Alfabet słów:

Słowo ogniwo w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery o: owionąć, okamgnienie, obierki, obcykany, oddolny

Kto w Polsce śpiewa o ogniwo ? To między innymi Aifam, Anna Jantar x Fokus, B.R.O. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

A kolejny dzień pokazuje, kto prawdziwy, kto fałszywy

W całej tej Rap-grze fałsz i obłuda na pierwszym planie a ja znów utrudnie

Bo mam swoje zdanie i nie boje się powiedzieć

Jak zawistne serce tutaj w rodzinie

Niech lepiej zdechnie, bo sam doprowadzę do tego ze ogniwo samo pęknie

Jestem ponad tym!

[ Kubiszew ]

Ogólnie to ma wyjebane na to, co jest grane

Tu frajer puszcza famę z ust, lamus parę z ust

Spotkaj się z nimi, już dzisiaj nie pracuj, nudzisz.

Ocknij się, powstań, mamy jeszcze tyle czasu.

Zadzwoń jak się obudzisz. [łojoj]

Zapalimy sensi, wypijemy piwo, porzucamy kamieniami w butelki na żywo.

Ten styl to ogniwo łańcucha bez kłamstwa.

Ściągam bucha, piję łyka, wypłacam kuksańca.

Zapraszam do tańca.

Nie oceniam, wysłuchuję do końca.

To blask zachodzącego słońca wtrąca się nam.

Słuchaj uważne, mów to co każe serce

I nie zadawaj pytań, jak nie chcesz wiedzieć więcej

Nie patrz na ręce, patrz za horyzont

By móc dojrzeć miejsce, gdzie inni nie idą

Bądź jak ogniwo z prawdą nierozerwani

Pokaż tym co nie widzą, że twój świat nie ma granic

Przestań ranić ludzi, co maja plany

Bo mimo wielu różnic jesteśmy tacy sami

Tylko wygrani nigdy się nie poddali

Punk rock wiemy dobrze że, na tym sie nie skończy

Punk rock to muzyka jest, na paru chwytach

Punk rock wiemy dobrze że, na tym sie nie skończy

W parze z takim rytmem zawsze idzie piwo

Uśmiechnięte ryje punk rocka ogniwo

Zamiast się kaleczyć 'jak tam twoje zdrowie'

Posłuchaj najnowsze punk rocka przeboje

Punk rock to muzyka jest, na paru chwytach

Punk rock wiemy dobrze że, na tym sie nie skończy

Bo mecz to dziwo,

które pretekstem dzisiaj jest do walki wręcz

Wolę na piwo

Nad kuflem stwierdzę jak zakończyć dzień

Znajdę ogniwo, które połączy wszystko z chwilą przynoszącą sen

W nocy grzeczny jest i śpi mój Mr Hyde

Lubię powoli piwo pić

Nie lubię w sobie typa który chce się bić

Idę na piwo

Hej. koledzy, dalej żywo,

Podawajcie bratnie dłonie,

Łączmy w silne się ogniwo,

Co nie pęknie aż po zgonie.

Kto więc w naszym kole,

Niechaj puchar chwyta,

A o troski i o bóle

Jestem z innego świata powiedzą że staromodny

Moi ludzie nazywają to inaczej - wiarygodny

Zawsze wierzę że podobni do mnie na widowni są

Gdy zrzucam bomby to pod scenę podbij odbij w bok

W tej reakcji łańcuchowej ty to ogniwo,

Rozjebię tę imprezę to nasz zawód nie bądź obibok

Gdybym chciał usypiać ludzi pewnie bym tu robił Pop

Uczynny pod gusta mas, ty po co mi to ?

Dajemy ogień nawet dla dziesiątki pod sceną

Może się uda, bo to ostatni kwartał

Może się uda i zdobędę dyplom

Czasem jestem śmieszny i lepszy niż Sitcom

Czasami ludzie spoglądają na mnie krzywo

Mówią Hesik to najsłabsze ogniwo

A ja o dziwo uśmiecham się ze spokojem

Ja mogę wszystko, bo hip-hop to nie kojec

Temu odbiegam od klasycznego stylu

Nie jestem hip-hopowcem według stereotypu

W rosole topiliśmy łyżkę,

I zawsze co miesiąc, chodziliśmy pieszo,

Na pizzę złączeni uściskiem,

Na śliczną Twą rączkę, włożyłem obrączkę,

Drobniutkie ogniwo z łańcucha,

I byłaś pieseczkiem mróweczką koteczkiem,

Nie mogę, zaczynam się wzruszać...

Ref.

Luśka Luśka, ach Luśka,

życie to krupier nie przewidzisz jego kart.

Szybki sos da ci start jaki nie da ci harówa

od rana do wieczora i za to marna stówa.

Dlatego większość tu robi coś na lewo

i za czasem rośnie drzewo, ogniwo

przestępczości każdy chce zarobić ilości

coraz większe więc tak samo jak ty

i ja za hajsem węszę.

(Marta)

[Szkatuła]

Rozpacz ogarnia, zmarniał niejeden dzieciak dobrze się zapowiadał lecz zatonął w uciechach, kieliszek, mach i krecha, coś jak letarg jebać syf ten, jak nie masz nic prócz pecha może zniszczyć cię system, jak ja taki typ, że czas pomyśleć by coś zmienić, to co zaklęte w umyśle pcha nas wszystkich do ziemi, jak masz możliwość przemysł, nie masz racji, to przemilcz. Nikt nie da nam zbawienia wszyscy tym zniewoleni, od lat uzależnieni, zgubieni, psy patrzą krzywo, życie nas nauczyło pęka słabe ogniwo. Śmierć zbiera swoje żniwo, cmentarze pełne rozpaczy tylko pod wpływem straty pojmiesz co ile znaczy. Jebane życie raczy, rarytasy z tacy niuchasz ktoś ci da dobre rady ty i tak nie posłuchasz rap, że nie siada mucha, muka czyha za rogiem, życie nas nauczyło, że przyjaciel był wrogiem.

[DDM]

Teraz kurwa wjeżdżam i wszystko jest okej, ja robię to jak chcę, a ty kurwa poznaj prawdę, żywisz się kłamstwem nie bo na więcej cię nie stać, oprócz kurestwa nie zaznałeś w życiu szczęścia, taka jest prawda bo na faktach oparta, życie nauczyło jak ominąć kurwa diabła. Chce słyszeć aplauz, a nie szelest grubych kwitów, zamknij mordę weź to kurwa i nie pyskuj.

Dwudziesty pierwszy wiek tutaj czas nie goi pan, dziewiętnaście wiosen mam moje życie to jest chłam, może i mało przeżyłem, ale życie nauczyło, nauczyło mnie pokory ziomek, tyle by to było pierdole twoje zdanie, rozpieradlam twoją banie. Wiem co mam robić, przekmiń wersy na śniadanie. Tą ósemke brat wbijam tu dla ciebie, życie nauczyło by nie znaleźć się na glebie.

Co mnie życie nauczyło nie streszczenie tego w wersach. Proste, że bym chciał lecz nie ma na to miejsca. Rap prosto z serca bo tylko taki pisze, nigdy nie będzie tak, że odstawię tutaj lipe. Dwudziesty piąty rok prawie cały już przeżyłem, więc mi nie pierdol, że się nic nie nauczyłem, ja w każdą ?? wbijam dziś tą zwrotką, dzieciaku jak to posłuchasz może wyjdziesz na prostą.

Weź lepiej poprawkę zanim za mnie złapiesz, wytrwałości formy

Weź ze sobą zabierz, mega męczą plastikowe śmiechy,

Wiem że wolę płacz bo wypływa szczery, w tym kraju,

z papierowym hejtem ludzi, nienawidzą śmiesznie tylko na sekundy,

z piachu w oczach dziś mogę lepić zamki, mam ogniwo egoizmu,

wplatam je na kartki, pierdolę czy żyjesz dobrze, czy grzeszysz,

nie obchodzą mnie twoje upadki, sukcesy, żyję sam, czuję to na każdym kroku,

choć ulicami krąży tłum przy moim boku, razem za chęci do tej planety,

wyglądają zawsze jak osobne ścieżki, to nie moja wina, takiego mnie nie znasz,

Którą zyskuję z tych, kurwa, pokłonów

Jak mnożę pozycję przez pokłady dumy

W sercu pożoga; Chicago, Londyn

Pompy nie może zapomnieć historia

To moje ogniwo, poza tym bierz wszystko

Zostaje ci ora et labora

Dalej nie wiadomo czym to jest, zdychaj

Dostaniesz wskazówki, jak wydzwonisz PiHa

Bo nie odnajduję gorszego upadku

Nie będę tak żyć, odchodzę

I znajdę tą, z którą podzielę się losem

Bez Ciebie jest mi o wiele lepiej

Nie musze szukać prawdy w morzu cierpień

W końcu wiem kim jestem odnalazłem to ogniwo

I moc która potrafi naprawić miłość

A raczej to co po niej mogę posklejać

Zawdzięczam Ci zamęt w oszukiwaniu pierwsze miejsca

Bawi Cię ból jakbyś nie miała serca

Za Swoje Zachowanie Raczej Ze Wstydu Nie Płonę

Odchodzę W Swoją Stronę, Choć Nie Jesteś Moim Wrogiem

Próbujesz Wskrzesić Dym, Żeby Uzyskać Ogień

To Specyficzne Miasto Obserwuje Je Na Żywo

Bo Słabi Ludzie Odpadają Jako Najsłabsze Ogniwo

Szukają Sponsorów Albo Dobrego Pasera

Po Mieście Się Pobiega, Żeby Dobrze Fanty Sprzedać

Na Tym To Polega, Żeby Puścić Wszystko Z Dymem

Dym Odchodzi W Atmosferę, Ale Nie Tylko Kominem

Zastanawiasz się, kiedy powiedzieć temu dosyć

ale powiem Ci grzechem jest to czyniąc w imię miłości.

Tego czego nikt Ci przecież nie zabierze,

ten uśmiech na twarzy, kilka słów i to spojrzenie.

Dwa ciała połączone w jedno ogniwo namiętności,

w jeden cel, doprawiony ku rozkoszy.

Widząc Ciebie zapominam o problemach,

bo to co powiesz trafia zawsze mi do serca

Pokaż mi wyjątkowe miejsce

Zastanawiasz się, kiedy powiedzieć temu dosyć,

Ale powiedz, czy grzechem jest to czyniąc w imię miłości,

Tego czego nikt Ci przecież nie zabierze,

Ten uśmiech na twarzy, kilka słów i to spojrzenie

Dwa ciała połączone w jedno ogniwo namiętności

W jeden cel doprawione do rozkoszy

Widząc Ciebie zapominam o problemach

Bo to co powiesz trafia zawsze Mi do serca.

Ref.

W rosole topiliśmy łyżkę

I zawsze co miesiąc, chodziliśmy pieszo

Na spacer złączeni uściskiem

Na śliczną Twą rączkę włożyłem obrączkę

Drobniutkie ogniwo z łańcuszka

I byłaś pieseczkiem, mróweczką, koteczkiem

Nie mogę, zaczynam się wzruszać

Ref.:

Luśka, Luśka, ach Luśka

Spotkaj się z nimi, już dzisiaj nie pracuj, nudzisz.

Ocknij się, powstań, mamy jeszcze tyle czasu.

Zadzwoń jak się obudzisz.

Zapalimy sensi, wypijemy piwo, porzucamy kamieniami w butelki na żywo.

Ten styl to ogniwo łańcucha bez kłamstwa.

Ściągam bucha, piję łyka, wypłacam kuksańca.

Zapraszam do tańca.

Nie oceniam, wysłuchuję do końca.

To blask zachodzącego słońca wtrąca się nam.

teraz zamienię w proch te kurewskie nasienie

ta, hardkor jest i był zawsze ze mną

nie próchnieje jak szlachetne drewno

skarabeusz jest sprawą pewną

imperium zła to jest ogniwo jedno

symbol niszczący zło to wiem na pewno teraz

tam rządzą gangi raskols nowa gwinea

dzieci z bronią w ręku to nie Montreal

tam kokaina rządzi krwawa mery hera

Nie! Nie!

Nam się nie nudzi

Ten bit Nas pobudzi do działania w terenie

Te brzmienie jest jak paliwo

Ogniwo bez którego nie zapali silnik napędzający nasz skład

Jak kład zapieprzamy po wertepach

Na przyczepach wożąc te lirykę

Muzykę którą tak kochamy, uwielbiamy

Powiem szczerze i chyba nie przesadzę

Starczy na ten temat, jest też druga strona,

Była wersja 'on', to teraz wersja 'ona'

I niech tutaj skonam jeśli w tym nie ma prawdy

- Słodkie, powabne, kochane, ach te skarby.

Wiem już gdzie Darvin zgubił ostanie ogniwo,

Niby nikt, niby nic, a swe zbierają żniwo.

Wzmocni, co nie zabiło. Kiedyś sam miałem uczucia,

Rozdarła mnie z nich, nie będę się wykłócał,

W końcu doszło do zatrucia. Kolejnym nie wypominam

ale zawsze będzie bił od ciebie odór wieprza

nie polepszasz sytuacji swoje piękno

Andrzej byłeś prawdziwy teraz jesteś

ścierwo blokada barykada to twój prawdziwy żywioł

w łańcuchu wstydu brakujące ogniwo

Ref.

patrz i ucz się dobrze zapamiętaj tak rośnie w siłę ojczyzna święta

czysta i prawa mówią że jest tak oni mogą odejść ale zostanie niesmak

2.

słowa: Jan Wołek

muzyka: Jerzy Satanowski

Odchodzą w drodze, jakby w tańcu

W półkroku stygną w ruchach

Jakby ogniwo zgubił łańcuch

(Zresztą bez szkody dla łańcucha)

Ale karnawał wciąż się toczy

I drepcząc ramię w ramię

Nie chcemy spojrzeć prawdzie w oczy

przestan pytac co u mnie nie jestes moim kolegą

nie pytaj dlaczego jakos tak sie potoczylo

ze ja ide ze swa banda i to my jestesmy siłą.

Choc wiele sie tu zmienilo pare twarzy odpulilo

to wiadome ze odpada zawsze najsłabsze ogniwo.

Ja ide do przodu siła w sobie nie w kolegach

licze tylko na siebie zeby nie odpasc w przed biegach

Wiem jedno jak upadne to zawsze powtane

i nie dam sobie wmówić ze mam przejebane

Eee nawet nie wiem jak i gdzie dopadnie Cię,

a wierzyłeś ze inaczej będzie,

Ci z którymi byłeś będą zawsze i wszędzie,

gówno prawda, odwrócą się, wykruszą się

jak słabe ogniwo, zatracą sumienie,

cierpkie brednie poczułam na własnej skórze,

już od dawna na ich twarzach panuje chłód,

a w moich gestach zanika szacunek.

ref :

[Ałgaj]

Z dźwięku i stali powstaliśmy by rozpalić

Waszą miłość do muzyki, która płynie równo z nami

Ale sami nie wiemy, ile potrwa nasz żywot

To jest nasze epitafium aż nie pęknie ogniwo

Mów mi Ałgaj bo jestem alter ego Jagły

Robię jeden ""pstryk"" i wszystkie diabły piekła padły

Jestem rozdarty jak papier po którym kreślę

Pochodzimy z tych co żyć będą tu wiecznie

Prawa strona Wisły dokładnie stolica

Tu spotkasz prawilnych a reszta Cię dubluje

Patrzysz na niego i wiesz co teraz czuje

A wtedy na luzie blanta zroluje

Z chłopakami kontempluje jak ogniwo tej maszyny

Rembertów lirycznie tu niszczymy

Historia nie raz krzywa, a ręką powalimy

Na tej samej lekcji wyuczonej od życia

Wiele nie halo akcji ale nic do ukrycia

w rosole topiliśmy łyżkę,

i zawsze co miesiąc chodziliśmy pieszo

na pizzę złączeni uściskiem.

Na śliczną twą rączkę włożyłem obrączkę,

drobniutkie ogniwo z łańcucha,

i byłaś pieseczkiem, mróweczką, koteczkiem...

Nie mogę! Zaczynam się wzruszać...

Luśka, Luśka, ach Luśka,

ty miałaś imadło w paluszkach.

nie wygrywam – szkoda, bo popuszczałbym go sobie na Helu.

Jakie to szczęście, że dzwonię telemi-tolofonem tu w zupełnie innym celu

Otóż od lat wodzi mnie pokusa,

A dziś nareszcie, uwaga, zakładam koło przyjaciół skrzyni biegów czerwonego Ikarusa

Toż to perła z lamusa, pokoleń ogniwo, spoiwo.

O dziwo chodzi do dziś i budzi ludzi podziw,

Tyle godzin, ile co dzień urodzin.

Realizator jazdykikutem po kabinie budzi, budzi

W Poznaniu, Krakowie, Szczecinie, Wrocławiu, Warszawie, Łodzi

Wisła! Wisła! Wisła!

1947 - rozpoczyna się wszystko, w walkę o ligowe punkty wyrusza elektryczność

Mijały dni a z nimi historii karta, 5-0 Ogniwo, 5-5 Sparta, z czasem nowe perspektywy,

Zainteresowanie jutrem, trening czyni mistrza, praca rodzi sukces

Praktyka zawodnika, wiara, zaangażowanie, ponowne zwycięstwo, kolejny grad bramek,

Zaciekawienie ludzi, a to powinno cieszyć, pierwszy doping i owacje, które wywołują pressing

Wiara w swoje siły, jeden cel - wygrana, marzenia się spełniły, przeciwnik na kolana,

[KęKę]

Paru z nas się pogubiło pod pazurem wódy

Nic nowego, przyjdą nowi, paru się pogubi

Paru chciało dużo szybko, nie każdemu dane

Zawsze jest słabe ogniwo - jebać Cię palancie

Trzymam kciuki za każdego z marzeniem i siłą

Żeby kiedyś biedne życie się zmieniło walczmy

Za to pijmy, za to palmy (aha)

Się ułoży kto jak nie my kurwa damy rady

Kiedyś myślałem życie to krzyżowa droga byłem ślepcem uciekającym od Boga nienawidziłem go choć powinienem siebie ale jak żyjąc w piekle myśleć o niebie kiedyś notorycznie kpiłem sobie ze śmierci swego żywota nie doceniałem nawet po części igrałem z cichym losem na każdym swym kroku zmieniłem się bojąc ostatecznego wyroku kiedyś myślałem że nawał myśli mnie zniszczy jednak nie upadłem wśród myślowych zgliszczy kiedyś byłem w armii tych co nie znali sumienia byłem czym siewca ludzkiego cierpienia hojnie obdarowywałem otoczenie łzami i bólem byłem nabitą strzelbą słowo stanowiło kulę celowałem skrzętnie w ukrywane słabości w moich działaniach nie było ani grama litości

Kiedyś byt wydawał się być katorgą ludzie byli bezduszną diabła hordą kiedyś grzech wyznaczał mi kierunek ale dziś Bóg zaoferował mi ratunek kiedyś niemal stałbym u piekła wrót kiedyś byłem pozbawiony wszelakich cnót jednak dziś rodzę się ponownie by swe słabości odrzucić bezpowrotnie

Kiedyś mój krzyk nie trafiał w Twoje uszy teraz mój szept jest w stanie Cie ogłuszyć kiedyś nie wierzyłem w ludzkie wartości widziałem tylko tych co nie mieli godności teraz widzę rzeszę osób podających mi dłoń dzięki nim mam wiarę a to potężna broń kiedyś w hierarchii uchodziłem za najsłabsze ogniwo dziś to ja stoję z kosą zbierając żniwo kiedyś czułem że jestem uwięziony w monotonii to uczucie wprowadzało mnie w stan melancholii każdy jeden dzień był kopią poprzedniego dziś wiem że każda doba to coś odmiennego kiedyś strach utrudniał mi podejmowanie decyzji w moich działaniach brakowało precyzji dziś już nie mam w sobie uczucia strachu każdy swój lęk odsyłam do piachu

Kiedyś byt wydawał się być katorgą ludzie byli bezduszną diabła hordą kiedyś grzech wyznaczał mi kierunek ale dziś Bóg zaoferował mi ratunek kiedyś niemal stałbym u piekła wrót kiedyś byłem pozbawiony wszelakich cnót jednak dziś rodzę się ponownie by swe słabości odrzucić bezpowrotnie

Kiedyś własnoręcznie podpisałem pakt z szatanem zerwałem go on już nie będzie moim panem kiedyś umysł nie miał uczucia serce intelektu kiedyś te dwa narządy szukały wspólnego dialektu aktualnie obydwa zawsze działają jednomyślnie by nie postępować nieczule lub bezmyślnie kiedyś czułem się niczym pozbawiony wolności cenzura nie pozwalała mi na odrobinę odmienności kiedyś moje serce krwawiło niczym stygmat kiedyś było iluzją widzianą przez pryzmat kiedyś chciałem znaleźć się po drugiej stronie jednak Bóg wziął mój los w swoje dłonie kiedyś moja dusza szukała ukojenia w końcu doczekała dnia wybawienia kiedyś stałem jedną nogą w trumnie ale wiara pozwoliła mi przetrwać dumnie

Kiedyś byt wydawał się być katorgą ludzie byli bezduszną diabła hordą kiedyś grzech wyznaczał mi kierunek ale dziś Bóg zaoferował mi ratunek kiedyś niemal stałbym u piekła wrót kiedyś byłem pozbawiony wszelakich cnót jednak dziś rodzę się ponownie by swe słabości odrzucić bezpowrotnie

i kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą,

ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;

i gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą,

ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;

i zanim uznasz tych co mają ją za zbędne ogniwo,

przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość.

A ty słuchasz i zanim skończę już przeczysz,

bo w tym co mówię widzisz tylko nóż w plecy.

W ogóle słyszeć nie jest dane mi nic już,

I kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą

Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość

I gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą

Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość

I zanim uznasz tych co mają ją za zbędne ogniwo

Przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość

A ty słuchasz i zanim skończę już przeczysz, bo w tym co mówię widzisz tylko nóż w plecy.

W ogóle słyszeć nie jest dane mi nic już, bo strasznie bełkoczesz przez tę pianę na pysku.

Wierz mi, trudno o zaufanie, gdy tak pięknie bezgrzeszni chwytają za kamień.

Kochałem Cię tak bardzo, kochałem tylko Ciebie.

Uwierz w moje słowo, razem było nam jak w niebie.

Teraz jest inaczej i wszystko się zmieniło.

Poznałem coś innego, co dosłownie mnie zmieniło.

Tam jest moje serce, tam jest to ogniwo.

Uwierz w moje słowo, to naprawdę się skończyło.

Ref. : Nie mów nam, co znaczy ta miłość, ja sięgam wprost do gwiazd.

Miłość to porywy serca, choć często powietrza brak. 2x

2. Tylko wariat mógłby od miłości stronić,

tu każdej nocy czekają atrakcje liczne

lekceważenie mocy może mieć skutki tragiczne

bo tu o dziwo gdy pali się blanciwo

nikt się nie przygląda z miną podejrzliwą

wiec wyeliminuj stres jak najsłabsze ogniwo

bo tu możesz być spokojny na randce z super schiwą wiesz

to jak paliwo więc zatankuj pełny bak

uświadom sobie, że do zdobycia jest ten świat

ja wiem mówią, żeby coś zmienić tu trzeba wielu lat

teraz królowie bloków pierdolą ze się sprzedałem,

bo wreszcie coś z tego mam, a wcześniej gówno miałem,

choć zawsze stałem z dala o taniego lansu,

co innego robić z hajsem, czym innym jest dla hajsu,

życie to łańcuch, każdy dzień to ogniwo,

mam paru popaprańców, ten rap to spoiwo

razem latami połączeni membranami,

nie ważne czy to z dysku czy na żywo

Bo nie ważne gdzie bym poszedł wierze ze ty pójdziesz ze mną

teraz królowie bloków pierdolą ze się sprzedałem,

bo wreszcie coś z tego mam, a wcześniej gówno miałem,

choć zawsze stałem z dala o taniego lansu,

co innego robić z hajsem, czym innym jest dla hajsu,

życie to łańcuch, każdy dzień to ogniwo,

mam paru popaprańców, ten rap to spoiwo

razem latami połączeni membranami,

nie ważne czy to z dysku czy na żywo

Bo nie ważne gdzie bym poszedł wierze ze ty pójdziesz ze mną

Butelkami na podwórku śmiecę

Księżyc milknie, znów podnoszę się o świcie

Czuję zrycie, strat nie liczę tylko idę do Mixa na piwo

Tak się kończą karnawały na żywo

Alkohol mojego DNA ogniwo

Z czego słyniemy, Ulot, MyNieMy

Z czego słyniemy (Ulot twoje zdrowie)

Tylko po wódzie masz kurwa takie sceny

Wy chlejecie jak świnie, na skutki nie zważacie,

A nam na ręce kajdanki nakładacie [Yo Yo Yo Yo...]

Ćmiki legalne, rak sieje żniwo,

Legalne ogniwo, a w portfelu siwo,

Służba zdrowia pada - umieramy na ulicy,

Tak nas wspierają rządowi urzędnicy

[Tak nas wspierają rządowi urzędnicy]

[Tak nas wspierają rządowi urzędnicy]

Pierdoliło mi się tyle , że miałem siekę w bani

Chociaż sam se poradziłem, ktoś musi dodać wiary.

Kiedy jesteś głupim szczylem do miłości nie dojrzałym.

Realia się gryzą, a los to pazerna suka

Nie jedno słabe ogniwo, z niejednym ruchu udupia

Wiem co to wrażliwość, gdy przypominasz trupa.

A jeśli chodzi o miłość chyba nadal jej nie ufam.

Kiedyś się zakochałem, ale tak mi jakoś przeszło

No bo wiesz, co wyjebała się kurwa z moim koleszką

Za ścianą się snuł nieobliczalny egoizm

Ciągnął za sobą ból rany, co się nie zagoi

W korytarzu miłość, która krzyczy że jest ponad.

Na schodach leży litość przećpana i stłumiona.

Każde najsłabsze ogniwo się przekona czym jest stres,

Z każdą kolejną chwilą coraz bardziej chory gniew.

Serwuje nam widok, jak się gotuje krew.

Jak żyją i jak giną ci co wypalają się.

Gdzieś na czwartym piętrze zapisany los.

A przecież to już jest czwarta zwrotka

A ona działa mi na nerwy, bo zamknęła się od środka

Jeszcze trochę to potrwa kurwa co za panna

Drażni mnie jak na VIV'ie te dzwoneczki Jamba

Drażni mnie jak prowadząca ""Najsłabsze Ogniwo""

Robi chyba sobie ze mnie doświadczalny poligon

Ej, uwierz, nie chciałem być z inną

Od czasu do czasu czynię tylko męską powinność

Zjadę na dół windą obijając się o ścianę

Czyli moja, Twoja, wszystkich!

Nie przeraża mnie widok czarnej terrorystki.

Przez Bałuckie uliczki, prowadzi mnie instynkt.

Między szare budynki tak tu się żyje.

Ogniwo pęka to nie kod delta.

Skład tych linijek, to rzeczywistość.

Znać prefiks, co wykręci przyszłość, która nie będzie pomyłką.

Nie czas na skurwysyństwo! Rap bez teorii spisków.

Treść przy rymach jak pitbull przy biglu.

[Ogniwo]

Hip hop fanatyk ze mną ci co wytrwali,

w podróży życia jestem jej turystą,

jak Pop Brachonet zrobię wszystko, marzenia już nie prysną,

chcesz to wysiadz nie lub idź z stąd.

Ej, Ej

OGNIWO:

Tylko rymów rym, co mam znowu robić, gdy zawiodły już metody

ja odcinam dopływ głowy.

Moje ciało reaguje nie ma w sobie mocy, ty myślałeś że wytrzymasz

sam zadając sobie ciosy

Bo nas trują kłamstwami i w gazecie i w ""Fakcie""

Ojciec Dyrektor, Ojciec Dyrektor

A ja to się pani sąsiadko droga przyznam

Że jestem katoliczką no i trochę feministką

Jak ta co prowadzi ""Najsłabsze ogniwo""

Kazimiera Sztuka, tak jakoś się nazywa

Bo wie pani, w domu u nas podział jest przecie

Ja oglądam seriale, ale stary woli mecze

Kiedyś nawet próbowałam pooglądać razem z nim

Katem oka spoglądałem jak popadasz w przeciętność - złudną

Tłumacząc, że to tylko gorące rapowe - ha

Główną zasadą przestała być niezależność

Gdy - Ci przypomniałem o tym wpadałeś we wściekłość

rozpętało się piekło - pękło jakieś ogniwo utraciłeś prawdziwość

Chiwość - zwyciężyła

Chciałeś mieć władzę równą - bossom , dziś wracasz boso

Bo są sprawy których nie załatwisz kasą - złapany na lasso show biznesu

Straciłeś wolność hip-hop i świat pełen pokus Cię połknął !!

Kątem oka spoglądałem jak popadasz w przeciętność

złudną, tłumacząc, że to tylko gorące rapowe, ha...

Główną zasadą przestała być niezależność,

Gdy Ci przypominałem o tym, wpadałeś we wściekłość.

Rozpętało się piekło, pękło jakieś ogniwo.

Utraciłeś prawdziwość, chciwość zwyciężyła.

Chciałeś mieć władze równą bossom, dziś wracasz boso.

To są sprawy, których nie załatwisz kasą.

Złapany na lasso showbiznesu straciłeś wolność.


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga