Alfabet słów:

Słowo naglić w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery n: nagwizdać, nysa, najwcześniejszy, naszyć, nasikane

Kto w Polsce śpiewa o naglić ? To między innymi Anna Szałapak, Robert Kasprzycki, Szybki szmal. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Gdy na imię ma Patrycja oczy dziwne i błyszczące jakimś chłodem. Oczy lalki która patrzy na mnie ciągle nie odzywa się nie milczy jednym słowem. Wtedy nie wiem co mam zrobić bo się czuję jak ten złodziej który oddech kradnie co dnia. Bo słomiany lepki płomień trawi resztki trzeźwych myśli. Gdzieś pod skórą coś się przyśni.

Czasem modlę się bez sensu żeby spadło coś jak manna ciepłą kołdrą. Księżyc wybuchł i za oknem wszystko mokre ja też moknę jakby niewidzialny obłok. Jak w proroctwach Swedenborga coś zmieniło świat w krajobraz złotobiały i błękitny. Proszę odejdź zanim przyszłaś. Śmieszna miłość na pół gwizdka półpolicjant półartystka .

Na rysunkach widzę cienie lub wspomnienie tamtych cieni co minęły mi już dawno. Może były jakieś inne może tylko się przyśniły lecz upartą są wciąż kartką. Gdy otwieram starą książkę ciągle widzę tamto imię. Może kiedyś mi to minie. Kiedy umrę albo zginę a to przecież nie to samo. Wszyscy umrą. Gdzie dziś jestem kim dziś jestem śpiewodramą.

A na imię ma Patrycja jakby miłość bokiem wyszło szydło prawdy. Wcale nie jest taka ładna lecz ładniejsza ładna jest niż żadna przecież. Pora kończyć tę piosenkę jeszcze tylko kilka dźwięków. Jeszcze kilka tylko zdań. Bardzo chciałbym dzisiaj wrócić do tych dni gdy byłem krótszy o ten łańcuch który zwisa z szyi w dół.

Wciąż się modlę o to żeby to nie była miłość niepotrzebna całkiem głupia. Jak słomiany niby wdowiec płonę krótko jasnym ogniem nie wiem czego w ogniu szukam. A na imię ma Patrycja dziwnie weszło dziwnie wyszło w rymach do snu ją układam. Kartek biel jak szelest żagle nagle milknie. Już nie nagli bym coś pisał albo zagrał.

Nie ważne, zrób to dziś,

Jutro może być za późno,

Móc to być, możesz uratować ludzkość,

Triumf jest nieopodal,

Życie nagli, by je znów celebrować,

Trzeba wywołać kataklizm.

Wstań! Zamuliłeś się to teraz znowu,

Wstań! Wypierdoliłeś się na mukę ziomuś,

Wstań! Przykładaj wagę do swoich wyborów

tam na górze będą grać,

tam na górze będą grać,

a my będziemy tańcować, tańcować.

Buciki ci zawsze czyściłam,

służącej nie nagliłam,

serce moje mozoliłam,

do poduszki się tuliłam.

Bo jak mnie to strasznie bolało,

twa igła niebezpieczna.

Hej ho, hej ho, hej ho!

Za rufą Hel, a w górze biel

Wzdętych żagli, wzdętych żagli.

Sztorm reling gnie i z kursem źle,

A czas nagli, a czas nagli.

Zwrot przez sztag! - Jest, zwrot przez sztag!

Kurs Nord-West! - Jest, kurs Nord-West!

Hej ho, hej ho, hej ho!

lecz powiem jej życzenie może spełni

złota rybko mówię

posłuchaj jakby to powiedzieć

zasadniczo nie najlepiej mi się wiedzie

chciałbym żeby przestały mnie naglić rzeczy które mnie naglą

i może jeszcze Lamborghini Diablo

forse chce mieć

niech uwolni każdy talent który we mnie drzemie

spraw żebym zrozumiał chemie

Robię swoje i robię to dobrze, dobrze o tym wiesz, o tak

W kółko musisz tego słuchać, a ja

Beze mnie czegoś ci brak

2. Potrzebujemy tej magii, celebrujmy momenty, które sami tworzymy, hej

I kiedy czas nas nagli, celebrujmy, ze wszystkim spokojnie zdążymy, hej

Wszystko gra bez resetu, ale czasem warto wyzerować licznik

Urywam kilka nowych presetów, nowy snick na nogach stare kicksy przyćmił, tak bywa

I czuję się z tym dobrze, wiesz, jeśli świat chce ci dać, to się za to bierz i dymaj

Nikt tego za nas nie zrobi, robić duże, a małe zostawiać losowi

To cena nieskażonej krwi

To lata chwały, pełne ognia

Dni których nie zapomni nikt

Dni płynęły wolno tak

Nieodparcie naglił czas

Wojna z całym światem o tę najdroższą rzecz

Pod gradem wrogich kul

Niejeden skonał z nas

Lecz wspólny promień serc i głów niepokonany trwał

swoje konie wciąż na ostry bieg nahajką tnę, popędzam.

Jakby mi powietrza mato - piję wiatr, mgły zimne zjadam,

czuję zagłady zew w zachwycie - i przepadam, i przepadam.

Nie tak szybko, moje konie, opamiętajcie się!

i niech, proszę, nie nagli was bat.

Ach, co za konie los mi zdarzył, jak los kapryśne sam,

i nie dożyć mi dnia, by do dna spełnić pieśń.

Ja swym koniom dam pić, ja wiersz ułożę jak nic,

choć na chwilę, na chwiejnym krańcu skał będę stał.

Pozdrawiasz potem wznawiasz nawias razy kilka

pozostawiam mile i pozdrawiam wszystkich swietych

a teraz damy cudzyslow 2 9 9 na 300

tylko chrystus mogl przyjsc tu i odejsc po tafli

tak by nie slyszeli diabli zycie nagli

rzada dzialan rzadza dziala chcemy rzadzic

bic i pic nie robic nic rzadzic

co popadnie to poprawnie zawsze wyjdzie

gorzej z tym gdy wyjdzie troche w horyzont

I na trzy sprawdzam, nie wziąłem też karty,

porażka centralna i przejebane fakty,

Dostałem mandat, jechałem dwa przystanki,

to jeszcze lajt man, kurwa pada jak w Anglii,

Nagli mnie dziś ten feralny dzień jak bundy,

zawiśnie mi cień, nigdzie nie ma dzisiaj prawdy,

to dziwne jak Niemen, ewenementem na takty,

nie pizdne podziemiem, bo mam przejebane trakty,

Ja nie wiem czemu nie mów, bo to chyba nie ma puenty,

Już odkryli prawdę, taa, trzeba spieprzać

Więc ucieka przez ulicę, za przystanek

W pogoni wspomina dotyk dłoni ukochanej

A niech to diabli! Chwila dalej stoi ona

Czas się nagli mu, już nie, ta w ramionach

Spleciona z innym typem

Psy na glebę go, przytrzymują butem łypę

Wszystko w pizdu poszło, ona się odwraca

Doszło do spotkania oczu cichego przepraszam.

Już odkryli prawdę, taa, trzeba spieprzać.

Więc ucieka przez ulicę, za przystanek.

W pogoni wspomina dotyk dłoni ukochanej.

A niech to diabli.. Chwila dalej stoi ona.

Czas się nagli mu już nie, ta w ramionach

Spleciona z innym typem. Psy na glebę go,

Przytrzymują butem łypę, wszystko wpizdu poszło.

Ona się odwraca, doszło do spotkania oczu cichego przepraszam.

Nawet nie podbiegnąc, nie trafiła w sedno,

Dzisiaj robie coś więcej niż żyje chwilą,

choć mam sześciu przyjaciół, nie zdradzę ich imion.

Pisze teksty jak parciu i mam parcie na bilon.

bo on zmieni nas bardziej niż postacie z ''Hero's''.

W walce to się tak wlecze choć czas nas nagli,

Ja chce żeby ziomeczek nie wracał do Anglii.

Jak sie pyta gdzie jest praca mija kolejny tydzień,

wie, że zdradziła go władza i że prawda wyjdzie.

Przecież on chce więcej niż ten tysiak brutto,

Oto nowy gatunek, ewolucja zmienia kierunek

Dziwna genów mutacja, to jest społeczna degeneracja

Wyłączyć myślenie, zagłuszyć swe sumienie

Nie będzie konieczne, by działanie było skuteczne

Czas nagli, ucieka, nie można dużej zwlekać

Zbyt wielu by chciało, dla wszystkich miejsca jest za mało

Oto nowy gatunek, ewolucja zmienia kierunek

Dziwna genów mutacja, to jest społeczna degeneracja

Oto nowy gatunek, ewolucja zmienia kierunek

los to choroba,a na pozór Dolce Vita.

Żyć non-profit, być wciąż okim.

Nić pęka, gdy piętno plagi oplata bloki.

Ktoś ponad kimś, ktoś pod nim, ponad nim.

Ktoś podli, ktoś nagli, zwycięscy upadli.

Pierwsi- Ostatni, ci lepsi, i słabsi

Silniejszy-ma pięści, mądrzejszy ich(tych?) w garści.

Wartości upadły, spalony w proch popiół,

królowie chcą wojen, poddani mieć spokój.

W kiejdach dragi,

I długie w chuj balangi.

Kumple w Anglii,

Kumple w Reichu,

Życie nagli,

Wyjechali szukać wiatru dla żagli.

Robi wałki paru innych co zostało tutaj,

Jedni zmądrzeli, inni palą głupa,

Jedni walą z buta, inni jeżdżą furami,

Nie dać się

Z gównem nie jebać się

Każdy dzień przeżywać jakby był tym ostatnim

Pogrążeni w matni, chcąc być ponad tym

Czas nagli jak diabli, ja i kartki

Miałem w życiu trochę niewygód

Zaliczyłem trochę, hardkorowych przygód

Wyciągnąłem wnioski, bo nie jestem przygłup

Kolejny powód powoduje szczery wywód

uczniowie najpilniejsi

czekam i piszę

listy do abstrakcji

nigdy już ulgi

cisza nagli

wojna się przyczaiła

udaje, że śpi

wojna się przyczaiła

udaje, że śpi

Kilka razy tonąc w łzach,

Zresztą tak samo jak Ty! x3

Ty i ja, gdzie są nasze plany na przyszłość?

Wczoraj miałem luz, dziś kurwa gramy o wszystko

I nie przypominaj więcej, że nas nagli czas,

Ja ciągle wracam, choć mówię, że ostatni raz.

Spotkałem brata, typa co był moim dobrym ziomem

W czasach liceum, dziś każdy poszedł w swoją stronę.

Kiedy o tym myślę, to ból rani skronie,

Sunie labirynt kroków

W ostatnie już zaklęcia

Foteli święty spokój

Połyka ludzkie przejścia

Wstań, bo czas nas nagli

Skrzydła otrzep z kurzu

Niech Cię wszyscy diabli

Wstań aniele stróżu

Razem pójdziemy w taniec

Patrzę, na te rzeki i na te drzewa

Symbole niezrealizowanych czynów

Symbole spokoju i stabilności... skazy rozkładu.

I rzeka płynie wciąż, i tylko ja na brzegu

Nikt nie woła, nikt nie nagli

I wiem po raz kolejny

Że nie ośmielę się postąpić kroku naprzód

Czyżby to łzy stworzyły te rzeki?

Albo autem daleko aż paliwo do zera

No co, tak jak ty mam pełno zachcianek

Podpisałbym z losem do umowy o życia aneks

I wiem co dokładnie chcę zawrzeć w nim

By nas ten czas tak cholernie nie naglił

Jeszcze kilka lat temu nie uwierzyłbym nigdy

Że czas tak przyspiesza że życie to jest wyścig

Aby zostać tym człowiekiem trzeba umieć czasem zwolnić

Zjechać na parking i odpocząć w gronie ziombli

Popatrz, ile już wokół przytulonych par,

Chłopcy z obcych mórz zagarnęli cały bar,

Czas na dzisiaj znikł i nie pyta nikt, co się jutro stanie.

W barze dźwięczą szkła i zabawa trwa aż po biały ranek.

Była noc, bez końca trwała noc, a zegar naglił,

Przyszedł dzień i bar rozjaśnił się od białych żagli,

Dawno ucichł wesoły gwar

I po brzegu, gdzie pusty bar,

Zamyślona dziewczyna szła, nucąc tak:

Ciężką służbą wypełniony każdy ich żołnierski dzień

Partyzantów krwią znaczony niepodległości sen

Oni żyli prawem wilka, tropem wroga podążali

Zawsze czujni i gotowi niestrudzenie go szarpali

Gniew do wroga palił serca, zegar dziejów ciągle naglił

Niezmierzone ich oddanie dla ojczyzny wielkiej sprawy

2.

Przytłoczeni liczbą wroga nie wahali nigdy się

Czy zaniechać dalszej walki czy pokłony wrogom bić

Zegar siódmą wybija

Ustąp Melankolija

Szumią nam skrzydła

Choć cień o cienia

Zegar nie nagli

W chmurze nie tyka

Wszystkie zagadki

Z dobrym finałem

Czar, druk nie znany

Nie krócej, nie dłużej...

A w górach już jesień...

Już jesień...

A potem powroty,

Czas nagli, dzień mija.

Gubimy zmęczeni klucze u drzwi,

Biegniemy na oślep,

W niewierną już przyjaźń,

I śnimy na jawie, powszednie swe sny.

Wience kladli

Musieli odejsc

Do swych spraw

Nas tak jak Ciebie

Czas nie nagli

Frajerzy zawsze

Maja czas

Bracia spod jednej anatemy

Zegnamy Cie i dziekujemy

mija w nas kolejna chwila

mija w nas kolejna chwila

kici kici maj...

kici kici maj...

burza nagli

a myśli migocą

biegnę naga

i jestem tysiąckroć

mija w nas kolejna chwila

w imie pokojowej walce, dla których wróg

to my - wskazani palcem Pojmiesz

ot to stana na przeciw siebie zolnierze

armii uniosa ku niebiosom, dwie choragwie anarchii

wez ogarnij, chaos, terror, wojna nagli

zaklinam was, psy wojny i jebancy

mam cel i w okól niego tancze

punchem jak panzerfaustem dzis

aby nie skonac w legionach,

Próbuję żyć i po prostu być szczęśliwy.

Próbuję kryć, że cokolwiek mnie tu dziwi.

Wspominam chwile z wami choć nie jestem ckliwy.

Szukamy szczęścia, spokoju, wiatru dla żagli.

Życzymy sobie powodzenia bo czas nas nagli.

Z dala od blichtru towarzyskich magli.

Jeszcze nie w Anglii, więc nie ma co się martwić.

Mamy tylko siebie, nie mamy fejmu i gaży.

Żyjemy jak umiemy, chcemy się spełniać i marzyć.

Więc nie igraj z czasem, czas jest naszym Panem,

Ludzie pędzą, wiją się jak szczury,

A świat krótki, grube czasu mury.

Ciągle sobie ludzie odbierają życie,

Bo czas ich nagli, powoduje gnicie,

Odebrać życie, pociecha żadna,

W końcu się wyliżesz z każdego bagna,

Nie ważne jest jak pogrążony byłeś,

Wystarczy że uwierzysz, odnajdziesz w sobie siłę,

Rozterki młodego rapera? Ja patrzę już szerzej, bo szkoda zachodu

To wszystko jest ciężkie jak metal, papieros i kawa stawiają do pionu

Rap - jestem w chuj wprawny, to łatwizna jak rzut karny

Zadbany przez fanów, tak pnę się do góry i rosnę jak narcyz

Brat, choć to mój zaszczyt, młody jestem więc głód nagli

Im starszy tym lepszy i nie dość, że słodki to jeszcze wytrawny

Heee, uwalniamy swą chandrę, aha

Uwalniamy swą chandrę

Uwalniamy swą chandrę

Codziennie plecak pełen całkiem nowych wzruszeń

Królowa życia i król

Na taflach jezior trzepotanie białych żagli

Śnieg zimą w górach, latem lepsza morska sól

Czy dzień, czy noc nic oprócz pragnień ich nie nagli

Królowa życia i król

Dla zdrowia czasem spleen

Patykiem pisanych win

Odtrącaj szyjke i ""skool""

Słowem Boga ożyw je

Z ubogim Chrystusem zaprowadź do Ojca by nikt nie zagubił się

Niech Pan będzie twą nadzieją

Niech Pan będzie twoją siłą

Gdy miłość nagli cię byś poszedł za nim do ludzi ubogich

Do których posyła cię

Ref.: Kochaj Boga tak, aby przez ciebie twój brat Go kochał

Z miłości twojej uczyń chleb

By w trudzie twoich rąk i w pocie twego czoła

O potworach o bandytach i o wielkim skarbie

Co w podziemiu tkwi ukryty, ludzi boi się

Aaaaaa aaa aaaaa aaa w imię władcy Bree

Nowi goście weszli szybko, skryli się za rogiem

Chyba nagli ich co prędko, dajmy im też pić

Czterech chłopa już poległo, krasnoludy tańczą

Wszędzie wrzawa, dzikie tańce w imię włady Bree

Aaaaaa aaa aaaaa aaa w imię władcy Bree

Ale żaden nie zakończył tu wędrówki..

Zamawiają dania plotą miłe słówka,

Porównują Twoje oczy do dwóch Gwiazd,

Ale zawsze jest ważniejsza ciężarówka,

Mówią: Został bym tu, ale nagli czas.

Ref.

Czekasz na Twojego księcia z marzeń,

Bo z nim razem tej harówki przyjdzie kres,

Sama nie wiesz czego więcej na tym barze:

Nieznaną na kontynentach nadnaturalną ciszę

Na co dzień tylko słowiki i mrówek długie szeregi

Wyspę tę niepokoju wypełnioną po brzegi

Ciszą oddechu trawy, ciszą odległych żagli

Ciszą, której nie słychać, wszędzie tam, gdzie czas nagli

Dlatego tak uroczyście Grande Jatte się zaludnia

Ludźmi wystrojonymi na niedziel popołudnia

Rodziny, dzieci, zwierzęta domowe i oswojone

Z hukiem, warkotem i stukiem płyną na ciszy stronę

Popatrz, ile już wokół przytulonych par,

Chłopcy z obcych mórz zagarnęli cały bar,

Czas na dzisiaj znikł i nie pyta nikt, co się jutro stanie.

W barze dźwięczą szkła i zabawa trwa aż po biały ranek.

Była noc, bez końca trwała noc, a zegar naglił,

Przyszedł dzień i bar rozjaśnił się od białych żagli,

Dawno ucichł wesoły gwar

I po brzegu, gdzie pusty bar,

Zamyślona dziewczyna szła, nucąc tak:

wnet w lemiesz przekuja

fanfary w ryk, lopot zagli

zegnaj mi Andzelino

niebo cale w plomieniach

czas nagli

damy wraz z waletami

znuzyly sie dworem

Cygan z calym taborem

defiluje przed straza

których nie ma na mapie

tu można mówić od rzeczy

nie wymagam super składni

i lecimy na wakacje

bo czas nas nagli

do słońca prosto

Ref. Kiedy sięgam dna, chcę się odbić jak najprędzej,

nie słyszeć krzyku, nie czuć bólu nigdy więcej,

nie widzieć krzywdy. A kiedy czas tak nagli,

skupmy się na tym co ważne a resztę niech wezmą diabli!

Kiedy sięgam dna, chcę się odbić jak najprędzej,

nie słyszeć krzyku, nie czuć bólu nigdy więcej,

nie widzieć krzywdy. A kiedy czas nas nagli,

Ty masz pociąg do innych, niestety

Ja za tobą z tęsknoty choruję

Chociaż jesteś, wstyd powiedzieć - facetem.

Chcę twój portret mieć zawsze przy sobie

Jakiś przymus wewnętrzny mnie nagli

Bo jest coś, co wspólne jest nam obu

Czy pan wie, co to jest, Beniamine Franklin?

Ten skromny napis z pana drugiej strony

To mocna sprawa, to bierze nas.

Myślami się bawię, nie popatrzy wyżej

bo tu znacznie jest ciekawiej niż tu u nas niżej

No choć podejdź bliżej

Sam też możesz to sprawdzić na chwilę się zatrzymaj

Gdy czas jak diabli nagli

W Anglii to sobie teraz piją herbatkę

I tylko to dla nich jest tak naprawdę ważne

Widzisz? Można mieć inne priorytety

Wcale nie musisz tyrać jak taki kretyn

Ale mnie to nie rusza, zrób cos lepszego i ruszaj ruszajj

I wtedy nagraj dissy, i póśc je na ulicy

I sobie nie wkrecaj, ze jestes gwiazdeczka

Ale przeciez jestes dobry, tylko brak ci korony

I berła, i szabli ale tą bajke koniec nagli

Ale przeciez tak bywa, ten gorszy Wygrywa

krótka śmierć, szach mat # Garri Kasparov.

(Kas)

Kroczymy ścieżką, na której czasem bywa ciężko jak diabli.

Choć ulice to nie sklep elektro - pełno wtyczek i kabli.

Czas nagli, każdy ma problemy i jazdy,

Nie ugrasz nic bez poświeceń. Chcesz więcej?

Ogarnij gambit

W tle miejskim hałasem, gdzie pozory mylą czasem,

Już tłumaczę, jeśli do tej pory nie kumacie haseł

MIEJ W OPIECE NAS WSZYSTKICH I SIEBIE,

Z DRZEWCEM CO LEDWIE TKWI ZAMIAST MASZTU

LATA MKNĄ LUDZIE WCIĄŻ BEZ SWYCH ŻAGLI

BIORĄ WDECH, ALE ZNÓW SZANS NIE MAJĄ

BY DOGONIĆ SWÓJ CZAS KTÓRY NAGLI

JAK TU ŻYĆ, ŻEBY ZNÓW NIE MIEĆ ŻALU

MÓWIĆ: TAK, JEŚLI TO ŻADEN WYCZYN

ZABRAKŁO NAM SWADY DZIŚ I LOKALU

BO ZAJĘTY PRZEZ ŻALÓW TYCH SETKI PRZYCZYN

Fenomenalne, wieści, słowo, woda, huragan, aminowo

Jego bronią owo słowo flow i mikrofonowo

Jeden błąd wystarczy, wracasz ziom na tarczy

Jedna broń, jedna skroń, jeden zgon by tańczyć

Jeden wgląd dla martwych, pewien skąd to nagli

Nie wiem co, nie wiem jak ale ląt odpalmy

Jeden takt, jeden akt, jeden stan zapalny

Celem fakt, blefem brak jakiejkolwiek szansy

Robię rap, to mój czas jako, że nie przestanę walczyć

Bez powrotu, udać się w ostatnią podróż

Po zmroku w ogniu naszych ciał, spalić świat na popiół

Szał skradł mi spokój wypuszczając z garści

Gwiazdy co w amoku zagłuszają ból nostalgii

W tej konstelacji nagli mróz ostatniej szansy

By znaleźć serce kartki, już będąc martwym

Znów oplecie wargi drut kolczasty jakby trud

Mej walki niósł o bruk? stan pogardy cud

Euch zapałki trawi wszystko na swej drodze

Wpuść kit w uszy, usłysz swoje nazwisko

Show, dziwko, must go on - niech go znają w sieci

Jako tako leci, czy próbujesz ogień wzniecić?

W plątaninie kabli leci sygnał, przeskakuje iskra

Kogoś nagli tu jak diabli szajs pokazać z bliska

Wysłać w cholerę, pokażemy swoją stronę

Chu* z tandetą, jak się przyczepią, powiemy że na szydercę

Są święte tylko cele, jebać środki – nieistotne

Wiec zróbmy tego gniota – niech śpiewają w całej Polsce

To wszystko niewyjaśnione jak kolejny sen, historie różnorodne od pięknych po złe, nie staram się zrozumieć ich bo to zbyt trudne, miewam uczucia złudne i myśli okrutne. I te zbyt dobre też, może lepiej zamknę oczy, oddam się marzeniom będę szczęśliwa tej nocy,wszystko stanie się proste nie będzie naglił czas taki lepszy świat tylko wśród jasnych barw. W oczach szczęście i nie udawany uśmiech wznosząc się nad ziemią i nie wiedzieć co to słuszne i niech się nie kończy to co budzi we mnie nadzieję ale nastaje ranek i mijam się z celem. Byłam silna jak nigdy nagle bezbronna mimo że byłam trzeźwa to leżałam nieprzytomna. Wieczorem patrzyłam w niebo i w świecące gwiazdy z myślą że same szukają szczęścia oazy!

Tak do kolejnego rana siedziałam tam całkiem sama bo jak nie sen to chwila która jest niepowtarzalna chcesz by była wiecznością jak niekończąca opowieść a znika gdy nadchodzi niespodziewany moment. I wierz mi nie poczujesz się już nigdy tak samo a z kolejnym dniem odsłania się kolejna słabość. Nic nie jest pewne jak te uczucia we mnie, które przepełnione strachem nie są tylko we śnie (nie zrozumiałam poprawiać xD) Mam pretensje do siebie! Przez gorzkie słowa, których nie miałam wypowiedzieć. Nauczyłam się jednego niczego nie obiecuję gdy zaufać mi nie umiesz niczego nie oczekuję. Z czasem więcej się nauczę może nabiorę odwagi i pokonam zło, zanim zamierzy mnie zranić. Wezmę sprawy w swoje ręce nie tylko te banalne, dzisiaj zamykam oczy mam to co nieosiągalne!


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga