Alfabet słów:

Słowo rachuba w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery r: rozpatrzyć, rozrzewnienie, rostbef, rozwlekły, rzepak

Kto w Polsce śpiewa o rachuba ? To między innymi A.J.K.S., Bolis, Ch.Z Unikat. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Pleść swojego życia nić, tylko po to,

By odejść, by w końcu zgnić.

Czasem jest tak, że obserwuję twój blok,

Bo ciągle we mnie siedzi, a mija już kolejny rok,

Straciłem rachubę czasu, a liczba stała się z cyfry,

Byłem zły, wściekły, kurwa, naiwnie agresywny,

Wiesz jak to boli, kiedy wszystko się pierdoli ?

Kiedy człowiek całkiem sam z marzeniami stoi ?

Pod drzwiami, których mu już nikt nigdy nie otworzy,

tak się wita nowy rok,

w ten mrok,

tak się sylwestra obchodzi,

gdy stary rok odchodzi,

alkohol w rachubę wchodzi,

jeśli o to chodzi.

Ref:A gdy nadejdzie ten czas,

wybije ta godzina,

doliczysz do dziesięciu,

To nie dla niekumatych i nie dla wydyganych, nie dla tanich kurew konfidentów jebanych, nie dla pseudohooliganów, podrabianych gangsterów, nie dla policji, ochrony i frajerskich numerów, nie dla sezonowców wielkich kibiców sukcesu, nie dla ludzi szukających w tym interesu, Boże chroń wszystkich fanatyków ludzi z pasją a nie jeżdzących dla wyników.

I choć życie zmienia mnie w publicznego wroga, dalej będę fanatykiem bo to moja droga. Tajne kurwy ciągle śledzą nasze kroki, przez te tajne kurwy mamy już wyroki. Tajne kurwy proponowały mi układy, i nigdy nie doszukasz się w tym zdrady. Wierze w siebie wierze w ideały, a nie takie typy gangstery się porozpierdalały. Zasady proste wyssałem z matki mlekiem by być kimś będą sobą będąc wciąż człowiekiem. Z przeplatanką na sercu w codzienności idziemy, byliśmy jesteśmy i nigdy nie przestaniemy, jeździć za tym klubem kilometrów miliony poznaj moją pasję i jej ciemne strony. Na wolności za kratami i na emigracji żaden z nas nie zapomina o swej pasji.

To nie dla niekumatych i nie dla wydyganych, nie dla tanich kurew konfidentów jebanych,

nie dla pseudohooliganów, podrabianych gangsterów, nie dla policji, ochrony i frajerskich numerów, nie dla sezonowców wielkich kibiców sukcesu, nie dla ludzi szukających w tym interesu, Boże chroń wszystkich fanatyków ludzi z pasją a nie jeżdzących dla wyników.

Ilu z was wie jak to jest być fanatykiem? A nie kibicem sukcesu jeżdzących za wynikiem. Gdy Ty pewnie spędzasz weekendy w barze, ja patrze w szybę jadąc w autokarze. I choć coraz częściej szalik niż kominiarka, co by się nie działo niosę życie na swych barkach. Coraz szczęśliwszy ze zmiany we własnej psychice ŁKS to nie pasja to coś więcej niż życie. Choć pozmieniały się cele pasja jest nie zmienna, bo pierwsza miłość może być tylko jedna. Bandyckie życie bandyckie sporty, choć się trochę oddaliłem dobrze znam te sporty. I na pewno nie odwrócę się plecami gdy na ulicy będziecie bić się z żydami. Brak lojalności nie wchodzi w rachubę My mamy ją we krwi oni znają z youtube.

,pamiętam domki, piguły, ""Paja"" i ""Ale, kino"",

niestety wszystko co dobre musi minąć.

Jedni zakochani, drudzy za granicą,

kolejni w wojsku, a inni siajbe ćwiczą,

ale dalej brak lojalności nie wchodzi w rachubę,

my mamy ją we krwi oni znają z youtube.

Próbę to masz w złocie, a nie w przyjaźni.

Przeżyliśmy trochę więcej niż ciarki na plecach,

z nimi wychodzę dobrze nie tylko na zdjęciach.

jak w zjawę nie wierzę, tak nie wierzę w Ciebie.

Nikomu nie ufam, noc mówi zaufaj

myślę, że chce, nie zostawiaj mnie.

Za Tobą chcę biec, jak anioł Cię strzec

ja jestem zgubiony, straciłem rachubę.

Daj mi łyk wody, odzyskam zgubę,

więc uwierz dziś we mnie, chcę uwierzyć w siebie,

bo Ty jesteś brzegiem, lądem, ukojeniem(ukojeniem)

Ref.:

tylko ja i pięć Chinek, płonie kominek,

jedzenie z winem zwinę, spotkanie z dymem,

Ein hundert, Zwei hundert, Drei hundert,

meteoryt tunguski powala Tundrę,

a ty tańcz dla mnie rumbę, aż stracimy rachubę,

bo na te chude, wolałem zawsze grube,

jadę w teren 4WD i walę wódę,

kruszę grudę, palę swąd stąd i palę budę,

potem wstaję z trudem i ruszam w trasę Vanem,

Moje życie to wiara,a nie pasmo wymuszeń,

nawet gdy rzygam tym i ksztuszę się.

Unoszę się ponad umysłu bariery,

jak nie granice.

Straciłem rachubę,kiedy zacząłem tą płytę

i nie pytam się już sam siebie ""Co ja robię?"".

Odkąd żyję,nieco materialnie,a co w głowie.

Pętla się zaciska,tak czuję strach,

co mam nie czuć.

Bez detali i dyscyplin, zrobię fatality jak w Mortal Kombat lub

Kumite w Kyokushin

Jeden, drugi, zamach powierzę przecina katana

Siedzę w rapie w karate Oyama to Familia Fama Panorama

Dość katorg nie w chodzi w rachubę support, na karku Nunchaku

Eyyyyy

Tego nie uczy Koran, jak będzie trzeba, to jak w Muay Thai użyję łokci i kolan

W mieście trwam, treść jest tam , stres i gra

Tu na rejonach, no bo to ma ziomal nieść się z bram, znieść ten chłam

Gra imperka Fu jak Rytmus, najebany.

Razem z kumplem już do baru zaraz podbijamy.

Który to z kolei klub? Już nie pamiętam.

Która gołda została z kolei golnięta.

Tracę rachubę czasu, ledwo tutaj widzę.

Wiem, że w tym klubie gra dzisiaj, teraz mój DJ.

Balecik trwa tutaj bez opierdalania.

Jest kulturka i poziom. Bez tego nie ma chlania.

Jakiś cymbał coś mi mówi, lecz olewam drania.

podbij do domu, będzie zajebiście

wiesz, jak jest, odbieramy na tych samych falach

wspólna jazda w naszym stylu zadowala nas

to o tym nawijam, że mamy wspólną pasję

tu nie wchodzą w rachubę te niemieckie akcje

ty dobrze wiesz i ja wiem, na czym stoję

więc szach na temat, dalej róbmy swoje

taki temat daje dużo do myślenia

dobra słuchaj teraz, co mam do powiedzenia!

mój rap to ambrozji smak dawaj

muzyka ta sprawia, że serce bije mocniej

więcej i więcej nie ma prawdziwszej od niej

ulica rządzi a życie nocne

nikomu nie obce złe emocje nie wchodzą w rachubę

szanuj to co budujesz z wielkim trudem świat ze swym brudem

czyha na twa zgubę brat zabij nudę

poczuj dumę dasz radę jeżeli wzniesiesz się ponad syf

i skurwieli nie bądź w beznadziei

to tylko kolejny stopień, iskra moich oczu

co przeradza się w ogień

globalna wojna, ufo i bankowy krach

nie dać się ponosić nerwom taki fach

kwach, nie wchodzi w rachubę

zrozum, zrozum Z-I-P

Co dzień się duszę własną krwią

Sprzedając duszę tym, co kupić chcą

Mój dom to zamek wokół niego kruki

W drzwiach zamknięty zamek, a ja nie mam kluczy

Mija rok mija drugi straciłem rachubę

Żal aż się budzić z koszmarów, które gubię

Jelita moje pękają żołądek chwyta skurcz

Ojca oczy w ziemi błądzą nie zobaczę ich już

16 lat temu zacząłem swoje życie

Bo fantazja, bo fantazja, bo fantazja jest od tego

Aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego

Fantazja, moja fantazja

Fantazja, moja fantazja

Zabija nudę, zamykam oczy, tracę czasu rachubę

Jestem gdzieś daleko stąd, a tak blisko

Za życia jak w śnie niejeden oddałby wszystko

I wszystkich swoich bliskich miłość

Aby szare, monotonne życie się wreszcie skończyło

Uciec od peletonu znaczy mieć szansę w finale

Więc dalej jadę, chwytam słów szpadę

Nacisk kładę, by dawać radę, nie popaść w przesadę

W walce o byt o posadę szarzy ludzie

Ich twarze blade tracąc rachubę idą na zgubę nie po radę

Nie za przykładem jadę z podkładem

Nadążaj za wykładem, za stadem, miej swą gromadę

Znaj wartość i wadę, trzymaj sztamę z sąsiadem

Teraz przerwa na skrecz yo, nie przerwa na reklamę

Uciec od peletonu znaczy mieć szansę w finale

Więc dalej jadę, chwytam słów szpadę

Nacisk kładę, by dawać radę, nie popaść w przesadę

W walce o byt o posadę szarzy ludzie

Ich twarze blade tracąc rachubę idą na zgubę nie po radę

Nie za przykładem jadę z podkładem

Nadążaj za wykładem, za stadem, miej swą gromadę

Znaj wartość i wadę, trzymaj sztamę z sąsiadem

Teraz przerwa na skrecz yo, nie przerwa na reklamę

Uciec od peletonu znaczy mieć szansę w finale

Więc dalej jadę, chwytam słów szpadę

Nacisk kładę, by dawać radę, nie popaść w przesadę

W walce o byt o posadę szarzy ludzie

Ich twarze blade tracąc rachubę idą na zgubę nie po radę

Nie za przykładem jadę z podkładem

Nadążaj za wykładem, za stadem, miej swą gromadę

Znaj wartość i wadę, trzymaj sztamę z sąsiadem

Teraz przerwa na skrecz yo, nie przerwa na reklamę

Nie wiem czy to tak chcą niszczę w pył banger

Z fejmem pozawierany dill mam

Kiedy go zdobędę na cały kraj skill dam

Styl vibe a to tego nie brakuje mi

Szlifuje je tyle że straciłem już rachubę dni

Mówię ci że to rymów jest wodospad

Komercyjny szit chyba z tyłu gdzieś pozostał

Chłosta czeka tego kto wątpi

Hejtujący prostak zapodaje prąd mi

Skarbie przestań, powracać do tych starych chwil

Dotyk co zmieni twoje sny, teraz tylko ja i ty

""Monalizo"", namaluję cię jak Vinci

Niech widzą nas, nienawidzą nas, wszystkie dziwki

Szybki seks nie wchodzi w rachubę

Lubię mieć cię tu, a potem przytulić cię czule

To jest motto moje, osobowości ""Magika""

Lubię non stop dotykać cię, niech gra muzyka

Ciągle widzę jak słodko oddychasz, wypas

Odwiecznych zamierzeń naszych kontynuacja

G.R.U. nasza fortyfikacja

Ulicznych bojowników silna koncentracja

Podziemnej siły kolejna demonstracja

Nie wchodzi w rachubę tutaj komercjalizacja

Nasza specjalizacja

To argumentacja

Pierwsza stacja na drodze do zwycięstwa

Buenos Gracias (Buenos Gracias) pozdrowienia dla całego bractwa

To jedna z tych bib, na których muszę być

W baryku tequila, samogon i Campari

Klimat jak w Miami, parują okulary

Chodź z nami, siądziem w sofie, jarniem dżefa

Natura Killa, sztynks, w rachubę nie wchodzi krecha

Przy mnie moja maniurka, szczuje, żyć mi dziś nie da

Są wszyscy, wszyscy ci, których tu potrzeba

Kumate chłopaki wiedzą o co biega

By dobrze działo się, wszedł w grę nielegal

Umiesz liczyć licz na siebie

Jak Cię widzą tak Cię piszą

Podróżuję samotnie metrem bez celu

I tak mija wiele godzin, straciłem rachubę czasu

Motorniczy oznajmia, dojechaliśmy do zajezdni

Obawiam się że większość życia przespałem

Staram się jak mogę, lecz najwidoczniej to zbyt mało

Potrzebuję odwyku od cierpienia i samotności

Jestem Mezo lubię zabawić się nieco. Dziś nie nie interesuje mnie tyle co,

Ej panno pokaż co nieco. Pokaż szpilki i stringi, co chowasz pod kiecą?

Spokojnie, jesteś pod moją pieczą. Chodź do mnie - mam rymy, które leczą.

I to nie są tanie przechwałki - w radiu lecą nasze kawałki.

Nasz hit nie schodzi z ramówek, słaby szczyt nie wchodzi w rachubę.

Weź to na próbę, zagraj to w klubie, nie rozczarujesz się na stówę - uwierz!

To extra extra clubbing.

Mamy bit hit, który może Cię zwabić

Na na parkiet, jeśli chcesz się zabawić!

[ DUDEK RPK ]

1.Człowiek urodził się po to, by móc stąpać po tej ziemi

Nie Pozwól wariaciku, by ktoś Twoje plany zmienił

Nie Pozwól swej nadziei wystawić się na próbę

Jeden pierdolony błąd nie wchodzi tu w rachubę

Nie Pozwól na rozróbę, gdy ktoś daje Ci dobro

Nie Pozwól na podróbę, gdy chcą kserować godność

Ten co się spoufala goniony nara nara,

Nie pozwolę chyba nigdy, by ktoś nurt ten rozpierdalał

Mam chodzić do klubu, nie wiem czy warto bo nie jaram szlugów, naraz wdycham karton. Pić tu z nudów nie bywam już dawno, tu wersy zamieniam na banknot łatwo. Znów przez tłum na scenę wbić się staram, setny raz mówię „nara”, schowaj ten aparat. Ja muszę grać z klasą trzymać fason, a oni muszą wiedzieć za co kurwa płacą. Za nim padnie cała konsoletę, bo akustyk mocno kocha heavy metal. Znów się przekonam ze rap to mój bękart, złe dzieciaki, których sam byś się spętał.

Nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.

Nie zmieni tego koniunktura rynku, popatrz na mury i ściany budynku, popatrz to siły rapu największy pokaz, kolejny dzieciak wydostał się z rynsztoka i nikt nie zmieni tego że latami hip hop się rządzi swoimi prawami. Tego że czasami gra nie jest czysta, moja refleksja jest oczywista. Nie zmienisz marzeń dzieciaków z ulicy, do których spokojnie możesz mnie zaliczyć. Molesta to powrót do rapu korzeni, i nikt i nic nigdy tego nie zmieni.

Wigor sprawdź to.

Elo, znam drogę, nie idę na ślepo, na mur beton, bloki i kamienice otaczają mnie tu zewsząd. Chcąc nie chcąc w tym mieście drzemie nie spożyta siła. Już od lat, dobry rap napędza krew w moich żyłach. Mam ta siłę i odwagę to nie przypadek, że za każdym razem zdawać sobie lepiej z tego sprawę, że to co warte to nadać życiu kształt i charakter. Wybić się z tych śpiących bloków, nie spaść na sam parter. Szlaki przetarte już dawno sa za mną zmierzam w kierunku przeznaczenia, wiem że nie na darmo. Spisać się na zgubę to nie wchodzi w rachubę, ja wolę każdego dnia podejmować nową próbę. Wiesz, nagrywam rap i bawię się bitem, odnalazłem się, wielu chcę bym przestał, pierdole kompromisy, robię rap i jestem dobry.

Choć zobacz jak się bawią

Bo ten tydzień nastukać się fają

Nie bój się, tu wszyscy mnie znają

W chuja nie walą to najlepsi kolesie z podwórka

Znamy się od dziecka nie wchodzi w rachubę akcja niemiecka

Pochodzę z Ursynowa miejsca gdzie

Wszyscy znają mnie bardzo z tego cieszę się

Więc kiedy ktoś z Ursynowa cię przekręci nie przychodź do mnie

Co z tego że masz szerokie spodnie

nie spaść na sam ich parter

szlaki przetarte już dawno są za mną

zmierzam w kierunku przeznaczenia

wiem że nie na darmo

spisać się na zgubę to nie wchodzi w rachubę

ja wolę każdego dnia podejmować nową próbę wiesz

Ślad się zmył a ja działam przebiegle

Wedle własnych reguł idziemy w bój

Tej ekipie nieobcy ból

Umarł król niech żyje król

Nie wchodzi w rachubę porażka

Idąc na zgubę i na wszystko zważka

Nieśmiertelną chlubę dla mojej drużyny

Przyniosę jak głowy tych co nienawidzimy

Smak zwycięstwa skrętem ochrzcimy

Jej zawartość ciągle żyje i nie umrze.

Będzie żyć dopóki żyć będziesz umrze

Życie nie spoczywa w skrzyni wyłożonej watą

Życia zapis na picie masz za drobną opłatą

Nie wchodzi w rachubę Twój pieprzony budżet

Po prostu wczuj się jakbyś widział pojutrze

Ja zrobię show jak byk i torreador.

Jak upoję sześć zmysłów, poskromię całe stado

Zawsze będę doświadczać daleko wkrótce

Zerwie, bransoletki, drut kolczasty, mury

mówił mi koleżka, ducha, charta i brawury

bo z jakiej niby racji poszedłbyś na łatwiznę

w nawiasach wyroki, jeszcze biją lewiznę,

wegetuję wciąż na zrywcę, wliczyć w to w rachubę

nie możliwe, da się zrobić, wykręcasz rozumem,

koszmar zmazać ciężko, równa się przetrwanie,

tyle czasu w plecy gdy w nie wchodzi poddanie,

komu los powierzy, tam gdzieś jest ktoś taki,

W przenośni i dosłownie mógłby lać w nie twój chomik

Nie chciałem słuchać ich wypocin

Bo każde słowo było w opcji

Ktoś wziął piłkę lekarską i w łeb pierdolną

Mnie tak mocno że traciłem rachubę

Nie wiedziałem czy jestem w czy pod klubem

Czy to światła miasta czy światła w klubie

Bo cały czas otaczali mnie nieznani puści ludzie

Z kilkoma się bujałem ale nigdy jakoś blisko

O! Możesz być elementem i permanentnie okupować ławkę pod sklepem

Naprawdę być zerem, menelem co nie wie kim jest, chleje i chwieje się, tracąc swój cel

Możesz być abstynentem i zarabiać najlepiej inwestując w intelekt Kupować w tym sklepie, gdzie menel się ściele jak trup. Cóż! Weź jedno z dwóch! Już!

Możesz być prostytutką i handlować ciałem na trasie, w nirwanie, na kwasie

I puszczać się w klubie na kiblu z brudasem i stracić rachubę, kto miał Cię - wiedz to!

A możesz być dobrą matką i żoną, dziewczyną z kochającym chłopakiem

I na autostradzie marzeń minąć, tą biedną dziewczynę co zrobiła z siebie tą szmatę, dziecko!

[Refren 2: Tau]

Ej, możesz być kim chcesz, jesteś dzieckiem Boga

czemu Kaczor teraz z Rychem i co to Ninjownia skład

to ten podziemny świat w którym ty masz tylko shizę

a ja czuję się w nim świetnie jak w trzech X'ach Vin Diesel

jak piramidy w Gizie przetrwamy każdy zamach

nie wchodzi w rachubę blamaż, nie dla mas to dla nas

sztuka przetrwania czytaj regulamin zabijania

sztuka przetrwania czytaj regulamin zabijania, synu

[x2]

Po pierwsze robię taki wjazd, że wszyscy robią hałas

i może mieć gwarancję reelekcji

Z listy eLPeRu

Bo tam są rózne możliwości

niektórym zależy na reelekcji,

Lecz PIS wchodzi w rachubę, wchodzi w rachubę ten klub

także tutaj pole manewru jest spore,

Pani propozycja to jest kwestia sekretarza stanów w ministerstwie

Szczerze mówiąc, to jest jedna moja rozmowa z prezesem,

Szczerze mówiąc, to jest jedna moja rozmowa z prezesem.

Chcę robić rap aby klub trząsł się od oklasków

Szczeciński nastrój wrzucam na całej płycie

Słysząc nas masz wyczes na chuj mówisz o zgrzycie

To nie trzaski na bicie raczej zgrzyt twoich zębów

Pod klubem tracisz rachubę, dostałeś wpierdol

Grałeś miękko hmm to nie mój problem

Gram koncert, liczę forsę, ty zbieraj drobne

Po takiej kontrze twój skład znowu jest w kropce

Gram to gówno na blokach, tempo mam dobre

po show, po rozgłos.

Historie pisze się tu krwią, nie forsą.

Dorosłość - parę siwych i kaszel

Olane prace, dwudniowe kace,

i czasem tracę rachubę i sens,

lecz gdy patrzę wstecz, to wiem dokąd biec.

Za mną gniew już, nie mam żalu,

mam obojętność i środkowy paluch,

i paru ludzi z którymi gram,

Zanim objawisz się innym jako poganin

Zobacz nad iloma Bóg czuwa grzesznikami.

Zanim spluwa wypali weź się zastanów

Czy warto zabić nie wytępiając stada baranów.

Zanim w rachubę wejdzie nowa zmiana planów

Zahamuj skoro fatum wciąż gospodarzem programu.

Taranuj przeszkody, zanim jednak to zrobisz pomyśl,

Skąd pochodzisz, ku jakim prawom kroczysz.

To rytm serca Twego czy cudza idea

Teraz żyje mi się lepiej choć biedę klepię może stale, nigdy nie byłeś dla mnie ideałem. Swoje żale zostaw dla siebie, nie potrzebuję Ciebie, nie potrzebuję Twojej osoby, co jeszcze? Nie wiem.

2. Tyle czasu minęło ja nadal wszystko pamiętam, zatapiałeś się w procentach a rodzina była przeklęta. Już nawet w święta nie mogłeś się opanować, żeby odstawić kieliszek lub nie użyć wulgarnego słowa. Chciałbym się przed tym schować lecz to nie możliwe, miałem tylko myśli mściwe, wódkę zapijałeś piwem. Uczciwie zdobyta kasa zawsze miała postój w barze. Po prostu mało wrażeń miałeś widząc nasze smutne twarze. Kojarzę tylko te złe chwile, które były normą. Hormon nienawiści wykształtowany dzięki Twoim reformom. Sporo sytuacji, które chodzą mi po głowie, powiem Ci że daleko bym nie zaszedł przy Tobie. Noce nie przespane, ciągłe krzyki, trzask talerzy, byłeś panem domu ale przyszedł czas się ze mną zmierzyć. Skłonny do kradzieży byle by zapełnić literatkę, później awantury byłeś swoją żonę, moją matkę.

Ref.: Teraz żyje mi się lepiej choć biedę klepię może stale, nigdy nie byłeś dla mnie ideałem. Swoje żale zostaw dla siebie, nie potrzebuję Ciebie, nie potrzebuję Twojej osoby, co jeszcze?

Teraz żyje mi się lepiej choć biedę klepię może stale, nigdy nie byłeś dla mnie ideałem. Swoje żale zostaw dla siebie, nie potrzebuję Ciebie, nie potrzebuję Twojej osoby, co jeszcze? Nie wiem.

3. Wybaczenie? Nie wchodzi w rachubę, nie wchodzi w grę. To co robiłeś było złe i Ty dobrze o tym wiesz. A mogło być wspaniale, prawdziwa rodzina, mogliśmy razem szaleć, lecz tego nie ma, czyja wina? Kraina nienawiści panuje w Twoim świecie, jesteś tam królem, bo to królestwo jest Twoje przecież. Lecz jesteś sam zaślepiony w swojej głowie, w sumie to kilka słów których i tak nie zrozumiesz…

Ref.: Teraz żyje mi się lepiej choć biedę klepię może stale, nigdy nie byłeś dla mnie ideałem. Swoje żale zostaw dla siebie, nie potrzebuję Ciebie, nie potrzebuję Twojej osoby, co jeszcze?

Teraz żyje mi się lepiej choć biedę klepię może stale, nigdy nie byłeś dla mnie ideałem. Swoje żale zostaw dla siebie, nie potrzebuję Ciebie, nie potrzebuję Twojej osoby, co jeszcze? Nie wiem.

Szad:

Nie podskakuj, jestem przejebany w smaku!

Z braku laku jednym punchem brachu,

ściągam łaków z tracku niczym snajper z dachu

Straciłem rachubę brachu ilu łachów leży w piachu

Ej chłopaku, na chuj dissy mi ? Szkoda kul!

Fatum, myślę sobie rapuj rapuj

Dla kumatych na tym tracku i tak stratuję frustratów

Dla za głupich znawców rapu i tak nie będę miał smaku..

Powodów mam multum żeby z ganą się zgrać

Na to mnie stać dym dookoła bo nie mogę przestać

Drobne na ściepę zawsze łatwo jest dać

Gdybym miał dałbym nawet grube

A jeśli pusta kiejda linia wchodzi w rachubę

Potwierdzi to Bubel ty skumaj sam

A zrozumiesz wówczas niby nie ma wyjścia

Zawsze jest ultra z Q.L.O.P Więcej THC ultras

Joł Więcej THC,Więcej THC.

Nie tego chciał od losu gdy został idolem

Wymyślili życiorys wiele nieprawdopodobnych rzeczy

Teraz samo się toczy niczemu nie zaprzeczysz

Masz za to pieniądze upajasz się swoim kłamstwem

Straciłeś rachubę między prawdą a fałszem

Farsa wynik 99 Fryderyki

Znów wygrał łysy człowiek z pajacem na głowie

Możesz zrobić imprezę jakiej nie widział nikt

Fałszywy twój rytm pamiętam cię z 93

Chleję czy chlam? Już nie wiem sam jak się mówi

Można się pogubić

Choć coś kupić, bo trzeźwieje

Satyr

Już tracę rachubę w dniach

Znowu zlewa się kalendarz

Który to już melanż? Która gruba kolęda?

A ja chleję

Wracam i wbijam 10 raz błędny kod do klatki

To jest moje godło orzeł biały i przez długie wieki

legendy powstawały ludzie tracili to co cenne

prawdomówności słowa szczelne rzetelnie

nie sądzę na ten temat mamy zdania podzielne

w rachubę nie wchodzi zachowanie bezczelne burzliwe i

nieuczciwe czy to się zmieni czy Polska to kraj nadziei

wolności słowa i idei czy to pozory

zabytkowe ulice szlachetne dwory plus slumsy zakazane nory

w starym mieście gdzie biedota kontra burżuazja

Ten,który krzywdą rąk swych nie poszpeci,

Ten,co ma serce czyste,Bożych dzieci.

3.Kto dba o dusze, nie przysiągł kłamliwie,

Z pańskiej litości pójdzie mu szczęśliwie.

Oto jest rodzaj i taka rachuba,

Tych,co chcą znaleźć twarz Boga Jakuba.

Dwie piersi z kurczaka idą pod gilotynę

Dla tych, co kojarzą odgłos ogniska z winylem

Jak trzeszczy to żyje, nie trzeszczy to umarł

A ty w nocy nie odróżniasz już MP3 od chuja

Prosta rachuba, mięso skwierczy jak płyta

Co do piersi bracie to się kurwa pieprzy nie wzdycha

Impotenci co słychać? Tu nie pomoże bajer

Bo przy piersi to wam tu jedynie w gardle staje

No to masz talent dla wyobraźni finał

Któż ten Król chwały? Pan o cnoty dbały.

On w te drzwi wnidzie, on jest Królem chwały.

3. Kto dba o duszę, nie przysiągł kłamliwie,

Z pańskiej litości pójdzie mu szczęśliwie.

Oto jest rodzaj i taka rachuba,

Tych, co chcą znaleźć twarz Boga Jakuba.

Ref.: Otwórzcie bramy, co nietknione stały

Bramy wieczyste! Bo idzie Król chwały.

Któż ten Król chwały? I Kto jest ten mężny?

jedna szanse masz wes to ziomek na powaznie

jedna szanse masz sam wybierasz wlasna droge

jedna szanse masz ja ci dzis nie pomoge

wyciagnij jakies wnioski po przesluchaniu wersu zrob cos z swoim zyciem a nabierze swego sensu

i ja tworze liryke chce byc dobrym zawodnikiem korzystam z szansy jaka zostala mi dana rachuba

wyrownana powale was na kolana marzenia sie spelniaja chyba warto w to uwierzyc

gorsze chwile tez bywaly ja potrafilem przerzyc ty tez to potrafisz cos osiagniesz wes to napisz

zrozumialem dawno ze zycie daje szanse

jak wolisz dobro bycie czy raczej na dystansie decyzjaa.. wylacznie.. nalezy do ciebie odpowiednio

Pierwszorzędny - nizebędny dla popierających,

Tych w pracy i tych raczej zbijających bąki,

Serdecznych czy w przenośni groźnych jak wąglik,

Podbij, bo podbija Śląsko inwazyja,

W rachuba włazi biba, nie żodno wija , wyjazd!

sie tym bardziej, choć nie sprzyjosz Polsko,

Walymy do ryja, familia i jo folklor,

Z pod górek zawijo,podgłosnij tych świetnych Kru,

Widziołś taki kunszt we krwi, tęgi mózg,

Pierwszorzędny,niezebędny dla popierających

Tych w pracy,i tych raczej zbijających bąki

Serdecznych czy w przenośni groźnych jak wąglik

Podbij,bo podbija Śląsko inwazyja

W rachuba włazi biba,nie żodno wija , wyjazd!

sie tym bardziej,choć nie sprzyjosz Polsko

Walymy do ryja,familia i jo folklor

Z pod górek zawijo,podgłosnij tych świetnych Kru

Widziołś taki kunszt we krwi , tęgi mózg

agent swą robotę krecią!

Wzorowemu wywiadowcy, majorowi wprost z CZeZa... ""

Świetnie znał profesję własną

as wywiadu, John Lancaster,

lecz okrutnie się przeliczył w swych rachubach mister Peck,

został unieszkodliwiony,

ostrzyżony, osądzony...

A w hotelu mieszka teraz cichy i spokojny Grek.

"


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga