Alfabet słów:

Słowo kabała w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery k: kh, Klimt, kostiumowy, klupa, Kozacy

Kto w Polsce śpiewa o kabała ? To między innymi Grzegorz Tomczak, Grzegorz Tomczak i Iwona Loran, Kabaret Loża 44. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jak bożyszcza i idole!

Kiedy wyjdę wieczór w pole,

Czuję w sobie bożą wolę.

Wszystko wtedy bym oddała,

Byle wyszła mi kabała,

Byle bym się tam dostała!

Wielkich rzeczy nikt nie żąda,

Grunt jak w światłach się wygląda.

Więc choć jednako brzmią mi struny,

Szukałem Cię wśród jabłek, czereśni, pomarańczy

Na łące nad jeziorem, gdzie wodna nimfa tańczy

W księgarniach i kwiaciarniach, wpierw słowa potem kwiaty

I miałem z tym szukaniem prawdziwe cztery światy

W kabałach i pasjansach i tam, gdzie wszystko znika

I w kinie na seansach, i w Górnych gdzieś Ustrzykach

Szukałem w poczekalniach, na wszystkich dworcach świata

Pytałem listonosza, wróżbitę i prałata

A gdy mnie już widziałeś, na wiecznie zielnej łące

Szukałem Cię wśród jabłek, czereśni, pomarańczy

Na łące nad jeziorem, gdzie wodna nimfa tańczy

W księgarniach i kwiaciarniach, wpierw słowa potem kwiaty

I miałem z tym szukaniem prawdziwe cztery światy

W kabałach i pasjansach i tam, gdzie wszystko znika

I w kinie na seansach, i w Górnych gdzieś Ustrzykach

Szukałem w poczekalniach, na wszystkich dworcach świata

Pytałem listonosza, wróżbitę i prałata

A gdy mnie już widziałeś, na wiecznie zielnej łące

Nie odpędzisz tej piosenki,

trąca struny, dzwoni w krąg,

zagląda w oczy, kołem się toczy,

jak złoty cekin z Cyganki rąk.

Blask ognia tasuje karty w kabale,

jest dama dzwonkowa, czerwienny as.

Gra bałałajka, czumbalalajka,

cygańskie karty złączyły nas.

Noc na strunach kładzie ręce,

Że sposobu na to nie ma

Ani niebo, ani ziemia (x2)

Z każdym dniem do ciebie dalej

Dalej wciąż do ludzi

Cóż mi teraz po kabale

Co mi szczęście wróży?

Cóż mi teraz po tym świecie

Cóż dać może w zamian?

Cóż po wiośnie, cóż po lecie

Czary mary, czary mary

Wierzy młody, wierzy stary

Spójrz Cygance prosto w oczy

Bo w tych oczach błysk proroczy

W jej kabale życia karty

Daj jej grosik, to nie żarty

A gdy dasz jej kilka złotych

Los to ci odpłaci potem

Z kart Cyganka prawdę powie

Nasze życie słone jak słone paluszki

Nie rzadko łykamy łzę do poduszki

Nie rzadko gubimy u solanki ster

I często w kabale pik jest, a nie kier

My jesteśmy marynarze z morza łez

Nasze życie niewesołe jest

My płyniemy od zatoki do zatoki

A w zatoce czeka smutek jednooki

Zabiegany człowiek taki

Ścina drzewa, goni ptaki

Na różowo pomalować chciałby świat.

Wierzy w cuda i kabały

Zwykle szuka dziury w całym

Wierzycielom jeszcze spłaca kilka rat.

Żeby znaleźć Eldorado gotów przebyć drogi szmat

Z byle kim, byle gdzie, byle by, byle już, byle jak.

który nocą stawał w porze

i o koniach które rżały kiedy skrzypce tęsknie grały

słyszeliście że muzykę cygan wbija dzieciom smykiem

słyszeliście, że cyganki mają złota pełne dzbanki

a to wszystko z gwiazd wróżenia i z kabały i z tańczenia

Ref: Chodźcie....

3. A czy wiecie, ze cyganie

wolą mieszkać na polanie

choćby biedni, choćby głodni

głosy z przeszłości które chłonąłeś tak chętnie,

a świat nie jest już tak prosty, ty na głowie masz więcej,

szczęście łatwo znaleźć, patrz pod nogi,

i myśl na chłodno w świecie pełnym paranoi,

w świecie fobii i zaklęć i kabały,

gdzie każdy chce być luźny uśmiechnięty,

nikt nie chce być poważny,

więc stroje miny i obrażam formy,

trochę inaczej niż ci twórcy, których kochają salony,

Przed nadzieją jednak nie zamykam drzwi

Niech wróci mi głupie łzy!

Do ciebie drogę znajdę nawet za sto lat

Choć przyjdzie rzucić wszystko znów na wiatr!

I postawię ci kabałę z siedmiu kart

Byś z losem był za pan brat!

Zamknę świat w mojej małej dłoni

A żal nas nigdy nie dogoni!

Długo w noc błądzić będę z tobą

Ci, co się lubią, chętnie się czubią, to fakt.

Mówiąc najprościej, podobno miłości to znak.

Kocha się raz, potem drugi i trzeci i znów,

bo drzemie w nas tyle celów i pragnień i snów.

Kocha się raz, wierzy w gwiazdy, kabały i sny,

słońce sie rodzi nad naszą nadzieją, że teraz to właśnie ty.

Długo szukałem, aż cię spotkałem w dzień zły,

burza z wichrami i deszcz z piorunami, to ty.

Przyznaj się, trudno - było ci nudno, czyż nie?

Żeby Ci zawsze starczyło siły

Rozjaśniać wiarą deszczowe dni

Na urodziny, na imieniny

Kochana Mamo, życzę Ci

Żeby kabały pogodne były

By się spełniły dobre sny

Nie zamyślaj się, Mamo, przy oknie

Jakby całkiem zapomniał Cię świat

Jutro przyjdę i będzie radośnie -

tu się, kurtka, można zabić.

Jak się wali to się wali,

nerwy mi powysiadały,

chciałem sobie wyobrazić

jakieś wyjście z tej kabały.

Wyobraźnia w takich razach

zwykle leczy i pomaga,

Lecz i ona - pełna klęska,

odmówiła posłuszeństwa.

to się przecież można zabić!

Jak się wali, to się wali,

nerwy mi powysiadały,

chciałem sobie wyobrazić,

jakieś wyjście z tej kabały?

Wyobraźnia w takich razach

zwykle leczy i pomaga,

lecz i ona, pełna klęska,

odmówiła posłuszeństwa!

mówię co myślę i prosto w oczy

każdy tekst tobie wyślę byś nie myślał

że nasze nagrania to tylko hukowy wystrzał

wbij strzałę powtórzą to osiedla całe

wjebałeś się w kabałę

ty naubliżałeś temu co nie trzeba

gleba finałem historii

to będzie ułamek chwili nawet nie za boli

co nie trawie zimne ciało wyląduje w czarnej folii

Ci, co się lubią, chętnie się czubią, to fakt.

Mówiąc najprościej, podobno miłości to znak.

REF: Kocha się raz, potem drugi i trzeci i znów,

bo drzemie w nas tyle celów i pragnień i snów.

Kocha się raz, wierzy w gwiazdy, kabały i sny,

słońce sie rodzi nad naszą nadzieją, że teraz to właśnie ty.

Długo szukałem, aż cię spotkałem w dzień zły,

burza z wichrami i deszcz z piorunami, to ty.

Przyznaj się, trudno - było ci nudno, czyż nie?

Szkoda tylko, że ich wszystkich czeka ten sam los marny,

Zrozumienie tego, że to było śmieszne - znam to...

Więc ustalmy jedno, stary: Ja się sprzedałem.

Wydawnictwo mi kazało ułagodzić lirykę...

Tamta mogła mi narobić wrogów, w niezłą kabałę

Mogłem się wpakować, gdybym wydał płytę i wynikiem

jest to, co słyszysz teraz - album będący kłamstwem,

Od początku do końca ocenzurowany

A ty pisz dalej, pewnie kochasz być wrogiem państwa,

w rudej pozłocie

Chłodny zamglony zmierzch

ugrzązł w błocie

Ciche aleje

kabały z liści

Wiatr je rozwieje

czas ich nie ziści

Dzieje się jesień

Niekochanym mężczyznom

Błyszczą oczy wilgotne

Gdy nad szkłem pochylają

Swoje serca samotne

Choć nie wierzą w kabałę

Czasem sobie powróżą:

Mieli szczęścia za mało,

Czy też może... za dużo?

Chociaż wrócą nad ranem

Indywidualnie na życzenie upały

Wciąż smakowały te same specjały

Minerały każdej skały

Szlachetne jak kryształy

A wszystkie kabały

To tylko kawały

Gdyby czyn był godny chwały

[Fokus]

Gdyby Fokus nie był tak zarozumiały

W muzyce być w porządku, nigdy nie zawiodłem ziomków.

Za dobry powiedziałem, dedykowane

Mym ludziom ten balet, ja się wcale nie chwalę.

Co miałem oddałem od siebie to ten szmalec.

To twórczo się wpisuje, na stałe w te kabałę.

Oto nowy joyek jak i w Sun Lloret.

Na najwyższym poziomie to rapowy gnojek powie.

Warsztat unikat. Dlaczego? nie wnikaj.

Masz syf w głośnikach, z parkietu nie znikaj.

W muzyce być w porządku, nigdy nie zawiodłem ziomków

Za dobry powiedziałem, dedykowane

Mym ludziom ten balet, ja się wcale nie chwalę

Co miałem oddałem od siebie to ten szmalec

To twórczo się wpisuje na stałe w te kabałę

Oto nowy joyek jak i w Sun Lloret

Na najwyższym poziomie to rapowy gnojek powie

Warsztat unikat, dlaczego? nie wnikaj

Masz syf w głośnikach z parkietu nie znikaj

Miłość to domek z kart

Lecz chłopiec i dziewczyna

Budują z nich swój świat

Dwa niespokojne serca

Kabały łączy moc

Pół żartem, a pół serio

Rozmarza ich ta noc

Snuje się ogniska dym

Wiatr zabłąkał się wśród trzcin

Trochę mi brak, trochę mi brak, babci Ludwiki

Przed każdym zawałem stawiała kabałę słuchała poważnej muzyki

Była cnotliwa, była wstydliwa, ach jakże, ach jakże jej brak

Dziadek mój czekał wiosnę, lato, jesień, zimę

Wiosnę, lato, nim powiedziała tak.

On czekał, on czekał i widział ją we snach

Ci, co się lubią, chętnie się czubią, to fakt

Mówiąc najprościej, podobno miłości to znak

Kocha się raz, potem drugi i trzeci i znów

Bo drzemie w nas tyle celów i pragnień i snów

Kocha się raz, wierzy w gwiazdy, kabały i sny

Słońce się rodzi nad naszą nadzieją, że teraz to właśnie ty

Długo szukałem, aż cię spotkałem w dzień zły

Burza z wichrami i deszcz z piorunami, to ty

Przyznaj się, trudno - było ci nudno, czyż nie


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga