Alfabet słów:

Słowo lipny w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery l: Lesbijka, likwor, lekarka, lum, log.

Kto w Polsce śpiewa o lipny ? To między innymi BAS Tajpan, Bezczel, Big Cyc. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Już od paru lat brat, według zasad nie po trupach,

Idę za taktem w takt, właśnie tak a nie na głupa,

To jest ten lepszy świat, to wszystko co mam tutaj,

Posłuchaj, nie zatrzymasz mnie, lepiej zdupiaj.

To te słowa, problemy, nie ściemy, nie lipny show,

Choć wielu spadło ze sceny, nie wie skąd on się tu wziął,

Idę za ciosem, osiem wiosen, mikrofon na on,

W każdej części kraju ludzie dojechani są,

Tak, Ja daję to latami,

I choć nie czujemy, dryfujemy sami na dno.

Nicości, coś mi mówi że to koniec już litości.

Topie się, a na mikrofonie kurz.

Mój statek tonie, a ja brzytwy się chwytam.

Znów dowodzi ten drugi choć lipny to kapitan.

Pod stopami cienki lód, jest ślisko i ciemno.

Pijane gwiazdy tańczą na lodzie disco-inferno.

Nie wiem gdzie jest mój dom, ale nie blisko na pewno.

I nie czuje już nic i chyba wszystko mi jedno...

Z kim by można zgrzeszyć.

A wśród bogów, których znam,

Duszy nie ma żaden.

Jeden kretyn - drugi cham,

Lipny kryształ - jako diadem.

Towarzystwo ołtarzowe,

Wszyscy już zajęci.

Ref.: (2x)

Nie ma tu nikogo,

Ważne by najjaśniejsze były dobre uczynki,

Z tym blaskiem radosnych wspomnień czuć przypływ.

Co do drogi ostatniej, szacunek w kondolencjach,

To stało się tak nagle, teraz się pożegnam.

Według ateisty stwórca ira jest lipny,

Też miewam wątpliwości, wszechmogący, a bezsilny.

W szczególności, gdy chodzi o noworodki,

I kostucha przychodzi to po braci, to po siostry.

O porządnych rodziców, jak ich najciężej zastąpić,

Po pierwsze lepiej żebyś nie musiał korzystać

Byś nie musiał pożyczać wiadomo lipny zwyczaj

Gorzej bo jak już trafisz na kurwę

W sumie nie ma co się szczypać lepiej odłóż na papugę

Po drugie lepiej swego sprawdzonego

Takiego cwanego na bakier z techniką śledczą

Chcemy szczęście mieć dziś,chcemy burzyć i kryć,

jeśli wróg puka do bram to go zgładzić i bić.

Chcemy drwić z wykolej nie poddawać się nigdy

Nigdy nie odpuszczać wojny mimo przegranej bitwy.

Chcesz riposty jak brzytwy ostry i nigdy lipny

Chcesz być panem swego losu czy tym szczurem z gonitwy

Chcesz wytępić tych słabszych no bo straszy normalnych

Zawsze kozak wśród ciot tacy kończą na psiarni

Dla pedałów wulgarni wciąż mówimy ziom swoje

Kwilisz mi tu, że za mymi plecami ciągły skowyt,

Po tym tekście widać jaki jesteś, kurwa, honorowy!

Lepiej nie podnoś głowy i nie mów mi o pięściach,

Bo nawet nie wiesz, szmato, ile wtedy miałeś szczęścia!

Bez przegięcia, pyto, lipny MC, lipny Bytom,

Kiedy powiem ""Pedaes"", wszyscy krzykną ci: finito!

A co do piaskownicy, powiem ci jedno chłopie,

Kiedy z tobą skońćzę, [?] cię w jednej z nich zakopie.

Sraes, koniec z tym pieprzeniem w internecie,

Spójrz na moją głowę, dłonie, blizny,

Chłopiec się zawija, poczuj smak mężczyzny.

Zatrzymam Ziemię, ruszę słońce, nie mów nic mi,

Niech kury domowe gubią przy garach tipsy.

Lipny był ten twój kolega,

Stoi w kącie teraz, ściany podpiera.

Jemu siema, przedstawi cię ziomblom,

nam nie pęka serce, na mnie pęka kondom.

Chłopiec, chłopiec, ciągle słyszę chłopiec,

Teraz tak: przepisy, napisy, ustawy, obrady,

Zapisy, narady, nad wszystkim układy,

Kariery, uśmiechy do kamery.

Na dokumentach kształtne autografy,

Za lipny hajs kupione paragrafy,

Pierdolę prawo, które łatwo dziś bezkrwawo łamać

Jeśli tylko masz czym smarować i co dać.

Nie licz na -Bóg zapłać- najwyżej -co tak mało, kurwa mać- usłyszysz.

Teraz tak, cały świat nominały liczy,

Ja pierdole facet powiedz jeszcze do mnie bracie

Co ty kurwa myślisz najpierw plecy mi pokażesz

a jak przyjdzie moja chwila to normalnie podasz łapę?

2.

Na początku było jaki ja to jestem lipny

A teraz na koncertach wyrywasz na mnie cipki

Mówisz o mnie kumpel ta mój dobry ziomek

A kiedyś mi gadałeś ze jestem zwykły pionek

Teraz pogarda dla Ciebie cały czas rap 100%

Na rozumy machniom bo co pokaże to ma suma zdarzeń więc gram dalej

Ale nie jak nasi piłkarze Wiesz jak taki słowny kiermasz mażę wcześniak

Ciągle się przedrzeźniać każe Jej smak dla mnie to jest ekstrakt marzeń wczesna

Także ta cielesna stażem Jadę szyfrem nie wiem czy to sprytne ale kręcę czeski film

Jak już zwykłem Raczej nie wytnę tego co dobitne niepochlebne łyknę a odetnę lipne bo

By widzieć lipę niepotrzebne okulary zrobimy stypę kiedy dorwę jej namiary

A ty złam się za torbę i mierz cipy na zamiary Ej yo dAb jesteś głupi! Tak tak tak twój stary

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą

Bo to jest on

Patrząc na starych kumpli ogarnia cię kurwica latają z dupeczkami i dostają wciąż od życia, gdy oni robią masę Ty tracisz kilogramy , gdy oni odkładają Ty wciąż rozkminiasz gramy

Handlować próbowałeś lecz chuja zarobiłeś cały swój zarobek z koleszkami przetrwoniłeś .

Zostały tylko długi i już kręcą ci do jazdy byłes panem świata dzis cię unika każdy, Higiena juz nie ważna bo tylko szczury w głowie tak sie zapuściłeś juz ci siema nikt nie powie, komornik wciaz nachodzi policja filtruje wciąz w nowe sprawy prokurator ingeruje. Na farcie wciaż leciałeś lecz zawsze jest granica , Witasz zakład karny i dopada cię kurwica, dopiero teraz widzisz jak wszystko sie zmieniło wspominasz swe dzieciństwo jak to w domu było a teraz druga strona dziewczyna z dobrej chaty staryłeb na karku gigantyczne ma wypłaty ,Matula wiecznie w sklepach butikach, u fryzjera przecież mają Ciebie a samotność Ci doskwiera , problemy codzienności gotówką przysłaniają, szkoda że przy stole twoich spraw nie poruszają. Szukałaś porozumienia więc wyszło na przeciwko niewinnie najpierw blancik i z kolegami piwko, i teraz coraz częściej melanże na domówkach , znalazłaś ukojenie w zwiniętych stu złotówkach, znalazłaś zrozumienie czułaś sie kochana szkoda że nie widzi twa zaślepiona mama ..

Nigdy nie jest za późno by wziąść się do roboty pierdol siostro ścierwo bo czekają cię kłopoty , potracisz bliskich ludzi wpierdolisz się (...) W koncu stracisz wolność i zakończysz z interesem dziurawa jest psychika fizycznie tez umierasz Jesteś tego świadom i tą droge sam wybierasz chcesz w końcu jakieś zmiany lecz brak ci motywacji bez opierdalania poddaj się reaktywacji

W końcu przyszło zapłacić za wieczne after party, psychiatra na swym stole wystawił lipne karty, depresja załamanie kondycja jest fatalna żeby było mało schiza para idealna .Leki już nie pomogą lecz zaślepią objawy, drogi jest rachunek za melanże i zabawy i teraz krótka płeta zawarta w szczerym słowie Chemia nei pomoże ale zostawi dziury w głowie

ci co mnie znają wiedzą jaki jestem,

mam swoje zdanie zdanie, a nie zdanie innych,

szacunek dla najbliższych, wyjebka na fałszywki

mój głos, charakter teraz tu niszczy

całe łajno z pola gry, wasze lipne tracklisty

Ref. Mój głos ma charakter...

"

Kurestwo się szerzy, tobie pozostaje wzdychać

Lub iść tam, przerwać ten pedalski łańcuch

Nie jesteś sam, trzeba przepędzić obsrańców

Dosyć już tańców pod te chujowe podkłady

Wjeżdża RPK crew, rozpierdala lipne składy

Wierz mi, weszła mi w nawyk szczerość, do ludzi szacunek

Na zawsze prawdziwy rap, to dla was mój ofiarunek, tak

[x2]

Ciemna strefa, Raprodukcja prawdy dotyk

by ten syf tak jak ich rozjebać w drobny pył.

By fałszywy obraz za mną, który stworzyli się zmył.

Dziwny bit mega klip z dupy tekst i jest git ,

przereklamowane gówno postawiony kozak cip

nie potrafiące odróżnić co jest lipne a co super,

pseudo raperzy im jak psom chuj w dupę.

Chcesz być porządku brat dobrze trafiłeś

szacunek, miłość od zawsze daje siłę

prawdziwa moc to wiara ,że się uda

Od kołyski uczą brać, daje tylko idiota

Walka o fotele, mafie, kartele

Prawo sądzi nas a nie ich, to zbyt wiele

Feler, nasza kultura się rozwija

Lipne pseudo gwiazdki i ich dyskotekowa świra

Miłość, przyjaźń, tylko na ekranie

Wyznacznik społeczeństwa to tasiemcowe seriale

Wizja na przyszłość edukujesz się zdobywasz wiedzę

Potem zamiatasz klatki państwo zabiera ci pensję

będąc ubogim.Wrogi podobno żywot nędzy,

bo podobno bez pieniędzy,sił nie zwiększysz,

no i od nich większych,zawsze będziesz mniejszy.

Lżejszy żywot tego,który w życiu widzi coś dobrego,

bo świat to trochę więcej niż tylko lipne ego,jest miłość,

jest szczęście,jest zdrowie i dużo więcej,no a po pierwsze,

jeszcze raz miłość i szczęście,co drugi serce oddał by,

w podzięce za zerowe długi,każdy, przecież zzieleniałe ręce,

mieć lubi,to nie to że są głupi,to tempo ich zmienia,

Jak okiem sięgnąć wszystko zielone,

by się nie przyjebał żaden mundurowy,

żeby nawet kurwie nie przyszło to do głowy.

Ilu z nas ma sprawy za jaranie trawy,

czas już likwidować te lipne ustawy.

Niech świecą pustką oskarżonych ławy,

Taki stan rzeczy wielu z nas się marzy.

1.W tym kraju prohibicja, pierdolony rząd

jebana policja, spróbuj normalnie wyjść sobie z domu.

Jak okiem sięgnąć wszystko zielone

By się nie przyjebał żaden mundurowy

Żeby nawet kurwie nie przyszło to do głowy

Ilu z nas ma sprawy za jaranie trawy

Czas już likwidować te lipne ustawy

Niech świecą pustką oskarżonych ławy

Taki stan rzeczy wielu z nas się marzy

W tym kraju prohibicja, pierdolony rząd

Jebana policja, spróbuj normalnie wyjść sobie z domu

Jak okiem sięgnąć wszystko zielone,

by się nie przyjebał żaden mundurowy,

żeby nawet kurwie nie przyszło to do głowy

Ilu z nas ma sprawy za jaranie trawy

czas już likwidować te lipne ustawy

Niech świecą pustką oskarżonych ławy

Taki stan rzeczy wielu z nas się marzy.

1.W tym kraju prohibicja, pierdolony rząd

jebana policja,spróbuj normalnie wyjść sobie z domu

I rozpoczniesz zabawę

A świat oleje tę sprawę

Nim opadnie kurz

Wśród swych ludzi swych przyjaciół stwórz

Sraj na lipne kontrakty

Na milionowe kontakty

Bo szybko się wtedy stoczysz

Spójrz mi w oczy, musi istnieć ktoś z kim możesz się zjednoczyć

Ktoś kto tobie zaufa, granicy nie przekroczy

Dzwoni telefon - what the fuck?

""Siema, masz już ten tekst? Zaraz mamy nagrywać track!""

Kurwa fakt, defekt dwa to error na pamięci siada,

Chłopaki to nagła sprawa, resztę spalcie sami, spadam już.

Pędzę na zawał, w głowie lipne wersy składam,

Stan umysłu nie pomaga co mnie o ciary przyprawia,

Wpadam. Siemano wam dawać mi MIC bo zapomnę

Plus bombę na bani mam jak chuj mówiąc skromnie.

Nagrałem to, choć nawet nie kojarzę faktu,

Będzie to dla ziomka, o raz dla kobiety.

Bo po tym co usłyszysz będziesz wiedział co się liczy,

I naprawisz swoje życie, ogarniesz temat o życiu.

Hardkorowym rapem, nazywam tą muzykę, bo,

Bez niej dla niektórych jest lipne na dzielnicy życie.

I zamykam treść, blokowej esencji,

I tu się wychowałem i niczego nie chcę zmienić.

Ja, Ty i wszyscy razem,

Kiedy tylko chcemy stoimy ponad prawem.

Z jakimi filmami zmagamy się w bani

Z jakimi problemami mamy do czynienia

My żyjemy tylko po to by dogonić marzenia

Jak cię widzą tak cię piszą, kto tutaj jest zwykłą cipą?

Jebanym pozerem, zerem, aferę robi tu lipną

Pierdoli bo słyszał, się wozi taka cipa

Dalej w gównie się on babra lub nie schodzi z nocnika

Gardło zalewam procentem nie zaciskam na nim pętlę

To jest perwers, [?] cioty zetrę

Wracasz na hawire nikt na ciebie tam nie czeka

Monety, potrzebne by się cieszyła jaźwa

Niestety za wolno biegniesz, lecz to życie cię ponagla

Stoisz na przystanku, z nudów obserwujesz teren.

Jakiś macho mota niunie, ale lipną ma bajerę.

Myślisz, że by poszła ze mną, chyba lubi typów w dresach

Na twarzy wypisane, „proszę zabierz tego zjeba”

Dostajesz wiadomość i znów podnosi Ci się ciśnienie

To życie twoją zmorą sam dla siebie zagrożeniem

wiatr rozwieje zanim dzieciach z chaty zwieje zostaw wszelkie sprawy i

zajmij sie dzieckiem bo czas ucieka nie pokonany jak Rudy [?] pancernych

tak i ja i cala reszta uczy sie na bledach droga zyciowa kreta idac prosto

mowie glosno ze to co mnie nie zabije to mnie wzmocni coraz to gorsi

popadamy w sidla gdzie nasza sila jest lipna a samotnie synu daleko

nie dojdziesz bo potnie sie noga i skonczy sie dorga a potem poczujesz

sie jakbys zostal zepchniety a czas przemija i nie zostanie juz cofniety

Czas przemija jak nieskonczone przygody lessi moje zycie

sie wali moje zycie sie piepszy maks pretensji zero sugestji

Nie dostałem wtedy wpierdol, też miałem telefon

Ale nie miał go ten typ, który miał pecha

Jakiś laps się zesrał i go sprzedał karkom

Pasił im w tych dredach i koszulce z gandzią

Miał doniczkę na jamie z lipną samosieją

Zawinęli go za handel bez pozwolenia

Takie bęcki, kurwa gość ma rusztowanie w żuchwie

Do tej pory nie skumał, że zrobił mu to kumpel

Ludzie się sprzedają, albo sprzedają ich ludzie

W dzieciństwie nie było nic potrzebne tylko ziomble blisko

Teraz chuj obchodzisz wszędzie jeśli nie stać Cię na życie

Znajdujesz podobnych ludzi i wpierdalasz się w picie

Zabijanie świadomoście narkotyzowanie głowy

Na te lipne otoczenie masz już kurwa sposób nowy

Odnajdujesz w sobie gwiazde chcesz zaimponować wszędzie

Pozerstwo wita serdecznie teraz hipis dresem będzie

Rodzice zadowolnieni bo synuś znajduje prace

On chce zarabiać na ćpanie, nie chce żyć z moralnym kacem

Z garścią pogiętych banknotów i brudnych żetonów

Bez gardła, bez głosu z awersją do niskich tonów

To larma pogłosu no i organizatorów

Śmierdzący, spocony, zniszczony, styrany

Po trzech dniach lipnego żarcia, grania i bani

Mam dość, jestem wyczerpany już do granic

A złość jak dreszcz opływa mnie falami

Pod dom choć coraz bliżej z kilometrami

To naprawdę chyba wciąż się mijamy

Frajer powie: mam to w piździe, ja mam w huju - i tak myślę.

Licz Rysieńku na tych, którzy chcą ci pomoc być w grze,

Licz Rysieńku na tych, którzy mają swe ambicje,

Będąc czuły na swą krzywdę wiem, że sam dziś stąd nie wyjdę

Nie próbuj mnie na przyjaźń brać, pod chuj - to strasznie lipne.

W szarej strudze dymu, z drinkiem w dłoni ja tu tworzę

W pracy coraz gorzej - raz na wozie, raz pod wozem.

Nie powiem: O mój Boże! - Choć ten Bóg darował talent,

Już za piętnaście trzecia, piszę, mam serwetki skrawek

Stój! na chuj mi takich rój?

Praca, wkurw, wracam, resztki kaca

Niebieski kacap krzyczy - zawracaj!

Za załamanie zasad pięć dych chodź po pasach

Panie wszędzie lipna płaca

Odchodzę z kwitkiem, tak jest w tych czasach

Po drodze niknie mi kasa, uuu, dół

Ale to nie wszystko, kto jest tu kurwa scenarzystą?

Ni stąd ni zowąd klient podbija i ma kumpli z sobą

Podziemny Styl rap ludzkich wnętrz Odyseuszy

Kłamstwo kole w uszy, jebać ten tandetny ustrój

Kmioty, gnioty, ploty- jesteś pusty to w tym gustuj

Przekaz, sens to mój krój i jestem pełen obaw

Zobacz dziś co lipne kwitnie, w Polsce się podoba

Czy to nie na opak na ojczystej ziemi wszakże

Wróg zawsze chciał jej śmierci, w pamięci tego nie zagrzeb

Fakt że każde słowo nasze bez nawijki lipnej

Komitywa, Pewna Pozycja, WSP, Sidnej

Na ten tekst poleca wszystkie dupy

Tych trzech gosci cos do rapu kurwa dzisiaj wnosi

Na ta plyte wydasz pare groszy sam sie o to prosisz

Robie szybko ten tekst z nagrywka i slyszysz nute

Moze lipna lub zajebista ja wjezdzam z butem

Sie zaczyna wrecz sie rozwija ten skromny numer

Okulista by ci sie przydal oczami suniesz

Po beztroskiej linijce tekstu czy to rozumiesz ?

Ze to rozjazd prosto z Sanoka na ciebie splune

Dostają bilet w zaświaty tu na ziemi,

a my się często głupotami przejmujemy.

Nie schodź ze sceny, ja Cię proszę, widzę w Tobie taką iskrę,

pomóż Boże, bo łza się na to ciśnie.

Ja też mam lipne zdrowie, ale nie myślę,

gdy osoby mi bliskie już patrzą na walizkę.

Wziął bym Ci wszystkie bóle na swoje barki,

przeżyję, bo na życie nie straciłem zajawki.

Masz siłę by podnieść się nie ważne co się zdarzy,

nie dziwi mnie człowiek proszący o jedzenie,

takie czasy, Polska tu co drugi ma puste kieszenie,

spojrzenie na to,co się dzieje przeraża

wstajesz rano, znowu masz pierdolonego kaca,

nawet nie wiesz za co, bo tu taka lipna płaca

tydzien po wypłacie znowu hajs pożyczasz

wjebać się w problemy to nie trudne, trudniej sie wylizać

szanuj przyjaciół, bo tu nie dasz rady bez nich, wierz mi

słuchaj prawdy od chłopaków z tych osiedli

nie wiem gdzie jestem samotny w tym wielkim lesie,

ta planeta to kula u nogi, szukam tu drogi,

smutna to myśl, że wszystkie prowadzą mnie do tych trujących roślin,

nie mogę bez nich myśleć, nie mogę bez nich śmiać się,

życie jest bez nich lipne, życie bez nich jest straszne

i gdzie jest diabeł? Był tu za każdym razem, gdy chciałem uciec do bajek i znalazłem się nagle w koszmarze,

gdy przedstawił mi Marię, tak się w niej zakochałem,

choć to platoniczna miłość, nic co martwe nie da spokoju na zawsze,

i jeszcze za nią płacę, i jeszcze przez nią kaszlę,

kazdy mial swoj styl nikt nie czul sie nikim

kazdy byl soba do dzis soba pozostal

zyczliwi zyczyli zle - mozna temu sprostac

zazdrosc kpina drwina nerwy

zalosc lipna chwila trzeba miec duzo rezerwy

sil zeby style sie wyksztalcaly

a oni wyzywaja nas od wandali

to my wandale skandale do tego mamy talent

to my wandale skandale a kim jestes ty

Dla mnie to komuna, tylko wersja troche nowsza

Zakazy, nakazy trzeba palić po katach

Uważać co sie mówi, gadka może być we trzech

Niby rozkminiasz z koleszką, a tu podsłuchuje pies

Te lipne nakazy, przeszukania od władzy

Chciałyby coś przybić, póki co nie dają rady

Cieszą sie jebane z przepełnienia pęka ucho

Dzieciak dodatkiem do pensji dla takiego znajducha

( ref 2x)

Tak jak teraz kiedy prawi jakich on to nie ma hajsu

Gdzie on się nie bawi

Jak to nocami wciąż furami sie rozbija

Nawija o koksie i o dziwkach

Chwila mija lipnej opowieści

Mówi swobodnie że do Niemiec jeździ raz na dwa tygodnie

Przemyca bryki przez granicę by wyglądać modnie

Dobrze, dobrze - jeśli chodzi o mnie to odbijam

Dosyć mam na dzisiaj takich farmazonów

potem podjechał po mąkę do dilerka

zero trójka mieniła się w świetle

pachniała tynkiem i z grubsza była na receptę

jak by było mało to bez ogródek

w dwójaka chłopak wydał mu lipną stówę

za którą później kupił robioną wódę

pięknie, kurwa, pięknie PKP wszystko cięte

zwykły dzień szarych podwórek

warto dodać że stuningował sobie furę

""Zamknięte"" - takiego napisu nie uraczysz

To znaczące gdy praca dla kogoś tyle znaczy

24h choć zdycha, taki jego klimat

I nikt tego już nie łyka, że to, aby się utrzymać

Niby to dla kasy, lecz to lipne alibi

Niby to dla sławy, że to sposób by się wybić

Niby to dla bliskich, taki gest prawdziwy

Jakich niby bliskich? Chyba tych co widzi w TV!

10 kwietnia jak pół Polski płakał tydzień

(Kurwa tu mam tak popisane, że ja pierdolę... Jeszcze raz.)

Woli grać w kosza zamiast bywać na turniejach

Spliffom się nie opiera, wręcz wydziera blety

Zdziera parkiety jak przystało na w pyte balety

Jak my olewa karnety na lipne bankiety

Podobno wszystkim dziołchom ciula ekstra minety

Dzikus z Rety co hoduje hery na dredy

Bez to 3oda woła mu Justyna do cedy

Już od paru lat brat, według zasad nie po trupach,

Idę za taktem takt, właśnie tak a nie na głupa,

To jest ten lepszy świat, to wszystko co mam tutaj,

Posłuchaj, nie zatrzymasz mnie, lepiej skupiaj.

To te słowa, problemy, nie ściemy nielipny show,

Choć wielu spode sceny, nie wie skąd on się tu wziął,

Idę za ciosem, osiem wiosen mikrofon na on,

W każdej części kraju ludziom daje hajs tu ,

Tak, Ja daję to latami,

Na razie za darmo dajemy w sieć, pare mixtapów tu sprzedało się

Ta muza daje mi forsę na chleb, ta forsa daje mi najebać się

Polskie A$AP, zróbcie miejsce, dzisiaj wieczorem tu gwiazdą jestem

Szmato weź się, bedo jestem, dzisiaj wieczorem tu robie banger

Nigdy więcej, nie będę jebał się z lipnym zielskiem

W bani na zawsze zostanie mi moje pierdolone pierwsze zejście

Mówią że jestem fake, (fake, fake) że nie jestem true

Mówią że mogą tu wejść ale chuja, nie mogą już

Sto dziesięć kilogramów, nadal stoję tu

tu dzieciaki na głodzie, żądni sa zwycięstwa,

uczą się bez skrupułów, okazywania męstwa.

Ty znasz już ten stan i wiesz jak to leci,

eR Pe Ka znowu, ulicy dzieci,

posłuchaj teraz przeciwko akcją lipnym,

by przeżyć tu tak jak lis musisz być sprytny.

Chcesz mnie oszukać, powodzenia,

lecz zapamiętaj, masz dużo do stracenia,

wciąż jestem sobą, nic się nie zmienia,

myśli zniknę choć się błędów nie wyprę, jestem

właśnie taki, Ty me sumienie przytniesz,

w końcu zjawię się, przyjdę, będę szeptał jak

zwykle, chcę dać Ci swe życie choć wygląda to

lipnie, ej pomyśl o mnie, gdy ja o Tobie myślę,

bez spięć załatwmy to jak zwykle.

Wciąż mówisz na mnie sympatycznie zwrotami,

wobec Ciebie inny niż między ziomalami, swoje

sprzeczki mamy wiedz, że radę damy, naszą misją

Fake Fake MC, to są Fake MC

3. GMB

Widziałem paru takich, nie widuje ich w ogolę

Choć wiem, że na mój widok, oni wciąż maja bóle

Co drugi lipnym rapem uszy sobie tylko truje

Wychowuje się na gównie, wiec gówno produkuje

Zajebiście się z tym czuje, bo hajs kolekcjonuje

Silikony go kochają, sztuczny chuj im pasuje ,

Jeśli coś go zdołuje, chirurg mu uśmiech aplikuje

kobietę, samego siebie,bach samo dla wszystkich

Ziomek po to tu jestem by zawsze tobie pomóc,

moment, idę do przodu zabieram cie ze sobą,

w stronę

życia bez monet, bez żadnych lipnych gości,

tak jednym słowem powiem bez jebanej zawitości

nie po raz pierwszy przewija się ten temat,

już dobrze wszystkim znany,

zapisany w naszych genach,

ale lepiej rozwinąć temat konkretnie, ominąć kwestie kulawe,

pierdolić teksty słabe,rap traktuj jak zabawe i olej sławę,

pole stale mam do popisu

póki nie nie braknie mi prądu jak u Amiszów.

A lipni zdyszą się przy Rufijoku,

dotrzymaj mi kroku ćwoku albo stój z boku!

Ciulaty* kowal cię podkuł, słowa wymoczków bezczeszczą scenę

tandet kontener,a z nim pomyłek szereg zaśmiecił ziemię!

chcą tonąć w fejmie, prawiąc brednie widzą w tym mekkę

Raz , dwa

Yo, yo, yo, yo

Weź bucha, posłuchaj co dzieje się tutaj

To maccabra wydmuchaj i dalej słuchaj

Yo, to nie spedalony hicior z lipnym pianinkiem w tle

Spalam [hfy, hfy]praca wre

Alarm [uo, uo] włącza się

Coś pobladłeś ziomuś. Co ci jest?

Ja nie zatrzymuje się, lecę cały czas


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga