Alfabet słów:

Słowo jego w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery j: Jaros, Jawornica, jodełka, jajeczko, Januarowie

Kto w Polsce śpiewa o jego ? To między innymi Chilitoy, Drop Pants, Zaginiony. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jego wzrok mnie pytał 'Czy nie mierzysz za wysoko?'

Drzwi do jego fury, otwierały się do góry!

Drzwi do jego fury, otwierały się do góry!

Drzwi do jego fury, otwierały się do góry!

Drzwi do jego.. jego.. jego.. jego fury! / x2

Daje słowo, gdy tak stałem na światłach

Kropla deszczu zatrzymała się na jej wargach

Czułem że magia która nas otacza, rośnie..

Czułem, że spotkanie z nią oznacza emocje

Ona jest, jest jak, jak piękny sen.

Jej ciało jest jak, jak żywa bomba,

która głośno tyka. Tik, tak, tik, tak.

Złapałam ją, gdy usta jej

chciały przywrzeć do jego, jego, jego miękkich warg.

Przez sławę, mimo lat, nie, nie widzi, że jej czas,

cudny czas dobiegł końca, prysnął czas.

Dziś ja, dziś ja, dziś ja, dziś tylko ja.

Dziś ja, dziś ja, dziś ja. Ja wygrałam!

Polej, polej, polej, polej!

Polej, polej, polej to! x3

Polej, polej, polej, polej!

Powiedz proszę, że wystarczy nam na całą noc

W gardle poczuć chcę tę jego jego jego moc

Może być zimna, bo po ciepłej źle już czuje się

Świat wiruje, wiruje dookoła mnie

Polej, polej, polej, polej!

Polej, polej, polej to! x3

Nie wydawaj duszy smutkowi,

Nie dręcz siebie, złymi myślami.

Radość, radość, radość- życiem człowieka.

Wesołość przedłuża dni jego, jego, jego.

Wytłumacz sobie samemu,

I pociesz swoje serce.

Oddal, oddal, oddal długotrwały smutek,

Bo smutek zgubił wielu, wielu, wielu (x4)

Powiem prawdę-wolę jawnie, nie istotne jakim kosztem

Gorzkie komentarze, krytyka

Widzę typa co pyta: ”Jakim on prawem rapu tyka?!”

Chwyta cię kurwica, mam rodzica polityka

A ulica utyka, w jego wersach jej mało

Stul pysk, włóż dysk, jeszcze raz przesłuchaj całość!

Śmiało, zbadaj czy to co gadam to blef

Precz! Patrz na siebie [Take a look at yourself]*

Osobisty styl, z tym stale się stykam

wiecznie gnaja go stad

w ciemnosc i ziab

zanim go postawia pod mur

zrobili polityczny swiat

gdzie wszystko jest jego czy jej

zakop sie w stóg

krzycz, ze wezwal cie Bóg

choc nie wiesz, kim wlasciwie on jest

Czym życie jest wiesz dobrze

Zastanów się nim zaczniesz

Nie oddalaj się

Za rogiem czai się

Słabość jego i jej

Codziennie Twoja twarz

Zimna jest jak głaz

Nie wiele trzeba by móc

Znowu pięknie żyć

Jak zwykle to ja - wykręcę numer Twój

i powiem Ci - o tobie piszę znów.

Choć nie ten sam sens.

Imiona też nie.

Lecz nie mogę winić jego, ani jej.

To jednak był błąd

i dobrze to wiem

Nie pomogło dodatkowo czuję, że

nadciąga ten dzień

Inni już dawno zginęli, w morzu zatopieni.

Siedzisz sam, w samotności - wszyscy już cierpieli.

Nie okazujesz smutku, przynajmniej nie publicznie.

Mimo wszystko nie da się już wytrzymać psychicznie.

Ślepo, patrzysz przed siebie - jego i jej już nie ma.

Gwarantujesz sobie, że też zginiesz z poświęcenia.

*ANGIELSKA WSTAWKA*

"

Eden istnieje, […] nasiona by wrosły tu gdzie stał, teraz rozumiem, że jeden jest świat,

to jeden jest w każdym z nas. Wyszedłem z nocy do światła by spełnić,

wróciłem spieniony do siebie wędrówką trwającą […] ja widziałem światów miliony i byłem zielony, lecz dzielny zawsze, wiedziałem, że siebie nie stracę, znam się.

Jednoczę jawę i sen, przenikam miłość i lęk, nie dla milionów,

życie i śmierć pomiędzy skronie, urodzony mianownik, jego i jej,

ostatni pierwszy i wieczny, prawdziwy i nigdy nieobecny.

[Refren]

Jeśli śpię to powiedz, gdzie obudzę się?

Jest z kolegą, odwozi go na chatę furą

Zatrzymają się po drodze dać dym jakimś dupom.

Ziom zobaczył na ekranie telefonu, że te dupy chcą dwójkę,

akurat są tu gdzieś na rogu (taa)

podjechali, te dupy to jego niunia, jej koleżanki.

Był z nią miesiąc, nie wiedział, że kopci blanty.

W furze schował japę, żeby nie widziała go,

miała iść dziś do koleżanki, uczyć się do rana z nią,

świat jest mały (taa) po raz drugi.

swój dla swoich, swoim nie rzucam pod nogi,

pierdolonej kłody, żadne kurwa rogi,

wiesz o co chodzi, nikt się złoty nie urodził.

Ale kurewstwa nie lubię, się nie gubię, wiem co mówię,

jeśli masz dobrego ziomka, szanuj jego, jego dupę,

jak zrozumiesz tą naukę wtedy będziesz elegancki,

jak nie to cię pogonię, pajacu zgadnij.

Kto ma teraz rację, ja czy ty,

postępowaniem złym tylko wyłapiesz na kły,

Dawno się sprzedał

Co za dno

Ale gówno

CeZik, idź pan w chuj!

Nie lubię jego, jego parszywego głosu,

I jego parszywego ryja!

Rzygam tobą Cezikk,

Twój czas przeminął, gościu

Mam rym na Cezika:

nagle mnie odsuwa od siebie

jest zimno, zimno będzie zimniej

20 stopni na minusie w cieniu

za to kocham to miasto, Minnesotę

ale chcę też mieć jego, jego tylko jego...

gangster dzwoni do mojej koleżanki

mówi jej że jest rockową gwiazdą

i że chce jej numer telefonu

a ona nie może uwierzyć

Spłyną na nas prosto z nieba

Owinięty w całun z zimnych gwiazd

Czarne włosy aż do Ziemi

Splątał w gniewie jego Jego Ojciec Wiatr

Nienawiść

Nienawiść

Zaciśnięte pięści aż do krwi

A oczy pełne dziecięcej naiwności

(???)

Niech będzie przeklęta trójca jego Syn, Ojciec i Duch

Niech nawet kości jego pożre robactwo

Niech najbardziej oddani mu słudzy bluźnią mu

Niech zarzekną się jego, jego nauk i zgniją(?) w grobie tak jak on sam

Niech będzie pochwalony imię Twoje

Krzyż odwrócony i głowa Kozła Świętego

Przelej krew, przelej krew, krew!

Daj mi moc, daj mi czarną moc przodków mych

Najlepiej teraz, zapomnieć o tym bo

co piękne szybko kończy się: kocham...

Ref:...

A kiedy żegnam się zawisam pod nim by,

ciasno uczepić się jego jego ust jego ust

Nie wiem co myśleć o tej historii

chyba żałuję, nie nie żałuję

jeden wieczór tak odmienił nas

że pasowało każde jedno słowo

Krople deszczu znaczą część po części.

Samotny wilk pilnuje terytorium.

Jeden błąd i czeka ciebie pandemonium.

A Ty mu wytłumacz, czemu w tej scenerii

Nie ma jego, jego Pana kochanego.

Już zaśniedział grawer jego imienia.

A jego dziewczyna ma z tym motorem złe wspomnienia.

Cierpi, życie wypada jej z rąk.

Momentami myśli o tym, żeby odejść stąd.

"

BananGDB:

1 . Mówisz że dla ciebie jest to miłość a codziennie

widać po nim jak by wcale jej nie było widzę jego jaki

chodzi załamany przygnembiony rozczepany miłosne plany

i chyba nie ma a pamiętasz były wspólne opowiastki

i marzenia mieliście być ze sobą szczerzy on tak

bardzo w to uwierzył a ty sie nim zabawiłaś! Powiec

o niej mówi jeden oddech twój, gdy zapada zmrok

o niej szepce nawet księżyc nów, w cieniu twoich rąk

ty musisz chcieć przecież dalej, więc spróbuj jeszcze raz

a kiedy więc mą poznasz prawdę, ona zbliży nas, zbliży nas

Tysiąc spraw pozornie ważnych nie zastąpi jego jej

gdy się życie rodzi razem, razem z nim miłość rodzi się

każdy szuka wielkiej, swojej

o niej mówi jeden oddech twój, gdy zapada zmrok

o niej szepce nawet księżyc nów, w cieniu twoich rąk

w głębokim szafirze złote gwiazdy mkną

dokąd tak pędzicie gdzie skończycie bieg,

błyszczy szafir nocy gdzieś w sercu na dnie

błyszczy szafir nocy gdzieś w sercu na dnie

pierwszy księżyc jego drugi księżyc jej

nie znajdą jednego w żadnym wspólnym śnie

nie znajdą jednego w żadnym wspólnym śnie

w żadnym wspólnym geście czy w spojrzeniu wprost

prawdy którą kryje w duszach księżyc noc

Menda śmierdząca spierdoliła raz dwa

A jej prace, co zostawiła

Na aukcji sprzedałam

Druga dziewczyna fotografią się zajmowała

""Masz fajny las i jego zdjęcie"", schlebiałam jej

Nie podobało mi się tylko zdjęcie krzaków

No bo przecież każdy ma krzaki...

Po zastanowieniu powiedziałam:

""I will love you till the end of time""

„(Ich) Druga Szansa”

[Baranek 2012, Sprawdź to.

Ich druga szansa… Ich druga szansa, Taa]

1 Zwrotka

Jego imię to Mateusz, jej imię to Magda

Pewnego dnia w ich życie, miłość się wkradła

Miłość to coś pięknego, przyznacie mi tu rację

On w jej osobie, widział swoją motywację

Wszystko było ok, ładnie i pięknie - aż do pewnego dnia

Ona znów go zostawia , a on - sięga po trunek

Przed ich oknem zapił tam flaszkę

Płakał i żałował, kochał ją tak strasznie

Mówił jej mamie, ze bardzo mu zależy

Jego matka opowiadała jej że zapłakany leży

Ona też nie była święta bo gdy go raniła

On wracał zawsze do niej choć była to jej wina

Porozmawiali wspólnie, wrócili znów do siebie

On znowu przestał pić, był szczęśliwy nareszcie

Bęsiu

Ten czas już w Polsce nastał więc wbijamy w miasta ziomek, reprezentujemy Króla, który miał z cierni koronę, słyszysz w uszach świeży płomień, to Boski ogień, mamy go w sobie, zło naszym wrogiem, nie cofniemy się chodź wielu szemra pod blokiem, On wygrał z grobem wiec idziemy za Nim, wy nie zdołacie za nic, przesłania nas pozbawić, życie to nasza droga do Boga z którym rozbrajamy wroga to płynie w blokach, załóż se o tym bloga, niesiemy prawdę ludziom w tych wersach jak Thisl brat i nie zmienimy jej nigdy za żaden szmal i płyta za płytą pokażemy wam świat w innym świetle bo inaczej wygląda życie gdy jest dla ciebie piękne, zrzucamy klapki z oczu dzięki Jego prowadzeniu, to muzyka Jezusa nie ghetto w brudnym brzmieniu, te słowa odzwierciedlają piętno w tym pokoleniu, one zrywają łańcuchy grzechu w twoim sumieniu.

Ref: To muzyka Jezusa, muzyka Jezusa, w niej się kryje nasza dusza, w niej się kryję nasza dusza, dusza, Muzyka Jezusa, Muzyka Jezusa, Ona płynie ciągle w nas

Dj Yonas

To Jesus Music, lecimy twardo dla Tego który nas wzbudził, mamy w sobie kocie boski ogień, którego nigdy nie ostudzisz, obudzimy w tobie płomień (płomień), który serce twe poruszy, muzyką Jezusa zarazimy twoje uszy, repujemy Króla, bo to żadna ściema to żadna bzdura na fulla dla Niego żyjemy i gramy ziomuś, oddajemy Mu naszego ducha, żadna kula nas nie powstrzyma, kumasz nie staraj się nas nawet zatrzymać, bo nie ważne jak twardo będziesz próbować to i tak niczego nie wskórasz, nie zobaczysz u nas kocie po po po, a flow to nie najważniejsza rzecz, tylko wznieść na ziemię Boga tron, my nie free masons, tak jak jay-z czy rick ross, nie gramy dla własnej chwały jak diplomats czy kriss kross, repujemy Tego który w dłoni trzyma cały świat, mimo że zabity był, gdy miał 33 lat, zaniesiemy światło, rozjaśnimy każde ciemne miasto tak, mamy Boga moc ze sobą, z nim pakt trzy siódemki pokoju znak to fakt.

Ref: To muzyka Jezusa, muzyka Jezusa, w niej się kryje nasza dusza, w niej się kryję nasza dusza, dusza, Muzyka Jezusa, Muzyka Jezusa, Ona płynie ciągle w nas

Kierują słowami czynami i gestami

Po prostu są po prostu są nami

Poznali się całkowicie przypadkiem

Kiedy on na mieście ją zagadał ukradkiem

Ukradł serce jej, ona jego także

I ich życie zmieniło się diametralnie

Z jej ojcem wcale nie było łatwiej

I w jego domu tez nie było lepiej

Lecz ta miłość dla nich była dobrym lekiem

To jest ta chwila, kiedy

Kiedy o wszystkim zapominasz

To jest to coś, co chcesz, co noc

To jest ta chwila

Kiedy o wszystkim zapominasz Sandra: Tu jest moje ciało – wiesz jak użyć go. Gra w nas jeden wspólny ton, My to jedność poczuj to, o. Tu jest moje ciało – wiesz jak użyć go. Gra w nas jeden wspólny ton, My to jedność poczuj to, o. Buczer: W upalny letni wieczór, przewijam się po klubie To lubię Szklanka whisky, półnagie panny w tłumie Ty mrugasz do mnie okiem, ja rozbieram Cię wzrokiem Jak rozbierany poker, potem wciągnę Cię jak kokę Pod klubem mam gablotę, na jednym? dom przy plaży Za chwilę będziesz miała, to, o czym każda marzy Odstaw chłopców z makijażem, na drogę setka przy barze Daj mi rękę, chodź pokażę miejsce, gdzie nie braknie wrażeń Chce ostrej jazdy bez granic, mała zrzuć ten stanik Odwróć się, złapię Cię za włosy i przyprę do ściany Kusi mnie twe ciało, czuję się jak najarany Kiedy ściskam twoją dupę, w głowie niecne plany Zróbmy to na stole, potem przejdźmy do sypialni Wypnij się jak lubię, unieś się na sex oralny Noc będzie tylko nasza, nikt nam jej nie zabierze Jednym swoim spojrzeniem obudziłaś we mnie zwierzę Sandra: Tu jest moje ciało, obok twoja ręka Wiesz jak jej użyć, chcesz to możesz klękać Dotknij, między nami chemia i wariacje Sex przy muzyce, poczuj jego tonację Tu jest moje ciało – wiesz jak użyć go. Gra w nas jeden wspólny ton, My to jedność poczuj to, o. Tu jest moje ciało – wiesz jak użyć go. Gra w nas jeden wspólny ton, My to jedność poczuj to, o. Buczer: W samym środku klubu – Ty – jak zawsze Ostra i gorąca Zapewniasz moim oczom, wiele erotycznych doznań Wiesz jak się poruszać Wiesz jak zwabić mężczyznę Chcę wciąć Cię do hotelu, sciągnąć z Ciebie bieliznę Wezmę z sobą butelkę, dobrego szampana, Poleje Ci nim dupcię Potem zliżę go, z Ciebie, mała Wyobrażam sobie nas Mały pokój, półmrok, cisza Wiem, że chciałabyś poczuć mnie w sobie dzisiaj Odrzuć wstyd, to twój pilot (?) Weź go powoli do ust Pokaż, że jesteś moja A ja wtedy będę twój Pokaż mi jak mnie pragniesz Wypnij dupeczkę ładnie Zróbmy to w łóżku, na podłodze, stole, i w wannie Róbmy to całą noc, do utraty sił, skarbie Nie chcesz się kochać, Chcesz się pieprzyć, robisz to zachłannie Róbmy to całą noc, ostro bez zahamowań Nie potrzebny nam towar, żeby odlecieć Zobacz Sandra: Tu jest moje ciało – wiesz jak użyć go. Gra w nas jeden wspólny ton, My to jedność poczuj to, o. Tu jest moje ciało – wiesz jak użyć go. Gra w nas jeden wspólny ton, My to jedność poczuj to, o. Mona: A aa. Oni na mnie patrzą Oni teraz na mnie patrzą Oni patrzą Oni patrzą Czuję się sexy, czuję jest krejzi Kiedy jestem wśród tylu mężczyzn Dobry klimat, dobra noc się zaczyna Gdzie jest klima? Bo powoli się rozpływam Zaraz zaraz Bo przecież nie obchodzą mnie inni kolesie Nieważne czy to zima, wiosna, lato czy jesień Nie kręci mnie żaden inny typ oprócz mojego typa I tylko z nim mogę a a… sypiać Tylko z nim mogę grać w tą grę Nazywaną sexem Tylko przy nim czuję się bezpiecznie Czasem jestem grzeczna, czasem grzeszna Czasem to brakuje mi powietrza Duszków (?) jest taak Dookoła romantyczna atmosfera Jedna, druga, trzecia lampka wina I się dobiera do mnie, i ściąga spodnie, i mnie rozbiera Mówię mu: Spokojnie Ale nic już nie dociera To jest to coś, co chcesz, co noc To jest ta chwila, kiedy Kiedy o wszystkim zapominasz To jest to coś, co chcesz, co noc To jest ta chwila Kiedy o wszystkim zapominasz

Kiedy klnę widząc w lustrze te puste spojrzenie

Przez niego żadna nigdy nie była moja

Rozbijał moje związki do czasu gdy przyszła ona

To wtedy doszło do mnie jak go nienawidzę

Bo patrząc w jej oczy, widzę tam jego odbicie

Ref. 2x

Wszystko czym nigdy nie byłem stało się własnie mną

Powiedz to ja jestem Tobą, czy może ty jesteś mną - nieważne, patrze oczami jak Twoje

bo gdyby pękło lustro były by takie jak moje

Nie wiedziała co to szczęście, szukała swoje miejsce

Była w chuj pijana, już wpadł jej w oko w jeden moment

On był obok, tuż, kiedy tańczyła na stole

Pobladła jej twarz cała, w sercu wielka pustka

A jej czerwona szminka, dawno już na jego ustach

Woń jej zapachu to Coco od Chanel

Wyszeptał jej do ucha ""chyba się zakochałem.""

Parę minut później akcja toczyła się w kiblu

Rozmazany make-up, nie wyczuli tam tragizmu

1. Gdzie się podziała miłość, przyjaźń? Teraz wszystko kręci się wokół pieniędzy. To jest najważniejsze ponoć. Już nic innego się nie liczy. Tylko kasa, sława.. To wszystko.

2. Jak wyglądał będzie ten dzień, gdy odejdę z tego świata, bardzo chcę wiedzieć, kto mnie ma za prawdziwego brata, kto w pierwszym rzędzie będzie i kto będzie płakał, kto pomnik będzie mój odwiedzał i znicze zapalał. U kogo na biurku w ramce będzie moje zdjęcie stało i komu będzie mnie najbardziej brakowało, kto będzie mnie wspominał jak czasami było źle lub dobrze, ja bardzo często wyobrażam sobie własny pogrzeb. I nigdy nie wiem do końca, kto za mną stoi, kto mnie wspiera, tylu kumpli wokół, a nie jeden ma mnie za frajera, kto prawdziwy, kto sztuczny jak tworzywo, albo maska, dobrze wiem,że życie to nie ciągła baśnia. Są chwilę smutne, na szczęście radość u mnie wciąż przeważa. Bóg mnie stworzył i on mnie zabierze z tego świata. Inny nie ma prawa pozbawiać mnie życia lub wolności. W telewizji mówią, że za agresywnym ojcem pościg, bo popił i mała córka płaczem go wkurwiała, nóż leżał na stole i niestety ona pecha miała. Na policji tłumaczył, był pijany, nie wiedział co robi. A te kurwy to łykają trzy lata i odwyk, córka do piachu, nikt jej życia nie przywróci, nie mogę zrozumieć tej nienawiści wszystkich ludzi, jak jeden na drugiego patrzy się z zazdrością, jedno jest pewne chłopak jest ze mną wielką jednością. To o czym ja rymuję to jest zwykła codziennością, nie mogę zliczyć ilu biednych chodzi pod kościół, żeby zebrać parę klepaków, aby mieć co wszamać, klęczenia to jedyny sposób, aby zdobyć talar i nie podda się, bo wie jak jest cenne życie, teraz wszystko ma się, ale kiedyś może zobaczycie, jak Wam zabraknie jedzenia i schronienia (...) katowickie podziemia, to katowickie podziemia...

Ref. Gdy ciało robi się zimne, krew już nie krzepnie. Rodzina wokół stoi- śmierć- to pewne. Płyną łzy i w oddali słychać szlochy. Jedno pytanie: Niebo? Czy piekielne lochy? 3x

3. Czasami bliska osoba opuszcza Cię tak nagle. Ty stoisz przed lustrem i pytasz: Czemu tak jest? Nie słyszysz odpowiedzi, dostrzegasz tylko tę pieprzoną ciszę, nie jeden sięga po kieliszek, a ja teksty piszę, bo to mój sposób, aby zapomnieć o kłopotach. Ja z buta w deszczu, a inne kurwy w samochodach. Pazerniaki nie umią się dzielić, to niech się nauczą, bo jak będą chcieli, no to wtedy, może będzie już za późno.. Podaje dłoń, temu co jej potrzebuje, każdy, kto tak zrobi, ulgę na sercu poczuje. Kochaj ludzi póki są i doceniaj ich zanim odejdą, no bo jesteś wredny dla nich czasami na pewno. Nie wstydź się okazywać uczuć, nie wstydź się Boga. Raz na wozie, raz pod wozem i niekiedy kręta droga. Miłość, przyjaźń, to wartości chcące mniejsze niż kasa, nie wszyscy o tym wiedzą, bo żyjemy w takich czasach. Teraz się patrzy zamiast na człowieka, na jego grubość portfela. Tu pieniądz wygrywa, każdy go wybiera. Co drugi chce mieć limuzynę i szofera, co trzeciego kręci koks, no a co czwartego hera. Znajdź kobietę, której nie zależy na klejnotach, znajdź faceta, który nie chce willi woli mieszkać w blokach. Znajdź dzieciaka, który woli sweter niż firmową bluzę. Pieniądz zawładnie całym światem wkrótce, więc czasami wole umrzeć, niż patrzeć na to, co się dzieje z ludźmi. Im mamy więcej, tym stajemy się bardziej marudni, głodni floty, godni sławy, nikt nie zbiera kasy chyba kurwa dla zabawy. Każdy ma swój cel, dąży po trupach do celu, więc czasami lepiej zwolnić Przyjacielu nie przywiązuj się do złota, no bo się załamiesz jak je stracisz, co innego miłość i przywiązanie do braci..

Ref. Gdy ciało robi się zimne, krew już nie krzepnie. Rodzina wokół stoi-śmierć-to pewne.

Płyną łzy i w oddali słychać szlochy. Jedno pytanie Niebo? czy piekielne lochy? /3x

Niech wiara zaprowadzi do samego końca.

Niech biją nam dzwony z okien przyozdobionych.

Kochanie bo to tango straconych jee x2

Zwrotka 3

Na końcu powiedział jej ze ją kocha i że boli i że zawsze zapamięta jej niebieskie oczy i bardzo żałuje że na świecie tyle przeszkód lecz na zawsze pozostanie jej imię w jego sercu...

Ref. Pozwól poczuć kotku jak mnie mocno kochasz.

Niech wiara zaprowadzi do samego końca.

Niech biją nam dzwony z okien przyozdobionych.

Kochanie bo to tango straconych jee x4

"

Gdy chcą Ci dojebać i nie będzie już pomocy.

Wtedy ziomuś licz tylko na Siebie.

Postaw się, może im dojebiesz,ale to nie jest sposób kończenia problemów.

Chcesz się lać, ej ziomuś czemu?

Nie podoba się ziomek Tobie, jego ksywka na jej dzwięk pijana już Ci tryska.

Wytrzyj lepiej pyska i w końcu wyluzuj.

Dopierdalasz się do mnie i myślisz, że jesteś voodoo.

Lepiej przyjaźń budój a nie wrogów wyznaczaj.

Robiąc z Siebie maczo, na jaka drogę wkracasz?

I nie będę się użalać, włączam Loaded Lux

Jest sobota i się staram donieść domek z kart

Tam gdzie znowu je narozpierdalam, ja to ja

Nie ma Mara bez Mara, a rapgra to jego bladź

Wypierdala jak jej każe wypierdalać, jego flat

Idę szukać go jak graala, ale weź i Mara znajdź

Musisz się kurwa postarać, to nie open mic

Wychodzę z chaty o ósmej, nie lubię jej

Tnie moje plany na wódkę jak shuriken

poznali sie przypadkiem od zycia nic nie chcieli najlepsi przyjaciele i nikt ich nie rozdzieli,kazdego dnia tak blisko choc zajeci juz byli lecz wlasne zycie mieli na bledach sie uczyl.zycie ich doswiadczylo pokazalo im droge wstydzili sie tego nie pokazujac po sobie.mysleli ze nic wiecej nie potrzebuja mylili sie z braku wiary marzenia w sobie psuja.niedostrzegli tegop ze sa sobie tak bliscy wciaz powtarzali ze to milosc bez iskry,ze nic ich nie laczy poza czysta przyjaznia ze to sie nie uda ze realnie w przyszlosc patrza.milosci nie oszukasz bo milosc nie wybiera szanuje ludzkie prawa co zlaczy to jej sparawa.a gdzy zostali sami i mieli tylko siebie nie rozumieli czemu przecierz bylo jak w niebie..

I zadne z dwojga ludzi nie rozumialo czemu to przeznaczenie bylo ktore dazy do celu i mialo taki plan by ich zlaczyc na wieki lecz na sile niszczyli wszystko co stworzyli.w marzeniach swych mieli by poznac milosc prawdziwa ich serca juz wybraly wyboru im nie daly czy braklo im odwagi tego sie nie dowiemy lecz ich samotne chwile jakis czas sie ciagnely i w takiej nagle chwili wszystko sie tak zmienilo odkryli swoja milosc narescie dobrze bylo.kochali sie bez granic niechcieli zyc bez siebie mowili ''kocham bardzo i pragne tylko ciebie'' lecz tylko przez te chwile tak idealnie bylo mocne uderzenie nadzieje im rozmylo.jego krolewna najdrozsza znalazla sie w szpitalu nie odzyskujac przytomnosci umierala po malu

Siedzial samotnie w szpitalu myslac o dalszym zyciu choc nie pokazal tego to bardzo cierpial w pokryciu.pelen watpliwosci czy kiedys ja zobaczy przeciez tak bardzo kochal wszystko dla niegp znaczy.dlaczego w takiej chwili zycie mu ja odebralo i tylko jego serce mokre od lez zostalo.i wyobrazal sobie co zrobi gdy go opusci gduby ja tak przytulil nigdy by jej nie puscil.byl by z nia cale zycie tak wlasnie planowali ich sen o wspulnej smierci szybko im przerwali w glowie mial metlik mysli,nie wiedzial co ma zrobic.chcial by cofnac czas lub sie na nowo urodzic lecz nie mial mozliwosci bo nie od niego zalezy co bedzie dalej swe zycie bogu powierzyl.chcial tylko by przezyla dla niego najwazniejsza jego gwiazda swiecaca powoli konajaca

Nie umial sobie poradzic przeciez nie mogl nic zrobic musial juz tylko o niej nie umiel o niczym wiecej nagle dostal wiadomosc ze serce jej nie bije zycie zmienilo sie w pustke bo ona juz nie zyje na zawsze byl juz sam pogodzic sie z tym nie chcial i to juz koniec historii w brew zycia dalej gnal

Czarne z kamienia od cierpień..

Słodka miłość tak słodka tak piękna

Więc musisz się uzależnić i poznać ja od serca..

Poznała go w szkole potem na dyskotece,

Podobało jej się wszystko a szczególnie,jego spojrzenie,

Za każdym razem kiedy,na nią się patrzył zapierało jej dech w piersiach,

I czuła się jak gwiazda, Nie mając wątpliwości,

Zakochał się natychmiast, nawet nie znając jego,

Myśli, że dobrze zrobiła, Całymi dniami tylko,

Wytańcujemy smutki

Żal już będzie krótki

Po takim draniu mniej boli

Nie Tobie pół życia spie***li

Zostaw żesz jej jego

Dam Ci jutro lepszego

Do góry łono wznoszę

O pomstę niebo proszę

On poszedł z tamtą panią,

1.Pada 12:00 stara baba z psem gada jak z kumpelą bardzo dobrze wiem jak to się zaczęło mijam ją co dzień jak jej męża z nalewą. Takie życie hę, Takie życie co nie dla mnie. Ulice uczą nas jak nie utonąć w bagnie? Ulice uczą rozkładać ręce bezradnie. A ja dobrze wiem można więcej. Dla mnie ten świat już umarł. Jego ślad pozostanie jak tatuaż. Tu masz wszystko i nic zarazem. Rzeczywistość cmenatrze marzeń. Skumaj. Bliskość zdarzeń co powinien nas omijać. Dzieciństwo na schodowej i klatce widać. Po ojcu matce po niewyspanych oczach. Rezygnacje te pacierzepo nocach.

Ej podnieście łapy w górę. W mieście gdzie dni i ulice w bure. To jedynie wy możecie być kolorem. Wyrwać się stąd rozumiesz podnieść głowę, powiedz.

Ref. Chcę zmienić swój los. Uciec stąd.

(pakuje mój rap wyjeżdżam, nie ma tutaj już dla mnie miejsca)

Wiem kolejny dzień sprawia że

1.Bezimienna jednak swoje imię jakieś miała,używała wtedy kiedy była przy nim blisko,zależało jej właśnie bardzo tylko na nim,poza nim nie widziała żadnego chłopaka,tylko z nim chciała dzielić całe swoje życie,zakochana tak z tęsknoty umierała,tylko jemu oddała całą swoją miłość,to był ten jedyny który uszczęśliwiał ją,zwykła ta dziewczyna ale miała drugi świat,w którym go poznała i się w nim zakochała,jemu oddała serca rozpalony płomień,a dla innych pozostała tylko bezimienna...

2.Teraz zapłakana nad zdjęciami bo czekała,kiedy wróci on koło siebie go zobaczy,choć dzieliło ich od siebie nawet tysiąc mil,ona tak czekała bo za mocno go kochała,jemu dała całą dusze tak jak swoje życie,wytrzymać nie mogła pojechała tam do niego,gdy otworzył drzwi zobaczyła go z kobietą,z płaczem w oczach powiedziała byłeś dla mnie wszystkim,odwróciła się bardzo szybko tak wybiegła,on się zerwał szybko wybiegł za nią by ją szukać,by powiedzieć jej że to jego druga siostra,było już za późno popełniła samobójstwo...

Ona chce za niego wyjść - już planuje wesele,

jego zamiary co do niej są inne zupełnie...

Miał swój plan, więc pewnego razu,

zabrał ją na romantyczny spacer do lasu.

Opowiadał jej, że jego hobby to poezja,

a zwrokiem szukał gałęzi, która wytrzyma jej ciężar.

Mówił, że będzie przy niej zawsze stał jak anioł stróż,

w tym samym momencie z kieszeni wyciągnął nóż!

Najpierw w korze drzewa wygrawerował serce,

ponoć sama tego chciała on pioł sie po tej drabinie kariery sam

nie wiedział czy ma kłamać czy być szczery by zyskać więcej

więcej tego tego chciał miał też pustkę w sercu ta pustka go ściskała

jedną ważną rzecz mu dała ona chyba już tylko siebie kochała

jego nie widziała on jej też wiesz dwóch ludzi sobie przeznaczonych

a tak przez życie zmienionych tak bardzo zmienionych dwóch ludzi

sobie przeznaczonych tak bardzo tak bardzo zmienionych

I never had a dream come true

Till that day that I found you

gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg za snem lepkim jak złodzieja palce

zapisywał te sny, kartka po kartce, które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci

to bezpieczeństwa wentyl na złe chwile,

gasił światło więc czytał mniej książek, wspominał ją czule kładł rączkę na kołdrze

z kolegami dzielił swe libido pragnąc jej dziko, dyrygował nimi choć jego imię to nie

Lutosławski Witold, bezwarunkowa reakcja wrodzona, wszystko stoi, basta !

kiedy przechodzi gdzieś blisko najpiękniejsza kobieta miasta,

kiedy wyjeżdżała pod rękę z panem tego świata, chłopcy skapitulowali,

poddali się zamiast odpierać atak

Nalewa jej szampana co raczej z tych tanich, co ginie w torbie z zakupami, gdy wraca z kopińskiej hali.

Pali się czerwona lampka alarm.

On się stara, gnie się jak cięciwa.

Ona kokietuje go jak diwa i ginie w konfetti, bo to działa na kobiety tak jak działa Navaron.

On kładzie na jej kolanie dłoń, wypuszzcając feromon, jego broń numer jeden.

W zamian oferuje opłacony abonament, wyjazd na wakacje.

Ona wie, że są niekompatybilni ale w wolnej chwili będzie sobie mogła ściągać dzwonki, ale najpierw trzeba ściągnąc majtki.

Więc Panie Sponsorze na wszystko się godzę jak mapa rozłożę.

Kontraktu nie będzie, romansu, koniec.

że mógłbys ugasić to ciało, pasi czy nie

Kutasi łbie mało czasu zostało.

Właściwości THC znaja Ci, co palą

Ona mówi ""halo tato""

A ja słyszę jego ""nie"" z jej Nokii. Komunikator

I jak wentylator cały świat wiruje

Ona pyta jak sie czuję

Mówię co sie czuje - strach

Strach się czuje tak jak wszystko

nawet przez chwilę nie myśl o tym , że mógłbyś ugasić to ciało (ciało)

pasi czy nie? kutasi łbie

mało czasu zostało, właściwości THC znają ci co palą

ona mówi “halo, tato?”

a ja słyszę jego “nie” z jej Nokii komunikator

i jak wentylator cały świat wiruję

ona pyta jak się czuję

mówię “co się czuje? strach? strach się czuje

tak jak wszystko, chujem.

Kolejny dzień z Nią to jak letnie promienie słońca

W całkiem jesienne deszczowe popołudnie

Ona rozjaśnia jego życie sto kilo uśmiechu na sekundę

Co noc tak jest w każdy dzień

Nie ma jej lecz portret zapisany w jego pamięci

Uczucie przechowane gdzieś głęboko w sercu niechęci

Serce pełne miłości każdy lód skruszy nawet największy

Nie ma jej tylko całuje całuję jej zdjęcie

Toksyczny uśmiech zapach lecz nie toksyczna całość

trzymał za dłoń On już do niej dużo czuje,

i wie czego chce też wie czego potrzebuje,

Ona nie umie wyobrazić dnia bez niego,

bez wspólnej jazdy i wieczora wspaniałego,

pragnęła Jego tak samo On pragnął Jej,

niezwykły dzień gdy oddali sobie się,

kochali się wspólna pasja wspólna więź,

miłość ma sens i nie tylko w bajkach jest...

Jak piękny sen wszystko się toczyło ładnie,

Każdy ma życie i każdy potrafi kochać,

każdy ma decyzje, każdy potrafi żałować,

kiedy pełno łez, nienawiści dookoła,

więc Ty nie śmiej się, gdy idzie osoba chora. (2x)

Opowiedział Jej historię pisaną przez jego życie,

był świadkiem wypadku, w tym wypadku zginął diler,

to były tylko chwile, miałem omsknięcie na rękach,

były czerwone we krwi, czułem w żyłach stan krążenia,

odebrałem wyniki, to nie mogłem się pozbierać,

To zacząłem głębiej wpychać, ona głębiej nabijać.

To szprycha, do licha zaczęła szybciej oddychać.

A ja dalej przeszkody pokonuje,

Czarodziejski G, na niego poluje,

W poszukiwaniu jego penetruję, całe jej wnętrze.

Mówię, powiedz mała mi swe imię bo jesteś boska,

Ona na to: „Misiu moje imię to Rączkowska”

Że co, co do chu, chu, chuja, ja, ja, ja..?

Wtedy otworzyłem oczy i zrozumiałem wszystko,

i gardzę tymi, którzy płaczą tutaj tylko na pokaz.

Żadna z łez nie jest taka sama jak inne, znam je aż za dobrze,

zwykle trudno je odróżnić dla wielu to tylko krople.

Znowu śniadanie je w aucie, no bo nie je w domu,

jego praca - nie życzyłbym jej nikomu,

bezsenność wraca choć pije na wieczór,

w sumie nie ma domu, mieszka w starym jelczu,

naczepa od STARA, ale nie jest za stara,

żeby przewieść te łzy, prosi o nie sama,

Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią tylko ci co je mają Historia - pojechał z bratem Ich najnowszym Seatem wracali Drzewo ominęli fartem, ale następna była latarnia O żesz kurwa mać, nie mieli tu farta Przypierdolili zdrowo, z tyłu niunia z rozbitą głową Taa, ciężko będzie usunąć te blizny Ona żyje, ale świat jest już inny Jej koleś cały czas coś szeptał do siebie Że nie chce umierać, że boi się śmierci Widocznie w życiu było brak mu wiary Do tej pory wierzył tylko w hajs od starych Winny, ale czuł się jak niewinny Tylko rok bez prawka i pół w zawieszeniu Czemu kurwa papa miał najlepszego adwokata Pewnie nie raz pomagał im w różnych tematach I jego nic nie nauczyło to I dalej puszczał hajs starych w błoto, oho Na co dzień na sobie złoto, świeci jak choinka na święta No i co? widzicie co hajs robi z człowieka? A wieczorkiem niunia przeglądała swoje zdjęcia Mówiąc do siebie - jaka kurwa byłam piękna A koleżka? o wszystkim szybko zapomniał Co było dalej? przypomniał sobie Ale, że nie tańczył w Rio na karnawale A tatuś z mamcią? też gdzieś za granicą tańczą A jej cały czas ciężko było w nocy zasnąć Dla niej marzenia przestały już istnieć A pacjent po powrocie nową zabawkę chciał mieć Nowy model, ciemne szyby, podgrzewany fotel Nie trudno wyobrazić sobie co było potem, co było potem Fakty - pijany kierowca spowodował wypadek na trasie E7 Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Rozbite głowy, rozbite samochody Spiker mówi, że w warunkach złej pogody Nic po tym, bo ważny motyw jeden, drugi, trzeci, tak to leci W tej historii życia nikt nie wskrzesi Proste, weź to głośniej, a zrozumiesz jak czuje się ten gostek Który śpi pod mostem przy Łazienkowskiej Dziś znów zaczął pić by zapomnieć swoją przeszłość Coś co było i odeszło gdzieś daleko Jego tytuł to profesor, kiedyś na uniwersytecie uczył z pasją Studenci go słuchali, on nie mijał się z tą szansą I pewnie późnym wieczorem do domu wracał Dużo czasu zabierała jemu praca On mimo to zadowolony z siebie Wtulony w piersi żony mówił - cieszę się, że mam ciebie Cieszę się, że mam ciebie Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Dalej, sprawa sprawę wiążę, ona zaszła w ciążę A on? szczęśliwy na wykładach czytał wersy z książek Zostawał po godzinach by miała z czego żyć jego rodzina Miał syna dumny tata, żona bez pracy i uboga chata Przestał łapać się w opłatach i tak mijały dni Pewnego dnia wrócił do domu, ale w domu już nie było nic Został tylko list niewiernej żony Z jego treści uświadomił sobie, że został zdradzony I wiesz co? ta pewnie wzięła dziecko Odeszła do zamożnego gościa, a on sam w życiu został Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią, tak mówią Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają Tak mówią ci co je mają


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga