Alfabet słów:

Słowo patos w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery p: pyrzycki, płochliwy, poradziecki, partyjny, PZŻ

Kto w Polsce śpiewa o patos ? To między innymi Bonson, Bonson x Buka x Koty Katz, Bonson x HuczuHucz x Junes x R. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Za kilka będzie co raz trudniej!

Kolejna flaszka, w tle trzask szkła.

Obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka.

Pijacki bełkot łączy w pary ludzi alko.

Teraz widzę że tu większość same chamy kurwy patos.

Idę na balkon, w ręku szlug, telefon w drugiej.

I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów.

Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem że tego nie chcesz.

Wybełkotał, że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie.

Kolejna flaszka, w tle trzask szkła.

Obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka.

Pijacki bełkot łączy w pary ludzi, alko.

Teraz widzę, że tu większość

Same chamy, kurwy, patos. Idę na balkon

W ręku szlug, telefon w drugiej.

I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów.

Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz.

Wybełkotał, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknię.

(Bonson)

Kolejna flaszka, w tle trzask szkła

Obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka,

Pijacki bełkot łączy w pary ludzi alko,

Teraz widzę, że tu większość same chamy, kurwy, patos.

Idę na balkon, w ręku szlug, telefon w drugiej

I napisał bym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów,

Zadzwonił bym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz,

Wybełkotał, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknie.

3.Kolejna flaszka, w tle trzask szkła.

Obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka.

Pijacki bełkot łączy w pary ludzi alko.

Teraz widzę że tu większość.

Same chamy kurwy patos. Idę na balkon

W ręku szlug telefon w drugiej.

I napisał bym do Ciebie ale jakoś brakuje słów.

Zadzwonił bym do Ciebie ale wiem że tego nie chcesz.

Wybełkotał że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie.

Kolejna flaszka, w tle trzask szkła.

Obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka.

Pijacki bełkot łączy w pary ludzi, alko.

Teraz widzę, że tu większość

Same chamy, kurwy, patos. Idę na balkon

W ręku szlug, telefon w drugiej.

I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów.

Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz.

Wybełkotał, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknię.

I znów wierze, choć pewnie znów ktoś ma nas za durni.

Ja wiary, nadziei, optymizmu mam multum.

Mam jedno życie, jedno serce, liczy się jeden klub.

Legia na zawsze aż rzucisz szalik na mój grób

Nie mów mi kurwa że to jest jakiś patos.

Przyjdź, spytaj moich ziomów zanim światło zgaśnie.

ref.

Mamy to w sercach, umysłach na tatuażach,

mamy to w kodach DNA nie masz szans tego wymazać,

Pluję w twarz na ekran szujom

nóg z zastawionego stołu nie zdejmując

Co zaś tyczy się piosenek

to zarzuca pan mi permanentną ściemę

Że się nijak ma ten patos

do codziennych mych upodleń - Co ja na to?

Co ja na to że piosnce służy

kiedy jej się we krwi mocno nie zanurzy

Standardowo coś o pannach -

dla tych, co nie podnoszą i nie rzucają cudzych broni,

odpalam lont, odpalam i nie czekam na reakcję,

bo jedyne, co mnie bawi, to wbijanie w ignorancję,

bo to oni mają rację, chłopie jeszcze Ci pokażą,

przepraszam za moją publikę, ale kocham patos,

niech inni się wyrażą, jak ich serca biją za coś,

to mają dziś okazję, niech im serca biją za dość,

i brakuje mi pokory, Boże, zapłać za to,

bo nie myślę, by się kajać, mogę dać im respirator,

Chce bym złapał go prędko idę za nim

I tak mnie wciąż mami

Chyba rankiem najlepiej wiemy dokąd zmierzamy

On nie pamięta wczoraj i jest dziś i ty

Stary straciło wpływ tylko patos z nas drwi

Kochać dzień ten malutki czuć oddech

Mieć szczęście żyć i nic więcej nic więcej

Wielka brama do ogrodu mojego małego świata

Zaplatana winoroślą rosnącą tu przez lata

Chcesz zbawiać świat lepiej ochroń nas to i tak dużo uwierz

Mamy prawo się bać

I to nie wstyd choć to kłamstwo nie raz jest jak respirator

W chwili gdy nie dają Ci zasnąć własne sny bo to

Co czujesz ty bo to co czujesz ty patos

Być ponad to nie potrafię czyżby?

Znów zapytasz czemu milczę

Nigdy nie sądziłem że tak zmienię się

Unieś ten ciężar i już lepiej idźmy

"

(EsZet.)

Nie pamiętam koloru jej paznokci, za to

Dobrze pamiętam jak wyglądały jej cycki, patos (?)

Bejbe co ty na to, w jedną noc życie zmienić,

Razem odkryć świat na nowo, tak jak na dziewiczej ziemi,

Wiesz, łóżko wytrzymało ten bez sensu stek podtekstów i nas,

W pół godziny, namówiłem ją na seks tu,

Mogę srać na łaków brat, powiedzą - Dobre Gówno Sharky

Inni grają tak, że płaczą jak im fejm spada

Będąc spięci jak pośladki, jedynych hetero w gay pubach!

TopoS :

Słyszysz obdzierany patos, oto zwiastun bezczelności

Widzisz bawię się tym RAP'em, hejci pełni są zazdrości

Liczysz na ucieczkę katom, od kiedy wbiłem się w tą pętle

Ćwiczę zimą oraz latem, by te wersy były cięższe

Nadchodzę nie spodziewanie, oczy pełne masz zdumienia

Który jeszcze się nie zdarzył więc nie miej na co liczyć

Gdy wskakuję na scenę cała widownia krzyczy

Założę ci obrożę i potargam na smyczy

Choćbyś sobie nie życzył szybko zaliczysz parter

Patos gdy do mnie mówisz! Słaby jesteś i żartem

Zdaję się być wszystko, żałosne widowisko.

Nie chcę być tego świadkiem, stoisz wciąż za blisko

Poczuj but i twardą rękę, moją hegemonię przyznaj

Zrób krok w bok i utrzymaj ten dystans

Zgorzkniałych Orfeuszy

Ostrożnie stawiaj kroki

Po ludzkich stąpasz resztkach

Omijaj ton wysoki

Bo patos tu nie mieszka

Bo tu nie mieszka szczęście

Bo droga stąd - donikąd

A wrócić masz tą ścieżką

Z żyjącą Eurydyką.

- bardzo dobrze panie Pietrzak -

teraz trzeba nas powzruszać

gdy nie można już rozśmieszać

""NA KAPUŚCIE CZARNE LIŚCIE""

- ja wolałem tamten patos -

""NIE DAJ DUPY KOMUNIŚCIE""

choć podobno dobrze płacą

pisał jakiś mój brat starzy

na dnie nocy stalinowskiej

jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy

kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor

jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

żeby widzieć naprawdę zamykają oczy

Dziś szczam na to

Dla tych co ze mną

Dzięki Wam za to!

Precz z tą gehenną

To mój patos, synu.

Wiem kim jestem, dokąd zmierzam,

Moje życie i idea, już nie boje się wybierać.

Zbuduj w sobie z mostów wiarę,

Odnajdź siłę, złóż ofiarę, zaufaj mi.

Kochanie nie nadaję się na męża bo

Muzyce poślubiony ta nigdy nie zdradzi suka

Dziewice zabobony zarobiony włazi w butach

Nie mam ochoty na to by się zwierzać

Dewoty raport kłopoty patos mi się zwieracz otwiera

Zbiera na rzygi kiedy karmi kłamstwem

Weteran widzi ideał nizin daj mi kastet klamkę

Strzelę Ci w łeb Linkoln dwulicówo zdychaj

Dwulicówo Jihad mulisz suko typa lipa znikaj

Czasem sam na projekt to jest dawno rano

Miałem wielkie sny, koniec, jest dawno rano

Włączam Play jak W.E.N.A., zbieram, mam to samo

Jebać kompleks istnienia, muszę wygrać jakoś

Na scenie nie ma tlenu, ją ściska patos

Nie umiesz z tym oddychać to masz inhalator ziomuś

Popatrz, to nie jest mit

Cokolwiek czynisz, czyń to rozważnie

Jest jeden ważny szczegół

jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy

kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor

jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

żeby widzieć naprawdę zamykają oczy

I skonaj jeśli nie mam prawdy w wersach

Bo gdy wchodzę na bit to pełno masz w pampersach

Rap tu sie kręci chociaż za to mi nie płacą

Ja kocham te grę i osiągnę wszystko pracą

Każdy głupi cwel goni osiedlowy patos

Jeśli masz w życiu cel teraz czas by walkę zacząć

A więc walcze za tarcze-mam flow, a to starcie

Się już nie odwlecze bo majk moim mieczem

A fajk w ustach piecze mam vibe na nim lece

Ale zamknij pysk jak nie masz nic do powiedzenia.

Bonson

Jak pierwsze się zaczynało z rapem,wtedy byłem małolatem,

Bo mało na ten temat się kumało,więc się kradło patent.

Towarzystwo,bagno,świadek,patos kurwa taki żebyś zwiał stąd raczej.(siema)

Patrzy teraz jestem ilu mam za bagaż,

Gdzie mam rady tych co sami by się bali zagrać Va bank .

Ambicje, plany, sny zabrał Pan nam,

A mimo wszystko honor każe skakać wciąż do gardła.

Ratunku, pomocy, dzwoni do mnie w noc, zastrzeżony obcy, niepokojący mnie

Ratunku, mój Boże, leży we mnie złoże żalu oraz trwóg wobec Białogłowych.

MNiA:

Mocno chcę zaufać, ale nie chcę słuchać, masz być tutaj, albo nie możesz być tam.

Sram na to, wolny jak ptak z wysokości, kocham patos i stan nieważkości.

Lubię gdy łatwo zrzucasz podwiązki, gdy skurcze cię łapią i mało obchodzi Cię chłopak za ścianą.

Bądź moją panią, tylko na noc i gdy wstaniesz rano

Oczekiwaniom - szepnij dobranoc, nic się nie stało. Wołaj: nic się nie stało i szepnij to samo: nic się nie stało. x6

Ref. Piotr Rogucki:

łasi na wszystko co im pod nos podsuniesz

bez charakterni, zepsuci, pełni przeczuleń

ja znowu pluje na to wypluwam ten syf w kato

i w chuju mam cały ten wyścig o nic

pod progiem cale lato, z okien Piąta i Patos

a piec lat temu ponoć bylem skończony

w gruzach legną domy, pękają szyby w oknach

pożegnaj idoli, więcej ich już nie spotkasz

ktoś wszedł do głowy, z resztek odwagi okradł

Wiesz o co chodzi?

Przyjęło się chyba tak w Polsce, że w ogóle ludzie chcą szufladkować tą całą twoja muzykę.

Mnie się pytają czy to jest horror rap, czy hardcore rap, czy psycho, gdzie jest ten dawny Miuosh, czy to trueschool, czy bounce. Stary ja nawet nie wiem co to jest ten trueschool, nie? Czy to chodzi o to że bit jest samplowany? Ważne jest to, żeby ludzie razem z sobą dorastali i rozumieli to co ty chcesz im powiedzieć. Nie ważne czy studiują, czy pracują, czy są z bloku, czy z dobrego domu, czy z ulicy. Ważne że to rozumieją. Ja robie to dla wszystkich, bo o to chodzi nie?

To nawet dla tych co dzień w dzień wdupiają fetę,

i do dziś im się wydaje że patos to ten czwarty muszkieter,

Ja każdy wers zawijam blete i ściągam bucha,

w płucach go miele i wypuszczam go w eter, posłuchaj.

Tych parę prawd, parę historii i miejsc, pareset brudnych serc,

których rytm określa herc - ja wiem.

A ja próbowałem zmiany, nawet czasową terapią

Mówią, że czas leczy rany, dla mnie to marny znachor

Wierny syn domator pochłonięty przez złudzenia

Niczym nieznany aktor w teatrze, którego nie ma

Protoksyczny patos materialnego istnienia

Z nadzieją, że dzieci spaczą, dają im to do jedzenia

Prawdę przeinaczą, by Cię wsadzić do więzienia

Lecz, czy w odpowiedzi na to warto siać ogień zniszczenia?

By się upodobnić, bo tak to chyba działa,

Kiedy na bicie to kładę to wszystko wydaje mi się bez sensu, bo

Scena odstaję i daje żenadę, a byle frajer chce respektu, co?

Nie wiem za co, jestem z PATO, czytaj: JEBEM NA TO

Geje płaczą, bo każdy mój pocisk - penetrator.

Desperatom wieszczę klęskę, wiesz, że pieprzę patos

Lecz jak leszcze sapią rzeźbię wiertłem w nich jak Michał Anioł

witam w polsce typie, ej naprawde jest w pyte

twoi fani to szczyle ktorzy sami chca wydac plyte

a jak cos zrobisz, to w necie banda znawcow powie

ze co ty w ogole qrwa odpierdalasz czlowiek

a w kawalkach osiedlowy patos , ktorym kazdy gardzi

podniecaja sie nim za to wszechwiedzacy internauci auci

witam w polsce , siema to polisz andegrand

tu bandy graja chlam, same kung fu pandy

typie zyczysz mi slawy , no qrwa litosci

Yo! robię rap nie od dziś dzieciaku sprawdź to

Robie rap tutaj z Mesem z Blefem z Magiera z Lascą

Człowieku

Tych którzy klną na nas, rozumiesz?

Ten patos jak mój ziom Mes mam ich w d..

Robimy ten rap od lat sprawdź to sprawdź to aha

Sprawdź to

"

Nie chce wpadać w zbytni patos, jakąś megalomanię

Czy deprecjonować powagi twoich problemów

Ale wróć do tej płyty, jak będzie ci źle

A zrozumiesz, że nie jest aż tak źle

Jeżeli zaś historia moich niedoli to pestka

Kolejna flaszka, w tle trzask szkła.

Obok koleżanka poszła jebać się jak szklanka.

Pijacki bełkot łączy w pary ludzi alko.

Teraz widzę że tu większość.

Same chamy kurwy patos. Ide na balkon

W ręku szlug telefon w drugiej.

I napisałbym do Ciebie ale jakoś brakuje słów.

Zadzwoniłbym do Ciebie ale wiem że tego nie chcesz.

Wybełkotał że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie.

Rzucają się na wszystko co im pod piksel podsuniesz,

Bez charakterni zdedani pełni przeczulenia,

Ja znowu dedam wypluwam ten syf na kwiaty,

I w levelu mam cały ten wyścig szczurów,

Na e2 całe lato z okien Piąta i Patos,

A pięć leveli temu ponoć byłem skończony,

Nooby zniszczą domy pękają legi w domach,

Pożegnaj idoli więcej ich tu nie spotkasz,

Ktoś wszedł na e2 z resztką odwagi e2 okradł,

Czemu przywołuję ten portret?

Bo to przydługie polo włożyłem na pierwszy koncert.

Pajęczyna synaps połączona ze słuchawką w uchu,

Pierwszy tekst pisałem przy tym samym biurku,

Był tam patos, abstrakcja i pycha,

Trzej muszkieterowie mojego języka.

Muzyka miała pomóc nam stąd uciec,

A moi kumple wciąż są w dupie,

Myślę o nich, gdy DJ opala lufę,

tych którzy zamiast swoim, żyli cudzym życiem.

Charon milczał zagryzając policzek,

bo pierdolił ich życie jak poranny szron.

Wyszedłem z łodzi na brzeg, patrzyłem w ich oczy martwe.

głos mi stawał w gardle, w żebrach zdusiłem patos.

Odwróciłem się i chciałem wrócić,

ale życzeń nie spełnisz jak ich nie masz za co kupić.

Zostałem sam jak wtedy, gdy odchodzą mówią, że jestem gnojem,

bo nie chce żyć jak robot i do każdej pracy wchodzę będąc sobą,

tych którzy zamiast swoim, żyli cudzym życiem.

Charon milczał zagryzając policzek,

bo pierdolił ich życie jak poranny szron.

Wyszedłem z łodzi na brzeg, patrzyłem w ich oczy martwe.

głos mi stawał w gardle, w żebrach zdusiłem patos.

Odwróciłem się i chciałem wrócić,

ale życzeń nie spełnisz jak ich nie masz za co kupić.

Zostałem sam jak wtedy, gdy odchodzą mówią, że jestem gnojem,

bo nie chce żyć jak robot i do każdej pracy wchodzę będąc sobą,

Że kocham Ciebie za to,

Nienawidzę siebie a to

W jedną stronę mój bilet do piekła jest

Tego jestem pewien

Patos - odpuść sobie typie - mówię do siebie

Ale z Ciebie pato

To tylko złudne uczucie jest typie, że przy niej jest Ci jak w niebie

Zna to prawie każdy w branży

I prawie każdy w prawie każdej branży wie jak działasz

Ojciec zawsze mówił jesteś tu na chwilę

i wracasz na keybags podziwiać gwiazdy.

Żadnej z nich nie dam satysfakcji na to,

żeby trwała we mnie zawieszona w czasie jak ""Post Mortem"".

Czarno-biały sztych, na nim uczuć patos,

i serce, które życie otwiera kluczem od konserw.

Kłamstwo krwi, wobec tych, co piją za to,

łgają z tygodnie na tratwie, zeszła z sercem w słonej wodzie.

Jesteś z tych co lecą w dół jak japończyk na Pearl Harbor,

To nie jest starożytność, zamiast łodzi mam windę

Trzymam dźwignię spokojnie, twój koniec jest blisko

Biorę cię w ostatnią podróż, choć nie jestem Św Krzysztof

Wszystko co zrobiłeś za życia ma wpływ na to

Czy czeka cię sielanka czy piekielny patos

Nie jeden matoł się dziwi dlaczego zjeżdżamy na dół

Zaczyna żałośnie skomleć, błagając ""Proszę cię, daruj""

Zwykły karaluch za życia, nie myślał co będzie później

Nie trzeba było wkładać ręki córce pod bluzkę

Nie współpracujesz, na swą rękę plujesz

Co dzień podajesz ją innym, zmywasz brud, brudną szmatą

Twoje życie, jak za kratą

Kup Viatoll, nie miej żadnych barier, bram

Patos, zadbaj być nie został sam

Znasz ten stan dookoła cisza, a w głowie ogień

Nie unosisz powiek, spowiedź

Toczysz wojnę z Bogiem, skończ te boje

Bądź wzorem by zostawić coś po sobie...

Jestem sobą

Co chcą niech mówią, co chcą niech robią

Co by sie nie działo ja pozostaje sobą

Jestem realistą, dziękuje stwórcy za to

Przestaje widzieć różnice między patos a pato

Jak wysokość wypowiedzi jest równa poziomowi IQ

To za głównych myślicieli wciąż uznaje dinozaurów

Mówię w sposób przyziemny gdy tematem jest niebo

Przez to nawet religie umiem zrównać z ziemią

jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy

kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor

jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu

jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon

żeby widzieć naprawdę zamykają oczy

Ten Typ Mes! Mój człowiek Ernest

już widzę w tchórze te dissy przez internet

Ale sram na to, sram na ten patos

hoduję wersy, wiesz, że jestem niezły plantator

Pytasz kto jest podziemnym Illmatic'em?

to patrz! Ja mam styl błyszczący jak nikiel

A oni jak Bożena Dykiel, jakiś teatrzyk

On - druga Polska i polska sprawa.

On - znaczy naród, jego- ojczyznę,

On - to Police, Łańsk i Warszawa.

Ojczyzna, ojczyźnie, ojczyzną, ojczyznę,

Reklama i patos, patriotyzm i biznes.

Krawaty i kwiaty, niech nastrój nie pryska.

Chleba i igrzysk! Igrzyska, igrzyska.

Chleba dla niego, igrzyska dla czerni,

Wódz a za Wodzem wierni.

wierząc w niego, zaprzeczyłbym sobie najgłębiej,

bo jeśli istnieje, to wszyscy moi idole są w piekle,

tylko tak zrozumiem sedno moich własnych zwycięstw,

jeśli osiągnę je bez żadnych modlitw, żadnych życzeń,

wiem, to lekki patos, ale to jedyna prawda,

nie będziesz wolny, póki nie zerwiesz tego jabłka.

Ref.(2x)

Rzućcie na tacę,

Rzućcie na tacę,

Ich zaufania, ty, tu nie można kupić, twój respekt do nich - to widać na płytach

Jeżeli chcesz ich co rok ogłupić, twoja ksywka tutaj zacznie znikać

I chętnie popatrzę na to, bo wiem, ile tu spędzam, żeby to miało straszną jakość

Żeby tu w lustro patrzeć z dumą, nie patrzeć jakoś

I żeby tu tej monarchii na mic'u zgasł ten patos

V, 2013 ma to

ProPejn

Nieraz lekko sie słania i bredzi, i klnie

Bez udawania, ze jest innym niż jest

Sam wiesz

Raczej rzadko zawodzi w sensie wzdycha i łka

Patos jej szkodzi, osłabia łza

Raczej rzadko zawodzi w sensie można ufać jej

Nie powinna przysłodzić i pociechy mało w niej

Sam wiesz, sam wiem

Już od rana, przez cały dzień

łasi na wszystko co im pod nos podsuniesz

bez charakterni, zepsuci, pełni przeczuleń

ja znowu pluje na to wypluwam ten syf w Kato

i w chuju mam cały ten wyścig o nic

pod progiem cale lato, z okien ""Piąta..."" i ""Patos""

a piec lat temu ponoć bylem skończony

grunt zaklękną domy, pękają szyby w oknach

pożegnaj idoli, więcej ich już nie spotkasz

ktoś wszedł do głowy, z resztek odwagi okradł

Słyszę jednym uchem, nie nazwę tego klęską

Masz jedno więcej, przysłuchaj się tym wersom

Wystarczy zrozumieć tylko jedną zwrotkę

I choć jeden raz zaliczysz mniej połknięć

Jeden mikrofon, nie, po co ten patos

Jedni go sprzedają by jeździć S-klasą

Nas chciał podzielić się hip-hopu śmiercią

Podzielił się bitem z jednym jego mordercą

To młodzi strzelają, ale mają jedną klamkę

Który kończy się właśnie tu i teraz

Wasza rap-tragedia, ups, rap teatr

Mam nieraz chęć by zapomnieć o manierach

Wiec zapominam - wypierdalajcie zera

Kariera sztuczny patos, wieczna blaza tak

To was obnaża wiesz? to nas obraża też

Co daje sens? to, że wierzę w siebie

Chcesz rapu? ja robię go, 2cztery7, tak

Czas wy-pier-dalać stąd

Wierząc w niego zaprzeczył bym sobie najgłębiej

Bo jeśli istnieje, wszyscy moi idole są w piekle

Tylko tak zrozumiem sedno moich własnych zwycięstw

jeśli osiągnę je bez żadnych modlitw, żadnych życzeń

To lekki patos, ale to jedyna prawda

Nie będziesz wolny, póki nie zerwiesz tego jabłka

Rzućcie na tacę

Rzućcie na tacę

Rzućcie na tacę


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga