Alfabet słów:

Słowo obstawić w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: obezwładnienie, odmachać, ordynator, olim, określać

Kto w Polsce śpiewa o obstawić ? To między innymi BCZ, Grupa operacyjna, O.S.T.R.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

taki dla tych co polskich królów oddają za bilet bo ich ten nośnik uwiódł,

im to weszło w nawyk, że męczą stawy, ty nie potrafisz weź sie pierdol stary,

dumnie jak paw raczej stado pawii, a i tak czujesz się zapomniany ,

twoje ego niech ora pole za twoim domem, bo i tak twoje dni w tej grze są policzone,

no więc porte-parole z twych śmiesznych kolęd, nie gra roli bo obstawiłem już wszystkie role.

Znowu nie mogę spać, ja ten rap produkuję,

emocje, muszę grać daj mi czas to poczujesz tą mocję,

możesz stać w miejscu, choć dla mnie to szok jest,

lepiej brać życie w garść bo po śmierci odpoczniesz i

I chcesz, czy nie chcesz, w salonie na peronie mówią o tym wszędzie.

Nawet lód podwodna nie schodzi tak głęboko,

Jak im wejdą kamery, serio, nigdy dotąd.

To wielką flotą skończy się dla kogoś, kto w ostatnie błoto zepchnie widzów mono.

Kogo? Niestety, tego nie wiem jeszcze. Gdybym wiedział, obstawiłbym zakłady w każdym mieście, zgarnął walizkę kasy tylko w ten jeden wieczór, ale nikt nie wie, jaki będzie finał tego meczu.

Czy ktoś zostanie idiotą, czy idiota kimś?

Wszyscy patrzą w ekran, bo właśnie zaczyna iść…

Ref:

Realisty show – wszystko na pokaz.

tylko by nie zawiódł intelektu nośnik

Bóg tu pomoże - taryfa

i w biegu mów mu na dworzec

kierunek stolica ,lotnisko

typy w kominiarkach już obstawiły wszystko

jest bilet miejsce koło okna blisko

jakby co to wyskocz

wolność jest tu modlitwą

Bieeegnij... Bo to życie...biegnij....pęd powietrza zachwyca....ziomek biegnij...

Nie ma innego miejsca dla nas – to nie fajans, lecz hardcore.

Chodź dziś z nami kochana, a zobaczysz, że warto.

Ruszam w bal na bogato, nie dbam o straty

Cały hajs jaki mam nie jest dorobkiem taty.

Tajne kurwy i szmaty, obstawiły już bramki.

Jebać ich, dla nas dziś najważniejsze są fanki.

Wszystkie szklanki do góry, ziomek weź nie łap doła.

To nie toast na hejnał, dupcie tańczą na stołach.

To dopiero początek, gruby sztos mam dziś w planach.

giną ludzi miliony, niejeden żyć się boi

kolejne wojny, afery, a taki bariery pomiędzy masami

niektórzy w nędzy inni mają w chuj pieniędzy

To się nie skończyło a ja bym poświęcił milion

żeby obstawić, że to wszystko to już było kiedyś

Tak, to już było kiedyś...

[x2]

Czemu? przecież to już było kiedyś

a ludzie bez potrzeby popełniają te same błędy

I dlatego poszedł won!

Szpanerstwo to choroba

Gorsza niż choroba ""W""

Rezerwaty zrobić trzeba

I obstawić WSW

"

Puszczam oczko jak ma góra ze dwadzieścia jeden

Wiesz, z wąską talią, z dupskiem jak kareta

Z taką damą chętnie się wykąpię na waleta

Hazard to dla niejednego ziomka nuda

Spytasz chuja jak obstawić, powie obstaw szluga

Ja lubię ruletkę, jest jak Stany Zjednoczone

Otóż biały robi hajs na czarnym i czerwonym

Możesz grać z nami rap, weź jakieś wersy daj

PKU, nie oddawaj duszy, stakes is high

Ślubuję ci wierność, he, to tylko słowa

I wreszcie pierwszy raz podniósł na nią rękę

A wiadomo, że pierwszy ostatnim nigdy nie będzie

A życie jak kasyno najpierw dobrze ziom się bawił

Ale nie poczuł granicy i za dużo obstawił

I wszystko poszło z dymem rodzice zwiani z synem

Najwięksi wrogowie kiedyś tworzyli rodzinę

I tak w trzecią rocznicę pierwszego spotkania

Ona odeszła tak po prostu bez pożegnania

gdy mamie i mu dziękuje

moja prywatna krucjata szacunek to zapłata

dług wdzięczności nie od dzisiaj w ratach spłacam

codziennie mu odpłacam zaczynając słowem Panie

to Bóg jest moim sponsorem obstawił na mój talent

w świecie szaleństw gdzie ja jestem jak Paladyn

niosę dobre słowo powołując się na przykłady

meritum modlitwa na zakończenie tej dekady

I choć raz po raz wpadam z deszczu pod rynnę

Dożyjesz wieku Matuzalema

Nim śmierć uśmiechnie się z trupia frant

Sił ci dodaje święta nienawiść

Rozsądek radzi: ciepło się noś!

Dosyć numery swoje obstawić

Żeby cię czasem nie ubiegł ktoś

Budząc się rano

Cel masz wytknięty

Kwitujesz rano

Czyli, rozszerzenie swego stadka, Ty wciąż rozdajesz bilety a wąż sprzedaje jabłka

Czy taki ma być ten twój biznes? Ty chcesz iść na łatwiznę żeby mieć świeżą goliznę

Nie po to dałem Ci twe ciało, nie tylko głowę i ręce czy czegoś masz za mało?

Poskrobał chłopak się po głowie, pomyślał: Za krótkie ręce by się boksować z Bogiem

Obstawił Eden reklamami, a teraz wszyscy jesteśmy jego spadkobiercami

[L.U.C]

Jadę dalej mijam magazyny, dobijam do doku

Widzę ulicę regałów jako bloków

Niby kamienice stoją szeregi w tłoku

Rap gramy najlepiej

Nie wiem czy ty wierzysz we mnie

Nie ważne

Przyszedłem tu żeby im przejąć ten teren

Obstawię go swymi compadress

Mam ten styl

Chciałem być Run–D.M.C.

Od wolnych na ławce do legalnych płyt

Do dziś

jak kopalnie Morii, jakby karnie opuszczony peron szósty

kapały mi krople, na torbę i na buty

zamieni je w sople luty, jeszcze dwie minuty

pociąg relacji Poznań-Koszalin, podstawią mi już

bukmacherzy niech obstawią czy odmarzły mi uszy

to wszystko czas jest przeszły, Poznań już za nami

poznaj nas, czemu nas? Bo w pociągu nie jesteśmy sami

Mogę manipulować tu czasem, bo ja opowiadam,

jak to czasem szybko leci, Koszalin wysiadam

Ty powierz, że podwórkę przerażony jesteś mocno

Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia

Sfrustrowani, sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia

Wydarzeń opis dla mnie, młody do fuchy się garnie

W życiu może wybrać marnie. Źle obstawi daną partię

Bierze co chcę, bo cena nie gra roli, powiesz w głowię się pi****li?

Ryzyka smak nie boli, tylko zachęca, nęci, nabierają chęci

Na jeszcze więcej, jeszcze bo nie łatwo ich powstrzymać

Większość małolatów chce właśnie takie życie wybrać

Ty powiesz, że pod górkę, przerażony jesteś mocno

Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia

Sfrustrowani sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia

Wydarzeń opis dla mnie, młody się do fuchy garnie

W życiu może wybrać marnie, źle obstawi daną partię

Bierze co chce bo tu cena nie gra roli

Powierz w głowie się pierdoli, ryzyka smak nie boli

Tylko zachęca, nęci, nabierają chęci

Na jeszcze więcej, jeszcze bo niełatwo ich powstrzymać

My znamy target i wiemy jak nagrywać dla chama.

By być gwiazdą w telewizji

Trzeba wyzbyć się ambicji.

Wykupi się dla niej antenowy czas.

To szybko obstawi nam wszystkie dni miast.

Departamenty promocji kultury

Łykną nasz produkt kolejny raz.

Ona ma za to dać wiele w zamian.

Tu biuro, pióro, krzesło, proszę siadaj.

Przez otwarte okno patrzę na świat

Kultury Pałac, Wałbrzyski rap tak

Pierwszy raz w stolicy, tłok na ulicy

Urzędnicy, politycy, szary tłum i wyścig szczurów

MDM w obstawie ostrzelanych murów

Na chodniku jak w ulu

Witryny pełne drogich garniturów

Mix melanż kultur, setki klubów elo

Nad Warszawą niebo zachmurzone

Nie pamiętam, czy to żenił z kimś tam ktoś się,

Czy też jakiś jubileusz być to miał -

Ja pamiętam, że na stole postawiono wielkie prosię -

Z niego każdy mięsa strzęp dla siebie rwał.

Obstawili nas kelnerzy jak opryszków,

Przy drzwiach jacyś wyfraczeni stali trzej,

Innych pięciu lało wódę oraz wino do kieliszków,

Żeby trawić nam to wszystko było lżej!

Przy mnie też stał taki jeden - całkiem blisko -

(Dach kamerami obstawili mi) x4

Mikrofony domofony dziś w każdych drzwiach

Kłódkami zamykamy kraty w oknach

Psiarnia tu przejeżdża już 25 raz

Ci nad nami kamerami obstawili dach

Rano skacowany, już przywala sprasowany

Klina łychą, tacy grzeczni z wielkich miast się bawić

Przeszło trochę, łapie Nokie, do znajomych dzwoni

Nagle szarpie ktoś za klamkę i wracają oni

Każdy blady, przerażony, w obstawie policji

Trefny hasz, trefne piksy plus nieletnie dziwki

[Refren 2X: KęKę]

Nie bój się żyć, nie bój ostro grać

Tego uczy cię dzieciaku, pierdolony rap

Raz dostałem staż na aż cztery miesiące

Zarobiłem marne cztery stówy z groszem (proszę)

Przez ten czas nauczyli mnie jak nic nie robić

Komuna gnije w murach, do dziś, co zrobić?

Obstawili stołki, dekadę temu zatem

Póki są płodni, to są nietykalni tak jak Papież

Ale to kiepski przykład: Jego też szpiegowali

On kochał Polskę, jak my, ale was to wali, psy

Szukacie miejsc pracy - to w sumie racja

A ten trzeci i 200kilo żywej wagi, dla twej uwagi odszedł 2 lata temu

i nie pytaj czemu, choroba ludzi nie wybiera, świętej pamięci Krzysia

Anioł już zabiera, był mordą ponad mordy latał śmiało ulicami,

by uczcić twoja pamięć Krzysiu dziś to nagrywamy i najgorszy dzień

pogrzebu dla jego ziomali, pożegnali go łzami, obstawili grób zniczami

no i dziś przyznam, że ten czas szybko leci Krzysiu światłość wieku

usta niechaj do końca ci świeci,

Ten czwarty, ale to nie był chłopak to było dziecko, 9 lat umarł

na raka a to gorsze niż kalectwo, a jego matka myślami jest tam

Kochał córkę , syna , żone która biła pięknem. Miał udziały w kasynach , ale potrzebował więcej.

Wtedy było inaczej , znało się wielu ludzi , nie raz nie wiedziałeś nawet , że właśnie swe ręce brudzisz.

Tak było i tym razem , bo choć miał już swój sukces , nadal jarał się hazardem i grał o dużą kapuste.

Z tym , że na bakier chciał zagrać ostatni największy raz , wiedział tylko , że mafia zagra o taki hajs.

Sosu pełne worki pod podłogą domu , gdzie zaprosił dwóch grających w obstawie bandziorów.

Od samego progu oni chcieli tylko zagrać. On nie wiedział , że do domu właśnie wpuścił diabła.

Różnie bywa w życiu , może siedzisz za coś czego , nie widziałeś w odbiciu.

Może masz już dziecko , a wciąż mieszkasz u rodziców.

Może gonisz ścierwo i kimasz gdzieś na strychu.

A ten trzeci i 200 kilo żywej wagi. Dla twej uwagi odszedł 2lata temu

i nie pytaj czemu. Choroba ludzi nie wybiera. Świętej pamięci Krzysia

Anioł już zabiera. Był mordą ponad mordy. Latał śmiało ulicami.

By uczcić twoją pamięć, Krzysiu dziś to nagrywamy. I najgorszy dzień

pogrzebu dla jego ziomali. Pożegnali go łzami, obstawili grób zniczami.

No i dziś przyznam, ze ten czas szybko leci. Krzysiu, światłość wiekuista niechaj do końca ci świeci.

Ten czwarty, ale to nie chłopak. To było dziecko. 9 lat, umarł

na raka, a to gorsze niż kalectwo. A jego matka myślami jest tam,

gdzie syn. Chodzą po zielonej łące, świecie uśmiechniętych min.

Świętej pamięci Krzysia Anioł już zabiera.

Był mordą ponad mordy. Latał śmiało ulicami.

By uczcić twoją pamięć, Krzysiu dziś to nagrywamy.

I najgorszy dzień pogrzebu dla jego ziomali.

Pożegnali go łzami, obstawili grób zniczami.

No i dziś przyznam, ze ten czas szybko leci.

Krzysiu, światłość wiekuista niechaj do końca ci świeci.

Ten czwarty, ale to nie chłopak. To było dziecko.

9 lat, umarł na raka, a to gorsze niż kalectwo.

Tylko głupi się nie boi forma kozilotu stoi

Do późnej pory boli, każdy chce się napierdolić

Potem nie ma już pokory, na razie nie jest źle

Jak na razie do tej pory, pozdrawiam nocne zmory

Rynek dobrze obstawiony, leczy się tam każdy chory

Tam są niezłe hardcore'y

Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica

Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia.

Koło południa się budzę, co niektórzy dawno w pracy

Tu gdzie Słońce gorące dwa miesiące jest w roku

A pieniądze są bodźcem dla ludzi by iść do przodu

Witam w Polsce, tu gdzie szybko zyskasz i tracisz

Cicho śmieją się biedni gdy głośno płaczą bogaci

Nie wiem ile obstawisz, idę w zakład, że stracisz

Na jednego cwaniaku tu przypadają dwa cwaniaki

Z Woli, Bemowa, Mokotowa czy Pragi

Ursynowa, Ochoty to dla tych co są kumaci

Ref:

Tylko głupi się nie boi forma kozilotu stoi

Do późnej pory boli, każdy chce się napierdolić

Potem nie ma już pokory, na razie nie jest źle

Jak na razie do tej pory, pozdrawiam nocne zmory

Rynek dobrze obstawiony, leczy się tam każdy chory

Tam są niezłe hardcore'y

Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica

Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia.

Koło południa się budzę, co niektórzy dawno w pracy

(Oh nie Nie!)

Czemu pajacu śledzisz mnie

Daj mi żyć

Nie chce żyć

W Vip obstawie

Wydanie słów (słów)

Gaszenie wszystkich słów

Czapki z głów

Bo pan władz traktuje mnie

co przyniesie dzień nowy

bądź czujny i gotowy

na wszystko

[Sokół]

obstawisz za wysoko

możesz znaleźć się na nisko

to co zdaje się daleko

może okazać się blisko

[Pele]

Ja potrafię życie to znaczona talia

Spójrz jakie są realia

Nigdy nie przewidzisz co przyniesie dzień nowy

Bądź czujny i gotowy na wszystko

Obstawisz za wysoko możesz znaleźć się za nisko

To co wydaje się daleko może okazać się klęska

Tak już jest jednemu wciąż się farci drugiego życie karci

Tam brudni i obdarci zagubieni w tłumie każdy radzi se jak umie

Czy rozumiesz? Czy rozumiesz?

Masz nauczkę by działać następnym razem rozsądnie

Jestem poszukiwany, nie mam jak wyjaśnić tej sprawy

Jednak oddasz co moje w zębach nie ma obawy

Ja na spotkanie sam przyjechałem, bo moja racja była

Ty dwóch bandziorów w obstawie, bo się bałeś

Śmieszną akcję

twardzielu wykonałeś

Od ciebie zależy jak się skończy ta historia

Hajs leżysz wojna czy nie wojna

Choć czasem tępią nas nocne zmazy

Bo anarchia, bo anarchia, bo anarchia jest od tego

Żeby bawić się, żeby bawić, żeby bawić się na całego

Nie stać nas na ciuchy, więc nosimy stare

Nie mamy papierosów, więc obstaw nam pojare

Zespół A-Front to nie Koniec Świata

My gramy zawsze i nie ma bata

Każda podróż naszą Nexią to porywająca chwila

Nie wiesz kiedy wjedziesz pod rozpędzonego tira

z kim trzeba było sypiał i nie obcy mu był donos

robi kariere ponoć, zapracowany co noc

intelekt, pasja, łomot, zapłacą karę słoną

chlebem i solą? Przywitamy granatami.

niech ścierwa płoną, obstawione prawnikami

w porozumieniu z psami, co czekają na rozkazy

oszukać można raz, ale wkurwić milion razy.

ludzie bez skazy a wieprz pogania świnią

w naszym imieniu przemówią butelki z benzyną

Lecz ja nie wstydzę się lootać to co chcę,

Nawet gdy ta lega to zwykły śmieć,

Zawsze jakiemuś nópkowi można sprzedać,

To dziękuję tym e2 co nie stoją same,

Zawsze obstawę mają,

I lega hero które spada,

Nie zawsze biorą ale często spada,

Więc jak już spada to biorę,

Proste? Proste więc o co Ci chodzi?

Obok maniurka w najdroższych funklach

Na stokach w Alpach wakacje w górach

Spójrz ej dzisiaj na górze ty jesteś dumnie w klubie

Złotą spinką spięte banknoty grube

Bawić się umiesz z obstawą kumpli rodzynek w tłumie

Ci mówię o co kaman - ty jesteś na górze

Doba na luzie, biureczko w biurze

Wczoraj w spranej bluzie, dzisiaj w garniturze

Raz na górze, raz na dole

Obrywać w paź i popić, ciesząc się z byle gówna.

Nie mam czasu na sen dzisiaj, dobrze posłuchaj

Potem taki machałeś, że widział mnie w dobrych ciuchach.

Wiesz o czym mówię, spalam program tego grona, kary

Ich argumenty są jak „dobra, obstaw pojare”.

Weź się nie obsraj stojąc w miejscu, lepszy nie będziesz,

Tu „jp! jp!”, co jak coś jest pierwszy na komendzie.

To o nich mówię, przepełnieni żalem wobec wszystkich,

Zbuntowani, niespełnieni rewolucjoniści.

Uprzedzić chcę, że to smutnego uleczy

Więc się nie zachowuj jak obsmarkany królewicz

Bu dziedzic patentów na rozrywkę w cipę

Wychodzę z zakrętu jak bolidem lider

Obstawą Gruby brzuch, kto gitem widzę

U podstaw poruszy klub, nie bądź cyber-widzem

Podziwiaj weekend, zaczynamy od czwartku

Do środy hat-trick'iem, zapisany arkusz

Fajrantu czas na wajzlu, na wieszaku fartuch

uprzedzić chcę ,że to smutnego uleczy,

więc się nie zachowuj jak obsmarkany królewicz.

Bu - dziedzic, patentów na rozrywkę w cipę,

wychodzę z zakrętu jak bolidem lider,

obstawą Gruby brzuch kto gitem widze,

U podstaw poruszy klub, nie bądź cyber widzem

Podziwiaj weekend; zaczynamy od czwartku.

Do środy hattrick’iem zapisany akrusz.

Fajrantu czas na wajzlu, na wieszaku fartuch.

Co da nam los może Argentynę

Rozkradli już kraj sprzedają kokainę

Niczym warzywami handlują ustawami

Kto da więcej w łapę czuje się wygranym

Policja na obstawę

Polityków pachołkami obwieszonych orderami

Bojkot na rząd powtarzam to stale

Wszystko co mamy to te ulice szare

Nie odejdziemy stąd chociaż nieraz są koszmarem

Drodzy rodacy, odłączcie telewizor,

przestańcie dać się nakręcać jebanym schizom.

Dziwne samobójstwa, nie wiedzą co jest grane,

dzisiaj jesteś, jutro zmyją po Tobie plamę.

W zmowie z szatanem stołki obstawione,

nie mam rodziny, posadzę sąsiada żonę.

Tak w kółko ta sama władza, lecz w innych ciałach,

rozjebać to w pył - jedyna opcja została.

Wszędzie wkręcają wała, aby tylko się nachapać,

I te pyzy, gorące pyzy,

i świńskie ucho z chrzanem,

i ten Antoś od szczotek ryżych,

i ""panie szanowny, jak rany, gdzie się szmondaku pchasz?!"",

i trzy karty z obstawą w tłumie,

""chłopaki, idzie glina!"",

""panie radco, pan kupisz u mnie""

i świeży pachnący, pod klina, dobry z uszkami barszcz!

Przy budach rwetes i szum,

Marysia z zazdrości pęknie.

Wsiedli na konia, ruszyli z piskiem

Do najbliższego drink-baru

Tam zamówili lody płonące

Z obstawą strażaków paru.

Sie sie sie Sierotka Mariola

U u u uboga do wczoraj

Sie sie sie Sierotka Mariola

Sierotka Mariola

I choć nie chce żeby lało po więcej wyciągam ręce

Życie w udręce kojarzę ze społeczeństwem

A kilka innych wrażeń dla mnie wiąże się ze szczęściem

Pierwsze to spokój, który od zawsze podstawą

Czuje się nieswojo w tłoku i z obowiązków obstawą

Pragnę być wolny i trzymać luz codziennie

Robić rap niepokorny z pierdolnięciem na bębnie

To siedzi we mnie jak pociąg do dziewczyn

I nie potrafiłbym się odciąć od najpiękniejszych

Wole robić nic w dobrym gronie, zamiast kimać

Zaraz wpada MADA ztj zborchana morda

Fajna spraw mieć ziomka zamiast kompa (pewnie!)

Jest piąta, Teleexpress, nie sprzątam przecież nie chce się krzątać

Dobra obstaw, jeszcze lonta skręcę

Siostra? jest gdzieś na mieście, bo żyje pożytecznie

Ja przepuszczam czas w domu bez kontroli

Wiem, że to słabo jak na kogoś kto pierdoli bezsens

Paradoks jak panadol rano, bo w nocy chciałeś czuć więcej

Lecz ambicję spławić nie jest lekko, chcę się przebić, mieć za sobą bruk

Puścili to w radio, wieczorem, we wtorek, żal mi ścisnął gardło, straszy ten potworek aż do dziś…

…A ja chciałbym wyżej, ja chciałbym skrzydeł, tak, jak inni nie mam bliżej, chciałbym szczytem góry być

Bywa — muza uśnie — no i ekstra, wyszło tak, ze mi zaparło dech

A ja obstawione miałem wszystkie krzesła, cmokali, że tak trafiam w sens

Chciałem nagrać płytę, przybić ją do ściany, odprawili z kwitkiem, jestem zbyt nieznany…

…A ja chciałbym wyżej, ja chciałbym żyć!… ( — Co Ty robisz?… Graj!…)

Czerwona latarnia na liście przebojów, zazdrość mnie ogarnia, kiedy cudze tak się tnie…

…Bo ja chciałbym wyżej, ja chciałbym skrzydeł, tak, jak inni nie mam bliżej, chciałbym szczytem góry być

chociaż życie jest złe, nie poddajemy szans

nim dopadnie nas stres, ja nie wybrałem kart,

ale wybiorę grę i nie poddam się! [za nic!]

[Insert]

Tu słyszysz ""ziomuś obstaw"" - Polska, wiesz jak jest,

Typy mają wciąż magnetowidy na VHS, inni DVD,

pozory mylą znasz temat, bo bramiarz wyjebał

komuś przez okno blue-Raya

i zaraz sprzeda go typ, więc nie ważne co masz dziś,

Zostawić za sobą te noce nieprzespane,

Kilka płyt, plakatami wyklejoną ścianę

Na moment zapomnieć o nagrywkach, ustawkach,

Koncertach, tekstach na kartek skrawkach

Uciec byle dalej od obstaw, weź dalej

Nie na długo, bo tego życia jak mostu nie spalę

Ale dobrze mieć w trudnych chwilach azyl

Odpocząć, ochłonąć, nie tylko o tym marzyć

Nerwy uspokoić, czasem chodzi właśnie o to

Gdzie jeździ stale psiarnia i straż miejska

No to co, że mam zajebane oczy po topach

To jest tak, z [?] krążą tu topy po blokach

No to co, że podbijam do ziomków na sępa

Broka łyk, obstaw gryf, sieknij strzał, daj skręta

No to co, że chociaż swoje życie ogarniam

To dalej bujam szeroki spodzień a nie garniak

No to co, że turbo lubię dać se tubę

I, że na tubor po tubie czasem zasnę w klubie

Kiedyś chcieli zajebać mnie #lepkie_ręce

Robię to lepiej i sram na wasz tele

Bo wiem, że to przecież wasz ostatni dzwonek

Nie wpieprzaj się w eter gdy palę tę scenę

Bo co chcesz powiedzieć ty obstaw mi ziomek

[Refren]

Niewiarygodne to jak się panoszą dziś

Niby rapowe kurwy

Masz ostatni telefon albo se eski pisz


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga