Alfabet słów:

Słowo matczyny w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery m: metaboliczny, Macierzyński, Mentor, michelin, maciupeńki

Kto w Polsce śpiewa o matczyny ? To między innymi Abraxas, AgaAta, AK-47. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Miłości, której wstyd,

Powietrza, które wie, kiedy kocham, kiedy pieprzę się.

Moja śmierć jak mistyczne gówno kopuluje z ust.

Tam, krążę tam,

By z nicości wcielić się w matczyny płód.

Chcesz złamać sen,

Lecz unikasz końca, nie przestając żyć.

Deszcz zbawia kwiaty, by życie gdzieś utkwiło.

Czy czas się zatrzymał?

ref:Nie zabieraj mi wiosny, nie zabieraj jesieni,

Nie zabieraj mi siebie , świat nie jest zły,

Nie odbieraj mi życia, nie odbieraj nadziei,

Nie odbieraj mi wiary w dziecięce sny.

Pozwól wierzyć w swą miłość, swoją troskę matczyną,

Pozwól wierzyć mi mamo, że kochasz mnie.

Proszę Cię, uchroń przed wiarą w to, co złe.

Mamo, mamo, ja się nudzę.

Boże, co ja z tobą mam.

Prawą stroną szedłem, mimo to zasady łamałem

Do góry z głową iść nie szedłem, wierzyć w siebie przestałem

Przez co wiele błędów popełniłem, już zapomniałem

Jak to było, teraz uczciwym być chcę a przyczyną

Nie bycia w porządku nie jest kwestią matczyną

Od matuli mam dobre cechy, a cechy przez które giną

Mój czas, są winą moich słabości i w każdym z nas ta słabość jest

Ona jest w gotowości, wystarczy zrozumieć sens i użyć swej mądrości

By dotrzeć do silnych stron swej osobowości

Prawą stroną szedłem, mimo to zasady łamałem

Do góry z głową iść nie szedłem, wierzyć w siebie przestałem

Przez co wiele błędów popełniłem, już zapomniałem

Jak to było, teraz uczciwym być chcę a przyczyną

Nie bycia w porządku nie jest kwestią matczyną

Od matuli mam dobre cechy, a cechy przez które giną

Mój czas, są winą moich słabości i w każdym z nas ta słabość jest

Ona jest w gotowości, wystarczy zrozumieć sens i użyć swej mądrości

By dotrzeć do silnych stron swej osobowości

Przez co wiele błędów popełniłem

I już zapomniałem jak to było

Teraz uczciwym być chcę

A przyczyna nie bycia w porządku

nie jest kwestią matczyną – od matuli mam dobre cechy

A cech przez które miną mój czas są winą mojej słabości

I w każdym z nas ta słabość jest

Ona jest w gotowości

Wystarczy zrozumieć sens i użyć swej mądrości

Czujny jak matczyny sen,

wierny jak w powietrzu tlen.

On początkiem wszystkich jaźni,

on jest panem wyobraźni.

Przed rozstaniem,

Choć krew moją pijesz łapczywie od lat.

Kim jesteś, Ojczyzno? Gdzie mogę Cię znaleźć?

Czy chorych na raka odwiedzasz w szpitalach?

„Palenie zabija!”, „Palenie przyczyną…!”

W akcyzach odbijesz sobie troskę matczyną

Kim jesteś, Ojczyzno? Gdzie mogę Cię znaleźć?

Czy jesteś w ogóle, czy nie ma Cię wcale?

Choć można rzec wszystko, nie słucha nikt nic.

Czy słuchasz choć Ty? Jak z Tobą mam żyć?

Czy to od niebios kara może fikcja lub zdjęcia

czy to coś co pomaga to już wiem w 100 %

Czy to miłość czy zdrada teraz wiem że to z serca

Z muzyką od kołyski z muzyką aż po grób w każdej chwili przy mym boku nawet gdzie przede mną mur. Nie pozwala mi zasnąć, nie pozwala być bez sennym, nie pozwala być naiwnym lecz pozwala być szczęśliwym.

Bo jestem tym którego wybrała na swoje dziecko. Darzy matczyną miłością ja ją darzę swoją weną, darzę swoją cierpliwością

,darzę tym co posiadam, umiejętnościamy swymi które piszę gdzy przysiadam.

Z muzyką aż po grób ona da mi rozgrzeszenie za te wszystkie chore myśli które siedzą w moim ciele, może nie jest Bogiem lecz kto wie czy Bóg istnieje. Muzyka jest tym z Bogów który przyjmie mnie do siebie, otworzy bramy niebios może da mi drugą szansę Ześle zpowrotem na ziemię bym jej głośił przekazanie. Słał dobrą nowinę, uczył jak postępować, wykorzystywać muzykę w sposób podobny do Boga.

Ref(x4). Czy to sen czy to jawa nie wiem nie mam pojęcia

Czy to od niebios kara może fikcja lub zdjęcia

Nie figurowałoby na psach moje nazwisko

Nigdy nie tknąłbym pieprzonego szluga

Ta lista będzie długa niech będzie przestrogą (???)

To co złe kto to zawie OCB

E cofnąłbym z powrotem matczyną łzę

Gdybym mógł wrócić do przeszłości

Jak Michael J. Fox oszczędziłbym jej troski

Częściej głupstwom mówił dość

Coś może bym zmienił jeszcze

Nie wiem, czym zasłużyłem na twą miłość

Twoją dobroć i twój wdzięk

Nigdy nie chcę ciebie stracić

Moja mamo, kocham cię

Kiedy swą matczyną troską

Uczysz jak o innych troszczyć się

Życie jest drogą jest jaśniejszą

Zmartwień jakby coraz mniej

Boję się chłodnego lata

Mamo, szron pokrył twe skronie

Lecz jakby lat ci ubyło

Całuję dzisiaj zmęczone Twe dłonie

Dziękuję za Twą miłość

Miłość Twoją matczyną

2.Pierwsze me kroki śledziłaś

Z czujnością pomóc gotowa

Łzy szczęścia w Twych oczach błyszczały

Gdy pierwsze słyszałaś me słowa

W parę sekund ojciec się już uspokoił

Nadal stoi ,tyle ,że bez jednej ręki

Lalka pokazała co robi jak się ją wnerwi

Krew wypływa z braku górnej kończyny

Lalka się odwraca ,czując wzrok matczyny

Błyskawicznie rozszarpuje jej ciało na strzępy

Na pamiątkę zachowując sobie jej zęby

By córka za bardzo samotnie się nie czuła

Obgryzła rodziców

cyfrom ze statystyk wódka daje sens istnienia

tak jak kumplom z więzienia tri metyloksantyna

zobacz ilu z nas już dorosło,

z doświadczeniem w żaglach w świat poszło

o własnych siłach nie z matczyną rączką

to codzienny widok przez te okno

25 lat minęło jak jeden dzień,

lecz czasem problemy to nie był tylko zły sen

kiedyś beztroskie sceny teraz już wiem z czego chleb jem

Skurwysyny , taki wjazd nazywam wejściem Huka,

Ostatni debiutant, którego będziesz słuchać.

Mówią rap podupadł, a opinia jak dupa,

Jedyny wosk jaki mieli w życiu – ten w ich uszach.

Okaż matczyną troskę, twoje dziecko mnie słucha.

Obetnij dziecku uszy, deprawuje go ta muza.

Na tle pozostałych błyszczę charyzmą i pasją,

Dymam bezpłciowych MC i liryczne obojniactwo.

Otwieram grę, skoro inni chcą ją zamknąć,

Moje planety są nowym wnętrzem

Opuszczam świat, który widzę co dzień

I znowu staję się swym własnym bogiem

Ref. Bo w Twych ramionach czuję się bosko

Bo Ty otaczasz swą matczyną troską

Z Tobą po szczęście chcę iść godzinami

A choćby i dniami, nocami, latami...

To moja era i ślad przeznaczenia

To jeden uśmiech, który wszystko zmienia.

Między krwią rzadką i gęstą-

I serce -

Może być pięścią.

Gdy się opiera

O matczyną pierś

W pragnieniu niemowlęcym -

I pięść -

Może być sercem.

Tyle lat , minęło od tych chwil ,

Kiedy swoje serce , miłość swą - oddawałaś mi

Mamo ma , to był piękny czas

Twój matczyny uśmiech starczył mi

Za cały świat .

Z tamtych lat , rodzicielska miłość i troskliwość

W pamięci ciągle tkwi

Bo to Wy, po przez swą cierpliwość i życzliwość

Ile jesteś wart? x2

3.

Chciałbym unieść się wysoko ponad grad i chmury czadu,

i porwać kawałek nieba by ci bracie było lżej.

Dałbym siostro ci matczyną glebę gaji do naszego sadu

Gdzie by rosły ziarna obfitości pokoleń, wiem

Ty tez czujesz cierpienie planety ziemia

Powolna agonia kwaśnych deszcz łez

Niechaj powieje bohaterska peleryna

To matczyna intuicja

Twój każdy śledzi krok

To jej cicha misja

W twe serce wbijać wzrok

Matczyną intuicję kangurza matka zna

I często tak wyraźny znak o jej istnieniu da

Bo ona ze swą intuicją

Na wszystko radę ma

To matczyna intuicja nakaże dziecko myć,

jedyne co mogę zabić to lęk w sobie

jedyne co chce zabić to ludzi których się boję

psychopaci nie kochają, to jak rozpoznać miłość mam

kiedy nad moją hiroszimą sam

stoję, matczyną piecze trzymam nad tym miastem

brat ty masz ten dar, wybacz te pancze

walczę, bo mam dla czego, nie dla kogo

uparcie, dlatego wywalam tych co wchodzą w słowo

aż po ostatni gwizdek stary, kurwa bądź mistrzem

1.Niesiona powiewem wspomnień dawnych dni

otulona miłością, którą daliście mi wy

całym sercem dziękuję tym,

bez których świat byłby dla mnie pusty i zły

matczyny wzrok dziś widzę w swoich snach

odczuwam spokój, w wyciszeniu trwam

ojcowski uścisk czują dłonie me

ten uścisk chcę pamiętać przez życie swe

Ref. Droga mamo, ja z serca dziś dziękuję Ci

kroki

Świat wciągnął nas w wir szybciej niż rówieśników

Na noc jechałem do pracy, kumple stali na chodniku

Weekendy, noce, święta zamiast spędzać z dziewczyną

Uczyłem się pokory zasmucony łzą matczyną

Gdzie dziś są zasady, honorowe solówki

Te zasady, które inni zaprzedają dla złotówki

Kiedyś słońce czy deszcz na osiedlu piłka w grze

Dziś komputery

Gdzie króluje Jej Oblicze,

Na Nim cięte rysy dwie.

Wzrok ma smutny, zatroskany,

Jakby chciała prosić cię,

Byś w matczyną Jej opiekę oddał się.

Ref.

Madonno, Czarna Madonno,

Jak dobrze Twym dzieckiem być!

O, pozwól, Czarna Madonno,

Moja mamo ! Spory, słowa niepotrzebne,

wypowiedziane w nerwach, raniące moje serce

Moja mamo ! Żadne z nich nie było prawdą,

mówiłaś i wciąż mówisz, że życie nie jest sielanką

Moja mamo ! Troszczysz miłością matczyną,

bezinteresowną, wielką i po prostu prawdziwą

Ref.

My mother, you were always there for me,

my mother, giving me the care I need,

Bo cóż nam po dalekich krajach?

Skoro tyś, moja ziemio

Wracasz do życia znów

I tęsknoty płacz zamiera

Uśmierzony matczyną miłością

A człowiek znów jest dzieckiem

Pragnącym poznać cię na nowo

Ziemio moja!

Lepiej byłoby nie urodzić się wcale

Wyłącz mój rap, nie komentuj - nie masz nic do powiedzenia. *2

2. Nie pouczaj mnie kurwa, co jest dobrym wychowaniem!!

Umiem się zachować za to dziękuje mojej mamie.

Za każdy trud, za staranie za to że dała mi Miłość.

Jedyną bezinteresowną, te Miłość matczyną.

I następne lata miną, a to co dała - zostanie,

Może nie skończę jako prezes, ale też nie zostanę w bramie.

A marihuana, fajki, browar ? Każdy chce przecież spróbować,

Najważniejsze by nie przedawkować.. Nie wy-zgon-ować,

Żyjesz tak, jak wiele Matek żyje

Zapomniana w zmierzchu swego dnia,

Serce Twe codziennie mocniej bije

Przez ten wieczny Twój Matczyny strach

Piszą mi, że tęsknisz w samotności

I o zmierzchu wypatrujesz mnie

Wiem jak bardzo brak Ci słów miłości

Które każda Matka słyszeć chce

Komary milczą, matczyna miłość jest już zmęczona i śpi

Dziurka od klucza w naszej łazience ślini się no i z drzwi drwi

Wszedł do pokoju, podał mi rękę, sam uciekinier - sam Bóg

Dzisiaj on pewnie tego żałuje, sam by wykopał mi grób

Gotowi! Akcja! Krzyczy reżyser klatka po klatce w klatce

MTk, MTK.

Prawa Strona Miasta,

[Adrian MTK]

Dwanaśćie lat wyprowadzka z matką od ojca,

nie ważna była forsa, matczyna troska,

rodziców rozłąka to czasem rzecz najgorsza,

zmiana otoczenia, małolat jak wrażenia.

Tam pierwsze jaranko, pierwsze akcje,

melanże, kombinacje, nigdy nie zapomnę bracie,

I

Ty mnie miłością zawsze ogrzejesz

Ty w swoim sercu schronienie dasz

Czule w matczyne weźmiesz ramiona

kiedy w mym oku zakręci się łza

Pamiętam mamo twój ciepły uśmiech

Gdy na kolanach trzymałaś mnie

Ty jak mój anioł przy mnie czuwałaś

"

Akcent-Matczyne przestrogi

Od dziecka już mi matka powtarza dniem i nocą

Nie kochaj pięknych dziewcząt i ufaj słodkim oczom.

Ref: Oj mamo mamo mamo powtarzasz wciąż to samo,

Nieważne to co było, chcę wiedzieć czym jest miłość.(2x)

"

Pamiętam pierwszy krzyk, pierwszy płacz, pierwsze łzy.

Na twarzy smutek i żal wynurzał się, jak świt.

Pamiętam pierwszy głos, pierwszy dzień, pierwszą noc.

Matczyne ramiona i dłonie zmęczone przez los.

A on...

Stał przy mnie on!

On...

Był przy mnie on!

Utopmy troski w czerwonym winie,

Bo raz się żyje i kocha raz.

Jak filmowy kadr,swe życie znów oglądam,

Lecz nie wróci już,zielonych lat melodia.

Po matczynej też poznałem inną miłość,

Dziś,jak piękny wiersz powtarzam ją...powtarzam ją co dzień.

Ze starej płyty wraca muzyka,

Wibruje w smykach,jak w oczach łzy.

A świat się kręci,jak stara płyta

Wciąż kupowała kocyki

Raz poszła więc do Carrefoura

Potrzebny mi kocyk akurat!

- Jaki jest poziom śliskości?

Pytała z matczynej miłości

- Jakie kocyka jest tarcie?

- I waga dziecka; na starcie?

Liczyła stopień śliskości

w stosunku do kości kruchości

Zawsze czuję szczęście, na twój ból mam wyjebane.

Polska jest pięknym krajem, życie w nim ideałem,

Lubię ćpać, dużo, hurtem, nigdy nie budzę się z kacem.

Wychowała mnie ulica, jestem najgorszym dzieckiem,

Nie znam matczynej miłości, moje życie było piekłem.

Nie dotrzymuję słowa, lecę na grubo bez zasad,

Marzę o sławie, hajsie, jak pierdolona gwiazda.

Działam z każdym raperem, wystarczy jeden telefon,

Lubię ich, ufam im, działam z każdym w ciemno.

Początek mojego jestestwa

Potem pierwszy krok w głowie młodego Siwersa już zaczęła grać orkiestra

muzyczna podstawówka ominęła mnie o włos, to pamiętam

Nie pozwolił na to różnych zdarzeń splot

Lecz czuwała nada mną matczyna ręka

Pierwszy cios kiedy dziadka zabrał Bóg do nieba

Nie chciał oddać mi go, nie wiedziałem o co biega

Drugiego dziadka też już nie ma

Oddałbym na szrot tych kilka chwil bolesnych

Gdy mi smutno i źle, idę w leśną gęstwinę,

W szumie dębów i traw wspomnę te dawne dni.

Na zwalonym przez burzę, starym pniu brzozy ręcznik rozwinę

Wtedy wraca i miłość i szczęście i łzy.

Wtedy wraca matczyna ,twa miłość i szczęście i łzy

Utopmy troski w czerwonym winie

Bo raz się żyje i kocha raz

2. Jak filmowy kark swe życie znów ogląda

Lecz nie wróci już zielonych lat melodia

Po matczynej też poznałem inną miłość

Lecz tam czeka świat i miłość woła nas

Ref:

Ze starej płyty wraca muzyka

Wibruje w snykach jak w oczach łzy

Zaklinam się na Boga,

Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach,

Jedna bliska osoba , przemilcze ciepłe słowa,

Zamiast podać mi dłoń, poszła mnie wymeldować,

Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna?

Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna,

No i chuj, że przeklinam i że nie jestem święty,

Tak czy siak nie polegne w walce na argumenty,

Mówię o tym co boli i cholernie uwiera ,

Weź mi wytłumacz czym dzisiaj jest szczęście?

Morze pieniędzy? nie sądze, uwierzcie

Doceń rodzinę, jeśli ona cię kocha

Poczuj tę miłość, jest droższa od złota

Matczyne serce, miej zawsze w sobie

Gdy masz problem z sobą, nie bój się rozmawiać z Bogiem

Doceń przyjaźnie, ale tylko te szczere

Uważaj na hieny, co chcą cie zrobić zerem

Masz kogo kochać? Oddaj jej całą miłość

W szumie krzewów i traw wspomnę te dawne dni.

Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę

Wtedy wraca twa miłość i szczęście i łzy.

Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę

Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.

Gram ze sprzecznościami, pociąga mnie to!

Zabrakło mi zasad, zabrakło mi sił.

Zabrakło mi wzorców, bo ojciec mnie bił.

A matka beztrosko w swym świecie żyła,

Nasza więź matczyna zatem szybko się skończyła,

Więc nie miałem złudzeń i nie miałem nic,

co by mi pomogło w moralności żyć.

Nie dziwcie się ludzie, że nie znam sposobu

by w swojej egzystencji kochać inne narody.

Mamo dziękuje Ci za Twą miłość,

Która jak promień światła

Rozświetlała mi drogę życia.

Dziękuje Ci za wszystkie Twe rady i starania

I dziś na Twe matczyne ręce

Składam najszczersze, najpiękniejsze podziękowania.

Mamo kocham Cię... Link do tego komentarza »

I podziwiasz jak w życiu się zmienia

Ref) Dzisiaj wspólnie uczymy się żyć

Jak się kocha to co jest najdroższe

Przed losem złym potrafić się skryć

Ufnie oddać się matczynej trosce

3)Jak to będzie mamo gdy wnet

W moim życiu pojawi się ONA

zechcę dzielić ten nasz wspólny chleb

Czy Cię zdołam do niej przekonać

Gdzieś w poszumie traw

Jest ścieżka nad staw.

W oknach pelargonie,

Obok na balkonie

Schnie koszula przez matczyne

Uprana dłonie.

Jest jeszcze blask świec

I kaflowy piec,

Ganek w dzikim winie,

W szumie krzewów i traw wspomnę te dawne dni.

Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę

Wtedy wraca twa miłość i szczęście i łzy.

Na zwalonym przez burzę, starym pniu lniany ręcznik rozwinę

Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.

Ma ulica tu, w sercu miejskiej dziczy

Nie mam złudzeń, wiem na kogo mogę liczyć

Krętą drogą, płynie życie na dzielnicy. [2x]

(Kuba Eł)

Przywiązany do tych dzielnic, jak do matczynego łona

Kocham je całym sercem, choć ta miłość jest chora

Wiele im zawdzięczam i wiele przez nie tracę

Choć gdyby było łatwo, bym był inny, to wiem zawsze

Ten rozum dały bloki, tu stawiałem pierwsze kroki

i za to Cię podziwiam i za to Tobie rym dam.

Mamo, dziękuję Ci, że żyję, że moje serce bije,

dziękuję Ci za wszystko, że byłaś zawsze blisko,

za nieprzespane noce, za czyste pieluchy,

za matczyne mleko, nie jakieś tam pluchy,

za bajki do poduchy, za dodanie mi otuchy,

gdy inni nie wierzyli, nie było takiej chwili,

we mnie zawsze wierzyłaś,

to ja Cię zawiodłem, a mimo to Ty byłaś

Czemu nie ma tancerki, co tańczyłaby nasz smutek,

chociaż muzyka krąży, szlifując dla niej posadzkę?

czemu nie ma, tańczącej nam imię naszej rozpaczy?

Czemu nie ma matczynej, co tańczyłaby nam bajkę

do snu; i czemu nie ma jej we śnie, tańczącej nam nasze winy?

Czemu nie ma w pamięci, tańczącej nam urodziny?

Czemu nie ma odważnej, co tańczyłaby na linie

słonecznego promienia, gdy prosto do oczu padnie?

Pamiętam mama, pamiętam tamten dzień (tak TY !)

Pamiętam mama Ty pokazałaś w życiu mi cel

(a mama nie płacz szkoda Twoich łez...)

Pamiętam mama z życia w ciśnieniu

i wylewałaś matczyne łzy

bardzo Cie wtedy [?]

przeciez nie chce byc tym synem,

synem marnotrawnym-nie chce być nim !

Pytasz kim -byc człowiekiem


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga