Alfabet słów:

Słowo lilia w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery l: Lew, legato, legalność, Lean, luźniutki

Kto w Polsce śpiewa o lilia ? To między innymi AdisOn, Dziecięce Przeboje, Kolęda. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Kiedy dzień, kończy się

Do łóżeczka pora

Mama śpiewa cicho mi

Luli, luli, Lola

Lili, laj, lili, laj...

2 Zwrotka:

Lubię kiedy konik mój

W świat mnie niesie żwawo

By do zamku wrócić w mig

W ciemnej szopie Maria miła

tuli do snu Dziecię.

Ref.

Luli, la-a-aj, lili, lili, lili laj,

lili, la-a-aj, lili, lili, lili laj, lili laj.

Pochowały się ptaszęta

w ciemnej szopie pod strzechami.

Dzieci śpią w łóżeczkach.

Zaśnij, prosi Matka Święta,

jest tak wiele pytań a odpowiedzi wciąż nie ma.

Za oknem pada deszcz , ja siedzę piszę wersy

powiedz czemu jak jest dobrze to nagle wszystko się pieprzy?

Nikt nie ma prawa mówić Ci, że jesteś nikim

widzisz, spełniam marzenia, choć dawno mnie skreślili.

Zamiast wracać do przeszłości ja wolę patrzeć w przyszłość

zapamiętaj jak mocno wierzysz osiągniesz wszystko..

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki,

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

Dziecina się kwili, Matuleńka lili

w nóżki zimno, żłobek twardy, stajenka się chyli

w nóżki zimno, żłobek twardy, stajenka się chyli

Matusia truchleje, serdeczne łzy leje

O mój Synu, wola Twoja, nie moja się dzieje.

w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła

Nie ma kolebeczki, ani poduszeczki,

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

We żłobie Mu położyła siana pod główeczki.

Dziecina się kwili, Matuleńka lili

w nóżki zimno, żłobek twardy, stajenka się chyli

w nóżki zimno, żłobek twardy, stajenka się chyli

Panienka truchleje, a mówiąc łzy leje:

O mój synu! Wola Twoja, nie moja się dzieje

Czy się taszyzm utrzyma czy też raczej pogrzebie?

Czy ty czujesz jak kosmos nas ogarnia i wsysa

A Izydor tak pisze, jakby wcale nie pisał?

Karol, jak produkować można prąd?

Karol, gdzie wymyślili prosty kąt?

Karol, Karol, Karol, Karol

Masz, czego chciałeś, Karolu

Dziewczynę jedyną na sto

Co zamiast taniego nastroju

Zobaczył ją tak bardzo blisko,

Tak naturalnie, przepiękną Lili,

I zapamiętał kolor, wszystko,

Już zakochany był, tak zakochany był!

Na jego oczach było lśnienie,

Kolory, barwy i jej odcienie,

Jak powietrze jest im potrzebna.

Każdy nosiłby głowę w chmurach

By zapomnieć o tym, co było.

Piszą wiersze o różnych bzdurach

Na papierze z różą lub lilią.

Zapatrzeni w zachody słońca

Z duszą dziecka, co nie chce dorosnąć

Mogą słuchać ptaków bez końca

I odradzać się z każdą wiosną.

"

Ludzie, gdy poczuli strach

Zaraz wymyślili dach

Kiedy wyszło,

że nie każdy o tej samej porze może

być pijany

no to wymyślili ściany

Po złote kropki do słonka

I choć złotych nie dostała

To tak sobie zaśpiewała

Ref:

La la lala lili nie będziemy się martwili

La la lala lili będziemy sobie marzyli.

La la lala lili nie będziemy się martwili

La la lala lili będziemy sobie marzyli.

Poszły cztery kury

Gdy śliczna Panna Syna kołysała,

Z wielkim weselem tak Jemu śpiewała.

Lili lili laj, moje Dzieciąteczko,

Lili lili laj, śliczne Paniąteczko.

Wszystko stworzenie, śpiewaj Panu swemu,

Pomóż w radości wielkiej sercu memu.

Lili lili laj, wielki Królewiczu

W Ameryce wymyślili jakieś wiadra

Na wieść o tym moja Ziuta z krzesła spadła

No bo ponoć są to takie specyfiki

Po nich chłop jest w łóżku niczym ogier dziki

To dla ciebie wymyślili boś niemota

Ty jak deszcz który myje moje dredy

Ty jak góra Syjon najpiękniejsza wtedy

Gdy jak jej stoki w promieniach słońca

Podobno zimna ale dla mnie gorąca

Moja wodna lilia w świetle księżyca Jah

Dla mnie jesteś lwicą u boku swego lwa

Moją muzyką, moim wiatrem w skrzydłach

Dla Ciebie dziś złoto, mirra i kadzidła

Skarbie ile to już lat będzie mijało

ach Safo bo inaczej przestanę cię kochać

pokaż się wstań z łóżka wyprostuj wymodlone ciało

i wyrzuć te natrętne szaty z Chios

i wykąp się jak czysta lilia

a Kleis niech przyniesie olejek cedrowy

nową szafirową suknię włóż i płaszcz purpurowy

a gdy ty będziesz się ubierała

uplotę dla twych włosów kwietne wianki

Zupełnie jak wyrzucam gwizdki

Też jak (???) 50 stanów nawet nie zamieniłbym

Na jedną Wa-we zdaje se sprawe

Jesteś tu i teraz wszystko ułóż

Bo nie wymyślili czasu wehikułu

BC & SETKA

Gdybym mógł cofnąć czas

Też byłbym tu gdzie jestem

Na tej scenie z tym mikrofonem

I jeszcze do tego szczerbata.

Kochała się we mnie Cecylia,

Pachniała jak zgniła wanilia.

I nocą i dniem nic tylko się żeń;

Ja byłem jak złamana lilia.

Kochała się we mnie Ksenora.

Dręczyła mnie ciągle ta zmora.

Nie mogłem już żyć, nie mogłem już pić,

Przez tego babskiego potwora.

pozostawić cierpienia, wszystkie tiki nerwowe

nikt już w niego nie wierzył, ocean go pochłonął

też przestał wierzyć w siebie, ufać innym osobom.

On przez natłok tych wrażeń stał się innym człowiekiem

bliscy go przekreślili, dzisiaj nic o nich nie wie

kiedyś dali mu dłoń, świat stał przed nim otworem

zawsze było coś nie tak, nie radził sobie w szkole.

Znów inne otoczenie, zawieranie przyjaźni

to nie on był tym gorszym, choć nie płynął na fali

Uważaj brat mnóstwo dwulicowych szmat

Chcieli dać szach mat , szuje zawistne

Upadłem i wstałem teraz chcę rozjebać system

Na serce ma bliznę i poczucie winny

Robisz coś całe życie by w minute to skreślili

Z rapu mego kpili teraz mają mętlik w głowie

Mam ich za debili uświadomili to sobie

Coś się zasmucili nie wierzyli , że to zrobię

Coś się uciszyli , a ja jeszcze jedno powiem

No więc Typek witam serdecznie

Jak się w to wsłuchasz poczujesz się bajecznie.

Ej! Nawijam o sobie ,bo tylko to mi zostało

inni mnie zostawili nazwali tępął pałą

Skreślili mnie dawno

Ale ja to pierdo** Robie tylko swoje

Teraz siedzę w ciemnym koncie

jak moje serce i pisze to jeszcze,

Może to mi w życie wyjdzie.

Zapiszemy myśl przewodnią

Nigdy się nie zrozumiemy

Sobą nigdy nie będziemy

Smutne – tylu z nas się myli

Oni nas tak wymyślili

Lili, Lili, uwierz mi:

Lili, Lili - tylko Ty.

Tam, dokąd idziemy na pewno jest słońce.

Tam ptaki o świcie zaproszą na koncert.

Tam niebo pogodnie się schyla nad drogą.

Ja się doczekam tego dnia, gdy zamiast głupot schrypłych

nie zawiadowca, lecz ktoś z nas, tak powie głosem zwykłym:

„Na co my tu czekamy stłoczeni niby owce?

Dokąd my wyjeżdżamy? Niech jadą zawiadowcy:

ci, którzy wymyślili pociąg, co iść nie może!

I życie zamienili … w prowincjonalny dworzec!

Więc na tobołku siedzę swym przed wielkim megafonem

I słucham, co tam charczy mi (?), nim będzie objawione

Wiem, że doczekam tego dnia, gdy zdejmą megafony,

Trzynastego grudnia roku pamiętnego

Wykluła się WRONa z jaja czerwonego

Moskale radzili w końcu wymyślili

No i stan wojenny w Polsce ogłosili

Ludzie się buntują walkę podejmują

I te wszystkie WRONy z czasem upolują

Hej wszyscy Polacy wraz głowa do góry

Wszyscy czujemy wstyd do siebie

Nienawidzimy się także

Wymyśliliśmy środki różne

Żeby nawzajem wytłuc się

Tak bardzo wszyscy się staramy

Tak wytężamy wszystkie siły

Tak bardzo innym pomagamy

i za chwil kilka piosenka gotowa

wybieram numer Mariusz odbiera

co chcesz człowieku po nocy umieram

przez kilka minut się sprzeczaliśmy

i nazwę Delect wymyśliliśmy

Refren: ...

Dociera do ciebie co niestety straciłeś. Wiesz, że wiele spraw tylko ty bez sensu spierdoliłeś.

Nerwowo spoglądasz na swój telefon. Czekasz czy się odezwie, czy usłyszysz głuche echo.

Kolejna seta. Twoja twarz zmartwiona. W oczach widać łzy, chciałbyś wtulić się w jej ramiona.

Problem za problemem, nic się nie układa. Praca, dom, szkoła.

Nie masz siły by wszystko naprawiać. Ludzie cię skreślili, spisali na straty.

Wczoraj znowu się upiłeś by zapomnieć by przebaczyć.

(niezrozumiałe) wciąż prawdą i nie powiesz o mnie nic. Kiedy widzę moje życie słyszę bit, robi się syf.

Kolejny wieczór, kolejne plany bez podstaw. Mijasz ludzi na ulicy i ciężko tym planom sprostać.

W głowie pytania czy ja znam odpowiedź na nie.

Gdy śliczna Panna Syna kołysała,

Z wielkim weselem tak jemu śpiewała.

Lili lili laj, moje dzieciąteczko,

Lili lili laj, śliczne paniąteczko.

Wszystko stworzenie, śpiewaj Panu swemu.

Pomóż w radości wielkiej sercu memu.

Lili lili laj, wielki królewiczu,

W który dziecię owinąwszy, siankiem je okryła.

Nie ma kolebeczki ani poduszeczki.

We żłobie mu położyła siana pod główeczki,

We żłobie mu położyła siana pod główeczki.

Dziecina się kwili, matusieńka – lili.

W nóżki zimno, żłóbek twardy, stajenka się chyli,

W nóżki zimno, żłóbek twardy, stajenka się chyli.

Matusia truchleje, serdeczne łzy leje.

„O mój Synu, wola twoja, nie moja się dzieje.

Świadomie skazuje się na wytykanie palcami

Nie chcę tracić czasu (x2)

Nie mam na to czasu

Przede mną tysiące norm

Które wymyślili przodkowie

Wybaczcie mi moje pragnienie dążenia do szczęścia

Zrozumiałem wcześnie jego szlak -

nie mając prawa do własnego życia

Ciągle wbijam w to co wpisują te łyski w portale,

Dalej pcham ten rap, nawet jak zyski są małe,

Może zrobiłem progres, ale przede wszystkim dojrzałem,

Dostałem wiarę (wiarę), z każdej triumfu chwili,

Żeby teraz śmiać się w pysk wszystkim tym, co mnie skreślili,

Mam cel (cel), podążam do niego z pasją,

By ta ksywa zawsze kojarzyła się z determinacją,

To własna decyzja i wcale nie była trudna,

Choć nawet nie mam pojęcia dziś na jakie pójdę studia,

Chce a nie musze z animuszem, głupotę w zarodku duszę,

Ruszę słońce zmuszę Ziemię aby odsapnęła chwilę,

Żyje tu gdzie żyje nie wśród famfar harmonijek,

Tu gdzie Biblię zamieniłem we własną homilię,

W chwasty lilię, rozsiewając kiłę, stawiam zbiorową mogiłę,

Zegar bije, serce zaczyna ustawać, zieloną milę,

minę tu na czworaka, może będę płakał na sam koniec,

Wciąż powtarzam sobie, że niczego się nie boję,

Przy swoim tu stoję to weszło w krwiobieg i mam to w głowie

Wolimy znać świat zza kurtyny; czerwona pigułka

W wilczej skórze kroki przez bezsenność

Zakochani w naturze przynosi słodki sen nerwom

Muzyka miasta układa pijane ballady

Po za systemem wymyśliliśmy swoje zasady

Feniks nie umiera, koty żyją razy 9

Słowo nigdy się nie ściera zapisane na papierze

Patrzę w niebo, księżyc zaprasza do tańca z nimi

Z całych sił próbuję pozbyć się kagańca

Gdy śliczna Panna Syna kołysała,

Z wielkim weselem tak Jemu śpiewała.

Lili lili laj, moje Dzieciąteczko,

Lili lili laj, śliczne Paniąteczko.

Wszystko stworzenie, śpiewaj Panu swemu,

Pomóż w radości wielkiej sercu memu.

Lili lili laj, wielki Królewicu

emocje, ale to czego nie widać to siedzi najmocniej

mam od dziecka ten wyczulony poznawczy zmysł

wypieram pierwsze wrażenie , szukam drugiego dna

tak jak różnią sie od siebie dwa nukleotydy

tak różnie sie ja od tych co mnie przekreślili

Zobaczył ją tak bardzo blisko

Tak naturalnie, przepiękną Lili,

I zapamiętał kolor, wszystko,

Już zakochany był, tak zakochany był!

Na jego oczach było lśnienie,

Kolory, barwy i jej odcienie,

Godzina dziesiąta wybiła na zegarze

Ja sam jak palec siedzę w barze

Otwieram butelkę chmielowego trunku

Zgadnijcie co piję ja nie mówię o gatunku

Trunek ten dawno mnisi wymyślili

W klasztornych celach sami go tworzyli

A teraz rozbawia on cały świat

Każdy kto go pije to jest mój brat

A szczególnie kochają go właśnie studenci

Wsączyłaś się przez okno szczelne

Śnieżnym i kruchym białokwieciem...

Kurzy śnieg mokry

Muślinowy

Jak lilia w przezroczystej dłoni...

Okryj

Mnie płaszczem siwym szronie

Otul obrusem swym lodowym

Rano

Jesteś już przegrany, przekreślili cię

Nieważne co robisz i co zrobić chcesz

Za to jaki jesteś nienawidzą cię

Musisz stąd uciekać zanim dorwą cię

Uciekaj, uciekaj

"

Bosski

Jebane media oskarżają nas o

Pranie mózgu młodemu pokoleniu

Zarzucają że to my wymyśliliśmy modę na

Jebanie policji i nienawiść do systemu

Ref.

Walcz, walcz z systemem

Walcz, walcz z systemem

To nie ludzie wymyślili Boga

To Bóg stworzył świat

To nie ludzie wymyślili Boga

To on stworzył nas

Źródłem życia jest życie

Lecz za parę złotych sprzedacie każdego

Kto z was, Braci, się odważy

Prawdziwego coś powiedzieć

Powtarzacie tylko ciągle brednie

Które sami wymyśliliście

Dzień za dniem z Waszych ust

Płynie wciąż rzeka bzdur

Armia Judasza! Nóż wbity w plecy

Tchórzowskie psy - już wiem, kim jesteście

Czy podbijać ludzi z wyższym wykształceniem statystyki?

Chcesz mieć dobrą fuchę? Musisz mieć wtyki!

Dużo własnej pracy i samo krytyki

Nie zawsze wystarczą, by były wyniki,

Choć nas już przekreślili, postawili krzyżyki,

Tym większa motywacja, by pokazać kto jest nikim.

Łyse, tłuste garniaki myślą, że chcesz być taki,

Tak myślą tylko łaki, wyznacznikiem kto jest jaki

Ma być hajs! Tępaki pogubiły szlaki

jestem jedną z wielu monet

gdzie wycieli mnie z metalu

obrobili mi krawędzie

wytłoczyli oczyścili

jakąś wartość określili

i wcielili mnie do armii

ale teraz skaleczony

mam dwie dziury w swoim ciele

już nie jestem w dobrym stanie

papierosy już mi nie smakują

wóda jakoś miażdży mi wątrobę

specjaliści w białych kitlach atakują

gnoje wymyślili mi chorobę

a za oknem wiosna która nie nadchodzi

garść tik-taków łykam do śniadania

potem leżę obojętnie nic mnie nie obchodzi

i tak wciąż do rana

Miły, w zapomnienie pójdą chmurne dnie

Spójrz, słońce dla na jaśnieje

Do nas się śmieje

Świat

(tu następuje parahiszpańskie wykonanie Chóru Dana tekstu Lili Friedmanówny)

Nadciągnęły chmury zła, zaczął padać krwisty deszcz

Młodzieńczy wiatr się zerwał, stawił opór siłom tym

Ich ołtarzem Wieża, pomnikiem jesteśmy my

Archanioły śląskiej ziemi

W naszych sercach lilia lśni

Archanioły śląskiej ziemi

Wierzymy też w lepsze dni

Archanioły śląskiej ziemi

Weźcie nas pod skrzydła swe

temu chłopcu, co leży gdzieś w polskiej sali.

Choć mowia ze nadzieja umiera ostatnia,

i twierdzą, że to tych glupszych matka,

ze jej obecnosc nie ma wplywu na realia,

i jesli ją skreślili, to czemu nie umarła?

I mówią, że w sercu niosą ją tylko naiwni,

nie słucham ludzi, oni są tacy dziwni,

komu zaufasz? swoim pragnieniom czy bliźnim?

nikt niż ty sam lepiej nie zna twoich myśli.

Powiedzą czemu w domach z betonu miłości nie ma

Bezsilne krzyki latami wsiąkają w ściany

Truje zbrojony azbest i wzajemna nienawiść

Pekińska Świątynia Nieba powie o rozwoju

I co gdyby Chińczycy nie wymyślili prochu

Dziś kule na frontach nie mają narodowości

W tych miejscach Bóg ze wstydem odwraca oczy

Chrystus ze Świebodzina, nowy król Polski powie

Czemu ten naród trawi mania wielkości .

To cała prawda, i tylko prawda,

wystarczy dobry bit i czysta kartka .

Wystarczy wiara ziomuś, że Ci się uda

musisz wierzyć w swoje siły nie liczyć na cuda.

I pierdol tych którzy dawno cie skreślili,

lepsza garstka od tłumów tych którzy wierzyli

W Ciebie i wierzą do tej pory,

tu dla was na tej płycie oddaje honory.

Rychu dał patronat,Hirek puszczał w radiu trójce,

choć nie masz szans ja mam nadzieje

szczęście potrafi docenić chyba tylko ten kto w swym życiu miał

tak wiele parszywych chwil ze nie zliczy nikt

gdzie każdy ruch to szach i mat

gdy wszyscy już skreślili Cie i w ogóle zdołałeś stanąć na start

Gdy patrze w dal to nic nie widzę

gdy zerkam wstecz to czasem się wstydzę bo mogłem zrobić choć trochę więcej

ze tak naprawdę mam czyste ręce

szczęście potrafi docenić chyba tylko ten kto w swym życiu miał tak wiele parszywych chwil


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga