Alfabet słów:

Słowo obalić w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: oda, oflagowy, olejowy, obr., osobowy

Kto w Polsce śpiewa o obalić ? To między innymi Acheront, Carper, Diament. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Obaliłem rdzewiejący mur.

W swoim duchu widzę słońce zamiast chmur!

Sople ognia, zagasiły pychy woń.

Karbid chemii, celu meta i odżywam znów.

Ref: Teraz wiem, że warto dalej żyć,

I znów się będę pętał między tłumem chorych myśli

ref:

Nic ma tutaj nic, co wskazuje abyś był

A ja nie chcę tracić sił na szukanie Twoich znaków

Nie ma tutaj nic, co by obaliło mit

Że szukamy nie Ciebie, tylko twego braku

2.

Nie mam sił by opowiadać w barwnych poematach

O pustych krańcach świata, a twarz znowu blada

Otwórz oczy. Ja wbijam w ten bit, nie słyszysz nic, nie(niezrozumiałe), chociaż może to być syf bo wiem. Może nie widać progresu, ale spoko już skończyłem za mułami i szukam bitów na oko ej. Siemasz cioto albo siemasz hejterze. Nie wierzę w ciebie, ale uwierzyć mogę w siebie. Ziomki mówią, jestem niski to fakt. Dorosłem do rapu jak Onar i przewyższam was o kilka lat. To przenośnie, zdania i epitety. A ty nie, nie pomagasz mi uwierzyć w nie niestety nie. Zrozum, to nie jest zawód. To zajawka. Od zawsze. Otwieram oczy na świat i przyciąga mnie jak magnes. Powieki opuść, ale kiedy słuchasz sam w czterech ścianach bit rozjebie cie jak Kliczko. Uwolnij umysł na rap i otwórz oczy ona to nie cały świat i tak nie zapomnisz, co ty.

Weź otwórz oczy na swoje życie ziomuś. Ja znowu na tym bicie robię rap do mikrofonu. Ty chyba znowu zgubiłeś się gdzieś z przodu. Postaraj się to cofnąć, zacznij wszystko od początku. To ta muzyka, jest dla mnie całą prawdą. Jak dziś z Diamentem puszczamy to w nasze bielskie miasto. Jesteś hejterem, jak dla mnie tylko zerem. Nie musisz udowadniać, że jesteś zwykłym frajerem. Tylko w piekle poznasz moją kwestię. Na koniec ześlę jeszcze przysłowiowych siedem nieszczęść. Nikt cie nie zmusza do słuchania kawałków, dla mnie są one wszystkim, kocham życie przy mym majku (mikrofonie). Nie wiem jak ty. Mam patent na to życie, co tydzień idę w tango potem budzę się o świcie. Ty otwórz oczy, zobaczysz jak się miewam, usłyszysz tą muzykę, która płynie prosto z serca.

Otwórz oczy na ludzi, których kochasz tak po prostu. Rób wszystko prosto z serca żebyś jarał się jak w ogniu. Codzienne życie, ja w rapie mam nadzieję. Codzienne moje życie miłość, hajs tak się dzieje wiem. Nie pomoże mi wódka ni narkotyk, jednodniowy spokój mam to na co dzień wiesz o tym. Typowy diament, niby kurwa niezniszczalny. Obaliłem (niezrozumiałe) w skutek panny. Mówiła mi ostatnio jestem spokojny, może trochę za spokojny. Może zalejemy mordy i wyjdziemy znów jak co dzień. To moje życie lecz ucieka mi tak szybko jak te kartki w zeszycie. Szesnaście wersów jak osiem, osiem jak cztery. Godzina jak minuta, nie wiem co się ze mną dzieje. Będę już kończył bo nie mam na nic czasu znów. Otworzę oczy rano nie chcę widzieć nic już.

Weź otwórz oczy i spójrz na te ulice. Dlaczego człowiek niszczy i rozwala innym życie? Ja ciągle milczę i mijam się ze szczęściem. Dlaczego dalej gubię to co dla mnie najważniejsze? Trzeba stawić wszystkiemu czoła. Nie chować się dla innych kiedy ktoś o pomoc woła. Ja tak jak ty, zawodzę się czasami. Codziennie staram zmagać się z moimi problemami. Nigdy nie wracaj do tego co cię meczy. Weź podpal fotografie, wyrzuć do kosza jej rzeczy. Nie wchodź dalej, to bagno ciebie wciągnie. Zapomnij o złych grzechach pomyśl lepiej o swym losie. Nie płacz, bo tu naprawdę szkoda łez. Nie jeden ziomek odszedł by popatrzyć z góry wiesz? Mam duszy spokój i swój na życie plan. Zamykam oczy nie chce widzieć czy cały przetrwa.

Oto zwrota nagrywana na płytę do Donatana

Woda lana? To nie u nas! U nas leci przekaz

Przekaż innym, że tu rymy płyną tak jak płynie rzeka

Na co czekasz? Tańcz, baw się, śpiewaj głośno!

Zrób taką bibę, żeby obaliło ścianę nośną!

Z słowiańską gościnnością zapraszam na balet

Weź pannę, flachę wódy i choć, nie ma ale

Doskonale, dla każdego stoją otworem drzwi

Bo u nas nie brakuje tej słowiańskiej krwi

Chcę na piwo pójść se zara

Nie graj ze mną w chuja

Bo cię obserwuja

Nie graj ze mną dzisiaj w chuja

Obaliłem piwa dwa

Jakiś palant mi fika

Ja mu z kopa, kumpel w brzuch

Obalilim chuja z nóg

Nie graj ze mną w chuja

wychowany przez nią jak śnieg na szczycie skały

w fazy ulicy naturalnie szary

każdy niesie torby ze swymi sprawami

za stopami zostawiam ślady tej liryki

idąc za nią dojdziesz tam gdzie ja obaliłem mity

jak Obelix syty smak miłości dobra, zanim tu doszedłem

musiałem drogę obrać uczyć się jak Olsen na własnych błędach

stawać po upadku by walki nie przegrać. Klękać i błagać Boga o siłę

którą dostałem by nie stać się pyłem

On mówi, że wtopa oparta na kłopotach/

Zamiast na blokach, wybraliśmy lokal/

I piliśmy złoto, aż się skończyła flota/

To by wyjaśniało mojej głowy ból/

I obaliło Twoją tezę, że będzie cool/

Dzięki, że mnie dzisiaj zabijają dźwięki/

Chcę przerwać te męki, alkohol z mych tętnic/

Wypłukać. Ty wiesz jak to jest/

W każdą sobotę sam zatruwasz krew/

Gdy tak patrze co oni wyprawiają, jak na ulicy się wywalają, jak niszczą mienie publiczne to zachowanie jest już psychiczne!

2)

Snuje i pisze dogłębne teksty moje, teraz zaczynają się moje podboje.

Wreście pierwszy plan zrealizowany,nie jeden pet przy tym tekście z jarany!

nie jedno piwo się w trakcie obaliło, nie jedno zdanie w mej głowie się głębiło

czasami jedno zdanie, nie chciało się zrymować,czasami strasznie chciałem za rapować.

ciężko teksty pisać, z historia związane, ciężko układać tak piękną gamę!

noc nie noc się nie poddawałem, w pocie teksty moje pisałem!

Teraz już widać efekty i skutki, lecz w obecnej chwili brakuje mi wódki!

Kasia była dobrym dzieckiem, całkiem nieźle się uczyła,

dużo czytała, pomagała w domu, na podwórku grzecznie się bawiła.

W liceum nadal trzymała klasę, czasem winiacza obaliła w krzaczorach.

Pełna kulturka, nic wszak dziwnego, robiła też czasem to co w pornolach.

Różnica taka, że nikt jej nie płacił, ale też nikt nie nazywał jej szmatą.

Grunt to nie podpaść estabilishmentowi, wyznawać co inni, nie myśleć za nadto.

Z takim podejściem została studentką, dorabiała sobie przez sponsoring.

Niejeden pseudo-krytyk i sędzio-znawca

Nie dawał mu szans, mówiąc: ""do pięt nie dorasta

Waga ciężka nie dla niego- jest za mały,

nie da sobie rady a na zmiany jest za stary

Wygrana z Gołotą obaliła wszystkie bzdety

Ile można słuchać niedowiarków bez wiedzy ?

Szlifując styl, szybkość, taktykę, technikę

Pokazał co potrafi, jakim jest zawodnikiem

Góral z krwi i z kości

Ty mnie prowadź...

Osiągnęli świtem bladym

Śnieżny szczyt degrengolady

Ona wiotka i idiotka

Obaliła się na schodkach

A on zjechał jak na wrotkach

Ale cała jak umiała

Wiernie go adorowała

Idąc rakiem jak langusta

Tak oto odniosła się do owego zdania.

NIE MYŚLĘ WIĘC JESTEM- i z obżarstwa świeżą trawą otyła

Bezmyślnie patrząc w dal podniósłszy ogon, się zebździła

Ot i krowa Karteziuszowi w głowie zamieszała fest

Obaliła mu doktrynę , choć nie myśli - to jednak jest.

Ty mnie prowadź...

Osiągnęli świtem bladym

Śnieżny szczyt degrengolady

Ona wiotka i idiotka

Obaliła się na schodkach

A on zjechał jak na wrotkach

Ale cała jak umiała

Wiernie go adorowała

Idąc rakiem jak langusta

Ty mnie prowadź...

Osiągnęli świtem bladym

Śnieżny szczyt degrengolady

Ona wiotka i idiotka

Obaliła się na schodkach

A on zjechał jak na wrotkach

Ale cała jak umiała

Wiernie go adorowała

Idąc rakiem jak langusta

Ty mnie prowadź...

Osiągnęli świtem bladym

Śnieżny szczyt degrengolady

Ona wiotka i idiotka

Obaliła się na schodkach

A on zjechał jak na wrotkach

Ale cała jak umiała

Wiernie go adorowała

Idąc rakiem jak langusta

Ty mnie prowadź...

Osiągnęli świtem bladym

Śnieżny szczyt degrengolady

Ona wiotka i idiotka

Obaliła się na schodkach

A on zjechał jak na wrotkach

Ale cała jak umiała

Wiernie go adorowała

Idąc rakiem jak langusta

ilu ktokolwiek nie zliczy, w układaniu rymów,

ilu rzeczywistość milczy, tylko ja i powietrze,

tylko ja i potęga, tylko ja i te kwestie,

i serce którego nie mam, gdy żywię się artyzmem,

i chwile nieczyste, które obaliły system

moich własnych wartości, przenośni w tym rytmie,

w tej iskrze wolności znalazłem to powietrze,

i szeptem rysuje w umyśle tą kreskę,

to fragment obrazu ,który na papier przeleje,

Ja pierdole

Ej, ale chuj

Mam pięć palców, pięć palców w jednej ręce, mam drugą rękę, kolejne pięć no więc kręcę,

palec wskazujący i mój kciuk tipa trzyma, leci gras do bletki zaraz i poleci ślina, ej,

czyja to wina, że ja tak lubię palić, biorę bucha w płuca i przestaje się wam wszystkim żalić, tej nie chcę się chwalić, lecz ostatnio nie narzekam biorę szybkich parę machów wena sama na mnie czeka, nie znam człowieka co nie lubiłby zajarać, dlaczego policyjne kurwy chcą nas za to karać? Dlaczego nie możemy w tym kraju legalnie palić? Obaliliśmy komunizm, żeby gniótł nas kapitalizm. Mam już dość jebanych mediów i naszego sądu, słuchania polityków oraz ich chorych poglądów, to jest bunt przeciwko wam skurwysyny, przyjdzie na was czas kiedyś się rozliczymy

REF:

A ja palę, cały czas sobie palę, idę tak przez życie, przymrużone oczy mam stale

i choć wiem, że robię to na przypale, nie zastanawiam się ej, po prostu palę.

x2

mowie wstawaj stary chodzmy stad,

za rogiem monopol jest otwarty,

kupie pryta i wypijemy go.

REF

Obalili my z kumplem win 7,

a przy 8 mielismy juz dosc,

napuscilem na niego 2 pawie,

on powiedzial ze fajny ze mnie gosc.

REF

Tak po naszemu to wypiliśmy niewiele,

Klnę się na boga, powiedz Sierioga.

Gdyby tu wódy nie pędzili z mirabelek,

Nie zaszkodził by nam ten trzeci literek.

Pierwszą butelkę obalili my na ławce,

Drugą przy klombie leżąc na trawce,

Trzeciej choć zabij już nie pamiętam

Film mi się urwał, sprawa zamknięta.

Ciągnąłem z gwinta i od rana nic nie jadłem,

para-polityczna trzoda, ubrana w dumne hasła,

a wirus atakuje, stale kolejne miasta,

Rzecz jasna - to nie są już scenowe rozgrywki,

kiedy skurwiel Winnicki nie potrzebuje przykrywki,

tylko wali prosto w mordę, ze chce obalić system,

to co było sportem, dziś jest zagrożeniem, bliskie

Spotkania osiemdziesiątego ósmego stopnia,

Wagenburg , Rozbrat , Berza jeszcze Przychodnia,

taktyka podła, no bo lista nie zamknięta,

Zabranem stąd papierosem.

Czarna Helena będzie ostojom,

Świata pilnować będzie stąd,

A z kibicami, co się jej bojom

Może obalić każdy rząd

W naszej jurysdykcji lepszy świat dla mnie, dla ciebie

Widzę małe dzieci na oddziałach pod kroplówką

Niewidome, po chemii, przed kończącą się wędrówką

I nie pytam się o sens, bo to życie sensu nie ma

Trzeba biec samemu, nadać mu, obalić schemat

Chwycić moment, dać od siebie siłę, wiarę

Pracę, czas, energię, wszystko, masz bonusa jak masz talent

Świat się zatrzymuje tylko po to byś zrozumiał

Że sam decydujesz czy go ruszyć będziesz umiał

W górę wzbijają się przekleństwa zamiast w modlitwie -

Babel runie.

[Zwrotka 2.]

Na początku musiał być tu plan racjonalny, lecz ludzki czynnik wprowadził go w stan agonalny.

Kiedyś wierzono tutaj jeszcze w dialog, zanim z braku posiadania racji bytu sam siebie obalił.

Na każdym piętrze tylko wyżej każdy z nas chciał iść; zamiast połączeń żłobiliśmy korytarze matni.

Snobizm odbierał rozum nam - jeden po drugim odłączał się od grupy, aby nigdy nie powrócić.

Gdy skupisz się na sobie, świat już nie jest tak ważny; człowiek wpatrzony siebie jest nieszkodliwy jak narcyz.

Rzeczywistości padło pożerają symulakry, a interpretacji roje przysłaniają Ci już fakty.

Posłuchaj mnie teraz, to prosto z Zielonki

Dla was nagrywamy nasze pierwsze zwrotki

Ja i Adiko mamy koncepcję, damy wam talent i rap, komercję

Dążymy do tego konsekwentnie, by nas poznali i Jokera bity

Nasza siła obali staroświeckie mity, my - Zielonka

Całe nasze życie poznasz bliżej na tej pierwszej płycie

Którą wspólnymi siłami nagramy, tymi wersami tą scenę zmieniamy

właśnie tak2x

Ref.:

Nie! Ja tu skręcam.

Stój! Wysiadam!

Nie karmię się złudzeniami

Wiem, że moje ręce nie są w stanie

Obalić tego cholernego państwa.

Ale mam broń którą jest kreatywność,

Samodzielność ,którą jest wiara w siebie

ANARCHIA JEST WE MNIE !

Mimo iż żyją z pieniędzy zabranych

Tym, co zapieprzali na wszystko niewolniczo

Władza wytworzyła tę sieć uzależnionych

Od samej siebie i w sieć tą wplątanych

By nikt już nie próbował tyranii obalić

Byśmy się okradali już do śmierci usranej!

END:

Protestujących górników należy rozjechać czołgami

- bo wyciągają łapy po pieniądze wytworzone naszymi rękami!

nie byliśmy potem tymi samymi ziomkami.

Co drugi tylko szeptał z obawami za plecami,

rozkminiając pała,policyjne origami,

nawet po sądowej sali kiedy wszyscy razem wstali,

kiedy było już wiadomo kto naprawdę się obalił.

Kilkanaście lat się znali jak to prorok sam ustalił,

sami siebie ukarali wypadając spod kontroli,

dokładnie leży w siebie w duszy,łatwy hajs w niewoli,

jeśli czujesz że się boisz,nie wiesz jak to uspokoić,

Ściana, droga pod szczyt,

A potem nagle krzyk - ooo...

Góry wysokie, co im z Wami walczyć każe?

Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.

Największa rzecz, swego strachu mur obalić,

Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej!

Góry wysokie, wiem co z Wami walczyć każe,

Ryzyko, śmierć, te są zawsze tutaj w parze.

Na rzęsach szron, inni już idą dalej,

Spójrz przechodzi on, ten który uważa się świętym

sługa swego boga, upadły przed krzyżem , posłaniec

Znienawidzony złodziej potępiaj go!

Głoś te słowa, one są święte!

Uwierz w pana on obali możnych i zniszczy ich świątynie

On zbawi wzgardzonych i pomści spalonych i torturowanych

Posłuchaj twych braci, oddaj się misterium

Cielesnego uniesienia, czujesz jak rośnie twa podnieta

Zabijasz ją, ekstaza, namiętność

Zacieram słowem kontur między punchem a pięścią

Krew na rozciętej wardze, rap dorównuje mięśniom

Wypluwaną treścią wbijam ci gwoździe w trumne

Tak, to bardzo durne po cmentarzach turnee

Rozkazy odgórne, trzeba obalić te rządy

Założyć kominiary i rozpocząć swoje sądy

Rewolucyjne prądy, to koniec załamania

Koniec głupoty siania, na rzeczywistość srania

Boli mnie już bania ale dotrwam do końca

antyrządowe slogany wrzucaj na ścianę

uświadom ludzi w fakcie, co może przyjść z czasem

Bunt kurwa bunt, tego tu potrzeba bracie

wyjdź na ulice, czas tutaj zrobić porządki

obalić sądy,rządy, kościoły, rozjebać pionki

bo na tej planszy nie ma już fair play graczy

najwyższy czas by Wstać i zacząć walczyć

wyjdź na ulice, by pokazać ze tu jesteś

ze myślisz racjonalnie i wiesz co się dzieje

Kochane sąsiadki ja puszczam wam ploty

Kochane dewoty wasze modły są kiepskie

Ja to pieprzę (oh shit) co najlepsze

Wiem, że ja zwyciężę, bo pomoże mi wena

Nasza polityka i muzyka obali senat

Mam to w genach, a więc będę tłusty

Mam pięć zmysłów, ale działa na mnie szósty

Daj mi ten bit, poustawia go akustyk

DNA dzięki za bit, oto mój styl

Był wobec niej szczery, ona puszczała kity

Źle się u niego działo, nie było jej przy tym

Niczym nie zawinił, po prostu chciał być szczęśliwy

O jednym marzył, chciał z nią zdobywać szczyty

Ludzie go przed nią ostrzegali, on obalił wszystkie mity

Dziś go nie ma, siedzi gdzieś tam przybity

To co było między nami porwało zapomnienie

Miłość zwiędła zostało tylko wspomnienie

Odeszła nadzieja, że miłość w nas drzemie

Ciągle walczę, wiem ta walka wyjdzie, nie będzie niespodzianki to nie jajka kinder.

Mam swoje ambicje, wartości no i plany.

Zapuszczam tu korzenie i nie dam się obalić.

Przyszedłem z zamysłem a wyjdę z łupami.

Bo wierzę, że kto wierzy dojdzie tam gdzie ustalił.

Nie mogę się wywalić, przecież wewnątrz płonę.

Mam ciężką zbroję wewnątrz no i oręż.

Z powrotem nie wyjdę, ale pod prąd się nie zmieni,

inną drogą nie trafię do mojej Odysei.

Zwycięstwa dają dumę,

porażki są powodem dla którego chcę ją zdobywać

i obalić przeszkodę.

Rzadka radość, częsta walka to mój wybór.

Diabeł wie gdzie mnie znaleźć więc nie szukam przygód.

Silny, nieporadny ja - nadal kierunek miłość.

Tu gdzie pewna jest jedynie moja niepewna przyszłość.

Może powinienem zabić prezydenta

Obalić rząd, podpalić parlament

A może lepiej rozpętać nową wojnę

Wstrząsnąć całym światem, spowodować zamęt

Może powinienem zostać pustelnikiem

Poświecić się pracy nad samym sobą

Oto nowy ład, przez patriarchów czekany,

Negowany, chowany, ten schemat wciąż powtarzany x2

Stali, czekali, kajdanami machali,

Gdy pracowali ospali, głowy omamił paraliż,

Nagle powstali, planowali jak monolit obalić.

Na fali żali uznali, że pora system ustalić swój.

I runął mur, i buciorami zdeptali ten cały gnój,

Co zastali i razem z nim wzrastali, pośród elementali,

Gdzie wali fala po fali, z [???]

Wszystko jest stanem umysłu, nieważny kraj

Twarz ani ciało, nie mam loga jak Naomi Klein

Krew w nas gorąca - śpiewał Bajm

Ja nie wiem sam w co wierzyć mam, muszę kombajn odpalić sam

Obalić gram jak Jozua w święto Pesach

Odbicie siebie wiedzę dziś w moich dzieciach

W tych kilku prostych rzeczach, kilku prostych słowach

Wszystko jest stanem umysłu - tak mówi droga

Stonoga sto butów ma, dwa buty ma kot

swej wartośći świadom pozostań wierny zasadą,

ludzką rzeczą jest walczyć a diabelską wątpić,

pamiętaj od dna tylko można się odbić.

Kiedy opadasz z sił,(sił) to ostatnia twoja szansa,

bu obalić ten mit,(mit), że gra jest świeczki warta,

musisz żyć i za nic się nie poddać,(poddać),

wszystko będzie git więc do góry głowa.

[Emace]

Kiedy opadasz z sił i nie masz nic prócz zamiarau bo coś zrobić z tym,

Nadzieja nigdy nie umiera pozwala nam w coś uwierzyć

daje sile by obalić te trudne hipotezy

nawet gdy zabraknie kredy by zapisywać te ściany

będziesz dążył dalej bo nie zabraknie ci wiary

Wiesz jak w coś wierze to wierze już na amen

wierze ze życie jest z kawałków posklejane

"

Nie pobujasz głową przy tym, nie spodziewaj się hitów

Ta płyta powstaje po to, by obalić kilka mitów

Dosyć wciskania kitu, zakłamywania historii

Dziś wyraża swój sprzeciw człowiek drugiej kategorii

W myśl lewackiej teorii trzeba mnie potępić,

Zgnębić, bo głoszę swoje poglądy, wypędzić

[Ref]

Gorzka prawda (prawda),jest lepsza od słodkich kłamstw

szczera prawda (prawda),jest w stanie obalić fałsz

Bo prawda jest nieśmiertelna, nigdy nie zginie

a lukrowany fałsz nie jest prawdy synonimem

Zimna noc postura, wątła jej akurat

co wieczorny rytuał, nigdy nikt się nad nią nie rozczulał

Zadamy kłam każdemu kto sieje ferment

Ich plany misterne sypią się jak windows

Gdy tylko w eter puścimy z płyty intro

Idziemy naprzód wyprzedzając rywali

Skurwysynów co próbują nasze rządy obalić

Idziemy naprzód choć droga życia kręta

To ten czas by o porażkach nie pamiętać

Wyciągnąć wnioski i zostawić wszystko w tyle

Krok za krokiem naprzód uzbrojeni w nową siłę

Po za tym, że ktoś się rodzi, a ktoś też umiera

Teraz za komputera krzyczymy co nas boli

Anonimowość zwiększa słowotok bez kontroli

Już nie będzie tej iskry która wszystko rozpali

Nie wierzę w rewolucję która obali system ani

Nie wierzę w nic co odwróci ten schemat

Bo te wszystkie obietnice to jest jedna wielka ściema

Lecz jeśli jednak ktoś tu się w końcu odważy

Tłum pełen wściekłości i zamaskowanych twarzy

ziom mam 5 tego będę palił póki starczy mi blet

KALI:

to płonie za braci, co przez kraty widzą świt

jeszcze babilon zapłaci, chcemy wolności nie kwit

obalić mit, że to nie shit, cenne jak bity dla nas

palić po świt, czysty weed, tłuste moczki z grama

wiwat marihuana nasza arka,

bo pozwala nam zapomnieć co mamy na barkach

wiwat sensimilla dobra matka,

SMOK:

Jestem biedak, podbij pensa,

nie mam nawet kurwa fejsa,

tutaj puenta jest zacięta,

komunę obalił on,

GIMPSON:

Lech Wałęsa, chapnął kęsa

i wykurwił Bolek w densa,

zrób z agenta prezydenta,

Możesz wylądować na froncie,i do tego jeszcze zginąć.

Będziesz konał samotnie,a ruscy będą się śmiać,pijąc.

Nie piją za twoje zdrowie,raczej za twoją śmierć.

Zrozum jesteś dla nich jak zwykły śmieć.

Możesz zmienić los,obalić dyktaturę.

A nie stojąc,jak zapłakany chłopak pod murem.

Mówią ludzie : ""Nie znasz dnia,ani godziny"".

Nie pomoże Ci tu żaden zastrzyk adrenaliny

Wszystkie miłe chwile,przeminą tu z wiatrem

brak producentów, konsumentów brak

Nie ma dragów, alkoholu, bani a fani wyparowali

nie ma zwierząt, roślin, rzeczy a Babilon się dawno spalił

wszyscy się poddali i wnet popadali

nawet wielki Ali zawalił, nie miał szans na awans i się obalił

Nie ma błędów, nie ma racji, nie ma cywilizacji, nie ma nacji

nie ma polityków, nie ma jebanego rządu

nie ma słońca, światła i prądu

Ciemność dobiegł do końca nasz czas

Komentatorzy z holenderskiej ziemi

Żadna zawista kurwa tego nie zmieni

Z niewidocznych składów Mojżesz przed Wami

Przedstawiam te realia prostymi słowami

Nikt nie zdoła moich ideałów obalić

Więc posłuchaj człowieku, na chwilę zamilcz

Tajemnica sukcesu to podążać do celu

Nie zatrzymywać się mimo iż wrogów wielu

Problemy czają się za każdym rogiem


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga