Alfabet słów:

Słowo obarczać w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: odganiać, ożenić, ogłupiający, Osowo, odparzyć

Kto w Polsce śpiewa o obarczać ? To między innymi Batalion 27, Bezimienni, Bolis. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Możesz nad tym zapanować lub trzymać to w ukryciu

Ja przeszedłem wiele ty tego właśnie teraz słuchasz

Nie jest ważne kto przy tobie ważne komu ufasz

Mówią móc to chcieć lecz chcieć nie wystarcza

Często jesteś niewinny a ktoś winą Cię obarcza

Pilnuj się dokładnie bo parkiet bywa śliski

Często okazuje się że pewność nie jest wszystkim

Pamiętasz te osoby co wydawały Ci się gorsze?

Teraz to ty masz problem oni mają Porshe

Mówiąc i szyderczo kłamiąc że

Damy przecież jeszcze radę na nogi stanąć

Za bramą te słowa zamknięte

Jak dobrych ludzi skazują na mękę

Sądowy fałsz obarcza wina osobę niewinną

Która kończy się liną

Ostry;

Nie jedna droga okazała się być ślepą

Zaułki zły wybór a lata lecą

i uczucie już w sercu nie gości.x2

2.Po co z kimś tu być,

gdy to nie starcza,

po co tak potem żyć,

póżniej serce Cię obarcza,

jeden błąd wystarcza,

jedno kłamstwo,

czy nawet zdrada.

Ref:Ugasić można to

w Sobie te uczucia , żaden kolor w nich nie zblednie .

Delikatny świergot ptaków zamienił się w chaos .

Rozsypało się na części wszystko to co miało całość .

Codzienna pustka to mnie ciągle przytłaczało.

To moja wina , serce samo obarczało.

Przynajmniej tak myślałem , i tak się wydawało.

Chciałem więcej miłości , ale to już przemijało.

Dostałem zastrzyk śmierci , co mój świat mi rozmywało.

Goniłem za miłością a i tak mnie oddalało.

Tylko inicjały Lucyfera, a to jest złe!

Skumaj ten skrót jak alfa i omega

Bo te zło Cię wokoło oblega

Każdy żyję i nie widzi tego co nas otacza

Rozejrzyj się człowiek, zło nas obarcza

Każdy jest na to ślepy

A ja nawijam wam same konkrety

Ludzie czczą Szatana

Papierosy, cana - odpalana z rana

Połowa jak dziwka, druga połowa jak szmata

Każdy ma przeszłość, niekoniecznie przestępczą

Sędzia oceną błędną swego celu chce sięgnąć

Wyprowadza z nerwów, chce wpierdolić do aresztu

Obarcza paragrafem zjebanego kodeksu

Skazują bez sensu, bez żadnego podtekstu

Te kurwy to potrafią, wypruć dziurę w sercu

Prawo chce nas karać za to że lubimy jarać

Weed mnie uspokaja, a ty kurwo wypierdalaj!

W Wiesławie zawrzało więc pochwycił czajnik

Wciąż było mu mało udał się po palnik

Miotając łaciną włóczył konkubiną

Zawsze był świnią ją obarczał winą

A przecież miało być inaczej

Jutro przyniesie pewnie kwiaty

Jutro przeprosi dziś go ponosi

Wieczorem całuje znów rano tarmosi

I pojmał go, i znikł.

A potem lament milionów

W mym słyszałem śnie

I klątwy, które winą za tę śmierć

obarczały mnie…

Nie ważne to, z którego lecisz gniazda

Jedna rasa, taka sama jest jak każda

Jaka nasza narodowość taka nasza nazwa

Znam swoją osobowość i to mi wystarcza

Prawilna nieprawidłowość pół świata obarcza

Wróg ci będzie groził, wampir będzie warczał

Nikt świata nie oswobodził, codziennie trwa walka

Połowa się głodzi, połowa od browarka

Z bebechem nadętym buja się w firmowych markach

Ukłon!

Meditation - concentartion

Różnie płynie czas dla każdego z nas spróbuj żyć chwilą

nie zamartwiać się generować stress i obarczać się winą

zaakceptuj to - co wydarza się bądź osobą miłą

staraj polubić się pozwól temu być problemy przeminą

Acceptation - communication - integration - good vibration!

A kiedy będziesz się bał odczuwał strach a złe myśli przypłyną

Byłem głupi myśląc że tym sposobem zdziałam więcej

Winna przyjemność wygrała bitwę, ale przegrała wojnę

Przez dłuższy czas obawiałem się spojrzeć w lustro

Za błędy z przeszłości trzeba płacić

Wiem że nie mogę nikogo obarczać za to co się stało

Zasłużyłem na potępienie

Obiecałem sobie już nigdy więcej

Wiem że może jest za późno

Na naprawienie niektórych spraw

W dzieciństwie szkodził innym dla swoich wygód

Lecz gdy zamykał oczy palił się ze wstydu

Za kilka lat sobie przyrzeknie

Że tamte dni to przeszłość, nigdy od niej nie ucieknie

Dzielnica? Ne obarcza jej za to winą

To on był ofiarą, zamiast być przyczyną

Człowiek, który cierpiał na brak silnej woli

Działał wbrew swej naturze, żył w niewoli

Pele nie żyje, nie wróci już nigdy

lecz gdy zamykał oczy palił się ze wstydu

za kilka lat sobie przyrzeknie,

że tamte dni to przeszłość

nigdy od niej nie ucieknie

Dzielnica nie obarcza jej za to winą

to on był ofiarą, zamiast być przyczyną

człowiek, który cierpiał na brak silnej woli

działał wbrew swej naturze, żył w niewoli

Pele nie żyje nie wróci już nigdy

Moralne dylematy

Gdy jest alternatywa

Móc ... (?) wziąć na raty

Bo życie nas nie pieści

Problemem nas obarcza

Czy jest narzędziem zbrodni

Chłodnica gospodarcza?

I trwają te podchody

Najlepiej wie sąsiadka

I wcale nie jest mi lepiej, gdy pociągam za kurek

Piszę numer, chłopaczyna, tak właściwie to smarkacz

Na jego „kocham” mówiłaś, że miłość nie wystarcza

Że, po co stoję na szynach, gdy lokomotywa zwalnia

Może chcę Ciebie zatrzymać, aby mieć, kogo obarczać

Zmieniam się na przypał, skrajnie, po omacku – przekmiń

Stąd pojebki histeryka w labiryncie dzieci

Jestem tym, który kuśtyka, prosto do (?)

Kocham Cię do końca życia, czyli do końca piosenki

Za ścianą czuła chłód i smród, bo przyprowadzał w chuj dup na spowiedź.

On poznał ją w szkole, tak zwana pierwsza miłość,

Była niedostępna dla amigos, stawiała na jakość, nie na ilość.

On był dla niej inny, jak albinos, uczucia przyszły lawiną,

Gdy obarczała ojca winą łzy leciały jak domino.

On to rozumiał, wnosił jak tragarz ten bagaż, świat swój,

Niestety w rewanżu w jej oczach widział zakaz wjazdu,

Czuł się jak bankrut, wyssany z uczuć do zera

Coś mu szeptało w duchu ""Chyba ją znam, ale do końca nie jest szczera"",

Jak najwięcej na swe barki z wiarą, że jeszcze się uda

Ciężko Ci słuchać o własnych wadach, wiem

Ale starasz się wyciągać wnioski, gdy zrobisz źle

Choć bieg wydarzeń czasem idzie nie po myśli

Milczysz, nie chcesz obarczać tym innych

I chyba nikt dziś nie w stanie jest zrozumieć…

Brat, gdyby nie to, kim byłoby moje Ja?

Matkę oraz brata,

To nie mam wsparcia,

Płynie łza do otarcia

Już mi sił nie wystarcza,

Nie mam kogo obarczać,

Swymi problemami,

Nie mam z kim dzielić szczęścia,

Droga nie do przejścia,

Może w końcu Cię znajdę,

Jak noże tną te skrajne sytuacje

i boże jakbym chciał, żebym to ja miał rację!

Moja pierwsza spowiedź,

naprawdę od dawna.

Nie chcę obarczać tym ludzi,

więc dziś słucha mnie kartka.

Kłamałem, że nie umiem bez Ciebie żyć,

bo gdyby to było prawdą

to dawno bym znikł.

Działa magia słów by pokazać co mam w sobie

Słońce, poza Tobą nie ma żadnych kobiet

Jak widzę kiedy płaczesz, podam Ci chusteczkę

Przytulę delikatnie i po główce popieszczę

Nigdy problemami nie będę Cię obarczał

Przed ciosem będę chronił Cię jak niezniszczalna tarcza

Myślę o Tobie dziś, spotkałaś poetę

Jestem romantykiem, ja, Ty, kolacja, świece

Później czule będę pieścił Twoje ciało

Kiedy on szedł po łuku nakurwaił się wódą czystą

Ona leżała w łóżku i nakurwiało ją wszystko

Nie chciała go martwić, obarczać swoim bólem

Za to on się przypierdalał i dopierdalał ją dureń

Wydzwaniał co noc, pytał - z kim tam kurwa leżysz?

Kiedy wyznała mu prawdę - nie chciał jej uwierzyć

Znowu dzwonił do niej rano, pytał czy ją zobaczy

Życie jest jedno, ale o tym wiesz

Puq:

Nie ma na to lekarstwa. Każdy dzień

Ma swój humor. Synu, taka farsa...

Czasem wszystkim obarcza,

Czasem daje ci wszystko na skinienie palca.

Dobrze mieć tą świadomość,

Bez niej ma w głowie mętlik niejeden jegomość...

Pierdol sentymenty - wiadomo,

Bóg wybacza Szajka nigdy wiesz dobrze co to oznacza

ziom wsłuchaj się w te rytmy przekaz dla dobrego gracza

nie dla padacza brak mu ??? na wino

w porządku trzeba być to po pierwsze piwo

pełno społecznych szumowin co chą obarczać nas winą

siedzi za niewinność wielu którch tam być nie powinno

jak by nie było damy radę dzieciak wiem to

z uniesioną głową przeciwko oponentom

których pełno na rewirach kiedy ta rozkmina terror

II.

(Ta) Taki ze mnie oldschool'u piewca.

Nawet nie wiem gdzie mam najbliższego szewca.

Krew zalewa mnie jak starca, w ręku tarcza.

Lecz odpowiedzialności nie noszę, wolę nią obarczać.

(Problem?) Przeszkolono nas w dziedzinie irytacji.

Gorzej z rozwiązywaniem, z tym lepiej sam radź se.

Diody, w każdym sprzęcie na stand by dziś.

Ale niech producent powie kto tu będzie stand by me.

tak nie chcesz jej stracić, że znów chcesz tylko wrócić do stałych ról

więc dławisz w sobie samym ten ból

i gryziesz się w język nim wypowiesz kilka nieprzemyślanych słów

lub gdy 4 ściany znów sprawiają, że zalewasz się łzami i

nie chcesz obarczać problemami ich

bo sam nie lubisz jak ktoś się żali Ci

i nie chcesz mówić nic, że boisz się że nie dasz rady

nikt przecież prócz Ciebie nie powinien wiedzieć

jak bardzo czujesz się słaby w tym

Była niedostępna dla amigos,

Stawiała na jakość nie na ilość

On dla niej był inny jak albinos,

Uczucia przyszły lawiną

Gdy obarczała ojca winą łzy leciały jak domino

On to rozumiał,

Wnosił jak tragarz ten bagaż w świat swój

Niestety w rewanżu w jej oczach widział zakaz wjazdu

Czuł się jak bankrut wyssany z uczuć do zera

Punkt odniesienia gdzieś tam w oddali

Brak jest pomysłu jak ją ocalić

Krzywda zwierząt to dla ciebie obojętność

Ziemi objętość już dla nas nie starcza

Każdy każdego swoją winą obarcza

Szukałem poparcia lecz odnalazłem pustkę

Za chwilę usnę z dziwnym przeświadczeniem

Pomóżcie ludzie bo sam świata nie zmienię

Ref.x2

Dorosłe dzieci we mgle, gdy wysiada im bateria, gubią się.

(Taa) Taki ze mnie oldschool'u piewca.

Nawet nie wiem gdzie mam najbliższego szewca.

Krew zalewa mnie jak starca, w ręku tarcza.

Lecz odpowiedzialności nie noszę, wolę nią obarczać.

(Problem?) Przeszkolono nas w dziedzinie irytacji.

Gorzej z rozwiązywaniem, z tym lepiej sam radź se.

Diody, w każdym sprzęcie na stand by dziś.

Ale niech producent powie kto tu będzie stand by me. Mi, moje mnie.

Mówię to teraz, żeby potem nie było głupich uwag,

Że zmieniam strony jak mikserzy suwak,

Tak, tak! Będę zwykłą komercyjną świnią,

Chuj mnie obchodzi,

Będziesz mógł mnie obarczać winą.

Za całe zło całego świata,

I tak koło chuja mi to lata.

Pójdę na wszystkie układy,

Wystąpię w każdej reklamie,

Systemy bankowe jak krwiobieg

Pieniądze, jedynie to potrafi zaspokoić żądze systemu

By je pozyskiwać system wyzyskuje ludzi

Zmusza do niewolniczej pracy

Obarcza podatkami tak by pracowali dla systemu

Wydawali więcej na utrzymanie systemu niż na siebie samych

W zamian otrzymują system opieki nad swym rujnowanym przez system zdrowiem

System szkolnictwa by przygotowywał do życia w systemie

Systemy bezpieczeństwa, by bronić systemu

Jestem winny, cała wina spada na mnie, lecz nie znajdziesz mnie z żyłami podciętymi w wannie, ziomek, słyszę to i cierpliwości mi nie starcza, kiedy drugi grzesznik winą mnie obarcza, to jest czysta prawda, jak te łzy wylane.

Jestem winny, mówisz lecz sam piszesz testament.

Tu dziś, setki chętnych, by mnie wytknąć palcem, lecz wewnętrzna siła nie da polec mi w tej walce, mówię prawdę, umiem przyznać się do winy, Panie, jesteś bez winy, to pierwszy chwyć za kamień.

Na mej duszy ciągle noszę tamto znamię, w którym tak jak było wszystko po kolei zapisane.

Ty możesz kłamać tak bez końca na tej krętej dróżce, ale nie oszukasz swojego odbicia w lustrze.

Jesteś delikatna że nie umiem Ciebie zranić. Największa przeszkoda nawet jej się umiem stawić.

Dobrze pamiętam jak płakałaś przeze mnie, głupota z moich ust i wypowiadane brednie.

Każdy inny wróg, ze mną w walce tu polegnie. W sobie te uczucia, żaden kolor z nich nie zblednie.

Delikatny świergot ptaków zamienił się w chaos, rozsypało sie na części wszystko to co miało całość.

Codzienna pustka to mnie ciągle przytłaczało. To moja wina, serce samo obarczało.

Przynajmniej tak myślałem i tak sie wydawało. Chciałem więcej miłości, ale to juz przemijało.

Dostałem zastrzyk śmierci co mój świat mi rozmywało. goniłem za miłością, a i tak mnie oddalało.

Nie ma Ciebie, Nie ma Nas, Pozostał już tylko czas.

To co było między nami, to co było między nami.

Nie da się przecież z pałacu zrobić muzeum

Nie da się ! A wielu pyta „Czemu?”

Za błędem musisz płacić, nawet tego nie wiesz

Jak wysoką cenę, co w konsekwencji może być przyczyną

Że twoi bliscy zaczną obarczać Cię winą, te słowa może spłyną

Strumieniem do rzeki, jednak żaden z nas do końca chorego kaleki

Który stracił wszystko licząc na pomoc opieki

Który nie zdołał dojść bezpiecznie w dół rzeki

Milcząc na oczach migocącej latarni, ktoś mógłby pomyśleć

Serce rozdzielone jakby ktoś je przeciął piłą

Codziennie te same pytanie jakby było dalej?

Czy szczęśliwe zakończenia są tylko u autorów bajek?

Tak naprawdę sam już nie wiem jak to się skończyło

Każdy poszedł w swoją stronę bez obarczania się winą

Co było przyczyną czy to naprawdę ważne?

Po prostu się skończyło coś co dużo było warte

To była miłość, która miała nieść prawdę

Tak jak jak te słowa czyli kocham Cię na zawsze

Spróbuj poczuć jak to jest być bezsilnym,

Spróbuj poczuć jak to jest być słabym

Poczuj jak to jest wyrządzić krzywdy,

Takie kurwa, których nigdy nie naprawisz

Gdy brakuje Ci sił obarczasz siebie winą

Na domiar złego wszyscy o coś Ciebie winią

Chciałbyś coś rozjebać, chciałbyś się kurwa napić

Mimo wiesz, że tak nie da się tego naprawić

Nie mów mi, weź nie wmawiaj że to nie moja wina

gdzie każdy oddycha tym samym powietrzem

utajnionych oddechów w tajnych pogawędkach

rozmawiamy tutaj, tylko sami ze sobą

patrzymy tylko kątem oczu

obarczamy innych naszymi błędami

jednym pociągnięciem pióra

wydajemy wyroki

nię będziemy już wierzyć, ani jednej ani drugiej stronie

zburzymy w bastylii to co jeszcze nie zostało tam zburzone

Jak długo jeszcze będziesz liczyć puste dni?

Jak długo zamiar masz zaciskać pięści aż do krwi?

Ile jeszcze nocy

spędzisz siedząc w oknie

obarczając winą świat?

Jak długo zamiar masz tak na kolanach biec?

Przed Bogiem i człowiekiem chylić czoło swe?

Ile jeszcze nocy

spędzisz w oknie

Przychodzą wyrzuty, jestem zatruty, jak te odtruty, ludzie bez pokuty, póki nie klęknę,

Wtedy wiem że pęknę jak zapora przed żywioł naporem znam pokorę.

Nie chcę być wzorem do naśladowania. Moje teksty to nie kazania. Ja uświadamiam.

Nie chcę nic w zamian. Klucz to powiązania. Kierunek powołania jaki mój jest?

W jakiej pozycji mnie stawia? To test. Każdy się obawia. Sam zarabia. Sam się obarczasz

Sam sobie bólu dostarczasz i jescze się burzysz. Będziesz miał na co zasłużysz.

Będziesz tam stał czy stchórzysz? Idąc na łatwiznę, stracisz charyzmę.

Zarobisz bliznę na twarz jak Al Capone. Moje oczy zwrócone w inną stronę.

Słabości wrodzone przezwyciężone na spowiedzi.

Musiałem czekać ten cały czas

Aż mechanik przyjdzie

Ref.:

Hej dziewczyno, czemu patrzysz z taką miną

Obarczasz mnie winą, wszak nic nie stało się

To co, że się spóźniłem, no trudno, nawaliłem

No przecież wiesz najlepiej, że kocham tylko Cię

Po paru dniach minęła złość

I miłość znów odżyła

Jak zimy smak

Nieuniknione jest

Lato, wiosna, zima też

Zima też

Ty obarczasz winą zimy każdy dzień

Za ten liści brak i snu

A ja myślę, że to sen dla drzew i serc

Każdy potrzebuje snu

Myśli te

Jeśli patrzysz w oczy i potrafisz mówić prawdę,

Jeśli kogoś kłamiesz pragnę wymierzyć Ci kare,

Mówię wypie*dalaj wszystkim którzy noszą maskę.

To tylko jedna kwestia a do poruszenia z milion

Wyciągnij z tego wnioski, jeśli obarczam Cię winą,

Nie istnieje sprawiedliwość na tej pier*olonej wojnie,

Wojnie w której cisza zawsze jest największym wrogiem.

Ref. x2

TRIP:

Nie zawsze żyję dobrze, bo żyję chwilą,

w momencie upadku oddaję hołd swoim czynom

to się staje w sekundzie, nie jest godziną

chłopak

na rozdrożu obarczający się winą,

wszystko przesłonięte czarną kurtyną

myśli giną, odeszło to, co było rutyną

pośród ludzi co dla mnie żyją znajdą słowo, opatrzą moje rany

bo człowiek nigdy nie jest spisany na straty (spisany na straty)...

Ej, Nie ma czasu czasem, żeby rozważać,

walisz w ryj, albo sam zbierasz zęby na kolanach.

Jeśli oni to hip hop, to ja nim nie jestem,

dobry ziom, to się ceni bardziej niż weksle.

Wiesz, żyj za siebie, a nie innych obarczaj,

niektórym czasem nawet na to życia nie starcza.

Chociaż setka katów czyha na mój łeb,

patrzę w ryj i mówię światu ""Pierdol się!"".

Mam dobro w sobie i z niego czerpię siłę

"

Tysiące kłamstw ""Sąsiada"" Grossa, ukazujące pochód żydowski,

stały się środkiem prasowym obarczającym naród Polski,

winą za czyny przez Polaków nie popełnione.

Teraz mamy przepraszać, czy to kurwa nie jest chore?

Nie jest chore? Nie jest chore?

Prezydent pierwszy zaczął przepraszać w imieniu swoim,

[Jotuze]

Nie zawsze żyłem dobrze bo żyłem chwilą

Moment upadku oddałem hołd swoim czynom

To się stało w sekundzie nie było milą

Chłopak na rozdrożu obarczający się winą

Wszystko przesłonięte czarną kurtyną

Myśli giną Odchodzi to co było rutyną

I bojaźń o tych co drzwi mi uchylą

Wpuszczą do środka opatrzą me rany

nie zawsze żyję dobrze, bo żyję chwilą,

w momencie upadku oddaję hołd swoim czynom

to się staje w sekundzie, nie jest godziną

chłopak na rozdrożu obarczający się winą,

wszystko przesłonięte czarną kurtyną

myśli giną, odeszło to, co było rutyną

pośród ludzi co dla mnie żyją, znajdą słowo, opatrzą moje rany

bo człowiek nigdy nie jest spisany na straty

drogi do przejścia jeszcze wiele masz

głową do góry uderzając o podłoge gdy świat stanął na głowie

odpowie Ci życie, żyj godnie

4.

Skutki uboczne moich czynów tylko siebie obarczam winą

mówie sie pilnuj i nie przynieś wstydu

mama mówi opanuj stres, on cię zabija

mamo wiem w sidłach nie mogę iść musze się wyrwać

zawsze był klimat do picia, korytarz, pustka w oczach

Lecz gdy zamykał oczy, palił się ze wstydu

Za kilka lat sobie przyrzeknie

Że tamte dni to przeszłość

Nigdy od niej nie ucieknie

Dzielnica? Ne obarczaj jej za to winą

To on był ofiarą, zamiast być przyczyną

Człowiek, który cierpiał na brak silnej woli

Działał wbrew swej naturze, żył w niewoli

Pele nie żyje, nie wróci już nigdy

Dopełnila znaków czasu nędzna chwila

Skryta przed sobą wszystko co rodzi, zabiera!

Dopełnila znaków czasu nędzna chwila

Czarną nazwana, rozpatrywana jeden raz!

Chmurny morderco, złośliwy starcze obarczasz mnie

W pamięci śladów nie zatrzesz, dzieję się wstecz

Odwiedzam miejsca i ludzi poznanych zbyt późno

Oni już w żadną stronę nie pójdą...

Dopełnila znaków czasu nędzna chwila

Nie chcę przesiedzieć

Połowy życia w puszcze dziś

Młodym wciąż imponuje kryminał

Chcą finał, dzieci to życie nie kadr od Quentina

Niczyja wina, winą obarczam system

Kpiną jest dla nich to co dla nas oczywiste

Mgr magister czy magazynier dziś

Skąd mają hajs mieć i za niego żyć

Mają znać znak dać i mniej jeść i pić


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga