Alfabet słów:

Słowo pacierz w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery p: poświęcenie, Pankracy, perz, Przewłocki, psina

Kto w Polsce śpiewa o pacierz ? To między innymi A.J.K.S., A.R.N.I, Afront. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

musiałeś się przez całe swoje życie bronić.

Terror! To my wam urządzimy chrzciny,

Terror! Czas zamienić Watykan w ruiny,

Terror! Przeciwko katolickiej mafii,

Terror! Weź zmów pacierz i sam się zabij,

Terror! Kop w mordę płatnym publicystom,

Terror! I brzydzi mnie Twoje nazwisko,

Ty glizdo co chciałbyś oddać życie za ojczyznę,

Pierdolę patriotyzm bo ten kraj też ma nas w piździe.

Pacierz :

Droga, droga, droga...!

''Droga Bez Powrotu'' Nie stracę kroku

To dla każdego bloku, wiec zadaniu sprostam

Bo nie chce się z tego wydostać, tu głos mam

przez tą porcję winyli z czasów od teraz po retro

po chwili prześle nam podkładów paczkę

my bez wahania damy do nich czadu razem z Jaśkiem

tak właśnie przecież nie może być inaczej

nie zaśniesz po tym szybko przed słuchaniem zmów pacierz

znów Maciek, Piotrek oraz Janek

i po temacie macie konkret pozamiatane

chory zestaw wokali i mieszanych sampli

uzbrojeni w metafory niczym gangsterzy w klamki

dumnych dni… których żal…

Nad Warszawą plamką żwawą płynie ptak,

w białej chmurze, jak na murze będzie znak,

lecz, kochanie, co zostanie z naszych lat?

Jeden pacierz, jeden taniec…

Nie! Nas nie zmiecie wiatr!

Ktoś zapamięta nas.

Pierwszy kąt,

Wymarzony, wspólny kąt,

dumnych dni… których żal…

Nad Warszawą plamką żwawą płynie ptak,

w białej chmurze, jak na murze będzie znak,

lecz, kochanie, co zostanie z naszych lat?

Jeden pacierz, jeden taniec…

Nie! Nas nie zmiecie wiatr!

Ktoś zapamięta nas.

Pierwszy kąt,

Wymarzony, wspólny kąt,

Kochanie nie ma życia bez problemów

Tak jak ludzi bez grzechów, pytam Boga czemu

W realnym życiu i w snach nieczystość siedzi w nas?

Że ludzkie pokusy to często zły szlak

Ja wybrałem właśnie tę, teraz zmawiam pacierz

A Ty, którą bierzesz? Od Ciebie zależy

Za karę rany solę bo nie jestem ideałem

Kiedyś serce kochane, teraz skamieniałe

Talent do rozczarowań po latach poznałem

Kochanie nie ma życia bez problemów

Tak jak ludzi bez grzechów, pytam Boga czemu

W realnym życiu i w snach nieczystość siedzi w nas?

Że ludzkie pokusy to często zły szlak

Ja wybrałem właśnie tę, teraz zmawiam pacierz

A Ty, którą bierzesz? Od Ciebie zależy

Za karę rany solę bo nie jestem ideałem

Kiedyś serce kochane, teraz skamieniałe

Talent do rozczarowań po latach poznałem

Kochanie, nie ma życia bez problemów

Tak jak ludzi bez grzechów

Pytam Boga: czemu w realnym życiu i w snach nieczystość siedzi w nas

Że ludzkie pokusy to często zły szlak

Ja wybrałem właśnie ten, teraz zmawiam pacierz

A Ty?

Którą obierzesz od ciebie zależy

Za karę ranę solę, bo nie jestem ideałem

Kiedyś serce kochane, teraz skamieniałe

Opony mózgowe też mają starty bieżnik

Byłem pewny o prawdę autorytetów na pętlach

Po epitetów armię nie wysyłam kurwa gołębia

Jak pytasz mnie czy pamiętam ja pamiętam to bracie

Pierwsze strzały na bębnach to się pamięta jak pacierz

To nieulotny przepych na kramach w lewym bazarze

Gdzie kilka lotnych cieczy zmieniło się na stałe

Jeśli nie zrozumiałeś dotknij swojego nadgarstka

Zbadaj tętno i nie pierdol, że to tempo to farsa

Dziewczyn cichy płacz

Tu umierasz słysząc

„Bywaj zdrowa – bywaj zdrów”

O ironio słowa

Może raczej jakiś pacierz zmów, kochana

Bo gdy noc gęstnieje, zgrzyta słowo - stal

Kochankom gardła ściska słony żal

Bo los rozdaje karty jak cyniczny gracz

Ani przyszłość masz przed sobą, ani dal

ja nie bede zycia dzielic z czyms co mnie zjada

pytaja po chuj tak gadasz ze czujesz sie lepszy?bo nie musisz?

lepszy nie ale silniejszy gdy wygrywam z tym co kusi

az mnie dusi czasem w klacie

mowie pacierz w chacie

bym nie oszalal

rzeczywistosc jest jak kara

gdy przyjmujesz ja na trzezwo

ja ja biore chocby wszystko szczezlo

Jako jedyną pieśń, jako jedyny lek.

Miłość i więcej nic, po to, by podarować,

Wszystkim ludziom ubogim ciepły płaszcz welurowy.

Miłość i więcej nic - i jak zwykły trubadur

Całe bogactwo słów tak jak pacierz odmawiać.

Miłość i więcej nic, żeby oddać ją tym,

Którzy każdego dnia walczą o nowy dzień.

Miłość i więcej nic, po to, by ujrzeć drogę

I na każdym zakręcie brać się za barki z losem.

nauczyła mnie ulica gdzie slow granica

a ludzie pokazali co to słowa bez pokrycia

to tak jak w rapie ściemniasz kurwo to wyłapiesz

jak robisz z mordy dupę to gówno masz na japie

bezimienni pacierz to rap na rejonach

tylu bezimiennych ilu chłopców na stadionach (piona)

dobra marka, sprawdź typów w kominiarkach

bezimiennych banda ty brat trzymaj farta

Ryjek, Ostry, Mara piona piona piona

To były czasy kiedy sądził się Żuromski

Na facebooku szalał wirus samotności

Pijany wojownik z pokorą na bakier

Nie czekałem na pomoc nigdy nie byłem plecakiem

Los rzucał różną kartę, zmówiłem pacierz

Brałem życie jakim było, nie chorowałem na papier

Teraz przyznaję, wiem już tak nie mam

Nie raz zostawała za mną spalona ziemia

Napalm o poranku, taki był twój tata

Znowu brudny snapback, smutny, luźny soundtrack

Skacze z rąk do gardła, do ludzi studzi blask

Na mocy Ci powiedzą wszystko, pod powieką tonę łez chowają

Blizny też zostają, kiedy płacze, bierz swą małą

Kiedy kłamią, widzisz, to zmów pacierz, weź dekalog

Kłamać nie przestaną, jak po setkę bieg na Statoil

Oczy Ci piszą historie, o Tobie

Będą pisać dopóki, dopóty w nich płomień płonie

By grać za stawki godne, mieć w dupie karygodne

Ona krzyczy wie, że może się pożegnać z jutrem.

Dwadzieścia jeden lat może, studentka etnologii,

Piękne nogi, szybkie tętno, nagle tępo zwolnił.

Delektował się tą chwilą, ciął, wbijał nóż w serce,

Ból bezkres, a teraz ty w pacierz złóż ręce.

To moje życie......

Przede mną nie było takich i nie będzie po mnie....

Prostą drogą idę....

To nie rusza nawet, więc słuchaj dalej.

Ona krzyczy wie, że może się pożegnać z jutrem.

Dwadzieścia jeden lat może, studentka etnologii,

Piękne nogi, szybkie tętno, nagle tępo zwolnił.

Delektował się tą chwilą, ciął, wbijał nóż w serce,

Ból bezkres, a teraz ty w pacierz złóż ręce.

To moje życie......

Przede mną nie było takich i nie będzie po mnie....

Prostą drogą idę....

To nie rusza nawet, więc słuchaj dalej.

głos pokolenia, który da ci to co warte,

głos pokolenia, wszystko za wszystko normalne

głos pokolenia dziś, wiesz jak jest, wszystko fajne.

Mówią bierz, mówią idź, mówią daj, mówią zabierz,

mówią zrób, mówią skup, i tak dłub, odmów pacierz,

rośnie dług, mówisz spłacę, wielki duch, mały facet,

siły brak, państwo nie pomoże dziś jak nie zapłacę

ludziom dajcie prace, płace dziś chujowe

jeśli będę wiedział, że wystarczy to na bank pomogę

każdy brud i każdy trud jak pokonasz jesteś mistrzem

Ja spojrzałem śmierci w oczy ja spotkałem gorycz straty

ja poznałem bredni dotyk od życia dostałem baty

odnalazłem sens i lekcje w każdym dramacie i stracie

jeśli masz jakieś obiekcje wiec że rapem zmawiam pacierz.

To uliczny niezależny przekaz stał się moją drogą

aby móc przekazać moc moi bracia mi pomogą

wszystkie ciężkie życia chwile wyrzeźbiły mój charakter

dziś stoję pewnie jak nigdy doświadczenia moc nie gaśnie

głos pokolenia, który da ci to co warte,

głos pokolenia, wszystko za wszystko normalne

głos pokolenia dziś, wiesz jak jest, wszystko fajne.

Mówią bierz, mówią idź, mówią daj, mówią zabierz,

mówią zrób, mówią skup, i tak dłub, odmów pacierz,

rośnie dług, mówisz spłacę, wielki duch, mały facet,

siły brak, państwo nie pomoże dziś jak nie zapłacę

ludziom dajcie prace, płace dziś chujowe

jeśli będę wiedział, że wystarczy to na bank pomogę

Szklany judasz gości skontroluje

Noc nie straszna, kiedy kłódki trzy

Na złodzieja bracie narysujesz

Windy szumią śpiewankę do snu

Sąsiad pacierz klepie na kolanach

Może jeszcze raz się uda znów

Przetrwać noc i doczołgać do rana

Ref:

Szklana pogoda

Współpraca z Grafitem sam pierwsza zmagań runda

Choć zawsze z tym regionem kojarzona taśma brudna,

Są inwestycje z których Polska też może być dumna

I twórca jak Barburka tylko na Nikiszowcu

Drugi pacierz za górników naturalny odruch

Oglądałeś Kutsa obczaj moich filmowców

Bajery tej kamery, brak prądu i bliski oldschool

Jo z takich kery nigdy nie szkodzi wynik propsów

A dzięki konsekwencji mosz następnej płyty odsłuch

Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?

Kurs przez miasto w obie strony, przez wrogość i fałsz,

Wszystko dobrze tak znajome, zwyczajne, aż strach.

Znów kolejna zmiana daty, o jeden znów dzień,

I wieczorny mały pacierz na krótko przed snem:

Co ja tutaj robię, wiedzieć bym bardzo chciał

Czego tutaj szukam, kto zrobił mi ten żart?

Co ja tutaj robię, skąd pomysł, by tu żyć,

Czego tutaj szukam, skoro tu nie ma nic?

Ekipa kontyngentu, co nie zabiera sprzętu,

Rapu i patentów, co wyrywają z butów.

Zabieraj tych pacjentów, co nie mają talentu

I błądzą po osiedlu w poszukiwaniu skrótów.

Moi ludzie obok, żołnierzu, lepiej zmów pacierz,

Zostało ci parę sekund w zasadzie, na samym starcie.

Daję ci mały prezent, piąty wers o granacie,

Wolę zginąć na scenie niż kurwa umrzeć na kanapie.

"

Tracki jadę, obczajane, może ziom mam wielki talent.

Napierdalam Hip Hop, ale dalej jestem sobą.

Jestem typem obojętnym ale wszystko robię z głową.

Zachwycam mową, old schoolową, wy to przecież znacie.

Odmów pacierz, chyba raczej nic wam nie wytłumaczę.

Napierdalam hip hop, zobacz co mam tu do powiedzenia.

Mam lenia, odmulenia, trza odmulić a nie ściemniać.

Powodzenia jeśli chcesz być taki jak ja.

Napierdalać tak ten Hip Hop, powodzenia numer dwa.

W atłasu nieba błękit

Na szali sumienia

Żal i lament

Chociaż nie wierzyłam

Odmawiam pacierz

Na szali sumienia żal i lament

Chociaż nie wierzyłam, odmawiam pacierz

Cierniem byłam i wodą

Tam w ogrodzie skrzydeł

Dzwoń do doktora już dziś,

Może doktor będzie mógł przyjść,

Może doktor będzie mógł przyjść,

Zapisze Ci pigułki na dzień,

Zapisze Ci pacierz na noc,

Zdrowemu nie pomoże już nic,

Zdrowemu nie pomoże już nic.

Dzwoń do doktora już dziś,

Dzwoń do doktora już dziś,

Czas spierdala, zapierdalam o niebieski papier

Ziomek to jest Junes, Skibaz, Amster

Nigdy nie kłamię, w sumie sunę w rymach prawdę

Jestem w grze ponad rok jak Maciek

A te rymy to dla mnie coś jak pacierz

Nie gadam na majkach chłamu, wolę respekt budzić

Piszę tak jak piszę choć nie chce nudzić tekstem ludzi

Sprawdź ten rap, teraz to w sumie nawinę

Choć czasem nie mieszczę się w taktach jak Junes w kabinie

Incognito jak kto pyta czy to ty to, mówię skądże

Deep to mit co mówi mądrze, wlazł na szczyt i ja tam dążę

Odłóż ten mikrofon bracie, weź się naciesz póki gracie

Za ten syf Deep ma cię za łba szczającego w gacie

Weź zmów pacierz, łapiesz, jak ty MC to ja papież

Jak to jest rap to kto jest rad, hajs liczący gad to bezwład

To jest kryzys co ma pysk jak wyzysk i w błysk łamie

On zna mnie, zna me znamię i nigdy mnie nie dostanie

On zna mnie, zna me znamię i nigdy mnie nie dostanie

Nie dałeś rady to zostaw to i znikaj

Jak masz obawy czy schwytać więcej w swe łapy

Obawiaj się klapy

Nie marudź daruj sobie nie czaruj

Haruj jak chcesz szanuj to co robię jak pacierz

Wiesz że przez hajs w pełni szczęścia nie poznasz

Wraz z groszami zamykasz się

Dbasz o wykaz z indeksu

Znasz świat z teletekstu i co masz życie bez sensu

lecą złote skry.

W polu, w sadzie brzmi piosenka

śród porannych ros,

siwy dziad pod krzyżem klęka

pacierz mówi w głos.

Jadą wioską, jadą drogą

siostrzyczka i brat

i nadziwić się nie mogą,

jaki piękny świat.

Zostaniesz ex, Samotny pośród serc.

Zostaniesz ex ex ex, kiedy strącę Cię.

Czas już minął, wierzysz stale.

Na mym ciele inne ciała .

Ty jak pacierz wciąż powtarzasz.

Doda do doda do doda dida dida do x2

II. Spójrz w oczy me, przyjrzyj się, znajdziesz siedem źrenic.

Odbiciem są wielu dusz, tego już nie zmienisz.

Jednego jak kochać mam, kochać ma a a am.

Z miejsca, gdzie mogą skreślić nas, nie mogą uśmiercić nas

Nie próbuj mówić, że mam teraz wrzucić na luz

Z racji tego, że Paris garuje, muszę to teraz grać na dwóch

Pamiętam to jak wczoraj, widzę nagłówek w prasie

Widok mojej matki łez, kajdanki, każdy pacierz

Młoda krew, HTF, niesiemy charaktery

To jest jak zew, dzień jak lew, reszta przy nas, to hieny

Idę wbrew, ambicja ponad korony wrze, reszta brzmi jak blef

Ref.

Kaczor cię znów przechytrzył

Na przekór wszystkim znów stare nowe przymierze

Dla moich bliskich znów jedna miłość w to wierzę

Gdy ja przy sterze to trzymaj się, zapnij pasy

I zmów już pacierz, bo możesz nie wrócić z tej trasy, yo

piąty element, wiesz o co chodzi

ha, miasto tętni życiem

wszyscy chodzą, patrzą co się dzieje

każdy szuka tego hajsu tu

nowy track robię rap jestem z bloku

miej mnie na oku mój flow sieje niepokój

gram rym na boku na dzielnicy na kwadracie

jestem w temacie w klimacie leżę na chacie

odmawiam pacierz beton to moja macierz

rap to mój pancerz PDG walczyk tańczę

ze mną Komancze stary szczep rapu Indian

i tak mi mija 31 wigilia

prosta homilia hip hop memorabilia

Jestem z pokolenia tych skazanych na banicje,

Ci zawieszeni w czasie i w przestrzeni,

Wtedy nie wierzyli, że da sie cokolwiek zmienić,

Dziś zalatani, zaprzęgnięci w kieracie,

Jeden rano i pije, inny rano zmawia pacierz,

Myśli: ""przecież nie tak miało być na świecie""

Robi TRAAACH i piszą o nim gazecie znów

I piszą o nim w gazecie dziś

I pisza o nim w gazecie

Wjeżdżam z ich siłą na rap, daję mu szansę na zryw I to cię kładzie na pysk

Klękam nad szyją, patrzę na siatkę żył

I szeptam, że dzisiaj wpadłem z oddziałem strzyg

W chuj zaciesz jak ciągną ostatnią kroplę krwi

Olej biz albo skurwysynu zmów pacierz

Lekiem na zło jestem jak klin nazajutrz

Daj mnie sznekę na wprost, się w tym nie śpi lokalu (łaaa)

(Wake up), nie wytrzymujesz tempa I znikasz

Jak Harenda, przez ilość zmiennych w równaniu

Cóż, cień się kładzie

Między zamożnymi dłońmi

I ubiera się powieka w piżamę

Odmawiając pacierz wieczorny

Jak wczoraj - zmartwienia te same

Jak jutro - znów będzie zmartwychwstanie

Jak wczoraj - zmartwienia te same

Jak jutro - znów będzie zmartwychwstanie

Jeden za wszystkich, to dobra rada

Trzy połączone siły, tak jak ""Triada""

Więc uwaga, uwaga, wyczuwalny puls

Bo kurs inny niż ten, co obrał wóz

Pacierz zmów i już, masz ""Noc Długich Noży""

Czarna lista czeka, a historia już się tworzy

Sama mnoży przypadki, i ślepo ocenia

""Totemida"", zły krok zabija Wspólzłudzenia

Jak wyjście z cienia, pod czyjeś dyktando

Spadający smutek to przecież tylko deszcz z nieba

Idę pustą droga by móc spotkać Cię na końcu

Gdy nie ma myśli ciągle podpowiada rozum

Setki ciosów i ogni z piekła wylewają żale

W moich słowach tylko prośby i wieczorny pacierz

Dni płyną przed nami zapisują coś w pamięci

Ten rap to tylko słowa zamienione w przemysł

Ja nie sprzedam się nigdy zawsze będę przy Tobie

Bo tylko Ty z lodu możesz przemienić mnie w ogień

Jak zapalę racę, wiecie, to grzywnę zapłacę przecież,

Wy tego nie rozumiecie, a więc morda psy,

Będę dziś wulgarny śmiecie, więc nie zbliżajcie się lepiej,

Chyba, że zobaczyć chcecie, jaki jestem zły,

Lewaki obsrały gacie, ateiści mówią pacierz,

Boją się tej nienawiści, którą w sobie mam,

Komorowski wąsa zgolił, ortografię wciąż pierdoli,

Debili chce zadowolić, a ja na to sram,

Palikot z Biedroniem, oni są jak łyse konie,

Podają rękę, wspierają dobrym słowem nawet

A skrycie non stop śmieją się z Twoich porażek

Czy te oczy mogą kłamać? O żesz, kurwa mać

Sztama, w Twoich ustach brzmi jak blamaż

Dramat, padasz na kolana, składasz dłonie w pacierz

Uzbrojony w bagaż stu sprytów i doświadczeń tu

Patrzę, widzę, grasz w innej lidze

Masz to co chcesz i masz to czego nienawidzę

Strach oplata łzami twarz, na wieki zamilcz

Klatka obdrapana, jeden, drugi dobry chłopak i

Dobrzy nie koniecznie żyją dobrze dziś

Myśl jak chcesz to nie tu

Myśl jak inni bo inaczej w dół, łapiesz ?

Jak za wolno dajesz pacierz, chwile (???) nie połapiesz, zrozum

To miasto jest idyllą, tylko na pozór

Tu się urodziłem, a się uczę codzień nowych sforów.

Ref:x2

Tu szczęście można znaleźć

Niewolniku koniunktury otwórz oczy otwórz umysł

[x2]

Głowa do góry wariacie, głowa do góry wariacie

Bez sensu się zamulacie, w złym nastawieniu wciąż trwacie

Bierz się za zdrowie zmów pacierz i ruszaj na ostro barcie

I życie kosztuj ze smakiem, głowa do góry wariacie

[Tadek]

Musisz widzieć szczyty które chce zdobywać

Z zamartwiania się sukces nie może wypływać

tęskni za tobą dzień i noc

ogromne miasto, każdy blok

tęskni za tobą aż po świt,

każdą ulicą płyną słone łzy

miłość wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi, jak pacierz klepał te słowa

gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg za snem lepkim jak złodzieja palce

zapisywał te sny, kartka po kartce, które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci

to bezpieczeństwa wentyl na złe chwile,

gasił światło więc czytał mniej książek, wspominał ją czule kładł rączkę na kołdrze

W swoim ciężkim portfelu nosi miesięczny utarg

Nie ukradł, uczciwie zarobił

Nie ma podstaw, bo hossa to znany termin giełdowy

Mówiąc wprost wzrost papierów wartościowych

To jego pacierz, jego modlitwa

Która działa na ciała kobiet jak afrodyzjak

Tej nocy pani dama Bum Bum ma swój recital

Ona działa zawsze zgodnie z biznesplanem

Kiedy nad kolanem błyszczy osobisty reklamowy banner

Bo chcą przed czymś uciec,

Ja wciąż w rapie dusze,

I tożsamość odnajduje,

I wiesz, I Ty bracie,

Że ten track to mój pacierz,

Że i tak jestem skłonny do przebaczeń,

Dlatego bracie, marzysz o mej klęsce ?

To ona da ci szczęście,

Nie wiesz, że zwycięstwem zakończę każdą kwestie .

To uparcie gracza idź sprawdź nasz potencjał.

Nie wciskam kitu, to retoryka, jakiej nie znacie

Chyba wiesz, o czym mówię, jak wróżbita Maciej

To nie lipa wariacie, to nasz ruch tyle w temacie,

Ty zapnij pasy, weź relanium i zmów pacierz.

Polski Show to bezsens i chyba nie jest dla nas,

To są zasady, których zasady nie chcę złamać,

Tu o czym mówię, zniknął zdrowy duch w narodzie,

Tym pojebusom życzę połamania nóg na lodzie.

1.Wiesz mam taką wkrętkę bracie, że robię coś dla siebie

dbam od dietę jak pacierz i regularne ćwiczenie.

Pracuj,pracuj na formą, daruj, daruj se bombe,

bo dziś masz tylko chwile, przed sobą wieczność hombre.

Cel to zdrowy tryb życia, gdzie doły skacze wysoko

w el frono, buron wzywa, to syf, raczej go sporo

"

Dziękuję Bogu za te lata, które przeżyłem do dziś. I tak żałuję, że już nie potrafię się szczerze modlić. Wszystko na odpierdol, tak jestem chamem. Ostatnio zdaję się, że mówię częściej ""kurwa"" niż ""Amen"". Poznałem teologię tylko z tradycji i kultu ludzi, którzy nie uznają buntu. Tu dziś ___ wiary czystej rozsądek zabrudził. Bo jak mam wierzyć w Boga skoro straciłem wiarę w ludzi. Nie jestem ateistą podobnie jak Jimson z tym, że z każdą myślą przygniata mnie to wszystko. Kościół pełen wiernych to przecież szara rzeczywistość, ale czy choć połowa z nich czuje Boga bliskość? Lud mu tak wierny w tradycje i obrzędy jak Boże Ciało, Wielkanoc, Wszystkich Świętych. Zmieniła się mentalność, pokaz rozsądek roztrwonił. Na co umarłemu kwiaty? I tak nie czuje ich woni. Przez nagrobek do zbawienia. Zamiast prośby do Pana jest wyścig szczurów w kolejce po znicze w supersamach. Ja nie mówię, że to źle. Życie to biznes, rynek. Z tym, że mało jest pakietów: znicz plus wieczny odpoczynek.

Ref.: Jeśli wiara to bezwolne oddanie, okłamywanie mózgu na rzecz przyjętych manier, temat tabu, cicho sza, żadnych pytań, to rezygnuję z tej drogi do wiecznego życia.

Jeśli wiara to ma być tylko nawyk, kościół, kapłan, komunia, pacierz, grzech, slogany. Wybacz Panie, odpadam, powiem szczerze, jeśli tak wygląda wiara to nie wierzę.

2. Biblia stworzyła nam wizję : prometeizm i mesjanizm. Dziś zburzyły je tradycje: bombki, choinka i karmnik. Dogłębne poznanie? Chyba do śledzika flaszki pod te święta oby nam się piło z racji Bożej łaski. Każdy wierzy, albo prawie, statystyka nie kłamie, a że każdy w co innego to już inna sprawa Panie. Widzą okno w Watykanie przypomina im się Polak. Każdy go tak bardzo kocha, kto pamięta jego słowa ? Mówiłem o tym pokolenie, które On wychował. Każdy utożsamiał się z nim, bo akurat była moda. Liczyli daty urodzenia byle tylko się załapać do wąskiego grona fanklubu Karola. Potem nagle to ucichło, jak to zwykle bywa. Autorytet przejął Małysz, Brodka, Doda, Mandaryna. Nie czytają testamentów, tylko w kolorze okładki powrócili by malować polaków portret własny.

Ref.: Jeśli wiara to bezwolne oddanie, okłamywanie mózgu na rzecz przyjętych manier, temat tabu, cicho sza, żadnych pytań, to rezygnuję z tej drogi do wiecznego życia.

Jeśli wiara to ma być tylko nawyk, kościół, kapłan, komunia, pacierz, grzech, slogany. Wybacz Panie, odpadam, powiem szczerze, jeśli tak wygląda wiara to nie wierzę. 2x

"


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga