Alfabet słów:

Słowo jedwabny w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery j: Jerzyk, Joanna, jadłospis, Jacob, Josip

Kto w Polsce śpiewa o jedwabny ? To między innymi Adam Aston, Agnieszka Niemiec i Gabriela O, Bajm. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Bezsenną noc, kochanie spać

Nad łóżkiem blask srebrzysty drży

To w mroku krążą niecierpliwe sny

By ciebie nieść do raju wrót

Różowy puch, jedwabny chłód

Jedwabny chłód, różowy puch,

Nad twym łóżeczkiem czuwa dobry duch

I myśli złe odgania w mrok

Nic nie myśl obróć się na prawy bok

satynową suknie włóż.

Czerwień ust stępi siły mu i wzrok,

perfum woń odurzy go i od razu zmyli krok,

wykorzystaj to atakując go trzepotaniem rzęs.

Drugi cios może zadać twój jedwabny szal,

starczy że nie przysłoni co przysłaniać ma.

Niech twój koronkowy wachlarz

nie pozwala wkroczyć mu.

Osacz go potem owiń w pereł sznur

Błogi stan

Upojny rytm

Porwie nas

Czarna moc

Jedwabny świt

Schody w dół

Rewia kół

I wszyscy się pchają na stół

Daje nam błogi stan

Genialny szkic

Szałowy strój

Dziewczyny dziś nosic chcą ten krój

Satyny błysk

Jedwabny szal

Życie się zmienia w nieustający bal

Otula cię z kaszmiru płaszcz

Po nim rurki idą w twarz

Włóż jaskrawe szpilki no i rządz

genialny szkic

szałowy strój

dziewczyny dziś nosic chcą ten krój

satyny błysk

jedwabny szal

życie się zmienia w nieustający bal

otula cię z kaszmiru płaszcz

pod nim rurki i top masz

włóż jaskrawe szpilki

Świszcze w wichrze, w srebrzystym wichrze,

wir jedwabny, śnieżna ulewa.

Słyszę w sobie głosy najcichsze,

jeszczem takich myśli nie miewał.

Niech tam wilgną okna zbutwiałe,

nie żal mi, dość już wspólnych wątków.

I wyciąga kukłę, co ma w nic utkwiony wzrok

To jej kochan z drewna, zły bezmyślny, martwy głuch!

Moc zaklęcia śpiewna wprawia go w istnienia ruch

Śmieszny i niezgrabny, swą drewnianą tężąc dłoń

Szarpie włos jedwabny, miażdży piersi, krwawi skroń

Blada, poraniona Panna Anna bólom wbrew

Od rozkoszy kona błogosławiąc mgłę i krew!

Poprzez nocną ciszę idzie cudny, nocny strach

A śmierć się kołysze cała w rosach, cała w snach

Porwanie, porwanie, jak w starej powieści

Na koń, jestem twoja, ach, nieś mnie, nieś!

Niech wąs twój jedwabny jak zefir mnie pieści

Niech dreszczem przeszywa mą pierś

W co zechcesz, uwierzę, co chcesz, niech się stanie

Tak widać już z góry sądzone mi jest

Bezwolną mnie bierzesz, aniele, szatanie

"

Proszę spojrzeć.

Najpierw bez zbytniego zadęcia kroimy nożem bardzo sympatyczne flaki i dorzucamy:

biały ser Ricotta, makaron, listki szałwi i jedwabny szalik i skuter z dużą dozą renesansowych kobiet i goździki.

I to wszystko trzeba wrzucić na bardzo średnio rozgrzaną patelnię, nie przysmażyć tylko dusić (dusić, dusić).

Od ośmiu do dwunastu miesięcy. Proszę się nie przerażać robi się przeszło rok.

I wszystko wędruje na talerz. Gotowe do zjedzenia. Następnie nawinąć zręcznie na widelec. (mmmm Mamma)

Dorzuca się mieloną wieprzowinę

Dlaczego łkasz?

Kokainy nie znajdziesz

Na bulwarze moskiewskim wśród mgły

Twoją szyjkę chudziutką spowija

Jedwabny szal

Przemoczony szal, podarty

I taki smutny, jak ty

Ale nie płacz - nie trzeba

Na ławeczce drewnianej

1. Patrzą śledzą każdy krok przypinają łatki nam co dnia patrzą na plecach czuje wzrok z okien kamer bram a miłość ma jedwabny płaszcz ona nas zasłoni w dzień i w noc ukryj mnie jak cenny skarb a wtedy ja schowam cie.

Ref. Będziemy niewidzialni przez cały czas będziemy niewidzialni nie znajdą nas.

2. Mówią komentują wciąż etykietki kleją nam do drzwi przytul mnie odlecimy stąd do naszych miejsc żeby śnić

Ref. Będziemy niewidzialni przez cały czas będziemy niewidzialni nie znajdą nas niewidzialni

3. Patrzą zapisują co przypinają kartki te do ścian patrzą stoją w oknach bo zazdroszczą nam a miłość ma jedwabny płaszcz ona nas zasłoni w dzień i w noc ukryj mnie jak cenny skarb a wtedy ja schowam cie

Tobą żywię się nieboskłony nic nie przynoszą

Nocny zbiór łowcy przypraw zwiozą z pól

Zboczem Twoich ust lśni jedwabny szlak

Karmią nas od tylu lat karawany wszelkich dóbr

Pól ryżowych brwi pielęgnujesz wciąż

Mgnieniem oka gasisz głód - męskiej pychy pełen brzuch

Chciałbym karmić Cię dniami praca wre

Świat tak mocno ranił do krwi

Już dłużej nie mógł

Odszukał dach wysoki tak

Dotykał białych chmur

Jedwabny szal owinął sny

Przez chwilę wolnym był

Nie zatrzymany łagodnie upadł / x 2

Ptak swym życiem zachwycał go

Codziennie marzył

Zatańczmy znów ostatnie tango tej jesieni

Bo z tylu wspomnień już tylko tango nam pozostało

Widzę tłum bogatych kobiet u twych stóp

A ja w kącie stoję sama, buzia w ciup

Każda z nich spowija się w jedwabny szal

Lecz w ich oczach chłód a w sercu moim żar

Gra orkiestra przytul mnie i daj mi dłoń

Niech odurzy cię dyskretna perfum woń

Czy mój szybki oddech nic nie mówi ci

Niebawem ktoś przybędzie z nim

Może to będę ja?

A teraz fruń na skrzydłach nocy porcelanowej

W morelowym śnie

Patrz jedwabny motyl - najkrótsze życie

Musnął cię

Gdzieś, gdzieś na bezkresach

Gdzie nawet niebo kończy się

Gdzieś, gdzieś ponad słońcem

Gdy chcesz, dam Ci mój poranek

I włosów mych miękki dźwięk

We mgle słońce roześmiane

I liści szmer, ptaków śpiew

I jedwabny szalik z chmur zaplątany w wiatr

I pokażę Ci słoneczny ślad

Tędy przeszło słońce, tu, mostem chłodnych traw

Patrz, iskierka złota jeszcze drga

Gdy chcesz, dam Ci mój poranek

A ona posłusznie

Całym snem omdlewa wznak.

Śmieszny i niezgrabny,

Swą drewnianą tężąc dłoń,

Szarpie włos jedwabny,

Miażdży piersi, krwawi skroń.

Blada, poraniona

Panna Anna bólom wbrew

Od rozkoszy kona,

Gdy kończy się dzień, gdy patrzysz na śmierć

Nadchodzi sen..

I szary cień za tobą jest

Dotyka cię...

Jedwabny wiatru lekki pusz

Porywa cię...

Nie walczysz z nim, nie cofasz się, bo wierzysz że..

(Ominie cię!)

A w twoim domu krew, pogrzebowy śpiew

Zaufaj mi

Żyjemy w czasach gdzie każdy z nas z ukrycia

szuka miejsc by przeżyć swój ostatni raz

Może dzisiaj odwdzięczysz się miłym gestem

Zdejmij swój jedwabny płaszcz i nago stań

Pewnego dnia wymierzymy w siebie

Miłych słów i frustracji cios

Przegranych walk nie pamiętam wcale

Tylko czas coś do przodu mknie

Nigdy nie mówisz do mnie: „Skarbie nie dotykaj!”

Zimne chavingnon to nie dla dzieci składnik,

Twa kobieca esencja rozpala mój organizm,

Jesteś gorąca jak sauna, słodka niczym karmel,

Twój jedwabny oddech jest jak nektar dla mnie,

A Twoje piękne ciało to najlepszy afrodyzjak,

Ogrzejmy teraz to miejsce, taka nasza sex-misja.

Ref.

2. Bądź Boginią, co rozpala we mnie płomień,

Kogoż mam prócz ciebie? Pieść, bo musisz pieścić mnie.""

Pieści ją bezdusznie, pieści właśnie tak a tak,

A ona posłusznie całym snem omdlewa wznak.

Śmieszny i niezgrabny, swą drewnianą tężąc dłoń,

Szarpie włos jedwabny, miażdży piersi, krwawi skroń.

Blada, poraniona, panna Anna bólom wbrew,

Od rozkoszy kona, błogosławiąc mgłę i krew.

Poprzez nocną ciszę idzie cudny złoty strach,

A śmierć się kołysze cała w rosach, cała w snach.

Uwielbiam gdy mnie dotykają twoje nagie stopy

Weź to daj mi, słodkie oczy plus wcięcie w tali

Wtedy ja i mój przyjaciel jesteśmy nieobliczalni

To tajnik, Ci zwyczajni wolą forse

A ja lubię oglądać na tobie jedwabny gorset

Tak mnie kusisz znów gdy się budzisz

A śniadanie nie jest tym co pierwsze chcesz do buzi

Ej luzik wiesz dobrze co z nóg mnie ścina

Gdy to robimy a ty mi do ucha przeklinasz

La belle Madame Loulou z Alei Róż,

Zapewne - tak, to nie westalka,

Tancerką jest, to jasne już.

O pięknym grzechu cichą baśń szeleści

Jedwabna suknia z niezliczonych fałd

I ma przedziwny czar niewieści

Jej drobnej rączki, nóżki kształt.

Dyskretna woń ""Coeur de Jeannette""

Dyskretnych pieszczot przedsmak śle,

dochodzę do wniosku-niebo nad miastem jest całkiem czarne.

Kupiłem klarnet, jest w środku pusty.

Ty absorbujesz alkohol z puszki,

ja obserwuję z zewnątrz te uczty

Szlochając w jedwabne poduszki.

Zapuszczam wąsy

Ty kontemplujesz zamiast konstelacji gwiazd pląsy

Ja mam wstręt do seriali,

bo ten w którym gram jest ekstremalnie nużący.

Każda chce być tą,

z którą spędzi noc.

Wonne pachnidła skropiły ich ciała,

by kusić zapachem i zmysłom dać znak.

Suknie jedwabne dziś każda z nich wdziała,

bo każda zna dobrze gust szejka i smak.

Każda chce być tą,

z którą spędzi noc.

W tańcu namiętnie falują ramiona,

U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki,

Przędą sobie, przędą jedwabne niteczki.

Kręć się, kręć wrzeciono, wić się tobie, wić!

Ta pamięta lepiej, czyja dłuższa nić!

Jechał do Królewca młodzieniec z wiciną,

Łzami się zalewał, żegnając z dziewczyną.

Już ich tysiąc już ich milion mruga

Tadeusz zadumany zrobił kroków parę gdy mu coś drogą zaszło

Spojrzał, widzi marę, kibić ma wysmukłą kształtną pierś

powabną suknię materialną

Różową jedwabną od której odbija się drżący blask miesięczny

I przystąpiwszy cicho szepnęła:

Niewdzięczny szukałeś wzroku mego teraz go unikasz

Niewdzięczny szukałeś rozmów ze mną dziś uszy zamykasz

Ale uważ no sama wszak nas widzą śledzą czyż można tak otwarcie

Błysnęła, już ich tysiąc, już milion mruga.

Tadeusz zadumany zrobił kroków parę

Gdy mu coś drogę zaszło, spojrzał, widzi marę;

Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną,

Suknię materialną, różową, jedwabną;

Od której odbijał się drżący blask miesięczny,

I przystąpiwszy cicho szepnęła:

""Niewdzięczny, Szukałeś wzroku mego, teraz go unikasz,

Niewdzięczny...

Masuj po plecykach i garbatym nosku

Tak mi dobrze robi takie masowanie

Że już nawet nie wiem, co się dalej stanie (2 x)

Każda ślicznotka ma ciałko zgrabne

A na nim lekkie stroje jedwabne

Tutaj mężczyzna stary czy młody

Może z playboyem stawać w zawody

Tu się nie liczy puszysty brzuszek

Tu pracowity każdy leniuszek

W postaci jednego normalnego przy głównych sterze

Nie chcecie żyć normalnie i powiem jedno na to

Że słuchacie tej trzody ślepo idąc prosto na szafot

Bajeczki kurwa na bok, czemu jara was populizm

Pseudo asceci, całe życie w jedwabnej koszuli

Ciężki hajs tych przytulił

A plebs się znowu łudził, że kolejna kadencja złodziei zrobi coś dla ludzi

Znałeś program tego co mu postawiłeś krzyżyk

Czy głosowałeś na marionetki bo kazał Rydzyk

Minisukienkę piękną też

Zamierzam prosić Cię o azyl

Więc nie odmawiaj, nie mów nie

Ref.:

Hej, dziewczyno w jedwabnej sukience

Spojrzyj na mnie choć jeden raz

Nie czekajmy, połączmy swe ręce

Niech kołysze nas letni wiatr (2 x)

Zabiorę Ciebie gdzieś daleko

Ha, ha! Uu! I wesoło! Ai-iha! Trr!

Floriańską bramą jadą otworzoną,

Wicikiem se trzasną jak jedwabną struną,

Wicikiem se trzasną jak jedwabną struną.

Jaś pił do Walusia, Waluś do Michała,

Floriańska brama z nimi tańcowała,

Floriańska brama z nimi tańcowała.

promienie słońca chcą służyć tobie.

Piękny ogrodzie, mały pierwiosnku

widziały Kaja płateczki twe?

Małe dziewczynki i starszy brat,

huśtawka zwiewa jedwabne suknie,

mydlane bańki strąca piesek

mały, na tylne staje łapki.

Nie wiem czy pieśń to jest czy sen.

Piękny ogrodzie, dumny ogrodzie

Lecz wiosennie nam jest

W naszym niebie...

Chorus:

Chcę przytulać Ciebie już od rana

Tulić Twoje włosy jedwabne, kochane

Patrzeć w piersi Twojej lekkie falowanie

Zwabić promień słońca w twych oczach nad ranem

Będę tulić Ciebie, skarb najcenniejszy

W deszczu kroplach za oknem wypatrywać tęczy

(A tego skurwysyna, co mi, kurwa, te okulary sprzedał,

to go chuja zajebię, kurwa! Kurwa, harakiri zrobię!)

1. Opowiem wam pewną historię o pewnym okuliście -

pedale w czerwonej sukience i głupim, kurwa, sadyście

Na nóżkach jedwabne pończoszki,

na biodrach przepaska, na głowie opaska.

Ale za te okulary ryj ci rozwalę, stary!

Z nim była dziewczyna z kasyna,

gdzie kręci się szmalec na złotej rulecie.

Utonę, utonę

Po jedwabnej stronie

Aż do snu, do jedwabnego, aż do dna

Tam ciebie poczekam

Przyjedziesz z daleka

Aż do snu, do dnia białego

Przychodził bogacz pełnokrwisty

Lawendą woniejący ogier

Do giętkiej i wysokonogiej

Panny Anieli

Smutnej, czystej, szaro-jedwabnej

No i z tymi wargami z lekka mięsistymi

Którymi po koniaku ciemnym

I mocnej kawie na wanilii

Chwytała róży płomień silny

Gdy odlatuję, zupełnie jak ptak,

Gdzieś na południe bez chmur.

Słoneczna ziemia, słoneczna Grecja,

Nad białą skałą - błękitny pejzaż,

Nad białą skałą - jedwabne niebo.

To mój słoneczny ląd.

Żadna pocztówka nie odda tych barw,

Których jest tyle co nut,

Więc gitarzysta czasami tak gra,

Aleś się roztańczyła,

aleś się rozszalała,

O Warmio moja mała!

O Warmio Moja zgrabna,

sąsiedzi z Jedwabna,

sąsiedzi z Mrągowa,

stają z nami na głowach.

Już tydzień jakaś para

tańczy tango w szuwarach,

dopił kawę po żonie założył ubranie służbowe

zgodnie z planem prawie w pół do 7 siedział w samochodzie

nerwowo odpalił auto gładko gnał po drodze,

a ze niepełne pół godziny u ofiary stał pod domem

na głowie jedwabna skóra pod nią druga maska

wzorowego obywatela, męża i stróża prawa

na horyzoncie ofiara zamyka dom,

on robi krok, w dłoń łom cios

kop na żebra, jego ostatni dotyk broni(-?)

Jakoś niedaleko trybun Lakersów mam chatę

Nie wiem czym jest żeglarski patent, ale mam statek

Pierdolę niedostatek, wiesz co by było gdyby

Wielki Lincoln, kuloodporne szyby

Odsłaniam jedwabne zasłony (co się dzieje?) ktoś przybył

To nie Xzibit, to mój człowiek Kurupt

Nawijam z tym typem, mówi, że ma kilka porad

Poza tym prosił o jakieś tracki na swój album

Ja mu mówię, że poprzedni był chujowy jak Wartburg (co?)

minister spraw zagranicznych obok niego stoi.

Razem wszyscy złodzieje z Polskiego rządu

przepraszają żydów choć sami nie wiedzą z jakiego powodu.

Bez powodu! Bez powodu!

Nie przepraszam za Jedwabne, nie przepraszam,

Nie, nie, nigdy nie!

To media rozdmuchały tą całą sprawę,

świat dzisiaj usłyszał o małym Jedwabnem

i o antysemickiej polskiej historii,

Tak źle wam w naszym kraju, więc co was tutaj trzyma?

3.

Przebrała się miarka izraelscy okupanci

Już rzygam ze złości kiedy widzę wasze ryje

Wsadźcie sobie w dupę to wasze Jedwabne

Dosyć przepraszania za holocaust w naszym kraju!

Ref. x 2

Ten kraj to nasza ziemia i tutaj należymy

I gówno wam do tego, co my tutaj robimy!

Szklaneczka wody albo dwie

Jedwabna chustka przyda się

Herbatę z miodem cały dzień

Pić będę jeśli łaska

A teraz już odpocząć chcę

Więc jeszcze jedna mała rzecz

no bo skąd mam wiedzieć

czy w tej buzi drugiej nic nie rośnie

nic nie gnije, źle nie pachnie?

Ciało zgrabne, piękne, czułe mam na dotyk

aksamitne dłonie i jedwabną skórę

więc gdy tylko mnie dotyka ręka cudza

pod paznokciem brud mająca no i lepka,

Wtedy nerw, niczym min saperski czujnik

zgłasza problem i wymusza odruch zwrotny

Prząśniczka

U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki,

przędą sobie przędą jedwabne niteczki.

Kręć się kręć wrzeciono,

wić się tobie wić!

Ta pamięta lepiej,

czyja dłuższa nić.

U prząśniczki siedzą

jak anioł dzieweczki,

przędą sobie, przędą

jedwabne niteczki

Kręć się, kręć wrzeciono,

wić się tobie, wić!

Ta pamięta lepiej,

czyja dłuższa nić!

pludry, beret, wycięte rękawy -

widzi w sztuce historii podporę

(oraz własny gościniec do sławy).

Przez lat trzysta kotara Vermeera

jedwabnemu lśnić światłu pozwoli,

aż ją kupi doradca Hitlera

i ukryje na pięć lat - w sztolni soli.

Tyle scena... a morał? Pointa?

Że Malarstwo - Historii jest lustrem?

Jeży się sierść rzek i jezior, jak pchła wskakuje w nią statek

Mijając wioski i miasta kruche, jak stary miedzioryt.

Tu konny z dłonią u czoła, tam chłop pochylony nad radłem,

Tu gruda ostrzem ruszona, tam wzgórza w ruchu perspektyw;

Nad szorstką skórą pustkowi wiją się wstęgi jedwabne

Z nazwami mitycznych krain, które wędrowca urzekły.

Dróg, by tam trafić - nic nie ułatwia

W przestrzeniach burz i w czasów kipieli,

Ale istnieje przecież Sarmatia,

to ja byłam przy nim gdy umierał na katar.

on dla Ciebie nigdy nie porzuciłby mnie,

To ja kupiłam dom i ten piękny samochód.

On należy do mnie i chyba już wiesz,

że nie będziesz spać w mojej jedwabnej pościeli

Zejdź mi z oczu bo nie odpowiadam

za swe czyny jeśli dowiem się,

że chcesz stanąć mi na drodze.

Czego nie powinien Twój wróg wiedzieć,


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga