Alfabet słów:

Słowo kabina w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery k: księgowy, kwadrofonia, karzeł, kwiatowy, Koszalińskie

Kto w Polsce śpiewa o kabina ? To między innymi Arkadio, B.R.O, Chada. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Obok mnie Vestax i świat spełniania marzeń

Czy inwestycja w rap da mi gażę? Czas pokaże!

Jako mały dzieciak chciałem mieć swój mikrofon

Dziś mam go! Plus przedwzmacniacz, mikser i gramofon

Kabinę, gdzie cisnę swój rap strofa za strofą

Swoją płytę z niejedną, dobrą, gościnną zwrotą

I mam zamiar się tym jarać, chcesz - uważaj to za chore

Marzenia się spełniają, jak zbicie piątki z Wigorem

Wstaję, widzę swoją żonę i jej serca bicie

Każdy dba o interes hajs to władza

Co tak nie jest?- hajs się zgadza

Rap to bron słowa mogą zabić

Wiesz to ziom ten majk to karabin

Te kurwy z kabin są jak te kurwy w oknach

Prawda jest okropna wiesz kto proch ma

Ładować w rury to podpalać lonty

Masz wąty? a paszoł won że stad ty

Chyba rzygać mi się chcę

Mają klapki na oczach, zajeżdżają banałom.

Po co siejesz ten ferment? Nie masz do tego prawa,

Moi fani i tak już idą po moich śladach.

Mówi Chada człowieku, powiedz co z Tobą synek?

Lepiej zrób nam przysługę no i opuść kabinę.

Myślisz, że jesteś mocny, no to weź i coś nawiń

I tak pewnie nie zwróci nikt na Ciebie uwagi.

Słabi giną bez śladu, bez zapału do życia,

Pozostaje im tylko krytykować z ukrycia.

Kiedy piękna jest pogoda.

Biorę patent i wyruszam

Tam na przystań, gdzie moja dusza.

Ref: A ja mam motorówkę

Z kabiną białą łódkę.

Ja płynę nią po fali,

A słońce mocno pali.

Bo, gdy przy sterze stoję,

Niczego się nie boję.

Więc ładuje się ten przewód, które wchodzą w magazynek.

Otwieram Twoje drzwi, słyszę Ty pod prysznicem.

Idę swoją drogą, gdzie wyznaczam dochodzenie.

Tylko ślad buta pozostał, ej i nic więcej.

Zawodowo w prawej ręce, lewą otwieram kabinę.

Zderzenie wzrokiem, które znika za chwilę.

Nagle zwalnia czas gra ostatnie sześć liter.

Sześć złotych kul, sześć grzechów no i ginie.

Twoja krew na moich dłoniach wszystko się tu odegrało.

Każdy dba o interes, hajs to władza.

Co, tak nie jest? Hajs się zgadza.

Rap to broń, słowa mogą zabić.

Wiesz to, ziom - ten majk to karabin.

Te kurwy z kabin są jak te kurwy w oknach.

Prawda jest okropna - wiesz, kto proch ma?

Ładować w rury to. Podpalać lonty.

Masz wąty? A paszoł won ty stąd, ty.

Wybacz, rzygać mi się chce, jak słucham o mnie bluzgów.

Nie wiesz co jest we mnie..

Robal

Mam siłę to bilet zabije rutynę i rym mam nawinę, że sam radę dam.

Pokonam tę chwilę bo słowo to sztylet bo na majku winner zwycięży ma stan.

Jak killer wyminę zamykam kabinę i jak karabinem strzelam pif paf.

To jak w teatrze podnoszę kurtynę i robię to jakbym napadał na bank.

Pokonać się nie dam bo walczę jak Jedi muzyka mnie wspiera to nie żaden fakt.

To jak w pokerze czysta technika usłana na bitach moc moich prawd.

Bo konkurencja wymięka na plecach i trafiam do sedna jak w tarczę grot.

GRU, sprawdź to

tri, dwa, adin, grunwaldzki Alladyn

mikrofon mój karabin a FUBU to mój habit.

Przekrój społecznych drabin od najwyższych gabinetów

do porno-kabin, tak jak Icchak Rabin.

Ogarniam spojrzeniem tą betonową ziemię

Poznańskie podziemie, tu wyzwolenie drzemie.

Byt twardy, wokół kloszardy.

Kwitną komisy, kwitną lombardy

Szpady, Szpady, Szpady, Szpady bejbe...

Po chuj się łudzisz, mamisz, porzuć swoją zawiść,

Choć wrzodów się nabawisz, wiesz że nic nie poradzisz,

Gural, liryczny karabin, rap-rabin, złość swoją zabij,

Jedziemy jak konwój pełen miłości kabin,

Mówi Szpady Robin Hood, co zadymę robi znów,

Uprawiam ten lobbing swój, nie zmęczył mnie drogi krój,

Ani, stosy pod nogi kłód pośród pożogi łun,

Choć mówili ślimak, ślimak, ślimak pokaż rogi mu!

Ostatnią akmę, w windzie zrobiło klip,

A bej z jedenastego zwykle robi w niej bar,

Mam z nim kosę na śmierć, chociaż się brzydzę go,

Gdy nią jedziesz, złota zasada, nie dotykaj ścian,

Na nową wymienili starą kabinę, ale bez jedenastego zwykle leję na persa,

Dozorczyni w przedpokoju wymieniła wykładzinę,

Stara leży w windzie i wali jak szczoch z pampersa,

winda, klatka.

Tu czasem dzieją się akcje lepsze niż gry w sims,

Ty dziewczyno masznogi, masz ciało

zastępujesz kochanki i żony

Ty potrafisz tę szczęścia drobinę

dać mi chociaż jestem tak skryty

Wprawdzie mam bardzo ciasną kabinę

lecz ty znasz te pozycje te chwyty

ref ......

{parlando)

Jak po burzy słońce tak ty wróć do mnie

Dostałeś szansę, fajnie byłoby ją wykorzystać

7 rok już nawijasz, no nieźle

Trafiają słowa we mnie

Nigdy nie podejrzewałem dokąd cię ta droga zaprowadzi

Od majka do Skype, do nagrań z tych kabin

EPka w necie rok temu i to było już dość dobre

Paradoksalnie ""Haust"" a wstrzymałeś ludziom oddech

Paradoksalnie rap ciągnie twoją postać w górę

A te tłumy mas myślą ciągle jak zostać królem

1. Dobrze wiesz o czym gadam, mówiło o tym wielu

w duszy zajawka gra bez niej jak kurwa bez tlenu

opary ciężkiego dymu przesiąkają w kabinę

znowu siadasz do pisania bo masz znów nową rozkmine

chcesz poznać moje życie to poznaj ta muzykę

podwójne znaczenie często w wersach ukryte

zapisane w zeszycie na przypadkowych kartkach

To zanim jeszcze przetarłem oczka, to usłyszałem chlupanie.

Pływają buty, skórki z cytryny, karty, mydło i pety,

A w nogach krzesła z prądem falują wczoraj wyprane skarpety.

Gdy na bosaka wylazłem z koi szukając drugiego kalosza,

Wypłynął razem z paczką ""Carmenów"" gdzieś pod kabinę Cichosza.

A tak to było:

Przechył na prawo i burta wgryzła się w fale,

I zimna, sina łapa w kambuzie rozwarła drzwi i bulaje.

Wolno z przechyłu łajba wstawała do normalnego stanu,

wciąż chleb i wino.

Tu w betonie, jak w na Krecie , minus.

Wokół Babilon, napędzany ściemą jak etyliną.

I w dal siną,

liryczną kabiną.

Ja rzucam, rzucam, rzucam klątwę na twe łatwe teksty, co łamią dziatwę jak lumpeksy tekstyl.

Bo to freestyl jest najlepszy.

Co się sprzedaje ciągle wiary w to nie daję.

Rzucam klątwę na twe łatwe teksty, co łamią dziatwę jak lumpeksy tekstyl.

wciąż chleb i wino.

Tu w betonie, jak w na Krecie , minus.

Wokół Babilon, napędzany ściemą jak etyliną.

I w dal siną,

liryczną kabiną.

Ja rzucam, rzucam, rzucam klątwę na twe łatwe teksty, co łamią dziatwę jak lumpeksy tekstyl.

Bo to freestyl jest najlepszy.

Co się sprzedaje ciągle wiary w to nie daję.

Rzucam klątwę na twe łatwe teksty, co łamią dziatwę jak lumpeksy tekstyl.

wiara uciekła, więc może ją dogoń, (może...)

nagle za szczęściem, rozpoczyna się pogoń.

3

Będzie też trzecia historia, w której mnóstwo psycholotów,

zakrwawiony chłopak pod kabiną samolotu,

nie rozbił się, bo przecież ta maszyna jest na pokaz,

myślę, może się nastukał, póki nie ujrzałem noża,

chłopak miał 15 lat, może nawet trochę mniej,

znowu ""???"" z kranu woda, polała się krew,

To znowu opcja miasto, opcja miasto temat rzeka

Odnajduję w tym miejscu się najlepiej i człowieka

Widzę tu takiego, którym jestem tak naprawdę

A to miasto nocą, jest tu wszystkim czego pragne

Za kabiną z dworca i kariera, ludzie tak tu żyją

Rap tu znowu dedykuję, zagorzałym nocnym świrą

I choć za gorzałe nie oddam tego, wiesz

To lubię ją popijać, gdy samotnie chodzę gdzieś

I od dawna tak mam, nie ogarniam życia za dnia

Każdy z nich musi wciąż płacić czymś za młodość

Możesz zobaczyć, to czego inni nie widzą

Wystarczy, że uniesiesz wzrok ponad horyzont! [x2]

Chcą mieć więcej niż mają a ktoś się tym bawi

Dlatego wciąż uciekają w ten głos ludzi z kabin

Wciąż mają moc i choć już nie raz los ich odarł z odwagi

Chcą mówić wprost, że tylko bycie sobą ich zbawi

Jedni, choć już nie mogą chcą pozostać dzieciakiem

Odkrywać ten świat na nowo, inni wybrali pracę

Wokół 3 tysiące płyt ty, gdzie to może leżeć

Śledzę wzrokiem półki, sprawdzam szuflady

Gdzie ta Holandia stary? przestań to na nic

Jest tak, że granic pewnych nie ominiesz

Ale znam jedno miejsce, przejrzyj kabinę

Tam w skrytce chyba jest luz czekolada

Jest tu (jest tu), jest tu to dawaj

Ste-stuj hasana niech przedłuży dobę chwila

Relaksu by się nie skurczyć człowiek

Gdybym miał być innym ssakiem to tylko delfinem,

a jeśli się tak stanie zejdzie hip-hop w głębinę

oceanem przepłynę na Florydę po ciepło

i dotrę tam nawet przez kabinę i piekło

Jeśli miałbym być ptakiem to na pewno nie sępem

na przykład kakadu i ten leń jest tu we mnie

nie zaufam stadu każdym dniem się wciąż chełpię

fruwam pomału bo skrzydła przez to męczę

jak ten tlen się nie zmienia, tydzień w tydzień,

a na chuj ja w tym żyję?

dla smaku ja w tym żyję, dla jazzu daj mi chwilę,

na tracku, a nawinę, jak Jezus.

Mam kabinę, bez szpiegów - tu bity rządzą światem,

Brat, nie znam się na Rapie, daję flow bo to potrafię.

19 lat w klimacie tych winyli i sampli,

z czasów gdy na ośce by Cię zabili za Nike'i,

Ty nie dotykaj punchy, masz syfy jak kurzajki,

paląc więcej niż Gajos rap pak i rzeźbi

jak rad pak i Nestli z tej samej posesji

pierdol prestiż za nami ma nami reszty

a z estrad ekstra jak ekstrakt nawinę na ile mnie stać

zawinę kabinę w bletkach cios runda pierwsza

grunt podeszwa polowanie na leszcza

Skuj na leksa dorobisz na Durexach

to nie smak ukraść to już inna kwestia

mieszkam gdzie magnes łączy przeciwieństwa

Wtedy rap na nas spadł jak z nieba grad

Z Killaz'ami zaliczone studio Czad

Dąbrówka potem, małe studio - Małe Kino

Tam po parę zwrotek każdy z nas nawinął

U Camey'a spotaknie z kabiną i mikrofonem

Sprawiło, że studio stało się moim drugim domem

I od lat, zapałem do rymów aż cały płonę

I od lat Degustatora flow wciąż nie zmienione

Ref.:

Prawa kormora man aplikuje nargile, a na gibona mam tutaj drugą kabinę.

Palili my wnikliwie dymem dla mnie napiwek, o ile ten dym ma na imię SZISZA SMOKING KILLER!

To nie koniec klik klik zapalniczka płonie, smakuje mi to jak ostatni mleczyk w tym sezonie.

Na co mi tu Nikoret? Zapalniczką spalę wszystko, aby na chacie z myszką dalej

wyglądać przez windows!

Na ziemi i pod chmurą mam pióro, podejmę walkę

Każdym tanim kawałkiem, mnie nie zrobisz tym wałkiem

Bo wiem, że dane słowo przez Ciebie chuja jest warte

Możesz zabrać armię i tak Cię kurwa dopadnę

Choć mam tylko stalówkę pergamin, kabinę z majkiem

I gardło zdarte, bas, stopę, werbel hi hat

Przy membranie trzymam wartę, oczy szeroko otwarte

Uczucia puszczam kablem i jak Chada niosę prawdę.

[Refren]

Naostrzyłem bolce i pokaleczyłem palce

Brony, brony, brony, wyjmę was z obory, zabronuję pole traktorem x2

2.

Wypiłem wódy cztery, wszystko widzę razy cztery

Wsiadłem w traktora kabinę z pełnym w ręku winem

wychlałem po drodze niszcząc wszystko srodze

zajechałem pod dom i wziąłem w rękę łom!

Brony, brony, brony, wyjmę was z obory, zabronuję pole traktorem x2

Gdyby tu decydowali o meczu, to stówa, że na bank zjebali by dwutakt!

Robię to, no bo to kocham nie lubię!

I pomimo tego, że palę konopie i stale to robię to słowa nie gubię!

Z wieczora jaranie na rano kupię!

Rano zawinę gibona na drugie - podpali kabinę piroman na loopie!

Bo wiara mi tupie, że chciała osłupieć! Wpierdalam z hukiem - spada im cukier!

Wyrywam kręgi w kręgosłupie! Filozofować jak sowa nie lubię!

Szczęki od ręki wyrywam z włókien! Nogi i ręce rwę jak z kukieł!

Robię to, no bo to kocham nie lubię, a oni to czują jak kopa na dupie!

ja wożę windą chłopa -

nie płacę podatków, pije tanie trunki;

Zwrotka 1:

Towarowa, dostawcza - obsłużę ci wszystkie,

w ramach promocji dam kabinę z natryskiem;

za cztery stówki brutto - przede wszystkim

zrobię to przed kolejnym teledyskiem;

szef dał mi furę, więc gdy bak mam pełny,

odbieram rodziców z plantacji bawełny,

chuj w niego w kogo wiecie,

dobra mam kolejny przeciek że ktoś mi

obrabia dupę leje na to ciepłym moczem,

kurwa ale ja mam tupet mowie stop

ściągam słuchawki otwieram kabinę

jestem Zduno skurwysyny szczerych wersy karabinem ta.

Bo raz skażony pozostaje i wypełnia pustkę

[Stabol]

Bez tego zginę wstrzykuję to jak insulinę

Zainfekowany tym chłonę dym, odpalam tą machinę

Obserwuję jak skiny, wchodzę tu w swą kabinę

To jak paraliż, dwanaście godzin na mej skali

nie, to nie był wybór, już nie zatrzymam swoich trybów

To te wzory działają na receptory mych mimów

To te symptomy, skażone neurony od rymów

Kamili, dzięki której kiedyś wynikły te rymy, bo chciałem pokazać, że

jestem choć zwykły, to inny.

Venom dzięki za sprzęt, dwie, złotówki nie dałem, widziałeś, że

tej gotówki nie miałem, nawet tej stówki na parę tych gipsowych płyt,

żeby tą kabinę wreszcie zrobić z nich i nagrywać, co w bani.

Denver choć jesteś tam, to z nami to pij i z nami tym żyj,

a te bity ziom z Anglii nam ślij.

ref.: I know now, I feel it

have you in own makes me feel and I dreamin'

I spróbuj mnie zatrzymać - Morda na dół, pierdol się

To jest południowy flot, nie jestem żaden hastlan

Nie robię kurwa rapu po to, żebyś ziomek klaskał

Mysłowicka walka od bajkla z mikrofonem

Nie będziesz lepszy niż ja - Kabina drugim domem.

Nasłuchałem się już wiele wątpliwości na mój temat

Ty chujem, mi to spływa, zaczynałem sam od zera

Nadal piszę te zwrotki, nadal te wersy składam

Co najwyżej synek możesz sobie papą gadać

To nie koniec, dopiero zaczynam walkę o tron,

mówią, że jestem za młody, wykoszą mnie szybko stąd,

gówno prawda z wersów płynie moja magia,

kabina moim domem, mikrofon pancerna tarcza,

stuprocentowa zajawka popierana przez mych ludzi,

nastawiłem na czas budzik, więc pora bym się obudził,

ty zetrzyj kurz z oczu i powiedz jaka jest prawda,

kto bije ich tym stylem a serce odda za majka,

""Dejan, fałszywcu Ci pojadę""

Ha, i jak zawsze odjebał żenadę,

To jest Anton, jesteś pokryty kurzem,

A ja mam lepszą jakość na moim szurze,

Na chuj Ci, kabina, mikser, studio, przełączniki,

Jak na mic'u jesteś zero, jesteś nikim...

Punkt ksero? Maciek, już w ogóle jest chory,

Sam zapierdalałeś do Hiszpanii na pomidory.

No powiedzcie, jak sie czujecie gbury?

tępe łępy, myślą że jestem jebnięty

ja mam patenty, RAP wkręty to bezpieczeństwa wentyl

dla odętych mam w sercu RAP elementy

stare jak dęby, z Rogalina

to pro kabina w jej słowa wbijam, za oknem sroga zima

tak środa mija, na ryju sroga mina, życiowa droga mima

mówią że boga nima to paplanina zerżnięta od Gagarina

Mr. Dobalina, Mr.Bob Dobalina

ref.

Gural - rymów maszyna, dalej pocina

jak pociąg na szynach, żaden tryb się nie zacina.

Chcesz mnie zatrzymać? To chyba kpina! Przeginasz!

Tu się zgina pierdolony dziób pingwina!

Tekstów kombina, liryczna kabina

me życie tkwi w rymach - to ma hemoglobina.

Nie moja wina, że los jest jak angina - groźnie się kończy,

choć niewinnie się zaczyna.

Chcesz blichtru i śmiechu? To idź do kina!

(spierdalaj!) widzisz to jak ja właśnie tak tak to widzę

Dudek:

Jestem tu dwa zero jeden trzy bez zamułki

studio start skołuj ze cztery bibułki

kabina dwa monitory polki puste dwie

mikrofon dzwoni domofon kto podbija wiem

Czaha ostro nakręcony obok już prowadzi trening

oddam serce tej muzyce już oddałem nic nie zmienisz

po to jestem na tej ziemi tak coś kurwa czuje

1. EPIS:

Coś Ci powiem przyjacielu wszystko siedzi w twojej głowie.

Na zły nastrój szukasz szczęścia w najbliższej osobie.

Taka spowiedź jest przed wami , konfesjonał to kabina.

A mikrofon siedzi cicho chce wysłuchać swego syna.

Twoja wina to pesymizm szukaj celu w dobrych rzeczach.

I uśmiechnij się do siebie no bo ile można czekać.

Powiedz co Cie boli w duszy mów otwarcie o uczuciach.

Baty i gnaty, igły, loty i slipmaty

A tak poza tym, to nic poza tym, kumasz klimaty

Ty jesteś kumaty, a ja jestem nie kumaty

Pisane na kolanie tekst za tekstem, dwa światy

Stoję, kabina, czas się zatrzymał

Odpływa adrenalina, to jest tak, ja zaczynam

Pękają szyby, weź się nie napinaj

To jest to miejsce dla prawdziwych - studyjna kabina

Finał, pot, krew, łzy, rymy, ślina

[Intro]

Gospel 2222

Kolejny laaf, magiczna kabina

Zielono, czerwono... Wiele!

Gramy dubstepy, okradamy sklepy!

Rozpierdalamy witryny! Skurwysyny!

Nie możesz być spięty jak spinacz do bielizny!

Jeśli nie jesteś mną nie rozumiesz tych słów

Stary odcinał linę z synem, łzy spłynęły na skrzynię

Miałeś wszystko straciłeś, serce pokrył nam chłód

Był ze mną zawsze gdzieś na głośnikach jak Boot Camp Click

Majk, kabina, pieprzony konfesjonał

Co wieczór żegnam świat, nie wiem czy powitam świt

Tłumię krzyk, który co noc mówi mi, że to już pora

Był ze mną ciągle, wsadziłem dupę w wagon

Mała drużyna, wielki plan, jestem już blisko

Wiec kiedy łżesz, popatrz w serce na stertę prawd

Potem głębiej i sprawdź czy masz tam więcej kłamstw

Jeśli tak, jak najprędzej je spal

Dlatego mi serce płonie stale

Przy mikrofonie, kabina moim konfesjonałem

Co prawda, to kłamstwo, że kłamię tu dalej

Okłamując Cię, że nie masz kłamać więcej - kłamałem

Często oszukujemy bliskich jak kurwy

Jak pizdy, jak masz znowu kłamać to stul pysk

Pamiętam jak zbierałem na pierwsze Adidasy (CHWDP)

Koszulka Clinic w modzie to były te czasy

Ja w targowej podrubie ważne że z przekazem

Chuj w dupe psom dzisiaj wszyscy głośno razem

Dzisiaj biórko kabina na ścianie pierwsza płyta

Głośno beat gra rzeczywistość słowa chwytam

O zdanie nie pytam bo robię co uważam

Mówią że za dużo kurwiam ale ja na to nie zważam

Głuszę swą idee świat ludzki opisuję

[Joka]

Ja (ja) zaczynam, oto moja kabina

Tu się wchodzi, naciska, ogląda się z bliska

Dziś wszystko, co daleko i blisko

Joka, foka, sroka

O.K., nieważne, każdy tu ma jazdę

ślpy amor z drzewa smieje się że znów się nie udało.

Nie szukam dupy na siłę, bo nie mam siły na dupy

a napis ""krycha tu był"" nie znajdziesz na cyckach z dupy.

Tyle chudych lat mija i ja nijak mam, sie wbijam

tam gdzie kabina nawijam tym bardziej gd wena sprzyja,

z przyjaciólmi dzielę ten teren ten bas codzień

wiem o nich wiele oni o mnie ziom niewiele.

"

Jestem tułaczem graczem nie inaczej raczej rap działaczem na podkładzie za lat parę już dekadę patrz

Wciągamy flagi na maszt jak (???)

Dzisiaj wypływamy w podróż dziś po bitach siemano witam

Kiedy wchodzę na bit odpalam karabin końca nie widać

Kabina pęka w dźwiękach krążę po orbitach

Jak satelita to ta zajawka non profit

Wyruszam ty robisz sensację ja rap w miasto puszczam

W tym jest dusza 2 0 1 2 to wyszło ze mną Nysa K L B P do N WWa Białystok

(Matys)

Robię swoje, osiągnę co chcę, mam tego jasno iść

Dzwoni Mumin mówi, że studio na siedemnastą

Jestem już w kabinie z wbitą jedną szesnastką

Stóje przed mikrofonem i doceniam życia wartość

Ja i kabina to jak (?)

Myślami wewnątrz siebie wyciszony bardzo

Wychodzę ze studia, pozdro, nic ponad to

Biorę głęboki wdech i zatapiam się w to miasto

I zatapiam się w to miasto,

Trzy - jak życzenia, które nie spełnią się nigdy,

Ale kocham o nich marzyć bo to pomaga mi żyć dziś

Cztery - jak cztery takty na cztery wersy

Pięć - dla każdego co chce wersy dopieścić

Sześć - tyle metrów kwadratowych ma kabina

Tu, gdzie styl tworzy wers a wers tworzy klimat

Siedem - jak Siedem Cudów Świata, dziedzictwo

Bo ósmym cudem dla mnie przez te lata był hip-hop

Dziewięć tysięcy kilo od Nowego Jorku

Bo rozum twój został gdzieś pod sklepem z dziwką.

Raz! Dwa! Po trzecie wyjdź stąd

Masz! Rap! Co zmiecie Cię pizdo!

Jak w duecie Kliczko szybkość ciosu plus siła

To dla osłów drabina pełna boksów, kabina

Dla fachowców orbita co wiesz many ob rękach

Dla ciebie słuchachać bębnów samych to udręka

My luz mamy w dźwiękach póki co mamy nie pękaj

To tylko pisenka w kategorii rap hip-hop


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga