Alfabet słów:

Słowo obecność w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: oswojony, obrożny, oporowy, odruch, opaczny

Kto w Polsce śpiewa o obecność ? To między innymi A.J.K.S., A.J.K.S., Afro Kolektyw. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Tu nie chodzi o długi, nawet nie ma z czego zdzierać

Zaczynać ma od zera pan profesor z przeszłością

Mimo że był buntownikiem legend trochę urosło

Kij w ryj osłom on teraz bada ulice

Pod kątem obecności substancji dających życie

Przypadek trzeci - skoro tak się fajnie leci

Według pięknych polskich norm ma za zadanie rodzić dzieci

Zapomnieć o tym, że chciała swiecić jak gwiazda

To ma być pani domu, a nie rozmazany mazgaj

W oczach zatrutych częstotliwościami

Przeklęci

Zboczyli i żyją gdzieś między normami

Odmieńcy

Elita tych co brukają obecnością

Zamknięty

Układ posłusznych i już bardzo prosto

Jest tkwić, pysk na kłódkę, żryj

taplaj się w chlewie, udław się gównem

A w mózgu watę. Wszyscy wyjechali. Płaczę za nimi jak za Arafatem

Tel Awiw, Hajfa, Tel Awiw, Hajfa, Tel Awiw, Hajfa, Beerszeba.

Oto moja dłoń, uściśnijcie ją przed wyjściem

Trawa zieleńsza rośnie tylko w miejscach gdzie indziej.

Sprawdzam swoją listę obecności

Wszyscy jeżdżą w koło jak Gollob, na gości-

-nnych występach. Polaczki takie akcje

mają we krwi, w strzępach korzenie, wieczne wakacje

na rękach. Tam za zasługi

To koszmar bezrobotnego filozofa

Chcieli ekstremy, jest konserwa

Długo nie goszczą, wychodzą w przerwach,

Stoją im kością w gardle konwenanse,

Nie błysną obecnością na tym performansie.

'Evviva l'arte!...' WON, im bije dzwon, a mi dzwonki przy czapce.

Każdy z nich to Leszek Kołakowski vol.2

Po lekcjach kreatywności, piątka

Z estetyki w indeksie, każdy to ekspert, liczy się eksperyment,

Koledzy! Ja nie dałbym się zabić nawet za milion marek,

A wy chcecie, żebym zrobił to za frajer,

Idźcie! Taki ładny sierpień, zestrzelcie osób parę za RP,

Spod łóżka życzę zwycięstw!

Widzicie, skoro boję się defekować w czyjejś obecności,

Jak mam ratować ojczyznę, chłopcy?

Nie wezmę na te wątłe cycki odpowiedzialności,

Za to, że wasze łączniczki skończą bez kończyn.

Odwracam się i znikam z moralnym kacem,

Czas ucieka a my wciąż.....

nie możemy ruszyć z tąd....

Ref:. Niepotrzebny jesteś w mojej głowie,

Niepotrzebnie myślę wciąż o Tobie,

Niepotrzeba mi twej obecności...

Niepotrafisz dawać mi radości,

Niepotrzebny jesteś tu naprawdę,

Nigdy nie wiedziałęś czego pragnę,

Dzisiaj chcę wymazać Cię z pamieci,

nie wiesz jak to jest, zachowany w pamięci

serce pękniete krwawi, łza się w oku kręci

nerwy zniszczone, negatywne emocje

miałem dość bólu, dostałem kolejną porcje

twojej obecności nie zastąpi żadna fotka

każdy w samotności, łaczymy się w cierpieniu

na niektóre sprawy w naszym życiu nie mamy wpływu

nikt z nas nie uniknie bezwietrznego dryfu

czekanie na decyzje, na wynik jak na wyrok

Ten soundtrack w słuchawkach, gdy siedzę na stacji

Czekam niecierpliwie, gdy spojrzeniem się spotkamy

Czuję przyspieszone tętno, gdy spoglądasz na mnie

Co dzień tego mi brakuje, bądź tu przy mnie zawsze

Nic innego nie chce, tylko obecności

Potrzebuję Ciebie, po prostu Twej czułości

Dziękuje za te wspaniałe 12 miesięcy

Za ten czas spędzony razem

Za to wsparcie i miłość którą darzysz mnie każdego dnia

Zachwycasz mnie tak jak niebo i ptak

Prosty niewinny grzech

Zachwycasz mnie tak jak rozkosz bez dna

Gdy się doświadcza jej

Cała gubię się w obecności twej

Chyba wiesz

Cała gubię w się obecności twej

Chyba wiesz

Zachwycasz mnie tak jak piasek i wiatr

Żebyś nie zgubił skromności,

bo kto się sprzeda diabłu nie jest mocny.

Wtedy Bóg był dla mnie kimś więcej,

niż kilka przeżyć przeszywających serce.

Żeby znów był w tej obecności,

bo bez niego nie dam rady kobiecości.

Nie jest czysty, nikt nie jest w tym świecie

tak mglistym i śliskim jak pot na parkiecie.

Tak dżdżystym i bliskim jak ex na tapecie,

Mówią, że mam nierówno pod sufitem,

Postój chwilę, muszę poukładać ciała.

Worków tyle idzie mi na tydzień, nie liczę już ile poszło na to.

Jak każdy zdrowy facet lubię ostro zapiąć.

Grube ryby mediów nie chcą mojej obecności.

To wszystko przez niewinne hobby – kolekcjoner ości.

Robię, co mi się podoba – to cię ziomek złości.

Doceń małe przyjemności, zjedź na ręcznym, przestań pościć.

Muka, wezmę drzwi na buta, nie zapukam.

Bo nie ma takich dni i nigdy już nie będzie

A wszystko co mogę Ci dziś dać, to ja sam

A wszystko co mogę Ci dziś dać, to ja sam

Snopy światła z wysokości

Marmurowe twarze w mej obecności

Porzućmy to przebranie

Aż kolory znikną bezpowrotnie

Dźwigamy na swych barkach przeznaczenie

Bo nie ma takich dni i nigdy już nie będzie

Masz taką ładną twarz, że chyba wszystko będzie dobrze

Ale uważaj,

Żebym nie skalał jej spojrzeniem

Nie rzucił cienia

Obecnością

Nie ruszaj się i nie złam odległości

Chłopaki to dranie

Ale bądź dzielna

Musisz bronić się przed ich uśmiechami

W swojej roli raczej się nie najlepiej sprawdziła

Ojciec świętej pamięci, odszedł chyba gdzieś w maju

Nie miał żadnych słabości, poza życiem na haju

Chłopak wziął się pogubił, zabrał się za rozboje

Brak obecności brata też zrobiła tu swoje

Oczy miał pełne żalu, nie ze wszystkim się godził

Lecz był sobą, a nie kimś, za kogo chciał uchodzić

Miał kłopoty z policją, lubił gwizdać na palcach

Skończył tylko 3 klasy, no i jeden kurs tańca

1.) Karawana już ruszyła został po niej kurz w karawanie ty tam byłaś

byłaś no i już czarne chmury nadciągają z chmury będzie deszcz i pozmywa

wszystkie ślady obecności twej

Ref:) Karawana karawana karawana już ruszyła został po niej kurz

karawana karawana karawanie ty tam byłaś byłaś no i już

2.) Byłaś śliczna rozczochrana niczym biały puch trochę we mnie za kochana

chyba dam se luz może jeszcze cię zobaczę wtedy będzie cud

po nocach siedzisz ze mną w ciemności przy lampce

pijemy pierwsze kieliszki sami kończymy ostatnie

żaden z ciebie przyjaciel nawet kolega

jesteś moim bliźniakiem, chociaż wcale cię nie ma

mowie ci siema choć nie czuje obecności

widzę nerwy, zrobiły to samo z twoich paznokci

jesteś podobny do mnie albo ja do ciebie

ale tak cię nienawidzę, że pierwszy rzucę kamieniem

Wszystko czym nigdy nie byłem stało się własnie mną

Serce, rozum

Podpowiada, że

Niewiele zdziałam

Jeśli swoją

Obecnością

Nie zaszczycisz mnie

Czas! Czas niespokojny

Czas! Czas niedostępny

Czas! Czas bezlitosny

Przecięli swoje drogi, spojrzenia się zetknęły

Już te pierwsze relacje ze sobą ich połączyły

Słowa zamienił w czyny, był dla niej bardzo miły

No i miesiąc później kontakty się spierdoliły

Ona, jak narkotyk, odurzony jej obecnością

Już sama myśl o niej była dla niego przyjemnością

Zdał sobie sprawę, że tacy ludzie nie dorosną (nigdy)

On jej zaufał, ona wyrządziła krzywdy

Był wobec niej szczery, ona puszczała kity

Chociaż nie ma żadnej chmury?

Dlaczego płaczę ze chce wyżej,

Gdy jestem już na szczycie góry?

Czemu tak bardzo potrzebuje,

Twej obecności Twojej dłoni?

Dlaczego gdy jesteś daleko

To moją duszę serce boli?

Nie mogę jeszcze mówić o sobie, zbyt mało wiem.

Przykro mi, lecz Tobie także dużo nie powiem,

On nas zranił i On też uleczy

On to nas pobił, On rany przewiąże

Po dwóch dniach przywróci nam życie,

a dnia trzeciego nas dźwignie

i żyć będziemy w Jego obecności

Poznajmy, dążmy do poznania Pana

Jego przyjście jest pewne jak poranek

Jak wczesny deszcz przychodzi On do nas

i jak deszcz późny, co nasyca ziemię

Fabian:

Po co mówić o sobie skoro inni wiedzą więcej, uwierz lubię ten stan gdy ktoś mi obcy żyje w błędzie. Wiem dlaczego żyję i dla kogo a gdy upadnę to zawsze będzie mi podłogą

Czasami marzenia moje nie znają granic ale doceniam to co mam i nie zamienię tego na nic, mam wspaniała dziewczynę która daje mi siłę, nie opisanych przyjaciół i fantastyczną rodzinę.

Jestem pewien że nigdy nikt mi tego nie zabierze, jestem i walczę oto codziennie uwierz skarbie kiedy tak patrzysz na mnie w twych oczach widzę to czego szukałem i odnalazłem.

Dziękuję Bogu za to że ją mam, za to że mi ją dał, za to że złączył nas taak swą obecnością dając na początku utwierdzający znak

Nocą nie chce się spać, nie potrzebny mi sen z Tobą czuję każdy smak który niesie nowy dzień łoooł

Czasem schodami w górę czasem przepaścią w dół w drodzę na sam szczyt, razem na zawsze juuuuuuuż... razem na zawsze juuuuuuuż

Daria:

Zostań na moment jeszcze nie odjeżdzaj wypełnij tą przestrzeń którą dałeś mi w której jestem wiesz bez Ciebie to takie puste miejsce, teraz tak spoglądam na gwiazdy widzę Ciebie w swojej wyobrazni, zamykam oczy i non stop czuję Twój dotyk mimo że brakuje Twych słów, które tak mi mówisz, Twych ust gdy delikatnie tulisz i wiem że jestesmy stworzeni sobie a tą drogą pójdziemy już zawsze we dwoje

Uwierz skarbie, kiedy tak patrzysz na mnie

W Twych oczach widzę to czego szukałem i odnalazłem

Dziękuję Bogu, za to że ją mam

Za to że mi ją dał, za to że złączył nas, tak

Swą obecnością dając na początku utwierdzający znak

Ref.

Nocą nie chce się spać

Niepotrzebny mi sen

Z Tobą czuję każdy smak

Nierząd w rządzie, rząd w nierządzie

Najgłośniej krzyczy ten, co najwyżej siądzie

W ministerstwie bezrobocia

Minister biedy i korupcji

W obecności urzędników

Liczy dochód z prostytucji

Szef resortu nieuków

I rzecznik prasowy nierządu

Rżną w pokera, piją wódę

Bezpiecznego miejsca gdzie się miło żyje

Patrzę wam w oczy i wiem co powiecie

Jest napisane ""szukajcie, a znajdziecie""

Za ścianą tymczesem młodzież uśmiechnięta

Otwarcie dyskoteki w obecności prezydenta

Marszowe rytmy, cała sala skacze

Oni chcą nam grać lecz my tańczymy inaczej

"

na spusty zamyka. Zostałaś mi Ty, rodzina i muzyka, tylko przez

te trzy źródła dalej oddycham. Dzięki Tobie, jeszcze nie tracę steru,

gdy Cię nie ma przy mnie szukam w głowie Twojego uśmiechu,

lekarstwa na ten moment, gdy osobno musimy sobie radzić, dać

pochłonąć się pozorom. Żyć na kredyt, bez Twojej obecności, te parę

lat jak wreszcie założymy obrączki. Będziemy niewidzialni, dla fałszywych.

Nieosiągalni, niedostępni, a prawdziwi, czując Twoje ramiona na mojej szyi.

Zamyka się otchłań, wraca podziemie.

Ref: (2x)

odwraca się i znika rozpływa rozmazuje,

nie gotuje się krew zimno okrywa tą scenerię

a po chwili wiatr rozdmuchuje reszte,

dlatego mam to coś, co rozpala wnętrze

i ludzi którzy swoją obecnością podtrzymują serce

ginie samotnia świat chytrościa się zadławi

wezyrow i judaszów wyniosą trumnami,

pozostaną tylko równi wobec innych

rządy ucichną, morze zabierze winnych,

Ref: Wiem, że przebaczyłeś mi

bez strachu pukam do Twych drzwi

Wiem, że Ty nie wspomnisz już mych win

Jezu…

2.W obecności Twej zawsze przebywać chcę

Kolejny dzień u stóp Twych modląc się

Dobrze wiem, że jestem nikim

Nie jestem godzien dawać rapu w głośniki

A co dopiero mówić Twoje imię

Podchodzę do sprawy jak podchodził Jezus

Wszystkie demony już dawno potępia

Teraz ja naśladuję Króla, nie oszczędzam wroga

Mam w sobie siłę ducha

Żyję powietrzem Bożej obecności

Jednym słowem kruszę diabelskie kości

Więc uderzam - to jest jedyne wyjście

Na zło tego świata, na szatańską nieczystość

Ważnym elementem, kiedy uderzasz w szatana

Co z tego, że jest mi zimno skoro ty mnie rozpalasz

Przy Tobie marazm jest sensem istnienia jak wiara

Wiesz mógłbym spędzać z Tobą całe noce i dnie

w twojej obecności uwielbiam kłaść się w cień

Jakoś tak mam że w nocy lubię o tobie pisać

I wiem, że ja plus ty to się równa nisza

Obraz potrafi zanikać na prześwietlonych kliszach

A kompanem nie powinna być cisza

"

Doceń to - ty w znajomościach

lubisz przestrzeń.

Doceń to - ja swoją obecnością

chcę Cię wesprzeć.

Doceń to - i w każdym momencie egzystencji

za Twymi plecami mój cień się kręci.

Doceń to - nikt nie wie czemu

W twojej obecności

Serce me się budzi,

Topi się w nim lód,

Który me uczucia studzi.

Oddałby ci siebie

Widzisz?

Przez nerwy zapomniałem że mamy jeden pokój

Idę w przeciwległy kawałek

Przez Ciebie te rany na mnie sięgają tak wolno

Chce zasnąć bo brzydzę się Twoją obecnością

Nie wiem jak mogą nas w ogóle dzielić takie bzdety

Będę egoistą jakiej bym nie miał kobiety, tak?

To chcesz powiedzieć ale ja już nie słucham

Poczuj się jak ja gdy każda moja prośba jest głucha

1.

Czuję się źle, tęskno mi tak…

Twej obecności, jest mi brak.

Serce me smutne, wyciska z oczu łzy.

Przywrócisz mu radość. Możesz tylko Ty.

Ref:

Bo w każdej chwili spędzonej z Tobą.

Związano do tyłu ręce,

By w obecności kata

Nie mogły wznieść błagania.

Do Boga i do świata.

Zakneblowano usta!

By w tej katyńskiej nocy

Dobrym słowem pociesze pomogę .

Pozwól mi poczuć się Bogiem choć trochę

Chciałbym wiedzieć co ludzie myślą

Chciałbym poczuć to co oni

Nie świadomi mojej obecności w sobie

Sterowani, bawiłbym się nimi jak zabawkami

Choć pobaw się ze mną w Boga

Chciałbym wiedzieć co ludzie myślą

Chciałbym poczuć to co oni

Patrz w moje serce, nie na moją słabość

Zawsze mnie dostrzegasz, nawet kiedy mrok skrywa twarz

Ref. Panie przebudzenia dotknij nas dzisiaj

Ciebie błagamy, objaw Swą moc

W obecności Twej, daj nam trwać, rozpal w nas płomień

Wołamy, przyjdź Panie, ożywiaj nas

Gdy przechodzisz blisko, pragnę uzdrowienia

Dla mojej duszy tchnienia Twych rąk

Walczysz w moje imię, oddalasz oskarżenie

Bo gdy Ci wyznam miłość, uwierz, że nie ściemniam.

Milczenie jest złotem, lecz słowo uszlachetnia,

Czyn ukonkretnia pokazując zależności

Moje od Twoich i naszej wzajemności.

Brak mi Twej obecności, może Tobie też brakuje,

Bo w głębi serca tylko Ty wiesz co na prawdę czujesz.

A kiedy mnie całujesz widać radość pośród łez,

Z resztą wiesz jak jest gdy Ci ktoś nadaje sens.

Wystarczy jeden gest, a cały świat się spina,

Rosnę wtedy gdy, gdy uniżam się, w cieniu skrzydeł Twych, w obecności Twej,

Tak jak Boży Syn, Mój jedyny mistrz, chcę przyoblec się w Bożą siłę dziś.

Tak bardzo, bardzo chcę, choć bez Ciebie jestem słaby,

być doskonały jak Ty.

Jezu chcę, jeszcze więcej kochać, Ciebie najgoręcej,

Z Tobą Jezu wszystko mogę, mogę wierzyć w każdy cud

I pokonam każdy problem, bo zawsze obok Twój święty Duch

Ty jesteś moją siłą, ...

Każdy dzień bez Ciebie ucieka, Jezu przyjdź, proszę nie zwlekaj

Zawsze chcę w Twej obecności trwać

Gdy Ciebie mam wiem, że nie upadnę

Ufam Ci, ufam na prawdę, szukam Cię i nie zawiodę się

Ty jesteś moją siłą, me życie odmieniłeś

Moją siłą, moim skarbem, Ty jesteś moim skarbem

Dokładnie to nie wiem Od tamtych dni minęło jakichś lat siedem Cel był wtedy jeden Robić to co robi się najlepiej Raz, dwa, trzy - pierwsza próba mikrofonu Czyli mój pierwszy raz Dokładnie pamiętam hawajski bas Pamiętasz Jarecki? On pozwolił nam uwierzyć w nas Dokładnie tak Sprawił, że zatrzymaliśmy czas i to był znak Tworząc zespół trzeba dobrze się znać To mieliśmy z głowy Jednak szybko zrozumiałem Że w tej nazwie jest coś nie tak Hardkorowe Brzmienie - zaczął się kolejny etap Nie wierzysz mi chyba? To przypomnij sobie pierwszą płytę Trzyha W szczególności dwa kawałki z obecnością Krita Opcja była taka, mijały lata, stworzyliśmy HaKa Słuchaj, tu nic by się nie działo bez Trojaka Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB! Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB! Prawda, prawda Razem żeśmy przez to szli, bo znamy się od dawna Połączone siły, wspólna moc, kumasz to? dobra Przypomniałem sobie jeszcze czas Kiedy Ośka zrobił dla nas pierwszy bas Jakiś czas potem szybki chrzest Teraz jest nas czterech Wspólny trening zrodził mistrza Hardkorowe Brzmienie i zaczęła się rapowa misja Tak wygląda ta historia M.O.P. Skład, a później Metropolia Pod tym samym niebem, OMP i Eden Pozdrówki dla ludzi, którzy idą tam gdzieś Gdzie dokładnie - tego nie wiem Chyba po to, by poznać siebie głębiej Wciśnij enter, bit jest fundamentem Ja tu będę jego elementem jak WWA gołębie Bez ściemy nadajemy - Mamy to co chcemy Czy nie jest tak? no nie jest tak? Dla mnie chrzest to dobry znak I nie pisany pakt Sprawdź przy mikrofonie HB płonące dłonie Moment, moment, nomen omen zapowiedział mnie W tym gronie jestem, uwierzcie Wreszcie was zbezczeszczę leszcze Zrobimy to jak nikt To nie oni, tylko my jesteśmy źli Trojak, Jolf, Jarecki, Krit Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB! Wiesz kto trzyma na tym łapę? - HB! Kto od zawsze jest w tym rapie? - HB! Ktoś szykuje się na trasę? - HB! Kto przejmuje teraz władzę? - HB!

Odkurzyłbym je w końcu za pomocą uczuć.

Na siłę ani rusz, natomiast animusz,

Zdaję się poświęcać na klepanie tych słów.

Wpadnij tym razem na jawie, nie na poziomie snów,

Daj świadectwo obecności w postaci czynów.

I przepraszam, że w pokoju panuje taki brud,

Mów kiedy, a posprzątam, bym nie najadł się wstydu.

Dzisiaj w pokoju...

(Mattijah)

może szczęścia posmakujesz

mam ciągłe skłonności

wrócić do rzeczywistości

odzyskać smak wolności

i kogoś obecności

więc daję te wykłady

bo sam nie daję rady

choć słów są miliony

to temat nie skończony

choć kłopoty spadają szybko jak lawina

to nie jesteś sama ktoś ci o tym przypomina

chce się z tobą podzielić choć na chwilę swym spokojem

by nic złego się nie stało bo się o to bardzo boję

ciągle tylko zauważam brak twojej obecności

serce coraz mocniej bije bo do tego ma skłonności

i choć wiem kim jestem i wiem na czym stoję

gdy ci krzywda się dzieje bardzo się niepokoje

tego nigdy nie wybaczę bo nie chcę wybaczyć

Tak czy owak , nikt już się tak nie przegnie , ani wygnie jak on !

A już na pewno nie zrobi tego Waldek !

Bo jego maksymalne wychylenie wynosi 6 % .

Jak niemiecka autostrada .

Już nikt nigdy w naszej obecności nie opieprzy trzech obiadów na raz

Tak jak Waldek .

(Już nigdy !)

I czterech deserów .

Cały wtedy zsiniał , pamiętasz ?

Na chacie nudno, tu będzie brudno, a basy dudnią, bo tym się trudnią

Daj kurs na klub ziom,wpadamy do Ciebie

Powiedz to kumplom, że rozdajemy CD

I częstujemy chlebem, żyjemy to muzyka

Potrzebuje obecności, rap to jest publika

Zabiera wersy moje, ja Ci powiem co jest dzisiaj

Daje Tobie chwile, te niezapomniane z życia

Możesz mieć siedem cudów świata, albo nie mieć nic

Jeden lubi zostać w domu, lecz ty musisz tu przyjść

wśród niebios rozpaczy

moknący, tonący, w ulewie ,którą

Bóg dać raczył

Wielki lęk narodził sie w otchłani

nieustannego braku obecności

Tej upragnionej, utraconej ,strąconej

z dużej wysokości…

Idę sam , jestem tu , ginie duch

żywy trup

Na pałacu Pana Pancernego rozwieszono sznury

Kolorowe, wielobarwne w obecności popkultury

Przedstawiciele władzy lokalnej nie śmią nawet się odważyć

By ciężkie stadium choroby, ogólnie widoczne zauważyć

Niech nam żyje Pan Pancerny lud nasz jemu zawsze wierny

W swym oddaniu bezgranicznym jako lud Pana Pancerny

bo ciągle fascynujesz mnie.

Nie chcę cie widzieć, nie chce słyszeć nigdy więcej tak

choć nieustannie szukam cię

wreszcie spotykam twoja dłoń spotyka moją też

twą obecnością upajam się

i wiem że zmiany to jest bardzo naturalna rzecz

życie każdego ciągnie w dół

zmiany to postęp, a postęp przecież dobry jest

rośniesz w siłę z każdym dniem.

bo ciągle fascynujesz mnie

nie chcę cie widzieć nie chce słyszeć nigdy więcej tak

choć nieustannie szukam cię

wreszcie spotykam twoja dłoń spotyka moją też

twą obecnością upajam się

i wiem że zmiany to jest bardzo naturalna rzecz

życie każdego ciągnie w dół

zmiany to postęp a postęp przecież dobry jest

rośniesz w siłę z każdym dniem

1. Nikogo się nie boję przecież dobrze o tym wiesz wiem nie przyznasz w kogoś innego obecności do tego ale kiełbasą cię do tego zmuszę.

Ref: Bać się nie mam kogo

bić nie mam prawa każdego.

Boje się tyko samego siebie.

2. Jestem sam sobie strachem ja się boję tylko siebie. Gdy się wkurwię czuję że wydostaje się że mnie jakaś niebezpieczna bestia wtedy nie wiem co się ze mną dzieje. Czuję ze zaraz kogoś zabije.


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga