Alfabet słów:

Słowo odłów w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: odreagowywać, obrazować, Omsk, oszacować, oszołomstwo

Kto w Polsce śpiewa o odłów ? To między innymi A.J.K.S., A.J.K.S., Adiss. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

To nie złamiesz go nawet jak uwięzisz w ciemnych lochach

[II.]

Los ma jednak to do siebie, że przybiera kształt okręgu

Tych co chodzą z głową w niebie z rozkoszą uczy lęku

Dusisz sie od własnych jęków, wzywasz imiona Stwórcy

A najgorszą cechą diabła? To, że skurwiel jest wybiórczy

No i zaczął instalować uzbrojone ładunki

Jak genialny strateg znalazł newralgiczne punkty

Koszmar wszystkich matek, inaczej neurotyczne bagno

[I.]

Aniołom bardzo łatwo jest połamać skrzydła

Młotem stworzonym z prawdy, a zębami głowy wyrwać

Krzywda, pokłony ciągle oddawane Bogu

Z szacunkiem do płodów bez litości dla wrogów

Umowa między plebsem i ustawodawcą

Zakażone smrodem krzyży nawiedzone miasto

Trudno będzie tutaj wyżyć bo robi się zbyt ciasno

Gdzie nie spojrzysz tam wyzysk, czas rozprawić się z tą kastą gnid

I 24 h procent pije reprezentuje Polskę

weź to doceń.

Wiksa na bani wjeżdża widzę już dwa swoje cienie.

Lubie alkohol i się nie zmienię.

Takie przypuszczenie że laska powstrzyma mnie od wódki.

Tobie chyba feta wpierdoliła szare komórki.

Ja dzwonie do maniurki,żeby dowiozła kolejne 4 litry wódki.

Już nie pamiętam jak mam na imię.

Dziewczyna jak zobaczy mnie się zdziwi.

Twoje słowo rozejdzie się aż po krańce ziemi

Oto ci upokorzeni przed wami

wchodzą do Królestwa

A wszyscy wy ""bez zarzutu""

giniecie od własnego miecza

Gwałtownik z lewa i z prawa padnie na kolana

Gwałtownik z lewa i z prawa padnie na kolana

Krzycz na całe gardło - nie przestawaj...

"

Gaśnie świata krzyk, jesteśmy tylko my

nie ma udawania i gry.

ref.

To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności,

To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości,

To on, zjawia się nie wiem skąd i wyrywa mnie z rąk codzienności

To z nim, uciekamy od świata, od pytań i od wątpliwości

To on...

Znowu wraza dzień magia już nie działa w tym czego chce i czego mi brak

Łatwo się miesza i góra i dół

Uderz ręką w stół uderz głową w mur

Naszym szczęściem rządzi zasada

Że najtrudniej kłamać w oczywistych sprawach

To miasto ginie od własnego oddechu

Nieważne gdzie mieszkasz na jakim osiedlu

To musi prowadzić do poważnej choroby

Je?li tysi�c istnień żyje na metrze kwadratowym

Nie wierz nikomu kto się miło uśmiecha

za moment z nią,

lecz nigdy, nigdy się to nie powtórzy

czy jesteś dumny z

tego co robisz?

Zamknąłeś oczy, gdy od węzłów krwawiły jej dłonie,

nie

słuchałeś błagania, byś przestał ją bić,

jej łzy wycierałeś o swoją

koszulę,

Jeszcze podpisz Johnny, e, e, upał albo posta

Ale tu tera wersja prosta tobie drogi sprzęty się marzy

Tu się może tanio zdarzyć, bo sprzedawcę w łapy parzy

I tak będzie pysk jarzył licząc zyski ze sprzedaży

Nabywa detalicznie z kwadratu od włamywaczy

Puszcza dwa, trzy razy drożej paserka to znaczy

Chcesz to bierz to, wiesz co mówić, da się lubić

Ten interes da się ubić, ten interes

Resztą się nie martw, zbierz tą kasę, kasę

Skończyła się już złota jesień

do pierwszych chłodów tylko krok.

Wrzosami lato żegnał wrzesień,

a dziś na drzewach pierwszy szron.

Skończyły się zielone lata,

nadszedł dojrzały męski wiek.

Jeśli tylko mamy im co dać.

Szukamy jej

W odmianie swego przeznaczenia.

Szukamy jej

W ucieczce od własnego cienia.

W przetargu i hazardzie

Szukamy jej uparcie, lecz

Zmęczeni sami sobą

Nie wiemy, że tuż obok jest.

Kiedym rodził jak z nut, wtedy odpadł mi fiut

Moszny brak, tak to fakt, tak mi żal

Krematoriów brzask, słychać płodów mlask

Spijam gin z pępowin, tak mi żal

Straciłem kał

To był mój ostatni strzał

Ref.

No bo silny jest ten który wstał po upadku,

Każdy z nas ma tu pełno wydatków,

Więc gonimy hajs żeby żyć tu w dostatku,

Co do faktów ja znam paru ziomów,

Którzy lepiej znają kluby i bary od własnych domów,

Trudno pomóc kiedy życie ich depta,

Lubią hajs a ich hajs bardziej lubi ruletka,

W paru ludzi wiarę miałem daremnie,

Ale wiem że paru ludzi wiarę straciło we mnie,

Siedze smutny tuż przed snem i pewnie masz to sam

że ostatnie słowo w wersie definiuje jaki jesteś

W świetle smutnych piosenek układasz sobie plan

Jakby było koloro jakby było jak zechcesz

Masz przyjaciół, znajomych czy kumpli od wódki

W sumie nie prawdą nagle staje się drugi wers

Po pijaku wstawiony szukasz drugiej połówki

Która Cię pewnie wykończy ale musisz ją mieć

Niewiele jest takich które się nie śmiały

A ty Jano nie pij wódki,

Bo od wódki rozum krótki!

Lepiej byś się napił wina,

To jest lepsza medycyna.

Lepiej byś się napił wina,

To jest lepsza medycyna.

policyjną akcję z bliska obserwowałem,

pokapowałem, że opór czynnie trzeba stawiać,

jak długo jeszcze dobrobyt będą wmawiać?

hardcore rasta frakcja - nawa twarz świata,

wkrótce rebelia odsunie od władzy wariata,

spadną głowy zakłamanych polityków,

koniec terroru, koniec sztuki uników,

Rastafari.

"

(Tee) zużyte siksy włączają sperat,

Proszę cię siostro szanuj swój zgierat.

Nie zakładaj czerwonej sukienki,

Mokre jak cipka syrenki

Od kwiatka do kwiatka, od Władka do Tadka,

Wpadka - młoda matka.

[ Refren ]

Tu każda z pozoru to gwiazda wieczoru,

Ciekawe co by było gdybyś zobaczył ją na trzeźwo,

Choć myślisz, że jest fajnie, wokół krąży stado wilków

Kiedyś nas tu kilkunastu, dziś zostało nas tu kilku

I nawet jeśli wszyscy nastawieni anty wokół

Na całą truciznę świata odnajdziemy antidotum

Naturalne endorfiny, nie od wódy, blantów, prochów

Ogarnijcie się wreszcie chłopaczyny

Tak wciąż powtarza nam tu kroku.

[Ref.]

Oczyść swoją duszę z toksyn, promienie słońca łap

chyba nie jestem jednym z nich - łzami za porażki płacę

mógłbym opowiedzieć o słabych charakterach

o ludziach co sami czują się poniżej zera

jak ciężko jest bagaż złych doświadczeń zrzucić

jak łatwiej zamiast zła nadziei kłodę w nogi rzucić

o tym, że czasem warto iść w przyszłość po wodzie

wiesz, cud zdarzyć się może

o ludziach co szukają miłości w ładnych buźkach

rzadko patrzą w serce, a to jest zgubne w skutkach

Jest cicho, widzę mój mały ogród, drzewa, słychać ptaki

kto to taki ty? no kto to taki?

wiatr owiewa moją postać i oddzielam włos od włosa

idę do łazienki, zimna woda ręcznik miękki

biały labrador daje znaki

kto to taki ty? no kto to taki?

Biegnę z psem przez las aż do asfaltowej drogi

dużo rozmawiam, za słowem słowo.

Spalam papieros, któryś z kolei,

nerwowo wyglądam, co chwile z okna.

Kręcą się tu, jakieś dziwne fury,

albo od węgorzy, to jest jazda uboczna.

Chyba spływam, wypijam kompot,

jadę na osiedle, jest tam mały sklepik.

Trafi pod niego każdy, jak coś chce,

nawet jak byłby głuchy i ślepy.

Instynkt wziął górę

Która wyburzyła mosty

Piąty tak dla pewności

Kości strzelają tu

Od własnej marności

Od niepewności

Do zawiłości

Kolejny szczur znów

Załapał się na pościg

pod nogami grząsko pokonany tor bo

mamy siebie i w potrzebie dłoń swą

to za ból w szpitalu bym światu powiedział salut

i w 78 spóźnił się powiększyć naród

od wózka do łóżka brudny nie biegał maluch

miał swój pokój w bloku nie wiedział co to karaluch

choć nie jadł chorował dziś królewskiego rozmiaru

sam zaczął pracować jak rodzice w każdym calu

ziomalu, jak oni swoim pociechom pomaluj

Pierwsza dziewczyna, ta pierwsza suka co Cię zrobi w chuja

i będziesz Ją przeklinać szybciej niż zdążysz się zabujać, kumasz ?

To by mogli wkuwać na biologi, aktów zwłaszcza,

ale o tym to zapomnij mogę im do akwarium naszczać.

Nastaw uszy i lookaj, bo ten koleś od W-F'u jak Tupak

nawijał o dupach, po czesku nazywał się Fiutak,

był nawet spoko, akurat choć gadał bez sensu na wczuwce

co nie zmienia spektu, że zawsze miałem u niego szóstkę.

Dobra akcja była w sumie jak mnie wjebali w jasełka na święta.

tu musisz czujnym być na każdym kroku.

Tu każdy własny ma na życie sposób,

małolatką imponują głupie szmaty z pornosów,

małolaci popuchniętę mordy, nosy od koksu,

wygrzane mózgi od wódy i od dropsu.

To wyszystko niszczy odkłada się na zdrowiu,

sam też tam byłem w tym wiże w samym środku,

dobrze bawiłem uciekając od kłopotów,

tak tydzień w tydzień od piątku do piątku.

Sądy były niezawisłe, no przynajmniej udawały

Teraz - uwaga - co wymyśliły nasze pany

Otwarcie o tym mówią, będą na sądy wpływały

A przypomnijmy, co mówi Konstytucja:

""Sądy to niezależna od władzy instytucja"",

""Sędziowie niezawiśli tak jak Prokuratura"",

ale jak widać w naszym państwie to zwykła bzdura.

Kurwa - gdzie my żyjemy, przecież to paranoja

Amber Gold, budżet, dziura, znów wina kibola

Moją mała parafię

By wreszcie pokutą

Zmazali swe winy

Lecz przykład najgorszy

Od władz płynie gminy

Od władz płynie gminy

Cezary Żak jako wójt:

A co jest ważniejsze

Już czas wiedzieć bratu

Tak mówiłeś, lecz dobrze wiemy co było potem

Nie zawaham się użyć słów, które zabolą

Gorzkich przemyśleń, dosadnych jak nekrolog

Pamiętasz szmato Wojtka? Wtedy to się działo

Od włażenia mu w dupę, zbrązowiało ci ciało

Byłem wtedy naiwny, nie wspomnę już o pechu

Dziś wymieniam cię z psami na tym samym oddechu

Lekką utratę twarzy? Możesz kurwa zapomnieć

Już ją dawno straciłeś i nie oprzesz się o mnie

[Stochu]

Znów doszedłem gdzieś, znów poddałem się i znów od nowa,

znów przejechałem się, znów czuję ten gnój do kolan,

Próbowałem zmienić się, rzucić szlugi - znów porażka,

znów lubię upić się od wódki - grunt to walka.

Obiecuję, okłamując siebie sam nie tylko.

siebie i Ciebie i Was i Nas i ścieżkę znajdę inną,

Jestem draniem ""idź stąd"" - mówią, ale wyjść stąd trudno,

słowa giną mówiąc - ""mamy właśnie blisko tu dno"".

może być Nadia kupię cię za Johny Walkera,

Jestem demonem wojny to dawna Jugosławia,

Ja tu porządki robie nie będę się rozdrabniał,

i od słów do czynów w imię zasad skurwysynu

jutro znów będę miał kaca od wódy i dymu, polej!

IDŹ SPAĆ FRANZ, SIĘ WYŚPIJ,

TEŻ WCZORAJ PIŁEM, MUSI BYĆ KLIN,

KIM ONE SĄ? SKĄD TE DZIWKI?

JAK LINDA MIERZE CZAS NA KIELISZKI.

wysyła listy w skryte sny,

każdy poranek każe wstać

aby podlewać życia kwiat.

Wiosna się budzi pośród zim,

nawet wśród chłodów pachną bzy,

teraz skowronków głośny trel

pobudza zmysły i już wiem,

że miłość szczera kwitnie wciąż,

gdy jest taneczny życia splot,

Pięć dych na pięć dych i to jest twoje

połowa szans na każdą obraną drogę

wybór należy do ciebie twoja siła to umysł

jak nie gryzie cię sumienie to se spijaj pokusy

ja z daleka trzymam się od węża kusiciela

a ta podstępna kurwa chciała by mnie sponiewierać

wyrzuć wypluć zostawić samemu sobie

posłuchaj tego chłopczyku bo to chyba o tobie

masz gówno w bani twoja siła to instynkt

Ten dzień trwa już tydzień,

Powietrze gęstnieje od wódki,

A ja zamiast liter widzę błysk furii.

W dobrze znajomych źrenicach,

Zamknęłam oczy w Warszawski księżyc,

Płoną ogniska oczu.

Był 18 sierpnia na cmentarzu więdły kwiaty

na ławce sobie siedział jakiś pijak brodaty

Może i sie starał ale przegrał swoje życie

Od własnej rodziny lepsze palenie i picie

Popada w monotonię i w marzeniach tonie

Zapomniał o dzieciach i o własnej żonie

Nadszedł taki czas że myślał że już przestał

Ale spirytus ciągle mu na ucho szeptał

Urządź bandę czworga na dobre,

Wpuść im w nogawkę wyborczą kobrę.

Nie chcesz być nadal ofiarą losu,

Po prostu na nich nie głosuj.

Z płodów rolnej ziemi wyborca nasz żyje,

My żyjemy z niego, tego nikt z nas nie kryje.

Dzięki nam rolnik jak kaleka,

Jego krowa bez dopłat nie daje mleka.

Zabierzemy bogatym i damy sobie,

Nie blokuj wejść, i pozwól im poczuć prestiż,

Wszyscy łakną gwiazd, ślepcy i proroków setki,

W natłoku presji mówią, że ze szczytu łatwo spaść,

Oślepia ich światło dnia, jednak patrzą na spód moich podeszw,

W których, w chuj po nich chodzę, umysł wolny od wątpliwości,

Znów tą wygodę mam, nie słyszę nienawiści, tu nie ma bliskich,

Nowy rezydent w lidzę, ponad życiem mniej ambitnych,

Ja nie schodzę niżej, nigdy nie złożę skrzydeł,

Nad nieboskłonem którego nie zamkną obiektywem,

po oczach puszczyk,

ostatni Neandertalczyk,

co w puszczy piszczy,

słyszy, bo słucha liści szumu,

z dala od wścibskich tłumów.

Tańczę balans na linach,

skacze adrenalina, nagina,

jak Ostry robię rap po godzinach,

gram się nie spinam synu,

Wstaje z koja, nie ma wody

Może klina na ból głowy?

Krwawa mery, etopiryna – Goździkowa przypomina

Synu pamiętasz, znowu schlałeś się jak świnia

I od wódy i od wina

Klasyczne MMA, mieszanie mocnych alkoholi wczoraj razy dwa

Od dziadka do wujka, od wieków nauka

Jak nie wrócić na tarczy

Ultra nisko nie upaść

Uwikłany w przestrzeń, próbując odbić się od własnego dna

Przemierzam galaktyki umysłu konstruując bomby i tła

Niszcząc wszystko za sobą co w mej głowie ważyło gram

Odczuwam głębię odchylenia w kierunku osamotnienia

Tak bardzo chciałbym nauczyć się bać

Chcesz to czuć chcesz zobaczyć-Musiał byś kurwa żyć

Chcesz dziś pić chcesz się bawić

Później zgnić to zostawić

Sam na pastwę losu idź pokaz sposób jak się dławisz

Nie ma odwrotu od własnego sumienia

Nie wiesz jak o co przypierdala kreci się ziemia

Wciąż do przodu marzenia chcesz doceniać człowienia

Spójrz mu raz głęboko w oczy

Szczerze powiedz doceniam

Mam kilka swoich koników i żaden się nie znudził

Widzisz, żyjąc w takiej Idylli stać mnie

Obserwować życie z boku latając sobie nad miastem

To dla tych co rozumieją tą słów abstrakcję

Nic na siłę, nie chcesz - odłóż w sklepie tą taśmę

Proste, po co słuchać tylko po to

Żeby z rana w Internecie bawić się w młodych gniewnych

Już lepiej, nie wiem, zrób coś z tym hajsem

Idź z dziewczyną na obiad, kup kwiaty matce

To prawdziwe

To niemożliwe nie wiem

Nie czuję głodu

nie ma powodów do nienawiści, złych myśli

Matek pozbywających się płodów

Przywódcy narodów są uczciwsi

Jeden Bóg

Nie ma bogów

Ludzie tak czyści, że w domach

"

PAPUSZA

Tekst: Bronisława Wajs ps. 'Papusza'

fragment wiersza ""Krwawe łzy"", tłum. Jerzy Ficowski

(...) Ile głodów! Ile bied!

Tyle smutków! Dróg niemało!

Tyle ostrych kamieni w stopy się wbijało!

Ileż koło uszu kul nam przeleciało!

Ile błot! Jakie deszcze!

Wszystkim rozszczekanym psom pokazuje środkowy palec,

ponad sto na budziku cisnę po tobie jak walec,

dziękuję za każdą bliznę to oczywiste raczej,

patrzę inaczej na świat, a mój rap nabiera znaczeń.

Może i stracę garść znajomych od wódki taniej,

zdaję sobie sprawę jakie słowa skutki takie,

wbijam w to chuj i mogę być z tobą na bakier,

jak dla mnie to gnój żuj i z rozbiegu barana zajeb.

Możesz jeździć cayene dla mnie to nie osiągalne,

1.Świat ma co najmniej tysiac wiosek i miast a w życiu człowiek pisze co najmniej raz

Ref:

Ludzie zejdzcie z drogi bo listonosz jedzie ,zamknij gaz to co ze zagranicą wójka masz Ludzie zejdzcie z drogi bo listonosz jedzie hamuj bo rower ten kazdy tutaj dobrze zna dostaniesz od wójka list

2.Ja wiem kto w zyciu mysli nie pisze nic kto bardzo kocha pisze długi list

Ref:

Ludzie zejdzcie z drogi bo listonosz jedzie ,zamknij gaz to co ze zagranicą wójka masz Ludzie zejdzcie z drogi bo listonosz jedzie hamuj bo rower ten kazdy tutaj dobrze zna dostaniesz od wójka list x2

Ref:

Sprawdź to! Spełniamy swe marzenia!

ŁDZ! Nasza obiecana ziemia! Sprawdź to! Nie ma nic do stracenia! ŁDZ! Nasza obiecana ziemia!

Pod stopami mam ten bruk, który dwa wieki temu, wszyscy zgodnie okrzyknęli obiecaną ziemią, dla mnie nie od dziś, a dokładnie jest to samo, z nadzieją patrzę w przyszłość, do tego miasta jadąc, idę pewnym krokiem, bo dobrze znam ten teren, choć los mnie zepchnął, na jego obrzeże, a w dowodzie nie mam napisane że z ŁDZ, to serce pomiędzy dwa moje miasta dziele, tu działam na scenie odkąd pierwszy track mój powstał, potencjał tego miasta jest wielki jak sam Gortat, nie wiem jak dla Ciebie, dla mnie jest jak męka, jak go mc się tu spełnia Łódzki krajobraz nakręca, z tych szarych kolorów wyciągam esencję życia, tu gdzie bieda miesza się z luksusem full wypas, a w tych obietnicach ja znalazłem swoją własną, życie z majkiem w ręku, muzyka moją pasją!

[O.S.T.R]

Nie mów że o tym mieście mamy zapomnieć, to nie czary, tu czas płynie cwany dwa razy wolniej, od Włókniarzy rondem, gniotę gaz pod butem, jedziesz w tą samą stronę, to Cię brat podrzucę, przez powietrze ten smak i Bałucki slang, jaki krew sposób bycia i nieludzki skunk to nasz Łódzki raj, jeśli chcesz tu prawdy o rapie białej broni dreamtexie i rugby, miasto pasji co przekuwa teorię na postęp, jak zbyt mocno fruwasz to Cię pierdolnie wiosłem, i przestronnie odstęp między falami trzymaj, gdzie życie nocne kreśli farbami klimat, chyba wybrani wypad finał, wygrany w domach, nikt się nie spina, spida, mamy to gigant styla, mamy to chwila, dystans prawda dla źrenic, wszystko bez granic dzięki obiecanej ziemi.

[Afront]

Joł, mówią o niej że jest niebezpieczna, że syf, bieda, pato, i dzieci w beczkach, nie mam tutaj obrazu upiększać, powiem za to że nie ma drugiego takiego miejsca, także proszę weź się nie napinaj, chciałem tylko powiedzieć że Łódź ma swój klimat, czuć go też w tych rymach, a jak masz wątpliwości co do tego załącz sobie jakiś film Koterskiego, nie chcę was zwodzić nie jest zbyt słodki w Łodzi, każdy kto był choć raz się zgodzi, ale nie szkodzi, mamy stare mury i bezrobocie obiecanej ziemi, ale też wiarę, rap kulturę, i ochotę by to zmienić, zatem przewiń do początku, złap ten fluid, mówił Kas z Afrontu, prosto z Łódzki ulic.

Ref: To miasto! Te osiedla! Te ulice! I ta scena! ŁDZ, nasza obiecana ziemia!

Spełniamy swe marzenia, nie ma nic do stracenia! ŁDZ, nasza obiecana ziemia!

bez bólu cierpienia ciężaru wspomnień

bez pętli na szyi bez noża na gardle

bez samobójczych myśli bez tego co marne

boże pozwól spoważnieć

nie daj zwariować od własnej krwi przelanej

na papier niechaj choć raz łzy

spłyną na uśmiech nie będą czymś złym

obracam w dym fotografie

pamiątki po monotonnym koszmarze

Pepe tyś naszym przyjacielem jest

I bardzo dobrze o tym wiesz

Jesteś słodziutki jak świeży miód

Ooo Pepe od lodów bardziej kocham cię

Od węży i od błota też

Kocham cię bardziej od wszystkiego i już

Ooo Pepe jesteś mi całym światem

Włochatym prawie bratem

Mieszkamy pod moim dachem

nigdy nie było komuny, SB i WSI

okradacie swą ojczyznę czy wam kurwy nie jest wstyd ?

nie słyszycie płaczu dzieci które z głodu cicho łkają

nie słyszycie płaczu rodzin kiedy wyroki padają

Tadek z firmy od władzy czuje ziomek gruby smród

i nie rzuci nigdy ziemi skąd jest nasz polski ród

Honor i ojczyzna czy znacie te pojęcia ?

chyba nie bo patrzycie tylko co tu jest do wzięcia

a nie o wasze zyski powinno tutaj chodzić

wygrali turniej klas w nogę

śnili o najdłuższych nogach w szkole

ja kończyłem na ławce rezerwowych

starałem się, by wstydu nie narobić

pan od w-fu brzuszek wydatny

podglądał cię w damskiej przebieralni

to było wtedy, gdy górnik grał z legią

pan bóg cię stworzył, szatan opętał

słuchało się sodom i anthrax

Sound killers w stylach, które mówią, że zabija, wija

z tego powodu po co tyle zachodu z płodów

Ceema soopa powstał upał, za gorące

bo to nutka polski w stanach - zamach - bo to stany w Polsce

of course, że zaplącze gdy membrany załączę

zalążek dopiero tego co już się zaczęło, error


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga