Alfabet słów:

Słowo patrzeć w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery p: podróżnik, przełam, pióreczko, poronny, podejrzliwy

Kto w Polsce śpiewa o patrzeć ? To między innymi Ace, B.R.O, Beat Squad. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

to jest ta chwila, musisz walczyć jak Kliczko

nie bądź pizdą i nie daj się ściągnąć na dno

bądź uczciwym człowiekiem, wiesz na prawdę warto

cofnij się w czas kiedy śmiałeś się z tych żuli

teraz patrz, że chwila nieuwagi i się gubisz

jesteś jednym z nich, pijesz by o tym nie myśleć

parę chwil, straciłeś to o czym marzyłeś, czyli

dom, praca, piękna żona i dzieci

już nie masz szans na powrót, czas leci i leci

Gdybym miały jeszcze dłonie to zaczęły by mnie dusić

Ci co liczą hajs, liczą nas robią to spokojnie

szybko liczą czas, męczą nas, dzielą kategorię

Widzą tylko bass w którym twarz nawet nie istnieje

Jesteś cyfrą patrz że dla władz jesteś brat peselem

Twój-Twój intelekt ulega ścisłej kontroli

Przecież władza nie pozwoli byś myślał o własnej woli, policz

Kto za tym stoi nie wiem lecz pewnie się cieszą

Zakładając znów podsłuch na Twój telefon

Nie czas na awantury, wszystkie ręce do góry

Tak wszyscy, podnieście ręce do góry

Nie czas na awantury, wszystkie ręce do góry

Impreza na całego więc baw się kolego

I w ogóle nie patrz, że robisz z siebie skończonego debila, czy idiotę

I Nie myśl co będzie potem

bo milczenie jest do dupy, a mowa jest złotem

Więc dlatego rymuje, oblewam się cały potem

Jestem tylko ciekawy, jaką zaliczyłem notę

Poszła Karolinka do Gogolina

poszła Karolinka do Gogolina

a Karliczek za nią , a Karliczek za nią

z flaszeczką wina

Szła do Gogolina , przed się patrzała

szła do Gogolina , przed się patrzała

ani się na swego synka szykownego

nie obejrzała

Prowadźże mnie dróżko , hen w szeroki świat

spełniać nadzieje i nie być na aucie.

Niektórzy padli już na starcie,

a każdy z nas uparcie, pracując lat naście,

słuchając, tworząc słowa oryginalnie od zawsze

i teraz patrzę, że ja jestem gdy rodzi się rzecz wielka

z długopisem w rękach lub z mikrofonem na koncertach.

Marzenia małoletnie to teraz, rzeczywistość tych dni

ja i my spełniamy swoje sny ..

wciąż mu było mało, wciąż powiększał posag, potem

poszło z górki, poprzeczkę podnosił zabierając bogatym

no i tak jak Janosik, przysłowiowy grosik nie oddawał nic

biednym, widać teraz wśród złodziei są inne trendy, ja w

milczeniu patrzałam jak wzbogaca się na ludziach,

perfidnie przy mnie żebym brała w tym udział, przesadzam

pewnie, z korzystną dewizą wiedząc kto, gdzie, kiedy i

jaki epizod, ten to zrobił, tamten zgarnął tylko żadnej

pucki to te Twoje nowe ziomy zrobiły Cię nieludzkim,

pojedzie posukać kwiotuska swojego.

Znońdziy łon lo sobie kochanie,

co se ino przy nim łostanie. /2

3. Hań na truni stoła płakała, płakała,

patrzała w doline, cekała, cekała.

Przyjedź dzisiok wiecor, kochaniy,

to ci siy gymbuisiy dostanie. /x2

4. Bedziemy siy razym miyłować, miyłować,

jedyn drugiego sanować, sanować.

Wzrokiem mijam się z Tobą i z dziesiątką innych osób tam i

Nie znam nikogo, chociaż parę twarzy już pamiętam

Ktoś gasi papierosa, obok znów ktoś sprawdza plan

Kolejny autobus podjeżdża, gnają do wejścia

To znowu nie mój i tak patrzę, że też chyba nie Twój

Więc postoimy, czasu mamy jeszcze sporo

Gdy Ty czekasz sama w jednym z najcieplejszych swetrów

A ja ustępuje miejsca tym ociekającym parasolom z deszczu

Mama zakładka czapkę dziecku, ktoś wraca z pracy późno

Nie ma już nas, nas już nie ma,

cienia, kłamstwa już nie widzę zwątpienia.

Bo to już jest koniec, nie dotarło to jeszcze do mnie

Kolec miłości przebił mi serce, cierpię.!/x2

1. Siedzę teraz sama patrzałam,

Nie! patrze nadal

ze złej strony życia bycia na tym świecie.

W takiej chwili nie mam ochoty,

ani sił żyć choć i tak kolec przebił mi serce.

Odrzuć zawstydzenie, spójrz mi prosto w oczy, powiem ci teraz rzecz ważną,

Z tobą jest uroczo, z tobą jest jak w niebie, a ja nie tańczę z każdą.

Roztańczmy się w pląsach, niech zatrzęsie pod nami się wiat,

Ty masz czym potrząsać, ja też mam.

To nic że się patrzą, że na ustach ich gości śmiech,

Każda tobie zazdrości, a co, może nie?

Ja do swych czynów tego wcale nie dokładam

Więc czemu to robię, czasem pytam się sam

""Robię i koniec"" - sam sobie odpowiadam

A ty idziesz powoli, jak ruchoma skała

I tak patrzę, że jakbyś wcale się nie bała

Zaczynam cię podziwiać, gdy patrzę w twoją stronę

Taka odwaga, gdy dni twe policzone

Znam twoją drogę dobrze, nawet za dobrze

Na pamięć każdy ruch twój. Wiele spojrzeń

jak ten bit to Highway jeżdżę jak chcę

weź tą pasje poczuj weź zmyj żużel z pyska

i te krople potu przecież widzę jak spływa

po mnie spływa także raczej

gościu patrz że luźno jadę jak zawartość jajek

po dobrym pornolu lub byle jakiej pannie

Kę to patolog jebie wasze zdanie france

rób jak uważasz tylko się nie kreuj zbytnio

plus jak posiadasz ale panuj nad psychiką

1. Poszła Karolinka do Gogolina (bis)

a Karliczek za nią, a Karliczek za nią

z flaszeczką wina. / bis

2. Szła do Gogolina, przedsię patrzała (bis)

ani się na swego synka* szykownego

nie obejrzała. / bis

3. Prowadźże mnie dróżko, hen w szeroki świat, (bis)

znojda tam inszego syneczka miłego,

W dole stanęłam, w dole stoję,

na górce suszy się nie boję,

na górce suszy się nie boję.

Urosłam ja tu na tej górze,

będę patrzała ku jaworze,

będę patrzała ku jaworze.

Rośnij, kalinko, rozwijaj się;

a ty, dziewczyno, namyślaj się,

a ty, dziewczyno, namyślaj się.

Na dworcu z tobą piwo pić,

Polska miłość.

Tylko czemu, gdy jest właśnie taka,

To w piosenkach swych wciąż musi płakać,

Gdy patrzą, że gra wielką damę,

A gdy mówi o sobie to kłamie.

Czemu twierdzi, że zawsze ma czas,

Sprawdza raz, drugi raz, trzeci raz,

Co by prawdę jej mówić szkodziło.

A Karliczek za nią, jak za piękną Panią

Z flaszeczką wina.

A Karliczek za nią, jak za piękną Panią

Z flaszeczką wina.

Szła do Gogolina, przed sie patrzała,

Szła do Gogolina, przed sie patrzała,

Ani się na swego synka szykownego

Nie obejrzała

Ani się na swego synka szykownego

i do tego, jeszcze ta sukienka...

później, spotkali się u niego domu,

to było... takie... wiesz tak po kryjomu

stali przed sobą, ona mówiła (jesteśmy sami), była to mogiła

podniosła jego dłoń, patrzała mu w źrenice,

mówiła, ze już go przenigdy nie zostawi,

3 tygodnie później, powoli go spychała,

miała go nie zostawić, suka kłamała

ref.

Choć czasami denerwujesz się

I przypieprzasz się o małą rzecz

Wtedy oczka Twoje tak patrzą że

W jednej chwili chciałabyś zniszczyć mnie

W głębi serca jednak inaczej jest

Sama przeciez wiesz ze ja tylko chcę

Chcę byś była tylko wciąz pewna że

torebka poszła gdzieś w obieg,

za taki numer frajerze w końcu rozliczysz się z Bogiem,

telefon dzwoni, odbieram, ziomuś za gośkę nie mogę,

ustawka sztywna na zegar, fura zajeżdża mi drogę,

patrzę że swoi i wsiadam podwieście mnie na Kaliny,

odbiorę skreche twistera, daj łyka brakuje śliny,

gadka o niczym się klei w sumie się znamy od dawna,

kiedyś koks, teraz trawka, to nie hydro - zagadka,

pod nogami na plecak, pytam więcej niż paczka,

Na dworcu z tobą piwo pić,

Polska miłość.

Tylko czemu, gdy jest właśnie taka,

To w piosenkach swych wciąż musi płakać,

Gdy patrzą, że gra wielką damę,

A gdy mówi o sobie to kłamie.

Czemu twierdzi, że zawsze ma czas,

Sprawdza raz, drugi raz, trzeci raz,

Co by prawdę jej mówić szkodziło.

Niech nie słyszę myśli, parter drzwi otwarte, chodźcie tu wszyscy

Na jedna kartę postawie wszystko i żartem zrobię taki hałas

Dawaj na parter

W rogu pokoju stał skórzany, czarny fotel

Siedziałam na nim zmrużonym okiem patrzałam na nich

Oni wlepiali wzrok w gołe ściany

Zapadał zmrok, ona przyszła i przyniosła gramit.

Na bani chwila, luz zaczynamy

Początek flachy, poszły trzy i już tańcowali

Jakoś kurwa nie mam chęci na powroty do korzeni

Czasem kiedy piję z bratem tak se gadamy

Że i tak nam idzie nieźle jak na te wszystkie przypały

Pojebane sytuacje przychodziły NAGLE

Z perspektywy czasu patrzę, że mieliśmy na nie magnez

I mamy go do dziś, chyba pora zmienić adres

Ja go zmienię a ty zrobisz jak chcesz, no jak chcesz?

Mam jedną szansę, nie wierzę w reinkarnację

Więc daję z siebie wszystko zanim na zawsze zgasnę

Przeze mnie płakała moja matka

Historia się powtarza dziś to robi małolatka

Mówi, że dużo pije, że nie dbam o zdrowie,

Jak coś przedawkuje to będą płakać obie

Bo nieraz tak się patrzą, że serce mi się kroi

Ale nie jestem dzieckiem postawie na swoim

Moja postawa boli je, ale to tylko detal

Przyzwyczajam powoli je do tego co je czeka

Nie zmieni nas nic, a na pewno nie kobieta,

Gdy płacz twój posłyszę, grób rzucę i ciszę,

Przylecę - i wezmę cię z sobą!

I skoczył w strzemiona, i zniknął, a ona,

Jak posąg kamienna i biała,

Za śladem kochanka patrzała do ranka,

Do ranka za lubym płakała.

I w smutku usiadła, i więdła, i bladła,

Jak posąg kamienna i biała,

Za śladem kochanka patrzała do ranka,

"

Gdy cię spotkałem raz pierwszy,

Mokre pachniały kasztany,

Zbyt długo mi w oczy patrzałaś -

Ogromnie byłem zmieszany.

Pod mokre płaty gałęzi

Szedłem za tobą w krok.

Serce me trzymał w uwięzi

Widzieć polskie CIA, o

Kurde patrzę, leży na chodniku jakiś dziwny

Taki jakby pilot z antenką jakiś

Wziąłem sobie, schowałem

Się okazuję patrzę, że to elektroniczne serum prawdy

Skurwiele mają to na wyposażeniu widocznie

Testuję na sobie, przykładam antenkę, chcę piwa, działa

W sklepie jakieś niemowlę w wózku, matka gdzieś tam zapierdala

Dzieciak drze tę mordę, to ja niepostrzeżenie,

a Karliczek za nią,

a Karliczek za nią

z flaszeczką wina

Szła do Gogolina,

przed się patrzała

szła do Gogolina,

przed się patrzała

ani się na swego

synka szykownego

Mija i już nie powraca (nie powraca nie powraca...)

Czegoś nauczy cię (tak tak)

Rośnij na swój sposób zamiast się staczać

Cudna rodzi beztroskie intro dzień nadchodzi nie[?]

Nie patrz że im to na tacy

A cię życie nie pieści

Ulica więzi

Umysł pięści

Ulicznej sztuki cztery części i sposób

Gdy cię spotkałem po raz pierwszy

Mokre pachniały kasztany

Zbyt długo mi w oczy patrzałaś

Ogromnie byłem zmieszany

Pod mokre płaty gałęzi

Szedłem za tobą krok w krok

Serce me trzymał w uwięzi

jak tętniły po łące kopyta,

jak huczały po drodze.

A ta dudka z zielonej wierzbiny

tylko jeden, jeden ma ton...

...bo patrzała, gdy, jak burzą przywiani,

przylecieli z za wzgórka ułani,

w skok wypadli! — i cwałem po błoni

w sto? w dwieście? w dwa tysiące koni?

...Czy to były huzary? Czy to byli dragoni?

Poczuł wtedy że jest w raju

Myślał wszystko będzie dobrze

Cały czas nie chciał jej skrzywdzić

Cały czas ogarniał mądrze

Ona mu patrzała w oczy

Zaczął wierzyć, że go kocha

Zawsze kiedy ją widywał

Ciągle marzył, ciągle szlochał

Zamarzony chłopaczyna

Nie wiem jak podejść i zagadać i przez to jestem zły.

Już nie pamiętam gdzie są ziomki,bary i browary,żeby być z Tobą jestem

gotów przenieść skały.

Chyba jestem już za mały,lub nie w twoim typie.

moje spojrzenie się sypie patrze wprost na Ciebie a ty patrzysz się w ziemie.

W tym momencie jestem w niebie,wystarczy że widzę ciebie.

Za krótka wymiana słów,kiedyś podbije znów i powrócisz do snów,jeśli będę gotów.

Nie mam banknotów w kiermanie,ale to chyba nic się nie stanie.

Mam cel na Ciebie poderwanie...

biały dzień, biały sen, biały kruk,

wszystko jest białe.

Wciąż się dotykamy,

zmarzniętymi polikami,

patrzysz ty, patrze ja, na ten świat,

oszronione szyby.

Choinka się skrzy,

a pod choinką jesteś ty.

Refren:

Chciałbym skraść Twoje serce, żyć tylko z Tobą na nowo

Chciałbym czuć Twoje Usta, i mieć je tylko dla siebie

Widzę Ciebie jak patrzysz na moje zdjęcie,

Widzę to i nie mogę przestać spoglądać na Ciebie,

Tak jak ty patrzysz na mnie,tak ja patrze na Ciebie

Chciałbym byś mnie kochała, i żyć na ziemi jak w niebie

Ref)

Zrób w moją stronę krok...

Podejdź blisko, przy mnie bądź

Pewnego dnia, obudzisz się

będzie padał deszcz – nie bój się

rozsłonisz grubych zasłon sznur

nie chcesz już patrzeć a patrzysz wstecz.

spokojny dzień był w Twoim śnie

jedynie wiatr zakłócał Twój śpiew

ten który Twoim dźwiękiem był

ten który Twoim dźwiękiem był

i nie wiem już za czym gonię, nie wiem, czuję jej zimne dłonie, Ciebie,

na niebie nie wyrysuję, bo nie wiem czy to odpowiedni moment, zmienię,

wkład w długopisie, bo za długo piszę, o tym, te zwroty,

to wszystko, co mam, co dam Ci, #zły dotyk,

lubię patrzeć, jak patrzysz na mnie, Twoje nagie ciało,

uczucia ich nie odgadnę, żyjemy w kłamstwie,

nagle w żagle wieją inne wiatry,

jestem zbyt otwarty, tylko to napisze, starczy.

Czy wrócimy razem stamtąd, nie wiem,

No i zrozumieć próbuję to co jest między nami.

Zastanawiam się nad tym wszystkimi dniami, nocami.

I moglibyśmy zostać sami, zdani tylko na siebie.

Mi to już jest bez różnicy i tak wszędzie widzę Ciebie.

Kocham patrzeć w Twoje oczy, kiedy Ty patrzysz w moje.

Widzę, w nich przekonanie, że damy radę we dwoje.

Kiedy łapię Cię za rękę, czuję coś więcej.

To nie przypadek, szybciej bije serce.

To niczego nie oddaje, słyszysz mnie przez głośniki.

1.Pierwszy taniec orkiestra gra,na wieczności i na zawsze połączy nas miłość smak i na palcu złotych obrączek blask,chce cię mieć na każdy dzień inne sprawy nie obchodzą mnie nasze ręce splecione są, w imię miłość wypowiadam słowa te,kocham cię,ma piękna pani poślubi mnie i na zawsze będziemy tak trwać bo wielka miłość połączyła nas to Bóg dał mi taki piękny dar jakim właśnie jesteś ty.

2.Ty zmieniłaś cały mój świat w którym jestem i będę trwał, tylko nie sam bo tak bardzo kocham cię i tobie oddam się,poprzez dzień i poprzez noc mej miłość moc dam cie to czego nie da ci nikt,los tak chciał bym był tylko z nią jesteś przeznaczeniem mym który w moim sercu tkwi,ja kocham ciebie tak jak niebo kocha ptak bo jestem aniołem twym jesteś dla mnie wszystkim co dziś mam i nigdy nie zostawię cie dla ciebie nawet zmienię się, jesteś aniołem mym którego zawsze w sercu mam.

REF...Chce patrzeć w oczy twoje bo z każdym dniem wieże że przeznaczenie dwojga serc połączy nas w wielką miłość która w nas jest,po wiec co czujesz kiedy patrzysz w oczy me ja po prostu kocham cię.

Nie zatrzymuj mnie bede z Toba od dzis hej,

jestes dla mnie wszystkim wiesz,

nie nawidze czasu kiedy Ty smucisz sie

ref.

Kiedy Ty patrzysz na mnie ja patrze na Ciebie tez

Kiedy Ty ranisz mocno nie wiem czy zostawie Cie

to moja muzyka milosc ktora blisko jest

zamykam oczy mysle jaki bedzie ten kolejny dzien

Kocham ją , ją napradę kocham szczerze

kiedy nic nie zrobimy ty powiesz: ""adios"".

Zapomnijmy może o dzisiaj,

wróćmy do wczoraj bym znów to napisał.

Kocham czuć na sobie twoje palce,

uwielbiam kiedy patrzysz jak patrze.

Podejdź bliżej ogień nie pali,

kwiaty na łące wygina surrealizm.

Niebo jest błękitne nie wierzysz?

A mi się nie chcę odmawiać pacierzy.

To jak wiraż na którym piach pod nogami skrzypi, rzeka która płyniesz to żyletek Missisipi. Problemów deszcz, myślisz wiem a huj wiesz znowu na koszule pada jedna z miliona łez, życie to test każdy krok robisz jak wiesz, nie zaznaczysz odpowiedzi polegasz na farcie, każdy błąd Ci oddala cel każdy chce tu swoje szponcić i mieć w kieszeni kesz. Wiesz jak jest, co dzień patrzysz śmierci w oczy, czasem myślisz by to skrócić i po prostu skoczyć. Wiem co będzie i to nie jest sen proroczy, bo by zauważać coś musisz otworzyć oczy. Osłona nocy daje nam możliwość ruchów w kwestii zarobku jak i wylewania tuszu. Patrze za okno widzę ciemne podwórko, dopijam herbatę kładę się na zimne łóżko.

W telewizji wojny, przelana krew, wszędzie wybuchają bomby, myślę jaki to ma sens. W imię religii giną niewinni ludzie i to dramatyczne kino toczy się w każdej minucie. Ludzie chcą uciec ale nie mają gdzie, to jak zamknąć kogoś w klatce i go wrzucić w ognia zew. Przeraża mnie cały bezlitosny obraz z życia które karci nawet niewinnego chłopca. Nienawiść nocna, miłości, krwi posmak, milion sytuacji kiedy nie widzę rozwiązań. Moc doznań w sinusoidzie poznaj, jak odbita piłka lecisz do końca. Tu nas forsa wciąż mami od pokoleń, czekasz co Ci los da czy harujesz w mozole? Ćwicz silną wole, chorą nienawiść olej bo na każdego z nas przyjdzie jego kolej.

Uświadom sobie, że możesz tak żyć x2

Prawdziwy jesteś, kiedy się budzisz

Uwalniasz myśli swe

W Tobie jest siła jej się nie wstydzisz

Patrzysz jak patrzeć chcesz

Kogo się boisz

Przed kim się chowasz

Kogo się boisz i przed kim uciekasz

Ref.

Że istnieje szansa bym nie odszedł w zapomnienie , pamiętasz?

Listopad, nasza ostatnia rozmowa , pamiętasz ?

Takie słowa nie są po to by budować (nie nie)

Wszystko sypie się łatwiej niż uschnięte kwiaty

Na ulicy na mnie patrzysz ale ja już nie chce patrzeć

Dzwonisz, chcesz spotkania

Ja nie pójdę porozmawiać nie ma szans

Nie mam już ochoty nic naprawiać

I nie tłumacz więcej ,że ze mną odeszło szczęście

Chce łapać twoje łzy i kochać cie już wiecznie

Wiec trąć trąć me serce wiec całuj mnie namiętnie

2. Całuj mnie, całuj nie przestawaj

Uwielbiam jak to robisz jesteś taka fajna

Ty patrzysz na mnie...Ja patrze na Ciebie..

Całuj mnie zawsze

Wszędzie tak namiętnie

Ty zawsze się starasz

Ja odwdzięczam się tym samym

Nie mamy siły, by dalej się starać

By się wybielać i normalnych udawać

I nie mamy siły, by patrzeć sobie w oczy

I szukać tego co nas jeszcze łączy

Lecimy w górę i spadamy na dno

Chwile spokoju przychodzą rzadko

I czekamy na fantastyczne lśnienie

Hej studenci ruszcie dupy poza mur akademika

Zróbmy żeby świat był taki jak w licealnych pamiętnikach

Marnuje się potencjał młodego pokolenia

Które wegetuje tu, które jest tu od niechcenia

Mamy tyle możliwości, że aż patrzeć wstyd

Ledwie my tolerujemy ten nasz swojski

Hej studenci ruszcie dupy poza mur akademika

Zróbmy żeby świat był taki jak w licealnych pamiętnikach

Hej studenci ruszcie dupy poza mur akademika

Bo problem nie istnieje, to margines polityczny

Co dotyka swym ciężarem grupę wiesz tylko nielicznych

Pierdolą takie brednie, naród to kupuje

Umundurowane chuje, naprawdę źle się czuje

Kiedy patrze na ludzi, którzy zdechli już za życia

Kutas wam do mordy i już od dzisiaj

W wielu rośnie bunt, bo nikt sobie nie pozwoli

Żeby indolentny fiut mógł używać swojej broni

To nie jest żaden Bóg, co najwyżej zwykły frustrat

i nie wódz mnie na pokuszenie ale zbaw od życia wśród tysięcy takich samych barw

i nie strasz mnie swym świętym ponad ludzkim trybem życia jak straszyłeś od tysięcy lat

I chociażby plułby mi w twarz każdy z was ja wiecznie będę darł pysk nie zamknie mi ust już nikt

wierzyć że walczyć trzeba do samego końca aż zabraknie we mnie sił

bo nienawiść napędza tak mocno ze jeszcze żyje bo to by patrzeć jak gnije świat

i nie mów nic więcej nie próbuj mnie oceniać bo nie jestem jednym z was

nie jestem jednym z was

zapchane kurwa parkingi samochodami na raty ,

nie obnosisz się z zarobkami jesteś kawałkiem szmaty .

Troszkę jestem w tym obyty, ale ciągle się szkolę,

Wiem, że to jest paranoja, wiesz nie jestem matołem,

Ja na monstertrucka kole, albo na diabelskim młynie,

Czas tak wolno płynie, tak rzadko jestem wysoko,

Wydłubię sobie oko, by nie patrzeć na to piękno,

Przez które życie pękło, tyle dobrych chęci zwiędło,

Czas smakować się prędko i znów zwijać w swój kokon,

Milczenie to złoto, więc dlatego taka bieda,

Chciałbym się na zawsze zamknąć, a zamknąć się nie da,

Napchałeś magia płuca, nie wiedziałeś, że mnie spotkasz

I ojciec i flaga

I matka i honor

I tony wściekłości

I patrzeć jak płoną

Napełniając gównem ryje

Pojebanych pasożytów

Bo jeśli już żyje

To chce się pozbyć wnyków


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga