Alfabet słów:

Słowo monsun w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery m: Michalczewski, makówka, maryjny, Mikołaj, mass media

Kto w Polsce śpiewa o monsun ? To między innymi Czeski, Endoliryka, Wołosatki. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Jakaś solidna ulewa,

A może całe siedem dni

Z wodą jazda do nieba,

A może oberwanie chmur,

Monsun w Bieszczadach latem,

A może morze mogłoby

Kończyć się w Wołosatem.

Czemu tak się pocić trzeba przez te parę dni,

Nawet słońce krew zalewa, wody dajcie mi,

Palców też cholera nie raczył oszczędzić,

Kiedyś przez to bliskie było mi rozbicie,

Teraz traktuję to jak handicap dla reszty,

Odebrałem wiele lekcji, mało wyciągnąłem wniosków,

W końcu chciałbym dać scenie świeży podmuch jak monsun,

Wyruszam na podbój gotowy na wszystko,

Chcę stawać na podium - to nigdy mi nie zbrzydło,

Hip - hop dał mi wiarę w głębsze jutro,

Pokazał, że nie można dać zatrzymać się kontuzjom,

To dzień gniewu, żar spalonych mostów,

TAK SIĘ NAWIJA NA ŚLĄSKU!

Najpierw przesłuchaj, potem wnioskuj,

TAK SIĘ NAWIJA NA ŚLĄSKU!

Przez kraj cały, liryczny monsun,

TAK SIĘ NAWIJA NA ŚLĄSKU!

Nowe CD, dziewięć grubych kąsków,

TAK SIĘ NAWIJA NA ŚLĄSKU!

Kolejny progres na lirycznym ostrzu,

Bardzo bym chciała, o tak, bardzo bym chciała, mój kochany!

O tak, o tak!

[Dab]

Sprawdź to.

Jestem, nadchodzę jak tajfun, monsun

Po drodze biję ich srodze, do Ciebie przychodzę, tak szybko

By wspomnienie nie mykło, nie znikło,

Lecz było i trwało jak styl mój noc całą,

Ofiaruję Tobie, by przy dźwiękach i stękach

kiedy ugaśnie namiętność,pojawia się szarość

bądź mi jednak oddaną,pozwól być delektowaną

razem piękną panoramą,przezwyciężymy szarość

A gdybyś zatraciła,sens istnienia związku

wówczas serce z wosku,pogrąży silny monsun

więc miłości mej skosztuj,poczuj jej oblicze

nie chcę być jej widzem,chcę wtłoczyć w życie

A gdy nastanie wicher,skryj się w moje ramiona

będę bronił dopóki, moje serce podoła

Takiej pogody dla Polski nie wywróżył żaden wieszcz,

Nadciąga ulewa, bo z serca człowieka wylewa się krew,

Nie umywaj rąk, bo nie zmyjesz się stąd, zatykamy wlew!

Deszcz kapie na parapet oczu,

Jeśli myślisz, że przechytrzysz monsun to rozmyślisz się w kapoku.

Odkręcam prysznic z literek, karmię nim intelekt, leję treść,

Wiedz, że prognozują nam tu los ślepi jak kret,

Lej na TV, nie ma w mediach miejsca gdzie masz przekaz.

Z nieba zwiedzam teraz troposferę, to powietrze trzeba czerpać z męstwa,

Poskładam resztki marzeń czym prędzej w te linie (tak!)

Zanim to życie minie mi całkowicie, będę utrwalić chciał coś w beat'cie

Smak zwycięstw i porażek i coś od siebie

A co dokładnie? Szczerze? Nie jestem pewien

Lecz nim przebiegu lat bezlitosny monsun

Utopi każdy szczegół w bezgłośnym końcu

Śląc ku siwych pomarszczonych morderców

Rzucę na riddim miliony wersów (Ha!)

Znów mówię do was, witam na mojej płycie

To, co różni nas od siebie to hierarchia i półmiski.

Wszystko wokół od małego uczy, że przy szczęściu zyski.

Kamienice i te bloki, postaw w jednym miejscu wszystkich,

Po czym wrzuć w ocean wzorców, realia z ulicy Wiązów.

Kilka tektonicznych wstrząsów, zmiana kierunek jak monsun,

Kierunek myślenia w końcu oprzyj tylko na pieniądzu

I tak miesiąc po miesiącu każ im kuć ręką w mosiądzu

A ty nie wiń nas za to, że młodość mierzy czas,

Za to co siedzi w nas,

To, co różni nas od siebie to hierarchia i półmiski

Wszystko wokół od małego uczy że przy szczęściu zyski

Kamienice, wille, bloki- postaw w jednym miejscu wszystkich

Po czym wrzuć w ocean wzorców, realia z ulicy Wiązów

Kilka tektonicznych wstrząsów, zmienia kierunek jak monsun

Kierunek myślenia w końcu oprzyj tylko na pieniądzu

I tak miesiąc po miesiącu każ im kuć ręką w mosiądzu

A ty nie wiń nas za to że młodość mierzy czas,

Za to co siedzi w nas, bo my to tylko dzieci miast [x4]

Powietrze? dziwna mieszanka jak w polskich realiach rapgra

Patrzę na tą scenę gdzie hoduje się dwutlenek

Jedni w maskach, inni dawno podusili się od kłamstwa

Nie mów mi, że jest inaczej, ja nie zacznę klaskać

Patrz na tych ziomków zmieniających się jak monsun

Raz, dwa, trzy, stają się kimś innym w końcu

Ty poczuj podmuch zmian wiatru a tusz to zwykłość

Wiesz? a tego wiatru przyszłość to cyklon

To czas zastanawiać się nad światem więc myśl

Powietrze? dziwna mieszanka jak w polskich realiach rap gra

Patrzę na tą scenę gdzie hoduje się dwutlenek

Jedni w maskach, inni dawno podusili się od kłamstwa

Nie mów mi, że jest inaczej, ja nie zacznę klaskać

Patrz na tych ziomków zmieniających się jak monsun

Raz, dwa, trzy, stają się kimś innym w końcu

Ty poczuj podmuch zmian wiatru a tusz to zwykłość

Wiesz? a tego wiatru przyszłość to cyklon

To czas zastanawiać się nad światem więc myśl

Mam luz taki jaki Ty masz po jebanych skrętach

Zioom Gram tu na sprzętach na pełen etat

Szukam tylko szczęścia a przyszłość trzymam w rękach

Robię co chcę i nie obliczam kosztów

Lecę i zabieram wszystko z sobą jak jebany monsun

Pow pow pow pow Rób Hałas studioo zioomuś

[TrooM]

Czas nadchodzi, a może i nastał

kiedy ziemia zabija swój plon, zło zaczyna narastać

ja, na skraju siedzę, na skraju siebie siedzę.

nie wierze w talent, wierzę, że harówa robi ... swoje,

wierze, że nie mam ustalonej drogi ... boję,

się o siebie a mimo tego ciągle idę pod wiatr,

tak jakby monsun nigdy nic nie porwał,

do łba muszę wbijać im że jestem ... jeden,

moj charakter nie odpowiadam niczyjemu,

a czy nikomu to nie odpowiem za ciebie, nie wiem,

na barach go targam, vide krzyż i rzucam na spalenie, idzie,

Moje serce tęskni za tobą

Tak jak wysychający ocean za wilgocią

Złap mnie, upadam

Tak jakby ziemia zapadała mi się pod stopami, nie ocalisz mnie?

Kiedy do mnie wrócisz, zacznie się monsun, oh kochanie

Bardzo za tobą tęsknię

Nic nie poradzę, jestem zakochana

Dzień bez ciebie jest jak rok bez deszczu

Potrzebuję cię obok, nie wiem jak przeżyję

Dobra okej mam parę wyjątków

Dlatego od początku mam tych samych ziomków haaa

Dlatego od początku nie rzuciłem jointów

Dlatego od początku jestem w porządku było by jeszcze kilka wątków

Spinka głąbów leje na to jak monsun, wole na pizgać jointów się

A ty montuj se jak chcesz ja ruszam w daleką podróż, zabiorę Cie jak chcesz ahaaa

Mówiłaś, ze lubisz nowe miejsca, nowe życie ciągle czeka na nas gdzieś tam łołoo

Tam gdzie nie ma nas cały czas, cały czas

Płynę po bicie

Nadal władam tornadami i błyskawicami

To huragan!

2. K2

Z niebios runę ja piorunem w dół,

Sunę monsunem, mą sumę numenu rozniosę jak dżumę po tłumie

To fenomenu ładunek który wypierdala mózgi

A z nimi gatunek ludzki - ja to 2 pandory puszki...

Dymi mój skill liryko-mozaiką

Wykonuje Amigo Sajgon - słuchaj go

Oczy nie muszą widzieć, serce wiecznie dobrze widzi Cię

Ale minuty liczę, bo dotykać serce Cię nie umie

Wracaj już, z dala od Ciebie tak niewiele znaczę

Wracaj już

Wracaj już, monsunem niebo już za Tobą płacze

Wracaj już

Usta popękane, wysuszone dawno tym czekaniem

Kroplę pocałunku na nie nałożyć chciej

Smutne moje dłonie coraz bardziej Ciebie są stęsknione

poukładaj wszystkie fobie w głowie,

od poniedziałku puszczam to w obieg w jednym kawałku,

Człowiek sam powiedz, zawodowiec na majku [aj!]

skumaj, wczoraj umarł - dzisiaj obaj do fight’u

doba jak guma, zobacz po monsunach,

pogoda u nas, suma gigabajtów,

Więc weź im to wytłumacz, że jedna miłość

plus jakby to było gdyby dwóch nas było ?

[Fokus z ust mi to wyjął jak ustnik ]

Przechodzę terapie topienia własnych reguł w Bolsie,

to nie istotne, ale tak robię retusz wspomnień.

To proste choć paradoksalnie, trudno Ci to zrozumieć.

To kim jesteś w tej chwili to iloczyn Twoich posunięć.

Niech Twoje oczy już nigdy nie będą monsunem,

a Twoi ludzie niech wkroczą w ogień za Twój szacunek.

Ref.:

Byłem, jestem, będę, mam misje.

gadam o tym o czym inni nawet boją się myśleć.

Nic się nie stanie, nic nie stanie

W Tobie niebo i słońce

Deszcze i pioruny

W Tobie ogień i woda

Galaktyczne monsuny

W lodowatym upale

Z niewyżytą siłą

Bez litości

Przyciągasz mnie


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga