Alfabet słów:

Słowo mentor w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery m: moderato, macierzyństwo, Mauser, melchizedek, Mozart

Kto w Polsce śpiewa o mentor ? To między innymi Bert/Matej, Peja, RPS. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Może dam se sam rade kiedy liznę ciut hardcoru

Polska fabryka małp, tu hardcoru do oporu

Szanuję tylko tych co nie mieli wyboru

Tylko tych kurwa co nie mieli wyboru

A śmieję się z mentorów i ulicznych filozofów

Którzy sami nie potrafią pozbyć się własnych kłopotów

Sami nie potrafią pozbyć się własnych kłopotów…

Skurwysyni jestem gotów

Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas

To dlaczego mam poparcie tylu ludzi, to nie wszystko.

To przezwisko, które noszę znane w większości dobrego.

Doszukują się złego, ci co gówno znaczą z tego.

Wynika tylko ziomuś, trzeba cisnąć farmazonów.

Którzy w 2010 pozują na mentorów.

Przerażeni hordcorowym stylem życia, moim rapem

Kiedyś oni to ulica, dziś ode mnie kij im w japę

Żaden z nich się nie wychyli, boi się zaprotestować.

Pierdole ten ich rap, chcesz to bierz ten tani towar.

Latarnie miasta, ciemna noc, ślepa miłość

I miasto splamione krwią, miasto nad Wisłą

Ja w środku wydarzeń, wiesz? nie szukam sensu

Bo sens gdzieś upadł z kolejną dawką nerwów

Mentor stąd uciekł chciała nim kierować

Banda miliona głupców dla których domem Monar

Idą już po nas Władcy dusz z bogiem w parze

By w noc miliona burz zabrać naszą wiarę

mogą zabrać nam atrament, bas stopę i werbel

Bez tego świat byłby nudny za bardzo,

Moje podejście to hardkor, bo czasem zwolnić tempo warto,

Jednak za rzadko gładko się żyje.

Od urodzenia piję na tej samej glebie,

Widzę jednak, że muzyka to mój mentor, sensei.

Mam pustą kieszeń, ale pełną głowę.

Idę do przodu biorąc to, co moje.

Koduje obrazy z życia.

Wylewam to na bita wśród uścisku słów, jak Horatro.

w nadziei, że odnajdę jeszcze panią w pani samej

Zanim zamęt tego, co tu się dzieje

zabierze mi do reszty wiarę, sens i nadzieję

I nim oszaleję, gdy znów pani piękno

da mi jedynie chłód a nie ciepło jak mentor

Wtedy pękną ostatnie więzy

wyblaknę i ten świat mnie zwycięży

A pozbawiony uprzęży uczucia

nakręcę każdą ze sprężyn zepsucia

Zbyt zajmuje mnie moje i w zajawkach bycie specem.

Liczę becel , jest tyle ile narucham

I choć hajs się nie zgadza, nie spędza mi snu kapucha.

Dziś znów zapuka nasz rap do Twoich drzwi.

To ta ulicy sztuka, o której Twój mentor śni.

A ten kto kpi, niech kpi sobie dalej,

Bo sam jest i ma jak Ferdynand Kiepski talent.

Ja tnę, jak jet ski falę i z tym flow płynę,

A Ty weź tak nie pierdol bo powiększysz rodzinę.

Sprawdź co miał do powiedzenia ten kozaczek a ten zły

Tu wkurwiony a tu łzy tutaj słychać że szczęśliwy

Kocham swoje dzieci gdzie świat niesprawiedliwy

Czas się skończy na pewno prędzej czy późno wiem to

Chciałbyś uszczęśliwić wszystkich kurwa nie jesteś mentor

Dziś się kłaniasz zakrętom stawiasz się człowiek warki

Kiedy czas upłynie pozostaną słowa z tej kartki

Chodź porozmawiamy jak to kiedyś było

Ważne i ważniejsze nie chce by się tylko śniło

Sprawdź co miał do powiedzenia ten kozaczek a ten zły

Ten wkurwiony a tu łzy tutaj słychać że szczęśliwy

Kocham swoje dzieci gdzie świat niesprawiedliwy

Czas się skończy na pewno prędzej czy późno wiem to

Chciałbyś uszczęśliwić wszystkich kurwa nie jesteś mentor

Dziś się kłaniasz zakrętom stawiasz się człowiek do walki

Kiedy czas upłynie pozostaną słowa z tej kartki

Chodź porozmawiamy jak to kiedyś było

Ważne i ważniejsze nie chce by się tylko śniło

to lekarstwo na ból gdy grunt pali się pod stopami

to co mamy od życia to zapisany pergamin

i prawie dekade w rapie razem ze szmalami

kilka płyt z jednej stajni ten joint to dynamit

mentor lepiej zamilcz ten czołg jedzie po bani

Erio EP jeden powietrze którym oddychamy

To dla ludzi z Czerniakowa WSK'a Służewca

z Ursynowa Bielan Stegien i Śródmieścia

z Pragi Żoliborza Sadyby Wilanowa

juz czas zaczynać z gramofonami taniec,

on znowu zniknął i nie możemy go znaleźć,

juz czas zaczynać z gramofonami taniec,

ey, sweety gial, gdzie podziewa sie selector,

mentor, przepełniony jamajską inwencją,

perfekcją, opętany muzyczną obsesją,

henson bwoy, bo dziś gramy tu dancehall

rozchwytywany w tłumie zgubił drogę przez [PAM PAM PAM]

apogeum biby rozpalone, przez [PAM PAM PAM]

I dojdę do wniosku, mój postęp to rozkurw

Odczuj, jak styl wleciał na wroga

Hej załoga to trzecia wojna rapowa

[Hook x2]

[Zwrotka 3: Mentor]

Mentor, nagrywam lepsze zwroty niż PakolTV

Nawet [?] zajarałby się moim CD

Prosto z kuźni talentów daję punche i bragi

Przy mnie nawet Hefajstos nie przykuł by waszej uwagi

pytam

te skąd ta lipa tak gęsto z klęską często

ten, że jest za niego zemstą

hmm jak sensor wyczuwam okrucieństwo

on niczym mentor daje błogosławieństwo

zanim uznasz kolejny raz że jest ciężko

i wściekle zaczniesz rzucać mięso

mówi mi

synku może zmień to i obróć w zwycięstwo

Źle odebrany eter jest schronieniem

Szkieletem wyborów bez zrozumienia przyklejonych twarzy

Chcę być więcej niż kimś już nie odkładam spraw na półkę

Tu i teraz gdzie każdy wers to występ teatralny

Nieobliczalny bo hip hop to mój mentor wiary

Rzucam bezsensem, jaki refren

Sieć rozsypanych liter z nieograniczonym zasięgiem

Trafiam Cie wciągając do mojego transu

A teraz, raz, dwa, raz, dwa góra dół patrz

widząc to zwykły człowiek za głowę tu się chwyta

i momentalnie zdanie o rapie właśnie stwarza,

że chamstwo i nienawiść wciąż teraz tu się stacza.

Wizerunek ten pogarsza co drugi artysta

dla małolatów mentor to taki za łap dystans

w co drugim kawałku JP wciąż powtarza,

że coś tam z policją człowieku, to odstrasza.

Co tydzień wciąż słychać ktoś znów kogoś zdisował

a za co? Bo ponoć ten drugi prowokował

splendor wiem to

będziesz przewijał mnie w tył

jak memento

uno momento

Gural to nie mentor

improwizuje tak jak Stan Kenton

świerzy jak mentos

hip-hop fantomas

pod PDG agendom

To wielka siła woli trzystu

x2

To diabelny Manson, to piekielny dance floor

Ten bezczelny terror, pierze to mózg

Czeka subtelny mentor i sekretny sektor

Rozweselmy pento, ona bierze do ust

Nadchodzi balanga, ta nachodzi banda

Nią dowodzi wandal, na boju ślad

Się wozi Van Dam, przewozi mu skandal

Leć,[Ouu],leć.

Życie nauczyło mnie tu jedno,zanim się wzbije,

w górę,wyjść na zewnątrz ze skorupy ciężko,

Kumuluje w sobie gniew,chciałbym poczuć lekkość,

W sztuce latania,chce być jak mentor.

Mam tu coś to zrobienia,prócz położenia na glebę cienia,

I nie w blasku jupitera,marzę by się znaleźć teraz,

Ile razy już wracałeś,do czegoś jak bumerang,

Gdzieś mam tylko to co kocham,i ze sobą to zabieram.

Związany z każdym miejscem, które przypomina mi ich

Kiedyś było nas pełno, było nam wszystko jedno

Czy było zimno, czy ciepło - tworzyliśmy jedność

Mieliśmy w sobie pewność, zaufanie? Nie pierdol!

Każdy dla siebie jak mentor, dziś to uciekło

Dziś to przeszłość, wścieklizna i wściekłość

Dlatego mówię tu o tym tak lekko

Wszystko pękło razem ze zwiniętą setką

Kiedyś z bletką, dziś podziękuje ci większość

obalam, dogmaty narad swym intelektem,

Czyj głos jest przy mnie co noc i codzień wraca,

siłą moralnego kaca mnie uczy zasad,

jak szepcze mi do ucza słucham go z poważaniem,

gdy mentor odciska piętno na moją banię.

Pamiętaj nie zapominaj swych wrogów imion,

na zawsze śmierć konfidentom i skyrwysyną,

to o co warto dbać ma być zadbane,

bądź wierny tym co są tobie na wieki, amen.

Jedyne blow, które znasz to od kumpli w dłoń

Jedynkę włącz i zobaczysz swój ??

Kolejny Kingkong, co posmakował Hip-Hop

Masz technikę wziętą z Pedro

Nawijasz jak Twój mentor Necro

Po tej zwrotce zamieszkasz w Afganistanie

Twoje punch'e będą tam gówno warte

Nie ma szans, by zakłócić ten bieg zdarzeń

Biada wam, na przystawkę zjadam was dla niej

Zbyt zajmuje mnie moje i w zajawkach bycie specem.

Liczę becel , jest tyle ile narucham

I choć hajs się nie zgadza, nie spędza mi snu kapucha.

Dziś znów zapuka nasz rap do Twoich drzwi.

To ta ulicy sztuka, o której Twój mentor śni.

A ten kto kpi, niech kpi sobie dalej,

Bo sam jest i ma jak Ferdynand Kiepski talent.

Ja tnę, jak jet ski falę i z tym flow płynę,

A Ty weź tak nie pierdol bo powiększysz rodzinę.

Stałem tam sam jak zwykle , gdzieś za winklem na rogu Oławskiej i Świdnickiej chwile dalej Fredro patrzył cierpko niczym mentor na to co robie.

Czekałem jakbym stał na peronie.

Na pewno przyjdzie , w końcu dostałem słowo ale w tych czasach słowa wypuszcza się ot tak jak powietrze pod wodą . Dmuchawce , latawce , wiatr słowa bolą ale dalej stałem z pokorą .

Spoko – może korki , może kurwa jestem wciąż zbyt naiwny ale ciągle ufam , więc stoje.

Zanurzam się we własną paranoje a w środku zaczynam wrzeć niczym pierdolony bojler.

ludzie zmechanizowani szybko jak Bugatti Veyron

Na samo dno z klapkami na oczach pędzą

powierzają grzechy jeszcze bardziej grzesznym księżom

jeden na sto zaznajomiony z księgą

też pójdzie na dno bo bro to jego mentor

Ten ton nie pomoże tym koleżkom

bo sami sobie ścielą to podziemne wieczko

w sumie dobrze że bomba tyka - bo wiesz co?

jedyne, co nam zostało to nadzieja na wieczność!

Że chciałby tamte chwile kiedyś choć raz przeżyć.

Chociaż różne czasy może w zapomnienie już odrzucić

Jednak on woli powracać do tych chwil co cieszą ludzi

Które warte pamięci są i zawsze będą

Przyszłość dużo uczy to działa jak mentor.

Wszystkie problemy raczej dusiłem w sobie,

Nikt się na tym nie przejechał,nawet najlepszy ziomek.

Okres między podstawówką,a początkiem gimnazjum

Niefortunnie przejechałem się na ostrym życia smaku

W kwestii wartości i względnego bogactwa

Sala dorosłych, uparci jak osły

I ślepi jak ćma

Dość tych co myśli przepłacili śmiercią

Stanął na drodze mentor

Serce zbite jak termos staje się rzeczą zbędną

Boże igrzysko - to wszystko ma swoją kolejność

Dla tych co czują odrębność na własnej skórze

To nie pieprzone historie które mają tylko urzec

Życie to kaucja, co tak naprawdę nic nie wyjaśnia

W kwestii wartości i zbędnego bogactwa

Sala dorosłych, uparci jak osły i ślepi jak ćma

Dość tych co myśli przypłacili śmiercią

Stanął na drodze mentor, serce zbite jak termos

Zdaje się rzeczą zbędną, Boże igrzysko

To wszytko ma swoją kolejnosć

Dla tych co czują odrębność na własnej skórze

To nie pieprzone historie, które mają tylko urzec

Dla miast i prowincji to czas w sam raz by być kimś

Wiara w siebie praca nad charakterem

Moim niebem świata czuć atmosferę

Szatan skuł interes pierdol diabła

Mentor nakładł nam już dosyć kłamstwa

Mgła w nas nie daje nam dociec jak rozpoznać

Ten front ma cechy niczym każda wojna

Jazda zbrojna moją bronią full kontakt

Techniki harpun dźwięk przebije nawet marmur

Znasz ten ryj z telewizji, ale nie wiesz o nim nic.

Poznaj mnie na ulicy, a nie przez medialny pic.

Każde słowa można zmontować tak, że wyjdzie chała

zbuduj sobie łódkę z cegieł i płyń sprawdzić jak działa

mentor, za prawdziwe słowa nie można emitować

poszło na żywo, ekipę trzeba reanimować.

To takie porno, tylko pod przykrywką,

wszyscy redaktorzy, redaktorki, każde z was jest dziwką.

Tutaj hip hop bałuty, nasz świat ze złudzeń obdarty,

Znasz ten ryj z telewizji, ale nie wiesz o nim nic.

Poznaj mnie na ulicy, a nie przez medialny pic.

Każde słowa można zmontować tak, że wyjdzie chała

zbuduj sobie łódkę z cegieł i płyń sprawdzić jak działa

mentor, za prawdziwe słowa nie można emitować

poszło na żywo, ekipę trzeba reanimować.

To takie porno, tylko pod przykrywką,

wszyscy redaktorzy, redaktorki, każde z was jest dziwką.

Tutaj hip hop bałuty, nasz świat ze złudzeń obdarty,

"

Magia w gestach jak mentor,

Idąc przez ubogich sektor,

Człowieczeństwo mierząc w uczuciach,

Pośród znawców, nikt tu nie chce oklasków.

Dosyć sprzedawców nam

Twoja natura jest podła i ja wiem to

Bo też bywam podły, kiedy się me wady uzewnętrznią

Mamy za duże tempo, nie sprostamy zakrętom

Dla jednych śmierć to łaska, dla nas to ostateczność

Morda mentor, ja od dawna to wiem

Że nie potrzebna nam tu żadna walka o tlen

Nie chcę tych bomb i życia w mieście we krwi

W cokolwiek wierzysz ziom ten świat się będzie kręcił

Spokój bywa zbawienny, choć nie wiem jak ty mieszkasz

Ich naturalność jest jak plastikowe chuje

Znów faktem operuje,oni wpadaja w furie

Rzucam ich CD w kibel i robię na nie dwójkę

To nie prawda że brak im talentów,dziś walczą o swój sektor

To jest gra bez sentymentów,dla wielu hajs to mentor

Idziemy za ich tropem,tam gdzie padliny fetor

Witamy w B.O.R. - mów do mnie kurwa rektor

Mają romans z popem ich dupą telewizja

Biuro Ochrony Rapu dla tych suk jak inkfizycja

To proste - życie rzuca nam wyzwania. Postęp

To klucz do przetrwania, odsłania co istotne

Jest. Ciągle więc mimo, że chcą mnie zwieść

Milionem potknięć, więc zawsze mogę podnieść się.

Świat jak chłodny mentor nie daje wskazówek

I zabiera czas, potem skuwa jak nie masz w ogóle sił.

Nie mogę stać. Znam istotę spraw, które rządzą tym.

Pierdolę fakt. Stawiam na plan, który z buta rozpierdala drzwi.

Jestem w tym, choć paru upadło tu dziś,

choć widzę ten czas ale nie mogę cofnąć

czas to chuj ale nie staje wiesz

wiem kto jest pizdą i nie chodzi o płeć

wskazówki ma zegar ale nie to do życia

cokolwiek powiesz to mentor i tak

patrzę w tył, w sumie życie nie jest proste

ciągły dramat jakby pisał do Sofokles

widzę wracam ale nic z tego nie mam

bo mój wróg nieśmiertelny to wspomnienia

wpadł i siadł vis a vis mnie na taboret

pytam - te skąd ta lipa tak gęsto z klęską często

ten, że jest za niego zemstą

hmm jak sensor wyczuwam okrucieństwo

on niczym mentor daje błogosławieństwo

zanim uznasz kolejny raz, że jest ciężko

i wściekle zaczniesz rzucać mięso

mówi mi - synku może zmień to i obróć w zwycięstwo

choć gra nie twoja muza zaatakuj dancefloor

Wpadł i siadł vis-a-vis mnie na taboret,

Pytam: te, skąd ta lipa tak gęsto

Z klęską często też żyjesz za niego zemstą

Hmmm, jak sensor wyczuwam okrucieństwo

On niczym mentor, daje błogosławieństwo,

Zanim uznasz kolejny raz, że jest ciężko

I wściekle zaczniesz rzucać mięso,

Mówi mi: Synku, może zmień to i obróć w zwycięstwo,

Choć gra nie Twoja muza,

Wyciągać nauczkę z błędów i tym twardo stawiać kroki

Jestem jeszcze młody tyle jeszcze przede mną

Nie chcę skończyć jako [Sztajner?] ze skrywaną gębą

Nie jara mnie splendor tu rymów konstruktor

Nigdy nie byłem mentor przeżyłem prywatny hardcor

Po tylu latach starań teraz wiem że było warto

Więc dalej gram w to słuchaj i spal to

Moje hiphopowe tango słuchaj i spal to

Moje hiphopowe tango z zaciśniętą gardą

Sprawdź co miał do powiedzenia, ten kozaczek, a ten zły

Tu wkurwiony, a tu łzy, tutaj słychać że szczęśliwy,

Kocham swoje dzieci, gdzie świat niesprawiedliwy

Czas się skończy, na pewno, prędzej czy później, wiem to

Chciałbyś uszczęśliwić wszystkich ? Kurwa, nie jesteś mentor

Dziś się kłaniasz zakrętom, stawia się człowiek gładki

Kiedy czas upłynie pozostaną słowa z tej kartki

Chodź, porozmawiamy jak to kiedyś było

Ważne i ważniejsze nie chce by się tylko śniło

Najtrudniesza z partii, które rozgrywał świat

będąc chwilę na podium jak Akiba Rubinstein

możesz umrzeć zapomniany jak on, samotny

skończyć na dnie, dosłownie i w przenośni

grasz życiem, ból to mentor, nauczyciel

memento mori, mówi Ci sam Lucyfer

sny odejdą w glorii, patrz na szachownice

nie trać kontroli, chaos się rodzi z krzykiem

rzędy liter idą wolno na pogrzeb,

Jest luzio przestań w kółko kłapać buzią

Dla dobrych fluidów być jak uziom

Skończ się pieklić grzać jak po tekli bardziej wściekli niż ty uklękli

Liczmy na głos do dychy chcę słyszeć śmiechy hihy

I skowyt pychy wiem może i mentor ze mnie lichy

Jednakże upajam mocniej od łychy

Więc łykaj to czas nie kutas

Brak mu opcji stawania w atrybutach

Szkoda szukać sensu w dysputach

dziś dałeś dupy i będziesz jebany,

bo nawet ściany tu mają uszy,

i wbrew wszystkiemu nas nie zagłuszysz.

(...) bo co, bo będzie wpierdol,

kim jestem pytam, osądzi mentor,

podjeżdza vebntor i korpe z prumusem,

na kolo donos i jesteś lamusem.

pod presją, przymusem precz z układami,

nie warto wmilczęć i zadawać z bani,

Daj więc głośne stop jak masz dać sztukom schemat,

że jak coś chce to gada, jak nie jest głuchoniema.

Wiem, men, że to trudny mecz, szósty sklep,

kup jej coś na jej pusty łeb.

Nie jestem mentor lover, ale one są jak mentolowe,

przyjemny posmak, ale męczą zdrowie.

Masz ciężką głowę, dziewczyno, zapomnij,

chociaż dzwonisz częściej niż Krystyna z gazowni.

Zanim oddasz duszę - hej, kończ to wolniej.

jesteś takim raperem jakim Mieszko królem

wale pancza na mordę, masz królewską purpurę

styl potrzebny jak stocznia w Gdańsku

jest powodem przez który już nie powąchasz kwiatków

Mentor:

Ten trening kończysz z obitą mordą dziś

nawet bez pierścieni dla was jestem lord of rings

jak tutaj walczę to dla Ciebie runda śmierci

ja rzucam pancze, a Twój sekundant ręcznik

klęski chyba nie chcesz ponieść

Każdy ma swoje sprawy

Bo kręcić weszło w nawyk

Tętno jest tu wewnątrz napędza cały sektor

Jak rap to ulic mentor

nie jedną duszę masz tu pochłoniętą

nie jedno serce bije to tempo

Sativa trafiła w samo sedno

z dnia na dzień wiem coraz więcej

Tutaj nie masz dziwek, domów, bzdura tylko popatrz.

Nie masz i co z tego? Teledysk to wykreował.

Gówno z odbiorników zmiękcza mózg jak wełnę Perwoll,

jesteś nieprawdziwy w tym co robisz, to się pierdol.

Zwykły chłopak z Bielan z prostym stylem a nie mentor,

na osiedlu - zieleń, beton.

Proste, że nie śmigam trzylitrową betą.

Jestem sobą, nie udaję, najważniejsza z reguł.

Tylko najlepszy bit, kozak bass i stopa.

Strzelił kolejny rok, a ja nie przestałem iść

Nawijając jakbym zamiast dwóch jaj miał całą kiść

To nie Beverly Hills, a ja nie jestem Brendą

Mój rap to wychowawczy liść kijem do kendo

Mentor wyrzutków kontra zniewieściali chłopcy

Daję Ci uczucie francuskiego pocałunku z obcym

"

"

Średni wzrost i uroda, blada jak płótno

Uciekła z domu, została prostytutką

Kiedy patrzyła w lustro zasłaniała twarz ręką

Opiekował się nią alfons - jej kochanek i mentor

Nie było lekko, klienci mieli zachcianki

Czas wysysał z niej życie powoli jak wampir

Chciała zwiać do Anglii, pamięta tamtą noc

Jej mentor pięścią roztrzaskał jej nos

Ale tak płacą też za kasą w Tesco,

Więc biegne trasa, gdzie mi nie skacze tętno.

Rap gestapo- chce nastac z masą czerstwa,

Rozkładamy parasol, każdy gasząc przekleństwo.

Żaden mentor,ale oddaj atom berło,

Od tego basu zaraz okna pękną.

Nie mamy czasu na opcje harcerską,

Więc zwrotki odpal lub sprostaj tym wersom.

Nie amator, prędzej masą z potęgą,

Teraz stoję przed Tobą i dziękuję Ci w rymach (właśnie tak),

I nie ważna przyczyna, teraz posłuchaj tato,

Zaraziłeś mnie pasją, oczy mówią że warto (własnie tak),

Masz w sobie to światło, które niesie nadzieję,

Dla mnie jesteś jak mentor, wystarczy spojrzenie,

Gołębia sumienie i dusza która krzyczy

Pokazali każdą wartość, która w życiu się liczy

Mówiłeś ''Ten co ćwiczy co dzień staje się lepszy''

A koryto jest jedno i w około pełno wieprzy

już niedługo narobimy w blokach hałasu

UPP słuchasz dzieciaku

Parzel UPP elo nowy, nowy wers teraz

słyszysz to mam w myślach

mentor polski rap dobry temat

ty wiesz w ogóle co jest grane

SSDI THS cały czas naturalnie

do celu bez durnych gadek

tu na Pradze skręt non-stop tli się


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga