Alfabet słów:

Słowo obydwa w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: oprawki, oćmiewać, oboje, orgietka, oślę

Kto w Polsce śpiewa o obydwa ? To między innymi Kapela ze wsi Warszawa, Mega Dance, O.S.T.R.. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

O mój Mateusie sama ja się dziwuje się

Z Mateuszem całuje się za piecem, w kąciku,

Szacher-macher po cichu.

Ja swojego najmilsego, do bydła, do bydła,

A my sobie z Mateuszem obydwa, obydwa,

O mój Mateusie, sama ja się dziwuje się

Z Mateuszem całuje się za piecem, w kąciku,

Szacher-macher po cichu.

O mój Mateusie sama ja się dziwuje się

Nie płacz bo jeszcze jedna nam została wspólna noc.

Jeszcze słowa mają dla nas wielką moc.

Ja Cię utulę jak do snu,wytłumię ból,

by cicha pieśń obydwóch serc nie brzmiała znów.

Ty musisz iść,ja muszę iść.

Samotny jak na wietrze liść,jesienny liść.

Nie płacz bo jeszcze jeden nam pozostał nocy czar.

Bo jeszcze Elvis nam do rana bedzie grał.

Za to opisuję fakty rozsiane po klikach

Klatkach, śmietnikach

W słuchawkach nie znika prawda

Technika sprawdza mnie - i tak rap gra źle

Przekaz ulic za porozumieniem obydwóch półkuli

Od markowych żuli

Przez osiedlowe piękności ze zgryzem jak królik

Tak tłumi beton do studio biorąc po dwóch pechowców.

Ref.

"

(Mikser)

Mówi doktor Otis, jest 30 marca 2012 roku, godzina 21:24. Przed sobą trzymam dwie taśmy, na obydwóch znajduję się sygnatura poznańskiego domu szaleńców. Taśma z numerem 1 to nagranie z sesji rapsodycznej pacjenta typu F60-0. Osobowość paranoiczna, czynności ekspresyjne, obronne, funkcjonowanie interpersonalne prowokacyjne, styl poznawczy podejrzliwy, obraz ""Ja"" nienaruszalny. Posłuchajmy.

Hyhyhy . Yo yo yo . Ahaa . Otis Driftwood.

Norman Bates . Nienormalne .

(Słoń WSRH)

Jestem twoją aborcją, tnę jak scratche Decks'a

pogrążone są we śnie,

a ty jedna tylko nie.

Aaa, aaa były sobie kotki dwa,

aaa kotki dwa,

szarobure, szarobure obydwa.

Ach śpij, bo właśnie

księżyc ziewa i za chwilę zaśnie.

A gdy rano przyjdzie świt,

księżycowi będzie wstyd,

Jarał ojciec

Jarał ja

Jaraliśmy obydwa

Jarał ojciec

Jarał ja

Jaraliśmy obydwa

Raczej już nie daję w gaz

Winem, wiatrem, śmiechem.

Ostatnio słońca mniej, ostatnio noce bardziej ciemne,

Już nawet księżyc drań o Tobie nie chce gadać ze mną.

W kieszeni grosze dwa, w kieszeni na dwa szczęścia grosze,

W tym jednak losu żart, że ja obydwa grosze noszę.

Byłaś serca biciem,

Wiosną, zimą, życiem.

(Wiosną, zimą)

Marzeń moich echem,

Wszystkie dzieci, nawet złe

Pogrążone są we śnie

A Ty jedna tylko nie...

AaA, aAa, były sobie kotki dwa

AaA, kotki dwa, szarobure szarobure obydwa!

Ach śpij, bo właśnie

Księżyc ziewa i za chwilę zaśnie

A gdy rano przyjdzie świt

Księżycowi będzie wstyd

A-A Kotki Dwa

A-A Kotki Dwa

A-A Kotki Dwa

szarobure obydwa

A-A Kotki Dwa

szarobure obydwa

Nic nie będą robiły

tylko dziecko bawił

I nikt jej nie zapytał

Czy mroku się nie boi

[2x:]

A-a, kolty dwa

Cichociemne obydwa

A-a, kolty dwa

Pocisk w lufie każdy ma!

Ach, dawno, dawno temu

Przez siedem trudnych granic

Podole Polesie

silna wola niesie

Zaolzie też dojdzie

szabla tu pióro tam

obydwa skrzydła mam

jedno tu drugie tam

od morza do morza

od morza do morza

Mój głos Cię przygniata i tak już zostanie ,

Czy słuchasz mnie baranie czy słuchasz mnie kochanie ,

Wybierasz jedno z dwóch i co wybrać Ci jest dane?

Białe czy czarne , czarne czy białe,

Weź obydwa i schowaj do kieszeni,

Wtedy na pewno wszystko się zmieni,

Dziwne wibracje i halucynacje,

Muza jest w porządku, na pewno mam rację,

Jestem brudnym dzieckiem , wyrzutkiem tego świata,

a ty jedna tylko nie....

Aaa... Aaa...

Były sobie kotki dwa.

Aaa... Aaa...

Szarobure, szarobure, obydwa.

Ach, śpij, bo właśnie

księżyc ziewa i za chwilę zaśnie.

A gdy rano przyjdzie świt

księżycowi będzie wstyd,

Winem, wiatrem, śmiechem

Ostatnio słońca mniej, ostatnio noce bardziej ciemne

Już nawet księżyc drań o Tobie nie chce gadać ze mną

W kieszeni grosze dwa, w kieszeni na dwa szczęścia grosze

W tym jednak losu żart, że ja obydwa grosze noszę

Byłaś serca biciem,

Wiosną, zimą, życiem,

Marzeń moich echem,

Winem, wiatrem, śmiechem

Pogrążone są we śnie,

A Ty jedna tylko nie.

Aaa, aaa, były sobie kotki dwa,

Aaa, kotki dwa,

szarobure, szarobure obydwa.

Ach, śpij bo właśnie,

księżyc ziewa i za chwilę zaśnie,

A gdy rano przyjdzie świt,

księżycowi będzie wstyd,

Aaa kotki dwa sare bure łobydwa

Nic nie bedu robiły aby Janka bawiły

Oj lululululu siedzi baba w ulu

A dziad koło ula witojze babula

Oj lalala....

Kiedyś myślałem życie to krzyżowa droga byłem ślepcem uciekającym od Boga nienawidziłem go choć powinienem siebie ale jak żyjąc w piekle myśleć o niebie kiedyś notorycznie kpiłem sobie ze śmierci swego żywota nie doceniałem nawet po części igrałem z cichym losem na każdym swym kroku zmieniłem się bojąc ostatecznego wyroku kiedyś myślałem że nawał myśli mnie zniszczy jednak nie upadłem wśród myślowych zgliszczy kiedyś byłem w armii tych co nie znali sumienia byłem czym siewca ludzkiego cierpienia hojnie obdarowywałem otoczenie łzami i bólem byłem nabitą strzelbą słowo stanowiło kulę celowałem skrzętnie w ukrywane słabości w moich działaniach nie było ani grama litości

Kiedyś byt wydawał się być katorgą ludzie byli bezduszną diabła hordą kiedyś grzech wyznaczał mi kierunek ale dziś Bóg zaoferował mi ratunek kiedyś niemal stałbym u piekła wrót kiedyś byłem pozbawiony wszelakich cnót jednak dziś rodzę się ponownie by swe słabości odrzucić bezpowrotnie

Kiedyś mój krzyk nie trafiał w Twoje uszy teraz mój szept jest w stanie Cie ogłuszyć kiedyś nie wierzyłem w ludzkie wartości widziałem tylko tych co nie mieli godności teraz widzę rzeszę osób podających mi dłoń dzięki nim mam wiarę a to potężna broń kiedyś w hierarchii uchodziłem za najsłabsze ogniwo dziś to ja stoję z kosą zbierając żniwo kiedyś czułem że jestem uwięziony w monotonii to uczucie wprowadzało mnie w stan melancholii każdy jeden dzień był kopią poprzedniego dziś wiem że każda doba to coś odmiennego kiedyś strach utrudniał mi podejmowanie decyzji w moich działaniach brakowało precyzji dziś już nie mam w sobie uczucia strachu każdy swój lęk odsyłam do piachu

Kiedyś byt wydawał się być katorgą ludzie byli bezduszną diabła hordą kiedyś grzech wyznaczał mi kierunek ale dziś Bóg zaoferował mi ratunek kiedyś niemal stałbym u piekła wrót kiedyś byłem pozbawiony wszelakich cnót jednak dziś rodzę się ponownie by swe słabości odrzucić bezpowrotnie

Kiedyś własnoręcznie podpisałem pakt z szatanem zerwałem go on już nie będzie moim panem kiedyś umysł nie miał uczucia serce intelektu kiedyś te dwa narządy szukały wspólnego dialektu aktualnie obydwa zawsze działają jednomyślnie by nie postępować nieczule lub bezmyślnie kiedyś czułem się niczym pozbawiony wolności cenzura nie pozwalała mi na odrobinę odmienności kiedyś moje serce krwawiło niczym stygmat kiedyś było iluzją widzianą przez pryzmat kiedyś chciałem znaleźć się po drugiej stronie jednak Bóg wziął mój los w swoje dłonie kiedyś moja dusza szukała ukojenia w końcu doczekała dnia wybawienia kiedyś stałem jedną nogą w trumnie ale wiara pozwoliła mi przetrwać dumnie

Kiedyś byt wydawał się być katorgą ludzie byli bezduszną diabła hordą kiedyś grzech wyznaczał mi kierunek ale dziś Bóg zaoferował mi ratunek kiedyś niemal stałbym u piekła wrót kiedyś byłem pozbawiony wszelakich cnót jednak dziś rodzę się ponownie by swe słabości odrzucić bezpowrotnie

Aaa, kotki dwa,

szarobure obydwa,

nic nie będą robiły,

tylko ciebie bawiły.

Aaa, kotki dwa,

szarobure obydwa,

Winem, wiatrem, śmiechem

Ostatnio słońca mniej, ostatnio noce bardziej ciemne

Już nawet księżyc drań o tobie nie chce gadać ze mną

W kieszeni grosze dwa, w kieszeni na dwa szczęścia grosze

W tym jednak losu żart, że ja obydwa grosze noszę

Byłaś serca biciem,

Wiosną, zimą, życiem,

Marzeń moich echem,

Winem, wiatrem, śmiechem

A ty jedna tylko nie

Aaaaaa, aaaaaa

Były sobie kotki dwa

Aaaaaa, aaaaaa

Szarobure, szarobure obydwa

W górze tyle gwiazd, w dole tyle miast

Gwiazdy miastom dają znać

Że dzieci muszą spać

Ref:

Jaka chętna na pieszczochy – zaraz zdejmę jej pończochy.

Ale numer, ja nie mogę – trzymam sobie damską nogę,

Nieświadomy własnej klęski wykonuję striptiz męski.

Jeszcze setę wlewam w siebie i już jestem w siódmym niebie.

Ola, ola, olala – małe pieski obydwa.

Ha, ha! Piesek, chodź no tutaj pieseczek do pana!

A co tam tak zasłania i zasłania

Co tam brzydkiego ma piesek, że nie chce panu pokazać?

Nie, no ładne, ładne ma piesek. Nie trzeba było chować.

a ty jedna tylko nie.

Aaa... Aaa...

Były sobie kotki dwa.

Aaa... Aaa...

Szarobure, szarobure, obydwa.

Ach, śpij, bo właśnie,

księżyc ziewa i za chwilę zaśnie.

A gdy rano przyjdzie świt,

księżycowi będzie wstyd,

raz, dwa i szach-mat.

Jeszcze noc, jeszcze świt,

i wypłaczą się szlagiery z dawnych płyt,

wypłacze się hit.

Szarobure kotki dwa, obydwa,

będą mieć pazury, jak u lwa,

jak u lwa, że ho, ho, ho, ho.

Wstawią sobie złoty ząb,

kupią klomb, klomb, klomb,

Gdy widzisz siebie na dnie, świat bywa mściwy jak plebs.

Trzeba mieć jaja w mieście, w którym nie ma chwili na lęk.

Zbyt wielu cwanych, zbyt mało rozsądnych.

Kurwy czają się na geld, jak by z nich robił wiekopomnych.

Eeej! Krzywy zgryz, krzywy ryj ? Mam obydwa!

Proste flow, gdy Ty plujesz na majka, jak do kibla, co ?

Wszyscy się mądrzą, jakby zjedli Wikipedię.

Bohaterzy jednej nocy, nie napisze o was Express.

Diabła widzisz we mnie?! To dobrze. Bez różnicy.

Czy oglądać mecz zza płotu boiska

Lub oczekiwać dojrzałości od chłystka

Idea czysta jak idealistka

Przyjrzyj się z bliska, skorzystaj

Obydwa zjawiska dzieli cienka piska

Jedno to pełnia, drugie czystka

[Ref]

Nie słuchaj mej muzy z charczka* ani z lapka

Jak już to na słuchawkach

Winem, wiatrem, śmiechem

Ostatnio słońca mniej, ostatnio noce bardziej ciemne

Już nawet księżyc drań o tobie nie chce gadać ze mną

W kieszeni grosze dwa, w kieszeni na dwa szczęścia grosze

W tym jednak losu żart, że ja obydwa grosze noszę

Ktoś pytał jak się masz, jak się czujesz

Ktoś, z kim rok w wojnę grasz, wyczekuje

Ktoś, kto nocami, ulicami, tramwajami

Pod twe okno mknie, gdzie spotyka mnie

"

Przyjedź skurwysynu do Chorzowa na Batory. Dostaniesz wjebane, aż popuszczą Ci zawory, bo PsychoFans się z nikim nie pierdoli. KS Ruch Chorzów łowcy sosnowieckich goroli. Sztama z Widzewem. Widzew po naszej stronie. Obydwa, kluby zasiadają na tronie. Obydwa w koronie. Dwa czarne konie. Raz na przodzie i w Chorzowie. W tym samym celu płonie. Zjednoczeni w nienawiści do innych bojówek, łamią inni się pod nami tak jak łamie się ołówek. Rozpierdalamy wszystko, co stanie nam na drodze. Chodź kurwa spróbuj szczęścia, staw czoło tej załodze. Siki ciekną Ci po nodze, dostaniesz wjebane, za ten szalik w czerwono-niebieskich barwach, będziesz leżał na podłodze. I się nie dziw huju, że Ci po głowie skaczą, za Remika i Rajmunda ci tego nigdy nie wybaczą. Śmierć za śmierć, jebać żaboli, jebać Katowice i sosnowieckich goroli. Górny Śląsk cały niebieski, cały Chorzów uzbrojony w siekiery, kastety, pały, deski. Szalik niebieski ma jeden wizerunek. Tylko dwa wyrazy w Polsce oznaczają szacunek. Widzew i Ruch, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, jeden za dwóch. Oprócz ogolonych głów, na sektorze są też Ultrasi. Potrafią być agresywni, jak im cos nie pasi.

Pirotechnika to jest ich zasługa, oprawa sobotniego meczu będzie bardzo długa długa długa...

HKS, na polu bitwy. Wojowników dwóch, Łódzki Widzew i Chorzowski Ruch! HKS, na polu bitwy.

HKS, na polu bitwy. Wojowników Dwóch, Wojowników Dwóch, Łódzki Widzew i Chorzowski Ruch.

Namalowana ERKA na murze wyznacza granice. Całe niebieskie Katowice od Panewnik po Szopienice.

Więc ja lubić duże b też,

Nie mogę nie,

No tak wszak czy nie?

Bo przecie Bercik i kapitan duże b,

Obydwa my są na b,

Hej, w górę rączki,

Tany, tany,

Bozia rules,

Ale, to metale pany

Nizioł [Szajka]

Me oko zerka na obydwa lusterka

w worku berka, smak podwyższonego tętna

nie znajoma dzielni, wizja jednak zachowana

orientacja jest wskazana, rama sama stwarza zamiar

skutecznego działania, dzida się nie zastanawiaj

Nie mogę przestać, w tym miejscu masz przewagę,

I o zdradę posądza mnie nawet ma dziewczyna,

Że wolałem zamiast z nią, to znowu ciebie dymać,

Nie wytrzymam, nie chcę znowu tu wybierać,

Obydwa te związki wybudowałem tu od zera,

Więc nie muszę wybierać, Ania mi wybaczy raczej,

Bo i z nią i z tą druga zostanę tu na zawsze.

Rzadko cię spotykam lecz ty jesteś moją pasją,

Wybaczam zdrady, przecież nie mogę cię mieć na własność,

piszę, nie mogę się wypisać #Pióro wieczne,

jakiej bym nie miał dykcji nie wszystko zrozumiesz,

bo jestem jak żal - ściskam ci dupę.

Moje oczy przepełnione żarem w kurwę płonie blask,

twoje jak w tej kołysance szare, bure, obydwa,

chuj, kutanga, penis, laga, sisior, fiut,

tak, tak, tak wyjąłem ci to z ust,

jestem w gotowości przecież w chuj zrobiłem,

a twój fiut nie staje nigdy #Perpetum mobile,

Ja na co dzień widzę zdziwione tarze co tworzę

I okrzyki do muzyki w każdym barze o boże

A Ty powiedź kto Ci fory da to nie Floryda

Tutaj typom żyć tylko jedna rzecz z całej flory da

Czy chce respekt czy na koncie sześć zer. Obydwa

A Ty ile ? Co najwyżej możesz mieć obydwa

Przez ten challenge typy dostają torsji

Oczekujesz wyzwania? Jesteś zjebem skończ z tym

Tacy jak Ty wkurwili już pół polski

Ref.:

Aaaa, aaa

Były sobie kotki dwa.

Aaa, kotki dwa.

Szaro-bure, szaro-bure obydwa.

Ach śpij, bo właśnie

Księżyc ziewa i za chwilę zaśnie.

A gdy rano przyjdzie świt,

Księżycowi będzie wstyd,

Możemy się poznać

Zapraszam cię na backstage, strzeż się

Daje tyle głosu ile siły w płucach

Kiedy pukam beatbox nie ma co zarzucać

Gdzie łączy sztuka osobiście chce obydwa

Nie sztuką jest tworzyć dzieło sztuki co nie wytrwa (błąd!)

Mogę liczyć na siebie – lekcje ulic

Na matematyce kazali szukać sumy

Szkoła – cierpienie na przodzie w obowiązkach

Mam niebieskie czy zielone oko?

Jestem wysoka czy niska?

To wiem tylko i wyłącznie JA!

Brunetka czy blondynka?

Obojętne to! Urok obydwie

mają swój! Nie patrz na wygląd!

Patrz na serce! Mówię ci!

REF:Jestem brunetką czy blondynką?

Mam niebieskie czy zielone oko?

Twoje słowa już nie ranią mnie

z życiorysu wykreśliłam Cię

dwie strony w Tobie kryją się

jedna chce dobrze, druga źle

panika ogarnąła Cię że ktoś rozpozna obydwie

na dno już coraz bliżej masz

tam ujrzysz swą prawdziwą twarz

własne odbicie zdradzi Cię opamiętaj się !

w jednej chwili obiecujesz że

Z szacunkiem sięgnę do legend

i bez żalu zostawię twój sen.

Jestem bo jestem,

wiem to i bez ciebie.

Stoimy obydwaj podobni drzewom,

Szumiący, wzburzeni wiatrem pradziejów,

Wpatrzeni w ciemność, wsłuchani w ciszę.

Ty ze swą wiarą, ja przeciw wierze.

Ja z ciepłym słońcem - ty z ciężkim krzyżem!

Brzegiem morza idę w dal

Wiatr przyjaciel sprzyja mi

Smutny on i smutny ja

Wędrujemy obydwaj

Me wspomnienia zatarł czas

I wysuszył także wiatr

Pozostały tylko mi

Fotografie z tamtych dni

Z muzyką zżyty od pierwszej płyty

Swoje pomysły pakuję w pliki

Linia basu i ortofony

Dwa adaptery i megafony

Już na kasecie obydwie strony

Puszczam w obieg

(Wszyscy!)

I jest szok!

Słuchasz tego, masz przed sobą rzeczywisty obraz

Wytoczysz mi proces? Lepiej przestań fikać!

Przegrasz ze mną w sądzie bo mam brata prawnika!

Awers znikaj! Zniszczę cię bez ściemy!

Wycisnę cie, bo jesteś pryszczem na dupie tej sceny!

Obydwie wiemy, czemu się żalisz.

Miałaś wydać płytę, lecz to nie wydawca nawalił!

Ty masz paraliż jak Terri Schiavo,

Nie licz na litość, odłączam ci respirator!

Ej awers, ale z ciebie, ale z ciebie... ""wodzirejka, głupia pizda""

Z niektórymi po dziś dzień udajemy, że się nie znamy.

I co z nami? Już raczej nic kurwa.

Nie ma nas, jestem ja i nabita lufka.

I spust daj do głowy albo daj spust emocjom

w sumie obydwie opcje mnie wykończą.

Jestem sama i starczy bo tylko bóg wie że sama w sobie przeprowadzam największe kłótnie.

Dla ciebie okej, ale nie jestem kimś kogo widzisz.

Na twarzy zero zmartwień, w środku kawał zimnej bryły.

Aniele stróżu mój ty zawsze przy mnie stój,

z niektórymi po dziś dzień udajemy, że się nie znamy.

i co z nami? już raczej nic kurwa,

nie ma nas jestem ja i nabita lufka.

I spust daj do głowy, albo daj spust emocjom

w sumie obydwie opcje mnie wykończą.

Jestem sama i starczy, bo tylko Bóg wie,

że sama w sobie przeprowadzam największe kłótnie.

Dla Ciebie okej, ale nie jestem kimś, kogo widzisz

na twarzy zero zmartwień, w środku kawał zimnej bryły.

Przeżyją dramat ci co myśleli, że już nie wrócę

Jestem tu znowu, nie dasz rady przed tym uciec /2x

Donguralesko:

Zapada zmierzch nad osiedlami

Ja obydwoma pucami, idę pełnymi żaglami, AHOJ!

Generał woj, co wróży jakby wylewał wosk

Liryczny box, porzuć własny stos coś

Mój rap, mój hajs, moja marihuana

Pale do rana, jadę na jana, wsiadam do Van'a

Miała dwie córeczki jako jaskółeczki

Obydwie kochała ładnie je chowała

Obydwie kochała ładnie je chowała

Obie czarnobrewki,obie ciepłokrewki

Obie czarnobrewki,obie ciepłokrewki

Po wode chodziły dzbaneczek nosiły

Pomyśl, będzie o tym huczał Internet.

SZÓSTE - nie angażuj się w żaden konflikt.

Wszyscy będę Cię lubić, szanować, wątpisz?

SIÓDME - w końcu musisz wybrać drogę.

Co z tego, że obydwie to pic na wodę.

Fałszywy underground, komercja bezczelna.

Nie zadawaj pytań, pamiętaj, tak trzeba.

ÓSME - to możesz SZÓSTY punkt nagiąć.

Możesz dissować kogoś, po kim wszyscy jadą.

Doświadczenia z niektórych chwil stają się najdroższe

Uwierz ja nie zapomnę gdzie było jest

I jeżeli los pozwoli będzie moje miejsce

Tutaj gdzie w większości materializm daje szczęście

Nie widzisz spójrz dokładnie na obydwie strony

Masz tu tych opalonych mających Karaiby z głowy

I tych tak samo usmażonych

Mających fuchę przy robotach drogowych

Dalej nie widzisz to spójrz na tych którzy na to patrzą

Takiego nie ma, więc nie szukaj!

Każdy ma te lepsze i gorsze cechy ducha.

Nie poddawaj się, na pewno znajdziesz tą połowę,

która zrobi dla Ciebie wszystko, nie tylko w cudzysłowie.

Ta miłość zawładnie Wami obydwoma.

Zobaczysz - jeśli nie teraz to jeszcze wspomnisz te słowa.

Miłość wyjątkowa...

Ty też na taką trafisz, ale musisz wierzyć, bo inaczej ją przegapisz.

Nie odwracaj się od innych, zacznij się swym życiem bawić,

Potrzebna wam jakaś kobieta

Dopiero gdy los się rozstrzygnie nad ziemią

Ty śmierć zobaczysz Ty spotkasz się ze mną

To drżąc z umierania i drżąc z pożądania

Obydwaj szepniecie

Heleno

wyszedł i długo biegł przed siebie, żeby zgubić ten świat, nawet liczyłaś że Ci kogoś jest brak, nie wierzysz ?

Po prostu patrz...

Po prostu patrz :

Ciągle uwielbiasz się śmiać, to nocne życie, drogie kluby właśnie tak chcesz grać

to zawsze bieg w obydwie strony, kiedyś przyjdzie ten czas że sama będziesz jedną z gwiazd, której blask już zgasł,

Po prostu patrz, tak zbudowany jest świat, żeby coś dostać trzeba umieć też dać, niewierzysz?

Jego już nie ma i wolałabyś myśleć że Ci się śnił, teraz chcesz go z powrotem, a przecież był

Po prostu patrz...

Ja ciągle mam tyły więc poddaje się,

a wyraźnym staje się to co mdłe,

ktoś ochrania mnie,

Ja zrozumiałem za pierwszym razem,

kiedy zacząłem odróżniać obydwie twarze,

wydarzen wir pochłanął mnie

i skumałem czego tak naprawdę chce.

Ale mówię popatrz na tych co.. co..

Ale mają w swoich sercach go.. go..


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga