Alfabet słów:

Słowo obfity w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: obrzydlistwo, Ocice, olinować, oprzęd, ochlapus

Kto w Polsce śpiewa o obfity ? To między innymi Aleksandra Maurer, Barbara Rylska, Chór Dana. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Panie: już czas. Tak długo lato trwa.

Rzuć na słoneczny zegar cienie,

Na łąk przestrzenie wypuść wiatr - niech gna!

Bacz, by owoców był obfity plon,

I daj im jeszcze dwa dni południowe,

Niech się wypełnią, soczyste i zdrowe,

Ostatnią słodycz pędź do winnych gron.

Kto dziś jest bezdomny, będzie nim wieczyście,

"

Przed laty tylko grube panie wielbił świat

Kobieta dawniej była jak masarski skład

Obfity bioder kształt

Pod brodą kilka fałd

Leżała, czytała i tyła wciąż na gwałt!

Lecz dzisiaj koniec przyszedł tych kobiecych sjest

Dziś tylko na niewiasty chude moda jest!

Zapraszam a on wcina, o-o-o

- Apetyt miał?

- A co, jakby trzy dni nic nie jadł

Gdy dobrze sobie podjadł

Obfity bardzo obiad

Był z dziewięciu dań

Gdy wszystko zjadł

Wstał od stołu wesół, rad

Powiada, głos mu drży

Przez Wyspy Faroe i morza biel.

Czterdziestki, Dogger i Wyspa Niedźwiedzia,

Trzy czwarte doby rybaka trwa dzień.

ref...

Już sieci wybrane, obfity był połów,

Pod dekiem robota przez noc i dzień.

Dziesięć dni w morzu i pora do domu,

Przed dziobem mil tysiąc, za rufą nie mniej.

ref...

Bo zapłaciła znów za procentowe szkło

Degustant tanich piw, co się w cygana wdał

Nic nie kupowałby, a tylko w gardło lał

I ona myśli tak – ach wąski jest ten gość

Przy tych, co tańczą tu, obfity chyląc trzos

Nieodżywiony on i od używek zbladł

I się uczepił rzep psiego ogona tak

Moja kochana, powiem tylko to:

""W twoich oczach lustrzane widzę szkło""

Jeszcze tyle do zrobienia

Chociaż wolność już wyśpiewał srebrny dzwon

Dodaj siły nam i wiary

Że to ziarno Twej ofiary

Znajdzie glebę co obfity wyda plon

Niech Twe proste mądre słowa

Porządkują chaos w głowach

Gdzie wtłaczano go od wielu wielu lat

Ucz jak innych nieść brzemiona

Zwr. I

Dzień obfity jak nigdy

Normalnie jest idealnie

Spadam ze schodów, szofer znowu nie czeka

Mam na głowie mały chaos

Przecież taka jest moda

Ty czujesz ból tu, a dla mnie to przedmiot kultu,

więc różnorodnych jointów chcę żeby było full tu.

Zioło jest (zobacz) browar jest, z niuniami lub bez (bez)

Jeden typ, drugi typ, trzeci typ to Mes.

To dzień obfity w beat'y, choć nie takie jak Hi-Tek.

Ej, sprawdźmy która sztuka szybciej pozbędzie się majtek.

Oj, czuję, że promile krążą we mnie coraz częściej (częściej)

Plączę się coraz gęściej (gęściej?)

Ale na szczęście mam tu refren, który robi pauzę

Coś dla kobiety spragnionej partnera

Fachowy szperacz co wszędzie dociera

Sękaty penis o dowolnym rozmiarze

W krainę orgazmu z lubością zabierze

Obfity wytrysk, regulator prędkości

Stwarza luksusowe poczucie realności

Męskim zapachem naperfumowany

Sexy anal wibrator joystickiem sterowany

Do tego waginalne kulki miłosne

Własny styl, flow, vibe i to co tu słyszycie,

Nie na darmo mam to, bo obrany widzę cel,

Braggamuffin dla tych co czują też to, że

Natura matką własnych myśli urodzaju,

Co zasiane dawno, obfity zbierze plon nazajutrz,

Stale dbam o wypowiadane słowa mego stanu,

Odpowiedzialność czuję za nie, więc witam w moim raju,

Z dala od zgiełku miasta, siądź sobie spokojnie,

Niechaj wiara w sercu wzrasta i Twym umyśle płonie,

Seks, to najlepszy sposób komunikacji

Ja chce, ej, coraz mocniej, coraz głębiej, coraz wyżej

Chce być w Tobie, chce na Tobie, przy Tobie, tak jak najbliżej

Aby zetrzeć serca smugi, unieść Cię ponad szczyty

Zrobić tak, aby każdy szczyt był długi i obfity

Ej, kolejny niedopity drink w dłoni

Nie dajmy się zwariować tak jak oni

Będziemy siedzieć tu na brzegu i przez całą noc będziemy palić hasz po wschód

Ja będę kochał Cię na wspak, bo wiem, że to uczucie będzie, aż po grób

W zyciu wiele sie zmienilo, MTV raz dzwonilo

Przyslali pajaca, lecz rozjebalem mu rylo

mainstreamowa popierdolka, wazne w portfelu kolka

Ja pierdole te klimaty, po prostu nie ta polka

Jaskolka deszcz zwiastuje, ja obfity krwi wyciek

Gdy opuszczam ukrycie, tobie pozostaje wycie

twoje zycie,to trofeum, moj cel to jego zdobycie

Pod twoj grob ziemi rycie, pograza mnie w zachwycie

Jak starej babie mini, ja nie pasuje do sceny

Rodzi się miłość

Z dwojga ciał

Nowe życie wkracza do akcji

Łzy szczęścia spływają po twarzy

Drzewo wydaje obfity plon

Z dwojga ciał

Jedyna taka siła

Gdybym miał tylko jedno życzenie

Byłoby to bezpieczny dom z nutą muzyki

I jaki masz plan

Kiedy czujesz od środka że to jest ten moment

Unieść swoje serce

Chcę tylko widzieć nic więcej

Jak miłość rozkwita wydając obfity plon

Widzieć nic więcej

Wykorzystać każdą z chwil

Realizować cele

Czuć narastające emocje

Tych których nikt się nie spodziewa.

Możesz do mnie przyjść i w mym ogrodzie

poszukać tych ukrytych w tobie

dzień cofa się, twarz topi w morzu

znów czeka nas obfity połów.

Tak, łączy nas miłość wspólnych spraw bez celu.

Wiesz dobrze, że historii koniec,

rozlany dzień do reszty spłonie

i będę cię po wieki całe ubierał w sny niedoskonałe.

On jest Ojcem sierot

opiekunem wdów jest dobry Bóg

dom swój daje wszystkim opuszczonym

zsyła deszcz obfity

na to co spragnione i wyczerpane jest

dobry jest dla biednych

w łasce swej nasz Bóg

do nas uniżył się

dzieli nieprzebita skała i czas

A ja bez Ciebie nie mogę tak żyć

Pięknie w mądrości zrodzony, wieczny, nieskończony

Krąg, który za cenę życia życiem odpłaca

Oceanem łez nakarmiony, w nadzieję obfity

Więc czym odpłacić mam ja za niemy żal

A ja bez Ciebie nie mogę tak żyć

Wiedząc, że dzieli nas czerń,

dzieli nieprzebita skała i czas

Jutrzejszy dzień zaskoczy cię;

obfity poranek chleb z masłem;

szklanka herbaty dwie kostki cukru;

za długi paznokieć śpioch w oku.

tylko jedna chwila

jak fenoloftaleina zabarwi dzień.

Z którego twórczej mocy

Powstaje taki but

Wśród takiej srebrnej nocy!

Boże obłoków, Boże rosy,

Naści z mej dłoni dar obfity,

Abyś nie chadzał w niebie bosy

I stóp nie ranił o błękity!

Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,

Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,

Z którego twórczej mocy

Powstaje taki But

Wśród takiej srebrnej nocy

Panie obłoków, Panie rosy

Naści z mej dłoni dar obfity

Abyś nie chadzał w niebie bosy

I stóp nie ranił o błękity

Niech duchy paląc gwiazd pochodnie

Powiedzą kiedyś w chmur powodzi

Ifigenio, Ifigenio, złowrogi wiatr od morza dmie

Zakuty w spiż skłębionych myśli wzmaga się szum

Ifigenio, wsłuchaj się w bezgłośny krzyk, odwróć zły wiatr,

Żąda ofiary milczący tłum, żąda ofiary milczący tłum...

Lud łaknie wojny co miłej ojczyźnie obfity da łup

Gdy wojownicy ukorzą juz Ilion w bogactwa zasobny

W nim mnogość złota, siwego żelaza i niewiast nadobnych

O, ileż dobra rodzinnej krainie przysporzy twój trud

Tyś córką króla i wobec ojczyzny powinność swą znaj

gdy czernią zakwitnie miłości kwiat

łyk z wodopoju zaczerpnie tu też

prawiczek złowiony w

podwiązki sieć

tak pięknie faluje obfity biust

jak banknot na wietrze w alei róż

w zgiełku niejeden

przemilczeć by mógł

że zaznał wszystkiego w alei róż

kiedy nastanie miłość wśród ludzi wszystkich ras.

I kiedy wszyscy uwierzą razem z nami,

a miłość wzajemna nas ocali. /2x

3. Pokoju wtedy dasz nam, Panie, dar,

który nam obiecałeś, obfity ze wszech miar,

który nam obiecałeś, obfity ze wszech miar.

A wtedy poznasz, o Panie, żeśmy Twoi,

bo miłość wzajemną mieć będziemy. /2x

Z którego twórczej mocy

Powstaje taki but

Wśród takiej srebrnej nocy!

Boże obłoków, Boże rosy,

Naści z mej dłoni dar obfity,

Abyś nie chadzał w niebie bosy

I stóp nie ranił o błękity!

Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,

Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,

I uwalnia nas.

On jest ojcem sierot,

Opiekunem wdów, jest dobry Bóg.

Dom swój daje wszystkim opuszczonym.

Zsyła deszcz obfity

Na to co spragnione i wyczerpane jest.

Dobry jest dla wiernych,

W łasce swej nasz Bóg

Do nas uniżył się.

Zobacz w niej bezsilności żar,

Gdy widzę jak co dzień ginie ktoś

A moja dusza krzyczy.

Boję się o rodzinny dom

Nienawiści obfity plon

Zbieramy dziś zamiast być obrazem Boga

Stwórcy świata

Pozwól mi przeżyć w Tobie moje dni

Mieć odwagę sobą być

Będą świnki, będzie drób!

Idol musi żyć inaczej...

Gdy załapię dobrą passę,

Zaraz sobie skoczę w rejs!

Szmal obfity, balet kusy,

Maxi bajer sztuki miej:

Niech się spłaczą Polonusy - w USA!

Heavy metal to dla mnie detal, heavy metal to jest to!

New Romantic to już antyk, new go szmigam przez Atlantic,

to pomyśl ile zrobiłeś sam i oprzytomniej

Może skończ longplay[?] zamiast pierdolić o mnie,

Bo ja tu robię 18 ziom i jestem w formie.

Jestem pro bo mam sowity progres i mam owocny rok

A Ty co, obfity okres ?

Przy mnie wyglądasz jak pobity w kącie,

mogę jak sędzia Cie odliczyć od 10 w dół, goń się.

Bez sentymentu dla szuj, idę do przodu

Zawzięty ze mnie chuj co kładzie chuj na wrogów,

"

Przed laty tylko grube panie wielbił świat

Kobieta dawniej była jak masarski skład

Obfity bioder kształt

Pod brodą kilka fałd

Leżała, czytała i tyła wciąż na gwałt!

Lecz dzisiaj koniec pszyszedł tych kobiecych sjest

Dziś tylko na niewiasty chude moda jest!

Wciąż nowe miotają nim fale.

Czy dolar spada, czy niebo się chmurzy,

Płyniemy wciąż dalej i dalej.

W kantynie załoga narzeka na kuka,

Że obiad nie nazbyt obfity,

Co trzeci pracuje, a reszta narzeka,

Że pokład nie zawsze umyty.

Ref.: Nieduży nasz okręcik, nieduży,

Wciąż nowe miotają nim fale.

wręcz wybitnym, bratnym, małym, dogodnym, młodym,

wręcz nie zawodnym,

kto do rymu, ten do rymu, z faktem, z paktem, ze swym bratem,

abortem, kwiatkiem, rymy rytmiczne, pospolite, bite,lite-ki

na kij nabite, dobre, wyśmienite, zdrowe, nieobfite,

złe jak złe, jak trucizna jadowite, zbytnio niemożliwe,

wręcz dotkliwe, z pozoru błyskotliwe,

UWAGA

Składnia wersór, i mych słów, linijki, mijki, winijki,

I jakaś strzyga w gąszczu chodzi,

I rzepak już do gardła sięga,

Bo latoś wyrósł nam nad podziw.

Może to pomógł mu saletrzak

Zastosowany zbyt obficie,

Bo nawet sam agronom Pietrzak

Mówił, że wprost niesamowicie...

Może to taki dziwny rodzaj,

Krzyżowy typ miczurinowski,

Choć mijają noce i dni

Zawsze ty, ciągle ty, tylko ty

Jakby trzeźwo spojrzeć, to masz pewne braki

Buźka zbyt okrągła i nos też nie taki

W biodrach zbyt obficie, w biuście trochę mało

Parę kilogramów zrzucić by się zdało

Czasem tak się nosisz niby wielka pani

Więc ja cię właściwie, więc ja cię właściwie

Więc ja ciebie kocham, kocham... za nic

Natrętny, bezduszny, nadmorski wiatr

Wypędzał mewy na plażę

I srebro księżyca obficie kładł

Na dumne żołnierskie twarze.

Dostojne cienie pozrzucał z drzew,

Chowając wojsko w półmroku,

Na twarzach żołnierzy waleczny gniew,

To jaka była by Twa prośba? (powiedz mi)

Prawda, że piękna ta pokusa?

Pamiętaj, że, że pokusa ta też groźna (Yaman ej)

Usłyszałbym bogactwo i długie życie

Piękną kobietę i luksusy obficie

Lub szczęście, permanentne upojenie

A to wszystko dla siebie, dla siebie spełnienie

Naprawdę ja chcę, ja tego potrzebuję

3 życzenia tak mało w głowie kalkuluję

"

Cywilizowana masa karmiona ścierwem

Stół próżności obficie zastawiony

Wyzwolone prymitywne zachowania

Wszyscy sinieją w objęciach miłości.

Laj lajlaj....

Twarde pięści wyznaczają porządek

dziewczyny obficie wysmarowane photoshopem

gwiazdy modnych klubów

czarną kredką do powiek rysują ślaczki

na mojej twarzy

zostawiają na mnie zapach

I całość zakrywa cień, wartość wypacza

Lecz warto biec dalej, granice przekraczać

Wartością twą talent, odbicie w zwierciadłach

Gdzie życie to pasja, sens przebicie światła

Wiem, obite w kłamstwa jest życie obficie

Tak odbite w fałszach, że sam się w tym paprasz

I wijesz się w kłamstwach i gnijesz a prawda

Zanika. Życie to wyprawa widzę tu dzisiaj

Na koniec świata chcę nadal tu (?)

Powinien się gdzieś schować wystarczy żelazna komora.

Grzelak grubas jebany.

Grze Grze Grze Grzelak grubasku wszyscy z rodziny mówią do ciebie pultasku.

Nie masz za grosz odwagi przyznać się do zrobionej w kiblu sraki. Wszystko zrzucasz na swego brata tylko że mu to kompletnie lata.

Grzelak zesrał się obficie chciał to zrobić skrycie.

To koniec twój bydlaku.

Tym kończę mego dissa twa opinia na jego temat kompletnie mi zwisa. Żegnam się już z wami pamiętajcie że Grzelak jest do bani.

Z1: Kiedy wchodzę w ten bit to mówię tobie siema. To wszystko co potrafię powiedzieć teraz. Mówią na mnie Greaves, miło mi cię poznać. Miło mi też będzie zrobić ciebie z rożna.

Widzisz moją splówe? To miłość mego życia. Jedyne czego pragnie to w twe ciało kuli wbicia nie bój się proszę. Zrobimy to szybko, będziesz dla dżungli niezłą pożywką.

Nie poznajesz mnie jeszcze ? Poznajesz tego typa, za władanie magią zechciałeś go wsypać. Coś ci świta ? Zaświszczą dziś kule, które w twojej głowie zrobią ci dziurę.

Rzucasz kartami, ja rzucę twoim ciałem. Zemszczę się za to czego kiedyś dokonałeś. Myślisz że to przeszłość, że dawno i nie prawda. Całe życie będę pamiętał o twych kłamstwach.

Ref: Bo jestem Greaves, mroczny banita. Teraz mnie czeka, zemsta obfita. Twisted Fate, do ciebie to mówię, zaraz tą strzelbą tobie przemówię.

Bo jestem Greaves, mroczny banita. Teraz mnie czeka, zemsta obfita. Twisted Fate, do ciebie to mówię, zaraz tą strzelbą tobie przemówię.

Z2: Używasz magii to użyj też głowy, czemu na twarzy masz wyraz grobowy ? Wiedziałeś co robisz, że zemsta już czeka. Całe swe życie cie gonię, uciekasz.

W końcu cię mam, przykro mi wierz mi. pokonasz mnie? Wciąż jesteś śmieszny. Nie dam ci szansy, straciłeś ją dawno. Wolałeś magie niż przyjaźń przykładną.

To już jest koniec, kula już w lufie. Ostatnie słowa ? I tak mam je w dupie. Potężny huk, karty w przestworzach, spadając grób, tworzą ozgroza.

czemu więc

śmieszne boje toczymy

gromadzimy

łez

obfite plony

w muzeach pamięci

niewolnicy pośpiechu

czemu

czemu

i nie pokona tego stłamszona lansem,

gwiazda rutyny gdyż rap to nie tylko rymy,

przekazu brak podupadacie skurwysyny.

Na drodze szyny, ten tor prowadzi mnie

do celu gdzie życie obficie odrodzi się.

Gdzie każdy dzień będzie z dala od kłopotów,

problemów od policji i frajerów.

(Bilon)

Sława twa to nie Ameryka ,

Rynce Twoje Ojce

Pełne dla nos nieba,

Jak pszenicne kłosy,

Obfite w dar chleba

I siejes dobrociom

Jak zbożem od Boga

Jedno wpadnie w ciernie,

Inne spoli droga

Słońcem ozświetlone, w rannyj mgle skąpane...

Jakoż nie doceniać wasom moc i siłe

Moje góry miłe

I te naskie nuty, rzewne, modlitewne

Roz obfite w siłe, roz ciche, niepewne,

Trafiające celnie w biedzie i rozterce

W kozde ludzkie serce

I tym żeście moje serce opętały,

Urokiem zwodnicym nogi oplątały,

To nic nie boli

I będę leżeć tam

Aż upłynie ze mnie życie

A z mojej ręki krew

Wytoczy się obficie

Dobranoc, tonę w purpurze,

Zasypiam powoli

Dobranoc, zamykam oczy

To nic nie boli

i że mydlił oczy nam

To przelało żalu czarę,

ucieszyło czarną marę

Rozpoczęło mordobicie,

krew polała się obficie

Się zaczęło i się skończy,

nie ma tutaj wątpliwości

Co się stało pozostanie

w zapomnianej wiecznej kości

Przelecieć każdą z nich, wspaniałą te kobietę

Cycami bawic sie, jak piłką do bejsbola

Lecz kutas nie chce stać, chujowa moja dola

Gdy wszystkie się podniosły, to calkiem oniemiałem

Chuj znowu mi nie stanął, lecz się obficie zlałem

Bo jedna płynie mądrość, z tej erotycznej lekcji

Ze mozna miec orgazmy, nie trzeba mieć erekcji

ref.

Tak bardzo chciałbym mieć kutasa jak rakietę

I skubi dubi du, kiedy stoi mu!

Kiedy ona szybko rusza dupą, to oznacza, że się dobrze wali,

Kiedy przy tym jęczy oraz sapie, chuj jest twardy jakby był ze stali,

Pizda burczy jak lokomotywa, i substancja lepka po niej spływa,

to już czas, by spuścić się obficie, będziesz wtedy czuł się znakomicie!

[refren]

Jebanie na stojaka, chuj stoi, trzeszczy sraka,

Jebanie z tyłu, z boku, gdy cipa kurwa w szoku,

Dupcenie i lizanie, kutasa obciąganie,

Przetańczymy je prześpiewamy

W tym taborze moim jedyna

Wśród przyjaciół i wśród rodziny

Dobra wróżba na lepsze życie

Niech się niesie szczerze obficie.

Bawmy się, bawmy się, cały świat niech o tym wie.

Dziś jest czas, jeść i pić, dzisiaj chce się żyć.

Bierzcie pijcie bawcie się z nami,

I kochajcie jak my kochamy.

I z Łazarzem za plecami

Choć niektórzy rówieśnicy już przegrani

Tylko dla tego, że kranik ktoś za mocno odkręcił dla nich

Z dragami i gorzałą, przez co jest niewesoło

Miało być kolorowo i obficie finansowo

Jednak życie potraktowało ich hardcorowy

Czy należycie sam nie wiem, poszedłem trochę inną drogą

Trochę bardziej zdrowo podchodzę do tematu

A sekwencje tego rapu ode mnie i od kamratów


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga