Alfabet słów:

Słowo rarytas w polskich piosenkach

Kliknij i wrzuć ten adres na fejsa.

inne słowa w okolicy litery r: Rb, rybny, razówka, rosić, rum

Kto w Polsce śpiewa o rarytas ? To między innymi Młody M, Peja, Pono. Strona Paroles.pl to jedyny taki słownik polskich tekstów, możesz znaleźć każdy wybrany wers. To coś więcej niż definicja słowa .. To prawdziwa super-encyklopedia zaklęta w wersach. To coś więcej niż mp3, youtube, wikipedia, czy piracka piosenka do ściągnięcia. To skarbnica najlepszej, rozśpiewanej poezji, w której możesz szperać do utraty tchu. Używaj wyszukiwarki, ale pamiętaj że ma coś w sobie z oldschoolowego słownika języka polskiego - wpisuj pojedyncze słowa w liczbie pojedynczej. A jeśli to za trudne, spróbuj wyklikać katalog A-Z. A znajdziesz prawdziwe perły! Powodzenia internetowy wędrowcze, to naprawdę miłe spotkać kogoś kto jeszcze czegoś szuka.

Zerowa kontrola, nie patyka się tylko słabych ludzi.

Obudzisz się, jak polegniesz, wedle własnych zastosowań,

A gęba Ci teraz zblednie, ledwie do chuja się trzymam

Nie dymam, bo takiej nie ma co by się nie bała śmiało uprawiać to na Ewena.

Chujowizna, szary rarytas w bani stary wrak,

ranie wali kulami do bram takiego się znam,

mam u mnie mija chwila jak bila wybija

mnie to zabija patrze po ryjach, Święta Maryja za nas i przy nas

oby tak była do końca tyram, walę jak tyran

Chłopaki z Massa zrobili mi koncert

Po którym straciłbym wolność

Straciłem tylko pieniądze, trochę nerwów i czasu

W mediach sporo hałasu, rzucony na pożarcie

Stos prasowych rarytasów

Z zarzutów oczyszczony, ale o tym nie powiedzą

Bo gustują w skandalach, tylko za sensacją węszą

Mendy, hieny, koleżcy mi życzliwi

Nikomu nie zaufam, bo to kiepski pomysł by był

Wszystko w rytmie, wszystko w rytmie, sprytnie kwitnie

Resztę wytnie się, bo jaram się tym co brzmi wybitnie

Ja to robię swoje, nie chodzi tutaj o przeboje

W miejscu nie stoję, niebawem kolejny projekt

Z duchem czasu, to jest niejeden z rarytasów

Nic od razu, ale nieraz trzeba dodać gazu

Zima, wiosna, lato, jesień kto wie co los przyniesie

Nieraz w stresie, w tym interesie żyć chce się

Żyć trzeba, sztachnij się częścią nieba

Życie jest piękne tylko trzeba o nie dbać

Z sobą dobrze żyć, a później innym trochę wiary dać

Kupiłeś pałac, pusty plac, łazisz sam w nim jak pajac

Wokół straszy Cię ziom zamiast dzwonić, dissy ino piszą

Sporo gadżetów, niespotykanych rarytasów

Nikt dla gościa nie ma czasu, już nie wyjdziesz z tego złotego szałasu

W mieście zdarzy zresetować i zapomnieć

Mieć znaczyc mieli za przyjaciół skoczyć w ogień

Siebie spełnię, egoistów kiedyś, dziś powita salwa gwizdów

Tych co mieszają szyki serdecznie pierdol,

lepiej zadbaj o głośniki zrób im przegląd,

bo zaraz zajedziemy autem przed dom,

i wstrzykniemy Tobie rap ziom w Twój pierdolony wenflon.

To album który jest zbiorem RaRytasów,

więc prosił bym was tu o zapięcie pasów,

mam nadzieję, że skumacie co to dla nas znaczy,

mówił R.A.F.I. i Ry23

z jointem chowasz się po klatce - niszcząc nerwy swojej matce

która myśli, że znowu jesteś w opałach

bo do drzwi standardowo puka dzielnicowa pała, co tu robic

nie ma hajsu a co jest najgorsze, nawet nie ma jak zarobic

rarytasów nie ma i raczej długo nie będzie, życ na przypale

w ciągłym stresie, dobrze wiecie - nie jest łatwo, ale trzeba sobie radzic

razem z chłopakami pokażemy jak można się bawic

mimo, że jest szaro i do dupy, tak jak nawinęła Firma

jebac policyjne grupy (ta) jebac policyjne grupy!

zapamiętaj jedno Kondziu nigdy nie wybaczy

i nie kozaczy, ani nie sieje fermentu

za to chleje gorzałę i pierdoli konfidentów

a życie to nie facebook, tu nie cofniesz osi czasu

nie wymażesz komentarza, bo tu nie ma rarytasów

ani żadnych kompasów żeby wskazały Ci drogę

bo jak sam chcesz gdzieś iść to tam postawisz nogę

kurwy rzucają kłodę żebyś tylko się powalił

ty jesteś pewny siebie, więc do przodu twardo walisz

A na pewno nie będę mówił niczego pod presją,

Ucztę duchową stawiam wyżej niż cielesną,

Nie zamierzam ściemniać, wieszn że nie potrafię być bestią,

Kto powinien ten wie, a ten kto wie mnie dobrze zna,

Odsłaniam się do cna, to rarytas dla wybranych,

Od przewidywalnych pań zawsze wolałem damy,

Kiedy od nas wymagają my od świata wymagamy,

Nie wbite w ramy, wiesz, szarej codzienności,

Ludzki byt może być cudem, nie tylko skóra i kości,

W lekach aspartam, w napojach aspartam

Uprane mózgi oto gra świeczki warta

Kolejne wybory, oto mocna karta

Taniec diabła, dawać gardła

Chleb bez spulchniaczy nie lada rarytas

W super markecie jadła do syta

Pełna luksusów chata strzechą kryta

Cała ludzkość w butelkę nabita

Stary McDonald farmę miał ija ija joł

Nie obchodzi mnie to w ogóle

Jestem Chłopakiem Z Szarego Tłumu, wokół tyle szumu

Zamieszanie, ciągle pytania o nagrania

A tu płyta Wbrew Regułom jak w ziemię wyryta

Dla mnie to rarytas, czaisz?

Jesteś z nami to to jesteśmy kwita

Słyszysz nas, dobry jak cyborga bas

Słyszysz aplauz, palący się grass

Wszystko to robię dla siebie, wszystko to robię dla was

Mista Pita wie jak porwać dzisiaj tłum - HA !

Mista Pita wie jak zrobić wokół siebie szum.

Ananas, to właśnie dla nas

Ananas,to dla mas....

Ananas dla mas to słodki rarytas

Ananas dla nas to zwrotki na bitach

To dzika liryka zaszyta w muzykę

Mixtura która zachwyca publikę

Gdy tętni bas, pętlni się czas

Ref.

Ananas, to właśnie dla nas

Ananas,to dla mas....

Grande Pe:

Ananas dla mas to słodki rarytas

Ananas dla nas to zwrotki na bitach

To dzika liryka zaszyta w muzykę

Mixtura która zachwyca publikę

Gdy tętni bas, pętlni się czas

Tłuszczem okraszą pieczywo,

Będę miał torsje i dreszcze.

W końcu zobaczy to ślepy,

Wreszcie usłyszy to głuchy,

Że tutaj rarytas i przepych

To szczury i karaluchy.

Głupio myślałem, że oni

Tak się mną brzydzą i gardzą,

A oto mam jak na dłoni,

Joł Jestem Gural koło chuja mi to lata

na bitach biały dom wikse Matheo Donatan

to nowa płyta kiedy wyjdzie nie pytaj

jak wyjdzie to wyjdzie będzie pełen wypas

piąty rarytas solo niech się pierdolą

dwunasty w sumie, zgarnę miliard w rozumie

wchodzę na Ślężę joł wchodzę na Radunię

świat zawiaduje urodzony w komunie

pizgam tu Bit od Nasa pierwsza klasa

Tu pisk opon na pasach, to się tu samo nasuwa

Ziomuś to prosta logika

Ja śmigam na tych patentach

Przyczaj jak czai publika

Wypas rarytas to StoProcent mamy tu

Cisza zanika, ziom, kiedy robimy szum

Mamy forsę i gramy, bo mamy do tego dostęp

Chodz z nami jak fani co z dupy przyszli na koncert

Ja dam z siebie sto procent oni też zrobią dobrze

Zabij w sobie strach bo świat jest chory

Otwórz z własnej woli puszkę Pandory

Pokaż sobie, że jesteś czegoś wart

Każde słowo wroga zamieniaj w żart

Przesłanie z daleka to cud i rarytas

Poczuj to, sto procent Veritas, ta

[Bas Tajpan]

A przesłanie z daleka brzmi: nie poddawaj się

Zawsze ma sens by spełniać swój sen

Downo tymu jak jeszcze żech był bajtlym*

w weekendy do brennej brali mie babcia z dziadkiym,

niestety walić do basa* żech jeszcze ni mógł,

lecz wtedy już pokochołech klimat Beskidu!

Bez kitu! Taki luft* to rarytas

więc kiedy wyskoczył pomysł żeby zawitać z ziomym

w weekend majowy w ta okolica, to nie trzeba było

czeloty* dwa razy pytać! I tak

od razu znikła kista* to gorzołom*

A już cicho ktoś po domu chodzi w kapciach

Po omacku się ubiera dzielna babcia

Tato wstanie za godzinę, bo mu płacą

Ale babcia też się musi przydać na coś

Choć rarytas, już w tym babci siwa głowa

By w łazience zawsze była rolka nowa

Szoruj, babciu, do kolejki, weź koszyczek

A uważaj, bo ruch wielki na ulicy

Do współpracy ruszaj z handlem detalicznym

na tapczanie a już cicho ktoś po

domu chodzi w kapciach po omacku się

ubiera dzielna babcia tata wstanie

za godzinę bo mu płacą ale babcia

też się musi przydać na coś choć rarytas

już w tym babci siwa głowa by w łazience

zawsze była rolka nowa

Szoruj babciu do kolejki pięć po czwartej

z mlekiem dzwonią już butelki idź na

Zyjesz tymi wersami, ja tez zylem no i zyje, daje orient ci przed tymi którzy podkładają swinie, po minie poznasz drugiej osoby obraz, posklejane z bitem slowa oddzielaja zlo od dobra, masz leb na karku? To nim porusz, ruszaj glowa, manipuluje ktos ktoba słuchaj serca bądź soba, naśmiewałeś się z dzieciaka, bo miał podarte buty, każdy dzien jak ruletka, żebyś ty nie chodzil struty, na ulicach, dzielnicach miasta, tu jest jazda, mowisz znam już wszystko a każdy dzien kluje jak zadra, to masakra co się dzieje, a ty kazda szanse chwytasz, wiem jak smakuje chleb z maslem wiem ze czasem to rarytas, możesz przeklinac los, ale czy wytrzymasz starcie, obrałeś cel? Daz do niego uparcie, ziomek docenisz cos jak sam na to zapracujesz, pomoc w postaci rapu, prostych rzeczy nie pojmujesz, to był mój życiowy wybor, nie poszedłem droga tamta, słyszysz takty te na trakach to gra osiedlowe tango, wiele jest życiowych szans, która wykorzystasz ty? Czasem ciezko jest zaśpiewać kiedy spiewa się przez lzy.

Przeżyj to, i dopiero zacznij szczekac, przezyj to, szansa za rogiem czeka, przezyj to, a nie przed tym uciekasz, przeżyj to, życiowa wideoteka.

W świecie w którym dorastałem klocki Lego to rarytas resoraki matchboxa to był pełen wypas,pierwszy w bloku rower górski miałeś ty a u mnie dalej w piwnicy stoi stare Wigry 3,

Czy pamiętasz swoje słowa, ze nie wierzysz w cuda, śmiejąc mi się prosto w oczy mówiłeś tobie się nie uda, byłem gorszy niż ty- tak myślałeś pewnie myślisz,zobacz gdzie teraz stoje, spróbuj teraz czym zabłyszczysz. Czy masz coś co kochasz, czy jest ktoś kto docenia w moim sercu wciąż wiara w twoim tylko wspomnienia. Wszyscy popełniamy błędy sztuką nie jest je omijać sztuka to wychodzić cało samego siebie nie zabijać. Mały chłopak ulica późne powroty do domu każdy z nas tak zaczynał ten San dźwięk domofonu. Zaduma nad tym jakby to było żyć gdzie indziej wszystko podane na tacy w expresowej windzie. Tylko do góry piąć się szybko jak najwyżej nie widziec problemów bo nawet nie spoglądasz niżej. Z daleka od bólu, którym karmi nas codzienność, chcesz tego spróbuj zaznaczyć swą odmienność. Jesteś inni niż ci ,kierujący tym jarmarkiem dla których czas to pieniądz życie stało się zegarkiem .zastanów się którędy chcesz podążać wybieraj sercem a będziesz wiedział dokąd zdążać.

Po tamtej stronie jutra znów rzeczywistośc smutna, krzyk smutek znów na ustach marne odcienie w lustrach. Słuchaj jedna dwie osoby sto ma zapomnienia chwile, dzieciaczyna zapłakany stoi po szkolny posiłek, Słucha rapu on go uczy , to jest dla nich właśnie od nas, wierzę że zdołasz wytrzymać w nich znajduje cząstkę dobra. Życiowa wideoteka przed nią się nie ucieka, walcz z tym trenuj rób tak abyś nie narzekał. Oddzielaj zło od dobra, gdy ktoś mówi nie dasz rady uwierz w swoje możliwości on już dawno jest przegrany. Gdy się poddasz w sobie zamkniesz w sobie małe masz na wejście szanse w to co robisz wkładaj serce a wygraną masz na stracie. Uparcie dąż do celu miej ambicje szanuj matkę swych przyjaciół, szczerze pier?. Policję. Masz ochotę jaraj zioło gówno zostaw dla przegranych. to jest dla mądrych chłopaków wpierd?.. się barany. jedno życie dostałeś jedną szansę więc ją szanuj, wielu poległo na starcie masz ją chłopak więc nie zmarnuj.

I krzyczę: ""Do bojuu!"".

Bo to już weekend,

Bracie i siostro, po prostu bosko,

Od problemów ocko [hehe].

Te chwile to rarytas,

Dla mnie na prawdę wypas.

Tak, tu jest moja oaza,

Mój prywatny świat i moja baza.

Tak to prawda, i choć czasem też mnie irytuje.

Koleżanka czuje mięte do mnie w przeciwieństwie do nich

I dzwoni

Chyba z trzeci raz już dzisiaj

Sapie do słuchawki, zdycha, mówi mi, że chce się bzykać

Rarytas wiesz, coś na upiększenie dnia

Moja niunia będzie zła

Kiedy wersy te usłyszy

Kwintesencja szczery rap

Aż do bólu, jak skurwysyn..

W melo po uszy wjebani, nie dogoni nas nikt

Procentami napromieniowani, po nich zachartowani

Płyniemy na fali, w domu nie zbudzi nas świt

Siwy Dym ! S do I do L do S do I A

Czasem to rarytas wodą z ogórków zapijać

Czasoprzestrzeń zaginać, słodko-gorzki smak życia spijać

Weź najpierw go pośliń, beeatch !

Dopóki stąpamy po tej ziemi to pewnie przemyt nie umrze

A żona prezesa Polmosu się leni w drogim futrze

O pal ziom, upalony cały dom

O pal ziom, upalony cały dom

O pal ziom, upalony cały dom

O pal ziom, pal ziom, pal ziom skręty.

Nie będę namawiał nikogo, nikogo nie będę zmuszał, Ale już nabita lufa rusza, hulaj dusza. Poczuj dym w płucach który sprawia, że wprawia Cię w radość, Do uczynienia zadość za trudy kołowane, eksperymentowane z technikami jarania do wybrania elementów spalania, a więc morda uśmiana w kształcie banana odpalana marihuana,atmosfera zielona. Kolejny raz, trawa plus kwas, rarytas jak ananas full wypas leci czas każdy z nas w raz wlazł. Wasze fazy bez urazy widać to na każdej twarzy, Kometa się jeszcze jarzy, jarzysz?. Czerwone oczy masz bo jarałeś hasz, to ciasno jak ciasto nabita do lufeczki, kosteczka skruszona na drobne kawałeczki, środkowy palec dla kurw niebieskich, pokój z tymi którzy mają THC we krwi. :)

Ref.:

O pal ziom, upalony cały dom

O pal ziom, upalony cały dom

O pal ziom, upalony cały dom

Żyję złotą nitką i nadaję rymom akcent.

/Leison/

Mówią o nas na blokach, nie ma nas na fotkach

Mamy rozkaz wśród akustyków siać postrach

To jest Polska, kraj w którym słońce to rarytas

Leison od lat ten sam, tylko progres w nawykach

Co dobre chwytam, co mocne łykam

No a finish jest taki, że najgorzej i to rzygam

Jest tu kilka miast, my wjeżdżamy jak w westernach

Wszystko sprawa jasna, bit, alko i rasta,

Wszyscy robią wrzask aż, wypierdala szyby z okien,

Tym samym myślenia tokiem, pozdro Michał,

Produkcje w tym mieście, jak dla mnie pełen wypas,

Sam bit rarytas, nawijka nie wąską,

to Poznań, bloki przy tej nucie kręcą wąsa,

Znów głos mam, zainspirowany tym tematem,

Pochwalić chcę raperów, a zganić zwykłą szmatę,

To poznańska scena bracie, prawdziwa marka,

Jak to skąd? Znienacka!

Godali, że prziść mom, toż je żech

I sam chca powiedzieć, że czas dupy z siedzeń podźwigać

To się dzieje i w Rydach, po co siejesz panika?

Z czym to się je zapytasz, jeden huj to rarytas

Nafutruj sie do syta , w moim świecie witam

Choć inna galaktyka kiery chwyto wbijom

Jakby była jako lipa godnej przysłał Cie Rufijok

To tylko domena rozmów na każdy temat - pozwól

To łódzka ziemia i łódzki styl życia

Czyli upadły przemysł i przewóz po kryzysach

Stop - nie deptać trawnika

Dziś to rarytas, złości pełna matryca

Rozmaitości przegląd często szczękom

Cienko czempion płaci mięknąc jak tylko widzi tarapaty

To tylko życie, i pech oparty na tym.

Życie to nie czas by umrzeć

że już tego nie umiemy, a tam co gadają mi to lata

Oficjalnie album wyprodukujemy nowa jakość budujemy oficjalnie nagłośnienie stestujemy!

Dolat

To oficjalny powrót na odwrót tych dwóch liter nie czytaj OG nowa płyta

jakby ktoś pytał, nie żaden tani wypał jak dla mnie to pełen wypas, rarytas

teraz jedzie zajarany, typas o trzy lata starsi ale wciąż jesteśmy młodzi,

znów za sterami cztero-osobowej łodzi nikt z niej nie wychodzi i nie boi się powodzi - słów

która ze strony krytykantów nadchodzi - już

Dalej brodzi przez nie zliczoną ilość godzin prawdą, kłamstwem, nożem serce goni

Takich lamusów jak ty unikam

To w oczy kole, pseudo rap pierdole

Boysbandy, śmiecie wszystko sprzedajecie

Boli to tych, co z własnej woli się sprzedali

Sprawdź tego typa, wypas, rap rarytas

Kto to? Pytasz

Z góry wiesz tego stylu masz nie tykać

Jeśli nie chcesz z problemami się borykać

JWP Deluks Intoksynator, Pcp klika, styka

To w oczy kole, pseudo rap pierdole

Boysbandy, śmiecie wszystko sprzedajecie

Boli to tych, co z własnej woli się sprzedali

[Foster]

Sprawdź tego typa, wypas, rap rarytas

Kto to? Pytasz

Z góry wiesz tego stylu masz nie tykać

Jeśli nie chcesz z problemami się borykać

JWP Deluks Intoksynator, Pcp klika, styka

Być może pomoże czterolistna koniczynka,

By dobry joint wyświetlił się na ustach, jak skulinka.

Oka Oka, okazale bujać sale w szynkach,

Stale jak katarynka, nie słabo jak chudzinka.

Straszna lipa, daj mi ten rarytas, wypij drinka,

Bo ta ekipa znaczy wypas, starczy im godzinka

(Pow!) Polak głodny - Polak zły, niestety

O rety! Debety i deficyty, nie schodzą z tapety.

(Ouu!) Odczuwam głód, a zamiast cud diety,

Nie jeden myśli jak tu kogo zniszczyć w nienawiści,

by robił wszystko by to zniszczyć.

W opowieści o treści a czego nie ma a co ma,

ile kto zarabia zastanawia niejednego z was.

Taki czas rarytas dla mas,

to hajs co nas zaślepił ile by nie było to by przepił.

Jak jakiś kretyn jak nie jeden kretyn,

co wszystko by zrobił dla okruchów złota.

Ref.

Jad goryczy chce mnie dopaść, lecz ja wciąż jestem nad

Mimo, że niejeden już spadł

Z każdym dniem jest coraz wyższy mój mały domek z kart

Kocham swoje życie, a ty jeśli chcesz, to się martw i ten czar nie pryska

Moje piękne życie to rarytas, nie jak Whiskas

Nie ważne, ile utraciłem, ważne, ile zyskam

Kocham swoje życie, podczas, gdy innym żal dupę ściska

Przetrwam nawałnicę, czekając na ciszę

Którą tnę jak biczem, gdy krzyczę - kocham moje życie

Acha.. bit RX, RR Brygada – Rarytas.. To wena z gwiazd

R.A.F.I

To dla wszystkich wiosek, to dla wszystkich miast,

Degustator robi Wam na banię wjazd,

Do dechy gaz, teraz przekaz wraca do łask,

Bo to jest mus plus zaletą

Jak nocka z najpiękniejszą kobietą

Ludzie mi mówią weź się wykaż

Daję wykaz na bit wypas

Dla tych co czują to rarytas

Mój [?] wysoki jak koszykarz

Zapisuje to jak kronikarz, ja nie odwracam losu

Jestem niebezpieczny jak szpilki w fabryce erosów

To jest potop aby ręce w górę

Jak widzisz rozpierdalam świat w tej zwrotce.

A kto chce przeżyć jakimś cudem tą zagładę

Musi bardzo mocno wierzyć w RR brygadę.

Z nami wyjdziesz bez szwanku, no bo masz zasadę,

super moc łap teraz ten rarytas zatem.

Choćby cały ten świat walił Ci się na łeb,

a wszystko wokół paliłoby się na popiół.

Choćbyś o swe życie miał walczyć jak lew,

to z RR wygrasz i będziesz miał święty spokój. x2

To dla wszystkich wiosek, to dla wszystkich miast

Degustator robi wam na banie wjazd

Do dechy gaz, teraz przekaz wraca do łask

Czerpie wenę z gwiazd, czuje ich blask

To RaRytas, znów na niebie logo RR

Wyczuwam zło tego świata każdym nerwem

Za pomocą mej muzyki w powietrze się poderwę

I pomogę, mam super moc - PDG herbem

Dla panny z ternem, pod żebrem serce bije

Tu pisk opon na pasach, to się tu samo nasuwa

Ziomuś to prosta logika

Ja śmigam na tych patentach

Przyczaj jak czai publika

Wypas rarytas to StoProcent mamy tu

Cisza zanika, ziom, kiedy robimy szum

Mamy forsę i gramy, bo mamy do tego dostęp

Chodź z nami jak fani co z dupy przyszli na koncert

Ja dam z siebie sto procent oni też zrobią dobrze

Tu pisk opon na pasach, to się tu samo nasuwa

Ziomuś to prosta logika

Ja śmigam na tych patentach

Przyczaj jak czai publika

Wypas rarytas to StoProcent mamy tu

Cisza zanika, ziom, kiedy robimy szum

Mamy forsę i gramy, bo mamy do tego dostęp

Chodź z nami jak fani co z dupy przyszli na koncert

Ja dam z siebie sto procent oni też zrobią dobrze

nie możesz zasnąć, gdy wiesz ze nie może zasnąć

kochać to nie znaczy zawsze to samo

zamknij oczy, nie przejmuj się smutną plamą

wiec zamykam oczy, ciepły piasek wkroczył na plan

rarytas to woj dotyk na twój wzrok znów dzisiaj smak mam

błysk blask i świt, rosa na trawie lśni

szczyt gwiazd wstyd zgasł, bosa na trawie spisz

twój czar szum las, polana namiętnych uczuć

znów wiatr stłukł czas, zaklęty parawan smutku

chcą być na listach, z których zawsze robią zgliszcza!

Choć przez jeden marny sezon uchodzą tam za mistrza,

chwila mija… Ciii… I nagle cisza… (cisza, cisza…)

Pytasz, kto to? Nikt nie słyszał…

Jak o nas, ale STYGMAT to koneserów rarytas!

Słowny dżihad dzisiaj spada na was jak mądrości lawina,

na głowy chorych utopionych w własnych debilizmach,

jak Jackass. Wynik? Autohipokryzja!

Substancja ohydna, w mózgach stała, a nie płynna.

nie możesz zasnąć, gdy wiesz ze nie może zasnąć

kochać to nie znaczy zawsze to samo

zamknij oczy, nie przejmuj się smutną plamą

wiec zamykam oczy, ciepły piasek wkroczył na plan

rarytas to woj dotyk na twój wzrok znów dzisiaj smak mam

błysk blask i świt, rosa na trawie lśni

szczyt gwiazd wstyd zgasł, bosa na trawie spisz

twój czar szum las, polana namiętnych uczuć

znów wiatr stłukł czas, zaklęty parawan smutku

Biednych ograbia, robi z nimi co chce

Zakazy, kurwa, na to patrzyć nie mogę

Każdy swój rozum ma, niech wybierze swoją drogę

Wolę suchy chleb i wodę i myśli wolę

Niż full wypas rarytas i komuś lizać mordę

Masz kontrolę nad swym życiem to walorem twym

Oddać władzę aby nosem na to nie pozwolę, nikt i nic

Polska była nieraz pod zaborem

Ja chcę żyć po swojemu i swoim torem

Dziś wygląda na paździerz nad paździerze

Numer Raz:

To kontra, magnet poszedł do kąta

Nowy sprzęt wypasiony, sprowadzony od ojca

Rarytas - International z pilotem

Pełen wypas, sterowana zdalnie i z przewrotem

Tede:

Pierwszy discman, mega-krok w technologii

Prawdziwy Sony zrobiony w Japonii

Wir wydarzeń...

Wydarzeń bieg

Już począwszy łączy zdarzeń szereg

Aspekto to wątek byś ładzie nie uległ

Pozorny rarytas

Steruje pod obcas wstrzymać

Swe natomiast

Pono Fu Koras oraz Zet I Pe

Nie wygasł nie wykaz się przyda

Dzielmy czas, strzelmy po lufce, dzięki Bogu nie na polówce, sprzęt nie maganolufsent

ale jest git, wolno oddychaj i leż tak płasko jak ziemia Giertycha

Swoje intencje zacznę odtajniać, biorę pilota włączam składy Geremszlajna

Kładę dłoń na Twojej potylicy i na pewno, zaczynam mieć wrażenie że ktoś pukał wewnątrz

A to tylko ja, a Ty tylko nie zgrzytaj, od kiedy nie jesz mięsa salami to dla Ciebie rarytas

Lay on back tak brzmiał angielski tytuł, kochanie sprawdź czy na plecach nie mam syfów

To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę

Leże na łożu po lewej tak jak chcesz, po mojej prawicy leż

To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę

wiem jak tu eM jak Metrowy nie Zet jak ziemniak

Nie płać mi za rymy płać żebym przestał

zróbmy zadymę wieczna Fiesta!

Wycieczka stop!(co?)

patrz jaki rarytas! Duże zderzaki wypas

kobita ma czym oddychać

widzisz?

widzę! ale typ obok jest lepszy

bo patrzy na jej piersi, tańczy jak by miał ją pieprzyć!

Bez dyrektyw na obiektywny wariant

Efektywna dotychczasowa karma

Nie do korekty gdy dyktuję standard

Tak ten rap to mój na prawdy klaser

Fakt, że rzadsze są dla mnie rarytasem

Te odważne mają styl jak Hunderwasser

Lipy nie ma, bo Dab jak BM-a trzyma klasę

Maniak - robię ten rap naście wiosen

Cwaniak mógłby myśleć, że gonię za ciosem

rap z gorącym klimatem i buja jak statek

drinki dają nam napęd czasem kładą na matę

tymczasem zabawa stała się już wypasem

i razem ekipa cała nie liczy się z czasem

autonomiczny melanż jest dla mnie rarytasem

ruszam na melanż banda to stelaż Tyskie wybieram

to dla mnie Eden imprez weteran co będzie nie wiem

ważne co teraz to dziś mnie spotka

dobra się zbieram wchodzę do środka a wewnątrz skład


Paroles na Youtube:






Wieści z bloga:


Czytaj całego bloga