie cicho - ciemnie

To jest we mnie rym rzeźbie jak w drewnie

Chropowatość sobie cenie

Sprawdź to gówno

Yo nadchodzi katastrofa,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga