Alfabet słów:

Słowo lima w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery l: lesba, lenny, liczebnik, l., Lipton

Kto w Polsce śpiewa o lima ? To między innymi Aro, Cinq G, Cinq G.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Pokochałem panią gdy pierwszy znak dostałem

Teraz jasnym dla mnie jest, że tylko na to czekałem

Pokochałam pana gdy w drodze się minęlim

Teraz jasnym dla mnie jest, że życie z panem podzielę

To był świat pełen niesamowitych uczuć

Pamiętam, pierwsze spojrzenie i klimat tamtego klubu

Wirująca postać jak płatki śniegu, a w nos szczypał mróz

ORAZ IN - NYCH RZE - CZY - STO

CINQ G CINQ G CINQ G CINQ G DA CI TO

GRANDE PE:

ZIM ZIMMA, DZIŚ NAS NIKT NIE ZATRZYMA

BO MAM WERSY PIĘKNE JAK ADRIANNA LIMA

A KLIMAT JEST POZYTYWNY JAK NIGDY DOTĄD

NIE PYTAJ KTO TO: BWOY, OTO

JEDYNY, NIEPOWTARZALNY SKŁAD CINQ G

MISTA PITA, FILIP, DOKTÓR, GRANDE PE

ORAZ IN - NYCH RZE - CZY - STO

CINQ G CINQ G CINQ G CINQ G DA CI TO

GRANDE PE:

ZIM ZIMMA, DZIŚ NAS NIKT NIE ZATRZYMA

BO MAM WERSY PIĘKNE JAK ADRIANNA LIMA

A KLIMAT JEST POZYTYWNY JAK NIGDY DOTĄD

NIE PYTAJ KTO TO: BWOY, OTO

JEDYNY, NIEPOWTARZALNY SKŁAD CINQ G

MISTA PITA, FILIP, DOKTÓR, GRANDE PE

aż będziesz to składał z precyzją jak chirurg

Minus, dla tych co wyzywają mnie od dziwek, durnie

chyba dlatego, że jadę na pełnej kurwie

Wiesz, że umiem i nie muszę się spinać

reszta chyba myśli, że jest w Peru, bo szuka Lima

Nie muszę zarywać nocek, by dać te wersy

jak onaniście, wychodzi mi to od ręki

To tworzy kolektyw do takiego stopnia,

że te związki frazeologiczne nie mogą się rozpaść

Ref: Mam przede wszystkim pozytywne myśli

Nierozechwiane przez twardy wyścig,

Jak słońce wstanie dla twoich bliskich,

Ja mam pytanie czy wstanie dla wszystkich?

Są przede wszystkim pozytywne myślim

Mam je w planie jak chlanie whisky,

Mam swoje zdanie na temat wszystkich i mam drugie pytanie,

Co będzie po wszystkim? x2

By nakarmić moją spragnioną duszę,

Łoju z pod pachy, mleka z małych piersi,

Sromu z pochwy, krwi z dziewiczej błony,

Widzisz jak cieszy się nasz Bóg Bafomet,

Gwałcąc kolejną ofiarę swym koźlim penisem,

Spróbujmy i my spłodzić dziecko przeklęte,

Niech narodzi się by umrzeć od kapłańskich noży,

Moja dusza karmi się sokami dziewic,

Rozkoszą Bafometa jest krew niemowlęca,

bo my tu zabawimy się..!

Tu każda jedna ma jak widać z gimnastyki pięć

i trzeba parę mieć jeżeli na całość ma się chęć

i gwarantuje wam dam z siebie wypruć kilka żył

bo mi nie grozi już abym za oślim biurkiem tył

i jeśli nie wiesz co jest grane, lepiej lokal zmień

bo my tu zabawimy się....

Noc zapada, na co komu sen? Jutro wolny dzień

a my, a my za ba ba bawimy się...!

Jeśli na całość ma się chęć

I gwarantuje wam

Dam z siebie wypruć kilka żył

Bo mi nie grozi już

Abym za oślim biurkiem tył

I jeśli nie wiesz, co jest grane

Lepiej lokal zmień

Bo my tu za-za-za-za-za-zabawimy się

Ref. Noc zapada, na co komu sen

A potem - popatrzcie - kto w ciszy rozrabia,

Kto łazi po jezdni i torze,

Ten wyższy - ubrany - to, proszę was, hrabia,

Ten goły - to, proszę was - bożek.

Tra lim, tra lum, tra la,

Nasze kochane pomniki dwa.

Pa pam, ta ram, hoc hoc,

Chodzą po Rynku w każdą noc,

W każdą wrocławską ciemną noc.

"

Aha, to jest tak brat

Adrenalina mixtape, Kajfi na micu /x2

To jest aDREnalina a nie Adriana Lima

Na bitach doktora Dre tutaj Adrian nawija

To nie Santa Maria bo ja w panczach zabijam

Mój język klei flow, jakbyś blanta zawijał

Ziomy pytają kiedy nagram to gówno

W beznadziejnym ataku na hiszpańskich dział rój,

Torrey Venser Green Villar w ostatni szedł bój

Derry Down… x8

Gnany sztormem na zachód w swój kolejny szedł rajd.

Od New Albion pod Limę jego ship Golden Hind.

Na hiszpańskim wybrzeżu siał zniszczenie i śmierć,

pływał w barwach imperium, zwał się sir Francis Drake.

Derry Down… x8

Chociaż czas ciepłym płaszczem okrył cień tamtych dni,

jeśli wiem co jest za nim,

być nie mieć, żyć nie chcieć

to jak chrzest dla wybranych

bez granic to nasz zamach na klimat,

to jak Bahamadia w rymach, z ryja Adriana Lima,

trzymaj ten prestiż jak pierwszy to chcesz być,

znalazł się Ojciec Chrzestny dla Dzieci Bullerbyn.

Brakuje Ci luzu możesz rap zmielić z Hejzem,

dla mego mózgu guzów działa jak Kelly Hazell

Tego zdziercy i oszusta,

Czyżby nie miał już do kogo dzisiaj iść?

A Mateusz to wyczytał z oczu Pana,

Postanowił wynagrodzić krzywdę, zło.

""Jeślim kogoś skrzywdził z ludzi,

To podwójnie wynagradzam,

A ubogim pół majątku mego dam.""

Teraz widzę już przed sobą nową drogę,

Muszę zatrzeć tamtą starą, pełną plam.

BeDe:

Dajesz dajesz dzieciaku! W Tobie nadzieja,

ratuj sztukę rapu kiedy zacznie umierać.

Fachu fason trzymaj, bądź jak żywy brylant

jak w kanarków ataku Luis Nazário de Lima!

Choć wokół klimat jak na faveli w Rio,

twa sztuka ceny nie ma tak jak wiara i miłość.

Wiedzą Ci co żyją za półtora koła brutto,

choć trudno oblegane studio.

Wiele jeszcze przed nami - pokonuję drogę

o wiele więcej za nami - tego nie powiem

wiele jeszcze przed nami - pokonuje drogę

o ile więcej za nami tego nie powiem.

Miałem sen, że jestem w zajebistym świecie, miałem wszystko czego chcę, jeśli mnie rozumiecie. Permanentny zachód słońca, kobiety jak marzenie, kolory wyraziste odcienie i nasycenie, wszystko za friko gratis i tylko dla mnie, było ciepło, fajnie, palma przy palmie, błękitne, miękkie fale na fioletowym tle, a małe, białe kraby chodziły bokiem gdzieś. Pomarańczowe ptaki latały parami, Adriana Lima i Gisele nago z owocami, cały kalendarz Pirelli uśmiechnięty do mnie mile, serce mi stanęło, spocony się obudziłem, bo zrozumiałem jaki byłem tam samotny, a bez was bliskich taki raj jest nieistotny. Wole z wami w szarym tym betonie być, razem odnajdziemy plażę żeby lepiej żyć.

Wiele jeszcze przed nami - pokonuję drogę

o wiele więcej za nami - tego nie powiem

wiele jeszcze przed nami - pokonuje drogę

o ile więcej za nami tego nie powiem.

kolory wyraziste odcienie i nasycenie,

wszystko za friko gratis i tylko dla mnie, było ciepło, fajnie.

Palma przy palmie, błękitne, miękkie fale na fioletowym tle,

a małe, białe kraby chodziły bokiem gdzieś.

Pomarańczowe ptaki latały parami, Adriana Lima i Giselle nago z owocami,

cały kalendarz pireli uśmiechnięty do mnie mile,

serce mi stanęło, spocony się obudziłem,

bo zrozumiałem jaki byłem tam samotny, a bez was bliskich taki raj jest nieistotny.

Wolę z wami w szarym tym betonie być, razem odnajdziemy plażę żeby lepiej żyć.

dzisiaj stanąłem na nogi, to moje drugie podejście,

do zasranej perspektywy, i pieprze szalone brednie,

dziś czuje sie pewnie, to mocne odczucie synek,

byłem będe i zostane, w tym hip-hopie nie zgine...

Dusza każe więc czynie, nawet jeślim wrogiem świata,

podaj kartke i długopis, zrobie swoje bo mam zapał,

w mojej duszy tekstów nadmiar, więc wypuszczam je na zewnątrz,

całe życie to hip-hop, teraz wiem to na pewno,

będą gadać nie jedno, ale sztuką się utrzymać,

Jeślim jest powołany, wybrany spośród tysięcy

aby wiara mą zaświadczyć wierność Tobie

i zbawienie sobie sprawić.

W czymże lepszy jestem od tego,

co Allaha wzywa co dzień – daj mi czas...

Rzekł nam milicjant byśmy się pohamowali

Porozchodzili nie rozbijali

Z tym rozchodzeniem to się zgadzam doskonale

Się rozeszliśmy i odszedł dalej

No jeślim ja na kogoś klął - ukarzcie srogo

Ale nie kląłem - powiedz Sieriogo

A padłem tak no przecież ze zmęczenia

A i krzyczałem od otępienia

Teraz pozwólcie nie notujcie w protokole

Pływali trochę z sobą i bez słów się rozumieli.

Pod nami głębia, ot mniej więcej Filipiński Rów

Nad nami śmiech szyderczy tych, co w wodę nas wpuścili

I rozgarniały nasze ręce topiel, znów i znów

I jeślim wiedział wtedy coś, wiedziałem, że w tej chwili -

Tonę! krzyczą nade mną rybitwy

Tonę! we łbie spiralnie mi gna

Myśl najszybsza z mych myśli gonitwy:

Czy mi uda się odbić od dna?

Znośmy męki bracia społem

Do kroćset beczek kartaczy!

Nikt się tutaj nie rozpłacze

Nowe przyjdą pokolenia

My obmyślim im cierpienia

By żeglarskie dusze, ciała

Były mocne jak ta skała.

"

gówno jak spierdolić to pojadą równo

Nikt nie jest najmądrzejszy nikt nie robi to na próżno

ten rap to nie praca tylko forma zajęcia

On mnie motywuje (on mnie motywuje do lepszego życia zachęca)

gdzie każe lim za dużo, ty swoim życiem żyjesz

choćbyś był najmądrzejszy głową muru nie przebijesz

Tak jak ty nienawidzę kiedy psy robią krzywe jazdy

nigdy w życiu nikt nie będzie mówił mi jak mam żyć

pod uwagę biorę tylko rap pełen prawdy

ten szelest, to nie bilon, jak twój z pensji w niedziele,

pewnie wiesz, to milion mój, to kręci jak Everest!

VNM

Moja premiera na plaży w Faro, szampana mamy tu syfon,

z Adrianą Limą jaranie w ramie na before,

na ten before gnamy, na niebie G-IV,

śmignął na Gran Canaria mil parę za Teneryfą, ta,

jestem skazany na milion ziomek, na wille z tronem,

bo typy bez ambicji idą w inną stronę,

dlatego jest sprawa- click,click #Szczuka-Jagielski

nic nie robisz, więc po co robisz to z HUKiem?

za wcześnie się z nas śmiejesz #Szczuka#MadziaBuczek

Kto pyta? a kto dostaje lufę?

Pij do dna lub lecz limo #Abelard#Biskupem

chcieli mnie zmielić, osaczyć zepchnąć ze sceny

Wieśniaki, lecz znam kilka szczerych #Postaci

tamci ominęli ważne znaki 44 płynę #AlferiMazeratti

REF 2X :

przerzucanie wzajem winy

A najsmutniejsze jest że to

nie był pech bo decyzje te

podjęliśmy my - nikt inny

Myślimy pewnie teraz 'Dobre i to zachować status quo nim wyniknie nowe zoo' - racja

tylko czy tylko aby nie leziemy w bagno wierzymy na słowo a czujność jest na wakacjach

Ile prawd tyle głów jest wiem ile słów jest ściem a każdy ma swoją ofertę

I komu zaufać tu ku czemu skłaniać się mów czy kierować się rozumem czy sercem?

Cały czas informacja nas zalewa czekaj to już nie rzeka to biblijny Potop niemal !

Ref. Pora spłacić te długi , wszystkie brudy z przeszłości.

Nie ciesz się ,nie ma co , skąd tyle radości ?

To tylko jakiś diss , wezmą do serca albo nie.

Srajmy na nich i żyjmy drogą przyszłości.

Widzimy wysiadających z limy gości.

Pokazuje faka , choć to nic nie daje,

pierdol głupie suki , pora spłacić stare długi.

2. Mija dzień po dniu , wszyscy gapią się chciwie , proszą zbyt fałszywie. To są zepsute gnojki , czas by odbudować relacje , wznowić szacun na ulicy , wyjść na powierzchnię od tych fałszywych ludzi . Taki jest kimś , kto z rapem rośnie i sie z nim trudzi. Z rapem się nie nudzi.

Stawiam na legalizacje , ale co oni mogą , skoro nie wierzą że mam rację.

Zapomnimy dziś o sobie wiesz,

Pozbieramy kiedyś w końcu się,

Może przejdzie jakoś nam, gdzieś po litrze,

A być może dwóch,

Przekreślimy parę lat, które mogły piękne być,

Ref.:

Toksyczna, toksyczna,

Miłość wciąga bezpowrotnie,

Toksyczna, chemiczna,

przestajemy być wyspami

zatykamy strachem tryskające wulkany ran

od bikini aż po stany

splecionymi dłońmi

kreślimy trasy plan

wiem ze nie wróżą

nam tu ciepłych lądów

na których łamię pól księżyce

twoich ust na twoich usta usta

Nie trzeba mi odpoczynku

To moje motto synku

Jestem ze swoimi, ale na dachu budynku

Butelki w górę zostało nas tu kilku

O jutrze pomyślimy jutro pewnie na winklu

Zamazują się. Wyzwania atakują mnie

Kocham każdy dzień nim zapakują mnie W drewnianą skrzynkę

Za nim otworzyłem te drewniane drzwi długo stałem przed budynkiem

Jutra nie znam, wczoraj nie pamiętam

Nie będę noobskim noobem idąc na rękę tuląc pysk,

Lega widzisz lege?

To nie będzie twój czysty zysk,

Masz od ludzi kit,

Ja koniem a ty Limo,

Ja ze słabym bonem ty z silnym bonem,

Ja co dzień zapierdalam bo lege skręcić,

A ty wybijasz i zgarniasz za 1 biciem,

I to ja jestem ten noob bo mam sumienie?

Czego wciąż szukają,

I zrozumieć chcą?

Codzienności chwile

Dotykają ciągle nas,

A my wciąż myślimy nad tym

By zatrzymać czas.

Wredna paranoja,

Nie przestaje w twarz się śmiać.

Marnujemy czas

o czym w Petersburgu mówi się?

Czy ktoś wie

co w tym kryje się na dnie?

Choć nie wiadomo jak i gdzie

-Myślimy o niej całe dnie!

Księżniczka Anastazja

Czy prawda to czy nie?

- Kto wie? Shhh...

I kiedy zechcę ruszać tam

Gdzie oczy poniosą

Idzie noc z odległych pól

Zapada pod drzewami

Jeszcze tyle wymyślimy ról

Których nie zagramy

Nowy dzień otwiera się

Dojrzewa kłos nad ranem

To co dobre na pamiątkę weź

Weźmiem termos, dwa prochowce w razie chłodu

Do przegryzki trzeba śliwek wziąć z ogrodu

W samolocie na pilota nawrzeszczała:

Zwolnij, chłopie! Ja żem jeszcze nie latała!

Gdy znaleźlimy się wreszcie w tej Afryce

Poszlim zwiedzać te przepiękne okolice

Ref.:

O mój Boże, o mój Boże

Tu są same kominiorze!

Stoimy przed klatka z lwami ja z kumplami, myślimy, co tu zrobić z głupimi zwierzętami wymiana krótkich spojrzeń

bo zgrana nasza paczka do klatki z lwami wepchnęliśmy maćka. Maciek walczył krótko, więc śmiechu było mało

zakaz karmienia zwierząt to na nic tu się zdało, zakazy są po to by je łamać po naszemu, to daje satysfakcje ku

Czyjemuś zdziwieniu. Maciek czytał książki dla tego był marudny gadany za plecami chodź proceder to paskudny

Gdzie kończy się lojalność tam interes zaczyna stwierdzaliśmy to zawsze, gdy nie pił z nami wina.Najsłabszy

Nie machaj mi żadną flagą przed oczami

Bez względu na to, jaki ma kolor !

Nie tłumacz mi, co jest dobre i dlaczego muszę stać po Twojej stronie !

Nie oceniaj mnie własną miarą

Myślimy podobnie, lecz jesteśmy inni

Nie mów mi,

Proszę nigdy nie mów mi

W jaki sposób mam żyć i co mam czynić !

Nie próbuj mnie wciągać w swoją grę

Przychodzi czas, kiedy wszystko mamy w nosie

Myślimy tylko o tym, jak sobie zrobić dobrze

A nasze myśli są niczym pocisk

Jak już wyleci to zawsze dosięga celu

Patrz, jak tu jest pięknie!

Poruszę niebo, poruszę ziemię

Nie umiemy zbierać kwiatów, umiemy siać wojnę.

Sami wzbijamy tumany kurzu pod nieba skłon

Czytając boskie znaki w naszych własnych zaćmieniach Słońca.

A jednak czujemy, że szczęście nam ucieka wciąż

Mimo, że myślimy, że niewiele nam potrzeba do

Zmiany swego życia w takim jakim chcemy go lecz plany,

Które mamy, wciąż krzyżuje nieprzychylny los.

Może w nas jest przyczyna? My tworzymy świat.

Każde zaniechanie, drobi na winę w lawinie zła,

-tak. Skurwiel mnie poskładał, nie dopuszczał mnie do głosu. Ledwo go słyszałem jak by było mnóstwo osób.

-No i co u niego?

-Przyjeżdża w sobotę

-Co będziemy robić?

-Chuj pomyślimy potem.

-Kto załatwia towar?

-Czy kiedyś on załatwił?

-A na blokowisku?

-Wtedy wszystko sam przepalił

I ledwo go słyszałem, jakby było mnóstwo osób

No i co u niego?

Przyjeżdża w sobotę

Co będziemy robić?

Chuj, pomyślimy potem

Kto załatwia towar?

A czy kiedyś on załatwił

A na blokowisku?

Wtedy wszystko sam przepalił

Śpiesz się kochać ludzi, tak szybko odchodzą

Niektórych nie ma tu dziś, jeszcze wczoraj byli z Tobą

Bierz życie garściami, idź zabieraj ze sobą

Życie to nie teatr, a nie raz tu się umiera młodo

Nie myślimy o śmierci, ona pamięta o nas

Życie namiętną kochanką, ale śmierć to wierna żona

To ta ostatnia jest - podróż nad podróże

Na końcu tunelu światło

Pod stopami czarne róże

Na myśli, na ruchy, a teraz co by nie było,

Nie ma miejsca na fochy, jest miejsce na miłość,

Więc nie odstaw tu czegoś, bo zniszczysz wszystkie plany,

Wiesz, tylko przypominam, przecież wciąż sobie ufamy,

Przecież wciąż się kochamy, wciąż myślimy o tym samym,

Zrobimy coś żeby te geny się wymieszały.

Olejmy wszystko, liczy się tylko to co teraz,

Ty jesteś blisko, więc mogę nawet dziś umierać,

I tak przeżyłem więcej niż przeciętniacy,

Choć za rogiem wciąż czeka Mefisto.

Zostaw mu pobojowisko. ( 2x )

2.

[Bas Tajpan]

Wszyscy myślimy tak samo, ej.

O to toczy się ta gra, tak.

Praca nad losu odmianą, ej.

W ręku siła wszystkich kart, tak.

Karty dzierżysz co rozdano, ej.

Czy chaos, który człowiek potraktował przesądem?

Głowy mądre, znów się opisują same

To jest sprawozdanie, prosto z miejsca bez klamek

I zamęt, bo przecież nikt nie umiałby żyć

Wiedząc, że nie wiemy nic i kreślimy sobie ten szkic

To nowe ""Genesis"" powtarzane co dnia

Księga rodzaju nijakiego, wygnanie i zbrodnia

I godna, łapczywie żeby zdążyć przed niebem

Trzeba krążyć za chlebem tym, drążyć potrzebę

Ale chciałaby coś więcej niż spacer i kumpla

I ją wkurwia, i chce mi proponować układ

I mówi, że by wpadła do mnie na seks i blanta

Albo blanta i seks, albo na blanta seks i blanta

I później pomyślimy jak to będzie dalej

Mówię sorry, ale nawet nie chcę się wpierdalać w fazę

I to wszystko

Użalam się nad sobą i to nie jest spoko, mimo wszystko

Oczy mam przekrwione, kłamią jeśli widzą płomień

Bo nie jeden za te propsy, by się pociął i to grubo

Raperzy kiedy biorą kwit, to mówią spoko, git

Ale Ty, kurwa, po co Ci?

Poznałem prawdę o Twoich idolach, a oni o mnie

I dalej trochę szkoda, że nie myślimy podobnie, bo

Ta gra jest brudna, biały ma tylko kołnierz

I kurwa trochę szkoda, że nie myślimy po gołdzie.

Wkładałem serce w rap, emocje w wersy,

I koło chuja lata mi dziś to, że ktoś jest lepszy

Ale chciałaby coś więcej niż spacer i kumpla

I ją wkurwia, i chce mi proponować układ

I mówi, że by wpadła do mnie na seks i blanta

Albo blanta i seks, albo na blanta seks i blanta

I później pomyślimy jak to będzie dalej

Mówię sorry, ale nawet nie chcę się wpierdalać w fazę

I to wszystko

Użalam się nad sobą i to nie jest spoko, mimo wszystko

Oczy mam przekrwione, kłamią jeśli widzą płomień

Czy dajemy z siebie sto procent?

Czy podążamy za czymś w dobrą stronę?

Czy potrafimy zdjąć z głów swą koronę?

Czy chcemy pokonać swą trwogę?

Czy myślimy że więcej nam się należy?

Czy wiemy że wszystko od nas zależy?

Czy potrafimy zmówić jeszcze tych kilka pacierzy?

Czy potrafimy z własnym sobą się zmierzyć?

Czy chciwość nami kieruje czy serce i rozum?

pewnie leżał bym w piachu, gdyby nie ty,

ale od czego ma się braci, tak, to właśnie wy!

kapturowe bractwo to jest wielka rodzina,

która trzyma się razem i szanuje się nawzajem

tak samo myślimy, tego samego słuchamy

oprócz miłości do kaptura wiele wspólnego mamy...

Ref:

Hej Bracie! (O!)

Obejrzyj się przez ramie może coś..

Proszę Cię nie rozliczaj mnie za moją przeszłość nie jestem święty nie byłem nigdy i wiem to że daleko mi do twojego ideału ale przynajmniej nie wciskam ci tych wszystkich banałów.

Zmieniam się dla ciebie, dla ciebie oddycham jesteś dla mnie wszystkim sensem mojego życia.

Proszę nie pytaj ile ich było, czy były lepsze od ciebie bo to nie miało znaczenia bo z tobą mi jest jak w niebie, bo tylko z tobą ile razy mam to powtarzać byś zrozumiała że to co mamy to jest Oaza spokoju na którą czekałem całe życie. Te słowa dla ciebie właśnie wyryłem na bicie.

Chciałaś widzieć we mnie Dżentelmena którego nie ma . Chciałaś widzieć nas na wyspach na które mnie nie stać. Chciałaś mieć faceta który nie zaprzecza, ale jestem inny niż ten w twoim marzeniach.

Jestem ogarnięty życiem nauką no i pracą, ty wciąż mi mówisz że mam czasu za mało dla nas, że jesteś wciąż zapłakana i taka sama, że myślałaś że myślimy o wspólnych planach.

Widziałaś we mnie swój ideał, materiał na męża, robiłaś wszystko by w tym kierunku zmierzać.

Wyimaginowałaś sobie mój fałszywy obraz, jestem człowiekiem a ty widziałaś we mnie boga.

Nie dopuszczasz do siebie że też mogę mieć wady, że lubię wypić wódkę, bez słowa wyjść z chaty, że jestem cholerykiem i często tracę cierpliwość, że dla mnie seks po alko to nie od razu miłość


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga